31 maja 2026

Denko! maj 2026r.

 
Dzień dobry! I mamy koniec miesiąca! Jak żyjecie? Ja jestem w szoku, że ten czas tak szybko leci i że już praktycznie minęło. Musze zacząć planować wakacje, nasze wyjścia, wydarzenia, imprezy, stroje i całą resztę, a po prostu nie mam na to czasu. Tak dużo rzeczy to się chyba jeszcze nie działo, a będzie jeszcze więcej, to dopiero delikatny początek. Chociaż nie ukrywam, wyczekuję września, aż znowu wszystko się uspokoi, nadejdą długie wieczory i będę mogła odpoczywać. Ja wiem, dobrze się lato nie zaczęło, a ja już o długich wieczorach, ale no cóż!


Ale nie zwalniamy tempa, ani jeśli chodzi o nasze dodatkowe życiowe atrakcje ani o denko! W tym miesiącu udało mi się zużyć naprawdę spora ilość kosmetyków i to sporo takich zalegających, więc jestem bardzo zadowolona! Mam nadzieję, że ta dobra passa będzie trwać, a ja będę zużywać coraz to więcej nowych produktów, co przełoży się też na ilość recenzji! A więc, lecimy z tym podsumowaniem czerwca!



Zaczynając od produktów sprawdzonych i takich, które pojawiają się u mnie co miesiąc nie mogło zabraknąć: BeBeauty, płatki kosmetyczne, które dostępne są w biedronce, są mega tanie, a mimo zmian swoich właściwości w dalszym ciągu są najlepsze. Nie piją za dużo produktów, nie rozwarstwiają się, a po prostu działają, skutecznie oczyszczają skórę twarzy, jak i zmywają makijaż. Tam samo jest z Queen, nawilżany papier toaletowy, dla mnie produkt mega ważny w toalecie, używam na sobie, jak i dzieciach i nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego. Jest zdecydowanie najlepszy, tani, łatwo dostępny i skuteczny.



  • LaQ, żel pod prysznic bossy & sexy, piwonia - wiecie co... mi dalej pod prysznicem pachnie tym żelem, uwielbiam ten zapach, był dla mnie idealny, jakby specjalnie stworzony dla mnie, miał zapach lekko kwiatowy, orientalny, ale i zadymiony, ja się zakochałam! A pamiętajmy, że LaQ ma też świetne produkty jeśli chodzi o właściwości, są nawilżające, nie podrażniają ani nie uczulają, wow!
  • OnlyBio HairinBalance płukanka octowa do włosów - niestety nie pamiętałam, żeby używać tej płukanki regularnie, a szkoda, bo ona ma naprawdę przyjemne właściwości i dawała moim włosom fajne efekty! Ta płukanka fajnie zamyka łuskę włosa, super wygładza włosy, a na dodatek sprawia, że super błyszczące. Naprawde ekstra!
  • Schwarzkopf, Gliss night elixir, eliksir na noc, overnight reconstruction włosy zniszczone - ten eliksir naprawdę świetnie się u mnie sprawdził, zdecydowanie za nim tęsknię i chcę kupić nowe opakowanie, świetnie działa na wilgotne włosy, ale też jest genialnym antidotum na noc, początkowo oblepia włosy, ale przez całą noc się wchłania i rano włosy wyglądają pięknie. Uwielbiam i sprawdza się naprawdę dobrze.
  • so!flow by Vis Plantis, oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy - ja już od dłuższego czasu nie wyobrażam sobie pielęgnacji skóry głowy bez peelingu, a tym razem wpadła w moje ręce maska z glinką, sprawdza się tak samo świetnie! Włosy są fajnie uniesione, a skóra głowy jest super oczyszczona, maska się super sprawdza!
  • so!flow by VisPlantis, booster do włosów suchych i zniszczonych - kolejny produkt, który u mnie chwilę przeleżał, bo jakoś o nim zapominałam, ale w ostatnim czasie używałam go regularnie i naprawdę widziałam różnicę na włosach! Włosy były bardziej nawilżone i odżywione, a przy okazji wyglądały lepiej. Były wygładzone, a w dotyku zdecydowanie milsze.
  • Rimmel, Thrill Seeker Mega Lift pogrubiający tusz do rzęs - ten tusz do rzęs sprawdził się naprawdę fajnie! Super wyglądał i super też wydłużał, jak i pogrubiał rzęsy. Sprawiał, że spojrzenie nabrało wyrazu, świetnie podkreślał oczy i naprawdę lubiłam go używać! Szczoteczka była bardzo wygodna i fajnie się sprawdzała.
  • Mixa anti reaction, mleczne serum kojące panthenol + bisabolol - ja uwielbiam serum i nie muszę o tym mówić kilka razy, dla mnie ten etap pielęgnacji jest moim ulubionym! Ono świetnie nawilża skórę, koi ją, łagodzi wszelkie podrażnienia, a także poprawia stan skóry, ujędrnia ją, uelastycznia i cudownie na nią wpływa. Bardzo mi się podobało to serum!
  • i maski: Garnier, prebiotyczna maska w płachcie - ja uwielbiam maski w płachcie i nie musze chyba tego powtarzać. Z kolei Esfolio, herb essence, maska w płachcie z aloesem - kolejny produkt, który po prostu sprawdził się rewelacyjnie! I idziemy dalej, bo ostatnio duża ilość imprez sprawiła, że płatki pod oczy używają się u mnie same. Garnier, Vitamin C, płatki pod oczy - to są płatki, które podbijają świeżość spojrzenia i nawilżają skórę pod oczami. Isana, płatki pod oczy serduszka - tak samo jestem z nich mega zadowolona, te płatki na dodatek wyglądają pięknie, tak że aż miło się ich używa. Biovene Lip Gel Mask, maska do ust - która uratowała mi skórę ust po ostatnim panieńskim, naprawdę czułam się bardzo źle, miałam podrażnione usta i potrzebowałam nawodnienia i nawilżenia z każdej strony, a ta maska naprawdę zrobiła robotę. 

  • Farmona, Nivelazione, daily comfort hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej - ta emulsja do higieny intymnej w trakcie używania była bardzo w porządku, ale tak naprawdę była jedną z wielu. Jest w porządku, jakbym kiedyś miała do wyboru jestem skłonna je kupić, ale tak naprawdę ciężko mi znaleźć ulubieńca w higienie intymnej.
  • Biały Jeleń, hipoalergiczne mydło w płynie - kolejne mydło, które jest w porządku, ale nie kupiłabym go ponownie gdybym nie miała takich potrzeb. Teraz je miałam, bo miałam dopiero co zrobiony tatuaż, więc przydało się to!
  • Arganove, cotton - dezodorant minerlany w kulce - ten dezodorant jest okej, na pewno są osoby, którym taki produkt jest mega potrzebny, ja na szczęście nie mam problemów ze skórą pod pachami, a ten produkt jest idealny do wrażliwej skóry. Ja zdecydowanie wolę jakiś zapach.

I tak się ma całe denko tego miesiąca! Cieszę się, że coraz więcej produktów udaje mi się zużywać i mam nadzieję tylko, że ta passa będzie trwać i trwać! A jak tam u Was zużycia? Wchodzimy w czerwiec z pustą torbą czy jednak nie? Dajcie znać!

29 maja 2026

SYLVECO Pure Line mydło do rąk, kojąco-odżywcze

 
Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? U mnie szalony dzień i szalony weekend przede mną, nie dość, że dziś córka ma urodziny to jeszcze ja jadę na cały weekend na Wieczór Panieński! To będzie moja pierwsza tak długa rozłąka z dziećmi, ale czuję, że w pełni zasłużona. Fajnie będzie się zobaczyć z dziewczynami, poznać przed weselem, właśnie dlatego uwielbiam panieński! Potem na weselu jest dużo lepsza zabawa dzięki temu. Ale zanim wyjadę, chcę Wam jeszcze coś pokazać!
Uwielbiam mydła do rąk w płynie, są dla mnie dużo wygodniejsze niż standardowe kostki do mycia dłoni, ale też nie będę oszukiwać. Przede wszystkim dla mnie liczy się zapach i żeby mydło nie wysuszało dłoni, nie lubię używać kremów do rąk co chwilę, więc potrzebuję mydła, które po umyciu zapewni mi komfort. Więc zapraszam Was na recenzję mydła od Sylveco! Mydło od razu poszło w ruch, jak tylko je wypakowałam z Pure Beauty Box!


Sylveco Pure Line
mydło do rąk, kojąco - odżywcze





Mydło znajduje się w mega fajnym opakowaniu, bardzo podoba mi się ta kolorystyka, jest energetyzująca, a zarazem spokojna. Fajne kolory, fajna czcionka, wszystko jest przejrzyste i widoczne. Mamy oczywiście pompkę, która dozuje idealną ilość produktu, nic się nie zacina, nie zapycha i jest super. Na opakowaniu znajdują się też wszystkie najważniejsze informacje. 
Mydło ma super konsystencję, nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale jest idealnie gęste i wygodnie się go używa. Zapach jest super, ładny, świeży i owocowy. Wszystkie właściwości są naprawdę fajne i sprawiają, że mydło jest mega przyjemne w użytkowaniu.



Mydło oczywiście się sprawdza elegancko. Produkt nie podrażnia ani nie uczula, ani nie wysusza skóry dłoni. Przy jakichkolwiek podrażnieniach nie powoduje dodatkowego pieczenia, a naprawdę czuć ukojenie i jakby delikatną warstwę ochronną na skórze. No i mydło oczywiście myje, zmywa wszystkie, zdarzało mi się nawet dać dzieciom to mydło do zapierania ich ubranek i też się fajnie sprawdziło. Przynajmniej przy nauce prania nie miały podrażnionych rączek. A i muszę dodać, że mydło pieni się genialnie, super sprawdza się też do wanny, piana jest wyjątkowa spora, co mi nie przeszkadza, a dzieci uwielbiają.
Mydło nie wysusza dłoni, nie sprawia, że skóra jest napięta czy ściągnięta. Jest miękka, gładka i przyjemna w dotyku. 


Mydło spełnia moje oczekiwania bardzo ! Ja jestem zachwycona, uwielbiam produkty, które nie dodają mi roboty, które przy okazji robienia czegoś, dbają o inne aspekty. Tutaj macie produkt, który bardzo dobrze umyje Waszą skórę, oczyści ją, a zarazem jej nie wysuszy. Mogę powiedzieć, że lekko ją nawilży i odżywi, bo skóra po umyciu jest naprawdę miękka, gładka i mega przyjemna w dotyku, więc krem do rąk nie jest aż tak konieczny! Właśnie takich produktów potrzebuję. Przy okazji świetnie się pieni, więc frajdę mają też i moje dzieci, a ja mam uniwersalny produkt, z którego mogę korzystać nie tylko ja. No rewelacja! 


Niby tylko mydło, a naprawdę je polubiłam i na pewno jeszcze do niego wrócę. A nawet chętnie sprawdzę inne wersje, bo jest ich sporo. Myślę, że dla osób, które mają wymagającą skórę to będzie hit!



[wpis reklamowy]

27 maja 2026

Pure Beauty Box - Delicious Colors


Dzień dobry! Jak się macie? Kończy się maj, a ja dalej nie wierzę, że tak szybko to zleciało, ja nie wiem jak to jest możliwe, że zaraz pół roku tego roku będzie za nami, to jest dla mnie coś niesamowitego. Aczkolwiek na maksa sprawia mi radość to, że zbliża się wiosna i lato, jest tak pozytywnie, tak fajnie. A co najważniejsze, zbliża się super czas, urodziny, wieczory panieńskie, wesela, chrzciny, domyślam się, że będzie sporo wyjazdów nad wodę, wieczornych ognisk, jak i mnóstwo czasu na placu zabaw.
A jako dodatek do tego mojego vibu, mam najnowsze pudełko od Pure Beauty, które w tym sezonie jest pyszne, kolorowe, pastelowe, wiosenne, letnie, a zarazem dziewczęce i bardzo mi się podoba! Ta kolorystyka tak bardzo mi siada, że nie mogę się przestać patrzeć na nie! A co dopiero na zawartość?! Oh man, jak ona zapiera dech w piersiach! Popatrzcie no!



Patrzcie ile tutaj tylko znajduje się kosmetyków! Co mi się podoba to fakt, że kosmetyki też są utrzymane w takiej kolorystyce! One też mają piękne i pastelowe odcienie, a co najważniejsze są na maksa przydatne! Wszystko, co tu mam już jest praktycznie w użyciu albo wiem, że będę miała też mnóstwo okazji do używania! No jaram się niemiłosiernie. Znajdziemy tu coś do pielęgnacji, podstawowej higieny, zadbamy o każdą część ciała, ale też nie zapomnimy o rozświetleniu i o tym, że mamy błyszczeć w tym sezonie! A jak! No to jazda!



LYNIA ujędrniające serum mikroigłowe z peptydami biomimetycznymi
Ostatni krem marki Lynia bardzo mi się spodobał! Miał super działanie, więc mega się cieszę, że mam teraz opcje przetestować coś do twarzy, a na dodatek jest to serum, a ja serum uwielbiam! Tu mamy mikroigłowe serum z peptydami, które na pewno będzie świetnie nawilżać, odżywiać, a zarazem ujędrniać skórę. Sprawdzę i dam znać!



GOLDEN ROSE Rich Color Nail Lacquer trwały lakier do paznokci
A i w tym sezonie na pewno nie zapomnę o moich paznokciach! U rąk jestem cały czas w hybrydowym więzieniu, ale dobrze mi w nim, ale jeśli chodzi o stopy to tutaj mam nad czym popracować. A tak piękny różowy odcień będzie idealny na lato i na zbliżające się imprezy. Będzie delikatny, kobiecy, a co najważniejsze elegancki! Bardzo mi się to podoba! Poza tym, lakier jest trwały, ma super kolor i wysoki połysk, a jedna warstwa gwarantuje świetne krycie, tym bardziej przy szerokim pędzelku. Łatwa, szybka aplikacja bez smug - rewelacja!



MISS SPORTY Naturally Perfect Glow elixir 3w1
A teraz przejdziemy do makijażu, bo nieskazitelna buzia to podstawa w tym sezonie! Liczę na piękne rozświetlenie, super trwały makijaż w trakcie imprez do rana i szaleństw na parkiecie. Ten produkt to 3w1; baza, tint, ale i rozświetlacz. Mamy gwarantowane nawilżenie, wygładzenie, naturalny blask, a także świeży i promienny wygląd! Kosmetyk jest niepozorny, a ma w sobie wielką moc, dodatkowo wielowymiarową, a takie kosmetyki lubię, które są w stanie robić wiele! Tak trzymać, a ja się biorę za używanie!



MAX FACTOR szminka do ust mellow blur
A wisienką na torcie jest oczywiście kolor na ustach, ponętne, zmysłowe usta, które wyglądają smakowicie, ale co najważniejsze są nawilżone i odżywione. Ja lubię kolory na ustach, ale zazwyczaj takie produkty mogą też wysuszać delikatnie usta. Dlatego doceniam produkty, które dbają o kolor, ale i o ciągłe nawilżenie. Mellow blur to kremowa szminka o ultralekkiej formule, z modnym efektem blur. Wygładza, nadje miękkości, jak i matowe wykończenie. Kolor możemy stopniować bez smug i nierówności! Brzmi świetnie, a i kolor jest genialny! Bardzo mi się podoba!




BIOTANIQE Dermoskin Expert maska do rąk z kolagenem wygłądzająco-nawilżająca 2w1
Nie ma to jak dobre nawilżenie dłoni przed imprezą czy po prostu moment dla siebie, kiedy naprawdę nic nie możemy zrobić, bo przecież mamy maskę na dłoniach i musimy poczekać. Mi to jest mega potrzebne, bo ja nie odpoczywam prawie wcale, więc to jest coś dla mnie. Maska intensywnie regeneruje, odżywia, wygładza, nawilża, ale i poprawia elastyczność, pozostawiając je miękkie i zadbane. Maska zawiera kolagen, więc świetnie wpływa na skórę. 



HERBAPOL krem do rąk odżywczy marchew-mango
Wiadomo, że jednorazowa maska to świetny ratunek dla dłoni, ale o nie trzeba też dbać cały czas! Dlatego Herbapol ma dla nas nowość w mega ciekawej wersji: marchew, mango, papaja oraz oleje i masło shea. Dzięki czemu, krem długotrwałe nawilża, regeneruje suchą i szorstką skórę, jak i poprawia jej elastyczność. Poza tym, krem ma też wiele super właściwości jak np. odżywianie i wygładzenie, krem też sprawia, że skóra jest miękka i delikatna w dotyku. 



HERBAPOL pomadka do ust ochronna SPF30
A do kompletu do kremu do rąk mamy też pomadkę do ust ochronną z SPF30, o czym warto pamiętać teraz latem. Ta pomadka nie tylko nawilża, ale i chroni skórę ust przed wiatrem, słońcem i mrozem! Dzięki czemu sprawdzi się w każdą porę roku. Skład ma świetny, bo zawiera w sobie wosk pszczeli, masło z mango oraz oleje roślinne, co sprawia, że pomadka silnie odżywia i wygładza, przywracając ustom gładkość. 



RADICAL micelarny szampon regenerujący
Nie zapominajmy też o włosach i tym razem od Radical mamy micelarny szampon regenerujący, który delikatnie oczyszcza skórę głowy i włosy, cały czas je wzmacniając. Dzięki zawartości keratyny, ceramidów i biotyny, szampon pomaga odbudować strukturę włosa, wygładza je i eliminuje puszenie. Świetnie się sprawdzi na włosach zniszczonych i osłabionych. 
lub Radical prebiotyczny szampon normalizujący



GARNIER Vitamin C Fresh&Bright nawilżający krem-sorbet do twarzy dodający blasku
No i nadszedł czas i na to cudo! Sorbet do twarzy, który ostatnio podbija social media że względu na swoją ultra lekką i odświeżającą formułę. Bardzo szybko się wchłania, intensywnie nawilża, cudownie rozświetla i redukuje widoczność przebarwień. Krem świetnie się nakłada na skórę i super na nią wpływa! 



SENSIBIOME Prebiotic Skin Care balsam do ciała
Pamiętajmy też o ciele, tym bardziej latem, kiedy skórę będziemy opalać, musimy ja cały czas nawilżać, więc balsam do ciała to must! Ten od Sensibiome jest idealny do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Pięknie koi, nawilża, ale i oczywiście wzmacnia barierę ochronną skóry, dzięki pre- i post-biotykom oraz fermentowi z kamelii japońskiej. Balsam też przywraca komfort, a także równowagę mikroflory i pH skóry. 



VENITA mgiełka do ciała trendy glow shimmer body mist Rose gold
A na lato można zaszaleć i użyć rozświetlającej mgiełki do ciała, która nada skórze złocistego blasku i otuli ją też apetycznym zmysłowym zapachem. Mgiełka ma mega lekką formułę, szybko się wchłania, a skóra jest promienna, świeża i pachnąca. Idealna na wesela, na długie letnie wieczory oraz golden hour. 
lub Pearl Gold, Rich gold, mgiełka samoopalająca do twarzy i ciała tropikalna opalenizna



SYLVECO Pure Line mydło do rąk, kojąco-regenerujące
Last but not least, delikatne mydło do rąk idealne do codziennej pielęgnacji. Jest skuteczne, oczyszcza, ale i dba o odpowiedni poziom nawilżenia, jak i komfort skóry dłoni. W składzie znajdują się składniki pielęgnacyjne, które regenerują, łagodzą podrażnienia i chronią przed przesuszeniem. Pozostawia skórę miękką, gładką oraz przyjemną w dotyku. 
lub  nawilżająco-łagodzące, regenerująco-oczyszczające, kojąco-odżywcze


Co Was zaciekawiło najbardziej? Którego kosmetyku jesteście najbardziej ciekawi? 


[wpis reklamowy]

25 maja 2026

HIDRADERM HYAL Serum liposomowe

 
Dzień dobry! Jak Wasze samopoczucie? Jak się czujecie, co u Was słychać? Zbliża się koniec maja wielkimi krokami, a ja nie mogę w to uwierzyć, w tym roku ten czas leci tak szybko, że to jest szaleństwo! Jakkolwiek cieszyłam się zawsze, że czas szybko leci, tak teraz jestem przerażona tym tempem. Ale, tempa nie zwalniam - zapraszam na recenzję!
Wiecie, że uwielbiam serum do twarzy, od kiedy włączyłam ten etap w swoją pielęgnację, nie wyobrażam sobie go pomijać. I tak już do dobrych kilku lat testuję coraz to nowe serum i jestem zachwycona efektami. Tym razem padło na serum z wyższej półki cenowej, Sesderma tworzy bardzo dobre produkty, które mają mnóstwo super właściwości. Dlatego nie ma się co dziwić, że mam dosyć spore oczekiwania wobec tych produktów.

Sesderma Hyal serum liposomowe





Serum znajduje się w szklanej buteleczce zrobionej z ciemnego tworzywa, co dobrze wpływa na jakoś produktu. Początkowo butelka jest w kartonowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Serum ma bardzo wygodną w użyciu pipetę, która idealnie dozuje odpowiednią ilość produktu. 
Serum jest bardziej zbite od innych serum, ma dość gęstą konsystencję, nie spływa z dłoni ani z twarzy, co jest dużym plusem. Bardzo fajnie rozprowadza się po twarzy, co dobrze wpływa na jego wydajność. Serum nie barwi skóry twarzy ani nie wpływa w żaden sposób na kolejne nakładane kosmetyki. Zapach jest dość owocowy, specyficzny, ale ładny, Nie utrzymuje się długo na skórze.



Ja serum nakładam dwa razy dziennie i nie wyobrażam sobie obecnie innej opcji. uwielbiam serum, uwielbiam nakładać je na skórę i uwielbiam ich dodatkowe, jak i wzmacniające działanie!
To serum nałożone na skórę wchłania się dość długo, skóra przez chwilę jest mokra, więc ja wolę poczekać albo zrobić w między czasie coś innego, żeby nałożyć później krem. Serum wspaniale nawilża skórę, odżywia ją i napina. Poza tym, sprawia, że skóra jest elastyczna i ujędrniona. Fajne jest też to, że serum świetnie wzmacnia skórę i tworzy na niej dodatkową barierę ochronną, która świetnie się sprawdza w upalne lato, jak i chłodne wieczory. Działanie ma naprawdę przyjemne, ja widzę po skórze, że jest w fajnym stanie, zmarszczki są spłycone, nie pojawiają się nowe, skóra nie jest zapchana, a prezentuje się cały czas świeżo, ładnie i promiennie. Wieczorem daje wytchnienie oraz ulgę. 



Ja jestem super zadowolona z działania tego serum, jest droższe od innych, jakie posiadam, ale działanie ma takie, że naprawdę warto. Działa wielowymiarowo, dociera do głębokich warstw skóry i pozytywnie wpływa na każdy jej aspekt. Skóra jest nawilżona, odżywiona, napięta i ujędrniona, poza tym rano sprawia, że wygląda promiennie i świeżo, co mi się bardzo przydaje. Sesderma zdecydowanie wie, co robi, więc warto czaić się na ten produkt na jakichś promocjach. Znajdziemy go w Internecie w wielu różnych miejscach i możemy go wyhaczyć też w super przystępnej cenie! Warto, serum naprawdę robi robotę. 

A ja tę markę bardzo lubię i jestem super zadowolona, że je poznaję! Jest to świetna alternatywa na prezent albo na prezent dla samej siebie. Ekstra! Znacie je? Dajcie znać!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


23 maja 2026

Rimmel nawilżający balsam do ust
Oh my gloss! Butter Me Up!

 
Mamy to! Sobota, matko weekend! Tak bardzo się cieszę, a mówiłam Wam, że ten tydzień dla mnie trwał już ponad pół miesiąca. Ja nie wiem, jak to możliwe, ale ten tydzień był dla mnie ciężki, choć też pełen drobnych sukcesów, dużo rzeczy udało mi się zrobić i zakończyć, dzięki czemu mogę je skreślić z mojej listy raz na zawsze. Mam nadzieję, że ta dobra passa będzie trwać i uda mi się pozakańczać dużo projektów. I jest naprawdę dobrze!
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać nawilżający balsam do ust, który jeździ ze mną w samochodzie codziennie od dłuższego czasu! Marka Rimmel ma w swojej ofercie bardzo dużo produktów z kolorówki, ja znam sporo tuszy do rzęs, produktów do konturowania, ale i produktów do ust! Więc zapraszam na Oh my gloss! Butter me up!


Rimmel, nawilżający balsam do ust
Oh my gloss! Butter Me Up





Balsam do ust znajduje się w bardzo przyjemnym opakowaniu. Opakowanie jest zrobione z bardzo miękkiego tworzywa, nie ma problemu żeby wycisnąć produkt z opakowania, nie wyciska się też za dużo, więc to jest ogromny plus! Niesamowicie podoba mi się też kolorystyka, która jest delikatna i bardzo przyjemna dla oka. Aplikator ma świetny i nowoczesny kształt, który się świetnie dopasowuje do kształtu ust, jest naprawdę świetny!
Konsystencja nie jest klejąca ani tłusta, nie skleja ust, nie ciągnie się. Jeśli chodzi o odcień, jest bardzo zbliżony do naturalnego koloru ust, co jest mega fajne. 



Ja tego balsamu do ust używam nałogowo, mam go zawsze w samochodzie i używam go zawsze, jak jadę gdziekolwiek, czy to do pracy, czy po dzieci, czy np. do sklepu. Jest to bardzo wygodna aplikacja, więc nie ma problemu, żeby użyć tego balsamu w samochodzie. Nakładam na usta i do razu czuć błogie nawilżenie, jak i ukojenie, cudowne wygładzenie, a także zabójczą miękkość. Usta prezentują się bardzo ładnie, super odbijają światło, a także wydają się pełniejsze, co mnie niesamowicie cieszy. Uwielbiam taki efekt. Balsam do ust ma super właściwości pielęgnacyjne, ale i prezentuje się na ustach pięknie.



Ja jestem bardzo zadowolona z tego balsamu. Posiada też parę wersji kolorystycznych, chociaż wszystkie są mega zbliżone do koloru ust, więc tutaj głównie mamy efekt błyszczyka lub balsamu do ust. Balsam też dość długo siedzi na ustach, nie wchłania się bardzo szybko, nie znika też z ust. Co ma mieć super wpływ na usta ma, a całą reszta sprawia, że usta po prostu dobrze wyglądają. ja jestem bardzo zadowolona i bardzo polecam!


Jacy są Wasi ulubieńcy jeśli chodzi o pielęgnację ust?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

21 maja 2026

Artishoq serum multifunkcyjne - kuracja bez spłukiwania

 
Dzień dobry! No i co tam u Was słychać? Jak się macie? Powiem Wam, że nigdy nie miałam czegoś takiego, ale ten tydzień trwa już dla mnie co najmniej dwa tygodnie. I to nawet nie jest kwestia tego, że mi się dłuży, ale mam wrażenie, że mi się te dni śnią, bo według mnie czwartek był już dawno i to z dwa razy. A zaczyna się teraz szaleństwo i co tydzień będziemy coś działać, więc mega fajnie!
No i pamiętajmy o tym, że jeśli dużo się dzieje, jest sporo okazji to warto dobrze wyglądać! A włosy potrafią zmienić dużo i one naprawdę mogą odmienić cały look na plus! Poza tym, ja o włosy teraz bardzo mocno muszę dbać, z tego względu, że mam rozjaśniane, kręcone włosy, więc tutaj jest co ratować! Dlatego dzisiaj chciałabym Wam pokazać serum od Artishoq. Marka mi jest znana, ale też nie miałam mnóstwo produktów od nich, więc mega fajnie poznawać nowe produkty!


Artishoq serum multifunkcyjne
kuracja bez spłukiwania




Serum znajduje się w dość prostym opakowaniu, mamy tutaj mocny niebieski odcień, który jest typowy dla tej serii, ale i też pasuje mi do samej marki - myślę, że tu wszystko do siebie pasuje. Na opakowaniu mam najważniejsze informacje, ale od razu mówię, że akurat ja to serum używałam bardzo po swojemu, ale chyba nawet więcej niż mniej. Serum ma bardzo lekką konsystencję, która nie spływa z włosów, tylko pięknie w nie wnika. Zapach jest bardzo owocowy, trochę miętowy, ale super ładny! Mi się bardzo podoba, tym bardziej dlatego że jest inny niż wszystkie.



Ja serum używam na mokre włosy, jako mocny dodatek do maski, ale i na wilgotne już umyte włosy bez spłukiwania. Lubię bardzo używać tego serum, bo ma skuteczne działanie, a to najważniejsze. Serum dodane do maski sprawia, że włosy są już super ujarzmione i wygładzone. Mają dodatkową dawkę produktu dociążającego, co przy puszących się i kręconych włosach jest bardzo potrzebne i przydatne! Serum również stosuję co jakiś czas na wilgotne włosy już bez spłukiwania, dokładnie tak, jak trzeba.
Za każdym razem serum poprawia jakość włosów, a w szczególności ich wygląd. Włosy są wygładzone, nie są spuszone, końcówki nie są poszarpane, a całe włosy naprawdę pięknie się prezentują. Przy okazji, włosy są super nawilżone i odżywione, jak i turbo miękkie!



Serum się świetnie sprawdza, działa bardzo efektywnie i rzeczywiście już od pierwszego użycia. Bardzo podoba mi się też fakt, że włosy nie przyzwyczajają się do tego produktu. Staram się też nie używać serum dosłownie za każdym razem, ale bardzo często. Za każdym razem, po użyciu tego serum włosy są w świetnym stanie, są miękkie, gładkie, bardzo przyjemne w dotyku. Moje rozjaśniane włosy przechodzą obecnie cudowny czas, są długie, rosną, nie łamią się i nie kruszą, więc jestem pewna, że to serum przyczynia się do tego! Końcówki rozdwajają się mniej i naprawdę przekłada się to na ich długość, co jest super!


Jestem zachwycona tym produktem, serum jest wielofunkcyjne, a przy okazji można je używać na parę różnych sposobów, świetnie się sprawdza, działa na maksa skutecznie i efektywnie. Mega mi się to podoba! Lubię używać to serum w każdej okoliczności i mam też pewność, że po użyciu tego serum będzie good hair day!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]
 


19 maja 2026

La Roche-Posay Hyalu B5 serum ujędraniająco-regenerujące

 
Dzień dobry! Kolejny tydzień trwa, mam wrażenie, że mrugnę oczami i on się skończy, co w ogóle mnie przeraża. Dzieje się, dużo planów, dużo ogarniania i tak to jakoś trzeba ogarniać. Ale fajnie, pogoda jest powoli coraz fajniejsza, więc mam nadzieję, że wszystkie nasze plany się udadzą! Ja czuwam, że odżywam i nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, po tylu latach siedzenia w domu i uczuciu uwiązania, wow!
A dzisiaj mam dla Was recenzję serum do twarzy od La Roche-Posay! Marka droższa, bardziej specjalistyczna, konkretna, mam wrażenie, że za ceną idzie tutaj jakość, ale na pewno nie są to produkty takie o, obok których przejdziemy bez echa, które będą używane i po zdenkowaniu zapomniane. Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona, bo marka jest niczego sobie, a i serum - dobrze wiecie, że je uwielbiam!

La Roche-Posay Hyalu B5
serum ujędrniająco-regenerujące




Serum znajduje się plastikowej buteleczce, która początkowo ukrywa się w kartoniku. Mamy tutaj najważniejsze informacje, których potrzebujemy, żeby poprawnie korzystać z serum, ale dla takich wyjadaczy, jak my serum nie jest obce, więc myślę, że każdy wie, co i jak! Serum jest o tyle wyjątkowe, że jest zakręcane na normalną zakrętkę, a pipetka początkowo znajduje się oddzielnie. Fajny bajer choć dla mnie zupełnie niepotrzebny. Kolorystyka bardzo uspokajająca i uniwersalna, mi się podoba.
Serum ma dość intensywny, ale miły zapach. Nie utrzymuje się jakoś długo na skórze, ale zdecydowanie umila stosowanie rano czy wieczorem. Nie jest irytujący, co jest ważne. Konsystencja tutaj gra na pewno pierwsze skrzypce, jest super aksamitna, jakby taka silikonowa, naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Przyrównałabym ją właśnie do jakiegoś plastra silikonowego nakładanego na skórę, który od razu działa.



Serum nakładane na skórę robi robotę, nie ma znaczenia pora dnia, nie ma wpływu na niego późniejsze nałożenie makijażu, serum działa fenomenalnie za każdym razem, kiedy się je nałoży na skórę. W ciągu dnia tworzy genialną silikonową bazę pod makijaż, ale nie jest to baza w stylu maski, jest to idealna warstwa chroniąca skórę i dająca jej wszystko, co najlepsze. Jeśli chodzi o wieczór, jest to świetny początek do mocnej pielęgnacji, która na noc może być bardziej treściwa. To serum podbija cudownie działanie, sprawia, że skóra staje się pięknie nawilżona, odżywiona i ukojona. Dzięki temu serum, skóra jest miękka, gładka, promienna i pełna blasku, Jestem w stanie też przyznać, że skóra jest jakby pełniejszy, wypełniona, drobne zmarszczki zostają wygładzone. Twarz prezentuje się bardzo ładnie!



Muszę przyznać, że to serum zdecydowanie jest warte swojej ceny, nie ma co się zastanawiać, bo serum zdecydowanie jest w mojej TOPce! Ma piękny zapach, fantastyczną silikonową konsystencję, która jest niesamowicie miła, a działanie jest fenomenalne! Ja jestem zachwycona, to serum robi taką robotę, że wow! I podzieliłam się tym serum z psiapsi z pracy i powiem Wam, że ona jest tak samo zadowolona, jak i ja. Mogę przyznać, że serum jest turbo uniwersalne i każda z nas będzie z niego zadowolona! Bardzo polecam!


Jakie jest Wasze ulubione serum? Ja uwielbiam ten rodzaj pielęgnacji i jest to zdecydowanie moje top of the top! Genialnie działa, ma super właściwości, jest po prostu dla mnie idealne. Uwielbiam je!


[produkt otrzymany w ramach współpracy Pure Beauty i jego recenzja nie była wymagana]



17 maja 2026

Rimmel Thrill Seeker Mega Lift pogrubiający tusz do rzęs

 
Dzień dobry! Odpoczywacie? Chillujecie? Macie możliwość zresetowania głowy i może odpuszczenia? Muszę przyznać, że ten weekend był super pod względem właśnie odpoczynku, bardzo dużo rzeczy zrobiłam, dzieci nie dawały w kość, były bardzo do ogarnięcia i naprawdę wow. Jeśli większość moich weekendów będzie teraz tak wyglądać to ja jestem zachwycona. Bardzo brakowało mi takiego oddechu, możliwości zaplanowania sobie działań, zastanowienia się co w ogóle muszę zrobić - naprawdę super.
I tak o to w tak wspaniałym humorze ma dla Was dzisiaj tusz do rzęs! A ja uwielbiam tusze do rzęs, szczególnie takie, które odmieniają spojrzenie i nadają mu wyrazistości. Rimmel Thrill Seeker Mega Lift to produkt godny wspomnienia! Więc enjoy.


Rimmel Thrill Seeker Mega Lift
pogrubiający tusz do rzęs





Bardzo podoba mi się to opakowanie. Już sama kolorystyka jest bardzo w moim guście, uwielbiam ciemną czerwień, a do tego złoty napis, który jest wypukły nadaje całemu opakowaniu elegancji i jakiejś wyjątkowości. Ja uwielbiam, jest jedyne w sowim rodzaju, rzuca się w oczy i bardzo mi się podoba. Szczoteczka ma kształt stożka, rozszerzana ku końcowi, włoski są dość gęsto usytuowane dzięki czemu potrafią wyciągnąć każdą rzęsę i podkręcić ją, że hoho. 
Odcień tuszu jest mocno czarny, bardzo głęboki i wyrazisty podkreślający każde spojrzenie. 



Tusz do rzęs świetnie spełnia swe zadanie. Szczoteczka jest bardzo wygodna, wyłapuje wszystkie rzęski i cudownie je podkreśla. Szczoteczka jest bardzo wygodna i niesamowicie elastyczna, nie wbija się w oczy i nie podrażnia. Poza tym, szczoteczka nie odbija uszu na powiekach. Tusz świetnie pokrywa włoski od nasady aż po same końce. Tusz pięknie unosi i podkręca rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest piękne, wyraziste i takie świeże. Super jest to, że tusz się nie rozmazuje ani nie ciapie. Tusz pięknie utrzymuje się na oczach cały dzień, nie kruszy się i dobrze wygląda cały czas.
Tusz nie podrażnia oczu, nie powoduje łzawienia ani zamglenia oczu. 



Uwielbiam podkreślone oczy, jestem typem osoby, która zdecydowanie w makijażu stawia na ozy niż na inne parte twarzy. Uwielbiam mocny makijaż oka, jak i długie i cudownie podkreślone rzęsy. Uwielbiam, kiedy moja zielona tęczówka się wybija i zwraca na siebie uwagę. kto tego nie lubi? 
Ten tusz do rzęs naprawdę bardzo fajnie się sprawdza, spełnia moje wszelkie oczekiwania. Nie tylko dobrze wygląda, ale i jest trwały i wyrazisty. Rzęsy wyglądają pięknie, są ładne podkręcone i uniesione, do tego zagęszczone. Naprawdę super!


Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? Ja na szczęście mając Pure Beauty Box na bieżąco testuję nowości tuszy do rzęs. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


15 maja 2026

Garnier Fructis Diamond Sleek spray wygładzająco-nabłyszczający

 
Dzień dobry! Jak się macie dzisiaj? Nastawiacie się na weekend? Obstawiam, że u wielu z Was dużo się dzieje, komunie, wesela, a może i chrzciny czy panieńskie! Dużo się dzieje, dużo dookoła się dzieje i wszyscy mają wiele wyjść, imprez i różnych okazji do celebrowania. To jest fajne, i mam wrażenie, że maj jest zawsze takim miesiącem, kiedy nie tylko przyroda buja się do życia, ale i my też. 
A ja tym bardziej! To jest mój rok, mam wrażenie, że mówię tak co roku, ale naprawdę tym razem odżywam, czuję się lepiej i czuję, że odżywam! Bardzo mam nadzieję, że to się utrzyma i będzie tylko lepiej! I tak też czuję, a co najlepsze mam środki, które mnie ratują! Mam nowe produkty do włosów, które okazują się genialne, jak właśnie ten spray wygłądzająco - nabłyszczający od Garnier. Diamond Sleek ma wiele właściwości, o których już dziś Wam powiem!


Garnier Fructis Diamond Sleek
spray wygłądzająco-nabłyszczający





Spray znajduje się w typowym opakowaniu, mamy tutaj kolorystykę tę samą, co cała seria Sleek od Garnier Fructis. Bardzo podoba mi się ten motyw odbijający światło, który przypomina idealne lustro, właśnie takie, jakie producent obiecuje nam na włosach! Informacje znajdują się na opakowaniu, ale dla mnie lustrzane naklejki uniemożliwiają czytanie, co na szczęście nie jest nie do przejścia. Mamy Internet, gdzie też można poczytać, co i jak. 
Bardzo podoba mi się konsystencja sprayu, mam wrażenie, że mimo super delikatnej mgiełki produkt jest dość gęsty i konkretny, mocno skoncentrowany i bardzo fajnie pokrywa włosy. Do tego delikatny, ale ładny zapach bardzo umila stosowanie tego produktu. 



Ja spray używam zawsze na czyste i wilgotne włosy, spryskuję nimi na całej długości włosy, co super przekłada się potem na stylizację, suszenie i układanie włosów. Ten spray nie oblepia włosów, nie przetłuszcza ich i nie skleja, co jest dla mnie mega ważne. Mimo że zawsze nakładam dość sporo tego produktu, to jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby je obciążyć. Spray genialnie się sprawdza przed suszeniem. Nie tylko pielęgnuje włosy, ale i zapewnia termoochronę. Spray sprawia, że włosy są bardziej wygładzone, ja bardzo lubię mieć proste włosy, ale też nie aż tak i jestem zadowolona! Przy idealnej pielęgnacji naprawdę włosy prezentują się super, a i ja nie muszę ich jakoś mocno prostować!
Po zastosowaniu tego sprayu włosy prezentują się wow, super wyglądają, są odbite od nasady, wydaje się, że są gęstsze, jak i grubsze. Cała fryzura wygląda bardzo ładnie. Co prawda ja na co dzień ograniczam się po prostu do prostych włosów, ale jestem mega zadowolona. Włosy są super w dotyku, są sypkie, są lejące się, a do tego błyszczą. Jest piękna tafla odbijająca światło tak, że hoho! No bomba!



Co ja mogę powiedzieć! Kolejny produkt od Garnier Fructis, który mnie zachwycił, kolejny z serii sleek, który sprawił, że moje włosy wyglądają genialnie. Super się układają, są sypkie, a na dodatek w dotyku są mega przyjemne. Włosy wyglądają też na hiper zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, włosy się nie kruszą, nie łamią, pięknie rosną i cały czas zyskują nie tylko na długości, ale i na objętości. No... wow! Produkt zdecydowanie ma ,świetny wpływ na włosy, a ja właśnie takiego wpływu potrzebuję.

Znacie go? Korzystaliście z niego już kiedyś? Ja Wam go bardzo szczerze polecam!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]