Mój prywatny przepis na szczęście.

04 kwietnia 2013

Większość z Was już mniej więcej na pewno wie, jakie ja mam nastawienie do świata, jaka jestem i to, że optymistyczne, pozytywne myślenie jest moim kluczem do tego, żeby nie zginąć w tym świecie pogrążona w depresji. Z ciekawości chciałam zobaczyć, jakie obrazki pokaże mi google wpisując 'szczęście' w wyszukiwarce. Co ciekawe po polsku, po angielsku i po niemiecku cały czas widzę ten sam obrazek.. a mianowicie czterolistną koniczynę. Trochę mnie to dziwi, ponieważ mam wrażenie, że co prawda taka koniczyna cieszy  prawie każdego człowieka, ale obstawiam, że większość ludzi nie wierzy w jej 'magiczną i szczęśliwą moc', bo to w końcu takie zabobony. 
Dla mnie, osobiście, szczęście jest bardzo ważne w życiu. Od zawsze twierdziłam, że jeśli będę szczęśliwa to będę mieć już wszystko. Chcę w przyszłości czuć się spełniona i po prostu szczęśliwa, bo wtedy wszystko jest łatwiejsze i bardziej przystępne ;). Dla mnie przyszłość, to każde jutro, i każdy taki dzień jest dla mnie ważny. Wiem, że to nie przyjdzie samo, dlatego staram się uśmiechać mimo niepowodzeń i być szczęśliwą mimo wszystko ;). Jakie są moje sposoby na bycie szczęśliwą? Jest ich na pewno mnóstwo, część z nich jest oczywista, część pewnie zadziwi niektórych czytelników. Ważne w życiu jest to, żeby każdy odnalazł swój własny Przepis, który w gorszych momentach pomoże mu stanąć na nogi.
(-: Zaczynając od początku:

  • rodzina, miłość, przyjaciele,WY i inni ludzie
Długi elaborat na ten temat już został napisany TUTAJ. Nie ma dla mnie nic ważniejszego od kontaktu z innymi ludźmi. Wręcz pragnę go, co może dziwnie brzmieć ;D. Ale uwielbiam. uwielbiam się kłócić, uwielbiam rozmawiać, uwielbiam się przytulać, leżeć, oglądać filmy, a nawet siedzieć w milczeniu :). A od kiedy mam Was nie wiem, co to nuda, a kiedy ja się nudzę jestem strasznie zła, więc dziękuję <3.
  • uśmiech, śmiech
Uśmiech co rano i co wieczór. Nawet jeśli będzie nieszczery, to i tak w pewnym stopniu chociaż odrobinę poprawi samopoczucie. Uśmiechnij się do nieznajomej osoby, a ona to odwzajemni, to też pomaga! Śmiech każdego rodzaju, nawet ten przez łzy. Bo zawsze może być gorzej, a i tak nigdy nie jest aż tak źle żeby nie dało się wyjść obronną ręką. Keep smiling and brighten someone's day. ;-)
  • dystans do siebie, bycie sobą
Dystans do siebie coś czego mi zdecydowanie nie brakuje i bycie sobą, czyli coś co trzymam tylko dla niektórych ludzi. Nie lubię się otwierać i pokazywać siebie na samym początku znajomości. Taka jaka jestem naprawdę ujawnia się po bardzo długim czasie. Jeśli czujesz, że się dusisz pośród bliskich znajomych i np. chcesz coś powiedzieć, ale boisz się, jak inni zareagują, chcesz zacząć nucić piosenkę (mimo że nie umiesz śpiewać), ale się wstydzisz. Może to oznaczać, że Twoje otoczenie nie jest po prostu odpowiednie albo potrzebujesz trochę więcej czasu. Ale tylko mega swobodny będziesz się czuł szczęśliwie. Uwielbiam śmiać się sama z siebie, uwielbiam nagle podskoczyć bo mi się chce, albo powiedzieć coś mega głupiego pozbawione sensu. Takich ludzi, którzy też robią to na co mają ochotę w danej chwili również uwielbiam. W żadnym zachowaniu nie ma nic głupiego, a może przysporzyć dużo śmiechu :D.
  • JA ! :)
Ten podpunkt jest połączony z poprzednim. Może to dziwnie zabrzmi, ale uwielbiam siebie. I nie chodzi tutaj o to, że mam jakoś mega zawyżoną samoocenę, bo tak nie jest. mam też kompleksy, są rzeczy, których nie potrafię, momentami jestem mało inteligentna, a nawet upierdliwa. Ale to wszystko sprawia, że się lubię. Lubie prawdziwą siebie, moje zachowanie, decyzje i to jakimi wartościami kieruje się w życiu. Jeśli komuś to nie pasuję, to żegnam :). Nie chodzi tutaj o akceptację, bo to jest co innego. Akceptować można wszystko, ale kochać już nie bardzo. Lubię nawet gadać do siebie, iść i przeklinać, śmiać się z siebie i mówić 'Paulina jesteś naprawdę debilem..' Często słyszę od innych 'jesteś nienormalna, głupia' itd., ale wiadomo w jakim sensie ;D. mam wady, jak każdy, niektórych naprawdę nie znoszę, ale czy to źle, że mimo wszystko znam swoją wartość i nie patrzę w lustro z nienawiścią? :)
  • Robienie wielu rzeczy naraz
Uwielbiam życie w biegu. Od zawsze jestem do tego przyzwyczajona. Chodziłam prawie na wszystko dodatkowe kółka zainteresowań grałam we wszystkie sporty zespołowe, chodziłam na tańce, na śpiew, korepetycje, wolontariat, akcje, a i tak nie zapominałam o tym, żeby gdzieś wyjść chociażby się przejść z przyjaciółką. Miałam zastój. Miałam okres, kiedy to nie robiłam nic. I nudziłam się masakrycznie. Od jakiegoś czasu znowu mam tak, że myślę o wielu rzeczach. Robię jedno, a w międzyczasie co innego, a w tym samym momencie myślę już o tym, co mam zrobić za chwilę. Potrafię pracować pod presją czasu, w mega bałaganie, robiąc 100 rzeczy naraz. Nie wiem dlaczego, ale właśnie wtedy moja 'praca' jest najefektywniejsza ;).
  • Psychologiczne książki na pozytywne myślenie
Pierwszą książkę tego typu znalazłam w 'biblioteczce' mojego taty. Ojj zaczytałam się w moment i mega się z tego powodu cieszę. Nie mam zamiaru prawić filozofii o tym, o co chodzi w tych książkach, bo dla większości ludzi to są po prostu brednie... Próbowałam przekonać do nich moją siostrę, ale coś nie pykło, ale jeśli człowiek nie jest optymistą z natury to będzie ciężko, żeby się przestawić, ale pamiętajmy nie ma rzeczy niemożliwych! W moim przypadku było tak, że w sumie od zawsze się zachowywałam tak, jak polecają te książki, one mnie jedynie nakierunkowały i nazwały fachowo to, w co wierzę ;). 
  • Nauka nowych, interesujących mnie rzeczy
Będąc szczerym wielu rzeczy nie umiem, nie potrafię, nie rozumiem ani nie mam bladego pojęcia o nich. Nie posiadam podstawowego background knowledge, ani nie znam bardziej encyklopedycznych terminów ;D. Wiem o tym i jakoś mnie to nie boli, mimo że przez te braki nauka zajmuje mi trochę więcej czasu, ale to nic. W takich sytuacjach zdecydowanie niezastąpiona jest moja siostra, która ma ogromną wiedzę na każdy temat, a dodatkowo ma do mnie masę cierpliwości haha. Uwielbiam oglądać dokumenty, specjalne programy, czytać artykuły, książki, ale tylko na te tematy, które są dla mnie naprawdę intrygujące. Nienawidzę polityki i nie mam pojęcia nawet co się dzieje na bieżąco na świecie ;D.
  • Pomoc innym
Nic tak nie poprawia humoru, jak najszczersze 'Dziękuję' pod słońcem od osoby, której nie znasz. Uwielbiam wolontariat, młodzieżową radę miasta, klub młodzieżowej aktywności. Te wszystkie akcje, w których brałam udział, szlachetna paczka, to, że nauczyłam się organizować takie akcję, że nie boję sie pomagać. Nauczyłam się też wielu emocji i uczuć, od współczucia poprzez zrozumienie aż po empatię. I nie zamieniłabym tego doświadczenia na nic innego.
  • Jesteśmy tylko ludźmi, więc nie ma co żałować.
Staram się tak żyć. Staram się nie żałować żadnej mojej decyzji, żadnego czynu, działania. Jestem tylko człowiekiem. Moja wiedza jest znikoma. Nie znam przyszłości, nie wiem jakie konsekwencje mogą przynieść niektóre rzeczy. Nie wiem. Gdybym wiedziała to logicznym jest, że bym wtedy tego nie zrobiła. Jestem zdania, że ryzyko jest potrzebne, że nie ma sensu się stopować. Mamy jedno życie (którego w pełni jesteśmy świadomi), a bycie zachowawczym, wycofanym nic nie wniesie. Dla niektórych to dziwne, ale jestem młoda. Mam prawo do popełnienia błędów, do picia alkoholu, do tańca na stole, do chodzenia na imprezy, mam prawo również do próbowania rzeczy, które dla wielu ludzi są straszne. Wiadomo, że nie skaczę z mostu przy pierwszej lepszej okazji, ale większość rzeczy jest dla ludzi, a ja chcę wiedzieć, jak to jest. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ja jestem ciekawa wszystkiego ^^. Co z tego, że na starość będę mówiła wnukom 'dziecko nie pij tyle' skoro o piciu do nieprzytomności nie miałabym bladego pojęcia? Nie zrozumcie mnie źle, bo ja nikogo nie namawiam do niczego, broń Boże ^^. Ale jeśli nie ma zagrożenia, mamy przyjaciół którzy trzymają rękę na pulsie i nie zostawią nas pod jakimś budynkiem w środku miasta to bawmy się :).
  • herbata o smaku troppikalnym, desperados, udany make-up, przytulanka, dobry serial, nowy ciuch, słońce, coś kolorowego, serduszko w portfelu, znalezione 5zł, sms od kogoś fajnego, długopis którym nam się super,extra,bombastycznie pisze, pizza, kwiatki, zapach bzu, prezent, święta, nowy kolor włosów itd.
Drobnostki, które napotykamy na swojej drodze każdego dnia. Niektóre są częstsze, rzadsze. Niektóre już nam działają mega na nerwy, o niektórych zapominamy, ale są. Ważne jest to, żeby je zauważyć, pomyśleć o nich przez chwilę. Zapisać sobie super sms'a od przyjaciółki, ususzyć jednego kwiatka, zrobić zdjęcie pizzy i potem wspominać. Cieszyć się z małych rzeczy to sztuka, ale warto ;).


Bo szczęściu trzeba pomóc ;). Dlatego Kochani podzielcie się też ze mną lub nawet u siebie na blogach swoim przepisem na szczęście może to być forma tagu, a jaka pozytywna i pomocna. Może akurat jeden z Waszych sposób okaże się zbawienny dla kogoś innego? Ja jestem mega ciekawa, co Wy robicie, żeby się uśmiechnąć, żeby zadbać o własne samopoczucie, może akurat będzie coś, co będę mogła odgapić ;D. Szczerze przyznać, że im więcej sposobów tym lepiej dla mnie :D. 

45 komentarzy:

  1. Oczywiście - szczęściu trzeba pomagać :)

    Mój Andrzej zawsze śpiewał pod nosem, że "szczęście to mała dziewczynka, która sika do kawy":D:D

    Jak tego słucham, to aż mi się gorąco robi z radości:D

    OdpowiedzUsuń
  2. oh jakże mi się podoba Twoje podejście <3 Uwielbiam czytać takie posty, uwielbiam takie pozytywne osoby. Uwielbiam również jak ktoś akceptuje siebie, wtedy i my akceptujemy jego :)
    Bardzo dobrze sobie znajdować codziennie takie prozaiczne powody do szczęścia :)
    PS. Znalazłam w swoim życiu 7 czterolistnych koniczyn, czy to oznacza podwójne szczęście? xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze wiedziałam,że jesteś pozytywnie zakręconą osobą!:D Ale bardzo spodobał mi się w Twoim wpisie jeden podpunkt.Mianowicie 'JA'. Sukcesem jest żyć w zgodzie z samym sobą, akceptować swoje wady i zalety, niewielu ludzi to rozumie, próbując ślepo dążyć za ideałami, jakie narzuca teraz świat. Każdy z nas jest wyjątkowy i to czyni ludzi tak ciekawymi. ;) Niewątpliwie nieodłącznym elementem w trwaniu w moim szczęściu jest CZEKOLADA!:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju, tak czytam i stwierdzam, że ogromną mądrością dysponujesz... No i pozytywnym nastawienie, które się udziela ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś znalazłam czterolistną koniczynkę.Moim sposobem na szczęście są książki.Lubię czytać.Potrafię w jeden dzień przeczytać 200-300 stron.Sposobem na szczęście moje dla mnie jestem również ja sama.U mnie jest trochę inne znaczenie.Chodzi o to,że lubię dbać o swoje ciało,włosy itd sprawia mi to radość.Masz bardzo ciekawe propozycje z których na pewno skorzystam :) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hi sweety!! I've just discovered your blog and i like it very much!!
    Beautiful pictures and it is indeed an amazing post!! :)
    Tell me about my blog:
    http://peaceinmyshoes.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam się w 100% procentach z Tobą :) A od siebie dodałabym jeszcze pięknie pomalowane paznokcie ze szczyptą pomysłowości i prostoty w wykonaniu :)

    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawie opisałaś:) Jutro mam ważny dzień i silna dawka optymizmu mi się przyda. Przepis na szczęście? hmmm
    Nie marudzić, nacisnąć zęby jak trzeba, gnać do przodu, dalej i dalej. Optymizm to podstawa, bo smutny człowiek potrafi psuć humor nie tylko sobie, ale i innym. Jak mnie łapie dół to zastanawiam się co mogę zrobić, aby to zmienić. I działam. A to spacer, a to film, albo inne zajęcia. wtedy zawsze uświadamiam sobie, że mam wokół kochających ludzi, przyjaciół i nie warto tracić czasu na smutki.
    Najważniejsza jest dla mnie rodzina. Gdy oni są radośni to i ja. Gdy syn coś marudzi to na spokojnie gadamy o tym i zaraz widzę uśmiech, a słowa: kocham Cię mamo są fantastyczne:)
    Pozdrawiam, miłego wieczorku życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zgłaszam się, bo za dużo tego jest do wygrania, chcę dać innym szanse, ja już raz wygrałam, niech inni też wygrają:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy odmieniamy Twój lukrowy blogasek?:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że takie coś nie trwa długo, to są kosmetyczne jak dla mnie zabiegi ;)

      Usuń
    2. Po 8 maja się tym zajmę, albo nawet 8;*

      Usuń
  11. najlepiej miec dystans do wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochana, zmieniłam adres bloga i teraz nie ma go w Twoim blogrollu ;( jeśli chcesz, możecie to zaktualizować

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądrze mówisz ! :) Przez tą nieskończoną zimę bardzo przydał mi się Twój post, bo już chyba powoli przytłacza mnie cała ta aura za oknem.. Oglądałaś może film "the secret" należy go oglądać z przymrużeniem oka, ale polecam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę świetny wpis... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi do szczęścia jest niewiele potrzebne :) jutro piątek i na tym kumuluje się cała moja radość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powróciłam jednak do starego adresu, gdyż narobiło się z tym masę problemów, przez błędy na blogerze ;( .

