OnlyBio malinowy peeling do ciała

16 lutego 2026


Dzień dobry! I jak się macie w tym nowym tygodniu? Znowu zima do nas wróciła! Czy ja mówiłam ostatnio, że czekam na wiosnę? Że już czuję ciepełko w powietrzu? Matko, jak ja się mogłam tak pomylić! A w nocy z soboty na niedzielę już szłam w obcasach w śniegu po kostki po imprezie urodzinowej. Szaleństwo, a za tydzień w weekend znowu ma padać i tak się kręci! Szok, ale jest pięknie. Powtarzam sobie ciągle to, że cieszę się, że moje dzieci mogą doświadczyć takiej zimy, prawdziwej!
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować peeling do ciała, malinowy marki OnlyBio! I dobrze wiecie, że ja peelingi do ciała uwielbiam, zużywam zawsze regularnie jeden za drugim, tym bardziej lubię te gruboziarniste. A ten peeling dostałyśmy w pracy od naszych kolegów na Dzień Kobiet! Tak, rok temu, a ja właśnie teraz zabieram się zużywanie i recenzowanie. No to go!


OnlyBio malinowy
peeling do ciała





Peeling znajduje się w tubce, która stoi cały czas na głowie, dzięki czemu możemy od razu wyciskać produkt na rękę. Nie jest to aż tak łatwe, bo peeling ze względu na swoją konsystencję dość ciężko przechodzi przez dziurkę. Co prawda, jak już pójdzie to idzie, więc nie jest to ciężkie przez całe stosowanie. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, ale nie ma tutaj za długiego opisu, co w sumie jest fajnie. Wszyscy umiemy używać peeling do ciała. 
Jak już wspominałam konsystencja jest dość gęsta i gruboziarnista, więc ciężko na początku wydobyć produkt z opakowania, ale zapach jest genialny! Bardzo ładny, czuć malinę, nie jest sztuczny, a bardzo przyjemny.


Peeling robi to, co do niego należy. Świetnie peelinguje skórę, wygładza ją, zmiękcza, bez podrażnień! Nie pogarsza stanów zapalnych ani nie wysusza skóry. Moja skóra obecnie w trakcie depilacji za pomocą depilatora Lumea jest trochę wymagająca, ale peeling super zdaje egzamin. Świetnie pielęgnuje skórę, ma właściwości wygłądzające, zmiękczające, ale i lekko nawilżające i odżywiające. Skórą pięknie pachnie po użyciu i nie ma potrzeby stosowania balsamu do ciała. Przy okazji, peeling nie pozostawia po sobie tłustego filmu ani uczucia dyskomfortu. Skóra po użyciu jest w super stanie, nie swędzi, a jest bardzo ładnie zadbana.


Jako fanka opakowań typu tubki, muszę przyznać, że jednak słoiczki są super jeśli chodzi o peelingi do ciała, dość często na początku wyciska się peeling z opakowania, trzeba też dobrze wstrząsnąć, żeby idealnie się wymieszał w środku, jak już naciśniemy to poleci, ale ogólnie jest git. Fajnie pachnie, a co najważniejsze świetnie działa. Bardzo lubię efekt gładkiej skóry po tym peelingu, idealnie pozbywa się martwego naskórka i o to właśnie chodzi i na tym mi zależy. Super sprawa!


Ja polecam, bardzo fajny produkt - co prawda zauważyłam, że już jest zmieniona szata graficzna, ale na pewno go znajdziecie! Dajcie znać, jaki Wy ostatnio peeling używaliście? Albo jaki peeling Was zaskoczył?


Defrosting SET by Mixa & Garnier - Pure Beauty

14 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Jak weekend? Jakie plany? Dajcie znać! U nas weekend szalony, na szczęście jutro będzie czas, żeby odpocząć, a w poniedziałek szykuje się praca zdalna, więc też będzie przyjemnie, a potem już szybko zleci do kolejnego weekendu. 
Ale jako, że zapowiadają śnieg, a dziś są Walentynki to ja chcę się trochę odmrozić, odmarznąć i nastroić się na wiosnę! A może takie zagranie przywoła wiosnę trochę szybciej? Czas najwyższy, żeby zima poszła w zapomnienie, czas na dawkę energii i nawilżenia! Czas postawić skórę i włosy na nogi i przygotować ją na ciepełko. Dlatego właśnie Pure Beauty, jak zawsze we współpracy z markami Garnier oraz Mixa ma dla nas cały zestaw kosmetyków - DEFROSTING SET. 




Na instagramie macie szybki filmik i krótki opis produktów składających się na ten zestaw, jako że jest tu parę produktów, które już swoją recenzję na blogu mają to stwierdziłam, że chciałabym Wam na blogu jeszcze po krótce je opisać, tym bardziej, że mamy w boxie aż dwie nowości! I ohh, jaka ja jestem podjarana tymi nowościami! Coś czuję, że się szykują kolejni ulubieńcy! Lecimy po kolei!



GARNIER SKIN NATURALS płyn micelarny z witaminą Cg
Płyn micelarny z Witaminą C to swojego czasu był moim ulubieńcem bardzo długo, jest świetny! Nie tylko genialnie, skutecznie i szybko zmywa makijaż, jak i oczyszcza twarz ze wszystkich zanieczyszczeń, to na dodatek ma mocne działanie pielęgnacyjne! Płyn micelarny ma działanie rewitalizującej, ale i rozświetlające. Płyn, jak magnes przyciąga brud i makijaż. Całą twarz po użyciu jest pięknie rozświetlona, nabiera blasku i przestaje być matowa, jest idelanym uzupełnieniem całej naszej pielęgnacji, i świetnie sprawdza się wieczorem, jak i rano!



GARNIER VITAMIN C+  serum na przebarwienia 4% [niacynamid + witamina C + kwas salicylowy + melasyl]
A jak już mamy oczyszczoną twarz to lecimy z serum na przebarwienia, aż z 4% formułą! Jak widzicie w składzie znajdują się same wspaniałości i cudowności! A to serum przynosi efekty już po trzech dniach regularnego stosowania. Mamy lekką i nieklejącą się formułę, która szybko się wchłania. Serum przede wszystkim wyrównuje koloryt, redukuje wszelkie przebarwienia, ale i dodaje energii skórze, która zdecydowanie potrzebuje energetycznego shocie po tej przedłużającej się zimie!



GARNIER VITAMIN C maseczka rozświetlająca do twarzy z witaminą C w płachcie
Ohh, jak dobrze, że mamy w komplecie do całego zestawu maskę w płachcie, która również zawiera witaminę C, tak na zakończenie całej pielęgnacji możemy dodać sobie wisienkę na torcie, która zdecydowanie i idealnie uzupełni wszystkie etapy pielęgnacyjne. A maska przy okazji, intensywnie nawilża, rozjaśnia, wyrównuje koloryt, wygładza i odświeża ją! Świetnie nadaje się do każdego typu skóry, w tym wrażliwej i oczywiście matowej. Ja ją uwielbiam, ale tak samo uwielbiam wszystkie maski w płachcie od Garnier i używam ich po prostu na zmianę regularnie.

A teraz zapraszam Was na nowości, które idealnie wpasują się w naszej pozimową pielęgnację!



MIXA ANTI-REACTION kojące serum do twarzy
A pierwszą nowością jest serum, a ja serum uwielbiam i uwielbiam też je testować. Od jakiegoś czasu używam już regularnie serum rano, jak i wieczorem i jest to moja podstawowa pielęgnacja. Mixa ma dla nas mleczne serum, stworzone z myślą o wrażliwe i reaktywnej skórze - czyli mojej! Dosyć często muszę walczyć z zaczerwieniami, jak i podrażnieniami, więc cieszę się, że takie serum do mnie wpadło akurat teraz. Formułą jest bardzo delikatna, dzięki czemu serum koi skórę, zmniejsza dyskomfort i skutecznie redukuje zaczerwienienia! Regularność sprawi, że już po dwóch tygodniach będziemy się cieszyć zmniejszoną reaktywnością skóry, jak suchość czy podrażnienia, a po czterech tygodniach mamy redukcję już o 47%!



GARNIER FRUCTIS hair food kiwi menthol
A na koniec mamy produkt do włosów i o matko, jak ja się cieszę na tę maskę do włosów! Tym bardziej, że moje włosy ostatnio przeżywają jakiś dziwny kryzys i szybciej się przetłuszczają. Ta maska ma właściwości nawilżające, ale i odświeżające, bo właśnie została stworzona z myślą o przetłuszczających się włosach. Tak lekką formułę możemy nakładać bezpośrednio na skórę głowy, więc mamy produkt 2w1. Na skórze głowy odświeża, a na długości i końcówkach włosów nawilża - no bomba! A nie zapominajmy o tym, że maska też odbija włosy od nasady! Mamy w niej składniki dla mnie nowe, takie jak wodę z kiwi oraz mentol. A wszystkie składniki to aż 97% składników pochodzenia naturalnego. maska wydaje się być genialna!


Jak widzicie ja już jestem gotowa na wiosnę, moja skóra i buzia też. Nie mogę się doczekać tego ciepełka, słoneczka i możliwości wychodzenia z domu bez odzieży wierzchniej. Nawet nie wiedziałam, że aż tak mi będzie tego brakować! Dajcie znać, które produkty podobają Wam się najbardziej!


[współpraca reklamowa]
  

Vianek płyn micelarny z kwasem salicylowym

12 lutego 2026


Dzień dobry! Co u Was słychać? Jak tam ostatki, jakie macie plany? No i nie zapominajmy o Walentynkach ! Robicie coś fajnego? Dawajcie koniecznie znać. My ten weekend mamy zajęty cały, od początku do końca i już mnie to przeraża, ale przyszły tydzień będzie trochę spokojniejszy, więc nastawiam się na moce nadrabianie, ogarnianie i przygotowanie do ferii, jak i do wiosny! Bo w końcu musi się zrobić ciepło i wyjść ładne słoneczko, prawda?
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować płyn micelarny, który już samym swoim designem pięknie rzuca się w oczy, że aż ciężko oderwać ten wzrok. Jest to płyn micelarny marki Vianek! Co prawda ja preferuję szybki demakijaż pod prysznicem bez użycia wacików, ale taki płyn micelarny zawsze wolę mieć pod ręką i jak widać zużywam je - więc enjoy!


Vianek płyn micelarny
z kwasem salicylowym





Płyn micelarny znajduje się w dużej butelce, mamy tutaj aż 400ml, co u mnie sprawia, że jest bardzo wydajny. Piękny design, o którym już wspominałam, te kolory, wygląda jak kule do kąpieli w gorącej wodzie, jest zdecydowanie na czym zawiesić oko! Mamy zamknięcie na zatrzask, które działa bez zarzutu, nie zacina się, nie psuje i nie ma problemu z wylewaniem się, kiedy bierzemy płyn ze sobą na wycieczki w kosmetyczce.
Płyn micelarny ma typową wodnistą konsystencję, nie ma tutaj nic tłustego, oleistego, ale pachnie bardzo ładnie i przyjemnie.



Tak, jak wspominałam - jestem fanką demakijażu pod prysznicem, czymś co nie wymaga ode mnie użycia wacików, ale... Ale uważam, że płyn micelarny zawsze warto mieć pod ręką, ja też używam go codziennie rano do oczyszczania i do odświeżania cery po nocy, jak i czasem zdarzało mi się zmywać nim makijaż, więc w sumie sporo mogę o nim powiedzieć!
Płyn micelarny świetnie radzi sobie z oczyszczaniem twarzy rano po nocy. Bardzo fajnie oczyszcza z sebum, z kurzu itd, ale też fajnie ją odświeża, pobudzą i jakoś tak rozjaśnia. Twarzy wygląda dużo lepiej i można nakładać kolejne produkty pielęgnacyjne. 
Super też sobie radzi z demakijażem, bardzo fajnie i sprawnie domywa wszystko, wacik nasączony płynem micelarnym idealnie wyłapuje cały makijaż z twarzy, również z różnych zakamarków, zmarszczek czy wgłębień. Świetnie zmywa tusz do rzęs nie powodując pieczenia oczu, łzawienia czy swędzenia. Działa bardzo skutecznie i dość szybko, wiadomo nie jest to tak szybko, jak pod prysznicem i jednak parę wacików trzeba zrobić, ale najważniejsze, że jest to bardzo skutecznie. 


Ja jestem bardzo zadowolona z tego płynu micelarnego, na maksa podoba mi się jego wygląd, dobrane kolory i wszystko sprawia, że mogę się w niego wpatrywać cały czas, nie mówiąc już o tym, że produkt fajnie działa. Używałam głównie rano, czasem jak chciałam/musiałam zmyć makijaż gdzie indziej to też używałam i nie narzekałam. Z kolei w podróży mam nawyk, że używam tylko płynu micelarnego, jest mi jakoś wygodniej i też byłam bardzo zadowolona. Fajna konsystencja, fajny zapach i wszystko fajne, więc ja bardzo polecam!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie znać, ja teraz testuję parę nowości i wow!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Jak wybrać perfumy damskie idealnie dopasowane do siebie?

11 lutego 2026

 


Perfumy damskie to sposób na podkreślenie swojego stylu, charakteru i osobowości. Perfumy mogą wywoływać emocje, przykuwać uwagę i na długo zapadać w pamięć. Dlatego tak ważne jest, aby dobrać odpowiedni zapach do siebie. Biorąc pod uwagę różnorodność dostępnych na rynku kompozycji zapachowych, nut i marek, decyzja o zakupie konkretnych perfum może być trudna i stanowić spore wyzwanie. Jak dobrać zapach, który będzie idealnie współgrał z Tobą?

  • Perfumy damskie - czym się kierować przy ich świadomym wyborze?
  • Jak rozpoznać, które rodziny zapachowe są dla Ciebie?
  • Co decyduje o trwałości i intensywności zapachu?

Perfumy damskie - czym się kierować przy ich świadomym wyborze?

Przy wyborze perfum damskich warto kierować się w pierwszej kolejności własnymi preferencjami zapachowymi, a także tak zwaną piramidą zapachu. Wybór marki, czy wygląd flakonu powinien być kwestią drugo- i trzeciorzędną. Wspomniana piramida jest sposobem na stworzenie kompozycji zapachowej składającej się z trzech warstw aromatu. 

Pierwszą z nich jest nuta głowy, czyli zapach, który ulatnia się w pierwszej kolejności i stanowi o pierwszym wrażeniu. Drugi zapach do nuta serca. Ta nuta pozostaje z nami najdłużej i świadczy o głównej inspiracji i charakterze zapachu. Z kolei nuta bazy to ta, od której zależy trwałość i głębia wybranych perfum. To pierwsza kwestia, na jaką trzeba zwrócić uwagę, wybierając perfumy damskie- perfumeria.pl to natomiast miejsce, gdzie z pewnością dobierzesz zapach idealny dla siebie.

Warto sprawdzić na opakowaniu, jakie nuty zapachowe zostały zastosowane w komponowaniu perfum, a także, do jakiej rodziny aromatycznej przynależą (kwiatowe, orientalne, drzewne, świeże).

Jak rozpoznać, które rodziny zapachowe są dla Ciebie?

Przy wyborze perfum można kierować się swoimi osobistymi preferencjami. Warto przypomnieć sobie, jakie zapachy przypadły Ci już kiedyś do gustu. 

Być może są to kompozycje kwiatowe, które idealnie sprawdzają się u romantyczek ceniących subtelność i delikatność. Mowa tutaj przykładowo o zapachu róż, piwonii, czy jaśminu. 

Jeśli natomiast bardziej gustujesz w aromacie wanilii, paczuli lub ambry, zapachy orientalne będą zdecydowanie dla ciebie. Kompozycje orientalne najbardziej pasują do kobiet o spokojnym, ciepłym nastawieniu, które lubią intensywne i wyraziste zapachy.

Kompozycje drzewne kierowane są natomiast do kobiet, które cenią sobie klasyczne, stonowane, głębokie zapachy, jak np. perfumy z nutą sandałowca lub cedru.

Jeśli chodzi o zapachy świeże, najbardziej przypadną do gustu kobietom ceniącym naturalność, nienachalność i uniwersalność. Takie zapachy są najczęściej produkowane z dodatkiem lawendy, szałwi, bazylii, mięty, rozmarynu, czy liści herbaty.

Warto również wspomnieć o zapachach cytrusowych, czyli idealnej propozycji dla kobiet energicznych, którym zależy na zapachu “świeżości”. Dla nich najlepsze w odbiorze będą perfumy oparte o aromaty cytryny, mandarynki, pomarańczy, grejpfruta, limonki, czy bergamotki.

Jak łatwo zauważyć, perfumy damskie można dobrać do siebie, uwzględniając w tym procesie swój styl życia, aktywność i typ osobowości. Warto jednak mieć także na uwadze kontekst i okoliczności, w jakich nosi się konkretny zapach. Dlatego dobrym pomysłem jest mieć przynajmniej dwie kompozycje zapachowe idealnie dobrane do siebie, aby jedną nosić w sytuacjach codziennych, w pracy, a tę drugą przeznaczyć na bardziej wyjątkowe, uroczyste, eleganckie okazje.

Co decyduje o trwałości i intensywności zapachu?

Sama kompozycja, jak i stężenie olejków zapachowych w perfumach to tylko kilka czynników mających wpływ na to, jak trwałe i jak intensywne są perfumy w odbiorze. Należy także zwrócić uwagę na to, jaki produkt się kupuje.

Pierwszym z nich są oczywiście perfumy właściwe. Stężenie olejków zapachowych w tym produkcie wynosi nawet 20-30%, dzięki czemu są one intensywniejsze i wolniej się ulatniają. Na skórze można cieszyć się ich zapachem nawet przez 10-14 godzin.

EDP, czyli woda perfumowana, utrzymuje się na skórze od 6 do 19 godzin. Stężenie olejków zapachowych w tych produktach to około 10-20%.

EDT, czyli woda toaletowa, jest produktem zawierającym olejki zapachowe w stężeniu wynoszącym od 5 do 10%. Dlatego ten produkt jest najmniej trwały i utrzymuje się na skórze przez 3-6 godzin.

Trzeba także dodać, że trwałość i intensywność zapachu będzie zależeć od typu skóry. Jeżeli jesteś posiadaczką suchej skóry, perfumy będą ulatniać się szybciej, dlatego warto przed ich aplikacją zastosować bezzapachowy krem lub balsam nawilżający. W tej sytuacji na najdłuższą trwałość zapachu mogą zatem liczyć osoby ze skórą normalną lub lekko tłustą.

Nie bez znaczenia są też miejsca, na których aplikuje się perfumy damskie. Najlepiej, aby były to tak zwane punkty pulsacyjne, czyli szyja, nadgarstki, zgięcia łokci, obojczyki, czy okolica za uszami. Ciepło ciała sprawi, że zapachy będą uwalniane stopniowo.

Wybór odpowiednich perfum damskich dla siebie to jak najbardziej kwestia indywidualna. Dlatego warto poświęcić czas na ten proces, dzięki czemu dobrany zapach będzie istotnym elementem zarówno na co dzień, jak i podczas wyjątkowych chwil w Twoim życiu.

Treaclemoon Żel pod prysznic i do kąpieli Creamy Shea Butterfly

10 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie? Znowu wróciły do nas chwilowo mrozy, a ja tu próbuję wywołać wiosnę, a tu znowu rano czuję, jak przemarza mi skóra. No nic, już teraz na pewno jesteśmy bliżej niż dalej wiosny. U nas intensywnie o czym już wspominałam, ale to też nie nowość. Mimo wszystko ten tydzień jest trochę spokojniejszy, mam trochę więcej luzu, więc nie będę aż tak wyorana, jak tydzień temu.
A co za tym idzie, mam dla Was kolejną recenzję! tym razem jest to żel pod prysznic i do kąpieli, duża butla, fajna grafika od razu zwróciła moją uwagę! Od razu wiedziałam, że pójdzie ze mną pod prysznic poza kolejnością, no zobaczcie sami, to masło shea aż do nas krzyczy, że nawilży nam skórę! Więc zapraszam do recenzji marki Treaclemoon - marki dla mnie nowej, o której słyszę pierwszy raz, ale już wiem, że nie ostatni. 

Treaclemoon, Creamy Shea Butterfly
Żel pod prysznic i do kąpieli





Tak, jak już wspominałam żel pod prysznic i do kąpieli znajduje się w dość dużej butli, mamy tutaj zamknięcie na zatrzask, które przez cały czas użytkowania działa bardzo dobrze, nie zacina się i jest szczelne. Butelka mimo swojej wielkość jest wygodna w używaniu, a przez otwarcie wydobywamy idealną ilość produktu do użycia pod prysznicem. Design bardzo mi się podoba, jest dość prosty, ale ta kolorystyka bardzo mi się podoba, a najbardziej rzucający się w oczy napis ' masło shea', który zachęca do używania. 
Żel ma standardową i typową konsystencję, typowa formuła, która pieni się dość lekko, ale wystarczająco, żeby się umyć tak naprawdę. Formuła jest bardzo otulająca i przyjemna, bardzo kojąca i po prostu miła dla skóry. Zapach jest rewelacyjny, przenosi mnie w jakieś odludne i gorące miejsce, a zarazem jest to zapach z tych pobudzających i energetyzujących. 


Ja oczywiście jestem od zawsze team prysznic, kąpiele mimo że relaksujące dosyć szybko mnie nudzą i wprawiają w poczucie winy, że nic nie robię (dlatego tworzę dla siebie przytulną łazienkę, żeby móc w niej odpoczywać). Ale prysznic też może być przyjemny i relaksujący! A żel do kąpieli od Treaclemoon w tym zdecydowanie pomaga. Nie dość, że zapach się pięknie unosi w całej łazience to jeszcze ta konsystencja jest bardzo przyjemne. Tak, jak już pisałam, formuła otula skórę, jest jak najdelikatniejszy materiał na świecie muskający delikatnie skórę, sprawia, że skóra staje się super nawilżona i odżywiona, a wiecie, że ja od żeli pod prysznic wymagam jedynie tego, żeby nie wysuszały skóry. Ten żel zdecydowanie sprzyja pielęgnacji i za to go uwielbiam!


Ten żel pod prysznic daje mi wszystko, czego potrzebuję. Mamy tutaj piękny zapach, który relaksuje, ale i pobudza, a co najważniejsze konsystencja jest genialna dla skóry. Żel nie tylko świetnie oczyszcza skórę, ale też skutecznie dba o naszą skórę. Świetnie ją nawilża, odżywia, regeneruje i koi. A przy okazji, super się też sprawdza w okolicy depilacji czy to mechanicznej, czy np. laserowej. Jestem bardzo zadowolona z tego żelu, robię wszystko co ma robić, a zarazem robi więcej, niż ja oczekuję stricte od żeli pod prysznic. No tutaj wszystko mi gra i naprawdę jest fajnie!


I tak, jak wspominałam na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z marką Treaclemoon, cieszę się bardzo, że Pure Beauty zawsze dba o taką różnorodność w swoich pudełkach, mam możliwość odkrycia i poznania nowości, które często okazują się genialne! Także sztos!
Wy jakie żele pod prysznic lubicie najbardziej? Dajcie znać!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]