Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

Ślub w trzeciej parafii

22 marca 2020


Dzień dobry! Czas na kolejny wpis z serii #ślubmarzeń. I na wstępie chciałabym życzyć dużo sił wszystkim parom, które niedługo mają w planach wziąć ślub. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak bardzo bym się stresowała, czy to wesele ma się odbyć czy nie. Czytałam, że nie ma potrzeby odwoływania wesel, bo nie jest to wydarzenie publiczne, ale w dalszym ciągu, wiadomo o co chodzi. Więc trzymajcie się!
A dziś porozmawiamy sobie o ślubie w trzeciej parafii, czyli coś co i mnie odrobinę stresowało, jak tylko zaczęliśmy planować ślub, bo od początku wiedziałam, że nie chcę, żeby to była moja parafia, zaraz napiszę dlaczego. Zawsze myślałam o ślubie w klasztorze i zaczęłam czytać, czy się w ogóle tak da i spotkałam się ze sformułowaniem 'ślub w trzeciej parafii'.


Ślub w trzeciej parafii, o co chodzi? Dlaczego?
Ano właśnie o to. Chodzi o ślub w innej parafii niż w jednej z tych, do których należycie. Nie chciałam brać ślubu w mojej parafii z różnych powodów. Po pierwsze kościół jest strasznie mały, drewniany, a my mieliśmy dość sporo osób zaproszonych. Niestety w trakcie różnych uroczystości jest w nim zawsze mega gorąco, duszno i w ogóle ciężko się da wytrzymać całą mszę. Poza tym, okolica mi się po prostu nie podoba. Obok stoi budowa kościoła już z 10-15 lat, dookoła kościoła nie ma zrobionej kostki. Może się wydawać, że wymyślam, ale co jeśli będzie padać deszcz? Błoto - jedno wielkie błoto. A we wrześniu mogliśmy się spodziewać albo jeszcze upałów albo mega jesiennej i deszczowej pogody, a mnie wszystkie scenariusze przerażały. Nie jestem też związana z moją parafią, więc nie miałam parcia, że musi być koniecznie tam. Brałam też pod uwagę ślub w parafii męża, ale pod kątem logistycznym byłoby to cięższe do zrealizowania, bo z kościoła na salę weselną byłaby prawie godzina drogi, więc nie bardzo - chociaż gdyby nie było wyjścia, to byśmy się pewnie zdecydowali.
Uparci, ostatecznie padło na trzecią parafię. Zawsze chciałam wziąć ślub w klasztorze, ale okazało się, że na ten dzień była już zaplanowana dodatkowa msza święta (no... niedziela). Kolejny powód, dla którego wszelkie formalności warto załatwiać ze sporym wyprzedzeniem (!). Ale nie ma tego złego, bo kościół na który się zdecydowaliśmy ostatecznie wygrał wszystko! Była to bazylika, piękna, duża, w fajnej okolicy (centrum miasta), genialni księża i proboszcz, i dojazd na naszą salę weselną wynosił z 10-15 minut - wszystko zagrało.

Czy aż tak ciężko jest wziąć ślub w trzeciej parafii?
Jest bardzo dużo informacji w Internecie na temat takiego ślubu, sama przeczytałam masę for internetowych i spotkałam się z wieloma przykrymi sytuacjami, np. że ksiądz nie wyraził zgody na taki ślub, robił problemy z zapowiedziami i ogólnie było nieprzyjemnie. Dla każdego księdza ślub to możliwość zarobku, mimo że nie zostało nigdzie powiedziane, że za ślub trzeba zapłacić. Oczywiście, sytuacja wygląda zupełnie inaczej w każdej parafii, u nas na szczęście poszło w miarę gładko.
Pamiętajcie, że przynależność do danej parafii jest uzależniona od Waszego miejsca zamieszkania przez ostatnie minimum 3 miesiące. Nie chodzi o zameldowanie, więc to może niektórym ułatwić sprawę, bo 'Proboszcz zna całą rodzinę i głupio'. Aczkolwiek to jest kwestia umowna i nie jest to sprawdzane, kto gdzie mieszka, a gdzie jest zameldowany.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Paulina (@beautifulduty.pl)


Zgoda, pozwolenie, licencja na ślub w trzeciej parafii.
Jak zwał tak zwał. Kiedy udaliśmy się na pierwsze spotkanie z proboszczem bazyliki dostaliśmy od niego wszystkie najważniejsze informacje, kazał mi robić notatki, zapisywać, co, kiedy mamy przynieść, załatwić, jakich dokumentów potrzebujemy itp. Jednym z tych dokumentów była zgoda na ślub w trzeciej parafii. Ale nie zostało powiedziane, że ma to być zgoda od mojego proboszcza, czy od obu. Po prostu jedna zgoda od któregokolwiek proboszcza.
Spodziewałam się, że od mojego proboszcza zgody nie dostanę i nawet nie próbowałam. Przy jednej z okazji usłyszałam, że 'gdyby panna młoda była ładna, to by jej kościół nie przeszkadzał', ale tego nie muszę komentować. Na szczęście proboszcz z parafii męża nie robił żadnych problemów. Twierdził też, że nie ma już czegoś takiego jak zgoda na ślub w trzeciej parafii i nikt nie powinien jej wymagać, a ślub można wziąć gdzie się chce i nie ma żadnych zasad, co do tego. Ale zgodę nam wypisał.

Jak wygląda zgoda?
Spotkałam się z oficjalnymi formularzami w Internecie, gdzie wszystko jest napisane ładnie i dokładnie, ale to zależy pewnie od parafii - możliwe, że w większych takie dokumenty są gotowe po prostu do uzupełnienia. Nasza zgoda była napisana na zwykłej kartce A4, gdzie po prostu było napisane, że jest zgada na to, żeby mój mąż wziął ślub w tamtej konkretnej parafii, pieczątka, podpis i tyle. I zostało to zaakceptowane, więc wydaje mi się, że jest to bardziej kwestia umowna między księżmi, że żadne żadnemu nie podbiera nowożeńców i nie ma się co spinać - tak mi się wydaje.
Ale niestety wszystko zależy od parafii i od księży. Ja Wam wszystkim życzę, że traficie na takich księży, jak i my ;).


U nas to przebiegło bardzo sprawnie, więc dzielcie się sowimi historiami w tym temacie! Na pewno sytuacja inaczej wygląda w większych miastach, a w dużo mniejszych może to być bardziej zaostrzone, gdzie dużo rzeczy 'wypada'. Czytałam, że takie licencje są też uzależnione od tego, który z księży spisuje protokół przedślubny i dopełnia wszelkich formalności po ślubie z urzędami, o czym ja w sumie nie wiedziałam i nikt nam o tym nie powiedział. W naszym przypadku zwykła zgoda na kartce napisana od ręki wystarczyła i załatwiła wszystko ;).



Dieta sokowa, czy to ma sens?

02 stycznia 2020


Już od jakiegoś czasu polskie social media zostały zalane dietami sokowymi i ja sama oglądałam, czytałam i byłam na maksa ciekawa efektów. Zastanawiałam się, jak te soki smakują, jak to wygląda w praktyce, czy rzeczywiście nie jest się głodnym i co mi to jest w stanie dać? Tym bardziej, że wiele słyszałam o 'kontrolowanych głodówkach' czy innych dietach kilkudniowych, które mają za zadanie oczyścić organizm ze wszystkich toksyn i syfu, które się tam gromadzą.
No i trafiła mi się okazja na wypróbowanie takiej 1-dniowej diety sokowej od SportFood Soki, więc czemu nie, chciałam to i spróbuję, jak mam taką szansę. I nie, nie nastawiałam się, że po jednym dniu będę zdrowa jak ryba, że będę miała całkiem inne ciało, a mój organizm pozbędzie się wszystkich chorób, bakterii i zarazków, jakich się da. Nie dajmy się zwariować, to tylko jeden dzień,


Muszę przyznać, że sama paczka zrobiła już na mnie wrażenie, styropianowa, gruba, w środku wkład mrożący, który fajnie zadziałał i soki przyjechały do mnie zimne wraz z instrukcją, co i jak. Jak dostałam soki w czwartek 19 grudnia, tak ich data ważności była do 24 grudnia, więc wzięłam się za testowanie od razu następnego dnia, bo tak mi były wygodniej. Nie miałam wtedy nawet za bardzo czasu jeść, ani tym bardziej zrobić zdjęć, ale na taki dzień te soki były idealne.

Żałuję tylko, że nie miałam czasu na zrobienie jakichś sensownych zdjęć, ale soki nie mogły czekać kilka dni na dobre światło i vibe do zdjęć, a i jest to tak specyficzna rzecz, że stwierdziłam, że w dni robocze jest największy sens spożywania tych soków, a nie np weekend.


Z instrukcji dowiedziałam się, że do takiej diety należy się przedtem przygotować i to tak co najmniej 2 dni wcześniej zacząć pić wodę z cytryną i imbirem, nie spożywać alkoholu ani ciężkostrawnych produktów, fast-foodów, zrezygnować z nabiału i mięsa itp. I tak za dużo nie jem ogólnie, a i byłam w takiej sytuacji, że nie objadałam się akurat wcześniej, więc dla mnie to nie był za duży problem.
Poza tym, mamy dokładnie opisane, jakie soki w jakich godzinach mamy wypić, że dodatkowo należy się nawadniać, nie podjadać (tylko owoce!), nie żuć gumy itp. 


7:30 - 8:30 SZCZUPŁA TALIA (wiśnia, truskawka, jabłko, agrest, porzeczka czarna i porzeczka czerwona)
Sok idealny dla osób, które dbają o sylwetkę i metabolizm. 

Akurat musiałam wtedy wstać rano, więc idealnie wyszło. Pierwszy sok i od razu był czad. Był przepyszny! Co prawda latał w nim miąższ (tak samo i w kolejnych sokach), czyli coś czego ja nie znoszę, ale wypiłam do końca. I to było dla mnie coś świetnego, siedziałam na lekcjach, mogłam się napić, kiedy tylko chciałam (nawet w autobusie), a w sumie było to dla mnie śniadanie. 
I tu narodził się idealny plan, że będę na pewno robić sobie soki na śniadanie, co prawda dzień przed, bo nie mam czasu ani chęci rano stać w kuchni, nawet jeśli robię jedynie smoothie. Więc tutaj plus, i za smak i za pomysł i motywację, bo dla mnie takie śniadanie to idealna sprawa, bo z nim mam zawsze największy problem.

Na kolejnych etapach, już się z godzinami zaczęłam spóźniać z sokami, i o dziwo nie byłam w stanie wypić tych soków w godzinę. Ale miałam też mega zalatany dzień i nie miałam czasu kompletnie na nic, więc pewnie i dlatego.

10:30 - 11:30 ELIKSIR MIŁOŚCI (truskawki, jeżyny, jabłko, czarny sezam i mleko kokosowe)
Sok będzie idealny dla osób, którym zależy na spalaniu tłuszczu, a także dla ospałego i znudzonego organizmu.

Kolejny sok był najpyszniejszy z całej piątki, bo były truskawki. Ale byłam w szoku, jak to mega smakuje z mlekiem kokosowym, z czarnym sezamem, niby nic, a zrobiło to na mnie super wrażenie. Taka genialna mieszanka i nie dziwi mnie, że szok jest uznawany za najlepszy! Ale był ekstra i taki na bank będę sobie robić i mogę się tutaj nim zachwycać cały czas!
Nie byłam głodna, czułam się dość najedzona i wszystko było w porządku.

13:30 - 14:30 PIĘKNA SKÓRA (pomarańcza, mięta, gruszka, jabłko, siemię lniane)
Sok jest idealnym sposobem na zdrowy i piękny wygląd.

Ten sok od razu skojarzył mi się ze zwykłym sokiem pomarańczowym. Był smaczny i do takich smaków jestem w sumie przyzwyczajona - był dobry, ale nic nadzwyczajnego czy odkrywczego. Podobała mi się nutka mięty, która była idealnie wyważona, a do tego siemię lniane, o którym słyszałam baaaardzo długo! I to są kolejne rzeczy, które muszę wykorzystywać w sowim smoothie.
Aczkolwiek przy tym soku miałam kryzys, tak bardzo chciałam zjeść coś normalnego, że szok. I to nawet nie o to chodzi, że umierałam z głodu jakoś bardzo, ale po prostu miałam ochotę coś zjeść - dziwne. Ja osoba, która nie lubi gotować, a nawet jeść miałam ochotę na wszystko, ale brak czasu sprawił, że został mi tylko sok i w sumie po nim czułam lekki głód.

17:00 - 18:00 ŚWIĘTY SPOKÓJ (truskawki, banan, jabłko)
Sok będzie idealny dla osób zmęczonych życiem, idealny na skołatane i zszarpane nerwy i po aktywnym dniu.

Kolejny pyszny sok, ja aż zapomniałam jak bardzo lubię truskawki, haha. Tu dość zwykłe połączenie, ale takie sprawdzają się w końcu najlepiej. I przy okazji najłatwiej jest takie zrobić. W każdym sklepie znajdziemy truskawki, banany i jabłka w sezonie, więc dla mnie rewelacja. Kolejny sok do kolekcji, który będę sobie robić. Smaczny, łatwy i super ;).

I tu zaczęłam podjadać. Tragicznym pomysłem dla mnie było robienie obiadu mężowi, w trakcie takiej diety. Podjadałam chyba wszystko, co miałam na stole przed sobą, ale nie dajmy się zwariować. Nie mam odgórnego obowiązku przestrzegania diety, nie choruję ani nic, więc na pewno mi nic nie zaszkodziło. Miałam ochotę to coś tam zjadłam i dobrze mi z tym.

20:00 - 20:30 WIECZNA MŁODOŚĆ (szpinak, seler, pietruszka, jarmuż, ogórek, jabłko)
Sok na pewno dostarczy Ci dużo pozytywnej energii!

Ostatni sok tego dnia! Pierwszy zielony, pierwszy owocowo warzywny i pierwszy, który mi nie smakował. Co prawda spodziewałam się większej tragedii, więc byłam pod wrażeniem, że i tak nie jest taki zły, ale nie piłam go z zachwytem. I piłam go już chyba jakoś 21-22 i go nie wypiłam, bo zasnęłam na kanapie i obudziłam się o 4 nad ranem. Gdyby nie to, to na pewno bym go wymęczyła do końca.
Ogólnie to sok miał dość ciekawy smak. Nie smakował mi, ale byłam go ciekawa i chciałam pić, bo za każdym razem czułam coś innego i to było ciekawe. To był jedyny gładki sok, bez żadnego miąższu ani innych farfocli latających w środku.


Ja po takim jednym dniu czułam się dobrze! Może trochę głodna byłam, ale gdybym miała tylko czas na jakiś owoc, to bym zjadła i byłoby okej. Mój metabolizm był na maksa przyspieszony i miałam wrażenie, że organizm się naprawdę fajnie oczyścił. Pomysł na sok na śniadanie spodobał mi się najbardziej, bo sprawił, że nie byłam głodna, a i miałam dużo energii na cały dzień i byłam taka naładowana. Myślę, że największy sens ma dodanie przynajmniej jednego soku dziennie do diety i to genialnie na nas zadziała. Bomba witaminowa, której mi brakuje i możemy się pozbyć wielu dolegliwości, a i na pewno ma to zbawienny wpływ na nasze ciało, skórę, włosy i co najważniejsze na zdrowie. Przy okazji tych soków miałam okazję na stronie poczytać trochę o tym, jak poszczególne produkty chronią nas przed chorobami, co jest genialne i muszę zacząć z tego korzystać!
Mega chętnie bym sobie zrobiła taką dietę sokową po świętach, po obżarstwie, kiedy ledwo jesteśmy w stanie się ruszyć, bo na pewno ułatwia funkcjonowanie organizmu.

Cena jednego soku to 13 zł, gdzie cena 1-dniowej diety sokowej wynosi 89 zł. Więc wychodzi na to, że kupując pięć soków oddzielnie zapłacicie mniej, ale nie będziecie mieć rozpisanego planu dnia i dobrać soki musicie sobie sami, a do wyboru macie 15 różnych soków. Czy to drogo, czy nie to musicie ocenić sami. Jeżeli kogoś stać, lubi wygodę, nie lubi stać w kuchni, to czemu by nie spróbować? Myślę, że jeśli będziecie pamiętać o tym, że po jednym dniu, czy nawet po 3 nie ma co oczekiwać cudów i że same soki nie odmienią Was o 180 stopni, to będzie dobrze i powinniście być zadowoleni! Dla mnie ekstra sprawa i myślę, że kiedy będę wiedzieć, że czeka mnie dużo jedzenia to się przygotuję i później dam odpocząć mojemu organizmowi i ogarnę kolejne soki :)

Dajcie znać co o tym myślicie!? I kto widział moje picie soków na insta? :D
A może macie jakieś postanowienia noworoczne związane ze zdrowiem i ze zdrowym odżywianiem?

Konto u kilku bukmacherów – czy to się opłaca?

27 grudnia 2019



To, co odróżnia jednego bukmachera od drugiego, to wielkość i różnorodność oferty. Aby móc efektywnie wykorzystywać najlepsze kursy na rynku, można zastanowić się nad założeniem kont u kilku legalnych bukmacherów. Od czasu nowelizacji ustawy hazardowej z 2016 roku liczba legalnych bukmacherów stale rośnie. Jeśli chcemy skorzystać z usług firmy bukmacherskiej za pośrednictwem internetu to musimy najpierw założyć konto gracza w tej firmie. Musimy tutaj jednak podkreślić że odradzamy rozpoczynanie gry, ponieważ wiąże się to z ogromnym ryzykiem utraty pieniędzy w dłuższej perspektywie czasu. Jeśli jednak jesteś zdecydowany aby zacząć grać, to doradzamy w jaki sposób można zwiększyć szanse na wygenerowanie zysku.

W niniejszym tekście skupimy się na zaletach oraz wadach posiadania konta gracza u kilku legalnych bukmacherów jednocześnie.


Gra u kilku legalnych bukmacherów – czy to ma sens?


W polski legalny rynek bukmacherski jest wpisany obowiązek odprowadzania 12% podatku od obrotu firmy oferującej zakłady. Tę opłatę ponoszą bukmacherzy, jednak de facto płacą ją sami gracze – od każdej postawionej złotówki „odcina się” dwanaście groszy, które następnie wędrują do budżetu państwa. Z tego względu użytkownikom powinno zależeć na jak najlepszym kursie danego zdarzenia – wtedy w przypadku dobrego typu zyskują najwięcej. Założenie konta u kilku bukmacherów jest jednym ze sposobów na szybkie dotarcie do najlepszej możliwej opcji (w tym nawet do najbardziej poszukiwanych, czyli surebetów).

Zarówno początkujący, jak i doświadczeni gracze, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z nowym bukmacherem, oczekują dużych promocji bukmacherskich na start. Ekstra dodatek, który pozwoli im na zwielokrotnienie pierwszego (lub pierwszych) depozytów, to ciekawa okazja, by przy małym wkładzie własnym powiększyć swój bankroll. Jednak promocja bukmacherska na start przyznawana jest tylko jeden raz, a gracz może posiadać tylko jedno konto u danego bukmachera. Zakładając konta u kilku różnych bukmacherów możemy więc otrzymać kilka różnych promocji powitalnych. Oczywiście taki profit należy czerpać tylko z legalnych źródeł, ograniczając liczbę zakładanych kont tylko do bukmacherów działających legalnie. Pamiętaj, że za grę u bukmachera bez licencji Ministerstwa Finansów grożą poważne konsekwencje prawne i finansowe.

Profesjonalni gracze, którzy korzystają z oferty kilku bukmacherów, wiedzą, że to doskonały patent na ukrycie własnego „talentu” do typowania. Żadna legalna spółka nie będzie się bezczynnie przyglądać, jak regularnie wygrywamy duże kwoty. Odpowiednie zapisy w regulaminie istnieją nie bez powodu – możemy zostać objęci limitami, które nie pozwolą nam na kontynuowanie skutecznej gry. Takie indywidualne „kary” można ominąć, umiejętnie rozdzielając zasoby pomiędzy kilka legalnych firm. Innymi słowy, wygrywając niewielkie sumy u różnych bukmacherów, sprawiamy wrażenie okazyjnych zwycięzców u każdego z nich.

Posiadanie konta gracza u kilku legalnych bukmacherów może mieć sens również z bardziej prozaicznego powodu. Obecny poziom zabezpieczeń i wykrywania ewentualnych awarii u bukmacherów jest na bardzo wysokim poziomie, nie zmienia to jednak faktu, że może dojść do usterki. Brak dostępu do oferty grozi utratą szansy na wygrany zakład. Warto zabezpieczyć się na takie okazje i posiadać konta u kilku bukmacherów – minimalizuje to niekorzystne losowe sytuacje.

Zakładając konto gracza przyszły gracz musi poświęcić kilka minut na wypełnienie formularza rejestracyjnego oraz weryfikację ze strony bukmachera. Potencjalne profity, które można uzyskać za przejście takiej procedury kilka czy kilkanaście razy, mogą być jednak znaczące. Jeżeli więc planujemy zająć się bukmacherką na poważnie, warto rozpatrzyć taką możliwość. Należy jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej kwestii – zakłady bukmacherskie są jedną z gier hazardowych i podobnie jak inne tego typu gry prowadzą do uzależnienia. Oznacza to że nie warto w ogóle rozpoczynać gry u bukmachera, ponieważ prędzej czy później i tak prawdopodobnie zakończy się to dużymi stratami finansowymi, a może także osobistymi/rodzinnymi. Nie zachęcamy więc do obstawiania, a wręcz przeciwnie – odradzamy korzystanie z usług bukmacherów! Jeśli jednak podjąłeś decyzję że chciałbyś rozpocząć grę i zastanawiasz się czy założyć konto tylko u jednego bukmachera czy też u kilku, to w tej sytuacji należy rozważyć wszystkie zalety i wady takiego rozwiązania.

Jak rozpoznać legalnego bukmachera?

14 listopada 2019


Wybieramy legalnego bukmachera
Kobiety, bez względu na to czy interesują się sportem czy nie, często decydują się na obstawianie zakładów bukmacherskich. Jak jednak z całego mnóstwa firm oferujących zakłady wybrać tę odpowiednią dla siebie? Cóż, dla posiadania większego pola manewru lepiej nie zamykać się na tylko jednego bukmachera. Pamiętaj, że aby rozpocząć grę trzeba być osobą pełnoletnią i należy korzystać z usług tylko tych legalnych w naszym kraju bukmacherów.
Bukmacher nie taki straszny jak go malują
Kobiety do niedawna raczej stroniły od bukmacherki, która kojarzyła się głównie z podejrzanymi stronami internetowymi. Wraz z wprowadzeniem w 2017 roku zmian prawnych wizerunek bukmacherów uległ jednak zdecydowanej poprawie, a na polskim rynku regularnie pojawiają się nowe legalne firmy. To też zwiększa zainteresowanie obstawianiem różnych zdarzeń (nie tylko sportowych). Niezwykle ważne jest aby zwracać uwagę właśnie na to czy wybrany bukmacher posiada zezwolenie Ministra Finansów, ponieważ gra u nielegalnych bukmacherów grozi odpowiedzialnością prawną w postaci wysokiej kary finansowej, dlatego zanim zdecydujemy się zagrać u jakiegokolwiek bukmachera, powinnyśmy najpierw go dokładnie prześwietlić i nauczyć się odróżniać legalnych bukmacherów.
Najważniejsza jest licencja
Zezwolenie Ministra Finansów musi posiadać każdy bukmacher, który chce w legalny sposób działać na terytorium Polski. Ale jak sprawdzić czy dany bukmacher taką licencję posiada? Cóż, każda legalnie działająca firma z branży zakładów bukmacherskich eksponuje numer licencji na swojej stronie internetowej. Dodatkowo warto zweryfikować legalność bukmachera na specjalnej stronie Ministerstwa Finansów, na której prezentowane są numery zezwoleń wydane poszczególnym firmom. Warto też zauważyć, że o ww. licencję starać się mogą tylko i wyłącznie firmy zarejestrowane na terenie Unii Europejskiej oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Jeśli dane adresowe podane w serwisie internetowym wskazują na inny kontynent niż Europa, to takiego bukmachera od razu lepiej sobie odpuścić.
Punkt stacjonarny gwarancją legalności bukmachera
Punkty naziemne prowadzone przez bukmachera w zasadzie przesądzają o jego legalnej działalności, bo ciężko wyobrazić sobie aby bukmacher prowadził nielegalną działalność w budynku w centrum miasta. Nawet jeśli nie mamy ochoty żadnego takiego punktu wizytować, to taki punkt jest dla nas niemal gwarancją, że dany bukmacher działa w Polsce legalnie. Choć należy pamiętać, że wydawane są dwie osobne licencje – jedna na działalność w punktach stacjonarnych, a druga na działalność przez internet. Firma może więc posiadać pierwszą z tych licencji, a nie posiadać drugiej. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, żeby bukmacher działający zgodnie z prawem w sposób stacjonarny zdecydował się na łamanie prawa przyjmując nielegalnie zakłady przez internet.
Domena z końcówką .pl, język polski i rozliczenia w złotówkach
Większość użytkowniczek sieci doskonale wie, czym jest domena. Niezorientowanym podpowiadamy, że jest to końcowa część adresu strony internetowej. Selekcjonując internetowych bukmacherów pamiętajmy, że serwisy legalnych w naszym kraju bukmacherów muszą znajdować się pod domenami z końcówką .pl. Legalni bukmacherzy powinni oferować rozliczenia w złotówkach i komunikować się z użytkownikami w języku polskim. Niespełnienie któregokolwiek z tych kryteriów powinno od razu budzić nasze podejrzenia co do legalności danego serwisu.
Jesteś pełnoletnia? Pokaż dowód
Samo bycie pełnoletnią nie wystarczy do rozpoczęcia gry u bukmacherów z zezwoleniem Ministra Finansów. Ze względu na ochronę nieletnich przed uzależnieniem od hazardu (od zakładów można uzależnić się bardzo szybko) każdy legalny w Polsce bukmacher ma obowiązek weryfikować wiek grających. W punktach stacjonarnych odbywa się to poprzez okazanie dokumentu tożsamości, a w serwisach internetowych podczas rejestracji najczęściej będziemy proszone o przesłanie skanu dowodu osobistego. Istnieje jednak możliwość utworzenia konta tymczasowego bez przesyłania dowodu, ale konto takie będzie posiadało spore ograniczenia, np. nie będzie możliwe wykonanie wypłaty pieniędzy bez weryfikacji tożsamości i wieku. Tak więc na dłuższą metę bez przesłania skanu dokumentu tożsamości się nie obejdzie.
Logo bukmachera na koszulkach ukochanej drużyny
Jeśli interesujesz się sportem, reklamy firm bukmacherskich na pewno nie raz zwróciły Twoją uwagę podczas zawodów. Sponsoring polskich drużyn sportowych to jeden ze stałych sposobów promowania się przez bukmacherów z licencją Ministra Finansów, dlatego wybierając ofertę firmy, której logo widoczne jest np. na koszulkach popularnego polskiego klubu sportowego, będziemy mieli niemal pewność, że wybieramy legalnego bukmachera, choć oczywiście należy to jeszcze zweryfikować.
Dlaczego wybierać tylko legalnych bukmacherów?
Sposobów na odróżnienie legalnych bukmacherów od nielegalnych jest oczywiście o wiele więcej, jednak te wymienione w tym artykule powinny wstępnie wystarczyć, żebyśmy mogły wstępnie przeanalizować legalność poszczególnych firm. Pamiętajmy też, że grając w firmach z zezwoleniem Ministra Finansów nie tylko postępujemy w zgodzie z przepisami i nie narażamy się na kary, ale też minimalizujemy ryzyko padnięcia ofiarą oszustwa. Żadna z nas nie chciałaby przecież, żeby uczciwie wygrane pieniądze przepadły gdzieś bez wieści, a mogłoby się tak stać w przypadku korzystania z oferty zagranicznych firm, niezweryfikowanych przez instytucje znajdujące się w Polsce. Najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o legalnych bukmacherach jest jednak strona internetowa Ministerstwa Finansów, na której znajduje się lista legalnych firm wraz z wydanymi numerami zezwoleń. Zawsze należy ostatecznie zweryfikować legalność bukmachera na stronie Ministerstwa.

Wieczór Panieński, prezenty dla gości

26 sierpnia 2019


Dzień dobry! Dzisiaj będzie trochę inny post niż kosmetyczny, ale myślę, że przyda się przyszłym 'bridetobe'! Sama przed swoim wieczorem panieńskim szukałam inspiracji, szukałam czegokolwiek, co może się udać i przydać i mimo wszystko w internecie jest tak mało takich rzeczy, że przybywam z pomocą!
Wieczór panieński to jest impreza dla przyszłej panny młodej i wiadomo, że większość rzeczy ma być zrobione pod nią i to na niej ma być skupiona uwaga, ale...!

  • Jak zorganizować wieczór panieński? - moje doświadczenie i rady, co prawda część bym zmieniła i teraz zrobiła inaczej, bo jest dużo więcej możliwości i  jestem starsza (wiek zmienia preferencje), ale część jest dalej aktualna ;)


Ale! Jako osoba, która uwielbia mieć wszystko pod kontrolą, uwielbia wszystko wiedzieć i co najważniejsze uwielbia organizować takie rzeczy, byłam wrzodem na tyłku u wszystkich dziewczyn, bo wtrącałam i mieszałam się niesamowicie. I żeby trochę spuścić z tonu i dać sobie spokój, postanowiłam sama coś zorganizować, żeby czymś się zająć i dać odpocząć dziewczynom, więc padło na upominki dla wszystkich moich Team Bride!

Wieczór panieński - prezenty dla gości


Pomysłów miałam mnóstwo, chciałam zrobić dużo, ale też nie ze wszystkim udało mi się wyrobić, a i wiadomo w Polsce to chyba nie jest tak popularne, więc sklepy nie pomagały. Jakie miałam pomysły?

Zestaw ratunkowy poimprezowy

Wiadomo, że każda impreza, a tym bardziej panieński wiąże się z wypiciem sporej ilości alkoholu. Początkowo chciałam dla każdej przygotować właśnie zestaw ratunkowy, który zawierałby najpotrzebniejsze rzeczy na kaca: wodę, tabletki na ból głowy, chusteczki, gumy do żucia i co by mi tam jeszcze przyszło do głowy. To jest fajne, ale z drugiej strony szłyśmy do klubu, były dziewczyny niepijące, a weźcie noście ze sobą coś, co i tak możliwe, że się zgubi albo nawet nie przyda. Jednak w niektórych sytuacjach taki zestaw byłby na pewno strzałem w 10!

Prezenty spersonalizowane

Nie wiem czy wiecie, ale ja jestem najbardziej sentymentalną osobą, jaką znam! Uwielbiam zdjęcia, uwielbiam wybierać prezenty, uwielbiam prezenty niematerialne, wymyślne, takie, które pokażą, że znam tę osobę i zależy mi na niej. Prezenty spersonalizowane zazwyczaj wymagają trochę wysiłku i czasu, bo mając kilka dziewczyn na imprezie, musisz pomyśleć o każdej, a na to potrzeba czasu. Zresztą też nie chciałam, żeby były jakieś większe różnice w prezentach, bo jednak wszystkie teambride! traktujemy jednakowo! Fajne mogą być ramki ze zdjęciami, spersonalizowane bransoletki czy cokolwiek wam przyjdzie do głowy, co się kojarzy z Twoimi koleżankami/

Kosmetyki

Każda dziewczyna kocha kosmetyki i każdej się takie przydadzą tym bardziej po imprezie! Można rozkminić maseczki nawilżające, pomadki, jakie by pasowały do dziewczyn, produkty z pielęgnacji, akcesoria (są genialne opaski z Douglas np!), kremy do rąk... masa rzeczy, które dziewczyny będą używać na bieżąco, a za każdym razem przypomną sobie, że to właśnie one zostały wybrane do teambride!

Rzeczy typowo z wieczoru panieńskiego

Kiedy przeglądałam oferty sklepów mających dodatki na takie imprezy, znalazłam dużo rzeczy, które niekoniecznie mogą być prezentami od przyszłej panny młodej, ale mogą być też po prostu dodatkiem do wieczoru panieńskiego. Mogą to być np. tatuaże #teambride, ciasteczka, pierniczki, lizaki, czekoladki, przypinki, pierścionki, czy nawet małe buteleczki z alkoholem!



A ja postawiłam na...

Wszystko po trochę i na raz!

Tak! Nie mogłam się zdecydować, podobała mi się masa rzeczy, więc po prostu połączyłam trochę wszystkie pomysły. Początkowo znalazłam fajne, niewielkie papierowe torebki z napisem Thank You. 
Byłam pewna, że chcę podarować dziewczynom jakieś kosmetyki, maski nawilżające w płachcie i koniecznie płatki pod oczy. Jak tylko użyłam tych Efektima, Shiny Look, wiedziałam, że muszą być one (wykupiłam wszystkie w drogerii haha). Wiaodmo, mogły ich użyć po panieńskim żeby odżyć albo bezpośrednio przed weselem!
Dodatkowo na szczęście dla każdej zdrapki, trochę szczęścia i grosza zawsze każdej się przyda, a dla mnie to jest też świetna zabawa.


Poza tym, zamówiłam dla każdej buteleczki z winem ze słomkami (które widzicie wyżej), żebyśmy mogły się napić w trakcie albo mogą sobie następnego dnia w domu wypić. A do tego ciasteczka z wróżbą, dla mnie to była świetna zabawa, dziewczyny otwierały i czytały, której co się trafiło. Możecie tam znaleźć nawet liczby do skreślenia w lotto, więc fajna rozkmina ;).


A żeby było sentymentalnie i tak po mojemu, wywołałam dla każdej zdjęcie, na którym oczywiście jesteśmy razem (tak też oznaczyłam torebki dla dziewczyn, więc musiały się znaleźć!), a na odwrocie zdjęcia dla każdej napisałam coś od siebie. Uwielbiam słowo pisane, uwielbiam moje dziewczyny, więc napisałam od serca co czuję, ile dla mnie znaczą i że zawsze będą dla mnie ważne. W końcu to mój #teambride!



I o! Uwielbiam takie rzeczy na imprezach, uwielbiam robić ludziom prezenty i mam nadzieję, że udało mi się sprawić im przyjemność! A to też sprawiło, że mam więcej pomysłów na kolejne prezenty! Dajcie znać, jak udały się Wasze wieczory panieński, czy też pomyślałyście o takich upominkach. A jeśli jesteście przyszłymi bride to be to życzę Wam udanej zabawy na wieczorze, jak i na weselu!


Uszczęśliwiająca biżuteria z Happiness Boutique
+ kod zniżkowy

09 czerwca 2019

 

Dzień dobry! Powoli, powoli zaczynamy wakacje, a to oznacza mnóstwo opcji do wyjazdów. Moje plany na wakacje będą się kręcić raczej okolicy gdzie mieszkam, ale to nic. Wiem, że odbijemy sobie później i to podwójnie. Na pewno pojedziemy w góry! Wiecie, że je uwielbiam i mają dla mnie mega duże znaczenie. Jestem w Zakopanem co najmniej 2 razy w roku i tam spotkało mnie dużo cudownych rzeczy. A to oznacza, że uwielbiam też wszystko co z nimi jest związane i otaczać się motywem gór, bp jest to zdecydowanie coś, co mnie uszczęśliwia. Oszalałam, jak tylko zobaczyłam na Happiness Boutique właśnie takie naszyjniki. I od razu nazwa mi się skojarzyła z uszczęśliwiającą biżuterią.




Naszyjnik z motywem gór jest piękny, w kolorze różowego złota czyli kolejny aspekt, który uwielbiam. Jak tylko go zobaczyłam, wiedziałam, że muszę go mieć. Takie niby nic, ale wydaje mi się, że nikogo to nie dziwi. Poza tym, biżuteria nie czarnieje i nic się z nią nie dzieje, ale ja też staram się o nią dbać. Podoba mi się to, że jest to coś innego niż klasyczna, oklepana biżuteria, a o to mi zawsze chodzi, bo lubię niestandardowe wzory. A Happiness Boutique ma takich mnóstwo! Są utrzymane w minimalistycznym stylu, drobny element, ale robi robotę. A przy okazji, większość wzorów dostaniecie w trzech różnych kolorach, srebrny, złoty i różowe złoto. Więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Zresztą zobaczcie sami!


Muszę przyznać, że mi też mega podoba mi się motyw świata, co zresztą planuję kupić siostrze na kolejne urodziny. Podoba mi się to,że biżuteria pasuje do osobowości, a także można nią wyrażać siebie, swoje zainteresowania i zajawki. Do wszystkich naszyjników znajdziecie pasujące bransoletki z takim samym motywem.
Ja akurat do naszyjnika dobrałam sobie kolczyki, bo jest to moja zdecydowanie ulubiona część biżuterii. Zawsze mam jakieś kolczyki, a mam ich też mnóstwo par i ciągle mi mało. Wybór też nikogo nie powinien dziwić. Ja ostatnio uwielbiam długie, wiszące kolczyki, oczywiście w odcieniu złota (tak, jestem sroką!) no i motyw kół. Pasuje do wszystkiego, do swetra, do koszul, do sukienek, jak i na każdą okoliczność.



Powiem Wam, że na Happiness Boutique znajdziecie wszystko. Naszyjniki są w przeróżnych wzorach i stylach; warstwowe, na bogato, delikatne, minimalistyczne, długie, jak i chokery. Tak samo jest z kolczykami, znajdziecie na stronie nawet nausznice, które robią wrażenie. Poza tym, są tam również bransoletki, jak i nawet pierścionki. Niektóry motyw znajduje się w każdym rodzaju biżuterii, więc można sobie stworzyć genialny zestaw.



A! Mam również dla Was kod zniżkowy! Jeżeli wybierzecie rzeczy za minimum 19 euro (ok. 80zł) to otrzymacie 10% zniżki na hasło 'beautifulduty'. Jak coś to kod będzie działał tylko przez miesiąc do 9 lipca!
Udanych zakupów! I dawajcie znać na co się skusiliście ;)



Jak stworzyć udany związek?

14 lutego 2019


Mamy Walentynki. Zdaje sobie sprawę z tego, że akurat na to święto jest jakaś dziwna nagonka wśród ludzi, o czym już pisałam dawno temu tutaj: Kontrowersyjne Walentynki. Ja jestem zdania, że każdy robi to co chce. Można świętować, można pić, można leżeć, można olać, ale każdy niech robi to, co sprawia mu przyjemność i nie ma sensu rzucać tekstami 'huehue, kochacie się tylko w walentynki'. Dzisiaj będzie tematycznie, bo związkowo. Co prawda psychologiem nie jestem, ale mam za sobą parę mniej lub bardziej poważnych, krótszych czy dłuższych związków i trochę już udało mi się zaobserwować. Miałam parę pomysłów na taki wpis, ale wszystkie miały dość negatywny wydźwięk, a nie chciałam żeby ktokolwiek poczuł się bezpośrednio urażony, więc ostatecznie stwierdziłam, że taka forma będzie najlepsza.
To wszystko wydaje się takie proste, ale prawda jest taka, że nawet ja kiedyś nie miałam tego wszystkiego, a wydawało mi się, że jest świetnie, że tak ma być i byłam szczęśliwa (?) Zaryzykowałam, zwyciężyłam z przyzwyczajeniem i mimo że nie było łatwo, to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu, bo teraz wiem, że można inaczej, lepiej, tak jak zawsze marzyłam.
Co sprawi, że Wasz związek będzie lepszy i czego szukać w nowym związku?


ROZMOWA
Każda i na każdy temat. Nie chodzi tylko o zapytanie się, jak minął dzień, ale chodzi też o głębsze przemyślenia, o życiowe rozkminy, czy pierdoły. Dla mnie nie ma tematów tabu, potrafię zapytać o wszystko, co mnie ciekawi, czy śmieszy i jestem otwarta na każdy temat. Ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają, zresztą każdy mówi o tym, że widzi się parki w knajpach, które siedzą przy sobie na telefonach. Tak, ja też to przeżywam, ale aż wstyd się przyznać, jak często ja sama wyciągam telefon przy kimś, komu chcę poświęcić swój czas, a jednak ten telefon sam ląduje w dłoni. 
Poza tym, jeżeli tylko jest jakaś kiepska sytuacja między Wami to nie ma co udawać, że się nic nie stało, odwlekać temat, czy robić sobie ciche dni. Najlepszą opcją jest też rozmowa. Możecie poczekać chwilę, ochłonąć, zebrać myśli, pomilczeć, ale rozmowa, rozmowa, ROZMOWA. Kilka lat temu usłyszałam radę pewnej pary, że Nigdy nie kłócą się przy dzieciach i nigdy nie zasypiają pokłóceni. Dzieci nie mam, ale zawsze wszystko wyjaśniam od razu, nawet jeśli wiąże się to z rozmową do rana.

SZACUNEK
Kolejna rzecz, którą uważam za logiczną, ale jak sobie przypomnę ile razy pozwoliłam komuś mnie obrazić to aż mnie ściska. Nie i koniec. Cokolwiek się dzieje, nikt nie ma prawa nikogo urazić, rzucać obelgami, i nie ważne czy to w gniewie, w złości czy po pijaku. Mam wrażenie, że jak się powie coś raz to to zostaje między Wami. Szacunek obowiązuje nie tylko w stosunku do siebie, ale jak się opowiada o drugiej połówce, czasem słyszę tak straszne rzeczy publicznie, że aż mi się robi przykro. Wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo, ale można zostawić niektóre rzeczy dla najlepszej przyjaciółki. Szacunek do siebie, szacunek do kogoś, liczenie się z czyimś zdaniem, empatia i zrozumienie, to mega ważne.

SZCZEROŚĆ
Nie ma co owijać w bawełnę, kręcić i ściemniać, bo to i tak wyjdzie na jaw (sama się o tym przekonałam - nie jestem święta). Wiadomo, nie o wszystkim trzeba mówić od razu na wstępie, ale chodzi o prawdę, o nieukrywanie czegoś na siłę. Mam wrażenie, że na początku jak się zacznie kręcić z różnych powodów, to potem będzie coraz trudniej z tego wyjść. 

ZAUFANIE
Osobiście myślałam, że już nigdy więcej nie będę mogła nikomu zaufać, że zawsze będę tą laską, która sprawdza czyjś telefon, maile, social media i musi wiedzieć wszystko! I wiecie, co? Ufam, najbardziej na świecie i to jest jedna z najlepszych rzeczy na świecie, ten spokój, brak chorej ciekawości, brak rozkmin - po prostu zdrowo! Jakiekolwiek domysły, narzucanie komuś nieprawdy, wmawianie czegoś - potrafi doprowadzić do samych beznadziejnych sytuacji.

SPĘDZANIE ZE SOBĄ CZASU
Okej, nie chodzi mi o to, że 24h/7 macie siedzieć razem i nic więcej nie robić, z nikim innym się nie widzieć, ale słyszałam różne rzeczy i doświadczyłam też różnych. Bo jeżeli ktoś woli spędzać czas z kimś innym, nie ma dla Ciebie czasu albo po prostu nie ma potrzeby widzieć się z Tobą przez kilka dni - to chyba coś jest nie tak. Z drugiej strony jeśli myślicie o kimś poważnie i 'chcecie' z nim spędzić resztę życia, a widujecie się raz na tydzień i to jest wystarczające, to potem można się zdziwić, kiedy nagle z kimś zamieszkacie.
Wspólne zajawki są idealne, można robić coś co się uwielbia razem = jeszcze więcej szczęścia. Ale mogą to być i drobne rzeczy. Jestem też zdania, że każdy musi mieć swój własny kwadrat tylko dla siebie, nie trzeba robić wszystkiego razem. Zachowajmy też balans.

WSPÓLNE WARTOŚCI
Jasne, można walczyć ze sobą całe życie i kłócić się o dzieci, ślub, religie albo spróbować jakoś to pogodzić. Podziwiam takich ludzi, bo dla mnie takie różnice są nie do przeskoczenia. Nie chce mi się walczyć, kłócić albo rezygnować z rzeczy dla mnie ważnych albo je odkładać w czasie, bo tej drugiej coś nie pasuje. Tak samo ta druga osoba może zrezygnować z czegoś dla mnie, nie tylko jedna strona musi się poświęcać, więc osobiście uważam, że takich związków nie ma co ciągnąć, bo raczej szczęśliwi w pełni nie będziecie.


Nie miałam tego wszystkiego o czym mówię i nigdy mi to nie przeszkadzało, myślałam, że tak ma być, że to jest normalne, że nie da się inaczej. A jednak się da. Wystarczy trafić na odpowiednią osobę. Obecnie, jestem na maksa zakochana, turbo szczęśliwa i planuję ślub i jest idealnie. Nie ma co się obawiać o przyszłość, lepiej zrezygnować z czegoś wcześniej niż nigdy, bo jest już za późno.
Dajcie znać, co jeszcze dodalibyście do mojej listy! :)


IV edycja Meet Beauty 2018r. - relacja z wydarzenia, paneli i warsztatów

11 czerwca 2018

Tak wiem, konferencja miała miejsce prawie półtora miesiąca temu, a ja dopiero się biorę za relację. Ale z instagrama wiecie, że w między czasie sporo się u mnie działo ostatnio, sporo zmian i nowości, więc dopiero teraz jestem w stanie nadrabiać wszystkie zaległości, dlatego przechodzę do wydarzenia moimi oczami!



W.KRUK sprawia, że czuję się wyjątkowa

03 kwietnia 2018




Na tle wszystkich sklepów z biżuterią, W.KRUK od zawsze przyciągał moją uwagę i był dla mnie symbolem czegoś wyjątkowego i wartościowego. Uwielbiałam przeglądać na wystawie biżuterię, która dla mnie jest powiązaniem stylu i klasyki z nowoczesnością, która pasuje do wszystkiego. Zawsze wtedy myślałam, że pewnego dnia będę mogła zakładać biżuterię właśnie marki W.KRUK, jako elegancka, spełniająca się i szczęśliwa kobieta. 


I wiecie co?


Mogę śmiało przyznać, że jestem bliska uzyskaniu właśnie tego, co sobie wymarzyłam x lat temu. Zaczynam rozumieć sens kupowania właśnie takiej biżuterii, jaką oferuje nam W.KRUK, czyli eleganckiej, dobrze wykonanej, z którą na pewno prędko się nie rozejdziemy. Wszystko zaczęło się na studiach, kiedy z dziewczynami obdarowałyśmy się na urodziny takimi samymi naszyjnikami. Wszystkie trzy jesteśmy różne, a mimo wszystko ten naszyjnik pasuje każdej, co świadczy o tym, że ta marka ma naprawdę w sobie coś magicznego, co przyciąga wiele osób. Muszę Wam powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona jakością tej biżuterii, często zdarzało się, że coś mi szarzało, czy po prostu się psuło, z tym naszyjnikiem już od kilku lat nie mam żadnych problemów, cały czas wygląda znakomicie i jak nowy.





Z kolei, motyw kwiatu lotosu jest przy mnie już od bardzo dawna, chodzi za mną nawet pomysł zrobienia sobie takiego tatuażu. Jest bardzo kobiecy i sprawia, że nie potrzebuję żadnej innej biżuterii. Muszę przyznać, że sam design też jest ciekawy, a mianowicie te dodatkowe łańcuszki łączące się z kwiatem, dodają mu wyjątkowego charakteru, a ja jestem na maksa zakochana. Pasuje mi on do wszystkiego; do eleganckich sukienek, koszul, zwykłych T-Shirtów, koronkowych ładniejszych bluzek, każdej stylizacji doda wyjątkowego charakteru.


Wiele osób mnie już o niego pytało na Instagramie, skąd on jest, więc tajemnica rozwiana - W.KRUK.




Poza tym, jest coś jeszcze na co chciałabym zwrócić Waszą uwagę. Koniecznie musicie zobaczyć kolekcję Kwiaty Nocy! Jest tak przepiękna, że nie potrafię przejść obok niej obojętnie. Biżuteria będzie towarzyszyć mojej koleżance w dniu jej ślubu i wybór mnie całkowicie nie dziwi. Biżuteria ma coś w sobie, jest przepiękna, niepowtarzalna i wyjątkowa dokładnie tak samo jak okazja. Dzięki unikatowemu wyglądowi podkreśli i strój panny młodej i samą uroczystość. Mamy do wyboru chabry, maki, lilie oraz bratki. Dla mnie zdecydowanie wygrywają lilie oraz chabry pod względem motywu, jak i kolorystycznie. Dajcie znać, na co Wy byście postawili ;).



Niesamowite jest to, jak człowiek się zmienia. Kiedyś obwieszałam się tanią i jakąkolwiek biżuterią od góry do dołu, a teraz stawiam na elegancję i prostotę, wolę zdecydowanie klasykę, która pasuje mi do wszystkiego. Jeżeli nie znacie marki to gwarantuję Wam, że zakochacie się od pierwszego wejrzenia w wyglądzie i jakości, jak tylko się z nią zetkniecie. Wejdźcie TUTAJ i sprawdźcie przepiękną kolekcję Kwiaty Nocy od W.KRUK.