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj ty optymistko :D Ja jestem optymistką do wszystkich a pesymistką dla siebie xD Uważam, że nic mi się nie uda itd.
    Cały czas próbuję to zmienić :P

    OdpowiedzUsuń
  18. lubię takie pozytywne notki , ja swojego przepisu jeszcze nie znalazłam a sprowadza się to do tego że chyba muszę zmienić miejsce zamieszkania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepiej poza granice tego kraju który nie ma mi już nic do zaoferowania

      Usuń
  19. super post, zachęca do zmian!
    i do pozytywnego podejścia do wszystkiego;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ten błąd niestety istnieje i jest nienaprawiony od 2010 roku ;x

    OdpowiedzUsuń
  21. no właśnie.. pisałam z dziewczyną, która miała ten sam problem i pisała do ekipy google, na forum itd. i ją olali..

    OdpowiedzUsuń
  22. ciekawy post .zapraszam http://ewefiu1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. nauczyłam się nie żałować niczego w życiu, w końcu wszystko to co się w nim dzieje czegoś mnie uczy. warto korzystać z każdej chwili. wiadomo, że czasem są gorsze tak jak u mnie ostatnio. po burzy jednak zawsze wychodzi słońce.
    a post jak najbardziej pozytywny:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten film zawiera "przepis na szczęście" nazywa się sekret - z wiadomych przyczyn ;) Oglądając go nie brałam wszystkiego na poważnie bo w większej mierze to film psychologiczny, ale zaczęłam stosować się do wskazówek z filmu i może się oszukuję, a może na prawdę trochę lepiej się żyje :) Dużo zależy od nas samych - od naszych myśli :) Obejrzyj :) znajdziesz go na pewno na Youtube ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. to tylko dowodzi temu, że przepisy na szczęście są bardzo proste

    OdpowiedzUsuń
  26. świetny blog wpadłam przypadkowo jakoś
    zapraszam do siebie a Ciebie dodaje do obserwowanych
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nareszcie ktoś otwarcie mówi o sobie, za jakiego się uważa w taki sam sposób jak ja.
    Moja " przyjaciółka ", o ile mogę ją jeszcze tak nazwać, nie akceptuje tego jak siebie postrzegam. Zarzuca mi, że mam manię wyższości, że wszystkich traktuje jak gorszych od siebie, bo poprawiłam ją kilka razy, że użyła słowa, które nie powinno się znaleźć w danym kontekście.
    Nie dociera do niej tłumaczenie, że nie robię tego złośliwie i żeby pokazać swoją wyższość tak jak ona myśli tylko po to, żeby jej pomóc, żeby na następny raz powiedziała poprawnie i by nie wygłupiła się w towarzystwie, bo w końcu jestem odbiorcą jej słów i mimochodem oceniam jej wypowiedź także pod względem stylistycznym. Ale ona każdą moją radę odbiera jako atak na siebie i uważa, że chce z nią rywalizować. Nie potrafi zrozumieć, że mi żadna rywalizacja z nią nie jest potrzebna, bo nie dowartościowuję się poprzez ubliżanie komuś, robienie przykrości. Mam na tyle godności by szanować siebie i wiedzieć ile warta jestem i nie musieć się poprzez nikogo dowartościowywać, bo robię to przez wykonywanie czynności dających mi satysfakcję. Ale niestety kiedy jej to tłumaczę najczęściej nie spotykam się ze zrozumieniem. Potrafi mi nawet wyrzucać, może i nie dosłownie ale fakt jest faktem, że jestem od niej gorsza, że ona wszystko wie ode mnie lepiej etc. Uwłacza mi to, bo nie czuję się od niej gorsza. Każdy ma swoje lepsze strony i jestem pewna, że w niektórych rzeczach jestem lepsza od niej tak samo jak ona w niektórych jest lepsza ode mnie. Nie każdy musi być ze wszystkiego alfą i omegą, jednak ona tego nie rozumie przez co zaczynam się zastanawiać jakimi ona wartościami kieruje się w życiu. Sama nie wiem czy ta przyjaźń ma sens i jakąkolwiek przyszłość. Czy w ogóle mogę ją jeszcze nazwać przyjaciółką po tym jak się zachowuje, bo mam wrażenie, że nie dorosła jeszcze ona do takiego miana i nie rozumie co to prawdziwa przyjaźń i jak powinny wobec siebie zachowywać się przyjaciółki. Apelowałam nawet do niej, że często gryzę się w język, bo nasze kłótnie niczego nam nie dają a oddalają nas od siebie i niszczą to co wypracowałyśmy między sobą przez pewien okres czasu, żeby ona również zaczęła gryźć się w język, byśmy ocaliły naszą przyjaźń. Kiedy staram się ratować to co zostało z tej znajomości słyszę " Uciekasz od szczerych rozmów i przez to one wracają jak bumerang ", czyli daje mi do zrozumienia, że kolejne kłótnie są z mojej winy. Nie chodzi mi tutaj żebyśmy tłumiły swoje uczucia, bo my kłócimy się o rzeczy, na które nie mamy wpływu. Żadna z nas po kłótni nie zmienia swojego patrzenia na świat a jednak one dalej trwają. Nie dociera do niej nic z tego co mówię a z dnia na dzień coraz więcej sobie do mnie pozwala i wiem, że widzi mnie coraz gorzej, mimo że od samego początku miała wyimaginowany obraz mojej osoby, wręcz błędny. Szczerze to sama nie wiem co mam w obecnej sytuacji robić. Doszło do tego, że powiedziałam jej, że nie życzę sobie by nazywała mnie więcej swoją przyjaciółką, bo nie wie jeszcze na czym polega przyjaźń. Wydawało mi się, że postąpiłam dobrze, nie żałuję, że coś takiego powiedziałam, ale nie wiem co będzie w poniedziałek w szkole. Przykro mi, że moja własna przyjaciółka nie wierzy we mnie i mówi mi takie rzeczy, dlatego wybuchłam..

