Dzień dobry! Jak się macie? Wyobrażacie sobie, że już jest koniec marca? Zbliża się kwiecień, zbliża się Wielkanoc, ja jestem w szoku! Powiem szczerze, że nawet nie zdążyłam sobie uzupełnić kalendarza na marzec, zaplanować, a tu już się kończy miesiąc i w sumie nie ma sensu tego uzupełniać. Masakra! Ten czas leci tak szybko, że ja naprawdę nie nadążam. A wiecie jak jest w księgowości, ledwo zamknę jeden miesiąc, a tu już kolejny do zamykania się szykuje, co u mnie w ostatnim czasie nawarstwiło bardzo! Ale fajnie, lubię jak czas tak szybko leci, lubię to, że dużo rzeczy się zmienia, lubię to, że dzieci są coraz starsze i chcąc nie chcąc z dnia na dzień jest coraz łatwiej, czasem ciężej, a czasem łatwiej. No życie!
Życie, życiem, a blogowo czas na zamknięcie miesiąca, ja bardzo lubię te zamknięcia, uwielbiam też początki i zawsze to celebrowałam. Wiecie, początek miesiąca czas sobie nakreślić, co kiedy się dzieje, w poniedziałek zawsze sprzątałam, prałam i szykowałam wszystko na cały tydzień, początek roku jest dla mnie jakiś taki oczyszczający, tak samo, jak właśnie to denko. Jakoś tak, wtedy ogarniam, jaki jest miesiąc, co się dzieje, gdzie jesteśmy i co nas czeka dalej! No i takie podsumowanie kosmetyków bardzo lubię i zazwyczaj wtedy wychodzi najwięcej, bo jak kosmetyk się skończy, wtedy jest najlepsza recenzja. No to zaczynamy!
w ulubieńcach w tym miesiącu jest w ogóle mało, ale są za to produkty, których naprawdę używam nałogowo. I zaczniemy oczywiście od Queen, nawilżany papier toaletowy, dla mnie jest to produkt podstawowej potrzeby, uwielbiam i bardzo mi to ułatwia życie, moje, ale i przy ogarnianiu dzieci w toalecie, jest świetny, dostępny w Biedronce i mega tani! Dalej mamy oczywiście Catrice, Camouflage, korektor do twarzy który zużywam nałogowo i uważam, że jest zdecydowanie najlepszy jeśli chodzi o tańsze korektory, on robi to, co do niego należy, maskuje, sprawia, że pory i cienie są niewidoczne, skóra pod oczami jest pięknie rozświetlona i wygląda zdrowo! A Bioelixire, serum z olejkiem z czarnuszki 3w1 do włosów to mój ulubieniec. Pachnie wspaniale, nawilża i odżywia super włosy, chroni je przed zniszczeniem i bardzo mocno pielęgnuje.
- Matrix, zestaw do włosów Insta Cure, szampon, odżywka i maska - ten zestaw to jest petarda praktycznie z salonu fryzjerskiego, cały zestaw świetnie pielęgnuje włosy, dzięki tym kosmetykom włosy są super oczyszczone, nawilżone i odżywione. Świetnie mi się te produkty sprawdziły na wyjazdach, kiedy nie chciałam brać całej pielęgnacji, ale zależało mi na tym, żeby włosy prezentowały się super!
- Treaclemoon, creamy shea butterfly, żel pod prysznic i do kąpieli - i ten żel pod prysznic też się fajnie sprawdził! Fajnie pachniał, do tego duża pojemność wystarczyła mi na bardzo długo, konsystencja była kremowa i bardzo nawilżająca i odżywiająca. Pierwszy raz się spotkałam z tą marką i czekam na więcej!
- Eyelure, paletka do brwi - ta paletka do brwi bardzo fajnie mi się sprawdzała, ale niestety spadłą mi tak, że się całą roztrzaskała na kawałki, kolor był bardzo ładny, konsystencja była super kremowa, dzięki czemu brwi wyglądały ładnie, a i były super podkreślone!
- Clarena, booster with 5% niacynamide serum - to serum było bardzo w porządku, chociaż zdecydowanie było inne niż wszystkie, podobało mi się to, że miało w sobie dodatkowe drobinki, które przy aplikacji się rozpuszczały i dodawały mocniejszego efektu. Skóra byłą ładnie nawilżona i rozjaśniona!
- Fa, żel pod prysznic - kupiłam ten żel pod prysznic bardzo z braku laku, kupiłam, bo mi brakowało pewnie do darmowej przesyłki i powiem Wam, że to była naprawdę fajna odskocznia, fajna konsystencja, żelowa, kauczukowa, a zapach bardzo ładny, owocowy, świeży i pobudzający! Ale jednak wolę inne produkty, teraz wolę bardziej naturalne produkty, które mają duży wpływ na skórze.
- Smile more, pasta do zębów - tę pastę do zębów dostałam po mężu z jego kalendarza adwentowego i od razu powiem, średnio. Nic specjalnego, nic nadzwyczajnego, nic takiego, co bym miała zrobić wow. Pasta, nawet nie jak pasta, bo jednak nie dawała tego odświeżenia i oczyszczenia, jak inne pasty.
- Sylveco, serum pod oczy i na powieki - to serum było bardzo zwykłe, niby podtrzymywało efekty, jakie miałam dzięki innym produktom, ale mam wrażenie, że nie dawało od siebie nic nowego, zabrakło mi tutaj jakiegoś efektu wow.
- Vis Plantis, So!flow, masełko zabezpieczające końcówki włosów - to masełko ląduje w średniakach bo jednak nie jest to moja ulubiona konsystencja do nakładania na włosy, zdecydowanie wolę bardziej konsystencje płynne, tutaj z tym masełkiem zawsze bałam się, że coś pójdzie nie tak, gdzieś nałożę za dużo.
- Rituals, maska do włosów, miracle keratin - ta maska może nie miała możliwości pokazania mi całej siebie przez to, że byłą to miniaturka, ale no jednak zdecydowanie mi tu czegoś zabrakło. Niby coś tam nawilżała, coś tam odżywiała, ale jednak za mało, szkoda, że tutaj nie było tego keratin miracle, który mi by się bardzo przydał!
A jak Wasz miesiąc pod kątem zużyć? Coś ciekawego się tu zadziało? A może odkryliście jakieś cudeńka? Czy lecicie ulubieńcami, czy jednak wolicie sprawdzone kosmetyki?






.png)
.png)
.png)
.png)















.png)






