Encanto do Brasil - keratynowe prostowanie włosów

17 listopada 2018


Większość z Was na pewno nie zna historii moich włosów, która jest dosyć mocno zawiła. Zawsze miałam bardziej proste włosy i wtedy marzyłam o kręconych. O ironio, włosy nagle zaczęły się mocno kręcić, a ja wtedy znowu zapragnęłam mieć proste włosy, więc wzięłam się za prostownice. Co poskutkowało tym, że zrobiły się zniszczone, słabe, wysuszone i same najgorsze rzeczy. O włosy zaczęłam bardzo mocno dbać, żeby jako tako wyglądały i z efektów jestem bardzo zadowolona, ale to jeszcze nie to, tym bardziej, że zaczęłam włosy rozjaśniać, a to im się nie podoba. Z pomocą przyszła mi keratyna, do której podchodziłam już kilka razy i jestem mega zadowolona, że w końcu się zdecydowałam. Dzisiaj opowiem Wam więcej na temat keratynowego prostowanie włosów, bo ma to swoje plusy, ale i spore minusy. Przygotujcie się na dość długi wpis.


Nie będę Wam opisywać poszczególnych produktów, podawać składów, jak to zazwyczaj robię, bo jest to dla mnie bezsensu i chyba nawet nie chcę wiedzieć, co tam tak naprawdę jest. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że jeżeli te produkty są w stanie wyprostować Wasze włosy na dłużej i efekt utrzymuje się do kilku miesięcy, to to musi być magicznie działający syf, sama chemia, szkodliwe substancje, które nie tylko podrażniają skórę, ale mogą wywołać problemy z oddychaniem. Nie bez powodu keratynowe prostowanie włosów przeprowadza się w rękawiczkach, masce i w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Keratynę miałam już robioną 3 razy, a sama robiłam zabieg na innych osobach z kilkanaście, więc uwierzcie  opłakałam i okaszlałam się dużo nad tymi włosami.
No to przechodzę do szczegółów!
Po pierwsze, kosmetyki kupuję na allegro i zawsze są to przelewane produkty. Macie parę różnych możliwości zakupu, kilka pojemności i różne zestawy, wszystko zależy od Waszych osobistych potrzeb. Ja za 100 ml zazwyczaj płacę około 60-70zł. Po drugie, naprawdę musicie przygotować odpowiednio pokój do robienia keratynowego prostowania. Otwarte okno, balkon, a nawet wiatrak okażą się bardzo przydatne. Po trzecie, maska i kilka par rękawiczek to też jest must have. Po czwarte, pamiętajcie o przeprowadzeniu testu, czy produkty Was nie uczulą.


SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY. Nie ma sensu używać wcześniej innych szamponów, bo ten szampon jest na maksa oczyszczający. Przekonacie się o tym, jak tylko dotkniecie włosów w trakcie mycia. Ja myję nim włosy 3 razy, bo nakładam bardzo dużo produktów bez spłukiwania na włosy. Za 3 razem włosy są tępe, szorstkie i wtedy wiem, że nic już na nich nie ma. Nie osuszajcie dokładnie włosów, najważniejsze to żeby nie ciekła z nich woda. Jeżeli Wasze włosy szybko schną to koniecznie przygotujcie sobie jakąś butelkę z atomizerem i napełnijcie ją wodą, bo w trakcie nakładania keratyny włosy muszą być wilgotne.
Szampon nie pachnie, ma normalną konsystencję i rewelacyjnie się pieni. Szampon nie powinien Was podrażnić, chyba że będziecie go używać przez kilka dni po przeprowadzonej już keratynie (nie róbcie tego) to możecie spodziewać się łuszczenia się skóry na głowie, łupieżu itp. Ja tak robiłam ze względu na mega ulizane włosy, a liczyłam na to, że część keratyny przy skórze głowy się wypłuka, a włosy będą normalniejsze. Nie pomogło, a nawet zaszkodziło.


PREPARAT PROSTUJĄCY - KERATYNA. Przed użyciem wstrząśnijcie buteleczką i wylejcie ją do jakiejś miseczki, przygotujcie też pędzelek (taki do nakładania farby), ręczniki papierowe albo zwykłe, chusteczki, rękawiczki i nakładamy keratynę na wilgotne włosy, dokładnie tak jak farbę. Nie nakładajcie produktu na skórę głowy, pilnujcie tego odstępu 1-2 cm, bo skóra potrafi mega piec, być zaczerwieniona i ja ostatnio męczyłam się ze strasznym łuszczeniem się skóry, pieczeniem i swędzeniem, na szczęście to mija. Nawet jeśli Wasze włosy kręcą się już u nasady to i tak nie warto. Keratynę również wmasowujemy we włosy, a jak całość jest już nałożona to czekamy 15 minut. Na tym etapie zazwyczaj nie ma problemu ani z zapachem czy łzawiącymi oczami
Męka zaczyna się przy suszeniu. I naprawdę mega ciężko jest wysuszyć włosy pokryte keratyną, jeszcze chłodnym lub średnim powietrzem. Na początku wydaje się to niemożliwe. Oczywiście da się, ale trwa to jakąś niecałą godzinę. Kiedy włosy są już idealnie suche zaczynamy je prostować.
Na tym etapie bez maski się nie obejdzie, a osoba, której robimy keratynę musi mieć przy sobie najlepiej wilgotny ręcznik przyłożony do twarzy, bo inaczej utonie we własnych łzach. Prostujemy niewielkie pasma, po 6-7 razy każde, a keratyna razem z parą unosi się w całym pomieszczeniu. Ten moment jest najgorszy. I czekamy pół godziny. Zapach sam w sobie nie jest drażniący, jest charakterystyczny i dosyć intensywny, ale te opary oddziałują na nas najbardziej.
W instrukcji napisane jest, że jeśli nie chcemy mieć ulizanych włosów to należy prostować je i unosić ku górze. Ale z własnego doświadczenia wiem, że to za wiele nie daje. Po odczekaniu 30 minut myjemy włosy szamponem oczyszczającym i znowu osuszamy włosy delikatnie ręcznikiem i do kolejnego kroku muszą być cały czas wilgotne.


ODŻYWKA PO KERATYNOWYM PROSTOWANIU. Wydaje mi się, że ten krok jest zazwyczaj pomijany w większości, jak nie wszystkich salonach fryzjerskich, ale mogę się mylić. Produkt nakładamy na włosy dokładnie w taki sam sposób, jak preparat prostujący. Czekamy 15 minut i zmywamy, ale nie całość. Według instrukcji powinniśmy zostawić ok. 50% odżywki - zawsze się zastanawiam, jak niby mamy to zrobić, więc nie przywiązuję do tego większej wagi. Odżywkę zmywam wodą, nie robię tego za bardzo dokładnie, wierząc, że coś tam na nich zostaje. Suszymy włosy chłodnym lub średnim powietrzem i prostujemy włosy ponownie, znowu cienkie pasma po 6-7 razy każde. Ten etap nie jest już drażniący, a cieszy, bo to jest ostatni etap, więc wiemy, że po kilku godzinach to już koniec.

Całość może potrwać od 4 do 8 godzin. W zależności od ilości i długości włosów. Włosy można umyć już tego samego dnia, ja keratynę robię do późnych godzin nocnych, więc myję włosy od razu następnego dnia rano ze względu na to, że są strasznie oklapnięte i wyglądają niefajnie. Według producenta, należy też pamiętać o odpowiednich szamponach bez SLS i SLES, ale ja na to też nie patrzę, a efekty utrzymują się na moich włosach bardzo długo, a nawet mam wrażenie, że keratyna w nich zostaje na stałe.


Jakie są moje odczucia?
Włosy są super proste, odżywione, gładkie, lśniące, wyglądają na maksa zdrowo, wszystkie ubytki są uzupełnione, więc wizualnie - rewelacja. Wygoda jest też we współpracy z tymi włosami. Nie trzeba nakładać maski, odżywek, nie trzeba ich układać, bo wszystko jest idealne. Ale czy na pewno?

Wszystko zależy od włosów. Po pierwszej keratynie miałam mega ulizane włosy, z którymi męczyłam się jakiś miesiąc. Za drugim razem, efekt już nie był aż tak ulizany, ale pojawiło się lekkie podrażnienie skóry głowy. A za trzecim razem, włosy miałam już fajnie puszyste i uniesione od nasady po jakichś niecałych dwóch tygodniach, ale za to skóra głowy łuściła mi się okropnie, co pojawiło się po jakimś tygodniu od zrobienia keratyny i męczyłam się z tym ok. 2 tygodnie. Wszystko minęło, ale skóra została podrażniona, była zaczerwieniona, piekła i swędziała. Poza tym, jak wykonuję komuś zabieg keratynowego prostowania to przy prostowaniu włosów rzadko kiedy nakładam rękawiczki, bo jest to po prostu niewygodne, a to wiąże się z tym, że skóra na dłoniach i opuszkach palców pęka i też lekko schodzi. Więc keratyna to nie tylko łzawienie i kaszlenie podczas przeprowadzania zabiegu. Musze za to przyznać, że kosmetyki nie niszczą ubrań ani dywanów, zdarza się ze coś tam poleci, ale wszystko fajnie się spiera i nie ma po tym śladu.

Jak jest z włosami po kilku miesiącach od przeprowadzenia zabiegu?
Moje włosy ostatnio szybko rosną, więc po keratynie wyglądają mega śmiesznie. Połowa włosów od nasady się kręci i to tak pięknie się kręci, a od połowy do końców są hiper proste. Staram się wtedy ich mimo wszystko nie prostować, więc suszę włosy, żeby wyglądały jakoś. A wiadomo przy większym i ważniejszym wyjściu włosy wyprostuję. Jak wspominałam wcześniej, nie patrzę na składy i używam kosmetyków z SLS'em, ale nie widzę, żeby keratyna wypłukiwała się z włosów.
Zdarza mi się,że włosy kręcę na prostownicę. I w miarę fryzura utrzymuje się na takich keratynowych włosach. Nie jest to efekt całonocny, ale i tak jest w porządku. Mimo wszystko, ja  jak na razie do keratyny nie wrócę, bo za niecały rok biorę ślub, a wolę mieć fajnie podatne włosy na układanie moich fantazji ślubnych, niż włosy śliskie, z których za dużo nie będzie się dało zrobić.

Słyszałam, ze włosy po keratynowym prostowaniu się niszczą...
Według mnie jest to jeden wielki bullshit. Włosy po keratynie są odżywione, gładkie, nawilżone i mięciutkie w dotyku, dlatego przestajemy o nie dbać. Nie czujemy potrzeby nakładania odżywek, masek, oleju i innych produktów, które zazwyczaj aplikowałyśmy na włosy. Po wypłukaniu się keratyny, nagle wychodzą na wierzch wszystkie ubytki i włosy są w strasznym stanie, bo o nie nie dbałyśmy - proste.
Mnie keratyna ratuje, bo zachciało mi się je nagle rozjaśnić. Do rozjaśniania miałam dwa podejścia. Pierwsze skończyło się ścięciem włosów do ramion, a za drugim razem miałam już zrobioną keratynę, więc włosy były wzmocnione i przetrwały! Jak coś to ja najpierw robię keratynę, a po minimum dwóch tygodniach idę rozjaśniać włosy. Poza tym, moje włosy powoli odżywają. Te co odrastają pięknie się zaczynają kręcić, są miękkie i zdrowe, co jest na maksa fajne, ale to zasługa tego, że ich nie prostuję, nie katuję niczym innym i nie zapominam o regularnym dbaniu o nie. Dalej olejuję włosy, używam odzywek, masek i kolejnych odzywek bez spłukiwania, tak samo, jak olejków na końcówki. Moja pielęgnacja włosów się nie zmieniła.

Keratyna w domu, a w salonie fryzjerskim.
Nie zrozumcie mnie źle, ale nigdy nie poszłabym na keratynowe prostowanie włosów do salonu fryzjerskiego. Zdaje sobie sprawę z tego, że produkty u fryzjera są pewnie bezpieczniejsze, zabieg jest wykonany w 100% prawidłowo, ale kosztuje kilkaset złotych, siedzicie u fryzjera kilka godzin i marnujecie czas, czego ja nie znoszę. Poza tym, byłoby mi szkoda męczyć fryzjerki, żeby stały i robiły tą keratynę, a z koleżankami w domu to co innego. Wydacie mniej pieniędzy, będziecie w domu, więc w między czasie możecie coś zrobić, a to sprzątać, pranie, obiad, zjeść coś normalnego i nie marnujecie bezsensu czasu. Co więcej z koleżankami możecie się napić, nagadać, spędzicie razem czas, a na to zazwyczaj nie ma czasu, więc 2w1. Sam zabieg nie jest aż tak skomplikowany i na pewno dacie radę zrobić ją komuś innemu. Słyszałam o przypadkach osób, które robiły keratynę same sobie. Podziwiam i szanuje ,bo ja sobie nie dałabym rady tego zrobić ;).

Czy warto się tak męczyć, żeby mieć proste włosy..?
To już zależy od Was. Opisując wszystko krok po kroku miałam wrażenie, że opisuję jakieś tortury i zastanawiałam się po, co ja to w ogóle robiłam. Łzy, kaszel, podrażnienie, oklapnięte i ulizane włosy, trwa to strasznie długo i te produkty mogą być naprawdę niebezpieczne dla naszego organizmu. Ale to jest tylko chwila przy kilku miesiącach spokoju. Wystarczy uważać, słuchać się zaleceń, a efekty będą bardzo długotrwałe. W tym czasie spokoju, kiedy włosy wyglądają zdrowo, są nawilżone i odżywione możemy skupić się na ich pielęgnacji, na dbaniu o te, które nam odrastają, więc może to być fajna opcja na czas przejściowy, kiedy nie chcemy ścinać włosów, bo szkoda nam długości albo źle się czujemy w krótkich.

Obecnie jestem po jakichś 3 tygodniach od ostatniej keratyny i jest to moja ostatnia keratyna, jak na razie. Włosy będę rozjaśniać na różnych podkładach typu ola-plex, więc wierzę, że nie ulegną zniszczeniu. Standardowo, jak to na kobietę przystało, obecnie marzę o powrocie do kręconych włosów, co się pewnie zmieni w między czasie tysiąc razy. Na chwilę obecną inspiruje i motywuje mnie Magda z bloga Curly Madeleine, czyli jak pokochać kręcone włosy? Jej włosy są rewelacyjne, poza tym, dziewczyna zna się na rzeczy i wie co mówi. Jej blog i kanał na youtube to kompleksowa encyklopedia dla kręconowłosych, więc jeśli ktoś z was nie lubi swoich fal czy loków i zastanawia się nad keratyną to okej - możecie spróbować i na pewno będziecie zadowolone z efektów końcowych. Ale najpierw może akurat polubicie swoje włosy, nauczycie się wydobyć z nich to, co najlepsze i nie będziecie musiały się truć? Blog Magdy na pewno Wam w tym pomoże.

Mam nadzieję, że wspomniałam dzisiaj o najważniejszych rzeczach związanych z keratynowym prostowaniem włosów. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to dajcie znać w komentarzach, a przygotuję drugą część związaną już z Waszymi pytaniami, a'la Q&A.


10 komentarzy:

  1. JA bytm zobaczył efekty, zawsze te zabiegi na mnie robią wrażenie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że włosy są odżywione. To mnie z pewnością zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam proste włosy, ale ciekawy zabieg :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporo mi rozjaśniłaś. Swego czasu przymierzałam się, choć od salonu. Nie przeszło mi wtedy do głowy, aby wykonać w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy mają 'alergię' na wszystko co z keratyną xD Źle wyglądają po takich produktach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam proste włosy, miałam kiedyś zabieg keratynowy na wzmocnienie, ale włosy mocno się po nim elektryzowały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurde właśnie w tym tygodniu myślałam o tym zestawie i w ogóle o keratynowym prostowaniu. Ale powiem szczerze, że najbardziej boje się podrażnienia i wypadania włosów no i, że efekt będzie niezadowalający, czyli właśnie przyklapnięte włosy :/ i już sama nie wiem czy plusy są większe czy minusy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zrobiłam 3 lata temu w salonie fryzjerskim. Fakt, za niemałe pieniądze. Ale efekt jest do teraz. Włosy są prosciutkie, niezniszczone, mają ladny blask.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś mnie kusiło, ale w miarę ogarnęłam pielegnacjie włosów i na razie byłoby to dla mnie zbedne

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD