Hemp Eaze tattoo balm
balsam do pielęgnacji skóry z tatuażem

20 sierpnia 2016


W końcu wracam! Już obiecuję, że będzie mnie tu więcej i będzie lepiej ;). Aż mi dziwnie, że nadrobiłam zaległości na mailu, a w pokoju mam porządek robiony na bieżąco haha. Wysłałam w końcu finalną wersję trzeciego rozdziału i teraz już moge odsapnąć, bo największy kamień spadł mi z serca. teraz w spokoju nadrabiam oglądanie filmów i pisze recenzje, więc będzie co czytać ;). Przy okazji pogoda spłatała mi niezłego psikusa, bo byłam przekonana, że jesień już się zbliża wielkimi krokami, a tu proszę, dziś jest tak gorąco, że szok ;). Na swoją ukochaną jesień jeszcze trochę będę musiała poczekać, a na razie będę cieszyć się słoneczkiem.
Dzisiaj zapraszam Was na balsam do pielęgnacji skóry z tatuażem od Hemp Eaze ! Jeśli ktoś z Was ma tatuaż albo planuje to ten kosmetyk jest zdecydowanie dla Was ! :)


Hemp Eaze, tattoo balm
Balsam do pielęgnacji skóry z tatuażem


Cena: 58zł
Pojemność: 28g

Od producenta: Tattoo balsam nadaje kolor i połysk starym tatuażom. Przy nowych tatuażach łagodzi dyskomfort podczas gojenia. Znajdujący się w balsamie surowy wosk pszczeli w celu łagodzenia antyseptycznych dolegliwości.

Skład: korzeń konopny, żywokost, łopian, lawenda, lobelia, hyzop, mirra, szałwia i California Bay.

Jakiś czas temu dostałam balsam marki Hemp Eaze, który jest przeznaczony do skóry z tatuażem. Bum! Tak, mam tatuaż. Ciekawa jestem teraz ile z Was jest zdziwionych tym faktem, a ile osób czyta mnie tak długo, że pamięta, jak kiedyś o tym pisałam, dokładnie tutaj. I na instagramie też jest! Przy okazji opowiem Wam ciekawą historię związaną z moim tatuażem i blogiem. Wiadomo, blog to moje miejsce, gdzie mogę się wygadać, napisać co myślę i sobie być po mojemu. Moja mama zazwyczaj na mojego bloga nie wchodzi ani nie wchodziła, ale akurat tak się wydarzyło, że o tatuażu właśnie dowiedziała się z mojego bloga haha. Moja mama jest cudowną kobietą, ale jeśli chodzi o tatuaże czy kolczyki to jest po prostu na nie. No, a skoro wiedziałam, ze jej się nie spodoba to nic jej nie mówiłam, ale akurat zachciało jej się wertować mojego bloga wzdłuż i wszerz i pamiętam, że na jednej imprezie dostałam sms'a: "Wiem o tatuażu, lepiej wróć do domu trzeźwa". Haha, no ale co miała zrobić? Szukała wsparcia u taty, któremu się spodobał także już nie było tematu.

Wracając już do właściwego tematu! Mam tatuaż ponad 3 lata! Niesamowite jak szybko minęło od kiedy sobie go zrobiłam. Od razu mówię, że w rzeczywistości on nie jest aż tak ogromny, jaki się wydaje na zdjęciach ;). Jest drobny i malutki i przez to niestety lekko mi się rozlał. Czytałam, że tak się zdarza właśnie przy tatuażach w formie drobnych tekstów, szkoda, że wcześniej o tym nie wiedziałam. O tatuaż dbałam oczywiście bardzo długo i zawsze smarowałam go dodatkową warstwą jakiegokolwiek balsamu tak na wszelki wypadek. Ale muszę się przyznać do tego, że też go opalałam, filtr 50, ale różnie z tym bywa, więc możliwe, że też to spowodowało jego gorszy wygląd. Mimo wszystko uwielbiam go i dlatego skorzystałam z okazji przetestowania balsamu, który nadaje kolor i połysk żeby chociaż trochę lepiej wyglądał ;).


Balsam znajduje się w bardzo fajnym, zgrabnym i małym słoiczku. Zakrętka jest rewelacyjna i bardzo szczelna, mam wrażenie, że się zasysa przy zakręcaniu, więc można go spokojnie brać ze sobą wszędzie. Napisy są tylko w języku angielskim, ale za wiele tutaj informacji nie ma, więc nie ma co czytać i tak. 
Konsystencja w słoiczku wydaje się bardzo zbita, w rzeczywistości pod wpływem ciepła się topi, jak olej kokosowy, jest bardzo tłusty, ale dzięki temu wydajny, bo naprawdę niewiele trzeba żeby posmarować tatuaż. Zapach mi nie podchodzi. Na ciele go nie czuję, ale w słoiczku pachnie mi jak jakieś mocne zioła i zmieszana stara lawenda z szałwią haha. 
Jeśli chodzi o działanie to balsam cudownie natłuszcza skórę i widać, że dba o tatuaż. Wiem, że nagle tatuaż nie będzie idealny jak tydzień po zrobieniu, ale mam wrażenie, że lekko się wyostrzył (pewnie przez połysk) i jest czarniejszy niż przed używaniem. Także ja jestem zadowolona w 100%. Jak tylko zrobię sobie nowy tatuaż na pewno będę używać tego balsamu cały czas !


Wiem, że cenowo balsam wydaje się drogi, ale skład ma fantastyczny i przez swoją tłustą konsystencję jest mega wydajny. Poza tym, niewiele z nas ma całe ciało wytatuowane, więc taki balsam używamy tylko na mały kawałek naszego ciała, przez co wystarczy nam na bardzo długo! Zużycie jest naprawdę minimalne, a stosuję go już z miesiąc mniej więcej co drugi dzień ;). Przy okazji balsam cudownie nadaje się na jakiekolwiek oparzenia. Zdarza mi się poparzyć się prostownicą czy kuchenką lub patelnią, wystarczy od razu posmarować oparzone miejsce tym balsamem. Od razu poczujecie niesamowitą ulgę, a następnego dnia nie ma śladu po poparzeniu. Cud. Ja jestem zadowolona i bardzo go Wam polecam!


35 komentarzy:

  1. O, nie słyszałam nigdy o balsamie przeznaczonym do skóry wytatuowanej xD Fajnie, że działa też na oparzenia, ale nie zdarza mi się to za często - nie mam też tatuażu, więc się nie skuszę ;)

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój tatuaż ma 13 lat. Zrobiłam go w salonie i smarowałam wazeliną. Niestety okazało się to zbyt mało i wdała się infekcja . wtedy nie byłam świadoma swoich alergii i tego, że mam wrażliwą skórę. Gdybym teraz miała zrobić sobie tatuaż na pewno sięgnęłabym po taką maść / balsam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż trochę lata mamy :D
    Ja się przyznaję, że o tatuażu nie wiedziałam

    OdpowiedzUsuń
  4. Skład ma bardzo fajny, moja rodzinka by mnie chyba zabiła za tatuaż, jak to powtarza mój tata, który kiedyś miał do czynienia z tatuażami - im mniej masz znaków charakterystycznych tym lepiej. Ale już jeden planuje i pewnie dowiedzą się po fakcie, ale zanim znajdę tatuażystę, który spełni moją wizję miną pewnie lata (wątpię, aby ktoś potrafił w 100% mój szkic odwzorować) :D Więc cóż nie pozostaje mi nic niż zapisać sobie nazwę na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, nie wiedziałam, że malutki tatuaż może się rozlać. Myślałam kiedyś o tatuażu, ale zrezygnowałam. Chyba trzeba do niego dojrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedys bardzo chciałam mieć tatuaż, ale z wiekiem mi przeszło:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli produkt nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiedziałyśmy, że są takie kremy :)
    Odpoczywaj wreszcie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tym specyfiku nigdy nie słyszałam ;> ale moze by sie przydał na mój tatuaż :D

    OdpowiedzUsuń
  10. O jaa to już 3 lata jak go masz! Myślałam, że krócej. :) Ja póki co tatuaży nie mam ale kto wie może kiedyś sobie jakiś zrobię :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Łał! Nie wiedziałam, że takie coś istnieje! Muszę to mieć (chociaż trochę drogie...), przyda mi się odświeżenie tatuażu.

    P.S. Wyczytałam, że jesteś z Lublina :) Ja też!

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mam tatuaż - chętnie ją wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tatuaży nie posiadam, więc jedynie mogłabym zastosować go na oparzenia (choć lepiej ich nie mieć i się ich wystrzegać). Ale dobrze w zanadrzu w domu takie coś posiadać w razie czego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Skład faktycznie ma bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha :) Rozwalona jestem sytuacją z mamą :D
    Nie mam tatuażu, bo nie mam odwagi i szybko zmieniam zdanie. Ale Twój mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiedziałam że masz tatuaża:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się taki balsam nie przyda bo tatuażu nie mam, ale kto wie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiedziałam że są produkty specjalnie do skóry wytatuowanej. Sama nie mam tatuaży, ale dobrze wiedzieć na przyszłość, że ten produkt świetnie się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja zawsze chciałam tatuaż i zawsze mówiłam ze strzele sobie na 18stke, no i.. Jednak mi przeszlo :D nie zamierzam robić tatuażu ale mąż ma :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tez niedawno mialam przerwe w blogowaniu 😥
    Serio sa takie kosmetyki? Wow! Super ciekawpstka 😊

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyda się, gdy (w końcu..) zrobię sobie tatuaż :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Koniecznie muszę polecić ten balsam mojej córce, on bardzo dba o swoje tatuaże :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Moja mama też jest na wiele rzeczy na Nie... o kolczyku w pępku dowiedziała się z 2 lata temu bo zwyczajnie zauważyła że coś mi wystaje z pępka a kolczyka zrobiłam mając 13 lat czyli jakieś 16 lat temu :) a wcale jakoś specjalnie się z nim nie ukrywałam :P. Sama tatuażu nie mam ale mam w planach sobie zrobić tylko sama jeszcze nie wiem jaki :) więc wtedy taki balsam by się przydał bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz spotkałam się z balsamem do skóry z tatuażem ... interesujący :)

    OdpowiedzUsuń
  25. W przyszłości może sie mni przydać :D

    OdpowiedzUsuń
  26. ja swoje zrobięłm kilka lat temu :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie słyszałam o tego rodzaju balsamie, fajnie się czegoś nowego dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Coś dla mnie :) Chociaż mój tatuaż jest już raczej do poprawki najpierw :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja mam tatuaż 6 lat. Osoba, która go wykonywała nie może uwierzyć, że do teraz wygląda tak jakby był wykonany jakieś dwa tygodnie temu, bo kolory nadal są tak intensywne (nawet czarny) :)

    OdpowiedzUsuń
  30. zastanawiam się nad moim pierwszym tatuażem ,a więc będę to miała na uwadze ;D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD