Pose Organics
Ochronny krem do twarzy

14 czerwca 2016


Witajcie Kochani! Co tam u Was słychać ciekawego? W Lublinie niestety pogoda się zepsuła, pada od rana i jest tak szaro i buro. U mnie ostatnio się trochę pozmieniało i niesamowite jest to, że moje plany na przyszłość zmieniają się co jakieś 2-3 dni. Ze względu na obronę pracy magisterskiej we wrześniu zostaję w Lublinie na jakiś czas, ciekawe czy rzeczywiście to miasto w wakacje jest spokojnie i puste, się okaże. Zostały mi jeszcze trzy egzaminy do końca sesji, a potem czeka mnie prawdziwe życie, czyli praca! W tym tygodniu czeka mnie moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna i trochę się stresuję, ale zobaczymy, jak to będzie. Możecie trzymać za mnie kciuki!
Lecę się przygotowywać na jutrzejszy egzamin i coś trochę poogarniać, a Was zapraszam do zapoznania się z recenzją luksusowego ochronnego kremu do twarzy ;).

Pose Organics
Protective Face Cream
Ochronny krem do twarzy

Cena: ok. 93zł
Pojemność: 50ml


Od producenta: Ochronny i nawilżający krem na bazie wyciągu z aloesu łączący organiczne ekstrakty i oleje z kwasem hialuronowym, PABA oraz mineralnymi fotofiltrami. Zaprojektowany do codziennego stosowania nawilża, napina i tonuje skórę zapewniając jej promienny wygląd oraz chroni przed niszczącym promieniowaniem UV. Ekstrakty z winogron i oczaru wirginijskiego mają właściwości odmładzające, ściągające i przeciwutleniające oraz redukują zaczerwienienia i podrażnienia. Wyciągi z kory wierzby, rozmarynu oraz masło shea pobudzają odbudowę komórek, tonują, chronią przed wpływem czynników atmosferycznych oraz pozostawiają skórę delikatną i gładką. Inteligentne składniki zapewniają odpowiedni poziom nawilżenia zgodnie z zapotrzebowaniem Twojej skóry. Stosowanie kremu zapewnia skórze zdrowy i świeży wygląd. Przeznaczony dla wszystkich typów skóry.

Przeznaczony do codziennej ochrony przed "miejskim stresem": *chroni skórę przed niszczącym i podrażniającym wpływem czynników zewnętrznych *nawilża, napina oraz tonuje skórę *zapewnia skórze promienny wygląd *pobudza odbudowę komórek *posiada właściwości ściągające oraz przeciwutleniające *intensywnie nawilża *pozostawia skórę delikatną i gładką *zapewnia skórze zdrowy i świeży wygląd

Sposób użycia: Krem może być używany na dzień lub na noc. Po dokładnym oczyszczeniu skóry nałożyć niewielką ilość kremu na twarz i szyję i delikatnie wmasować. 

Skład: Aloe barbadensis (Aloe) Juice, Cocos nucifera (Coconut) Oil, Emulsifying Wax NF, Palm Stearic Acid, Kosher Vegetable Glycerin, Simmondsia chinensis (Jojoba) Oil, Vitis vinifera (Grapeseed) Oil, Persea americana (Avocado) Oil, Sodium hyaluronate, Hamamelis virginiana (Witch Hazel), Tocopherol (Vitamin E), Phenoxyethanol, Butyrospermum parkii (Shea) Butter, Mangifera indica (Mango) Butter, Para-Aminobenzoic Acis (PABA), Zinc Oxide (Flowers of zinc), Titanium Dioxide (Kosher), Xanthan Gum (Polysaccharide Gum), Salix nigra (Black Willowbark) Extract, Mannan, Axadirachta inidca (Neem) Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Oleoresin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, d-limonene


Krem do twarzy otrzymałam w którymś z pudełeczek shinybox'a i mega się z tego cieszyłam, bo marka Pose Organics właśnie wchodziła na blogi i stawała się coraz to popularniejsza, a ja ten krem używałam z radością.


Sam wygląd kremu jest cudowny, uwielbiam ładne opakowania produktów, które ładnie wyglądają na półce w łazience i aż milej się ich używa. Jestem sroką i zwracam wielką uwagę na takie rzeczy. Konsystencja kremu jest gęsta, ale mimo to jest bardzo lekka i fajnie leży na skórze. Zapach lekkie, bardzo kobiecy, lekko perfumowany, ale ładny, mi się bardzo podobał.


Ja kremu używałam i rano i wieczorem. Rano nakładałam mniejszą warstwę na twarz, która szybko się wchłaniała i mogłam szybko zacząć się malować i lecieć tam, gdzie mi się spieszy. Bardzo fajnie współgrał z każdym fluidem czy podkładem, jakie nakładałam, nie widziałam żadnej różnicy w makijażu. Na noc, wiadomo, nakładałam większą grubszą warstwę, która też dosyć szybko się wchłaniała i nie miałam problemów z brudzeniem poduszki czy kołdry, wszystko fajnie współgrało ze sobą. Jeżeli chodzi o efekty to ja jestem zadowolona. Krem lekko odżywiał skórę, nawilżał ją i sprawiał, że wyglądała lepiej i zdrowiej. Cera nabrała blasku i mogłam patrzeć na siebie nawet nie nakładając żadnego makijażu, wszystko na buzi się uspokoiło, zaczerwienienia zostały zniwelowane, więc bardzo fajnie. Nie zauważyłam żadnego zapchania, podrażnienia czy wysuszenia skóry.


Krem wchłaniał się bardzo szybko, nieważne jaką warstwę się nakładało na twarz. Był też mega wydajny. mimo, że używałam kremu dwa razy dziennie wystarczył mi na jakieś 2 miesiące, co uważam za bardzo dobry wynik ;). Jedynym minusem tego kremu jest jego cena, bo prawie stówka za krem, którego działanie mimo wszystko nie różni się jakoś rewelacyjnie od innych kremów, to trochę za dużo. Jedyne co to opakowanie rzeczywiście się wyróżnia i wygląda mega elegancko, ale płacić za opakowanie też trochę bezsensu. Mimo wszystko, jeżeli ktoś chce sobie pozwolić na odrobinę luksusu i go stać na ten luksus to polecam ten krem, bo działa bardzo dobrze.


26 komentarzy:

  1. Firmę znam tylko z blogów, nie miałam z nią styczności na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena mogłaby być niższa, a działanie nieco lepsze :)


    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy kremik :) Mój bardzo drogi krem z pudełka Shinybox został wykąpany w wannie wraz z innymi zabawkami. Choć byłam z niego mega zadowolona to cena 170 zł za 30 ml nie zachęca do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja używam kremu 2 razy dziennie to mam go na jakieś 4 miesiące :P więc tutaj 2 to trochę mało, przynajmniej dla mnie :)
    dobrze jednak,że się sprawdził i jesteś z niego zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy, ale rzeczywiście za drogi :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdzieś już o tym kosmetyku słyszałam, tylko nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Super, że szybko się wchłaniał i był wydajny. To lubię ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też byłam zadowolona z tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swego czasu duuużo się o nim naczytałam, kusił mnie bardzo, ale ostatecznie nie trafił do mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pamiętam dawno, dawno temu w jednej z edycji GlossyBoxa dostałam próbki kremów Pose (różne rodzaje, między innymi pod oczy, przeciwzmarszczkowy, nawilżający). Raz spróbowałam tego nawilżającego i tak mnie podrażnił, aż byłam cała czerwona jak rak, od tamtej pory trzymam się z daleka od Pose :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy bym tyle dała za krem dla samego opakowania :) przy takiej cenie moje oczekiwania pod kątem działania byłyby dość spore :} ale prezentuje się pieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę za drogi jak na mój gust:)

    OdpowiedzUsuń
  12. zwariowałam na punkcie organicznych kosmetyków. Dziś zrobiłam mega zamówienie na "make me bio" i nie mogę się doczekać przesyłki :d. Tego produktu nie widziałam, ani nie miałam styczności, ale skład mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Produkty tej marki mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. miałam, ale chyba z innej serii i miło wspominam

    OdpowiedzUsuń
  15. Opakowanie rzeczywiście jest piękne i wygląda luksusowo :) U mnie by się nie sprawdził ze względu na olej kokosowy, a i skoro piszesz, że nie różni się bardzo od innych kremów to faktycznie nie ma sensu przepłacać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajny skład :) Nawet na mojej mieszanej, trądzikowej skórze używany od czasu do czasu pewnie dobrze by się sprawdził :) Nie miałam okazji używać produktów tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawy post! Bardzo zachęcający!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale świetne opakowanie! Bardzo zwracam uwagę na takie rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. opakowanie jest super, a sok z aloesu zamiast wody na pierwszym miejscu w składzie robi wrażenie, cena jest uzasadniona.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z kosmetykami tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dużo czytałam o tej marce, ale opinie ma skrajne :) Jedni są zachwyceni, a inni narzekają, że zapycha :) Widzę, że Twoja opinia jest bardziej neutralna pod tym względem ;-) Cena faktycznie jest wysoka- dałabym tyle ponownie gdyby krem naprawdę mnie zachwycił :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja miałam kiedyś niebieski krem POSE, chyba SPA Herbal, też z jakiegoś boxa. Niestety, nie zachwycił mnie ani jego zapach, ani działanie na skórę... i z tego, co widzę, to jakoś te kosmetyki jednak kariery nie zrobiły...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD