Dzień dobry! Czas na kolejny wpis z serii #ślubmarzeń. I na wstępie chciałabym życzyć dużo sił wszystkim parom, które niedługo mają w planach wziąć ślub. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak bardzo bym się stresowała, czy to wesele ma się odbyć czy nie. Czytałam, że nie ma potrzeby odwoływania wesel, bo nie jest to wydarzenie publiczne, ale w dalszym ciągu, wiadomo o co chodzi. Więc trzymajcie się!
A dziś porozmawiamy sobie o ślubie w trzeciej parafii, czyli coś co i mnie odrobinę stresowało, jak tylko zaczęliśmy planować ślub, bo od początku wiedziałam, że nie chcę, żeby to była moja parafia, zaraz napiszę dlaczego. Zawsze myślałam o ślubie w klasztorze i zaczęłam czytać, czy się w ogóle tak da i spotkałam się ze sformułowaniem 'ślub w trzeciej parafii'.
Ślub w trzeciej parafii, o co chodzi? Dlaczego?
Ano właśnie o to. Chodzi o ślub w innej parafii niż w jednej z tych, do których należycie. Nie chciałam brać ślubu w mojej parafii z różnych powodów. Po pierwsze kościół jest strasznie mały, drewniany, a my mieliśmy dość sporo osób zaproszonych. Niestety w trakcie różnych uroczystości jest w nim zawsze mega gorąco, duszno i w ogóle ciężko się da wytrzymać całą mszę. Poza tym, okolica mi się po prostu nie podoba. Obok stoi budowa kościoła już z 10-15 lat, dookoła kościoła nie ma zrobionej kostki. Może się wydawać, że wymyślam, ale co jeśli będzie padać deszcz? Błoto - jedno wielkie błoto. A we wrześniu mogliśmy się spodziewać albo jeszcze upałów albo mega jesiennej i deszczowej pogody, a mnie wszystkie scenariusze przerażały. Nie jestem też związana z moją parafią, więc nie miałam parcia, że musi być koniecznie tam. Brałam też pod uwagę ślub w parafii męża, ale pod kątem logistycznym byłoby to cięższe do zrealizowania, bo z kościoła na salę weselną byłaby prawie godzina drogi, więc nie bardzo - chociaż gdyby nie było wyjścia, to byśmy się pewnie zdecydowali.
Uparci, ostatecznie padło na trzecią parafię. Zawsze chciałam wziąć ślub w klasztorze, ale okazało się, że na ten dzień była już zaplanowana dodatkowa msza święta (no... niedziela). Kolejny powód, dla którego wszelkie formalności warto załatwiać ze sporym wyprzedzeniem (!). Ale nie ma tego złego, bo kościół na który się zdecydowaliśmy ostatecznie wygrał wszystko! Była to bazylika, piękna, duża, w fajnej okolicy (centrum miasta), genialni księża i proboszcz, i dojazd na naszą salę weselną wynosił z 10-15 minut - wszystko zagrało.
Czy aż tak ciężko jest wziąć ślub w trzeciej parafii?
Jest bardzo dużo informacji w Internecie na temat takiego ślubu, sama przeczytałam masę for internetowych i spotkałam się z wieloma przykrymi sytuacjami, np. że ksiądz nie wyraził zgody na taki ślub, robił problemy z zapowiedziami i ogólnie było nieprzyjemnie. Dla każdego księdza ślub to możliwość zarobku, mimo że nie zostało nigdzie powiedziane, że za ślub trzeba zapłacić. Oczywiście, sytuacja wygląda zupełnie inaczej w każdej parafii, u nas na szczęście poszło w miarę gładko.
Pamiętajcie, że przynależność do danej parafii jest uzależniona od Waszego miejsca zamieszkania przez ostatnie minimum 3 miesiące. Nie chodzi o zameldowanie, więc to może niektórym ułatwić sprawę, bo 'Proboszcz zna całą rodzinę i głupio'. Aczkolwiek to jest kwestia umowna i nie jest to sprawdzane, kto gdzie mieszka, a gdzie jest zameldowany.
Zgoda, pozwolenie, licencja na ślub w trzeciej parafii.
Jak zwał tak zwał. Kiedy udaliśmy się na pierwsze spotkanie z proboszczem bazyliki dostaliśmy od niego wszystkie najważniejsze informacje, kazał mi robić notatki, zapisywać, co, kiedy mamy przynieść, załatwić, jakich dokumentów potrzebujemy itp. Jednym z tych dokumentów była zgoda na ślub w trzeciej parafii. Ale nie zostało powiedziane, że ma to być zgoda od mojego proboszcza, czy od obu. Po prostu jedna zgoda od któregokolwiek proboszcza.
Spodziewałam się, że od mojego proboszcza zgody nie dostanę i nawet nie próbowałam. Przy jednej z okazji usłyszałam, że 'gdyby panna młoda była ładna, to by jej kościół nie przeszkadzał', ale tego nie muszę komentować. Na szczęście proboszcz z parafii męża nie robił żadnych problemów. Twierdził też, że nie ma już czegoś takiego jak zgoda na ślub w trzeciej parafii i nikt nie powinien jej wymagać, a ślub można wziąć gdzie się chce i nie ma żadnych zasad, co do tego. Ale zgodę nam wypisał.
Jak wygląda zgoda?
Spotkałam się z oficjalnymi formularzami w Internecie, gdzie wszystko jest napisane ładnie i dokładnie, ale to zależy pewnie od parafii - możliwe, że w większych takie dokumenty są gotowe po prostu do uzupełnienia. Nasza zgoda była napisana na zwykłej kartce A4, gdzie po prostu było napisane, że jest zgada na to, żeby mój mąż wziął ślub w tamtej konkretnej parafii, pieczątka, podpis i tyle. I zostało to zaakceptowane, więc wydaje mi się, że jest to bardziej kwestia umowna między księżmi, że żadne żadnemu nie podbiera nowożeńców i nie ma się co spinać - tak mi się wydaje.
Ale niestety wszystko zależy od parafii i od księży. Ja Wam wszystkim życzę, że traficie na takich księży, jak i my ;).
U nas to przebiegło bardzo sprawnie, więc dzielcie się sowimi historiami w tym temacie! Na pewno sytuacja inaczej wygląda w większych miastach, a w dużo mniejszych może to być bardziej zaostrzone, gdzie dużo rzeczy 'wypada'. Czytałam, że takie licencje są też uzależnione od tego, który z księży spisuje protokół przedślubny i dopełnia wszelkich formalności po ślubie z urzędami, o czym ja w sumie nie wiedziałam i nikt nam o tym nie powiedział. W naszym przypadku zwykła zgoda na kartce napisana od ręki wystarczyła i załatwiła wszystko ;).
A dziś porozmawiamy sobie o ślubie w trzeciej parafii, czyli coś co i mnie odrobinę stresowało, jak tylko zaczęliśmy planować ślub, bo od początku wiedziałam, że nie chcę, żeby to była moja parafia, zaraz napiszę dlaczego. Zawsze myślałam o ślubie w klasztorze i zaczęłam czytać, czy się w ogóle tak da i spotkałam się ze sformułowaniem 'ślub w trzeciej parafii'.
Ślub w trzeciej parafii, o co chodzi? Dlaczego?
Ano właśnie o to. Chodzi o ślub w innej parafii niż w jednej z tych, do których należycie. Nie chciałam brać ślubu w mojej parafii z różnych powodów. Po pierwsze kościół jest strasznie mały, drewniany, a my mieliśmy dość sporo osób zaproszonych. Niestety w trakcie różnych uroczystości jest w nim zawsze mega gorąco, duszno i w ogóle ciężko się da wytrzymać całą mszę. Poza tym, okolica mi się po prostu nie podoba. Obok stoi budowa kościoła już z 10-15 lat, dookoła kościoła nie ma zrobionej kostki. Może się wydawać, że wymyślam, ale co jeśli będzie padać deszcz? Błoto - jedno wielkie błoto. A we wrześniu mogliśmy się spodziewać albo jeszcze upałów albo mega jesiennej i deszczowej pogody, a mnie wszystkie scenariusze przerażały. Nie jestem też związana z moją parafią, więc nie miałam parcia, że musi być koniecznie tam. Brałam też pod uwagę ślub w parafii męża, ale pod kątem logistycznym byłoby to cięższe do zrealizowania, bo z kościoła na salę weselną byłaby prawie godzina drogi, więc nie bardzo - chociaż gdyby nie było wyjścia, to byśmy się pewnie zdecydowali.
Uparci, ostatecznie padło na trzecią parafię. Zawsze chciałam wziąć ślub w klasztorze, ale okazało się, że na ten dzień była już zaplanowana dodatkowa msza święta (no... niedziela). Kolejny powód, dla którego wszelkie formalności warto załatwiać ze sporym wyprzedzeniem (!). Ale nie ma tego złego, bo kościół na który się zdecydowaliśmy ostatecznie wygrał wszystko! Była to bazylika, piękna, duża, w fajnej okolicy (centrum miasta), genialni księża i proboszcz, i dojazd na naszą salę weselną wynosił z 10-15 minut - wszystko zagrało.
Czy aż tak ciężko jest wziąć ślub w trzeciej parafii?
Jest bardzo dużo informacji w Internecie na temat takiego ślubu, sama przeczytałam masę for internetowych i spotkałam się z wieloma przykrymi sytuacjami, np. że ksiądz nie wyraził zgody na taki ślub, robił problemy z zapowiedziami i ogólnie było nieprzyjemnie. Dla każdego księdza ślub to możliwość zarobku, mimo że nie zostało nigdzie powiedziane, że za ślub trzeba zapłacić. Oczywiście, sytuacja wygląda zupełnie inaczej w każdej parafii, u nas na szczęście poszło w miarę gładko.
Pamiętajcie, że przynależność do danej parafii jest uzależniona od Waszego miejsca zamieszkania przez ostatnie minimum 3 miesiące. Nie chodzi o zameldowanie, więc to może niektórym ułatwić sprawę, bo 'Proboszcz zna całą rodzinę i głupio'. Aczkolwiek to jest kwestia umowna i nie jest to sprawdzane, kto gdzie mieszka, a gdzie jest zameldowany.
Zgoda, pozwolenie, licencja na ślub w trzeciej parafii.
Jak zwał tak zwał. Kiedy udaliśmy się na pierwsze spotkanie z proboszczem bazyliki dostaliśmy od niego wszystkie najważniejsze informacje, kazał mi robić notatki, zapisywać, co, kiedy mamy przynieść, załatwić, jakich dokumentów potrzebujemy itp. Jednym z tych dokumentów była zgoda na ślub w trzeciej parafii. Ale nie zostało powiedziane, że ma to być zgoda od mojego proboszcza, czy od obu. Po prostu jedna zgoda od któregokolwiek proboszcza.
Spodziewałam się, że od mojego proboszcza zgody nie dostanę i nawet nie próbowałam. Przy jednej z okazji usłyszałam, że 'gdyby panna młoda była ładna, to by jej kościół nie przeszkadzał', ale tego nie muszę komentować. Na szczęście proboszcz z parafii męża nie robił żadnych problemów. Twierdził też, że nie ma już czegoś takiego jak zgoda na ślub w trzeciej parafii i nikt nie powinien jej wymagać, a ślub można wziąć gdzie się chce i nie ma żadnych zasad, co do tego. Ale zgodę nam wypisał.
Jak wygląda zgoda?
Spotkałam się z oficjalnymi formularzami w Internecie, gdzie wszystko jest napisane ładnie i dokładnie, ale to zależy pewnie od parafii - możliwe, że w większych takie dokumenty są gotowe po prostu do uzupełnienia. Nasza zgoda była napisana na zwykłej kartce A4, gdzie po prostu było napisane, że jest zgada na to, żeby mój mąż wziął ślub w tamtej konkretnej parafii, pieczątka, podpis i tyle. I zostało to zaakceptowane, więc wydaje mi się, że jest to bardziej kwestia umowna między księżmi, że żadne żadnemu nie podbiera nowożeńców i nie ma się co spinać - tak mi się wydaje.
Ale niestety wszystko zależy od parafii i od księży. Ja Wam wszystkim życzę, że traficie na takich księży, jak i my ;).
U nas to przebiegło bardzo sprawnie, więc dzielcie się sowimi historiami w tym temacie! Na pewno sytuacja inaczej wygląda w większych miastach, a w dużo mniejszych może to być bardziej zaostrzone, gdzie dużo rzeczy 'wypada'. Czytałam, że takie licencje są też uzależnione od tego, który z księży spisuje protokół przedślubny i dopełnia wszelkich formalności po ślubie z urzędami, o czym ja w sumie nie wiedziałam i nikt nam o tym nie powiedział. W naszym przypadku zwykła zgoda na kartce napisana od ręki wystarczyła i załatwiła wszystko ;).


































