Jak już kupować w Internecie to wygodnie i smart, czyli z PayPo

10 sierpnia 2022

 
Dzień dobry! I co tam u Was słychać? Powiedzcie mi czy szykujecie już swoją szafę na zbliżającą się jesień, czy jednak dalej utrzymujecie wakacyjny vibe i wolicie kupować zwiewne, cienkie ubrania, żeby zatrzymać lato, jak najdłużej? Ja jestem typową matką, która dla siebie obecnie niewiele kupuje, ale staram się zadbać i o siebie, ale głównie kupuję obecnie ubrania dziecięce, szykuję wyprawkę dla młodego i przygotowuję córkę na moją ulubioną porę roku.

Ale, nie oszukujmy się, w obecnych czasach jest niewiele osób, które nie korzystają z zakupów internetowych, jest to wygodne pod wieloma względami, nie trzeba ruszać się z domu, stać w kolejkach do kasy i do przymierzalni. Mi to obecnie bardzo pasuję i głównie ubrania damskie kupuję przez Internet. Obecnie mieszkam na wsi, zakupy odzieżowe to jest większa wyprawa, a w 7 miesiącu ciąży po prostu mi się nie chce, bo takie zakupy i mnie zmęczą, i nie wiadomo czy coś w ogóle znajdę dla siebie, więc wolę odpoczywać w domu.



PayPo, czyli zapłać później

A nowa opcja PayPo sprawia, że ani trochę nie tęsknie za zakupami w galerii handlowej. PayPo to nic innego, jak możliwość zapłacenia za swoje zakupy do 30 dni od zakupu i to tylko za te rzeczy, które chcemy zostawić. To oznacza, że możemy zapłacić po otrzymaniu zamówienia, przymierzeniu w domu wszystkiego i po zdecydowaniu się, co zostawiamy, a co chcemy zwrócić. Tak, nie musicie płacić za całe zakupy, jeśli ostatecznie zdecydujecie się, że chcecie coś zwrócić, to płacicie tylko za te produkty, które z Wami zostaną. I ta opcja jest rewelacyjna, bo tak naprawdę nie musicie czekać na zwrot, tylko pieniądze zostają u Was. Poza tym, jeśli planujecie droższy zakup, którego też nie jesteście przekonani, a ostatecznie okaże się, że chcecie go zostawić, jest możliwość skorzystania z rozłożenia płatności na raty!
I teraz dla mnie, to jest cudowna informacja,, kiedy brzuch rośnie mi coraz bardziej. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak będę w czymś wyglądać, nawet w znanych mi krojach, bo jednak każda ciąża jest inna, a też często rezygnuję z zakupu, bo szkoda mi pieniędzy, szkoda mi kupować coś, wydawać pieniądze, kiedy nie do końca jestem do czegoś przekonana, a potem ewentualnie czekać na zwrot. Niedługo mam chrzciny i chciałabym się super prezentować, więc na pewno skorzystam z tej opcji, będę mogła 'kupić' więcej produktów, żeby na spokojnie je posprawdzać sobie w domu, a potem zapłacę za to, co rzeczywiście będę chciała zostawić. Brzmi fantastycznie.

I nie musicie się martwić, bo na PayPo jest dostępnych aż 25 tysięcy sklepów, gdzie możecie zrobić zakupy

PayPo bezpiecznie i wygodnie

Pamiętajcie, że jest to bardzo bezpieczny sposób na dokonywanie płatności, nie musicie podawać nigdzie numeru karty, każdą transakcję akceptujecie sms'em. Posiadacie również limity na zakupy, więc nie wpadniecie w pułapkę jak przy karcie kredytowej, że wykupicie cały Internet, a potem będzie problem ze spłatą. O to nie musicie się martwić, że wpadniecie w pułpakę.


Tak, jak pisałam wcześniej, mnie czekają zkaupy kreacji na chrzciny, co nie będzie łatwo, to będzie dość duże wyzwanie, żebym czuła się i wyglądała ładnie, więc pewnie przymierzę wiele sukienek, żeby wybrać tą odpowiednią, ale na szczęście w domu, w swoim pokoju na spokojnie, powysyłam zdjęcia koleżankom, pokażę się mężowi, a potem zapłacę z PayPo za to, co będę chciała zostawić - rewelacja!


The Body Shop, mleko migdałowe + miód = nawilżające masło do ciała

06 sierpnia 2022

 
Hi! I znowu te upały! A ja znowu zaczynam wpis od serii pogodowej, ale na nic innego nie mogę narzekać obecnie, a pogoda mnie dobija, bardzo! nie lubię upałów, a w ciąży to już w ogóle one są meczące, no ale jakoś trzeba przetrwać. mimo wszystko, mamy bardzo dwa intensywne dni, dużo się dzieje, dużo działamy, ogarniamy, sprzątamy i nadrabiamy! A ja aż zapomniałam ile rzeczy można zrobić w 2 godziny, kiedy babcia zabierze wnuczkę na spacer, szok! Ale bardzo się cieszę, bo wiele z tych rzeczy była na mojej liście do zrobienia już od dawna i jakoś nie mogłam się za to zabrać, a teraz... Klasa!
A ja dzisiaj zapraszam Was na recenzję masła migdałowego, które miałam w Kalendarzu Adwentowym z The Body Shop ;).


The Body Shop,
masło do ciała
mleko migdałowe + miód



To już chyba wiecie, że nie lubię tych słoiczkowych opakowań, tym bardziej w przypadku maseł do ciała, tłusta, gęsta konsystencja, którą trzeba 'wygrzebywać' palcami, to nie jest coś, co lubię. Na szczęście to masło ma dość elastyczną konsystencję, więc łatwo jest mi je przemieszczać w opakowaniu, żeby nabieranie było, jak najwygodniejsze. Opakowanie jest w porządku, dobrze się zakręca.
Zapach nie przypomina mi za bardzo mleka migdałowego ani miodu, nie jest to zapach moich marzeń, który bym niuchała chętnie co chwilę, ale jest na szczęście dość delikatny, słabo wyczuwalny. Ale no, coś mi tu zdecydowanie nie gra.
Konsystencja, jak pisałam dość typowa, jak na masło do ciała, ale jest w porządku.


Muszę przyznać, że jego działanie jest bardzo w porządku. Staram się używać regularnie, ale teraz mam taki czas, że nie jestem w stanie codziennie cała się balsamować, ale tak rzadkie używanie, jak moje wystarcza, żeby skóra była w zadowalającym stanie. Skóra jest nawilżona, odżywiona, jędrna, elastyczna, nie mam żadnych rozstępów, nic co mogłoby mnie martwić. Jestem mega zadowolona, i mogę się założyć, że częstsze używanie przyniosłoby mi tylko cudowne efekty, więc muszę się za to wziąć, żeby i po porodzie skóra głównie na brzuchu wróciła do swojego fajnego stanu.
Muszę też przyznać, że niewiele potrzeba produktu, żeby się wysmarować, więc na pewno fajnie to wpływa na wydajność. Jeśli chodzi o wchłanianie, nie wchłania się tak cudownie szybko, jak balsamy do ciała, ale jednak szybciej niż inne masła do ciała, jakie używałam. Dlatego jest super.


I nikogo nie zdziwię, ale jestem mega zadowolona z działania tego masła do ciała. Większość kosmetyków od The Body Shop sprawdza się u mnie fenomenalnie i nie mogę się doczekać kolejnych produktów!


Denko lipcowe, 2022r.!

02 sierpnia 2022

 
Dzień dobry! Mamy sierpień, a to oznacza, że coraz bliżej do naszych kolejnych mini wakajek, jak i do jesieni! Naprawdę, już na maksa nie mogę się doczekać żółkniejących liści, długich wieczorów, kocyka i herbaty, która wtedy smakuje najlepiej. Ale wiecie, że ja mam świra na punkcie jesieni, więc nikogo to nie powinno dziwić. Powiem Wam, że nawet cieszą mnie te wszystkie rzeczy szkolne w sklepach, gdybym tylko potrzebowała czegokolwiek, to od razu bym kupowała, a na chwilę obecną mam tego tyle, że muszę to pozużywać ;). 
A nie przedłużając, zapraszam Was do lipcowego denka! Jakoś myslałam, że świetnie mi idzie, ale ostatecznie nie ma jakiegoś efektu wow, ale coś tam udało się zużyć, więc super!


Jeśli chodzi o standardowych, typowych ulubieńców, to zużyłam BeBeauty, waciki kosmetyczne, które niezmiennie są moimi ulubieńcami w tym temacie. I tak staram się zmniejszyć ich zużycie, więc pojawiają się stosunkowo rzadziej niż kiedyś, ale jeśli już mam jakichś używać, to tylko tych! Są zdecydowanie najlepsze pod każdym względem, cenowym, dostępnościowym, jakościowym, po prostu najlepsze. Z podobnym rzeczy, zużyłam też Alouette, nawilżany papier toaletowy, bez którego nie wyobrażam sobie różnych czynności w łazience, przydaje się bardzo. Nie jest idealny, ale ze wszystkich, jakie używałam jak na razie jest to najlepszy produkt ;). Mój produkt the best w pielęgnacji włosów to też Schwarzkopf, GllissKur, ekspresowa odżywka do włosów, oil nutritive, one są dla mnie najfajniejsze i najlepiej się sprawdzają. Szybko, konkretnie można spsikać, przy okazji, włosy będą bardziej nawilżone, odżywione, lśniące i wygładzone. Poza tym, Natura Siberica, rokitnikowy peeling do skóry głowy, no uwielbiam go. Super działa, fajnie się pieni, naprawdę oczyszcza skórę głowy i jakoś ma na nią pozytywny wpływ, ale posiada w sobie drobinki. I jakkolwiek lubię go, to im bardziej jestem świadoma tego, co takie drobinki są w stanie zrobić z moją skórą głowy, tym mniej chętnie go używam... Jednak świadomość dużo zmienia, więc jeśi macie peelingi do skóry głowy mniej inwazyjne dajcie znać!


  • Garnier, Hyaluronic Aloe Toner, tonik - ja uwielbiam tę serię od Garnier, ona cala sprawdza mi się fenomenalnie, więc nie może być inaczej i z tym produktem! Tonik świetnie nadaje się do oczyszczenia i odświeżenia twarzy, ma. Przyjemny zapach, wygodnie się go używa, no i działa tak, jak ma działać, więc dla mnie super :) 
  • Mesoboost, v-shape face cream, krem modelujący owal twarzy - o tym kremie pisałam obszerna recenzje, ale no ja jestem na maksa zadowolona, bardzo fajnie działał na twarz, miał piękny zapach i wszystko mi z nim grało. Bo jeśli chodzi o owal twarzy, to w to nie wierzę, że sam krem potrafi coś zdziałać.
  • Pierre Rene, tusz do rzęs - ten tusz do rzęs miałam bardzo długo, nie ma się co dziwić, bo przez to, że maluję się rzadziej, nie miałam za bardzo możliwości go używać, ale używałam i naprawdę robił swoją robotę! Podkreślał spojrzenie, wydłużał, podkręcał i zagęszczał rzęsy, nadawał się i na co dzień i na wieczory czy specjalnie okazję. 
  • Bielenda, olejek przeciwzmarszczkowy, olej z czarnuszki + czystek - strasznie polubiłam się z tym olejkiem! Idealnie uzupełniał moją pielęgnację, wzmacniał działanie innych produktów, a i sam w sobie działał nawilżająco, odżywiająco i super poprawił stan mojej cery. 


  • Perfecta, smooth&happy, omelo, cukrowy peeling do ciała - jak wersja bananową była genialna, tutaj z tym pomelo coś się nie polubiłam aż tak. Niby fajnie działał, ale jednak coś mu brakowało i zostawiał po sobie tłusty film na skórze, za czym ja bardzo nie przepadam. 
  • Blanx, pasta do zębów - z jednej strony pasta jak pasta, no fajnie myla zęby i odświeżała oddech, ale jednak po tej marce spodziewałam się jakiegokolwiek wybielenia, a tu nie było w simie nic, poza zwykłą najzwyklejszą pastą do zębów.


  • Babydream, extra sensitive, nawilżane chusteczki dla niemowląt - te chusteczki są najlepsze, najtańsze i łatwo dostępne, jeśli nie są wykupione, ale nie ma się co dziwić, że znikają, bo są super! 
  • Linomag, krem z tlenkiem cynku, krem pod pieluszkę - za bardzo go nie używałam, nie miałam możliwości, bo w sumie zaopatrzyłam się w taką ilość kremów, maści itp., że ten okazał się być mi zbędny. Na pewno czasem gdzieś tam go użyłam, coś posmarowałam, ale nie był to mój krem pierwszego
  • Linomag, krem ochronny z witaminamim A+E- ten krem okazał się być u nas sztosem, co prawda nie zużyłam nawet 1/10, bo jest turbo wydajna ta maść i szkoda, że się przeterminowała, ale przydała mi się na maksa! Czy to na jakieś obtarcia po mini wypadkach, czy podrażnienia po katarku, czy na suchą skórę albo potówki, powiem Wam, że cokolwiek było nie tak na skórze, to używałam tej maści i było mega.
  • Lansinoh, lanolina, maść pielęgnująca brodawki - ta maść również się przeterminowała, ale no wiadomo już od jakiegoś czasu jej nie używam, a byłam zadowolona. Naprawdę fajnie pielęgnowała brodawki :).
  • Synbiotex, baby, probiotyk - probiotyk, ja jestem fanką probiotyków dla niemowlaków, bo u naszej córki od początku dobrze jej robiły i ten probiotyk kupiłam ostatnio w związku z rotawirusem i na szczęście super się sprawdził, zrobił to co miał zrobić ;).

I takie denko udało się wyrzucić w tym miesiącu. Jako, że jestem coraz bliżej rozwiązania to mam nadzieję, że uda mi się jeszcze przejrzeć kosmetyki, powywalać przeterminowane albo takie, których po prostu nie używam i nie ma szans, że użyję. Trzymajcie za mnie kciuki, bo robię to już od dawna i jakoś mi nie idzie. A jak Wasze zużycia? :)

Działamy na zmarszczki z Bielendą! olej z czarnuszki + czystek

27 lipca 2022

 
Hej! I wyobrażacie sobie, że połowa wakacji już za nami? Szok! Ale ja się cieszę, wyczekuję jesieni na maksa i nie mogę się doczekać aż będą długie wieczory, aż będzie chłodniej, przyjemniej i będzie czym oddychać! Ale, nie jestem pogodynką, nie będę zawsze gadać o pogodzie, przejdźmy do tematu urodowego! Dzisiaj recenzja kremu do twarzy, marki Bielenda.

Bielenda, Botanic Formula
krem przeciwzmarszczkowy
olej z czarnuszki + czystek



Krem znajduje się w słoiczku, czyli moim najmniej ulubionym opakowaniu na kremy. Nie lubię grzebać w nich palcami, bo wszystko mam za paznokciami i nie jest to dla mnie super. Są formuły, których fajnie się używa, tutaj do tego kremu muszę zdecydowanie załatwić sobie jakąś szpatułkę, żeby jednak używanie było trochę bardziej komfortowe. Ogólnie krem jest dość gęsty, bardzo treściwy i konkretny, czuć że nie jest to lekka konsystencja. Zapach ma średnio wyczuwalny, bardzo delikatny, ale najważniejsze, że nie śmierdzi. 
Krem nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia, pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń.


Działanie tego kremu jest naprawdę zadowalające. Widzę po kondycji mojej skóry, że jest w dużo lepszym stanie niż wcześniej, jest wypielęgnowana, nawilżona, odżywiona i jakoś tak nabrała blasku i świeżości, no rewelacja! Nie mam mu nic do zarzucenia. Jeśli chodzi o kwestię zmarszczek, z tym ciężko mi się jakoś utożsamić, bo mimo wszystko problemów ze zmarszczkami jeszcze u siebie nie zauważyłam :). Ale może to jest zasługa codziennej pielęgnacji i dbania o tę skórę, że jest dość jędrna, sprężysta i ten krem na pewno też ma w tym swój udział.

Więc powiem Wam, że ja jestem zadowolona z działania tego kremu i mogę Wam go polecić ;).


Na co nigdy nie zwracałam uwagi dopóki nie zostałam mamą?

21 lipca 2022

 
Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Znowu wracają do nas upały i już powoli da się to odczuć, bardzo odczuć. Ja upałów nienawidzę, a w ciąży to już w ogóle dla mnie jest tragedia. Więc uwierzcie mi, że nie ruszam się z domu i jedyne o czym marzę to deszcz i trochę chłodu! 


A dzisiaj mam dla Was wpis dotyczący tego, na co nigdy nie zwracałam uwagi, zanim nie zostałam mamą. Nie bez powodu mówi się, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia i to jest prawda w 100%! Teraz od kiedy mam już roczne dziecko i jestem ponownie w ciąży, to powiem Wam, że są takie rzeczy, które dla mnie zawsze były niewidoczne, nie byłam ich świadoma kompletnie! Z jednej strony aż mi głupio, że człowiek tak nie myśli o innych, z drugiej też nie wiedziałam, że dziecko oznacza dużo więcej niż samo istnienie dziecka. Więc, zaczynamy!

NIEPRZYSTOSOWANIE RESTAURACJI DLA RODZIN Z DZIEĆMI

BRAK PRZEWIJAKÓW W RESTAURACJACH

Wow, kurczę podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy zawsze chodzą z małymi dziećmi do restauracji i nie przejmują się brakiem przewijaków w łazienkach. Nie ma tutaj znaczenia prestiż restauracji, tych przewijaków po prostu zazwyczaj nie ma. Teraz nasza córka jest na tyle duża, że na upartego można ją przewinąć na stojąco, ewentualnie na szybko w wózku, na parapecie, w samochodzie, czy gdzie indziej, ale to też jest uzależnione od pogody i od wielu innych czynników. Ale wystarczy grubsza sprawa, słaba pogoda i jesteśmy w wielkiej D, nie będę też przewijać dziecka na środku restauracji, bo jednak domyślam się, że nie po to przyszły do lokalu pozostałe osoby, ale jednak przewijak super sprawa. 
Wielki szacun dla McDonalds'a za przewijak w każdym lokalu i poza nim, ja się spotkałam tylko w jednej kawiarni z przewijakiem, tak to nigdzie go nie ma. I jak tu czuć się 'normalnie' i wychodzić chętnie z niemowlakiem zamiast siedzieć w domu... 

KĄCIKI DLA DZIECI I KRZESEŁKA

Taka mini bawialnia jest już w większości restauracji i nie spodziewałabym się, że ona może być taka potrzebna, kiedy rodzice chcą zjeść w miarę w spokoju. To jest zbawienie, niezależnie czy dziecko skończyło rok, czy 5 lat! I nawet 10 minut względnego spokoju jest cudowne w trakcie posiłku! Zawsze zabieram dla córki masę zabawek, ale nimi się dość szybko nudzi, a taki kącik, nowe rzeczy, nowe zabawki... wow! Naprawdę, robi robotę, mimo że słyszałam, że te kąciki są w różnych stanach, ale dobrze, że są. I dzięki Bogu, że takie coś znajduje się w wielu miejscach, tak samo jak i krzesełka. Krzesełek mogłoby być więcej, ale i tak dobrze, że są ;). Ale tu rodzi się pytanie, skoro są kąciki i krzesełka, dlaczego nie ma przewijaków?

BRAK MIEJSCA NA WÓZKI

I ten punkt jestem w stanie zrozumieć, lepiej dodać dodatkowe stoliki, niż zadbać o to, żeby mój wózek się zmieścił między stolikami i najlepiej przy stole, nieważne czy siedzimy w środku, czy jak zazwyczaj na zewnątrz, zawsze jest problem z usytuowaniem wózka tak, żeby nikomu nie przeszkadzał; innym ludziom, jak i obsłudze. Czy ktoś mi może powiedzieć, czy są oznaczenia restauracji, że są ideolo dla rodzin z dziećmi? Zawsze szukam czegoś takiego i ciężko znaleźć ;).


REAKCJE LUDZI NA PŁACZĄCE, KRZYCZĄCE DZIECKO

Takie dziecko zawsze zwróci na siebie swoją uwagę. Nawet nie wiecie, jak mnie to denerwuje, kiedy w kościele jakieś małe bobo zakwili, a już tysiące głów się obraca, żeby obczaić CO TU SIĘ WYRABIA. No dziecko płacze, zdarza się nawet często, z wielu różnych powodów, bo nie potrafi mówić, wyrażać swoich emocji, więc najłatwiej jest zapłakać lub zastękać, no normalna sprawa, co to da, że ludzie sobie popatrzą? Nie mam pojęcia, tym bardziej że te osoby są rodzicami, dziadkami, więc zdają sobie sprawę z tego, że bywa różnie, a mimo to gapią się takim wzrokiem, że aż głupio wychodzić z domu z dzieckiem. 
A wiecie, co jest najciekawsze? Dziecko, nieważne jakie, płaczące, niegrzeczne, krzyczące, spokojnie siedzące w wózku zawsze zwróci na siebie uwagę, a kobieta w ciąży jest niewidzialna.

OPIEKA NAD NIEMOWLAKIEM JEST TURBO WYMAGAJĄCA

Nie byłam doświadczoną mamą, nie pomagałam nigdy przy małych dzieci, a nawet koleżankom, które już mają dzieci, nie miałam jakoś okazji im pomóc, nie rwałam się do tego, bo zawsze uważałam, że JA NIE UMIEM i NIE WIEM, CO ROBIĘ, a co śmieszne, miałam tu myśli zwykłe czynności, w stylu zmiana pieluchy, nakarmienie butelką, przebranie ubranka, a zajmowanie się dzieckiem oznacza dużo więcej niż sam pampers i jedzenie!
Jak zaczęłam zgłębiać się w temat, że trzeba kłaść na brzuszku, trzeba pilnować symetrii, odpowiednie noszenie, podnoszenie, konkretna pielęgnacja, probiotyki, konkretne zabawki, szeleszczące, kontrastowe, trzeba pamiętać o milionie różnych rzeczy, wow. Poza tym, rozszerzanie diety - moja największa zmora, dzieci nie powinny oglądać telewizji, nie dlatego, że popsuje im się wzrok, a dlatego, że to opóźnia mowę i zabija kreatywność, człowiek żyje w niewiedzy całe życie. A ja i tak nie miałam wymagającego dziecka, więc szacun!


WSZYSCY WSZYSTKO WIEDZĄ I DAJĄ ZŁOTE RADY

I tutaj na początku zaznaczę, że ja wiem, że wszyscy to robią, bo chcą być częścią tego cudownego momentu, chcą pomóc w wychowaniu dziecka, chcą może coś ułatwić, a na pewno chcą dobrze, aleee... od ilości informacji, często różnych, rad, o które nie prosiłam i których nie potrzebowałam, miałam dość po prostu słuchania tego wszystkiego.
Człowiek po porodzie w nowej roli, chce trochę sam poeksplorować to nowe życie, popróbować, może poeksperymentować, zobaczyć, co działa, a co nie, bo nie oszukujmy się każdy poród jest inny, każde dziecko jest inne i to nie jest tak, że wszystko sprawdzi się u każdego dziecka. 
Ale, co ciekawe im dziecko starsze, tym nic nie mija, śmieszy mnie to, że niektórym ludziom się wydaje, że znają moje dziecko lepiej i bardziej wiedzą, co ono potrzebuje. Ale do tego chyba trzeba się przyzwyczaić albo twardo powtarzać, że 'dzięki i elo!'.


WYJAZDY, WYJŚCIA TO WIELKIE LOGISTYCZNE PRZEDSIĘWZIĘCIE

Oczywiście, jeśli się chce to wszystko się da, ale to nie jest tak przyjemne i łatwe, jak w rodzince bez dzieci. Pakujesz się, jedziesz, spontanicznie, mniej lub bardziej, ale możesz sobie zadecydować w 5 minut, że wsiadasz w auto i jedziesz. A z dzieckiem.... Trzeba myśleć o zabraniu wszystkiego; pampersy, jedzenie, picie, mleko, ubrania, śliniaki, kosmetyki, leki na dłuższy wyjazd, zabawki, książeczki, szczerze - wszystko. A jak zostajemy gdzieś na noc, to już w ogóle w grę wchodzi cały dom; wanienka, łóżeczko, poduszka, szumiś, szok. Ale, ale... to nie koniec. Bo przecież jadąc gdzieś trzeba wziąć pod uwagę drzemki, mniej więcej godziny karmienia, zmianę pampersów i no wszystko. 
Cieszę się, że mimo wszystko nie rezygnujemy z wyjazdów, ze spotkań ze znajomymi, czy wyjść na grilla ze względu na dziecko. 
Zadziwiająco mogę przyznać, że więcej to my odwiedzamy ludzi, niż ludzie nas, mimo że nam z rocznym dzieckiem i mi w 3 trymestrze, wcale nie jest łatwo się ogarnąć, ale... co zrobić!

FOTELIK W INNYM SAMOCHODZIE

Aż wstyd się przyznać, że o tym nie pomyślałam, mimo że jesteśmy użytkownikami już drugiego fotelika, a niedługo będzie ogarniać dwa na raz. Aczkolwiek koleżanka ostatnio nam powiedziała, że parkując zwraca uwagę na to, czy są foteliki w aucie, żeby opiekunom było łatwiej zapakować malucha do samochodu. No wow! Dla mnie to jest przemiłe i kozackie, i nigdy na to nie wpadłam, a muszę przyznać, że ciężko jest i zapakować fotelik z niemowlakiem i dziecko do fotelika, kiedy nie ma możliwości otwarcia drzwi, a nie wspomnę już o zmienianiu pampersa w samochodzie. Ale, takie małe, drobne rzeczy, a jak mogą ułatwić życie ;).


Dodalibyście coś do mojej listy? Na pewno o czymś nie wspomniałam ;).