HAIRY TALE COSMETICS FLYLIGHT BABASSU lekka odżywka emolientowa

28 sierpnia 2026


Dzień dobry! I co tam u Was słychać ciekawego dziś? Nasze wakacje się kończą, powoli czuć już w powietrzu rok szkolny, wrzesień i powrót do codziennych obowiązków. Co mi w sumie nie przeszkadza, za dzieciaka bardzo lubiłam ten czas. Lubiłam jak wakacje się kończyły i każdy szedł z nową motywacją do szkoły, z planem i ze wszystkim nowym. No rewelacja. A teraz koniec wakacji ma całkiem inny wydźwięk dla rodziców, ale i tak fajnie! Jeszcze rozkoszuję się ostatnim dniem wyjazdu.
A ja z kolei dzisiaj mam dla Was odżywkę do włosów i to nie byle jaką! Bo hola, hola od Hairy Tale Cosmetics! To jest dopiero marka stworzona przez osobę, która o włosach wie wszystko. Nie ma się co dziwić, bo myślę, że jej włosy są dłuższe niż ja cała. A ja teraz wszystkie odżywki zużywam z córką, więc mamy niezłe testowanie!

Hairy Tale Cosmetics FlyLight Babassu
lekka odżywka emolientowa





Odżywka znajduje się w standardowej tubce, ale zdecydowanie o niestandardowym designie. Dla mnie kosmetyki od Hairy Tale Cosmetics są magiczne, jak z baśni, czuję się, jak elfica, która o siebie dba. Uwielbiam ten błękitny kolor, uwielbiam te ilustracje, nie ma rzeczy, której bym nie uwielbiała, kiedy patrzeć na te produkty. Wszystko tutaj gra, sporo się dzieje, a zarazem jest to estetyczne i wyważone, no bosko jest. Oczywiście mamy najwazniejsze informacje na opakowaniu. Tubka stoi na głowie, więc też nie ma problemu z wydobyciem produktu.
Odżywka ma taką pulchną konsystencję, jest taka trochę chmurkowata, a zarazem gęsta, ale na maksa przyjemna i czuć, że jest z tych lekkich odżywek, więc na włosach córki - rewelacja. Zapach jest delikatny, niezbyt mocny i wyczuwalny na włosach, ale bardzo ładny!



Ja tej odzywki używam zarazem u siebie, jak i córki przy każdym myciu, przed maską oczywiście. Więc jest to taki pierwszy produkt nakładany po szamponie, który u mnie ma za zadanie wygładzić i okiełznać włosy, ujarzmić je i trochę je naprowadzić na odpowiednie tory. U córki z kolei używam, bo wierzę, że już teraz będzie się to dobrze przekładać na jej włosy.
Odżywka sprawdza się bardzo dobrze, u mnie jak i córki. Świetnie ujarzmia włosy po myciu, czasem po peelingu również udaje jej się je zorganizować od nowa. Każdy włos jest na swoim miejscu. Włosy są gładkie i miękkie w dotyku. Super jest też to, że mimo że odżywka jest lekka to w dalszym ciągu ma pozytywny wpływ na włosy, pięknie je nawilża i odżywia, pielęgnacja tutaj jest top of the top. 



Nikogo to nie zdziwi, że jestem zachwycona, ale naprawdę odżywka sprawdza się genialnie. nie dość, że ma super konsystencję, genialny zapach, to jeszcze działanie jest oczywiście bardzo na plus. Bardzo lubię skuteczne, ale delikatne produkty, bo one nie obciążają włosów, są idealną bazą do innych produktów (ja czasem nie zmywam jej na zero, zostawiam trochę na włosach i na to nakładam maskę - jest sztos). No i super też się sprawdza na włosach u córki, co mnie mega cieszy, że przynajmniej odżywkę mogę brać na wyjazdy jedną, bo używamy tej samej - ojj jak miło!


A jakie inne produkty od Hairy Tale Cosmetics jesteście w stanie polecić? Ja w sumie nie mam za dużo do czynienia z tą marką, aż szkoda. Ale wierzę, że nadrobię wszelkie zaległości.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]




Otul się jesienią z Lirene oraz Pepco!

26 sierpnia 2026

 
Czy może być coś lepszego dla jesieniary niż długie wieczory, coraz częstszy deszcz, możliwość zakładania swetrów i otulania się kocami, picie herbaty czy gorącej czekolady? Matko mogę dodać do tego, tylko odpowiednie kosmetyki. Ja uwielbiam jesień, uwielbiam te kolory, uwielbiam świeczki zapachowe, kocham dynie, koce, herbatę z pomarańczą i masą dodatków, uwielbiam cieszyć się z tych małych przyjemności, które mi sprawiają ogromną radość!

I wiecie co? Matko wpadł do mnie tak cudowny box, że ja oszalałam, poczułam już w kościach, że moja ulubiona jesień się zbliża, że już niedługo wyciągnę botki, a gorące prysznice będą dawać lepsze uczucie. Lirene & Pepco ma dla nas pełne ciepła, zmysłowych zapachów i pielęgnacji produkty, który zamienią codzienność jesienną w wyjątkowy moment relaksu. Bo gwarantuje Wam, że jesień da się lubić i można ją pokochać!

@lirene @pepcopl
#pumpkinspice #vanillacaramel #jesien

Najnowsza seria od Lirene to dwie apetyczne linie pielęgnacyjne. Pierwsza z nich to Pumpkin Spice, która rozgrzewa aromatem dyni oraz korzennych przypraw, otula ciało i zmysły zapewniając mocne nawilżenie. Druga to Vanilla Caramel, która jest słodka, jak wanilia i karmel, a przy okazji koi, regeneruje oraz pozostawia skórę aksamitnie gładką. 
Każdy box zawiera kosmetyki, w tym żel pod prysznic oraz balsam do ciała, a także jesienny koc oraz szklankę termiczną. Ja już wszystko testuję i to w najlepszych okolicznościach, bo na wakacjach, a wakacje w Polsce nad jeziorem pod koniec sierpnia potrafią być zaskakująco zimne, więc kocyk, jak i szklanka są w użyciu i cieszą moje oko, jak i duszę. 


Nie musimy się skupiać tylko na pielęgnacji, wiadomo, że na chwilę obecną jest tyle produktów na rynku, że czasem ciężko jest się przebić, ja uwielbiam historie, uwielbiam rytuały, uwielbiam całą tą otoczkę, którą dostaję czasem przy używaniu kosmetyków. Tu jest moja ukochana jesień, która od zawsze i na zawsze kojarzy mi się super pozytywnie, a do tego mam dodatki, które są dla mnie genialne! Otulający, ogromny i miękki koc to must have podczas czytania, podczas chillowania na zewnątrz, kiedy przed oczami jest mgła i gdzieniegdzie przebija się jakieś światło. A że herbaciarą też jestem, to mam hopla na punkcie kubków, uwielbiam gorące herbaty z miodem, cytryną, sokiem z malin lub z lipy, dodać laskę cynamonu, wkroić pomarańczę, ohh w takim kubku z kwiatami w środku to dopiero będzie magia!



Lirene Pumpkin Spice kremowy żel pod prysznic
Ten żel pod prysznic jest mega kremowy, a i ma cudownie otulający zapach. Żel jest delikatny, ale zarazem skutecznie oczyszcza skórę, co jest mega ważne. Formuła pozostawia skórę miękką, gładką i nawilżoną, a zapach uprzyjemnia zdecydowanie całą tą pielęgnację. A ja Wam powiem, że dla mnie prysznic, choć szybki jest bardzo ważny, i zapach jest jeszcze ważniejszy. To jest jedna z niewielu chwil, kiedy jestem sama, kiedy nie słyszę ciągle wołania, czy czegokolwiek, więc uwielbiam odlecieć, uwielbiam zamknąć oczy i się zrelaksować. A z tym żelem mogę się przenieść na farmę, na zachód słońca i po prostu chillować - uwielbiam.



Lirene Pumpkin Spice odżywczy balsam do ciała
A na idealne zakończenie całej pielęgnacji skóry jest oczywiście balsam do ciała, który podbije cudownie zapach, który sprawi, że będziemy pachnieć jesiennie, że się wpasujemy w vibe jesienny tak bardzo, że przesiąkniemy nim całe, a ja to uwielbiam! Balsam do ciała intensywnie pielęgnuje skórę, pozostawia ją miękką, gładką i przyjemną w dotyku. Formuła jest tak bogata, że zapewnia nawilżenie oraz przywraca skórze komfort.


I jak tu nie lubić jesieni? Spadające liście, długie wieczory, można założyć ulubiony sweter, przytulić się do partnera bez stresu, że zaraz nam będzie za gorąco albo usiąść na tarasie, pooddychać chłodnym powietrzem, napić się ulubionego napoju i po prostu siedzieć albo poczytać. Ja naprawdę, przepadłam zakochałam się i tak widzę moje chwile relaksu!


[wpis reklamowy]

Perfecta SPA cukrowy peeling od ciała - kwiat lawendy

24 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! I jak się macie? Co u was? My odpoczywamy i odpoczywać jeszcze trochę będziemy. Trzymajcie cały czas kciuki za pogodę, podbijajcie ją i niech będzie tylko lepsza! Ja uciekam, bo trzeba w końcu odpoczywać, jak już wyjechałam gdzieś na cały tydzień i korzystać z tego czasu, który kompletnie nie jest związany z pracą jakąkolwiek.
A dzisiaj mam dla Was recenzję peelingu do ciała od Perfecta. Wiecie że ja uwielbiam cukrowe peelingi do ciała, uwielbiam mocne zdzieraki, uwielbiam kiedy czuję to wygładzenie mechaniczne i wtedy mam pewność, że ta skóra została dobrze wypeelingowana i wygładzona. Więc sprawdźmy czy ten fioletowy peeling się sprawdza!


Perfecta SPA - cukrowy peeling do ciała




Peeling do ciała znajduje się w słoiczku, odkręcanym, w którym znajduje się dużo gruboziarnistego peelingu. Mamy dodatkowe wieczko aluminiowe, które zabezpiecza nam produkt nie tylko przed otwarciem wcześniejszym, ale to wieczko pomaga też zabezpieczyć produkt np. pod prysznicem, dzięki czemu nie dostaje się do środka woda. Peeling bardzo dobrze się zakręca, więc nie ma też problemu, żeby się samo gdzieś otworzyło. A na opakowaniu znajdziemy też wszystkie najważniejsze informacje.
Peeling jest gruboziarnisty, pod kątem konsystencji jest dokładnie taki, jak uwielbiam! Ma w sobie bardzo dużo drobinek, jest mega gęsty i jak się nabiera to czuć, że jest to peeling, jest bardzo konkretny i treściwy, uwielbiam takie! Dodatkowo jest fioletowy, co dodaje mu dużo punktów w mojej ocenie. Pachnie nieziemsko, trochę ciężko, ale ja uwielbiam takie zapachy. nie przypomina mi on lawendy, ale jest boski.



Jako fanka peelingów, używam ich dość często. Staram się używać je co najmniej raz w tygodniu, ale myślę, że dwa razy to jest standard. Uwielbiam! Uwielbiam stosować te peelingu gruboziarniste. W żaden sposób nie podrażniają skóry, nie robią jej krzywdy, za to w mojej ocenie cudownie wygładza skórę. Sprawia, że jakiekolwiek suche skórki czy martwy naskórek znikają i nie ma po nich śladu. Skóra jest cudownie wygładzona, jest turbo zmiękczona, a w dotyku jest tak miła, że można oszaleć. Dodatkowo pachnie i nie jest wysuszona ani podrażniona. Po wyjściu z kąpieli nie ma uczucia, że trzeba natychmiast nałożyć balsam, nie jest ściągnięta, jest delikatnie wypielęgnowana, co też jest mega ważne. Ja zawsze po peelingu stosuję żel pod prysznic, tak dla zasady, ale tutaj myślę, że peeling też mógłby wystarczyć.



