Garnier Hyaluron Glass Skin żelowa maska na tkaninie

22 sierpnia 2026

 
No dzień dobry! Jak tam, co tam? My dzisiaj mamy nasz wyjazd, więc cieszę się ogromnie, uwielbiam zmieniać miejsca, uwielbiam spać gdzie indziej, jest dużo obaw, ale też wiem, że uda nam się jakoś fajnie zaaranżować czas dzieciom - to jest w końcu najważniejsze i najprzyjemniejsze. Mocno wierzę w to, że pogoda się zmieni, zaskoczy i będzie naprawdę pięknie! 
A ja dzisiaj jeszcze chciałabym Wam przedstawić sztos z ostatniego pudełka, nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam czekać do wyjazdu, ja chciałam użyć tej maski od razu, jak tylko wyciągnęłam ją z boxa. Oj Garnier, jak Ty to umiesz! Hyaluron Glass Skin to dla mnie nowość, więc zapraszam!

Garnier - Hyaluron Glass Skin
żelowa maska na tkaninie





Maska na tkaninie znajduje się w standardowej saszetce. Ale zatrzymajmy się na designie. Co prawda jeśli chodzi o szatę graficzną i ogólny układ tych masek to jest tutaj wszystko standardowe, ale te kolory, ten dobór odcieni jest dla mnie tak magiczny, że wow! Uwielbiam i głównie dlatego chciałam chyba jak najszybciej użyć te maski. Już samo opakowanie krzyczy do mnie Glass Skin, więc tak - bomba!
Maska jest żelowa na delikatnej tkaninie, której się trochę obawiałam, bo zazwyczaj żelowe maski u mnie się nie sprawdzają, rwą się od razu albo spadają z twarzy, ale tutaj nie miałam takiego problemu! Maskę idealnie można było nałożyć na twarz i pięknie na niej leżała, bez przemieszczenia się jakiegokolwiek. A przy okazji, spodobało mi się też to, że maska ma niebieski odcień, co dodało atrakcji moim dzieciom. Maska ma mocny zapach, lekko mentolowy, mocno świeży, bardzo orzeźwiający - genialne!



Maskę oczywiście nakładamy na twarz i trzymamy 15 minut. Ja w między czasie lubię sobie robić różne rzeczy, od sprzątania, po pracę, przez oczywiście ogarnianie dzieci. Ważne jest dla mnie to, żeby taka maska mi w niczym nie przeszkadzała. Oczywiście nie zawiodłam się, maska Glass Skin pięknie leży na twarzy i ani myśli się z niej ześlizgnąć. Czuć na początku delikatny efekt chłodzenia, który z każdą kolejną minutą się wzmaga i jest coraz mocniejszy! Po chwili naprawdę dało się odczuć niezły chłód na twarzy, co w te upały jest na maksa przyjemne.
Maska oczywiście sprawdza się genialnie. Wspaniale nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Mimo intensywnego uczucia chłodzenia nie odczuwałam podrażnień, pieczenia czy swędzenia, co było super. Maska bardzo skutecznie łagodzi podrażnienia i regeneruje skórę po upałach. Przywraca skórze młody, promienny i piękny wygląd, buzia po użyciu tej maski jest w naprawdę świetnym stanie. Aż chce się gdzieś iść, chce się coś działać, no normalnie ja jestem zakochana w tym efekcie.



Więc nie ma się co dziwić, że będę ją polecać! Czuć, że maska zawiera porcję mocno skoncentrowanego serum, czuć, że buzia po użyciu jest miękka, gładka i cudowna w dotyku. Maska to skuteczna pielęgnacja i uzyskanie efektu młodej, promiennej cery, pełnej blasku, bez oznak zmęczenia, czy szarej lub matowej cery. Spodobał mi się ten Glass Skin efekt i nie mogę się doczekać, co się wydarzy po regularnym stosowaniu. Ta żelowa maska na tkaninie jest moją obecnie ulubioną. Kocham!


Znacie tę maskę? A może używaliście już produktów gwarantujących Glass Skin efekt? Dajcie koniecznie znać, bo ja jestem zajarana jakby powstała jakaś seria z tym efektem, to ohh brałabym wszystko! Pure Beuaty zdecydowanie wie, co zapewniać w swoich boxach kosmetycznych!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Travel Guide Set - Garnier & Mixa

20 sierpnia 2026


Dobra to teraz przyznać się, kto jest już po wakacjach, a kto jeszcze przed? Ja jestem przed i jest mi mega dziwnie, że w sumie całe wakacje czekałam na swoje wakacje i że potem tak szybko przejdziemy w tryb wrześniowy, czyli szkoła i przedszkole. To będzie pierwszy raz, kiedy tak szybko trzeba będzie się przestawić i będę mogła sprawdzić, czy był to dobry pomysł. Aczkolwiek, właśnie dlatego że wakacje przed nami nie myślę w ogóle o zakupach szkolnych tylko kminię czy mamy wszystko na wyjazd.



Na szczęście kminić za bardzo nie muszę, bo moje dwie ulubione marki kosmetyczne: Mixa oraz Garnier razem z Pure Beauty postanowiły mi w tym pomóc. Mamy box Travel Guide Set, w którym znajdują się wszystkie kosmetyki potrzebne na jeszcze wakacyjny wyjazd, ale myślę, że i nie tylko. Będą też na pewno przydatne w późniejszym czasie, co by utrzymać ten wakacyjny vibe. 
Bo wakacje to czas na zasłużony relaks, ale nie oszukujmy się jest to wyzwanie dla naszej skóry i włosów. Upały, woda, piasek albo wędrówki górskie, promienie słoneczne vs klimatyzacja, zmiana klimatu - to są właśnie powody, dla których nasza skóra i włosy potrzebują szczególnej troski. Czasem nie mamy siły i jedyne o czym marzymy to sen, ale na szczęście są produkty, które robią to wszystko za nas.  
Poniżej zobaczycie zestaw, który sprawi, że pielęgnacja w podróży będzie banalnie prosta, szybka i efektywna. I te produkty mega warto mieć w kosmetyczce, a sprawią, że będziemy czuć się pewnie i wyglądały promiennie w każdej sytuacji.

#garnier #skincare #sorbetgarnier #haircare #mixa
@garnierpolska @mixa_polska

 

GARNIER HYALURON GLASS SKIN żelowa maska na tkaninie
Ta żelowa maska w płachcie pomoże nam uzyskać glass skin już po pierwszym użyciu maski. Świetny skład, jak np. 4% kompleks gliceryny, kwasu hialuronowego oraz ekstraktu z ogórka sprawi, że po 15 minutach nasza skóra będzie widocznie nawilżona. Skuteczność została potwierdzona; intensywnie nawilżenie, odświeżenie oraz nadanie zdrowego blasku. Od siebie mogę dodać, że maska ma delikatny mentolowy zapach, mieszający się z czymś jeszcze, ale to jak cudownie ta maska chłodzi to jest ohh - cudowne uczucie!



GARNIER VITAMIN C FRESH&BRIGHT nawilżający krem-sorbet 4% [niacynamid + witamina C]
Kolejna pozycja jest już znana i rozsławiona wszędzie w social media. Krem-sorbet to produkt, który mocno nawilży skórę. Ma ultralekką i odświeżającą formułę, która rzeczywiście przypomina sorbet. Poza tym, wchłania się bardzo szybko i zapewnia aż 24-godzinne nawilżenie. Krem świetnie nadaje się na rano, jak i wieczór, dodatkowo cudownie odświeża skórę, nadaje jej zdrowego blasku oraz promienności. Skóra przestaje wyglądać na zmęczoną, szarą i ponurą, mamy za to piękny i zdrowy wygląd skóry, super gładką i miękką skórę w dotyku. Krem naprawdę radzi sobie fenomenalnie.



GARNIER VITAMIN C wonder tint
A jak już mamy dobrze nawilżoną skórę, to czas zadbać o produkt, który dodatkowo czyni cuda. Wonder tint to produkt do zadań specjalnych. Mimo swojej lekkiej formuły, natychmiast wyrównuje koloryt, a także chroni, nawilża i redukuje widoczność przebarwień, jak i rozświetla skórę. Zapewnia lekkie lub średnie krycie. Idealnie nadaje się do każdego rodzaju skóry, dzięki nielepkiej i nietłustej formule. Poza tym, co najważniejsza zapewnia bardzo wysoką ochronę SPF 50+, co sprawia, że skóra jest chroniona przed promieniowaniem UV, a i skóra jest nawilżona przez cały dzień.



GARNIER FRUCTIS diamond sleek spray
Przechodząc do włosów nie możemy zapomnieć o diamond sleek spray, który mocno wygładza i nabłyszcza włosy. On łączy technologię ochrony przed wilgocią z efektem profesjonalnego nabłyszczenia. Produkt skutecznie wygładza włosy i eliminuje puszenie. Poza tym, działa też jako termoochrona podczas stylizacji w temperaturze do 230 stopni C, a formuła odbijająca światło sprawia, że włosy zyskują intensywny, diamentowy połysk. Przy okazji, została tutaj zastosowana technologia waterproof, która tworzy warstwę hydrofobową, chronią fryzurę przed wilgocią i utrwalając efekt gładkiej tafli. Zresztą spójrzcie na to opakowanie jak odbija światło, tak samo jest z włosami!



MIXA HYALUROGEL serum nawilżające z kwasem hialuronowym
Kolejne serum, które ja uwielbiam - to serum świetnie sprawdzi się przy skórze wrażliwej. Mamy tutaj formułę z 5% kompleksem składników aktywnych, takich jak niacynamid, pantenol oraz kwas hialuronowy. Już od pierwszego użycia serum łagodzi skórę, redukuje uczucie dyskomfortu i ściągnięcia, zapewniając intensywne nawilżenie przez 24h. A po 4 tygodniach regularnego stosowania skóra jest jeszcze bardziej gładka i miękka oraz wygląda na bardziej promienną i zdrową. Serum jest genialne i naprawdę robi super robotę na skórze, robi dosłownie wszystko!


No to ja jestem gotowa na wyjazd, na maksa się cieszę i nie mogę się już doczekać! Znacie te produkty? Ja już się szykuję na recenzję, a dwa produkty już kiedyś kiedyś zostały na blogu opisane, więc zapraszam!


[wpis reklamowy]

OnlyBio Hair in Balance, peeling enzymatyczny do skóry głowy

17 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! Witamy się dziś w nieco chłodniejszych okolicznościach, co mnie mega cieszy. Po tym weekendzie przyda się każdemu takie orzeźwienie, ale osobiście bardzo proszę, żeby przyszły weekend był jeszcze hot as hell! Byłoby to bardzo przydatne nad jeziorem na naszym wyjeździe. Jeśli to się nie uda, będę musiała mocno szyć i kombinować, żeby tygodniowy wyjazd z dziećmi był jednak udany, ale do tego jeszcze mamy parę dni.
Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować peeling do skóry głowy, który ostatnio kupiłam, bo zużywam ich na potęgę. Muszę przyznać, że lekko się uzależniłam od tego kroku pielęgnacji i uważam, że naprawdę robi to robotę, nie tylko na skórze głowy, ale i na całej długości. Dlatego, zapraszam do recenzji, bo jest o czym pisać!


OnlyBio Hair in Balance
peeling enzymatyczny do skóry głowy





Ten peeling znajduje się w standardowym opakowaniu, jak na peelingi. Mamy tubkę, którą kupujemy w kolorowym kartoniku, na którym znajdują się wszystkie informacje, mamy tutaj opis, skład oraz sposób użycia. Wszystko mamy utrzymane w kolorowych, tęczowych odcieniach, co bardzo mi się podoba! Wszystko tutaj pasuje do siebie. Tubka oczywiście posiada wydłużony aplikator, którym mega wygodnie nakłada się peeling na skórę głowy, nie ma problemu, żeby dojść do różnych zakamarków, czy podostawać się między włosami- bomba.
Peeling ma dość gęstą i zbitą konsystencję, ale w dalszym ciągu bardzo wygodnie rozsmarowuje się nią na skórze głowy. Zapach jest obłędny, cytrusowy, owocowy, dosyć słodkie, nawet intensywny, ale muszę przyznać, że bardzo umila aplikację i potem siedzenie z peelingiem na głowie - uwielbiam.




Ja myję włosy średnio 2-3 razy w tygodniu, wszystko zależy od okoliczności i wiadomo wyższej matematyki. Peelingu używam praktycznie co mycie, chociaż teraz na wakacjach mam więcej czasu, to jak wróci rok szkolny będę walczyć o to, że raz w tygodniu to będzie konieczne minimum. 
Uwielbiam ten krok pielęgnacji, peeling sprawia że skóra głowy jest bosko oczyszczona, odświeżona, a włosy bardzo dobite od nasady. Kocham ten efekt. Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale peeling gwarantuje mi good hair day! Mimo, że nie przepadam za peelingami enzymatycznymi to tutaj ten robi znaczącą robotę. Super wygładza skórę głowy, odtyka pory, pozbywa się nadmiaru sebum oraz resztek kosmetyków, które mogą zakleić meszki włosowe. 
Włosy po myciu z peelingiem są w dużo lepszym stanie, są super sypkie, układają się magicznie same idealnie, wyglądają dobrze, dużo łatwiej się układają i stylizują. Uwielbiam!




Ja obecnie bez peelingu nie wyobrażam sobie pielęgnacji i mycia włosów. uważam, że ten etap jest na maksa ważny i nie ma się co oszukiwać, skóra głowy jest odpowiedzialna za wzrost włosów, więc odpowiednia pielęgnacja i dbanie o tę skórę jest fundamentem, jeśli chcemy mieć długie i zdrowe włosy. Ja zauważyłam, że od kiedy używam peelingów, włosy rosną, jak szalone, do tego wyglądają lepiej i mniej się niszczą. Taka pielęgnacja daje mi bardzo dużo, więc nie ma się co dziwić, że jestem poniekąd uzależniona od tego! Co prawda regularne stosowanie sprawia, że parę myć przerwy nic nie zrobi nieodpowiedniego. Efekty są długotrwałe, nie ma efektu od mycia do mycia, tylko utrzymują się dłużej, co też jest super ważne.


Ja uwielbiam te peelingi do skóry głowy, dajcie znać, czy wy też? A jeśli tak to polećcie jakieś peelingi, mam wrażenie, że w mojej drogerii nie ma już nic, czego nie używałam. 

Bioelixire, serum z olejkiem arganowym

15 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak Wasz weekend? Dzieje się coś ciekawego, macie plany jeszcze na końcówkę wakacji? Tak, jak wspominałam, przed nami jeszcze nasz wakacyjny wyjazd, więc jestem na razie w takiej fazie pomiędzy, niby wieczorami już czuję jesienny vibe, ale jednak w ciągu dnia świeci słońce i po cichu liczę na to, że za tydzień też nas przypiecze!
Fajnie, a ja mam dla Was sztos do pielęgnacji włosów, i nie powinno to nikogo dziwić, bo firma BioElixire pojawia się u mnie regularnie, tak każdy nowy olejek jest dla mnie na maksa ekscytujący. Lubię dawać włosom co chwilę coś nowego, ale równie dobrego, jak poprzednik, a moje kręcone i puszące się włosy lubią każde olejki, więc enjoy!


Bioelixire serum z olejkiem arganowym





Serum znajduje się w mini opakowaniu, mamy tutaj bardzo wygodne opakowanie, które mimo swojego sporego otworu nie wylewa serum z buteleczki, jak szalone. Wiadomo, że musimy na początku się w prawić w przechylanie buteleczki, ale gwarantuje Wam, że każdy wchodzi do wprawy. Serum ma dość oleistą, ale i przyjemną konsystencję. Nie klei się, nie lepi, z dłoni na włosy przechodzi praktycznie wszystko, więc albo na dłoniach nie zostanie nic albo łatwo to zmyjecie. Mamy super zapach, który jest wyczuwalny dość długo, mi przypomina dosyć męski zapach, ale jestem zdecydowanie na tak.




Serum używam zawsze na dwa sposoby. Na mokro, na świeżo umyte włosy, ale niewielką ilość na koniec pielęgnacji. Która fajnie dopełnia całą pielęgnację, a i przy okazji chroni przed wysoką temperaturą suszarki do włosów. Kiedy włosy są już suche idzie kolejna porcja serum, ale to już może iść więcej, moje włosy uwielbiają te produkty, piją je i nie ma opcji, żeby zostawiły po sobie efekt przetłuszczonych się włosów. Olejek super szybko wnika we włosy i idealnie nadają się do prostowania. Jeśli chodzi o moją pielęgnację, ja serum do włosów używam dość często, codziennie, przed wyjściem, przed pójściem spać. Wiem, że muszę dbać o moje delikatne końcówki, a to serum świetnie się w tym celu sprawdza. pomaga mi utrzymać włosy nawilżone, odżywione, jak i mocne! Włosy mniej się niszczą, mniej rozdwajają i ciągle wyglądają bardzo ładnie.



Ja jestem za każdym razem pod wrażeniem tych produktów. te serum mają niewielkie pojemności, ale są hiper wydajne, a przy okazji są mega tanie i można je kupić w najróżniejszych miejscach. Serum od Bioelixire zawsze daje mi idealne nawilżenie, odżywienie i super wygląd włosów, przy okazji mam piękny zapach, a i nie zapominajmy, że włosy są też wypielęgnowane i zadbane. Wyglądają bardzo dobrze. Uwierzcie mi, że dzięki Pure Beauty mam dość pokaźny zapas tych serum do włosów, nie tylko dlatego, że często pojawiają się w tym boxach, ale dlatego, że sama je kupuję, żeby przypadkiem mi nie zabrakło. Najfajniejsze jest to, ,ze serum mimo swojej turbo niskiej ceny, często też pojawia się na promocji, więc ja Wam gwarantuję, że nie ważne jaka wersja jest chwilowo dostępna do zakupienia, polecam wszystkie. Są cudowne!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Promienny i boski wygląd skóry dzięki Oriflame!

13 sierpnia 2026



Trzeba przyznać, że w tym roku lato nas rozpieszcza, za nami upały, przed nami upały, słońce świeci, razi w oczy i wpływa na naszą skórę. Pamiętajmy, że latem musimy szczególnie otoczyć troską naszą skórę, skutecznie ją nawilżyć, odżywić i odświeżyć! Moja zmęczona, szara skóra potrzebuje zdecydowanego działania, dlatego razem z marką Oriflame postanowiłam powalczyć o promienny wygląd mojej skóry! I wiecie co? Ta pielęgnacja jest tak dopracowana, że zostanie ze mną na długo!

Ta pielęgnacja składa się ze wszystkiego, czego mi obecnie potrzeba. Mamy tutaj odpowiednie oczyszczenie, intensywne nawilżenie i odżywienie nie tylko dla skóry twarzy! Pamiętamy o odpowiedniej pielęgnacji ust, a piękny, tropikalny zapach to wisienka na torcie, która wieńczy i umila całą pielęgnację. Nie ma to jak pachnieć, jak letni, ciepły i słoneczny wieczór. 



Glinkowa maseczka oczyszczająca do twarzy Optimals
Odpowiednią pielęgnację powinniśmy zawsze zacząć od super oczyszczenia, od zmycia wszystkiego, co na tej buzi jest, żeby wszystkie najcudowniejsze składniki miały okazję wniknąć głęboko w skórę i zrobić swoją robotę. Dlatego zaczynamy od glinkowej maseczki, która oczyszcza i matowi. Mamy w składzie glinkę oraz węgiel, które usuwają zanieczyszczenia, jak i nadmiar sebum, dzięki czemu pory stają się mniej widoczne, a skóra wygląda na świeższą i czystszą. Wystarczy 10 minut, żeby osiągnąć idealny efekt, co jest super ważne! Glinkę się świetnie nakłada, nie ciapie się ani nie brudzi, tak samo zaraz po zmyciu możemy cieszyć się ładną buzią, zamiast brać się do razu za sprzątanie.



Mgiełka do twarzy Wellosophy - Nawilżenie i Energia
A takie mgiełki to u mnie must have! Tym bardziej latem, potrafię ich używać w ciągu dnia, czasem nawet i na makijaż, bo dają cudownie orzeźwienie, odświeżenie, jak i schłodzenie. Od razu widać, że skórze czegoś brakowało, ale z tą mgiełką jesteśmy w stanie szybko nadrobić każde braki. Jest lekka jak chmurka, a działanie ma natychmiastowe. Zawiera ekstrakt z żeń-szenia syberyjskiego, dzięki czemu pełni funkcję ochronnego adaptogenu. Kiedy cera potrzebuje szybkiego zastrzyku świeżości i energii to właśnie watro sięgnąć po tę mgiełkę!



Serum intensywnie nawilżające Novage+ Proceuticals 24h
Serum dla skóry, która potrzebuje porządnej dawki nawilżenia. Zawiera kwas poliglutminowy, który pomaga zatrzymać wodę w skórze, zapewniając nawet 24-godzinne nawilżenie. Serum pomaga również pozbyć się drobnych linii i zmarszczek! Ma super konsystencję, dzięki czemu genialnie nakłada się serum na twarz, pięknie pachnie, a po aplikacji skóra jest tak gładka, że wow! Od razu czuć i widać to intensywne nawilżenie.




Intensywnie odżywcze kapsułki do twarzy Novage+
Te kapsułki to będzie mój największy hit tej pielęgnacji. Są boskie! Są małe, a w środku jest tak mocno skoncentrowana porcja odżywczego olejku, że wow! Formuła z kompleksem Nutri6, czyli mieszanką 6 olejków roślinnych intensywnie odżywia, nawilża, ale i dodaje cerze zdrowego blasku. Jedna kapsułka, a mamy zagwarantowaną widoczną poprawę wyglądu skóry już po 2 tygodniach stosowania! A ja Wam powiem, że nawet po jednym razie miałam tak mięciutką i gładką skórę, jak nigdy - no rewelacja!




Balsam do ust The One Heart&Hue Nude Devotion
Czy Wy widzicie to cudeńko? Czy widzicie to słodkie serduszko w środku? Matko, jakie to urocze! A na dodatek balsam do ust jest świetnym połączeniem balsamu i delikatnego koloru. Zewnętrzna warstwa daje ustom subtelnego odcieniu, natomiast żelowe serduszko w środku nawilża i cudownie pielęgnuje usta. Do tego, balsam ma SPF, więc mamy też podstawową ochronę przed promieniowaniem słonecznym! Jest bardzo wygodne w użyciu, super aplikacja, idealnie dopasowuje się do kształtu ust, no i sprawia, że usta są w super kondycji, a to za sprawą olejku murumu, olejku ze słodkich migdałów oraz witaminy E.



Woda perfumowana Top Scents Tropic Thunder
Nie ma to jak odpowiednie zakończenie całej pielęgnacji. Bo czego nie sprawić, że całość jest otoczone cudownym, letnim zapachem? Że możemy przy okazji przenieść się w jakieś mega gorące miejsce i rozkoszować się słońcem? Uwielbiam takie rozwiązania. Top Scent Tropic Thunder to soczysta i tropikalna kompozycja. Mamy tutaj wyczuwalne figi, brzoskwinie oraz davanę, które potem przeobrażają się w mleczko kokosowe, migdały i białą orchideę, kiedy całość bazuje na drzewie sandałowym, piżmie i cedrze. Powiem Wam, że zapach jest uzależniający!


Cała pielęgnacja jest rewelacyjna, dobrana wyśmienicie i zdecydowanie są tu produkty top of the top. Mamy pielęgnację od A do Z, ja nic więcej już nie potrzebuję. moja buzia wygląda pięknie, skóra jest nawilżona, a do tego pachnę tak, że można oszaleć - rewelacja!



[wpis reklamowy, Pure Beauty]