Garnier Fructis Diamond Sleek spray wygładzająco-nabłyszczający

15 maja 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie dzisiaj? Nastawiacie się na weekend? Obstawiam, że u wielu z Was dużo się dzieje, komunie, wesela, a może i chrzciny czy panieńskie! Dużo się dzieje, dużo dookoła się dzieje i wszyscy mają wiele wyjść, imprez i różnych okazji do celebrowania. To jest fajne, i mam wrażenie, że maj jest zawsze takim miesiącem, kiedy nie tylko przyroda buja się do życia, ale i my też. 
A ja tym bardziej! To jest mój rok, mam wrażenie, że mówię tak co roku, ale naprawdę tym razem odżywam, czuję się lepiej i czuję, że odżywam! Bardzo mam nadzieję, że to się utrzyma i będzie tylko lepiej! I tak też czuję, a co najlepsze mam środki, które mnie ratują! Mam nowe produkty do włosów, które okazują się genialne, jak właśnie ten spray wygłądzająco - nabłyszczający od Garnier. Diamond Sleek ma wiele właściwości, o których już dziś Wam powiem!


Garnier Fructis Diamond Sleek
spray wygłądzająco-nabłyszczający





Spray znajduje się w typowym opakowaniu, mamy tutaj kolorystykę tę samą, co cała seria Sleek od Garnier Fructis. Bardzo podoba mi się ten motyw odbijający światło, który przypomina idealne lustro, właśnie takie, jakie producent obiecuje nam na włosach! Informacje znajdują się na opakowaniu, ale dla mnie lustrzane naklejki uniemożliwiają czytanie, co na szczęście nie jest nie do przejścia. Mamy Internet, gdzie też można poczytać, co i jak. 
Bardzo podoba mi się konsystencja sprayu, mam wrażenie, że mimo super delikatnej mgiełki produkt jest dość gęsty i konkretny, mocno skoncentrowany i bardzo fajnie pokrywa włosy. Do tego delikatny, ale ładny zapach bardzo umila stosowanie tego produktu. 



Ja spray używam zawsze na czyste i wilgotne włosy, spryskuję nimi na całej długości włosy, co super przekłada się potem na stylizację, suszenie i układanie włosów. Ten spray nie oblepia włosów, nie przetłuszcza ich i nie skleja, co jest dla mnie mega ważne. Mimo że zawsze nakładam dość sporo tego produktu, to jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby je obciążyć. Spray genialnie się sprawdza przed suszeniem. Nie tylko pielęgnuje włosy, ale i zapewnia termoochronę. Spray sprawia, że włosy są bardziej wygładzone, ja bardzo lubię mieć proste włosy, ale też nie aż tak i jestem zadowolona! Przy idealnej pielęgnacji naprawdę włosy prezentują się super, a i ja nie muszę ich jakoś mocno prostować!
Po zastosowaniu tego sprayu włosy prezentują się wow, super wyglądają, są odbite od nasady, wydaje się, że są gęstsze, jak i grubsze. Cała fryzura wygląda bardzo ładnie. Co prawda ja na co dzień ograniczam się po prostu do prostych włosów, ale jestem mega zadowolona. Włosy są super w dotyku, są sypkie, są lejące się, a do tego błyszczą. Jest piękna tafla odbijająca światło tak, że hoho! No bomba!



Co ja mogę powiedzieć! Kolejny produkt od Garnier Fructis, który mnie zachwycił, kolejny z serii sleek, który sprawił, że moje włosy wyglądają genialnie. Super się układają, są sypkie, a na dodatek w dotyku są mega przyjemne. Włosy wyglądają też na hiper zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, włosy się nie kruszą, nie łamią, pięknie rosną i cały czas zyskują nie tylko na długości, ale i na objętości. No... wow! Produkt zdecydowanie ma ,świetny wpływ na włosy, a ja właśnie takiego wpływu potrzebuję.

