Denko, luty 2026r.!

02 marca 2026


Dzień dobry! Witam się z Wami w marcu! Ohh, jak pięknie się ten marzec zacząć, jak słoneczko pięknie świeci, jak wszystko powoli wraca do życia, nawet wiatr jest jakiś taki fajny, kiedy widzę za oknem, jak drzewa się delikatnie kołyszą. Jest mega przyjemnie i oby już tak pozostało!


A ja z całkiem nową energią, z całkiem innym humorem zapraszam Was na denko! Co prawda doba dalej trwa tyle samo, ale jak dzień jest dłuższy to wydaje się, że jest jakoś więcej czasu, więcej możliwości i nie ma się co oszukiwać, dzieci pójdą na zewnątrz to też jest inaczej. Ohh błogo! 
A ja przechodzę do clue dzisiejszego wpisu! Denko! Denko jest dość podstawowe, ale w sumie pod koniec lutego jakoś nagle coraz więcej produktów się pokończyło, więc fajnie! Coś tam mamy, chociaż w dalszym ciągu nie jest to to. Ale i tak jest coraz lepiej. No to lecimy!


I mamy ulubieńców! Z ulubieńców dość mało produktów, ale mamy tutaj pewniaki, takie produkty, które są naprawdę sztos! Jak np. Ziaja intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który dla mnie jest genialny, tak jak i całą marka Ziaja. Te produkty są tanie, mega łatwo dostępne, a na dodatek są dobre! Ten krem jest bardzo przyjemny i działa skutecznie. Tak samo, jak i BeBeauty, waciki kosmetyczne, które nie mają sobie równych już do bardzo dawna, nie wyobrażam sobie używać innych wacików, tylko te. Tak samo nie wyobrażam sobie toalety bez mokrych chusteczek, dlatego Queen, nawilżany papier toaletowy to produkt, bez którego z biedronki nie wychodzę. Dla mnie to produkt podstawa, przydaje się w każdej sytuacji i są mega. A mega też jest Garnier Skin naturals, Hydra Bomb Sheet Mask, maska w płachcie i są to zdecydowanie moje ulubione. Mam na ich punkcie bzika, kupuję je nałogowo, żeby mieć, a nie mam niestety czasu, żeby używać albo po prostu o nich zapominam. Ale wiem, że niedługo wyrobię sobie nawyk używania masek bardzo często, przynajmniej dwa razy w tygodniu. 



  • Mixa, odżywczy balsam do ciała body milk, shea nourish - ten balsam do ciała okazał się być u mnie strzałem w 10, uwielbiam go! Balsam uratował moją opaleniznę, jak i skórę, pierwszy raz w życiu! Ja mam problem z opalenizną, skóra mi schodzi i na tym się kończy, ale ten balsam w tamtym roku sprawił, że w końcu byłam opalona. Ale pamiętajmy i o najważniejszym, balsam świetnie nawilża i odżywia skórę, dzięki niemu skóra jest miękka, gładka i cudowna w dotyku.
  • Natur Planet, olejek myjący do demakijażu, pomarańcza - o tym olejku dopiero, co pisałam. Co prawda wolałabym, żeby był bardziej wydajny, ale ten olejek  swoim działaniu jest naprawdę fajny, fajnie zmywa makijaż, robi to dokładnie, sprawnie i szybko! I to jest super, olejek myjący bardzo fajnie się sprawdza i ja go polecam.
  • Dr. Irena Eris, circalogy, regenerująco - kojący krem do twarzy na noc - to jest mój produkt na noc numer 1, uwielbiam ten krem, on był fenomenalny i naprawdę za każdym razem, jak go używałam, rano miałam buzię piękną, świeżą, nawilżoną, odżywioną, że wow! To jest krem, do którego moja skóra się nie przyzwyczaiła i naprawdę codziennie była rewelacja. Uwielbiam go!
  • Max Factor, Miracle Pure skin reset, podkład od twarzy - to jest podkład za którym trochę tęsknię, co prawda nie spodziewałam się tego, ale był on naprawdę przyjemny, zostawiał buzię świeżą, taką promienną i mega naturalną, ale w dalszym ciągu z cudownie wyrównanym kolorytem, skóra wyglądała bardzo fajnie, makijaż był zrobiony idealnie, mi on na dzień wystarczał, ale na wieczór też się sprawdzał całkiem okej. 
  • Aloesove, hydrolat z aloesu - ja uwielbiam aloes, a moje włosy to już w ogóle. Od zawsze aloes miał świetny wpływ na moje włosy i sprawiał nie tylko, że były świetnie nawilżone, odżywione i mocniejsze, ale i sprawiał, że włosy rosły mi, jak szalone. Uwielbiam!
  • Wibo, banana loose powder, sypki puder do twarzy - ten puder do twarzy bardzo mi się spodobał, miał bardzo fajny żółtawy kolor, świetnie pachniał, a przy okazji super utrwalał makijaż, trzymał wszystko w ryzach przez cały dzień, nie ścierał się, nie schodził, ładnie matowił skórę cały dzień, super. Mega tani, tylko szkoda, że opakowanie mi się zepsuło dość szybko, co było niewygodne w późniejszym użytkowaniu. 
  • Yves Rocher, Un Matin au Jardin, Lilas Mauve, woda toaletowa kwiat bzu - tak dokładnie, link przerzuci Was do recenzji napisanej w 2017roku! Czyli te perfumy przetrwały u mnie 9 lat, nie dlatego, że mi się nie podobały, tylko w między czasie miałam inne perfumy, które jakoś tak wolałam. Ale one są bardzo ładne! Nie są to wykwitnne wow perfumy, ale jest to zdecydowanie ładny zapach. 
  • Vianek, płyn micelarny z kwasem salicylowym - wiecie, że ja jestem zdecydowanie team zmywanie makijażu pod prysznicem, za bardzo nie wiem dlaczego wrzuciłam ten płyn do średniaków, bo on nie był zły, on był w porządku, fajnie zmywał makijaż, oczyszczał skórę, odświeżał ją rano i wieczorem i był fajnym uzupełnieniem, kiedy czułam, że coś nie do końca ta buzia jest oczyszczona, więc dałabym go zdecydowanie wyżej w rankingu, był spoko.

  • Hair in balance by OnlyBio, ma!line peeling do ciała - ten peeling do ciała był całkiem okej, nie jest to peeling, który będę uwielbiać i będę go kupować potem ciągle, był okej, ładnie wygładzał skórę, ale zdecydowanie nie należy on do moich ulubieńców. Wolę mocniejsze, bardziej gruboziarniste peelingi.
  • Mysterium, szampon do włosów zniszczonych i farbowanych z czarnuszką - i kolejny szampon, który w trakcie używania był okej, ale jakoś tak na dłuższą metę, w dłuższym stosowaniu coś tam przestało mi grać. Mam wrażenie, że zaczął obciążać mi włosy i były takie trochę bardziej oklapłe. 
  • Alterra, Naturkosmetik, szampon curly waves do włosów kręconych - odsyłam do recenzji świetnych szamponów do włosów, ale ten totalnie się u mnie nie sprawdził. Dałam do średniaków, bo stwierdziłam, że nie chcę go skreślać, ja na chwilę obecną nie jestem team kręcone włosy, dlatego się pewnie u mnie nie sprawdził. 
  • Equilibra, rosa, czysta woda źródlana orzeźwiająca - stosowałam tę wodę tak zamiast płynu micelarnego, żeby po prostu zużyć, był okej, ale jednak nic specjalnego tutaj nie było, ładnie pachniał, ale zdecydowanie nie potrzebuję takiego produktu. 
  • Hair in balance by OnlyBio, odżywka bez spłukiwania - i tą odżywkę wymęczyłam, o szok używałam jej dobre dwa lata, więc tutaj wydajność fantastyczna! Ale nie jest to odżywka, która u mnie robiła jakąś fenomenalną robotę koniec końców, zdecydowanie wolę inne produkty, ten używałam ostatecznie, żeby zużyć.

 

I mamy nową kategorię inne, do których daję pędzle! Pozbywam się dwóch pędzli, których po prostu nie używam, a zajmują mi miejsce i jakoś tak mnie denerwują. Zdecydowanie powinnam pozbyć się większej ilości pędzli, bo mam ich bardzo dużo, ale jakoś te trzy na razie od Lovine i Sunshade Minerals postanowiłam wyrzucić, nie dlatego, że są złe, ale po prostu u mnie nie były w ogóle używane (a mimo to wyglądają dość brudno, więc dziwne). I zużywam w końcu perfumetki! Na pewnie jest tutaj Dior i Hermes i jedna no name, któa akurat byłą najładniejsza. Te dwie były takie dziwne, a szukam mojego nowego zapachu! Szukam perfum, w których bym się zakochała i uwielbiałabym się nimi psikać, więc jak coś macie do polecenia, to dajcie!


I mamy denko! Możemy zacząć nowy miesiąc nowymi recenzjami i nowymi produktami, które muszę chwilowo jeszcze sobie zaplanować, a dużo nowości się dzieje, dużo nowości do mnie wpadło, więc stay tunned, będzie tu dużo wpisów!


Natur Planet olejek myjący do demakijażu twarzy pomarańcza

28 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie w ten pierwszy, wyczekany i iście wiosenny weekend? U nas w końcu bardzo wiosennie. Ja już sobie zrobiłam wiosenne paznokcie, a na dodatek robiliśmy ognisko, robiliśmy kiełbaski na patyku i spędziliśmy z dziećmi prawie cały dzień na zewnątrz. Jak ja na to czekałam! Mimo, że uwielbiam jesień i zimę, ale teraz bardzo się cieszę na każde promienie słońca. Jest pięknie, ciepło i mega przyjemnie!
A dzisiaj w końcu recenzja olejku do demakijażu od Natur Planet, który był w kalendarzu adwentowym i bardzo chciałam go przetestować. A ja uwielbiam zmywanie makijażu olejami, mam wrażenie, że jest to najszybszy i najbardziej pielęgnacyjny sposób na demakijaż. Pielęgnacyjny pod kątem tego, że nie wysusza, a nawilża i odżywia przy okazji zmywania makijażu. Więc, sprawdźmy, jak w tej roli sprawdził się olejek od Natur Planet!


Natur Planet - pomarańcza
olejek myjący do demakijażu twarzy





Olejek myjący znajduje się w zwykłej buteleczce, zamknięcie mamy typowe na klik, kiedy wysuwa nam się otwór, z którego możemy wycisnąć olejek na dłoń. Opakowanie bardzo mi się podoba, tym bardziej kolorystyka w jakim jest utrzymane. Nie jest to typowy pomarańczowy odcień, którego moglibyśmy się spodziewać, za to ciemny brąz i modna obecnie czekolada - bardzo fajnie. Lubię taki design spokojny, ale jednak wyróżniający się w tej prostocie. 
Olejek nie jest w ogóle tłusty, mam wrażenie, że swoją konsystencją przypomina mi te suche olejki. Jest całkiem gęsty, taki zbity, ale jednak jest bardzo wygodny w użytkowaniu, nie ucieka przez palce, nie rozlewa się na boki tylko ładnie siedzi na dłoni, jak i potem na twarzy. Zapach jest delikatny i ładny - bardzo na plus.



Dla mnie olejek do demakijażu okazał się być super alternatywą z tego względu, że ostatnio zawsze demakijaż roiłam za pomocą jakiegoś żelu i gąbeczki do demakijażu, więc taki olejek myjący to była super odskocznia! Olejek bardzo fajnie radził sobie z makijażem, nie było tu znaczenia czy makijaż był lżejszy na dzień czy mocniejszy na wieczór. Nie ważne, czy miałam mocno pomalowane oczy i wytuszowane rzęsy, olejek zawsze świetnie zmywał makijaż. Wiadomo nie jest tak, że olejek sam zmyje i wyciągnie, jak magnes makijaż z zakamarków, musimy pamiętać o okolicach nosa, żeby dobrze domyć linię rzęs i wtedy będziemy zadowoleni z efektów. Makijaż będzie dokładnie zmyty i cała buzia będzie super oczyszczona. 
Olejek nie powoduje podrażnień, pieczenia, nie sprawia, że oczy pieką, czy są zamglone lub czerwone. Olejek jest fajnie delikatny dla skóry i oczu, a zarazem bardzo skuteczny. Ja zawsze robię sobie dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc po takim olejku i tak używam dodatkowo żelu, ale twarz po zrobieniu demakijażu jest bardzo komfortowa cały czas.


Ja jestem zadowolona z tego olejku, bardzo fajnie zmywał makijaż, dokładnie to robił i nie było problemu, że miał problem z jakimś konkretnym kosmetykiem lub miejscem. Bardzo fajnie pachnie, ma fajną suchą konsystencję, dzięki czemu nie klei się i nie jest mega tłusty, no i działa. Doczepię się jedynie do tego, że jest dość niewydajny. Wystarczył mi na niecały miesiąc użytkowania, fakt faktem używałam go prawie codziennie, ale w dalszym ciągu jakoś tak wolałabym większą pojemność i wtedy byłoby super. 
Ja bardzo olejek polecam, tym bardziej osobom, które jeszcze nie robiły sobie demakijażu takim produktem, to jest naprawdę super sprawa! A skóra jest cały czas pięknie nawilżona i odżywiona, ekstra!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie mi znać!


[zakup własny]

Sweet Valentine, czyli najrozkoszniejsze pudełko od Pure Beauty!

26 lutego 2026

Dzień dobry! Kończymy luty, kończymy miesiąc zakochanych, ale wcale nie musimy kończyć celebrowania miłości! Pamiętajmy, że gdybyśmy byli wszyscy dla siebie bardziej mili i bardziej życzliwy, to świat na co dzień byłby lepszy, łatwiejszy, a nawet i lżejszy. Czasem wydaje mi się, że ludzie szukają mega skomplikowanego sposobu na to, żeby świat był lepszy, a tak naprawdę wystarczy niewiele. Wystarczy cieszyć się drobnymi rzeczami, nie przejmować się za bardzo rzeczami, na które nie mamy wpływu i mieć więcej wyrozumienia dla siebie nawzajem. Tylko tyle albo i aż tyle.


A zostając w temacie miłości, ja mam dla Was dzisiaj kolejne pudełko od Pure Beauty! Spójrzcie tylko na te dwa zakochane psiaki, czego chcieć więcej od życia? Całe pudełko prezentuje się tak pięknie, że nie mogę się na nie napatrzeć, co prawda już zostało skradziona przez moją córkę, ale co jakiś czas mi się nawinie;. Ogólnie box jest wypełniony po brzegi samymi super kosmetykami, mamy tutaj coś do makijażu, ale i oczywiście sporo pielęgnacji! A wiemy, że zawsze pielęgnacja powinna być naszym priorytetem, nawilżenie i odżywienia, o to powinniśmy dbać codziennie. Tak samo, jak i powinniśmy dbać o nasze relacje z drugim człowiek. Ja mam wrażenie, że od razu człowiek szczęśliwszy jest piękniejszy!
Ale, ale jakaś za duża rozkmina mi wjechała, czas się przyjrzeć naszym kosmetykom.



GOLDEN ROSE, PURE MATTE POWDER LIPSTICK matowa pomadka do ust o pudrowym wykończeniu
Zaczynamy od pomadki, która ma super miękką formułę, przy okazji jest delikatna, co zdecydowanie ułatwia malowanie ust. Przy okazji pomadka nadaje subtelne, pudrowo-matowe wykończenie ust, co daje świetny efekt w makijażu. Zdecydowanie pomalowane usta na taki kolor będą świetną wisienką na torcie. Ale nie zapominajmy i o tym, że pomadka ma też mocne właściwości pielęgnacyjne, została wzbogacona kwasem hialuronowym, olejkiem jojoba oraz witaminą E, co oczywiście nawilża i odżywia usta. Pomadka wydaje się być genialna, moja ma piękny bordowy odcień i już się nie mogę doczekać, aż będę miała okazję, żeby nią pomalować usta.



MAX FACTOR 2000 CALORIE LONG LASH ERA tusz do rzęs
A jak już usta, to i nie zapominajmy o rzęsach! Ja jestem fanką dobrze podkreślonych oczu, uwielbiam efekt hipnotyzującego spojrzenia, takiego od którego nie da się oderwać wzroku, a wiemy, że oczy potrafią przyciągnąć uwagę każdego. Ten tusz do rzęs ma za zadanie wydłużyć każdą rzęsę, dzięki czemu spojrzenie nabierze takiego wyrazu, że ohh! Poza tym, tusz jest bardzo łatwo zmywalny, wystarczy ciepla woda i gotowa, nie ma opcji, żeby gdzieś został tusz w zakamarkach. 



HEAN EVER GLOW puder sypki
A w boxie znalazł się jeszcze sypki puder, czyli idealny produkt na wykończenie całego makijażu! Były dwie opcje do wylosowania, ja mam ever glow. Pure Beauty chyba dobrze wie, że ja lubię glow i jestem największą sroką fanek Pure Beauty. Te puder ma właściwości rozświetlające, ale o jedwabistej i ultralekkiej formule, która idealnie stapia się ze skórę W składzie znajdują się mikro perełki, które odbijają światło, tworząc efekt fotokorekty, czyli optycznie wygładzonych rys twarzy, Skóra wygląda świeżo, zdrowo i na super wypoczętą!
Inna wersja: Hean, bamboo setting powder, puder sypki



EFEKTIMA RETINOL&VITAMINS hydrożelowe płatki pod oczy
A teraz zapraszam na produkt, który znam i uwielbiam! Ja wszystkie płatki pod oczy uwielbia i co najważniejsze widzę po ich użyciu ogromną różnice. Oczy zawsze nabierają ładnego wyrazu, wyglądają na wypoczęte i wyspane, worki pod oczy znikają, tak samo jak i cienie i podkrążenia. Ta wersja dodatkowo pomorze skórze odzyskać młodzieńczy blask, będzie zadbana i cudownie odprężona!
Inna wersja: Efektima płatki pod oczy snail&vitamin C lub Efektima płątki pod oczy Hialu-rose



BIOTANIQE węglowa czarna maska peel-off
A w temacie mocnej pielęgnacji i silnego działania mamy te z maskę do twarzy, czarną z serii peel off! Ta maska ma mega mocne i skuteczne działanie, które ja uwielbiam. Natychmiast odblokowuje i ściąga pory, przy okazji absorbuje nadmiar sebum i usuwa martwy naskórek. Dzięki tej masce nasza cera nabierze blasku, odzyska równomierny koloryt oraz zdrowy wygląd skóry. Maska działa błyskawicznie, od razu sprawi, że skórą będzie odświeżona, głęboko oczyszczona, a na dodatek cudownie wygłądzona.



NIVELAZIONE silnie regenerująca maska do rąk na noc
A jeśli ktoś tak, jak ja zawsze gubi rękawiczki, to uwaga Nivelazione ma dla nas cudowny krem-maskę na noc! Ten kosmetyk sprawi, że skórze przywrócimy miękkość, gładkość oraz elastyczność, a także wspiera naturalne procesy odnowy skóry. Formułą została wzbogacona mocznikiem, kolagenem oraz kwasem hialuronowym, więc na pewno mamy tutaj produkt o fantastycznym działaniu. 
Inna wersja: nivelazione, dermatologiczny krem naprawczy do rąk, Nivelazione lipidowy krem-komper S.O.S. do rąk



VIANEK nawilżający krem pod oczy
A teraz produkt pod oczy! Tyle tutaj dzisiaj było informacji na temat wyrazistego spojrzenia itd, a nie zapominajmy o tym, że mamy jeszcze możliwość używania po prostu dobrego kremu pod oczy, który ma fantastyczne działanie. Pamiętajmy o tym, że ten krem pod oczy ma aż 99% skłądników pochodzenia naturalnego, wspiera suchą oraz wrażliwą okolicę oka, a przy okazji nawilża, uealstycznia i poprawia jej koloryt. A na dodatek, usuwa oznaki zmęczenia skóry i opóźnia procesy starzenia się skóry. No cudownie!



SO!FLOW BY VIS PLANTIS oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy
A teraz mamy coś do włosów, coś, co stanowi mocną pielęgnację i kurację do skóry głowy, a mianowicie jest to maska z glinką, która świetnie sprawdzi się przy przetłuszczających się włosach. Te produkt pochłania natychmiast nadmiar sebum, odblokowuje pory, a także oczyszcza skórę głowy, odświeżając ją i przedłużając ich świeżość. Świetnie nadaje się do każdego rodzaju włosów, ale najfajniejsze jest to, że właśnie sprawi, że włosy będą dłużej wyglądały ładnie!



ARTISHOQ szampon enzymatyczny
A jak już mamy dobrze umyte włosy to możemy podziałać z szamponem, a ten szampon jest enzymatyczny, co sprawia, że doskonale dodatkowo oczyści skórę głowy oraz włosy. Dodatkowo szampon wspomaga usuwanie zrogowaciałych komórek naskórka. W składzie znajduje się Bromelaina (enzym otrzymany z ananasa), która delikatnie złuszcza i wygładza skórę. Przy okazji w składzie mamy kwas fitowy, który wspomaga naturalny cykl odnowy skóry.



TUTTI FRUTTI EVERYBODY GLOW multiwygłądzający peeling myjący 3w1 #yuzuperfector z kwasami AHA i enzymami
Mamy tutaj produkt, który świetnie się sprawdzi w pielęgnacji twarzy. Peeling myjący 3w1 to produkt, który przyda się każdemu. Z jego fajniejszych właściwości to właśnie skuteczne oczyszczanie oraz zapewnienie trójstopniowej eksfoliacji. Dzięki temu peelingowi pozbędziemy się martwego naskórka i odkryjemy piękna i rozświetloną skórę. Ponadto, nasza skóra będzie superjędrna, na maksa wygładzona i oczywiście bez blizn czy niedoskonałości. Działa na każdym poziomie i będzie to na pewno strzał w 10!



DERMEDIC CICATOPY ultrakojący krem naprawczy
A na koniec mamy krem do twarzy, który natychmiast przynosi długotrwałą ulgę bardzo suchej skórze z objawami alergii oraz egzemy, w tym atopii, jak i wyprysku kontaktowego. Świetnie sprawdzi się na podrażnionej skórze nie tylko dorosłych, ale i dzieci od 1. dnia życia, co jest jego ogromnym plusem! Na pewno będziemy się cieszyć przy okazji cudownie nawilżoną oraz odżywioną skórą, która będzie bardzo miękka i gładka. Nie mogę się doczekać, a i mam okazję użyć też tego produktu u syna, który chwilowo ma delikatną egzemę.


I tak się prezentuje całe walentynkowe pudełko! Jest genialne, bardzo mi się ono podoba, każdy kosmetyk mega mi się przyda, a na dodatek część z tych produktów mogłam zacząć używać już do razu! Mega się z tego cieszę, więc już niedługo będziecie mieć pierwsze recenzje!
A może jest coś, co Was zainteresowało najbardziej? Dajcie mi znać.


[wpis reklamowy]

Rimmel Kind&Free - Blur it out podkład matujący

24 lutego 2026

 
Dzień dobry! Ostatni tydzień lutego, lecimy z tym tematem! Działamy i w tym tygodniu jak zawsze całkiem sporo się dzieje. Ja mam w tym tygodniu wyjście, w związku z tym, mam też powciskane korepetycje tak, żeby się ze wszystkim wyrobić w tym tygodniu. Nie zapominając oczywiście o innych obowiązkach, spotkaniach i dodatkowych zajęciach dzieci. No ale! Może kiedyś nadejdzie dzień, że rzeczywiście będę miała więcej wolnego czasu, wszystko będzie zrobione, a ja nie będę narzekać.. 
A dzisiaj na szczęście mam czas na recenzję! I będzie to recenzja produktu do makijażu marki Rimmel, mamy tutaj podkład matujący do twarzy Blur it out, który przyciąga spojrzenia już swoim opakowaniem, które mi bardzo się podoba i na maksa wpada w oko, co myślę, że widać po ilości zdjęć, jakie zrobiłam. 


Rimmel Kind&Free
Blur it out - podkład matujący






Jak już się zachwycałam opakowaniem to dopowiem, że to połączenie kolorów, które wydaje się, że na pierwszy rzut oka się gryzie to mi bardzo pasuje, fajnie się ze sobą komponuje i fajnie się wyróżnia na tle innych kosmetyków. Dodatkowo mamy tubkę, która ma mocno zaostrzony aplikator, który pomaga nakładać podkład bezpośrednio na twarz, jest to bardzo wygodne, dla osób które preferują ten sposób nakładania makijażu. Ja jestem zdecydowanie team dłoń i potem za pomocą pędzelka na twarz. Zakrętka jest mocna, szczelna i dobrze wykonana, tak jak i całe opakowanie. 
Mój podkład ma numer 001 fair porcelain i jest dość jasny, uznałabym go zdecydowanie za porcelanowy odcień podkładów, który momentami może się wydawać aż biały na twarzy, ale spokojnie biały to on nie jest. Konsystencja jest idealna, ani za rzadka ani za gęsta. Zapach jest raczej nie wyczuwalny. 




Ja używam tego podkładu głównie na dzień, powiedziałabym, że ma raczej średnie krycie, ale np. nie radzi sobie za bardzo z zaczerwienieniami przy pierwszej warstwie. Jeśli mam problem z czerwonymi plamkami to dokładam po prostu drugą, już konkretną warstwę i wtedy jest okej, ale jednak jeśli chodzi o podkład na dzień, wolę dawać jedna warstwę, żeby za bardzo nie przykrywać tej skóry. Wydaje mi się, że dla cer bez problemów będzie super, bo naprawdę fajnie wyrównuje koloryt i buzia wygląda bardzo ładnie, jest zmatowiona, ale w dalszym ciągu promienna, wygląda świeżo i zdrowo, i bardzo mi się to podoba. Gdyby nie moja naczyniowa skóra skłonna do zaczerwienień (szczególnie rano) byłabym myślę bardzo zadowolona. 
Jeśli chodzi o jego trwałość, też jest okej, jak na produkt na dzień. Na imprezę bym go nie wzięła, ale tak do pracy jest wystarczający, chociaż lubi się ścierać gdzieniegdzie. 


I tak. Jeśli są tu osoby o nieskazitelnej cerze, które potrzebują jedynie delikatnego podkładu, jak np. krem BB to ten podkład będzie naprawdę fajny. Zostawia skórę w naprawdę ładnym stanie, wygląda zdrowo i świeżo, jest ładnie zmatowiona, ale w dalszym ciągu promienna. Z większymi problemami sobie nie radzi, trzeba dokładać kolejne warstwy, co też nie zapycha i nie zatyka skóry, ale ja po prostu wolę zamknąć temat podkładu rano w jednej warstwie. Fajnie współpracuje z innymi kosmetykami, z korektorem i pudrem. Nie roluje się, nie utlenia, nie zmienia koloru na buzi po nałożeniu. 



I tutaj ten podkład jest naprawdę fajny, lubię go używać, tym bardziej dlatego, że nie mam problemu z kolorem, a zazwyczaj wszystko jest dla mnie zbyt ciemne. Wiem, że muszę powalczyć z moją naczyniową i często zaczerwienioną skórą, podziałać na nią kosmetykami pielęgnacyjnymi, żeby wzmocnić barierę ochronną skóry i ją uspokoić, a wszelkie podrażnienia załagodzić i wtedy ten podkład będzie dla mnie idealny! Myślę, że warto podziałać nie tylko dla tego podkładu, ale i po prostu dla skóry.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 


Ziaja jeju młoda skóra - tonik do twarzy

22 lutego 2026

 
Dzień dobry! I weekend się kończy! Ciężko mi powiedzieć, czy zrobiłam to, co chciałam, bo w dalszym ciągu za dużo rzeczy mam do zrobienia. Na pewno, powoli, powoli zbliżamy się do luźniejszego okresu albo tak mi się po prostu wydaje, bo zbliża się wiosna, a cieplejsza pogoda z dziećmi to już jest win-win! Oj przydałby się urlop, taki dłuższy, żebym była w stanie i odpocząć i zarazem zrobić wszystko, co powinnam, ale jest mi tak ciężko się zebrać, że szok!
Ale za to dzisiaj mam dla Was fajną recenzję! Fajną, bo mamy produkt naprawdę przydatny w pielęgnacji twarzy, na dodatek marki, która jest bardzo łatwo dostępna, a zarazem cena jest na maksa przyzwoita! Ziaja to marka, która jest ze mną już od bardzo dawna, pamiętam, jak jarałam się, że kupiłam sobie żel pod prysznic kozie mleko i krem do rąk pachniał tak samo pięknie. A teraz przyszedł czas na tonik do twarzy!


Ziaja jeju - młoda skóra
tonik do twarzy





Tonik znajduje się w dość zwykłej buteleczce, nie mamy tutaj nic specjalnego, zwykła przeźroczysta butelka świetnie przyciąga uwagę głównie ze względu na niebieski odcień samego toniku. Co w połączeniu z tymi czarnymi napisami sprawia, że jakoś tak przyciąga nasz wzrok, co bardzo mi się podoba. Mamy na opakowaniu wszystkie najważniejsze informacje, do tego mamy atomizer. A ja uwielbiam w ostatnim czasie toniki w sprayu, kiedy mogę zrobić twarzy mocny tonikowy prysznic -uwielbiam ten efekt. Tutaj z opakowaniem wszystko jest okej, mamy też zatyczkę, która dodatkowo chroni przed wypłynięciem produktu z opakowania, dzięki czemu możemy spokojnie brać tonik ze sobą wszędzie.
Jak już pisałam ten niebieski odcień toniku przyciąga wzrok, a ja mogę dodać, że konsystencja jest typowa, wodnista, nie jest tłusta, nie jest oleista, ale bardzo fajna i przyjemna konsystencja, która nie wchłania się od razu w skórę, ale to jest fajnie. Ja bardzo lubię ten efekt mokrej twarzy po użyciu, bo właśnie wtedy powinniśmy nakładać na twarz serum do twarzy i wtedy osiągniemy najlepsze rezultaty.


Ja toniku używam dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Rano po oczyszczeniu twarzy oraz jest to pierwsza rzecz, jaką nakładam na twarz, z kolei wieczorem po zmyciu makijażu również ratuję moją zmęczoną skórę po całym dniu tym tonikiem. W każdym z tych przypadków tonik sprawdza się fenomenalnie. Muszę przyznać, że nie spodziewałabym się, że to będzie aż takie cudeńko, ale uwielbiam ten produkt!
Mamy tutaj mocne nawilżenie, odżywienie, a zarazem full nawodnienie. Tonik sprawia, że skóra nie traci wody, a i utrzymuje cały czas idealny poziom nawodnienia skóry. Jest też świetnym pierwszym krokiem pielęgnacji, czy to na zbliżający się makijaż czy właśnie pielęgnację wieczorną, regenerację i odpoczynek. Przygotowuje świetnie skórę rano na cały dzień pełen wyzwań, sprawia, że się budzę, że nabieram jakiegoś pozytywnego nastawnia, bo wiem, że moja skóra jest zadbana i dostała to czego potrzebuje. Nie wpływa negatywnie na skórę, pomaga jej na każdej płaszczyźnie, podbija działanie wszystkich innych kosmetyków, kocham ten tonik - jest rewelacyjny!


Nie wiem, czy tonik nadaje się do mojej skóry, ale bo moja skóra już młoda nie jest, ale tonik jest genialny. Uwielbiam go, uwielbiam jego działąnie, uwielbiam jego działanie pobudzające w każdej sferze, bo pobudza nie tlyko moją skórę, ale i moją duszę, jak i moje myśli. Uwielbiam jego cenę, któa jest niesamowicie niska, uwielbiam jego dostępność, bo znajdziemy go w większości drogeriach, a i nie zpaominajmy o tym, że jest turbo wydajny! Ja go mam i mam już ponad dwa miesiące (ostatni tonik pojawił się w grudniowym grudniu), a nie zużyłam nawet połowy, co przy cenie niecałych 10zł daje fenomenalny wynik. A muszę przyznać, że nie oszczędzam go, daję na twarz bardzo dużo produktu, robię sobie mocne, wodniste prysznice, bo takie uwielbiam. Nie ma sobie równych jest świetny! Bardzo go polecam!



Używacie toników do twarzy? Ja jakiś czas temu przestałam, męczyło mnie używanie wacika i przemywane twarzy czymś następnym, za to możliwość wypsikania sobie twarzy tonikiem mnie kupiła, zdecydowanie. Jest genialny! I jest to kolejny produkt, który wkradł się do mojej pielęgnacji i prędko z niej nie wyjście. Uwielbiam no!
A Wy jakie macie kroki w pielęgnacji skóry twarzy?