Natur Planet olejek myjący do demakijażu twarzy pomarańcza

28 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie w ten pierwszy, wyczekany i iście wiosenny weekend? U nas w końcu bardzo wiosennie. Ja już sobie zrobiłam wiosenne paznokcie, a na dodatek robiliśmy ognisko, robiliśmy kiełbaski na patyku i spędziliśmy z dziećmi prawie cały dzień na zewnątrz. Jak ja na to czekałam! Mimo, że uwielbiam jesień i zimę, ale teraz bardzo się cieszę na każde promienie słońca. Jest pięknie, ciepło i mega przyjemnie!
A dzisiaj w końcu recenzja olejku do demakijażu od Natur Planet, który był w kalendarzu adwentowym i bardzo chciałam go przetestować. A ja uwielbiam zmywanie makijażu olejami, mam wrażenie, że jest to najszybszy i najbardziej pielęgnacyjny sposób na demakijaż. Pielęgnacyjny pod kątem tego, że nie wysusza, a nawilża i odżywia przy okazji zmywania makijażu. Więc, sprawdźmy, jak w tej roli sprawdził się olejek od Natur Planet!


Natur Planet - pomarańcza
olejek myjący do demakijażu twarzy





Olejek myjący znajduje się w zwykłej buteleczce, zamknięcie mamy typowe na klik, kiedy wysuwa nam się otwór, z którego możemy wycisnąć olejek na dłoń. Opakowanie bardzo mi się podoba, tym bardziej kolorystyka w jakim jest utrzymane. Nie jest to typowy pomarańczowy odcień, którego moglibyśmy się spodziewać, za to ciemny brąz i modna obecnie czekolada - bardzo fajnie. Lubię taki design spokojny, ale jednak wyróżniający się w tej prostocie. 
Olejek nie jest w ogóle tłusty, mam wrażenie, że swoją konsystencją przypomina mi te suche olejki. Jest całkiem gęsty, taki zbity, ale jednak jest bardzo wygodny w użytkowaniu, nie ucieka przez palce, nie rozlewa się na boki tylko ładnie siedzi na dłoni, jak i potem na twarzy. Zapach jest delikatny i ładny - bardzo na plus.



Dla mnie olejek do demakijażu okazał się być super alternatywą z tego względu, że ostatnio zawsze demakijaż roiłam za pomocą jakiegoś żelu i gąbeczki do demakijażu, więc taki olejek myjący to była super odskocznia! Olejek bardzo fajnie radził sobie z makijażem, nie było tu znaczenia czy makijaż był lżejszy na dzień czy mocniejszy na wieczór. Nie ważne, czy miałam mocno pomalowane oczy i wytuszowane rzęsy, olejek zawsze świetnie zmywał makijaż. Wiadomo nie jest tak, że olejek sam zmyje i wyciągnie, jak magnes makijaż z zakamarków, musimy pamiętać o okolicach nosa, żeby dobrze domyć linię rzęs i wtedy będziemy zadowoleni z efektów. Makijaż będzie dokładnie zmyty i cała buzia będzie super oczyszczona. 
Olejek nie powoduje podrażnień, pieczenia, nie sprawia, że oczy pieką, czy są zamglone lub czerwone. Olejek jest fajnie delikatny dla skóry i oczu, a zarazem bardzo skuteczny. Ja zawsze robię sobie dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc po takim olejku i tak używam dodatkowo żelu, ale twarz po zrobieniu demakijażu jest bardzo komfortowa cały czas.


Ja jestem zadowolona z tego olejku, bardzo fajnie zmywał makijaż, dokładnie to robił i nie było problemu, że miał problem z jakimś konkretnym kosmetykiem lub miejscem. Bardzo fajnie pachnie, ma fajną suchą konsystencję, dzięki czemu nie klei się i nie jest mega tłusty, no i działa. Doczepię się jedynie do tego, że jest dość niewydajny. Wystarczył mi na niecały miesiąc użytkowania, fakt faktem używałam go prawie codziennie, ale w dalszym ciągu jakoś tak wolałabym większą pojemność i wtedy byłoby super. 
Ja bardzo olejek polecam, tym bardziej osobom, które jeszcze nie robiły sobie demakijażu takim produktem, to jest naprawdę super sprawa! A skóra jest cały czas pięknie nawilżona i odżywiona, ekstra!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie mi znać!


[zakup własny]

Sweet Valentine, czyli najrozkoszniejsze pudełko od Pure Beauty!

26 lutego 2026

Dzień dobry! Kończymy luty, kończymy miesiąc zakochanych, ale wcale nie musimy kończyć celebrowania miłości! Pamiętajmy, że gdybyśmy byli wszyscy dla siebie bardziej mili i bardziej życzliwy, to świat na co dzień byłby lepszy, łatwiejszy, a nawet i lżejszy. Czasem wydaje mi się, że ludzie szukają mega skomplikowanego sposobu na to, żeby świat był lepszy, a tak naprawdę wystarczy niewiele. Wystarczy cieszyć się drobnymi rzeczami, nie przejmować się za bardzo rzeczami, na które nie mamy wpływu i mieć więcej wyrozumienia dla siebie nawzajem. Tylko tyle albo i aż tyle.


A zostając w temacie miłości, ja mam dla Was dzisiaj kolejne pudełko od Pure Beauty! Spójrzcie tylko na te dwa zakochane psiaki, czego chcieć więcej od życia? Całe pudełko prezentuje się tak pięknie, że nie mogę się na nie napatrzeć, co prawda już zostało skradziona przez moją córkę, ale co jakiś czas mi się nawinie;. Ogólnie box jest wypełniony po brzegi samymi super kosmetykami, mamy tutaj coś do makijażu, ale i oczywiście sporo pielęgnacji! A wiemy, że zawsze pielęgnacja powinna być naszym priorytetem, nawilżenie i odżywienia, o to powinniśmy dbać codziennie. Tak samo, jak i powinniśmy dbać o nasze relacje z drugim człowiek. Ja mam wrażenie, że od razu człowiek szczęśliwszy jest piękniejszy!
Ale, ale jakaś za duża rozkmina mi wjechała, czas się przyjrzeć naszym kosmetykom.



GOLDEN ROSE, PURE MATTE POWDER LIPSTICK matowa pomadka do ust o pudrowym wykończeniu
Zaczynamy od pomadki, która ma super miękką formułę, przy okazji jest delikatna, co zdecydowanie ułatwia malowanie ust. Przy okazji pomadka nadaje subtelne, pudrowo-matowe wykończenie ust, co daje świetny efekt w makijażu. Zdecydowanie pomalowane usta na taki kolor będą świetną wisienką na torcie. Ale nie zapominajmy i o tym, że pomadka ma też mocne właściwości pielęgnacyjne, została wzbogacona kwasem hialuronowym, olejkiem jojoba oraz witaminą E, co oczywiście nawilża i odżywia usta. Pomadka wydaje się być genialna, moja ma piękny bordowy odcień i już się nie mogę doczekać, aż będę miała okazję, żeby nią pomalować usta.



MAX FACTOR 2000 CALORIE LONG LASH ERA tusz do rzęs
A jak już usta, to i nie zapominajmy o rzęsach! Ja jestem fanką dobrze podkreślonych oczu, uwielbiam efekt hipnotyzującego spojrzenia, takiego od którego nie da się oderwać wzroku, a wiemy, że oczy potrafią przyciągnąć uwagę każdego. Ten tusz do rzęs ma za zadanie wydłużyć każdą rzęsę, dzięki czemu spojrzenie nabierze takiego wyrazu, że ohh! Poza tym, tusz jest bardzo łatwo zmywalny, wystarczy ciepla woda i gotowa, nie ma opcji, żeby gdzieś został tusz w zakamarkach. 



HEAN EVER GLOW puder sypki
A w boxie znalazł się jeszcze sypki puder, czyli idealny produkt na wykończenie całego makijażu! Były dwie opcje do wylosowania, ja mam ever glow. Pure Beauty chyba dobrze wie, że ja lubię glow i jestem największą sroką fanek Pure Beauty. Te puder ma właściwości rozświetlające, ale o jedwabistej i ultralekkiej formule, która idealnie stapia się ze skórę W składzie znajdują się mikro perełki, które odbijają światło, tworząc efekt fotokorekty, czyli optycznie wygładzonych rys twarzy, Skóra wygląda świeżo, zdrowo i na super wypoczętą!
Inna wersja: Hean, bamboo setting powder, puder sypki



EFEKTIMA RETINOL&VITAMINS hydrożelowe płatki pod oczy
A teraz zapraszam na produkt, który znam i uwielbiam! Ja wszystkie płatki pod oczy uwielbia i co najważniejsze widzę po ich użyciu ogromną różnice. Oczy zawsze nabierają ładnego wyrazu, wyglądają na wypoczęte i wyspane, worki pod oczy znikają, tak samo jak i cienie i podkrążenia. Ta wersja dodatkowo pomorze skórze odzyskać młodzieńczy blask, będzie zadbana i cudownie odprężona!
Inna wersja: Efektima płatki pod oczy snail&vitamin C lub Efektima płątki pod oczy Hialu-rose



BIOTANIQE węglowa czarna maska peel-off
A w temacie mocnej pielęgnacji i silnego działania mamy te z maskę do twarzy, czarną z serii peel off! Ta maska ma mega mocne i skuteczne działanie, które ja uwielbiam. Natychmiast odblokowuje i ściąga pory, przy okazji absorbuje nadmiar sebum i usuwa martwy naskórek. Dzięki tej masce nasza cera nabierze blasku, odzyska równomierny koloryt oraz zdrowy wygląd skóry. Maska działa błyskawicznie, od razu sprawi, że skórą będzie odświeżona, głęboko oczyszczona, a na dodatek cudownie wygłądzona.



NIVELAZIONE silnie regenerująca maska do rąk na noc
A jeśli ktoś tak, jak ja zawsze gubi rękawiczki, to uwaga Nivelazione ma dla nas cudowny krem-maskę na noc! Ten kosmetyk sprawi, że skórze przywrócimy miękkość, gładkość oraz elastyczność, a także wspiera naturalne procesy odnowy skóry. Formułą została wzbogacona mocznikiem, kolagenem oraz kwasem hialuronowym, więc na pewno mamy tutaj produkt o fantastycznym działaniu. 
Inna wersja: nivelazione, dermatologiczny krem naprawczy do rąk, Nivelazione lipidowy krem-komper S.O.S. do rąk



VIANEK nawilżający krem pod oczy
A teraz produkt pod oczy! Tyle tutaj dzisiaj było informacji na temat wyrazistego spojrzenia itd, a nie zapominajmy o tym, że mamy jeszcze możliwość używania po prostu dobrego kremu pod oczy, który ma fantastyczne działanie. Pamiętajmy o tym, że ten krem pod oczy ma aż 99% skłądników pochodzenia naturalnego, wspiera suchą oraz wrażliwą okolicę oka, a przy okazji nawilża, uealstycznia i poprawia jej koloryt. A na dodatek, usuwa oznaki zmęczenia skóry i opóźnia procesy starzenia się skóry. No cudownie!



SO!FLOW BY VIS PLANTIS oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy
A teraz mamy coś do włosów, coś, co stanowi mocną pielęgnację i kurację do skóry głowy, a mianowicie jest to maska z glinką, która świetnie sprawdzi się przy przetłuszczających się włosach. Te produkt pochłania natychmiast nadmiar sebum, odblokowuje pory, a także oczyszcza skórę głowy, odświeżając ją i przedłużając ich świeżość. Świetnie nadaje się do każdego rodzaju włosów, ale najfajniejsze jest to, że właśnie sprawi, że włosy będą dłużej wyglądały ładnie!



ARTISHOQ szampon enzymatyczny
A jak już mamy dobrze umyte włosy to możemy podziałać z szamponem, a ten szampon jest enzymatyczny, co sprawia, że doskonale dodatkowo oczyści skórę głowy oraz włosy. Dodatkowo szampon wspomaga usuwanie zrogowaciałych komórek naskórka. W składzie znajduje się Bromelaina (enzym otrzymany z ananasa), która delikatnie złuszcza i wygładza skórę. Przy okazji w składzie mamy kwas fitowy, który wspomaga naturalny cykl odnowy skóry.



TUTTI FRUTTI EVERYBODY GLOW multiwygłądzający peeling myjący 3w1 #yuzuperfector z kwasami AHA i enzymami
Mamy tutaj produkt, który świetnie się sprawdzi w pielęgnacji twarzy. Peeling myjący 3w1 to produkt, który przyda się każdemu. Z jego fajniejszych właściwości to właśnie skuteczne oczyszczanie oraz zapewnienie trójstopniowej eksfoliacji. Dzięki temu peelingowi pozbędziemy się martwego naskórka i odkryjemy piękna i rozświetloną skórę. Ponadto, nasza skóra będzie superjędrna, na maksa wygładzona i oczywiście bez blizn czy niedoskonałości. Działa na każdym poziomie i będzie to na pewno strzał w 10!



DERMEDIC CICATOPY ultrakojący krem naprawczy
A na koniec mamy krem do twarzy, który natychmiast przynosi długotrwałą ulgę bardzo suchej skórze z objawami alergii oraz egzemy, w tym atopii, jak i wyprysku kontaktowego. Świetnie sprawdzi się na podrażnionej skórze nie tylko dorosłych, ale i dzieci od 1. dnia życia, co jest jego ogromnym plusem! Na pewno będziemy się cieszyć przy okazji cudownie nawilżoną oraz odżywioną skórą, która będzie bardzo miękka i gładka. Nie mogę się doczekać, a i mam okazję użyć też tego produktu u syna, który chwilowo ma delikatną egzemę.


I tak się prezentuje całe walentynkowe pudełko! Jest genialne, bardzo mi się ono podoba, każdy kosmetyk mega mi się przyda, a na dodatek część z tych produktów mogłam zacząć używać już do razu! Mega się z tego cieszę, więc już niedługo będziecie mieć pierwsze recenzje!
A może jest coś, co Was zainteresowało najbardziej? Dajcie mi znać.


[wpis reklamowy]

Rimmel Kind&Free - Blur it out podkład matujący

24 lutego 2026

 
Dzień dobry! Ostatni tydzień lutego, lecimy z tym tematem! Działamy i w tym tygodniu jak zawsze całkiem sporo się dzieje. Ja mam w tym tygodniu wyjście, w związku z tym, mam też powciskane korepetycje tak, żeby się ze wszystkim wyrobić w tym tygodniu. Nie zapominając oczywiście o innych obowiązkach, spotkaniach i dodatkowych zajęciach dzieci. No ale! Może kiedyś nadejdzie dzień, że rzeczywiście będę miała więcej wolnego czasu, wszystko będzie zrobione, a ja nie będę narzekać.. 
A dzisiaj na szczęście mam czas na recenzję! I będzie to recenzja produktu do makijażu marki Rimmel, mamy tutaj podkład matujący do twarzy Blur it out, który przyciąga spojrzenia już swoim opakowaniem, które mi bardzo się podoba i na maksa wpada w oko, co myślę, że widać po ilości zdjęć, jakie zrobiłam. 


Rimmel Kind&Free
Blur it out - podkład matujący






Jak już się zachwycałam opakowaniem to dopowiem, że to połączenie kolorów, które wydaje się, że na pierwszy rzut oka się gryzie to mi bardzo pasuje, fajnie się ze sobą komponuje i fajnie się wyróżnia na tle innych kosmetyków. Dodatkowo mamy tubkę, która ma mocno zaostrzony aplikator, który pomaga nakładać podkład bezpośrednio na twarz, jest to bardzo wygodne, dla osób które preferują ten sposób nakładania makijażu. Ja jestem zdecydowanie team dłoń i potem za pomocą pędzelka na twarz. Zakrętka jest mocna, szczelna i dobrze wykonana, tak jak i całe opakowanie. 
Mój podkład ma numer 001 fair porcelain i jest dość jasny, uznałabym go zdecydowanie za porcelanowy odcień podkładów, który momentami może się wydawać aż biały na twarzy, ale spokojnie biały to on nie jest. Konsystencja jest idealna, ani za rzadka ani za gęsta. Zapach jest raczej nie wyczuwalny. 




Ja używam tego podkładu głównie na dzień, powiedziałabym, że ma raczej średnie krycie, ale np. nie radzi sobie za bardzo z zaczerwienieniami przy pierwszej warstwie. Jeśli mam problem z czerwonymi plamkami to dokładam po prostu drugą, już konkretną warstwę i wtedy jest okej, ale jednak jeśli chodzi o podkład na dzień, wolę dawać jedna warstwę, żeby za bardzo nie przykrywać tej skóry. Wydaje mi się, że dla cer bez problemów będzie super, bo naprawdę fajnie wyrównuje koloryt i buzia wygląda bardzo ładnie, jest zmatowiona, ale w dalszym ciągu promienna, wygląda świeżo i zdrowo, i bardzo mi się to podoba. Gdyby nie moja naczyniowa skóra skłonna do zaczerwienień (szczególnie rano) byłabym myślę bardzo zadowolona. 
Jeśli chodzi o jego trwałość, też jest okej, jak na produkt na dzień. Na imprezę bym go nie wzięła, ale tak do pracy jest wystarczający, chociaż lubi się ścierać gdzieniegdzie. 


I tak. Jeśli są tu osoby o nieskazitelnej cerze, które potrzebują jedynie delikatnego podkładu, jak np. krem BB to ten podkład będzie naprawdę fajny. Zostawia skórę w naprawdę ładnym stanie, wygląda zdrowo i świeżo, jest ładnie zmatowiona, ale w dalszym ciągu promienna. Z większymi problemami sobie nie radzi, trzeba dokładać kolejne warstwy, co też nie zapycha i nie zatyka skóry, ale ja po prostu wolę zamknąć temat podkładu rano w jednej warstwie. Fajnie współpracuje z innymi kosmetykami, z korektorem i pudrem. Nie roluje się, nie utlenia, nie zmienia koloru na buzi po nałożeniu. 



I tutaj ten podkład jest naprawdę fajny, lubię go używać, tym bardziej dlatego, że nie mam problemu z kolorem, a zazwyczaj wszystko jest dla mnie zbyt ciemne. Wiem, że muszę powalczyć z moją naczyniową i często zaczerwienioną skórą, podziałać na nią kosmetykami pielęgnacyjnymi, żeby wzmocnić barierę ochronną skóry i ją uspokoić, a wszelkie podrażnienia załagodzić i wtedy ten podkład będzie dla mnie idealny! Myślę, że warto podziałać nie tylko dla tego podkładu, ale i po prostu dla skóry.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 


Ziaja jeju młoda skóra - tonik do twarzy

22 lutego 2026

 
Dzień dobry! I weekend się kończy! Ciężko mi powiedzieć, czy zrobiłam to, co chciałam, bo w dalszym ciągu za dużo rzeczy mam do zrobienia. Na pewno, powoli, powoli zbliżamy się do luźniejszego okresu albo tak mi się po prostu wydaje, bo zbliża się wiosna, a cieplejsza pogoda z dziećmi to już jest win-win! Oj przydałby się urlop, taki dłuższy, żebym była w stanie i odpocząć i zarazem zrobić wszystko, co powinnam, ale jest mi tak ciężko się zebrać, że szok!
Ale za to dzisiaj mam dla Was fajną recenzję! Fajną, bo mamy produkt naprawdę przydatny w pielęgnacji twarzy, na dodatek marki, która jest bardzo łatwo dostępna, a zarazem cena jest na maksa przyzwoita! Ziaja to marka, która jest ze mną już od bardzo dawna, pamiętam, jak jarałam się, że kupiłam sobie żel pod prysznic kozie mleko i krem do rąk pachniał tak samo pięknie. A teraz przyszedł czas na tonik do twarzy!


Ziaja jeju - młoda skóra
tonik do twarzy





Tonik znajduje się w dość zwykłej buteleczce, nie mamy tutaj nic specjalnego, zwykła przeźroczysta butelka świetnie przyciąga uwagę głównie ze względu na niebieski odcień samego toniku. Co w połączeniu z tymi czarnymi napisami sprawia, że jakoś tak przyciąga nasz wzrok, co bardzo mi się podoba. Mamy na opakowaniu wszystkie najważniejsze informacje, do tego mamy atomizer. A ja uwielbiam w ostatnim czasie toniki w sprayu, kiedy mogę zrobić twarzy mocny tonikowy prysznic -uwielbiam ten efekt. Tutaj z opakowaniem wszystko jest okej, mamy też zatyczkę, która dodatkowo chroni przed wypłynięciem produktu z opakowania, dzięki czemu możemy spokojnie brać tonik ze sobą wszędzie.
Jak już pisałam ten niebieski odcień toniku przyciąga wzrok, a ja mogę dodać, że konsystencja jest typowa, wodnista, nie jest tłusta, nie jest oleista, ale bardzo fajna i przyjemna konsystencja, która nie wchłania się od razu w skórę, ale to jest fajnie. Ja bardzo lubię ten efekt mokrej twarzy po użyciu, bo właśnie wtedy powinniśmy nakładać na twarz serum do twarzy i wtedy osiągniemy najlepsze rezultaty.


Ja toniku używam dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Rano po oczyszczeniu twarzy oraz jest to pierwsza rzecz, jaką nakładam na twarz, z kolei wieczorem po zmyciu makijażu również ratuję moją zmęczoną skórę po całym dniu tym tonikiem. W każdym z tych przypadków tonik sprawdza się fenomenalnie. Muszę przyznać, że nie spodziewałabym się, że to będzie aż takie cudeńko, ale uwielbiam ten produkt!
Mamy tutaj mocne nawilżenie, odżywienie, a zarazem full nawodnienie. Tonik sprawia, że skóra nie traci wody, a i utrzymuje cały czas idealny poziom nawodnienia skóry. Jest też świetnym pierwszym krokiem pielęgnacji, czy to na zbliżający się makijaż czy właśnie pielęgnację wieczorną, regenerację i odpoczynek. Przygotowuje świetnie skórę rano na cały dzień pełen wyzwań, sprawia, że się budzę, że nabieram jakiegoś pozytywnego nastawnia, bo wiem, że moja skóra jest zadbana i dostała to czego potrzebuje. Nie wpływa negatywnie na skórę, pomaga jej na każdej płaszczyźnie, podbija działanie wszystkich innych kosmetyków, kocham ten tonik - jest rewelacyjny!


Nie wiem, czy tonik nadaje się do mojej skóry, ale bo moja skóra już młoda nie jest, ale tonik jest genialny. Uwielbiam go, uwielbiam jego działąnie, uwielbiam jego działanie pobudzające w każdej sferze, bo pobudza nie tlyko moją skórę, ale i moją duszę, jak i moje myśli. Uwielbiam jego cenę, któa jest niesamowicie niska, uwielbiam jego dostępność, bo znajdziemy go w większości drogeriach, a i nie zpaominajmy o tym, że jest turbo wydajny! Ja go mam i mam już ponad dwa miesiące (ostatni tonik pojawił się w grudniowym grudniu), a nie zużyłam nawet połowy, co przy cenie niecałych 10zł daje fenomenalny wynik. A muszę przyznać, że nie oszczędzam go, daję na twarz bardzo dużo produktu, robię sobie mocne, wodniste prysznice, bo takie uwielbiam. Nie ma sobie równych jest świetny! Bardzo go polecam!



Używacie toników do twarzy? Ja jakiś czas temu przestałam, męczyło mnie używanie wacika i przemywane twarzy czymś następnym, za to możliwość wypsikania sobie twarzy tonikiem mnie kupiła, zdecydowanie. Jest genialny! I jest to kolejny produkt, który wkradł się do mojej pielęgnacji i prędko z niej nie wyjście. Uwielbiam no!
A Wy jakie macie kroki w pielęgnacji skóry twarzy?



SO!flow by VisPlantis booster do włosów suchych i zniszczonych

20 lutego 2026


Dzień dobry! W końcu piątek, kolejny weekend, w końcu bez większych imprez i spotkań, więc planuję się wyspać, planuję odpocząć i planuję coś pozałatwiać parę spraw. Moja lista rzeczy do zrobienia rośnie niestety nieubłaganie, a czas ucieka. Ale to dobrze. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się powoli, powoli wszystko ogarnąć, ale na to potrzebuję po prostu wolnego czasu. No cóż, ogarniemy.
A dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję, tym bardziej jest to kolejny produkt do włosów marki so!flow by VisPlantis! Ja ostatnio mocno dbam o włosy, wróciłam do mojej starej rutyny, gdzie naprawdę robię włosing na 150%, przynajmniej się staram co drugie mycie. Peeling do skóry głowy, olej, maska na dłużej - wszystkie te etapy robią robotę, więc działam! Dlatego tym bardziej byłam ciekawa, jak w mojej pielęgnacji sprawdzi się booster.


so!flow by VisPlantis
booster do włosów suchych i zniszczonych





Booster znajduje się w dość niewielkiej, niebieskiej tubce. Wydaje mi się, że od czasu zrobienia moich zdjęć zmieniła się troszeczkę oprawa graficzna, ale ogólnie jest to cały czas utrzymane w tym samym tonie. Mamy tutaj piękną grafikę, mi się ten design podoba, mieniące się dodatki, srebrny odcień odbijający kolor, fajnie się na to patrzy. Do tego mamy też wszystkie najważniejsze informacje na opakowaniu, co jest fajnie.
Konsystencja boostera jest dość kremowa, oceniłabym jako coś pomiędzy maską, a odżywką. Jako, że booster stanowi dodatek do odżywki i maski, ciężko jest mi tutaj ustosunkować się do właściwości boostera. Tak, jak np. zapach jest dla mnie niewyczuwalny, a na pewno nie zmienia zapachu innych produktów.


Booster swojego czasu stosowałam za każdym razem do maski, na sam koniec. Staram się nakładać maskę zawsze na minimum 30 minut, bo wtedy widziałam najlepsze efekty. Booster fajnie się miesza z różnymi produktami, nic się nie odwarstwia, ani nie grudkuje. Jest tu wszystko całkiem okej.
Jeśli chodzi o efekty, to ja nie zauważyłam tak spektakularnych rezultatów, jakich się spodziewałam. Myślałam, że booster odmieni całkowicie moje włosy, a tak naprawdę jest to dla mnie kolejna odżywka lub maska, którą mogę sobie spokojnie mieszać z różnymi, innymi produktami. Nie jest to produkt, który odmieni Wasze włosy, ale na pewno uzupełni pielęgnację osób, które nie mają czasu na wieloetapową pielęgnację. Dlatego właśnie booster bardziej nadaje się do używania w dni, kiedy po prostu nie mamy czasu, kiedy nam się spieszy, ale chcemy trochę podrasować kosmetyki nakładane na włosy. 


Ogólnie booster nie zmienia jakoś bardzo dużo w mojej pielęgnacji. Jest to kolejny fajny i ciekawy produkt, który może faktycznie wzmocnić działanie maski w dni, kiedy nie mamy czasu na wieloetapową i szczegółową pielęgnację. Ja uzyskuję podobne rezultaty, gdy nakładam maskę na długo, pod czepek i pod ręcznik. Ogólnie booster nie jest zły, ma bardzo fajne składniki aktywne, które na pewno mają dobry wpływ na włosy, ale ja na chwilę obecną mam tak rozbudowaną pielęgnację, że nie potrzebuję boostera. Ale dla osób, które nie mają czasu na kilkugodzinne mycie włosów, taki produkt może okazać się ratunkiem.


Używaliście? Znacie ten produkt? Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]



lol

 

WIbo banana loose powder, sypki puder do twarzy

18 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Powiem Wam, że u nas standardowo dużo się dzieje i nie jest to nic nowego w moim życiu. Z jednej strony fajnie, cieszę się, że ciągle jest co robić, że ciągle działamy, ale nie ukrywam przydałby mi się luz, wolny weekend w 100%. A chwilowo odkopuję się z pracy, więc większość mojej uwagi staram się skupić na tym i wiem, że jak się ogarnę to wtedy sobie odsapnę. Ale dziś nie o tym! Jesteśmy po pracy, więc....
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować puder do twarzy! Tak rzadko wrzucam tutaj recenzje kolorówki, że szok, a w sumie maluję się codziennie do pracy. Rzadziej maluję się mocniej na wyjątkowe okazje, ale jednak puder do twarzy używam zdecydowanie codziennie! Nie mam zbyt dużych wymagań, więc testuję różne produkty. Dlatego dzisiaj będzie o Wibo!


Wibo banana loose powder
sypki puder do twarzy





Puder znajduje się w plastikowym opakowaniu, mamy tutaj skład itd., ale nie mamy dodatkowego opakowania z informacjami. Mi, co prawda nie jest to potrzebne. Aczkolwiek opakowanie nie jest jakieś super. Mi niestety bardzo szybko pękło wieczko i musiałam jakoś sobie radzić i kombinować bez przez długi czas. Co prawda cena jest turbo niska, więc nie oczekuję tutaj czegoś wow wysokiej jakości, miało prawo się zepsuć, chociaż nie kojarzę, żeby mi spadło. 
Ogólnie puder ma bardzo fajną konsystencję, trochę pyli, ale z wieczkiem nie miałam za bardzo takich problemów, więc jestem w stanie mu to wybaczyć. Puder należy do tych bardziej żółtych odcieni, czyli dla mnie idealnie! Ja jestem zadowolona.


Używałam tego pudru na każdą okazję, na co dzień do pracy, w odwiedziny do rodziny, ale i służył mi na wielkie imprezy i powiem Wam, że w każdej z tych okazji sprawdził mi się genialnie! Świetnie matowił, nie nadawał twarzy jakiegoś konkretnego odcienia, co prawda też nie był w 100% transparentny, ale był bardzo okej. W sumie z takich właściwości wszystko mi w nim pasowało. Matowi elegancko, nie znika z twarzy zbyt szybko, utrzymuje się na twarzy bardzo ładnie, nie wchodzi w załamania, nie roluje się i w żaden sposób nie wpływa na inne kosmetyki, które nakładam na twarz. 
Fajnie odświeża skórę, rozświetla ją i sprawia, że wygląda na zdrową i wypoczętą, co jest dla mnie mega ważne. 


Ja jestem zadowolona! Właściwości ten puder ma świetne, z opakowania jestem mniej zadowolona, nie kojarzę, żeby opakowanie mi spadło, możliwe, że gdzieś kiedyś w podróży w kosmetyczce coś się zadziało, ale nie wyłapałam tego momentu. Wieczko mi pękło i co jakiś czas odpadała od niego jakaś kolejna mała część, aż w końcu nie dało się tego już używać, ale poradziłam sobie na tyle, że jestem w stanie wykończyć ten puder do zera. A na dodatek, puder jest mega wydajny, co za taką cenę sprawia, że jest bardzo wart zakupu! Fajnie robi makijaż i mega wpływa na wygląd tego makijażu. Więc ja jestem zadowolona!


A Wy jakiego pudru używacie najczęściej? Macie coś sprawdzonego?

lol
 

OnlyBio malinowy peeling do ciała

16 lutego 2026


Dzień dobry! I jak się macie w tym nowym tygodniu? Znowu zima do nas wróciła! Czy ja mówiłam ostatnio, że czekam na wiosnę? Że już czuję ciepełko w powietrzu? Matko, jak ja się mogłam tak pomylić! A w nocy z soboty na niedzielę już szłam w obcasach w śniegu po kostki po imprezie urodzinowej. Szaleństwo, a za tydzień w weekend znowu ma padać i tak się kręci! Szok, ale jest pięknie. Powtarzam sobie ciągle to, że cieszę się, że moje dzieci mogą doświadczyć takiej zimy, prawdziwej!
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować peeling do ciała, malinowy marki OnlyBio! I dobrze wiecie, że ja peelingi do ciała uwielbiam, zużywam zawsze regularnie jeden za drugim, tym bardziej lubię te gruboziarniste. A ten peeling dostałyśmy w pracy od naszych kolegów na Dzień Kobiet! Tak, rok temu, a ja właśnie teraz zabieram się zużywanie i recenzowanie. No to go!


OnlyBio malinowy
peeling do ciała





Peeling znajduje się w tubce, która stoi cały czas na głowie, dzięki czemu możemy od razu wyciskać produkt na rękę. Nie jest to aż tak łatwe, bo peeling ze względu na swoją konsystencję dość ciężko przechodzi przez dziurkę. Co prawda, jak już pójdzie to idzie, więc nie jest to ciężkie przez całe stosowanie. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, ale nie ma tutaj za długiego opisu, co w sumie jest fajnie. Wszyscy umiemy używać peeling do ciała. 
Jak już wspominałam konsystencja jest dość gęsta i gruboziarnista, więc ciężko na początku wydobyć produkt z opakowania, ale zapach jest genialny! Bardzo ładny, czuć malinę, nie jest sztuczny, a bardzo przyjemny.


Peeling robi to, co do niego należy. Świetnie peelinguje skórę, wygładza ją, zmiękcza, bez podrażnień! Nie pogarsza stanów zapalnych ani nie wysusza skóry. Moja skóra obecnie w trakcie depilacji za pomocą depilatora Lumea jest trochę wymagająca, ale peeling super zdaje egzamin. Świetnie pielęgnuje skórę, ma właściwości wygłądzające, zmiękczające, ale i lekko nawilżające i odżywiające. Skórą pięknie pachnie po użyciu i nie ma potrzeby stosowania balsamu do ciała. Przy okazji, peeling nie pozostawia po sobie tłustego filmu ani uczucia dyskomfortu. Skóra po użyciu jest w super stanie, nie swędzi, a jest bardzo ładnie zadbana.


Jako fanka opakowań typu tubki, muszę przyznać, że jednak słoiczki są super jeśli chodzi o peelingi do ciała, dość często na początku wyciska się peeling z opakowania, trzeba też dobrze wstrząsnąć, żeby idealnie się wymieszał w środku, jak już naciśniemy to poleci, ale ogólnie jest git. Fajnie pachnie, a co najważniejsze świetnie działa. Bardzo lubię efekt gładkiej skóry po tym peelingu, idealnie pozbywa się martwego naskórka i o to właśnie chodzi i na tym mi zależy. Super sprawa!


Ja polecam, bardzo fajny produkt - co prawda zauważyłam, że już jest zmieniona szata graficzna, ale na pewno go znajdziecie! Dajcie znać, jaki Wy ostatnio peeling używaliście? Albo jaki peeling Was zaskoczył?


Defrosting SET by Mixa & Garnier - Pure Beauty

14 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Jak weekend? Jakie plany? Dajcie znać! U nas weekend szalony, na szczęście jutro będzie czas, żeby odpocząć, a w poniedziałek szykuje się praca zdalna, więc też będzie przyjemnie, a potem już szybko zleci do kolejnego weekendu. 
Ale jako, że zapowiadają śnieg, a dziś są Walentynki to ja chcę się trochę odmrozić, odmarznąć i nastroić się na wiosnę! A może takie zagranie przywoła wiosnę trochę szybciej? Czas najwyższy, żeby zima poszła w zapomnienie, czas na dawkę energii i nawilżenia! Czas postawić skórę i włosy na nogi i przygotować ją na ciepełko. Dlatego właśnie Pure Beauty, jak zawsze we współpracy z markami Garnier oraz Mixa ma dla nas cały zestaw kosmetyków - DEFROSTING SET. 




Na instagramie macie szybki filmik i krótki opis produktów składających się na ten zestaw, jako że jest tu parę produktów, które już swoją recenzję na blogu mają to stwierdziłam, że chciałabym Wam na blogu jeszcze po krótce je opisać, tym bardziej, że mamy w boxie aż dwie nowości! I ohh, jaka ja jestem podjarana tymi nowościami! Coś czuję, że się szykują kolejni ulubieńcy! Lecimy po kolei!



GARNIER SKIN NATURALS płyn micelarny z witaminą Cg
Płyn micelarny z Witaminą C to swojego czasu był moim ulubieńcem bardzo długo, jest świetny! Nie tylko genialnie, skutecznie i szybko zmywa makijaż, jak i oczyszcza twarz ze wszystkich zanieczyszczeń, to na dodatek ma mocne działanie pielęgnacyjne! Płyn micelarny ma działanie rewitalizującej, ale i rozświetlające. Płyn, jak magnes przyciąga brud i makijaż. Całą twarz po użyciu jest pięknie rozświetlona, nabiera blasku i przestaje być matowa, jest idelanym uzupełnieniem całej naszej pielęgnacji, i świetnie sprawdza się wieczorem, jak i rano!



GARNIER VITAMIN C+  serum na przebarwienia 4% [niacynamid + witamina C + kwas salicylowy + melasyl]
A jak już mamy oczyszczoną twarz to lecimy z serum na przebarwienia, aż z 4% formułą! Jak widzicie w składzie znajdują się same wspaniałości i cudowności! A to serum przynosi efekty już po trzech dniach regularnego stosowania. Mamy lekką i nieklejącą się formułę, która szybko się wchłania. Serum przede wszystkim wyrównuje koloryt, redukuje wszelkie przebarwienia, ale i dodaje energii skórze, która zdecydowanie potrzebuje energetycznego shocie po tej przedłużającej się zimie!



GARNIER VITAMIN C maseczka rozświetlająca do twarzy z witaminą C w płachcie
Ohh, jak dobrze, że mamy w komplecie do całego zestawu maskę w płachcie, która również zawiera witaminę C, tak na zakończenie całej pielęgnacji możemy dodać sobie wisienkę na torcie, która zdecydowanie i idealnie uzupełni wszystkie etapy pielęgnacyjne. A maska przy okazji, intensywnie nawilża, rozjaśnia, wyrównuje koloryt, wygładza i odświeża ją! Świetnie nadaje się do każdego typu skóry, w tym wrażliwej i oczywiście matowej. Ja ją uwielbiam, ale tak samo uwielbiam wszystkie maski w płachcie od Garnier i używam ich po prostu na zmianę regularnie.

A teraz zapraszam Was na nowości, które idealnie wpasują się w naszej pozimową pielęgnację!



MIXA ANTI-REACTION kojące serum do twarzy
A pierwszą nowością jest serum, a ja serum uwielbiam i uwielbiam też je testować. Od jakiegoś czasu używam już regularnie serum rano, jak i wieczorem i jest to moja podstawowa pielęgnacja. Mixa ma dla nas mleczne serum, stworzone z myślą o wrażliwe i reaktywnej skórze - czyli mojej! Dosyć często muszę walczyć z zaczerwieniami, jak i podrażnieniami, więc cieszę się, że takie serum do mnie wpadło akurat teraz. Formułą jest bardzo delikatna, dzięki czemu serum koi skórę, zmniejsza dyskomfort i skutecznie redukuje zaczerwienienia! Regularność sprawi, że już po dwóch tygodniach będziemy się cieszyć zmniejszoną reaktywnością skóry, jak suchość czy podrażnienia, a po czterech tygodniach mamy redukcję już o 47%!



GARNIER FRUCTIS hair food kiwi menthol
A na koniec mamy produkt do włosów i o matko, jak ja się cieszę na tę maskę do włosów! Tym bardziej, że moje włosy ostatnio przeżywają jakiś dziwny kryzys i szybciej się przetłuszczają. Ta maska ma właściwości nawilżające, ale i odświeżające, bo właśnie została stworzona z myślą o przetłuszczających się włosach. Tak lekką formułę możemy nakładać bezpośrednio na skórę głowy, więc mamy produkt 2w1. Na skórze głowy odświeża, a na długości i końcówkach włosów nawilża - no bomba! A nie zapominajmy o tym, że maska też odbija włosy od nasady! Mamy w niej składniki dla mnie nowe, takie jak wodę z kiwi oraz mentol. A wszystkie składniki to aż 97% składników pochodzenia naturalnego. maska wydaje się być genialna!


Jak widzicie ja już jestem gotowa na wiosnę, moja skóra i buzia też. Nie mogę się doczekać tego ciepełka, słoneczka i możliwości wychodzenia z domu bez odzieży wierzchniej. Nawet nie wiedziałam, że aż tak mi będzie tego brakować! Dajcie znać, które produkty podobają Wam się najbardziej!


[współpraca reklamowa]