Znacie go? Korzystaliście z niego już kiedyś? Ja Wam go bardzo szczerze polecam!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]


Garnier Skin Naturals Hyaluron Barrier Reapir Liquid Care esencja nawilżająca

13 maja 2026

 
Dzień dobry! Witam się z Wami ponownie w tym tygodniu! Coś nowego, coś ciekawego? Ciekawa jestem, jak się czujecie, jakie macie plany na weekend, a może część z Was już wie, gdzie jedzie na najbliższe wakacje? Ja myślę o wszystkim, trochę o wakacjach, o naszych zbliżających się imprezach, ale i o jesieni. Marzę już powoli o długich, spokojnych wieczorach, które się będą trochę ciągnęły, ale nie ma co. Wiem, że będzie fajnie, wiem, że dużo się będzie działo, więc nic tylko czekać i kupować sukienki!
A dzisiaj mam dla Was cudo, które ostatnio króluje w mojej łazience. Doskonale wiecie, że jestem największą fanką toników do twarzy i robienia sobie dość obfitych prysznicy na twarz. Uwielbiam ten krok w pielęgnacji rano, jak i wieczorem. Stwierdziłam, że najnowsze esencje od Garnier idealnie się sprawdzą też i w tej roli, trochę w innej formule, ale równie skutecznie. 
No to hop!


Garnier Skin Naturals
Hyaluron Barrier Repair Liquid Care
esencja nawilżająca





Esencja zamknięta jest w bardzo przyjemnej i przeźroczystej buteleczce. Mamy tutaj standardowe zamknięcie na zatrzask, pod którym ukryty jest otwór, przez który wydobywamy esencję na dłoń - przynajmniej jak tak robię. Formuła jest dość wodnista, nie jest tłusta, lepka ani klejąca, nie pozostawia też po sobie żadnego filmu na skórze. Zapach esencje jest mocno orzeźwiający, odświeżający, bardzo ładny! Na opakowaniu znajdziemy też najważniejsze informacje, więc mamy tutaj zdecydowanie wszystko, co nam trzeba.




Tak, jak wspominałam korzystam z esencji dwa razy dziennie, stosuję ją zamiast toniku. Codziennie rano, po oczyszczeniu twarzy, jak i wieczorem po demakijażu wylewam sobie esencję na dłoń, po czym wklepuję w skórę twarzy. Jest to i dobry masaż, pobudzenie, jak i oczywiście natychmiastowa dawka nawilżenia. 
Esencja świetnie przygotowuje skórę na dalsze kroki pielęgnacyjne, bez znaczenia czy jest to ranek czy wieczór. Świetnie nadaje się pod makijaż, jak i pod mocniejszy krem na noc. Esencja ma bardzo pozytywny wpływ na skórę, oddziałuje na nią mocno nawilżająco i odżywiająco. Skóra dzięki tej esencji wypełnia się w magiczny sposób. Staje się pełniejsza, zmarszczki są mniej widoczne, skóra jest mocno ujędrniona, uelastyczniona - prezentuje się bardzo ładnie! Po użyciu, od skóry bije promienny i zdrowy blask.



Esencja daje mi zdecydowanie to, czego potrzebuję, niezależnie od tego, czy używamy jej rano czy wieczorem. Rano esencja cudownie pobudza skórę, a wieczorem relaksuje, delikatnie chłodzi, dzięki czemu ja wiem, że chwila wytchnienia już się zbliża. Uwielbiam te esencję! Bardzo podoba mi się to oklepywanie skóry, moment kiedy czuję, że wnika ona głęboko w skórę. Ona przynosi same pozytywne efekty mojej skórze. Bardzo ją polecam i będę jej używać bardzo długo, bo i esencja jest super wydajna. Świetny zamiennik toniku.


Cieszę się niezmiernie, bo ta esencja ma jeszcze drugą wersję z witaminą C, mocno rozświetlającą, której jestem równie ciekawa! już niedługo! A Wy znacie je? Lubicie takie rozbudowane etapy pielęgnacyjne?  Ja się niesamowicie cieszę, że Pure Beauty daje mi możliwość i zawsze w tych boxach znajduję najcudowniejsze perełki!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Glow a'la carte with Mixa & Garnier
Pure Beauty

11 maja 2026

 
Dzień dobry! I jak się macie? Co nowego? Jak Wam leci ten maj, jak na razie? Ja jestem w szoku za każdym razem, jak sobie pomyślę o tym, jak szybko mija ten czas. Po prostu szok. Ale jesteśmy już teraz na takim etapie, że trzeba myśleć o tych wszystkich zbliżających się imprezach, wyjściach, okolicznościach, na które cieszę się bardzo! Chociaż nie powiem, zaczyna mi się to powoli śnić po nocach, a głównie moje nieogarnięcie i niewyrobienie. Ale wierzę, że to znak, że będzie lepiej.
Musi być, tym bardziej kiedy mam nowy zastrzyk kosmetyków. I to jeszcze taki! Ale czego możemy się spodziewać po Pure Beuaty? To zawsze jest pewniak i zawsze wiemy, że trafimy znowu na coś wyjątkowego!


A tym razem, marki Garnier oraz Mixa idealnie wpasowały się w najnowsze trendy i mają dla nas kosmetyki prosto do stołu! Zmieńmy trochę naszą rzeczywistości albo wróćmy do rzeczywistości bez korzystania z filtrów i sztucznych efektów, mamy tutaj produkty Glow A La Carte, które nam to wszystko zagwarantują bez sztuczności, tylko naturalny blask i wiosenna energia! Te kosmetyki zawierają starannie wyselekcjonowane składniki aktywne, które otulą naszą skórę i włosy naturalnym i słonecznym blaskiem.

#garnier #skincare #sorbetgarnier #mixa #haircare
@garnierpolska @mixa_polska

Rozgośćmy się i dajmy się rozpieścić ekspertom od nawilżenia i blasku, celebrując Piękne Glow i to bez wychodzenia z domu. Czy to nie brzmi fantastycznie?



GARNIER SKIN NATURALS Vitamin C esencja rozświetlająca
Uwielbiam te produkty, zastępują mi teraz toniki, które na dobre zagościły w mojej łazience, a powiem szczerze, że ta podmiana też wyszła mi na dobre! Te esencje super się sprawdzają, jako pierwszy krok w pielęgnacji, żeby pobudzić skórę, dać jej energii i wydobyć z niej naturalny blask. Regularność sprawi, że skóra będzie bardziej promienna, a kolory zostanie wyrównany, co spowoduje zdrowy i młodszy wygląd skóry! Skóra będzie cudownie nawilżona, a także chroniona przed utratą wilgoci przez cały dzień. 



GARNIER SKIN NATURALS Vitamin C rozświetlające płatki pod oczy
A te płatki pod oczy to już myślę każdy z nas zna i lubi! Płatki pod oczy to moje zbawienie rano, weekendami czy przed ważniejszymi wyjściami. A te płatki są dodatkowo wzbogacone 3% kompleksem z witaminą C, gliceryną i kwasem hialuronowym! Redukują worki i cienie pod oczami, świetnie nawilżają, napinają i uelastyczniają skórę. Efekt widać już po 15 minutach, a w dni, kiedy nam szczególnie zależy na lepszym wyglądzie to jest nasz must have! Tym bardziej, że płatki po prostu przeklejamy i możemy robić wszystko, co jest dużym plusem!



GARNIER Vitamin C Fresh & Bright nawilżający krem-sorbet  4% [niacynamid + witamina C]
Przechodzimy do sorbetu, który jest kwintesencją wiosny i zbliżającego się lata, nazwa, kolorystyka i konsystencja bardzo przenoszą mnie w upalny dzień, między palmami z drineczkiem w ręku. A jest to nowa generacja nawilżenia, pełna innowacyjności. Formuła jest ultralekka, odświeżająca, przypomina sorbet, a i przy okazji wchłania się natychmiastowo, zapewniając 24-godzinne nawilżenie. Mamy tu potwierdzenia kliniczne, rozświetlenie skóry, redukcja przebarwień, a i kontroluje sebum! Produkt jest naprawdę cudowną nowością w tym sezonie i mega się cieszę, że na niego trafiłam!



GARNIER FRUCTIS Diamond Sleek spray do włosów nabłyszczająco - wygładzający
I przechodzimy do włosów, a jak tu nie cieszyć się na taką pielęgnację włosów? Kiedy włosy dostają wszystko, co najlepsze, a taki spray naprawdę robi robotę. On cudownie wygładza włosy, a także chroni przed wilgocią, dzięki czemu zapobiega puszeniu się. Włosy błyszczą, są sypkie, super się układają i prezentują się, jak milion dolarów! Spray przy okazji chroni przed wysoką temperaturą aż do 230stopni, a dzięki formule, która dobija światło, włosy zyskują intensywny i lustrzany połysk. Technologia waterproof tworzy warstwę hydrofobową, która chroni też fryzurę i ją utrwala. Uwielbiam ten spray, pięknie pachnie, super wpływa na włosy i ja widzę ogromna różnicę. 



MIXA BRIGHT & BRONZE balsam samoopalający do ciała dla jasnych i śniadych karnacji
A na koniec mamy produkt, na który cieszę się bardzo! Od jakiego czasu mówię Wam, że mam ochotę się opalić, mimo że zawsze była biała i blada jak ściana, tak teraz naprawdę chcę. Chcę być muśnięta słońcem, chcę mieć zdrową opaleniznę i chcę, żeby to wyglądało ładnie. Formuła balsamu została wzbogacona o glicerynę, która przyciąga i zatrzymuje wilgoć, dzięki czemu skóra będzie pięknie nawilżona. Z kolei zawarte rośliny DHA zapewniają stopniową opaleniznę, a masło shea mocno odżywia skórę. Nadaje skórze opaleniznę już od 4H. Bez plam, testowany na skórze wrażliwej, no rewelacja! Dam znać, bo będę używać bardzo!


Nic tylko lecieć teraz na wakacje! Takie cudowne kosmetyki super przygotują mnie do jakiegoś wyjazdu wakacyjnego albo po prostu wyjazdu. Mamy tutaj wszystko, czego potrzebujemy. Nasza skóra twarzy zyska piękny i zdrowy wygląd, ciało będzie nawilżone i lekko opalone, a włosy będą miały good hair day cały czas, świetnie!


Co Wam się najbardziej spodobało?


[wpis reklamowy]

so!flow by VisPlantis oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy

09 maja 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak weekend? U nas i spokojnie i zarazem się dzieje, standardowo. Na szczęście wieczorem mamy masaż to uda nam się zrelaksować i odpłynąć, a bardzo tego potrzebuję! Na szczęście pogoda wraca do łask, wraca do nas powoli słoneczko i znowu robi się przyjemnie, a myślę, że jutro będzie jeszcze lepiej i się zaczyna, wiosna, lato i nasze wojaże. 
A dzisiaj jesteśmy w temacie włosów ! Ostatnio pisałam Wam o serum do twarzy, jak to odmieniło moją pielęgnację twarzy, a dzisiaj będzie podobny vibe. Bo właśnie peelingi do skóry głowy odmieniły moją pielęgnację włosów, a dziś będzie o oczyszczającej masce z glinką od so!flow, której trochę się obawiałam, ale jak już użyłam to.... najs!


so!flow by VisPlantis
oczyszczająca maska z glinką
redukująca sebum do skóry głowy





Maska z glinką znajduje się w tubce z genialnym aplikatorem. Początkowo tubka znajduje się też w kartoniku, na którym mamy wszystkie najważniejsze informacje, co kto potrzebuję wiedzieć, to tam będziecie mieć. Z kolei na tubce zostaje już to, co musi, ale tak naprawdę, jak już wiemy, co i jak robić to po prostu używamy. Najbardziej bałam się tej konsystencji, ale zupełnie niesłusznie. Spodziewałam się typowej glinki, a tak naprawdę maska z glinką ma konsystencję mocno zbliżoną do peelingu, nie zasycha, nie zastyga między włosami, co jest dla mnie bardzo a plus. Zapach ma bardzo ładny, słodki i owocowy, taki że aż chce się niuchać.


Ja stosowałam maskę zupełnie, jak peeling od skóry głowy. Staram się używać, co mycie przynajmniej na chwilę, ale tak raz w tygodniu to był pewniak i mus. Myję włosy 2-3 razy w tygodniu. Na szczęście udawało mi się to zrealizować, co się przyczyniło do super efektów. Maska wspaniale oczyszcza skórę głowy, świetnie radzi sobie z sebum. Ja nie mam mocno przetłuszczających się włosów, ale jednak muszę myć włosy częściej niż kiedyś, ta maska sprawia, że zyskuję dodatkowy jeden dzień bez mycia, a czasem przy sprzyjających warunkach nawet dwa.
Maska świetnie dobija włosy od nasady, sprawia, że prezentują się pięknie, układają się same bardzo fajnie, tak naturalnie, co sprawia, że bardzo dobrze się prezentują. Włosy są sypkie i lekkie. mam wrażenie, że maska szybciej pozbywa się włosów, które muszą wypaść, a na ich miejscu rośnie bardzo dużo nowych. Baby hair mam teraz pod dostatkiem, a druga grzywka też już powoli staje się widoczna. I to jest właśnie to, czego ja oczekuję!



Uwielbiam wszystkie produkty do skóry głowy, które mają mega wpływ na skórę głowy. Włosy ładniej rosną, dużo lepiej się układają, są odbite u nasady, dzięki czemu prezentują się super. Maska oczyszczająca z glinką wpływa głównie na skórę głowy, która nie swędzi, jest bardzo dobrze oczyszczona, ale to przekłada się oczywiście na włosy na całej ich długości, co jest super. Bardzo lubię ten produkt i na pewno będę go kupować regularnie! Jest super przystępny, w fajnej cenie i wydajny mimo częstego używania.


Używacie czegoś do skóry głowy? Dajcie znać, bo ciekawa jestem czy dla Was ten krok w pielęgnacji jest równie ważny, co i dla mnie!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]



Mixa Anti Reaction, mleczke serum kojące panthenol + bisabolol

07 maja 2026


Dzień dobry! Jak tam? Co u Was? U nas jak zawsze dużo się dzieje, odhaczamy kolejne zadania z naszej to do list i idziemy coraz bardziej do przodu. Nie jest lekko, nie ma co się oszukiwać, ale na szczęście tyle rzeczy się dzieje dookoła, że po prostu ufam. Ufam i czekam na rozwój wydarzeń, bo nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko jest po coś i bardzo się cieszę, że właśnie tak układa się to życie. 
A dzisiaj mam dla Was recenzję produktu od Mixa, produktu, które dla mnie jest mega objawieniem. Ja uwielbiam serum do twarzy, nie wiem jak ja mogłam kiedyś nie stosować tego typu produktów, dla mnie serum odmienia całą pielęgnację, dlatego tym chętniej testuję kolejne, a tym razem padło na mleczne serum kojące i.... poczytajcie.


Mixa Anti Reaction
mleczne serum kojące





Serum od Mixa znajduje się w szklanej buteleczce z pipetką, mamy tutaj standardowe opakowanie, które bardzo pasuje do pozostałych. Na buteleczce mamy znikome informacje, ale najważniejsze mamy na kartoniku, w którym znajduje się serum. Mamy tam opis, skład i wszystko, czego potrzebujecie. Buteleczka jest bardzo wygodna w użytkowaniu, pipetka też dozuje idealną ilość produktu na dłoń, a serum ma naprawdę super, przyjemną konsystencję. Konsystencja jest mleczna i pod kątem zabarwienia, ale i konsystencji. Mamy idealną gęstość, ale mocną zbitość. Naprawdę serum pod tym względem jest super przyjemne. Zapach jest mega ładny, ale i bardzo delikatny. Nakładane na twarz nie spływa z niej i bardzo fajnie się wchłania.



Serum nakładane na twarz bardzo ładnie w nią wnika. Serum sprawia, że skóra wygląda na zdrową i promienną, a przy okazji jest super zadbana! Serum powoduje, że skóra jest nawilżona, odżywiona, miękka i gładka. Naprawdę efekty są fenomenalne, ale czego tu się dziwić. W końcu to Mixa. Jeśli chodzi o efekt ukojenia to naprawdę jest to na fajnym poziomie. Moja często podrażniona i naczynkowa skóra przechodzi niebo mając takie serum w pielęgnacji. Serum cudownie je koi, uspokaja podrażnioną skórę, sprawia, że momentalnie da się odczuć na skórze ulgę i to taką przyjemną, otulającą, która przy okazji uspokaja. Serum pięknie relaksuje i mnie i moją skórę. Czego chcieć więcej?



Serum wspaniale uzupełnia pielęgnację, jest świetnym korkiem i takim, którego wyczekuję codziennie. Serum świetnie się sprawdza stosowane rano, jak i wieczorem. Rano uspokaja, ale i budzi po nocy, super przygotowuje skórę na cały dzień. Z kolei, wieczorem serum relaksuje po całym dniu, również ją koi, le i pielęgnuje. Przygotowuje skórę do nocnej, mocniejszej pielęgnacji, która ma w nocy mocne zadanie. Ale idealnie się sprawdza w każdej roli.


Uwielbiam to serum, to serum naprawdę super działa, relaksuje, nawilża i odżywia, a co najważniejsze pielęgnuję wielowymiarowo. Skóra jest idealnie zadbana rano, jak i wieczorem, co mnie mega cieszy. Poza tym, pamiętajmy, że Mixa ma wspaniałe składy i super działanie na skórę! Ja bardzo polecam. Bardzo się cieszę, że firma Pure Beuaty ma w swoich boxach to, co najlepsze i dzięki nim mam możliwość poznawać takie perełki. Super!
Znacie? Dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]