    OdpowiedzUsuń
  28. to dobrze, że lubisz sebie - to jest podstawa :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Powiem Ci, że zazwyczaj jestem optymistką, jednak dopada coraz częściej mnie pesymizm. Szczęście w życiu to podstawa, jednak nie zawsze potrafię się cieszyć. Czasem taka depresja mnie chwyta, że masakra. Żyć się odechciewa.

    OdpowiedzUsuń
  30. przyda mi się ten przepis, często gdy wpadam w doła nie widzę żadnego wyjścia, więc dzięki ;)
    Racja dystans przede wszystkim do siebie jest bardzo ważny

    OdpowiedzUsuń
  31. Chętnie naplułabym na mojego pana od wfu, ale po mnie w gimnazjum uczyli się moi bracia (jeden nadal się uczy), więc nie wiadomo było, na jakiego nauczyciele od wfu trafią. Nie chciałam, żeby ich mierzyli moją miarką ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Przelałam do buteleczki z atomizerem i psikałam sobie na skórę głowy w odstępach i masowałam :D Pierwszą aplikację właśnie robiłam tak, że wylałam na talerzyk i strasznie dużo mi go pouciekało :D Także polecam atomizer!

    Co do playlisty to dziękuję, dziękuję, fajnie, że się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  33. masz rację że pozytywnie myślenie działa dobrze i wpływa na życie i nie pozwala sie pogrążyc w smutku :) u mnie pozytywne myslenie weszło już w nawyk i niepowodzenia mnie nie zrażają nic a nic, zawsze we wszystkim widze pozytywy i pozytywne nastawienie sprawia ze latwiej mi sie idzie przez zycie :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Może wtedy przy okazji coś się zmieni i błąd się usunie, a ja będę mogła zmienić adres ;d

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny przepis na szczęście!:D

    OdpowiedzUsuń
  36. wow, fantastyczny szczęśliwy post :) z tymi głupimi tekstami są czasem niezłe akcje :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD