Sprawdzone podologiczne produkty do paznokci

29 stycznia 2026

Dzień dobry! Na koniec stycznia mam dla Was istną perełkę! Dzisiaj będzie o produktach specjalistycznych, konkretnych, takich, które przydadzą się na konkretne problemy! Sama rok temu szukałam właśnie takich perełek, które mi pomogą i będą po prostu skuteczne. Nie wiedziałam na początku, czego szukam ani co mam robić, więc mam nadzieję, że pomogę tym, którzy tak, jak ja błądzą!
Na wstępie zaznaczę, że ja mimo tego, że szukałam informacji w Internecie, kupiłam coś na własną rękę, to cały czas czekałam na wizytę u podologa. Miałam nawet umówionych dwóch, bo byłam już tak zdesperowana. Wiadomo paznokcie ważna rzecz, piękny manicure super rzuca się w oczy, ale najważniejsze to zdrowe paznokcie, bez chorób, bez problemów. I powiem Wam też, że do braku zrobionego manicure idzie się przyzwyczaić. Jutro mam pierwszą hybrydę po ponad dwóch miesiącach i mega się cieszę, ale też nie było takiego końca świata, jak myślałam, że będzie.


Zacznę od problemów, bo w między czasie pojawiły się dwa. Dwa różne, problemy dotyczą paznokci u dłoni, jak i stóp. 
A zaczęło się od stóp. Wiecie już, że nie przywiązuję ogromnej wagi do pielęgnacji stóp, jeśli chodzi o kremy to używam bardzo sporadycznie, a jeśli chodzi o pedicure, lubię mieć pomalowane paznokcie. Ale robiłam to zawsze sama, byleby było, nie musiało być nigdy idealnie, ja byłam zadowolona. I pewnego dnia, kiedy mój syn był dużo mniejszy niż jest teraz zrzucił mi na stopy coś - nie pamiętam już, co, ale pamiętam ten moment i pamiętam, że bardzo bolało. Ale przeszło i zapomniałam o tym. Okazało się, że ucierpiały paznokcie dużych palców u obu stóp. Zaczął wyglądać dziwnie i domyśliłam się, że paznokcie mi po prostu schodzą. Schodzenie paznokcia u stóp trwa dużo dłużej niż u dłoni, u mnie paznokcie schodziły w tym samym czasie na obu stopach, co było dość problematyczne. Nie przywiązywałam uwagi, ale tutaj już mi temat przeszkadzał i nie do końca wiedziałam, czy odrasta poprawnie, więc zapisałam się do podologa i kupiłam pierwszy krem; Onygen Cream - który polecił mi internet i okazał się naprawdę dobrym wyborem. Od podologa dostałam inna polecajkę, którą też kupiłam, bo jestem narwana i lubię mieć wszystko na już.
Z kolei, na dłoniach w jednego paznokcia wdała się dość obszerna zielona bakteria, taka, że moja stylistka paznokci odmówiła wykonania manicure. Ja niestety mam nawyk naruszania tych paznokci, a że trafiła się dłuższa przerwa między stylizacjami, w tej przerwie byliśmy w hotelu z basenem, w okolicy term, gdzie byliśmy co chwilę. I wszystko razem spowodowało to, że ta zielona bakteria była na połowie paznokcia. Znowu przeszukałam internet i kupiłam produkt polecany przez podologa. 

Zapraszam do zapoznania się z każdym z tych kosmetyków w szczególe.



ONYGEN CREAM - krem skuteczny na onycholizę 
Jest to mój pierwszy krem, który kupiłam po przeczytaniu opinii w Internecie. Po wizycie u podologa dowiedziałam się, że kupiłam dobry produkt, na którym jeszcze jakiś czas temu właśnie ten podolog sam pracował. Krem okazał się być naprawdę świetny. Używałam na paznokcie u stóp. Pielęgnował paznokcie, ładnie je nawilżał i wyrównywał płytkę, ale najważniejsze to to, że wspomagał wzrost paznokcia. I to na takim poziomie, że ja byłam w szoku, nigdy tak często nie musiałam obcinać paznokcie, a używałam przy okazji na wszystkich paznokciach. Krem nie był tłusty i się nie kleił. Nie przeszkadzał mi w niczym, bardzo fajnie i wygodnie się go używało, a na dodatek jest turbo wydajny. Mam wrażenie, że on się nie kończy. A używałam go 2-3 razy dziennie, w razie możliwości, ale zawsze używałam na noc.
Gdy miałam zieloną bakterię na paznokci u dłoni, też go używałam zazwyczaj rano przed pracą, czasem w samochodzie i czasem też i w pracy. Było to bardzo wygodne, bo właśnie krem ma fajną formułę, ładnie się wchłania i robi to, co ma robić oczywiście. Sprawia, że paznokieć rośnie dużo szybciej, co dla mnie w obu przypadkach miało kluczowe znaczenie.



ARKADA's Serum TC16 - serum kolagenowe
Jak już poszłam do podologa to polecił mi dodatkowo serum kolagenowe, jest to produkt, na którym pracuje obecnie i powiedział, że jest po prostu lepsze niż poprzedni krem, ma mocniejsze działanie. Nie muszę chyba mówić, że jako narwana osoba kupiłam to serum od razu, ja chcę mieć efekty już i natychmiast, a stwierdziłam, że będę sobie mieszać stosowanie. To serum już ma formułę oleistą, dlatego stwierdziłam, że będzie idealne na noc, a na dzień zostawię sobie krem, o którym pisałam wyżej.
I wow. Rzeczywiście serum kolagenowe robiło jeszcze lepszą robotę, paznokcie rosły jeszcze szybciej, regenerowały się, odbudowywały, paznokcie obcinałam co chwilę, widziałam ten wzrost i byłam zachwycona, bo właśnie o to mi chodziło. A serum przy okazji wzmacnia płytkę paznokcia, paznokcie rosną teraz twardsze i mocniejsze, mniej się łamią, co mnie bardzo cieszy.
Stosowałam głównie przy paznokciach u stóp. Na zieloną bakterię stosowałam raz na jakiś czas, co któryś dzień lubiłam sobie nałożyć, w weekend kiedy miałam wolniejszą chwilę, że nie musiałam za bardzo nic robić dłońmi. Serum wspomagało wzrost paznokcia. Ale na to dostałam też jeszcze lepszą rekomendację. 



PODOPHARM mykobooster - olejek do paznokci
Last but not least, to produkt,. który kupiłam już stricte pod zieloną bakterię. I powiem Wam, że znowu przejrzałam Internet, kupiłam, a potem u podologa zweryfikowałam, że znowu kupiłam dobry produkt. Wydaje mi się, że marka Podopharm po prostu wie, co robi i wie, jak to zrobić, żeby produkty działały i były użyteczne. 
Ten olejek ma bardzo specyficzny zapach, ze względu na to, że jest olejkiem używałam go na noc, chociaż nie miałam aż tak oleistej konsystencji, jak produkt wyżej. Tutaj jest on bardziej wodnisty, taki, że idealnie można wsmarować w paznokcie, a nadmiar ściągnąć; w dalszym ciągu będzie na paznokciu to, co ma być  i działać - co jest najważniejsze. Olejek mykobooster idealnie sprawdza się przy paznokciach z tendencją do grzybicy. Przez to ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwzapalne. Wydaje mi się, że pomagał zatrzymać się rozwojowi zielonej bakterii, dodatkowo wspomagał odbudowę płytki paznokcia i regenerował ją.


Wszystkie produkty sprawdziły mi się fenomenalnie i używam ich dalej! Jeśli chodzi o paznokcie u stóp, to w jednej nodze bardzo szybko się to ładnie ogarnęło, z kolei u drugiej stopy paznokieć zszedł mi aż trzy razy, raz po raz. Nie zdążył się jeden odbudować już zaczął schodzić, ale prawdopodobnie uraz był tam mocny! Na szczęście serum kolagenowe zrobiło ogromną robotę i dzięki temu, paznokieć odrastał co najmniej dwa razy szybciej. I teraz już tylko działamy u podologa z tym, żeby paznokieć się ładnie wyprostował. 
Z kolei, temat zielonej bakterii był u mnie jakoś półtora miesiąca, ale miałam połowę paznokcia zainfekowaną, więc też się musiał paznokieć cały odbudować i po prostu odrosnąć. Na zdjęciach widzicie jeszcze, jak to wyglądało jakiś czas temu, jutro idę w końcu na hybrydę i nie mogę się doczekać nowych i zrobionych paznokci!

Gdybyście potrzebowali czegoś to ja Wam bardzo polecam właśnie te trzy produkty. Naprawdę każdy się sprawdza świetnie, każdy sprawdza się idealnie o swojej porze i wszystkie te kosmetyki sprawiły, że paznokcie odrastają szybko i te nowe są na dodatek zregenerowane i mocniejsze, co jest naprawdę genialne!

HIMALAYA głęboko oczyszczający kawowy żel do mycia twarzy

27 stycznia 2026

 
Dzień dobry! Czy do was dociera to, że kończy się styczeń? Pierwszy miesiąc nowego roku dobiega końca. Ja już mam pierwsze wizyty lekarskie poumawiane na marzec, co mnie szokuje. Ale ta wiosna mnie bardzo cieszy, zima była fajna, mieliśmy naprawdę super zimę! Ale teraz czas na wiosnę, czas pochować grube i zimowe ubrania i nie mogę się doczekać już po prostu cieplejszej aury!
A jak na razie zostajemy w kosmetycznym temacie. Mam da Was dzisiaj kolejną recenzję żelu do mycia twarzy marki Himalaya, który znajduje się w najnowszym pudełku od Pure Beauty. Mamy tutaj produkt dla fanów kawy, ale i nie tylko! Ja kawy nie lubię, ale... już Wam piszę, jak ten żel się sprawdza!


Himalaya głęboko oczyszczający
kawowy żel do mycia twarzy






Kawowy żel do mycia twarzy marki Himalaya znajduje się w standardowym opakowaniu. Mamy tutaj fajną i przejrzystą grafikę, od razu wiemy, że produkt jest kawowy. A wiemy też, że kawa jest naturalnym peelingiem, więc żel przy okazji ma działanie peelingujące. Tubka stoi na głowie, dzięki czemu jest wygodna w użytkowaniu. Mamy na opakowaniu też wszystkie najważniejsze informacje.
Żel do mycia twarzy ma bardzo ładny zapach, mocno kawowy. Mimo że nie jestem fanką kawy to zapach mi nie przeszkadza. Żel ma idealną konsystencję, fajnie się nakłada go na twarz, nie spływa z niej i idealnie się myje. 


Żel jest idealny do mycia twarzy rano, jak i wieczorem. Jeśli chodzi o rano, to on genialnie myje twarz, oczyszcza z zabrudzeń, z nadmiaru sebum i przygotowuje twarz na całą poranną pielęgnację. Zapach kawy energetyzuje, pobudza i sprawia, że nawet psychicznie jesteśmy lepiej przygotowani na każdy dzień! Wieczorem nie używam go do zmywania makijażu, ale świetnie się sprawdza, jako drugie oczyszczanie. Tak, żeby dokładnie zmyć z twarzy i wszystkie kosmetyki, jak i resztki makijażu, które gdzieś tam jeszcze zostały. Żel nie tylko pięknie myje twarz, ale też świetnie ją wygładza, delikatne działanie peelingujące jest bardzo skuteczne! Skóra po użyciu jest tak pięknie odświeżona i ukojona, że wow! 


Ten żel do mycia twarzy jest naprawdę świetny! Świetnie myje i oczyszcza twarz, reguluje pracę sebum, genialnie przygotowuje skórę pod dalszą pielęgnację, jest świetny, jako pierwszy produkt, kiedy ogarniamy twarz. Kawowy zapach jest bardzo pobudzający i muszę przyznać, że czasem bardzo potrzebny, tym bardziej mi, osobie, która kawy nie pije. Żel dodatkowo świetnie wygładza twarz, co jest naprawdę mocnym atutem tego produktu. Ten delikatny peeling idealnie się sprawdza przy codziennym użytkowaniu. Ja jestem bardzo zadowolona z tego żelu i bardzo polecam!


A Wy jakie macie sposoby na poranną i wieczorną pielęgnację? Macie jakieś sprawdzone sposoby na pobudzenie albo na piękną i nieskazitelną twarz rano? Wieczorem wiadomo, że mocne oczyszczenie jest bardzo potrzebne i gwarantuję Wam, że będziecie zadowoleni z tego żelu.


[wpis reklamowy]

NIUVIU by so!flow SCALP PEELING peeling do skóry głowy

25 stycznia 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Jak miła weekend? Mam nadzieję, że każdy z Was pamiętał o swoich Dziadkach w tym tygodniu! Powiem Wam, że czasem tak niewiele trzeba, żeby sprawić im radość, a tak bardzo ludzie zapominają, żeby zadzwonić, żeby poświęcić 5 minut. Mam nadzieję, że jesteśmy w stanie sprawić, żeby tak właśnie nie było. Ale takie są moje przemyślenia na koniec tego tygodnia.
Dzisiaj mam za to dla Was cudeńko! Dziadkowie są cudni, więc kosmetyk na weekend też musi być cudny. A tym peelingiem jaram się niemiłosiernie. Był w kalendarzu adwentowym od Pure Beauty, który kupiłam i jestem zachwycona. Uwielbiam peelingi do skóry głowy, ale ten to już w ogóle uwielbiam! Niuviu by so!flow i mamy kolejny sztos. Zapraszam do dokładnie recenzji i wielu zdjęć, bo dawno nie miałam aż tak fotogenicznego kosmetyku.


NIUVIU by so!flow - SCALP PEELING
peeling do skóry głowy






Peeling do skóry głowy od Niuviu ma przepiękny design! No tak mi się podoba to połączenie kolorów, niebieskiego i fioletowego, że nie mogę się napatrzeć. Bardzo ładne, na maksa spokojne, relaksujące i jest to zdecydowanie coś nowego. Bardzo mi się podoba! Nasz peeling też znajduje się w kartonowym opakowaniu, na którym są wszystkie informacje, ale na samej tubce tak samo, znajdziemy wszystko, co nam trzeba. Opakowanie posiada aplikator, mamy tutaj precyzyjne nakładanie na skórę głowy i możliwość dostania się idealnie między włosami. 
Peeling w dodatku to świetnego designu ma jeszcze przefantastyczny zapach. Naprawdę, zapach jest tak piękny, lekko słodki, owocowy, pyszny - no tak uzależniający, że ja mogę siedzieć, wąchać i jestem zachwycona. Zapach jest też dość mocny, jest wyczuwalny w trakcie aplikacji, co mi bardzo pasuje, bo jest po prostu ładny. Konsystencja jest idealna, świetnie jest wypełniona drobinkami peelingującymi, które nie są zbyt mocne, ale są wyczuwalne i robią robotę.



Ja peeling nakładam praktycznie co drugie mycie, jeśli mam możliwość. Myje włosy 2-3 razy w tygodniu, więc idealnie mi się układa. Peeling nakładam przed myciem na jakieś 15-20 minut, mam specjalny masażer do skóry głowy, który idealnie się sprawdza do peelingów i wcierek, więc nim rozprowadzam peeling na całej skórze głowy, między włosami - wykonując przy okazji masaż. Nie odczuwałam żadnego pieczenia ani podrażnienia. Peeling też nie spływał, siedział idealnie na skórze głowy między włosami. 
I peeling daje naprawdę świetne efekty. Skóra głowa jest cudownie oczyszczona, wygładzona, ale i ukojona. Nie powoduje przetłuszczania, ani sklejenia się włosów. Za to włosy są super odbite od nasady, mam wrażenie, ze lepiej rosną i jakoś tak są po prostu zdrowsze. Peeling świetnie radzi sobie z odblokowaniem porów. Cudownie wspiera pielęgnację i sprawia, że te nowe włosy są też w supoer stanie, jakby mocniejsze i zdrowsze. 



Jeśli chodzi o ten peeling to naprawdę wszystko jest tutaj fantastyczne, nie mam się do czego przyczepić. Konsystencja jest genialna, zapach jest wspaniały, a i efekty są bardzo zadowalające na maksa! Ja musze przyznać, że uzależniłam się od tego produktu i uwielbiam stosować peeling przed myciem. Poza tym, jest łatwo dostępny i w mega korzystnej cenie! No i wygląda.
Mam wrażenie, że włosy wtedy są lepsze, zdrowsze, fajniej i łatwiej się układają, a na dodatek są odbite u nasady i ich pielęgnacja jest zrobiona w 100%. Zaczynamy od skóry głowy, która jest turbo ważna jeśli chodzi o pielęgnację włosów również na długości. Używając peelingu mamy pewność, że dajemy skórze to, co trzeba. Skóra jest też ukojona i czuć przyjemne odświeżenie włosów.


Dajcie znać, czy używacie peelingów do skóry głowy? Jeśli tak to jakich i jak często? Ja jestem zachwycona, muszę sobie zrobić solidny zapas!


BLISTEX Lip Revitalizer balsam do ust

23 stycznia 2026

Dzień dobry! Piątek! Mamy piątek, matko jak cudownie! ja mam długi weekend, bo wzięłam sobie mini urlop i mogę się teraz rozkoszować dłuższym wolnym. Dzisiaj bardzo dużo rzeczy załatwiliśmy, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ilu rzeczy nie wiem i ile rzeczy mam jeszcze do załatwienia, a o ilu rzeczach nie pomyślałam wcześniej... Szok, a zarazem szkoda. Ale jakoś damy radę. Szukam już alternatyw.
A na razie jeśli chodzi o pielęgnację ust - nie ma alternatyw! Uwielbiam pomadki ochronne do ust, jest to mój najczęstszy wybór na każde wyjście, nawet to bardziej imprezowe. Jakoś jest mi wygodniej, kiedy nie muszę myśleć o tym, czy usta są jeszcze w idealnym stanie, czy już rozmazane albo 'zjedzone'. Dlatego pomadek ochronnych u mnie nigdy dość. Dlatego Blistex mega mnie cieszy! I już Wam piszę, co i jak!


BLISTEX Lip Revitalizer
balsam do ust





Pomadka znajduje się w standardowym opakowaniu, plastikowe, ale dość ładne. Mamy oczywiście jeszcze dodatkowe opakowanie, na którym znalazły się wszystkie inne informacje, aczkolwiek wiadomo - balsam do ust myślę, że każdy używać potrafi. Mamy tutaj naprawdę świetną konsystencję. balsam jest miękki, elastyczny, ale też jest dość trwały i solidny. Nie ma problemu, żeby się balsam łamał tak łatwo, więc jest mega. Dodatkowo balsam ma piękny kokosowo, migdałowy zapach. Jest mega smaczny i przyjemny, więc używanie jest tak komfortowe, że wow!


Ja balsamu używam w każdej chwili. Przed wyjściem, rano, przed snem, w ciągu dnia, kiedy czuję, że jest taka potrzeba. Zimą też bardzo często i łatwo podrażniają mi się usta. Ten balsam od jakichś dwóch trzech tygodni jest u mnie w użyciu codziennie i uwielbiam jego działanie! Balsam pięknie 'siedzi' na ustach, jego część się pięknie wchłania, a reszta zostaje na ustach, jako bariera ochronna ust. Balsam cały czas pachnie pięknie i cały czas pielęgnuje usta. Balsam ni ściera się z ust, ani się nie zjada. Naprawdę pięknie regeneruje usta, szybko łagodzi i daje ulgę, a przy okazji sprawia, że usta wyglądają pięknie!


I ja muszę przyznać, że ten balsam to naprawdę strzał w 10! Jestem nim zachwycona i dawno żaden inny balsam mnie tak pozytywnie nie zaskoczył. Poprzeczka jest stawiana coraz wyżej, a myślałam, że już wyżej się nie da z moim poprzednim ulubieńcem, a tu proszę - jednak się da! Balsam pięknie pachnie i super nawilża i odżywia nasze usta! Nie ściera się, nie znika ust bez żadnych efektów, naprawdę jest to Lip Revitalizer! Ja jestem zachwycona i bardzo polecam1


Znacie ten produkt? Kojarzycie Blistex? Jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji ust? Dajcie koniecznie znać, ale polecam Wam rozejrzeć się i za tym! Mega się cieszę, że w Pure Beauty są zawsze takie fajne kosmetyki! 


[wpis reklamowy]

Winter Wnders - Pure Beuaty Box

21 stycznia 2026


Dzień dobry! Mamy już środek tygodnia, jeszcze trochę i kolejny weekend. A ostatni weekend nam podniósł poprzeczkę bardzo wysoko i teraz trzeba kombinować, żeby zadowolić dzieci chociaż w połowie tak, jak ostatnio! Ale nie powiem, mi też tamten weekend się na maksa podobał. Ten też będzie super, będzie przepełniony rodziną, bliskością i miłością, bo będziemy świętować oczywiście Dzień Dziadków!


A dzisiaj za to też mam dla Was świetny wpis, najnowszy box od Pure Beauty, utrzymany w zimowym klimacie, a te obrazki są tak cudowne, że miło patrzeć na piękne grafiki. Uwielbiam takie pudełka, bo mogę sobie je użyć i wyglądają przepięknie! A w ogóle zobaczcie na zawartość. Duże pudełko, więc i produktów też jest bardzo dużo! Ten box jest przepełniony samymi fajnymi i potrzebnymi rzeczami! Znajdziemy tutaj coś z podstawowej pielęgnacji, ale oczywiście są to wyjątkowe produkty. Mamy tutaj kolorówkę, która na pewno nam się przyda! Dodatkowo też bardziej wyspecjalizowane produkty, no i droższe. Ale i coś smacznego, jak i pewniak przy sprzątaniu! No miło popatrzeć!



Powiem Wam, że bardzo dużo produktów mam już w użyciu, więc recenzji będzie co nie miara. W dodatku te produkty mi się na maksa sprawdzają i jestem z nich mega zadowolona. Więc nie mogę się doczekać, aż pokażę Wam je dokładnie i będę mogła Wam je opisać! Ale już niedługo. Na chwilę obecną mogę Wam zaprezentować wszystkie z tych produktów w skrócie!
Let's go !



BLISTEX lip revitalizer
Na początek mamy balsam do ust marki Blistex. Balsam, który gwarantuje miękkie i gładkie usta! Formuła została wzbogacona woskiem pszczelim, ekstraktem z wilczomlecza oraz olejem z ziaren kawy. Wszystkie składniki wspierają regenerację skóry, intensywnie nawilżają, odżywiają i sprawiają, że usta wyglądają zdrowo i są pełne blasku! Balsam jest bardzo lekki, a zarazem mega konkretny. I jak pachnie! Ohh, szaleństwo!



PHYSIOGEL balsam do ciała łagodzenie i ulga
A jak już mamy zadbane usta - nie zapominajmy o ciele! Nasze ciało zimą też nie ma lekko z tymi mrozami, ja też dodatkowo teraz katuję swoją skórę depilatorem laserowym w domu, więc też jestem świadoma tego, że może być bardziej podatna na podrażnienia. Balsam od Physiogel długotrwale nawilża skórę, przywraca jej zdrowy wygląd, wyrównuje koloryt, a także zmniejsza zaczerwienienia. Co dla mnie jest ważne, to to że balsam odbudowuje warstwę ochronną, przynosi ulgę i pielęgnuje skórę na każdej płaszczyźnie.



PODOLOGIC ADVANCED CARE The Feet Coach intensywny krem na zrogowacenia
A jak już jesteśmy przy nawilżaniu, nie zapominajmy o stopach. Chociaż wiem - jestem ostatnią osobą, która powinna o tym mówić, bo ja z pielęgnacją tej części ciała jestem bardzo na bakier. Nie lubię tego, jakoś tak mi nie po drodze, że szok! Co prawda obecnie jestem pod opieką podologa, ale skupiamy się głównie na paznokciach w gabinecie. A ten krem jest bardzo intrygujący, bo skutecznie walczy ze zniszczoną i bardzo suchą skórą, jest idealnym rozwiązaniem na zrogowacenia. Mamy tutaj niesamowite składniki aktywne takie jak; kwas hialuronowy, lipidy oraz mocznik, które działają, jak trzeba! Wierzę, że sprawdzimy!



MISS SPORTY Studio Lash Electric Volume maskara pogrubiająco-wydłużająca
Która z nas nie lubi podkreślonych oczu, wyrazistego i przyciągającego uwagę spojrzenia? Ja w makijażu zawsze stawiam na oczy, jest to dla mnie wisienka na torcie w każdym look'u. Więc cieszę się, że kolejna maskara do mnie trafiła. Ta zielono fioletowa strzała pogrubia i wydłuża rzęsy, zapewnia natychmiastowy efekt elektryzującego spojrzenia. Szczoteczka ma kształt klepsydry, dzięki czemu idealnie rozdziela i unosi rzęsy. Piękne wytuszowane rzęsy bez grudek! Zresztą spójrzcie na opakowanie, jak takie cudo może nie działać? No bomba!



HIMALAYA głęboko oczyszczający kawowy żel do mycia twarzy
I na szczęście Pure Beauty pamięta o dokładnym oczyszczeniu twarzy! Żel do mycia twarzy kawowy ma za zadanie głęboko i skutecznie oczyścić skórę, zostawiając ją czystą, odświeżoną, a także bez nadmiaru sebum! Ten żel nie tylko doskonale oczyszcza naszą skórę, ale i pozostawia ją promienną i zdrową, a zapach ma przy okazji działanie pobudzające! Oczyszczający żel pozostawia skórę również na maksa wygładzoną i miękką, a także idealnie przygotowaną na kolejne kroki pielęgnacyjne.



BIOLIQ polipeptydowe serum ujędrniające
Jak skóra jest pięknie oczyszczona możemy przejść do mocnej pielęgnacji. Bioliq ma dla nas serum ujędrniające, wzbogacone składnikami aktywnymi, które napina skórę, poprawia sprężystość, a także tworzy w skórze nowe włókna kolagenowe (wow!) i podnosi jakość ich struktury. Serum wypełni już istniejące zmarszczki, a także opóźni oznaki starzenia się. Uwaga! Efekty widoczne są już po pierwszej aplikacji, a na dodatek utrzymują się długo. 



SESDERMA C-vit serum liposomowe
Ale, ale! W boxie znalazłam jeszcze jedno serum! A ja serum uwielbiam, tym bardziej te z witaminą C! Jestem zachwycona, bo Sesderma ma świetne kosmetyki i naprawdę wie, co robi. Serum liposomowe ma właściwości antyoksydacyjne, a także przeciwzapalne, ma też właściwości chroniące przed wolnymi rodnikami, rozświetlające oraz wyrównujące koloryt. Serum również pamięta o utrzymaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia. Serum ma jeszcze jedną świetną właściwości, zwiększa syntezę kolagenu oraz elastyny, dzięki czemu skóra jest jędrniejsza i elastyczniejsza.
lub: SESDERMA C-vit krem rozświetlający



RIMMEL Oh My Plump! Lip Shaper konturówka do ust
W boxie znalazłam jeszcze konturówkę do ust. Ta konturówka podkreśla kontur i pomaga uzyskać efekt pełnych ust w bardzo łatwy i szybki sposób. Kolory są całkiem neutralne, więc nie ma opcji, że skończymy z karykaturą. Kolor utrzyma się na ustach długo, więc efekt jak najbardziej będzie długotrwały oraz intensywny! Konturówka zapewnia też aksamitne, matowe wykończenie, a także komfort noszenia.



DERMEDIC Redness kem koncentrat na chroniczne zaczerwienienia
Kolejny produkt idealny do mojej skóry twarzy. Jest to skuteczny ratunek dla skóry naczyniowej, która bardzo łatwo ulega podrażnieniom oraz zaczerwienieniom. Produkt oczywiście łagodzi, daje ulgę, a także hamuje oznaki zapalenia skóry, zapobiega też nadmiernemu rozszerzaniu się naczyń krwionośnych oraz redukuje uczucie napięcia skóry. Redness krem natychmiast przynosi ulgę i ukojenie, dzięki niemu odczuwamy komfort.



VIANEK HERO maseczka całonocna do twarzy z koenzymem Q10
Dla opornych, czyli mnie, Vianek proponuje maseczkę całonocną, która zdecydowanie ułatwia nam używanie. A maseczka ma świetne właściwości; regenerujące, wspierające odnowę i redukujące oznaki zmęczenia, jak i starzenia się skóry. Formuła ma świetną, bogatą formułę, która gwarantuje głębokie nawilżenie, odżywienie, a także zdrowy blask! Jako, że jest to ostatni krok w wieczornej pielęgnacji, nie wymaga od nas niczego. Nawet jak jesteśmy zmęczone, możemy ją nałożyć i po prostu iść spać, co dla mnie jest genialnym rozwiązaniem!



PURE BY CLOCHEE Mezzo mask energetyzująca maseczka z mikroigłami
I uwaga! Mamy kolejną maseczkę do twarzy! A tutaj mamy już naprawdę coś niesamowitego. Jest to maseczka nowej generacji, która umożliwia nam zrobienie profesjonalnego zabiegu na miarę gabinetu w domu. Maska inspirowana mezoterapią ma w sobie mnóstwo mikroigieł stymulujących skórę oraz ułatwiających wchłanianie składników aktywnych. Dzięki czemu wszystkie składniki lepiej dostają się do najgłębszych partii skóry. No dla mnie szał i rewelacja!



RADICAL nawilżająca odżywka normalizująca
W boxie znajdziemy coś do wszystkich partii! Tym razem mamy odżywkę do włosów, która wpadła do mnie w idealnym momencie, bo właśnie mi się moja skończyła. Ta niebieska wersja jest nawilżająca i normalizująca, sprawia, że dogłębnie nawilża włosy, przywraca ich objętość, bez obciążenia ich! Przy okazji ułatwia rozczesywanie i układanie włosów, a co najważniejsze chroni włosy przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi!
lub: Radical wygłądzająca odżywka regenerująca, Radical zmiękczająca odżywka nabłyszczająca



TREACLEMOON Creamy Shea Butterfly żel pod prysznic i do kąpieli
No i kolejny ekstra produkt, czyli żel pod prysznic i do kąpieli o mega smacznym, otulającym zapachu. Ten żel na maksa pielęgnuje skórę, dzięki swojej kremowej konsystencji, która została wzbogacona masłem shea. Żel oczyszcza skórę, ale i mocno ją nawilża, pamiętając o tym, żeby po użyciu skóra była odżywiona i gładka. I ohh, ten żel uwielbiam! To, jak on mnie otula zapachem pod prysznicem i pielęgnuje moją skórę jest cudowne!



ZIELKO płyn do czyszczenia lodówki i mikrofali, mięta i jałowiec
Na koniec pamiętajmy o czystości w naszym domu. Ja im starsza, tym bardziej pedantyczna jestem. Musze przyznać, że jak tylko myślę o naszym przyszłym domu, to widzę oczami wyobraźni ten porządek i przyjemność z możliwości posprzątania swoich własnych czterech kątów. A Zielko ma super produkty, które skutecznie usuwają zabrudzenia. Dzięki naturalnemu składowi jest świetne dla środowiska, ale i dla nas. Nie szkodzi i jest bezpieczny dla dzieci.



DECARE Mochi Bamboo House czerwona fasola
No i na koniec coś słodkiego. Kto próbował Mochi? Ja jeszcze nie, ale widziałam mnóstwo filmików, na których ludzie zachwycali się tym przysmakiem i to w różnych wariantach. Tu mamy czerwoną fasolę, co w połączeniu z kleistym ryżem daje naprawdę ciekawe doznania smakowe. Fajnie móc próbować nowych smaków i sprawdzać, co nam pasuje, a co nie! Ja się jaram, bo sama z siebie zawsze mam obawy przed kupnem takiej nowości, a tu zawsze człowiek chapnie i spróbuje. 


No i mamy to! Czy pudełko nie jest tak samo cudowne z zewnątrz, jak i wewnątrz? Dla mnie bomba. Części kosmetyków już używam i jestem naprawdę zachwycona. Stay tunned na recenzje - będzie ich dużo! A może coś Wam wpadło w oczy?

[wpis reklamowy]