Fluff jogurt do ciała malina i migdały

28 marca 2026

 
Dzień dobry! Jak Wasz weekend? Jak działacie? Co robicie? Ja dziś z dziećmi cały dzień i wzięłam ich na wycieczkę, jest to zdecydowanie moja ulubiona forma spędzania czasu z dziećmi ostatnio, dużo się dzieje, więc dzieci są zadowolone, a mimo wszystko jakoś łatwiej jest mi ich okiełznać gdzieś, kiedy jesteśmy ciągle w ruchu. W domu już im za bardzo odwala, a ja potrzebuję świętego spokoju - zdecydowanie.
A nawet nie wiecie, jak ja w tej chwili potrzebuję spokojnego wieczoru, marzę o przyciemnionym świetle, zapalonej świeczce, muzyce, dobrym filmie i domowym SPA, kiedy mogłabym nasmarować się dosłownie wszystkim, co mam i niech się dzieje co chce. Dlatego dzisiaj mam dla Was jogurt do ciała marki Fluff! Marka mnie ciekawiła już od bardzo dawna, dużo kosmetyków chciałam sobie kupić, ale nigdy nie miałam okazji. A tak się zdarzyło, że na seansie dla dzieci w kinie moja córka wygrała prezent w konkursie i trafił do mnie ten o to smakowicie wyglądający jogurt. Ciekawi jak się sprawdził?


Fluff jogurt do ciała
malina i migdały





Jogurt znajduje się w kubeczku, mi się bardzo kojarzy z lodami, ale jest bardzo smacznie już od samego początku. Kolorystyka bardzo mi się podoba, z zewnątrz jest i przyjemnie i smacznie. Mamy delikatne napisy, jest ich też dość niewiele, ale jest konkretnie i na temat. Zakręcane wieczko, które działa bez zarzutu, samo się nie odkręca, a w środku mamy jeszcze dodatkowe wieczko chroniące produkt. I bardzo dobrze, bo konsystencja naszego produktu do ciała jest bardzo jogurtowa. Nazwa idealnie odzwierciedla formułę balsamu do ciała, który jest lekko rzadki, ale i zbity, więc przelewa się dosłownie jak jogurt. I nie będę ukrywać, że parę razy w trakcie smarowania tak się zamachnęłam, że jogurt lądował w różnych miejscach. Ogólnie zapach jogurtu jest dość przyjemny, ale też nie jest zbyt mocny i w sumie nic konkretnego mi nie przypomina. 


Jeśli chodzi o działanie to przyznam szczerze, że sama nie wiem, jak oceniam ten jogurt. Z jednej strony konsystencja jest dość przyjemna, z drugiej strony czegoś mi tutaj brakuje i jednak ta rzadkość mnie trochę denerwowała jeśli chodzi o samą aplikację. Jogurt sprawdza się całkiem dobrze, ale jednak czegoś mi w nim brakuje. Nawilża i odżywia tak na podstawowym poziomie, tak żeby było w miarę okej i jest to wystarczające. Ale były dni, kiedy moja skóra potrzebowała czegoś więcej, nie wiem czy była podrażniona czy coś po prostu tego dnia było nie tak, ale wtedy ten jogurt nie do końca działał tak, jak powinien. Zdarzało się, że skóra swędziała i ja miałam niekomfortowe uczucie, że powinnam czymś jeszcze posmarować skórę. 


Niby okej, niby w porządku, ale chyba po ostatnim stosowaniu balsamu od Mixa moja skóra przyzwyczaiła się do dość profesjonalnych i konkretnych produktów do nawilżenia. ten z braku laku może być, wydaje się być właśnie taką odskocznią, ale jednak mi taka odskocznia chyba nie jest potrzebna. Zdecydowanie wolę mieć zaopiekowaną skórę przez cały czas, a teraz widzę, że wymagam od kosmetyków coraz więcej. 

Jestem pewna, że znajdą się osoby, dla których ten jogurt będzie wystarczający, on ma też całkiem niezły skład, więc szczerze nie wiem, dlaczego u mnie były dni niewystraczające, ale to po prostu idealnie pokazuje, że wszystko zależy od skóry i danego dnia.


Jakie lubicie balsamy do ciała/ Stosowaliście już takie nowości, jak np. jogurty do ciała?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD