Söppö – perfumy, w których wiele kobiet odnalazło siebie

06 marca 2026

 

Niektóre zapachy nie są tylko dodatkiem do stylizacji. Są momentem zatrzymania. Cichym przypomnieniem o tym, kim jesteśmy, kiedy nikt nie patrzy. Coraz więcej kobiet wybiera perfumy nie po to, by imponować, ale by poczuć siebie – i właśnie w tej przestrzeni odnajdują zapachy Söppö.

Zapach jako osobista historia

Nie każda historia zaczyna się od słów. Czasem zaczyna się od zapachu. Od jednej nuty, która pojawia się niespodziewanie i na chwilę zatrzymuje świat. Od oddechu, który nagle staje się głębszy, spokojniejszy, bardziej świadomy.

Dla wielu kobiet perfumy przestały być wyłącznie dodatkiem do stylizacji. Nie są już tylko „na wyjście” ani „na specjalne okazje”. Stały się częścią codziennego rytuału – małym gestem skierowanym do siebie. Jednym psiknięciem, które mówi: jestem tu. Czuję. Wybieram.

Zapach potrafi działać jak niewidzialne lustro. Odbija nasz nastrój, podkreśla emocje, czasem pomaga je oswoić. Może być miękki i otulający w dni, gdy potrzebujemy spokoju. Może być świetlisty i świeży, kiedy chcemy poczuć lekkość. Nie musi być głośny, by był obecny.

Właśnie w tej intymnej relacji między kobietą a zapachem odnajdują się perfumy Söppö. Tworzone jako ekstrakty o wysokiej koncentracji, nie mają krzyczeć ani dominować przestrzeni. Mają towarzyszyć. Być blisko skóry. Rozwijać się razem z nią.

Bo czasem najważniejsze historie nie są opowiadane na głos. One unoszą się w powietrzu – subtelnie, czułe, prawdziwe.

Dlaczego kobiety dziś wybierają zapach inaczej niż kiedyś?

Jeszcze kilka lat temu perfumy często traktowano jak element wizerunku. Miały robić wrażenie, podkreślać status, zostawiać wyraźny ślad w pomieszczeniu. Dziś coraz więcej kobiet podchodzi do zapachu inaczej. Bardziej świadomie. Bardziej intymnie.

Zmieniło się tempo życia, zmieniły się też potrzeby. W świecie pełnym bodźców, komunikatów i oczekiwań zapach stał się czymś osobistym. Nie manifestem, lecz formą uważności. Ma być blisko skóry, współgrać z naturalnym rytmem dnia, nie dominować przestrzeni, lecz ją delikatnie współtworzyć.

Coraz częściej perfumy wybierane są nie pod kątem tego, „jak zostaną odebrane”, ale jak będą odczuwane. Czy przynoszą spokój. Czy dodają odwagi. Czy wywołują ciepłe wspomnienie. To subtelna, ale znacząca zmiana.

Psychologia zapachu od dawna podkreśla, że węch jest silnie powiązany z pamięcią i emocjami. Dlatego jedna nuta potrafi przenieść nas do konkretnego momentu z przeszłości – do letniego popołudnia, pierwszej randki, domu, w którym czułyśmy się bezpiecznie. Wybór perfum staje się więc wyborem nastroju. Albo wyborem wspomnienia, które chcemy mieć przy sobie.

W tej nowej perspektywie zapach nie jest już tylko dodatkiem. Jest osobistą przestrzenią. Cichą decyzją, która mówi więcej niż głośna deklaracja.

 

doggy siren, Soppo

 

Ekstrakt perfum – czym różni się od wody perfumowanej?

Wybierając perfumy, wiele osób zwraca uwagę przede wszystkim na nuty zapachowe. Rzadziej zastanawiamy się nad tym, w jakiej formie dana kompozycja została zamknięta. Tymczasem różnica między wodą toaletową, wodą perfumowaną a ekstraktem perfum dotyczy przede wszystkim stężenia kompozycji zapachowej w formule.

Ekstrakt perfum (parfum) to najbardziej nasycona forma zapachu. Zawiera wyższe stężenie esencji aromatycznych niż klasyczne wody perfumowane. W przypadku Söppö mówimy o 30% koncentracji – to poziom charakterystyczny dla ekstraktów.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim głębsze wybrzmienie nut i bardziej aksamitne „osadzanie się” zapachu na skórze. Ekstrakt nie musi być intensywny w znaczeniu głośny czy dominujący. Często wręcz przeciwnie – rozwija się bliżej ciała, spokojniej, wolniej, pozostając bardziej intymny.

Warto pamiętać, że odbiór i trwałość perfum są zawsze indywidualne. Zależą od typu skóry, jej nawilżenia, temperatury otoczenia czy nawet stylu aplikacji. Wyższa koncentracja sprzyja jednak pełniejszemu doświadczeniu kompozycji – pozwala lepiej poczuć nuty bazy, ich ciepło i głębię.

Dla wielu kobiet to właśnie ta forma okazuje się najbardziej satysfakcjonująca. Zapach nie znika po chwili, ale też nie przytłacza. Towarzyszy. Pojawia się w ruchu włosów, w ciepłym dotyku skóry, w chwili, gdy ktoś podchodzi bliżej. Subtelnie, ale konsekwentnie.

Perfumy Söppö – kobiece zapachy z charakterem

W kolekcji Söppö kobiecość nie ma jednej definicji. Może być słodka i beztroska, może być nostalgiczna, może być zmysłowa albo nieoczywista. Poniżej kilka kompozycji, po które szczególnie często sięgają kobiety – każda z nich opowiada inną historię.

Perfumy o zapachu gumy balonowej - Woof Fluff

To zapach czystej radości. Słodki, lekko pudrowy, przywodzący na myśl różową gumę balonową i pierwsze zauroczenia. Nie jest cukierkowy w sposób przytłaczający – raczej figlarny i miękki. Sprawdza się wtedy, gdy chcemy dodać sobie lekkości, kiedy dzień ma być trochę mniej poważny, a bardziej „nasz”. Zamknięty w ekstrakcie perfum, pozostaje na skórze dłużej, niż można by się spodziewać po tak zwiewnej nucie, tworząc subtelną, słodką aurę.

Perfumy o zapachu bzu - Doggy Siren

Bez to jeden z tych zapachów, które wywołują natychmiastowe wspomnienia. Świeży, kwiatowy, z delikatnie zieloną łodygą i aksamitnym tłem. W tej interpretacji jest czysty i linearny – od pierwszej chwili czujemy majowy bez w pełnym rozkwicie. To propozycja dla kobiet, które cenią minimalizm i emocjonalną autentyczność. Zapach bliski skórze, romantyczny, ale nie przesłodzony. Idealny na wiosnę, choć wiele osób nosi go przez cały rok, jako prywatny powrót do ciepłych dni.

Perfumy o zapachu jaśminu - Flutter Butter

Jaśmin w tej odsłonie jest świetlisty i zmysłowy, ale nie ciężki. Rozkwita miękko, szczególnie wieczorem, kiedy temperatura skóry wydobywa jego głębię. To zapach kobiecości spokojnej, świadomej, nie potrzebującej podniesionego tonu. Sprawdza się zarówno na kolację przy świecach, jak i podczas samotnego spaceru po zmroku. Dzięki wysokiej koncentracji tworzy intymną aurę – wyczuwalną przy bliższym kontakcie, a nie dominującą całe pomieszczenie.

Perfumy o zapachu lipy - Stinky Stinger

Lipa pachnie złoto i miodnie, z delikatną pyłkową nutą. To zapach lata zatrzymanego w powietrzu – ciepłego, spokojnego, miękkiego. Wiele kobiet wybiera go jako zapach komfortu: do pracy, na spotkania, na dni, w których chcą czuć się otulone, ale naturalnie. Nie jest nachalny, raczej kojący. W ekstrakcie perfum lipa wybrzmiewa pełniej, zachowując jednak swoją charakterystyczną, letnią lekkość.

Perfumy o zapachu korzennej coli - Polar Pop

Najbardziej nieoczywista z tej grupy. Musująca nuta coli połączona z przyprawami – cynamonem, goździkiem, gałką muszkatołową – tworzy kompozycję ciepłą, lekko pikantną, przywołującą zimowe wieczory. To zapach dla osób, które lubią kontrasty: słodycz przełamaną przyprawą, nostalgię połączoną z charakterem. Sprawdza się szczególnie jesienią i zimą, kiedy skóra naturalnie „lubi” cieplejsze, bardziej otulające aromaty. Latem mocniej musuje.

Perfumy o zapachy gorącej czekolady z piankami - Wooly Wolf

To zapach czystego komfortu i dziecięcej przyjemności. Gęsta, kremowa gorąca czekolada połączona z miękką słodyczą pianek marshmallow tworzy kompozycję otulającą i ciepłą, ale nie przesłodzoną.. Nie jest deserowa w dosłownym sensie – raczej nostalgiczna, spokojna, przywołująca zimowe wieczory, koc i moment zatrzymania. To zapach dla osób,, które lubią gourmandy, ale szukają w nich miękkości, a nie przesytu. W ekstrakcie perfum Wooly Wolf wybrzmiewa długo i równomiernie, tworząc kojącą aurę, idealną na chłodniejsze dni i wieczory.

Perfumy o zapachu lawendy - Snakes with Legs

Lawenda w tej odsłonie jest świeża, ziołowa i bardzo czysta. Nie ma w niej ciężkiej, mydlanej nuty ani ostrej kamforowości – pachnie raczej spokojem, słońcem i letnim powietrzem. To zapach równowagi i wyciszenia, który działa niemal jak aromatyczny rytuał. Sprawdza się na co dzień, szczególnie wtedy, gdy chcesz poczuć klarowność i lekkość, bez nadmiaru bodźców. Lawenda zachowuje swoją naturalność i tworzy harmonijną, uspokajającą aurę.

Każdy z tych zapachów powstaje jako ekstrakt perfum o 30% koncentracji. Nie po to, by rywalizować intensywnością, ale by dać kompozycji głębię i spokojne, długie wybrzmienie. W efekcie kobiety mogą wybrać nie tylko nutę, która do nich przemawia, lecz także sposób, w jaki zapach towarzyszy im przez dzień – blisko, miękko, konsekwentnie. Aktualną kolekcję zapachów można znaleźć na stronie marki - https://soppocosmetics.com/kategoria/damskie-perfumy.

 

polar pop, Soppo


Kobiecość, która nie potrzebuje kategorii

Choć w sklepie znajdziemy podział na perfumy damskie i męskie, filozofia Söppö pozostaje bardziej otwarta. Zapach nie ma płci – ma charakter, temperaturę, emocję. To my nadajemy mu znaczenie.

Dla jednej kobiety kobiecość będzie kwiatowa i świetlista. Dla innej – słodko-przyprawowa, z nutą nostalgii. Jeszcze inna wybierze zapach mleczny, miękki, prawie niewidoczny dla otoczenia, ale wyraźnie obecny dla niej samej. Nie ma jednego modelu, nie ma jednej definicji.

Wiele kobiet sięga dziś po perfumy nie dlatego, że „wypada”, lecz dlatego, że rezonują z ich nastrojem. Czasem wybór pada na bez, czasem na jaśmin, czasem na czekoladową słodycz. To nie jest deklaracja dla świata, lecz osobista decyzja.

Właśnie w tej przestrzeni – między emocją a świadomym wyborem – zapach przestaje być dodatkiem. Staje się elementem tożsamości. Subtelnym podpisem, który nie potrzebuje wyjaśnień.

Odnaleźć siebie w zapachu

W codziennym biegu rzadko zatrzymujemy się na chwilę tylko dla siebie. A jednak są drobne gesty, które potrafią zmienić ton całego dnia. Jednym z nich bywa zapach. Jedno, świadome psiknięcie na nadgarstek. Krótki moment, w którym skupiamy się na oddechu.

Perfumy nie rozwiązują problemów i nie zmieniają rzeczywistości. Mogą jednak stać się cichym wsparciem – przypomnieniem o tym, co dla nas ważne. O lekkości, jeśli jej potrzebujemy. O cieple, kiedy dzień okazuje się chłodniejszy, niż zakładałyśmy. O zmysłowości, gdy chcemy poczuć się bliżej siebie.

Właśnie dlatego wiele kobiet mówi o swoich zapachach jak o czymś więcej niż kosmetyku. To osobista przestrzeń, która towarzyszy im w pracy, w podróży, podczas spotkań i w samotnych wieczorach. Zapach staje się elementem tożsamości – niewidzialnym, ale odczuwalnym.

Söppö proponuje kompozycje, które można traktować jak małe kapsuły emocji. Nie narzucają się, nie krzyczą. Pozwalają wybrać to, co w danym momencie najbardziej współgra z naszym nastrojem. A może właśnie w tej swobodzie – w możliwości wyboru – wiele kobiet odnajduje siebie.

Zapach jako codzienny rytuał

Nie zawsze potrzebujemy wielkich zmian, by poczuć różnicę. Czasem wystarczy powtarzalny, spokojny gest. Dla wielu kobiet takim gestem staje się aplikacja perfum – chwilą, która oddziela „przed” od „po”. Poranek od dnia. Dom od świata zewnętrznego.

Zapach może być jak miękka granica. Nakładany po pielęgnacji, na nawilżoną skórę, osiada bliżej ciała i rozwija się w swoim tempie. Nie musi być intensywny, by był obecny. Wystarczy jeden lub dwa psiki, by stworzyć osobistą aurę – taką, która nie dominuje przestrzeni, ale towarzyszy.

Wiele kobiet wybiera różne zapachy w zależności od nastroju. Bez na dni, w których potrzeba lekkości. Jaśmin na wieczór. Czekoladową nutę, gdy świat za oknem robi się chłodniejszy. Perfumy przestają być stałą wizytówką, a stają się zmiennym, żywym elementem codzienności.

To właśnie w tej zmienności kryje się ich siła. Zapach nie musi być deklaracją na lata. Może być odpowiedzią na dziś. Na ten konkretny poranek, to konkretne spotkanie, tę jedną emocję, którą chcemy zatrzymać bliżej siebie.

Podsumowanie

Na koniec warto powiedzieć jedno: zapach nie jest po to, by przekonywać kogokolwiek. Jest po to, by towarzyszyć. By miękko osiadać na skórze w zwykły wtorek i w ważny wieczór. By przypominać o tym, kim jesteś – nie głośno, lecz czule.

Jeśli więc któraś z historii zamkniętych we flakonach Söppö poruszyła w Tobie strunę wspomnienia, pozwól jej wybrzmieć. Bo czasem wystarczy jeden zapach, by poczuć się bardziej sobą.


Materiał powstał we współpracy z marką Söppö

Booster z 5% Niacynamidem - serum - Clarena Booster with 5% Niacynamide

04 marca 2026


Dzień dobry! Powiem Wam, że nie wyrabiam na zakrętach, nie wiem jak to się dzieje, że jest już środek tygodnia, że zaraz będzie weekend i będziemy mogli odpocząć, wyspać się i przy okazji spędzić cały dzień z dziećmi. Z drugiej strony ja w dalszym ciągu mam dużo zaległości i dużo się pojawia nowych rzeczy do ogarnięcia, ale standardowo w maju będzie spokojniej, przez chwilę, bo potem zacznie mi się sezon na wieczory panieńskie i wesela, i będą wakacje, więc jakieś wyjazdy, także to będzie ciężki rok, ale warty zapamiętania!
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać serum, booster marki Clarena, mamy tutaj w środku niacynamid 5%, a także kawior, co od razu dodaje mu luksusu i fajniej się czuję używając go! Zawsze to coś innego, coś nowego, dodatkowo ładnie wygląda, a ja lubię ładne rzeczy ! No to zaczynajmy!

Clarena, Booster with 5% Niacynamide
booster, serum





Booster znajduje się w szklanej buteleczce z pipetką, a dodatkowo całość znajduje się w kartonowym opakowaniu ze wszystkimi informacjami. Mamy tutaj wszystko, co musimy wiedzieć, a nawet i więcej. Szklana buteleczka wygląda mega ekskluzywnie, ładnie, elegancko i w ogóle ładnie się prezentuje co widać na zdjęciach!  Pipetka idealnie odmierza odpowiednią ilość boostera do nałożenia na cała twarz. Opakowanie jest też przeźroczyste, wiec widzimy idealnie zużycie booster'a. 
Serum ma super konsystencję, czuć po palcami i na skórze te drobinki znajdujące się w serum, zapach jest bardzo delikatny prawie niewyczuwalny, ale bardzo tutaj na plus. Pachnie bardzo ładnie. 


Booster nakładamy dwa razy dziennie, rano i wieczorem, jest to początek mojej pielęgnacji, oczywiście do używania po dokładnym oczyszczeniu twarzy oraz ewentualnym demakijażu wieczorem. Serum idealnie nakłada się na twarzy, nie rozlewa się, a fajnie siedzi na twarzy w tym miejscu, gdzie zostało nałożone. Booster świetnie nawilża skórę, idealnie i od razu ją napina i ujędrnia, sprawia, że wygląda bardzo korzystnie, a do tego promiennie, świeżo i zdrowo!
Booster powoduje że skóra jest w super kondycji, mega miękka i gładka. Booster nie powoduje powstawania zaskórników, czy wyprysków, nie zapycha skóry i jest idealnym uzupełnieniem całej pielęgnacji. 


Ja byłam z tego produktu bardzo zadowolona! Było to dla mnie takie a'la serum, zastępowało mi ten krok w pielęgnacji, ale wydaje mi się, że działanie ma bardzo mocno zbliżone do serum do twarzy. Świetnie nawilża skórę, co jest dla mnie chwilowo najważniejsze, odżywia ją, rewitalizuje, sprawia, że staje się pięknie napięta i ujędrniona. 
Booster ma bardzo fajne działanie na skórę, jest idealnym beauty produktem, który podkreśla w twarzy to, co w niej najlepsze. Nie zapycha skóry, nie podrażnia jej, nie powoduje uczuleń, jest super! Nawilża, nawilża i jeszcze raz nawilża, jak i podbija pielęgnacyjne właściwości innych produktów. Był bardzo przyjemny i na maksa polecam! 
Jest trochę droższy od innych serum do twarzy, których zazwyczaj używam, ale jest naprawdę fajny. Przy okazji, zapraszam również do recenzji krem z perłą do twarzy z tej serii, który znajduje się już u mnie na blogu, więc tym bardziej fajnie mieć dopełnienie i full pielęgnację.



Jakie jest Wasze ostatnie odkrycie kosmetyczne?


 

Denko, luty 2026r.!

02 marca 2026


Dzień dobry! Witam się z Wami w marcu! Ohh, jak pięknie się ten marzec zacząć, jak słoneczko pięknie świeci, jak wszystko powoli wraca do życia, nawet wiatr jest jakiś taki fajny, kiedy widzę za oknem, jak drzewa się delikatnie kołyszą. Jest mega przyjemnie i oby już tak pozostało!


A ja z całkiem nową energią, z całkiem innym humorem zapraszam Was na denko! Co prawda doba dalej trwa tyle samo, ale jak dzień jest dłuższy to wydaje się, że jest jakoś więcej czasu, więcej możliwości i nie ma się co oszukiwać, dzieci pójdą na zewnątrz to też jest inaczej. Ohh błogo! 
A ja przechodzę do clue dzisiejszego wpisu! Denko! Denko jest dość podstawowe, ale w sumie pod koniec lutego jakoś nagle coraz więcej produktów się pokończyło, więc fajnie! Coś tam mamy, chociaż w dalszym ciągu nie jest to to. Ale i tak jest coraz lepiej. No to lecimy!


I mamy ulubieńców! Z ulubieńców dość mało produktów, ale mamy tutaj pewniaki, takie produkty, które są naprawdę sztos! Jak np. Ziaja intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który dla mnie jest genialny, tak jak i całą marka Ziaja. Te produkty są tanie, mega łatwo dostępne, a na dodatek są dobre! Ten krem jest bardzo przyjemny i działa skutecznie. Tak samo, jak i BeBeauty, waciki kosmetyczne, które nie mają sobie równych już do bardzo dawna, nie wyobrażam sobie używać innych wacików, tylko te. Tak samo nie wyobrażam sobie toalety bez mokrych chusteczek, dlatego Queen, nawilżany papier toaletowy to produkt, bez którego z biedronki nie wychodzę. Dla mnie to produkt podstawa, przydaje się w każdej sytuacji i są mega. A mega też jest Garnier Skin naturals, Hydra Bomb Sheet Mask, maska w płachcie i są to zdecydowanie moje ulubione. Mam na ich punkcie bzika, kupuję je nałogowo, żeby mieć, a nie mam niestety czasu, żeby używać albo po prostu o nich zapominam. Ale wiem, że niedługo wyrobię sobie nawyk używania masek bardzo często, przynajmniej dwa razy w tygodniu. 



  • Mixa, odżywczy balsam do ciała body milk, shea nourish - ten balsam do ciała okazał się być u mnie strzałem w 10, uwielbiam go! Balsam uratował moją opaleniznę, jak i skórę, pierwszy raz w życiu! Ja mam problem z opalenizną, skóra mi schodzi i na tym się kończy, ale ten balsam w tamtym roku sprawił, że w końcu byłam opalona. Ale pamiętajmy i o najważniejszym, balsam świetnie nawilża i odżywia skórę, dzięki niemu skóra jest miękka, gładka i cudowna w dotyku.
  • Natur Planet, olejek myjący do demakijażu, pomarańcza - o tym olejku dopiero, co pisałam. Co prawda wolałabym, żeby był bardziej wydajny, ale ten olejek  swoim działaniu jest naprawdę fajny, fajnie zmywa makijaż, robi to dokładnie, sprawnie i szybko! I to jest super, olejek myjący bardzo fajnie się sprawdza i ja go polecam.
  • Dr. Irena Eris, circalogy, regenerująco - kojący krem do twarzy na noc - to jest mój produkt na noc numer 1, uwielbiam ten krem, on był fenomenalny i naprawdę za każdym razem, jak go używałam, rano miałam buzię piękną, świeżą, nawilżoną, odżywioną, że wow! To jest krem, do którego moja skóra się nie przyzwyczaiła i naprawdę codziennie była rewelacja. Uwielbiam go!
  • Max Factor, Miracle Pure skin reset, podkład od twarzy - to jest podkład za którym trochę tęsknię, co prawda nie spodziewałam się tego, ale był on naprawdę przyjemny, zostawiał buzię świeżą, taką promienną i mega naturalną, ale w dalszym ciągu z cudownie wyrównanym kolorytem, skóra wyglądała bardzo fajnie, makijaż był zrobiony idealnie, mi on na dzień wystarczał, ale na wieczór też się sprawdzał całkiem okej. 
  • Aloesove, hydrolat z aloesu - ja uwielbiam aloes, a moje włosy to już w ogóle. Od zawsze aloes miał świetny wpływ na moje włosy i sprawiał nie tylko, że były świetnie nawilżone, odżywione i mocniejsze, ale i sprawiał, że włosy rosły mi, jak szalone. Uwielbiam!
  • Wibo, banana loose powder, sypki puder do twarzy - ten puder do twarzy bardzo mi się spodobał, miał bardzo fajny żółtawy kolor, świetnie pachniał, a przy okazji super utrwalał makijaż, trzymał wszystko w ryzach przez cały dzień, nie ścierał się, nie schodził, ładnie matowił skórę cały dzień, super. Mega tani, tylko szkoda, że opakowanie mi się zepsuło dość szybko, co było niewygodne w późniejszym użytkowaniu. 
  • Yves Rocher, Un Matin au Jardin, Lilas Mauve, woda toaletowa kwiat bzu - tak dokładnie, link przerzuci Was do recenzji napisanej w 2017roku! Czyli te perfumy przetrwały u mnie 9 lat, nie dlatego, że mi się nie podobały, tylko w między czasie miałam inne perfumy, które jakoś tak wolałam. Ale one są bardzo ładne! Nie są to wykwitnne wow perfumy, ale jest to zdecydowanie ładny zapach. 
  • Vianek, płyn micelarny z kwasem salicylowym - wiecie, że ja jestem zdecydowanie team zmywanie makijażu pod prysznicem, za bardzo nie wiem dlaczego wrzuciłam ten płyn do średniaków, bo on nie był zły, on był w porządku, fajnie zmywał makijaż, oczyszczał skórę, odświeżał ją rano i wieczorem i był fajnym uzupełnieniem, kiedy czułam, że coś nie do końca ta buzia jest oczyszczona, więc dałabym go zdecydowanie wyżej w rankingu, był spoko.

  • Hair in balance by OnlyBio, ma!line peeling do ciała - ten peeling do ciała był całkiem okej, nie jest to peeling, który będę uwielbiać i będę go kupować potem ciągle, był okej, ładnie wygładzał skórę, ale zdecydowanie nie należy on do moich ulubieńców. Wolę mocniejsze, bardziej gruboziarniste peelingi.
  • Mysterium, szampon do włosów zniszczonych i farbowanych z czarnuszką - i kolejny szampon, który w trakcie używania był okej, ale jakoś tak na dłuższą metę, w dłuższym stosowaniu coś tam przestało mi grać. Mam wrażenie, że zaczął obciążać mi włosy i były takie trochę bardziej oklapłe. 
  • Alterra, Naturkosmetik, szampon curly waves do włosów kręconych - odsyłam do recenzji świetnych szamponów do włosów, ale ten totalnie się u mnie nie sprawdził. Dałam do średniaków, bo stwierdziłam, że nie chcę go skreślać, ja na chwilę obecną nie jestem team kręcone włosy, dlatego się pewnie u mnie nie sprawdził. 
  • Equilibra, rosa, czysta woda źródlana orzeźwiająca - stosowałam tę wodę tak zamiast płynu micelarnego, żeby po prostu zużyć, był okej, ale jednak nic specjalnego tutaj nie było, ładnie pachniał, ale zdecydowanie nie potrzebuję takiego produktu. 
  • Hair in balance by OnlyBio, odżywka bez spłukiwania - i tą odżywkę wymęczyłam, o szok używałam jej dobre dwa lata, więc tutaj wydajność fantastyczna! Ale nie jest to odżywka, która u mnie robiła jakąś fenomenalną robotę koniec końców, zdecydowanie wolę inne produkty, ten używałam ostatecznie, żeby zużyć.

 

I mamy nową kategorię inne, do których daję pędzle! Pozbywam się dwóch pędzli, których po prostu nie używam, a zajmują mi miejsce i jakoś tak mnie denerwują. Zdecydowanie powinnam pozbyć się większej ilości pędzli, bo mam ich bardzo dużo, ale jakoś te trzy na razie od Lovine i Sunshade Minerals postanowiłam wyrzucić, nie dlatego, że są złe, ale po prostu u mnie nie były w ogóle używane (a mimo to wyglądają dość brudno, więc dziwne). I zużywam w końcu perfumetki! Na pewnie jest tutaj Dior i Hermes i jedna no name, któa akurat byłą najładniejsza. Te dwie były takie dziwne, a szukam mojego nowego zapachu! Szukam perfum, w których bym się zakochała i uwielbiałabym się nimi psikać, więc jak coś macie do polecenia, to dajcie!


I mamy denko! Możemy zacząć nowy miesiąc nowymi recenzjami i nowymi produktami, które muszę chwilowo jeszcze sobie zaplanować, a dużo nowości się dzieje, dużo nowości do mnie wpadło, więc stay tunned, będzie tu dużo wpisów!


Natur Planet olejek myjący do demakijażu twarzy pomarańcza

28 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie w ten pierwszy, wyczekany i iście wiosenny weekend? U nas w końcu bardzo wiosennie. Ja już sobie zrobiłam wiosenne paznokcie, a na dodatek robiliśmy ognisko, robiliśmy kiełbaski na patyku i spędziliśmy z dziećmi prawie cały dzień na zewnątrz. Jak ja na to czekałam! Mimo, że uwielbiam jesień i zimę, ale teraz bardzo się cieszę na każde promienie słońca. Jest pięknie, ciepło i mega przyjemnie!
A dzisiaj w końcu recenzja olejku do demakijażu od Natur Planet, który był w kalendarzu adwentowym i bardzo chciałam go przetestować. A ja uwielbiam zmywanie makijażu olejami, mam wrażenie, że jest to najszybszy i najbardziej pielęgnacyjny sposób na demakijaż. Pielęgnacyjny pod kątem tego, że nie wysusza, a nawilża i odżywia przy okazji zmywania makijażu. Więc, sprawdźmy, jak w tej roli sprawdził się olejek od Natur Planet!


Natur Planet - pomarańcza
olejek myjący do demakijażu twarzy





Olejek myjący znajduje się w zwykłej buteleczce, zamknięcie mamy typowe na klik, kiedy wysuwa nam się otwór, z którego możemy wycisnąć olejek na dłoń. Opakowanie bardzo mi się podoba, tym bardziej kolorystyka w jakim jest utrzymane. Nie jest to typowy pomarańczowy odcień, którego moglibyśmy się spodziewać, za to ciemny brąz i modna obecnie czekolada - bardzo fajnie. Lubię taki design spokojny, ale jednak wyróżniający się w tej prostocie. 
Olejek nie jest w ogóle tłusty, mam wrażenie, że swoją konsystencją przypomina mi te suche olejki. Jest całkiem gęsty, taki zbity, ale jednak jest bardzo wygodny w użytkowaniu, nie ucieka przez palce, nie rozlewa się na boki tylko ładnie siedzi na dłoni, jak i potem na twarzy. Zapach jest delikatny i ładny - bardzo na plus.



Dla mnie olejek do demakijażu okazał się być super alternatywą z tego względu, że ostatnio zawsze demakijaż roiłam za pomocą jakiegoś żelu i gąbeczki do demakijażu, więc taki olejek myjący to była super odskocznia! Olejek bardzo fajnie radził sobie z makijażem, nie było tu znaczenia czy makijaż był lżejszy na dzień czy mocniejszy na wieczór. Nie ważne, czy miałam mocno pomalowane oczy i wytuszowane rzęsy, olejek zawsze świetnie zmywał makijaż. Wiadomo nie jest tak, że olejek sam zmyje i wyciągnie, jak magnes makijaż z zakamarków, musimy pamiętać o okolicach nosa, żeby dobrze domyć linię rzęs i wtedy będziemy zadowoleni z efektów. Makijaż będzie dokładnie zmyty i cała buzia będzie super oczyszczona. 
Olejek nie powoduje podrażnień, pieczenia, nie sprawia, że oczy pieką, czy są zamglone lub czerwone. Olejek jest fajnie delikatny dla skóry i oczu, a zarazem bardzo skuteczny. Ja zawsze robię sobie dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc po takim olejku i tak używam dodatkowo żelu, ale twarz po zrobieniu demakijażu jest bardzo komfortowa cały czas.


Ja jestem zadowolona z tego olejku, bardzo fajnie zmywał makijaż, dokładnie to robił i nie było problemu, że miał problem z jakimś konkretnym kosmetykiem lub miejscem. Bardzo fajnie pachnie, ma fajną suchą konsystencję, dzięki czemu nie klei się i nie jest mega tłusty, no i działa. Doczepię się jedynie do tego, że jest dość niewydajny. Wystarczył mi na niecały miesiąc użytkowania, fakt faktem używałam go prawie codziennie, ale w dalszym ciągu jakoś tak wolałabym większą pojemność i wtedy byłoby super. 
Ja bardzo olejek polecam, tym bardziej osobom, które jeszcze nie robiły sobie demakijażu takim produktem, to jest naprawdę super sprawa! A skóra jest cały czas pięknie nawilżona i odżywiona, ekstra!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie mi znać!


[zakup własny]

Sweet Valentine, czyli najrozkoszniejsze pudełko od Pure Beauty!

26 lutego 2026

Dzień dobry! Kończymy luty, kończymy miesiąc zakochanych, ale wcale nie musimy kończyć celebrowania miłości! Pamiętajmy, że gdybyśmy byli wszyscy dla siebie bardziej mili i bardziej życzliwy, to świat na co dzień byłby lepszy, łatwiejszy, a nawet i lżejszy. Czasem wydaje mi się, że ludzie szukają mega skomplikowanego sposobu na to, żeby świat był lepszy, a tak naprawdę wystarczy niewiele. Wystarczy cieszyć się drobnymi rzeczami, nie przejmować się za bardzo rzeczami, na które nie mamy wpływu i mieć więcej wyrozumienia dla siebie nawzajem. Tylko tyle albo i aż tyle.


A zostając w temacie miłości, ja mam dla Was dzisiaj kolejne pudełko od Pure Beauty! Spójrzcie tylko na te dwa zakochane psiaki, czego chcieć więcej od życia? Całe pudełko prezentuje się tak pięknie, że nie mogę się na nie napatrzeć, co prawda już zostało skradziona przez moją córkę, ale co jakiś czas mi się nawinie;. Ogólnie box jest wypełniony po brzegi samymi super kosmetykami, mamy tutaj coś do makijażu, ale i oczywiście sporo pielęgnacji! A wiemy, że zawsze pielęgnacja powinna być naszym priorytetem, nawilżenie i odżywienia, o to powinniśmy dbać codziennie. Tak samo, jak i powinniśmy dbać o nasze relacje z drugim człowiek. Ja mam wrażenie, że od razu człowiek szczęśliwszy jest piękniejszy!
Ale, ale jakaś za duża rozkmina mi wjechała, czas się przyjrzeć naszym kosmetykom.



GOLDEN ROSE, PURE MATTE POWDER LIPSTICK matowa pomadka do ust o pudrowym wykończeniu
Zaczynamy od pomadki, która ma super miękką formułę, przy okazji jest delikatna, co zdecydowanie ułatwia malowanie ust. Przy okazji pomadka nadaje subtelne, pudrowo-matowe wykończenie ust, co daje świetny efekt w makijażu. Zdecydowanie pomalowane usta na taki kolor będą świetną wisienką na torcie. Ale nie zapominajmy i o tym, że pomadka ma też mocne właściwości pielęgnacyjne, została wzbogacona kwasem hialuronowym, olejkiem jojoba oraz witaminą E, co oczywiście nawilża i odżywia usta. Pomadka wydaje się być genialna, moja ma piękny bordowy odcień i już się nie mogę doczekać, aż będę miała okazję, żeby nią pomalować usta.



MAX FACTOR 2000 CALORIE LONG LASH ERA tusz do rzęs
A jak już usta, to i nie zapominajmy o rzęsach! Ja jestem fanką dobrze podkreślonych oczu, uwielbiam efekt hipnotyzującego spojrzenia, takiego od którego nie da się oderwać wzroku, a wiemy, że oczy potrafią przyciągnąć uwagę każdego. Ten tusz do rzęs ma za zadanie wydłużyć każdą rzęsę, dzięki czemu spojrzenie nabierze takiego wyrazu, że ohh! Poza tym, tusz jest bardzo łatwo zmywalny, wystarczy ciepla woda i gotowa, nie ma opcji, żeby gdzieś został tusz w zakamarkach. 



HEAN EVER GLOW puder sypki
A w boxie znalazł się jeszcze sypki puder, czyli idealny produkt na wykończenie całego makijażu! Były dwie opcje do wylosowania, ja mam ever glow. Pure Beauty chyba dobrze wie, że ja lubię glow i jestem największą sroką fanek Pure Beauty. Te puder ma właściwości rozświetlające, ale o jedwabistej i ultralekkiej formule, która idealnie stapia się ze skórę W składzie znajdują się mikro perełki, które odbijają światło, tworząc efekt fotokorekty, czyli optycznie wygładzonych rys twarzy, Skóra wygląda świeżo, zdrowo i na super wypoczętą!
Inna wersja: Hean, bamboo setting powder, puder sypki



EFEKTIMA RETINOL&VITAMINS hydrożelowe płatki pod oczy
A teraz zapraszam na produkt, który znam i uwielbiam! Ja wszystkie płatki pod oczy uwielbia i co najważniejsze widzę po ich użyciu ogromną różnice. Oczy zawsze nabierają ładnego wyrazu, wyglądają na wypoczęte i wyspane, worki pod oczy znikają, tak samo jak i cienie i podkrążenia. Ta wersja dodatkowo pomorze skórze odzyskać młodzieńczy blask, będzie zadbana i cudownie odprężona!
Inna wersja: Efektima płatki pod oczy snail&vitamin C lub Efektima płątki pod oczy Hialu-rose



BIOTANIQE węglowa czarna maska peel-off
A w temacie mocnej pielęgnacji i silnego działania mamy te z maskę do twarzy, czarną z serii peel off! Ta maska ma mega mocne i skuteczne działanie, które ja uwielbiam. Natychmiast odblokowuje i ściąga pory, przy okazji absorbuje nadmiar sebum i usuwa martwy naskórek. Dzięki tej masce nasza cera nabierze blasku, odzyska równomierny koloryt oraz zdrowy wygląd skóry. Maska działa błyskawicznie, od razu sprawi, że skórą będzie odświeżona, głęboko oczyszczona, a na dodatek cudownie wygłądzona.



NIVELAZIONE silnie regenerująca maska do rąk na noc
A jeśli ktoś tak, jak ja zawsze gubi rękawiczki, to uwaga Nivelazione ma dla nas cudowny krem-maskę na noc! Ten kosmetyk sprawi, że skórze przywrócimy miękkość, gładkość oraz elastyczność, a także wspiera naturalne procesy odnowy skóry. Formułą została wzbogacona mocznikiem, kolagenem oraz kwasem hialuronowym, więc na pewno mamy tutaj produkt o fantastycznym działaniu. 
Inna wersja: nivelazione, dermatologiczny krem naprawczy do rąk, Nivelazione lipidowy krem-komper S.O.S. do rąk



VIANEK nawilżający krem pod oczy
A teraz produkt pod oczy! Tyle tutaj dzisiaj było informacji na temat wyrazistego spojrzenia itd, a nie zapominajmy o tym, że mamy jeszcze możliwość używania po prostu dobrego kremu pod oczy, który ma fantastyczne działanie. Pamiętajmy o tym, że ten krem pod oczy ma aż 99% skłądników pochodzenia naturalnego, wspiera suchą oraz wrażliwą okolicę oka, a przy okazji nawilża, uealstycznia i poprawia jej koloryt. A na dodatek, usuwa oznaki zmęczenia skóry i opóźnia procesy starzenia się skóry. No cudownie!



SO!FLOW BY VIS PLANTIS oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy
A teraz mamy coś do włosów, coś, co stanowi mocną pielęgnację i kurację do skóry głowy, a mianowicie jest to maska z glinką, która świetnie sprawdzi się przy przetłuszczających się włosach. Te produkt pochłania natychmiast nadmiar sebum, odblokowuje pory, a także oczyszcza skórę głowy, odświeżając ją i przedłużając ich świeżość. Świetnie nadaje się do każdego rodzaju włosów, ale najfajniejsze jest to, że właśnie sprawi, że włosy będą dłużej wyglądały ładnie!



ARTISHOQ szampon enzymatyczny
A jak już mamy dobrze umyte włosy to możemy podziałać z szamponem, a ten szampon jest enzymatyczny, co sprawia, że doskonale dodatkowo oczyści skórę głowy oraz włosy. Dodatkowo szampon wspomaga usuwanie zrogowaciałych komórek naskórka. W składzie znajduje się Bromelaina (enzym otrzymany z ananasa), która delikatnie złuszcza i wygładza skórę. Przy okazji w składzie mamy kwas fitowy, który wspomaga naturalny cykl odnowy skóry.



TUTTI FRUTTI EVERYBODY GLOW multiwygłądzający peeling myjący 3w1 #yuzuperfector z kwasami AHA i enzymami
Mamy tutaj produkt, który świetnie się sprawdzi w pielęgnacji twarzy. Peeling myjący 3w1 to produkt, który przyda się każdemu. Z jego fajniejszych właściwości to właśnie skuteczne oczyszczanie oraz zapewnienie trójstopniowej eksfoliacji. Dzięki temu peelingowi pozbędziemy się martwego naskórka i odkryjemy piękna i rozświetloną skórę. Ponadto, nasza skóra będzie superjędrna, na maksa wygładzona i oczywiście bez blizn czy niedoskonałości. Działa na każdym poziomie i będzie to na pewno strzał w 10!



DERMEDIC CICATOPY ultrakojący krem naprawczy
A na koniec mamy krem do twarzy, który natychmiast przynosi długotrwałą ulgę bardzo suchej skórze z objawami alergii oraz egzemy, w tym atopii, jak i wyprysku kontaktowego. Świetnie sprawdzi się na podrażnionej skórze nie tylko dorosłych, ale i dzieci od 1. dnia życia, co jest jego ogromnym plusem! Na pewno będziemy się cieszyć przy okazji cudownie nawilżoną oraz odżywioną skórą, która będzie bardzo miękka i gładka. Nie mogę się doczekać, a i mam okazję użyć też tego produktu u syna, który chwilowo ma delikatną egzemę.


I tak się prezentuje całe walentynkowe pudełko! Jest genialne, bardzo mi się ono podoba, każdy kosmetyk mega mi się przyda, a na dodatek część z tych produktów mogłam zacząć używać już do razu! Mega się z tego cieszę, więc już niedługo będziecie mieć pierwsze recenzje!
A może jest coś, co Was zainteresowało najbardziej? Dajcie mi znać.


[wpis reklamowy]