Wiecie lub nie wiecie, ale moja najlepsza forever przyjaciółka wychodzi niedługo za mąż. I tak, kopnął mnie zaszczyt bycia jej świadkową, o czym myślę, że jeszcze Wam napiszę, co i jak, ale dzisiaj będzie o jednym z (mam nadzieję) najlepszych wieczorów mojej przyszłej panny młodej, a mianowicie o wieczorze panieńskim. Co i jak, i gdzie, i kiedy, i dlaczego, napiszę Wam jak wyglądała organizacja wieczoru, o czym warto pomyśleć i kiedy ;).
Po pierwsze i najważniejsze, świadek to nie jest pierwsza lepsza osoba, która urwała się nie wiadomo skąd, więc jeżeli kiedykolwiek będziecie miały okazję być nim, to nie stresujcie się, bo na pewno znacie przyszłą pannę młodą najlepiej na świecie i na pewno wiecie, co zorganizować, jak, kiedy i z kim, nawet intuicyjnie będziecie wiedzieć, co będzie najlepsze dla niej. Zresztą jesteście na pewno tak blisko, że na lajcie możecie się pytać o cokolwiek chcecie. Ja konsultowałam z moją cokolwiek chciałam i nie przejmowałam się tym, że ojej nie powinna nic wiedzieć, ale udało mi się zgrać z nią listę gości, klub, kwestię jedzenia, alkoholu, miejsca, ale najważniejsze atrakcje były tajemnicą do samego końca ;).