Ja pokochałam ten peeling, kolor mi się na maksa podoba, zapach mi się bardzo podoba, sprawia, że kąpiel pod prysznicem staje się jeszcze bardziej przyjemniejsza. Zdecydowanie na mnie zapachy działają terapeutycznie i pozwalają mi odlecieć i odpocząć. Kocham to! Ten peeling daje mi zdecydowanie to, czego potrzebuję. Skóra po użyciu jest wygładzona, zmiękczona, jak i delikatnie nawilżona, a ja jestem zadowolona! 


Jakie są Wasze ulubione peelingi? Muszę przyznać, że ostatnio też dostałam nowe peelingi, które zapowiadają się równie świetnie, więc stay tunned, bo niedługo będą na pewno recenzje.


Garnier Hyaluron Glass Skin żelowa maska na tkaninie

22 sierpnia 2026

 
No dzień dobry! Jak tam, co tam? My dzisiaj mamy nasz wyjazd, więc cieszę się ogromnie, uwielbiam zmieniać miejsca, uwielbiam spać gdzie indziej, jest dużo obaw, ale też wiem, że uda nam się jakoś fajnie zaaranżować czas dzieciom - to jest w końcu najważniejsze i najprzyjemniejsze. Mocno wierzę w to, że pogoda się zmieni, zaskoczy i będzie naprawdę pięknie! 
A ja dzisiaj jeszcze chciałabym Wam przedstawić sztos z ostatniego pudełka, nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam czekać do wyjazdu, ja chciałam użyć tej maski od razu, jak tylko wyciągnęłam ją z boxa. Oj Garnier, jak Ty to umiesz! Hyaluron Glass Skin to dla mnie nowość, więc zapraszam!

Garnier - Hyaluron Glass Skin
żelowa maska na tkaninie





Maska na tkaninie znajduje się w standardowej saszetce. Ale zatrzymajmy się na designie. Co prawda jeśli chodzi o szatę graficzną i ogólny układ tych masek to jest tutaj wszystko standardowe, ale te kolory, ten dobór odcieni jest dla mnie tak magiczny, że wow! Uwielbiam i głównie dlatego chciałam chyba jak najszybciej użyć te maski. Już samo opakowanie krzyczy do mnie Glass Skin, więc tak - bomba!
Maska jest żelowa na delikatnej tkaninie, której się trochę obawiałam, bo zazwyczaj żelowe maski u mnie się nie sprawdzają, rwą się od razu albo spadają z twarzy, ale tutaj nie miałam takiego problemu! Maskę idealnie można było nałożyć na twarz i pięknie na niej leżała, bez przemieszczenia się jakiegokolwiek. A przy okazji, spodobało mi się też to, że maska ma niebieski odcień, co dodało atrakcji moim dzieciom. Maska ma mocny zapach, lekko mentolowy, mocno świeży, bardzo orzeźwiający - genialne!



Maskę oczywiście nakładamy na twarz i trzymamy 15 minut. Ja w między czasie lubię sobie robić różne rzeczy, od sprzątania, po pracę, przez oczywiście ogarnianie dzieci. Ważne jest dla mnie to, żeby taka maska mi w niczym nie przeszkadzała. Oczywiście nie zawiodłam się, maska Glass Skin pięknie leży na twarzy i ani myśli się z niej ześlizgnąć. Czuć na początku delikatny efekt chłodzenia, który z każdą kolejną minutą się wzmaga i jest coraz mocniejszy! Po chwili naprawdę dało się odczuć niezły chłód na twarzy, co w te upały jest na maksa przyjemne.
Maska oczywiście sprawdza się genialnie. Wspaniale nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Mimo intensywnego uczucia chłodzenia nie odczuwałam podrażnień, pieczenia czy swędzenia, co było super. Maska bardzo skutecznie łagodzi podrażnienia i regeneruje skórę po upałach. Przywraca skórze młody, promienny i piękny wygląd, buzia po użyciu tej maski jest w naprawdę świetnym stanie. Aż chce się gdzieś iść, chce się coś działać, no normalnie ja jestem zakochana w tym efekcie.



Więc nie ma się co dziwić, że będę ją polecać! Czuć, że maska zawiera porcję mocno skoncentrowanego serum, czuć, że buzia po użyciu jest miękka, gładka i cudowna w dotyku. Maska to skuteczna pielęgnacja i uzyskanie efektu młodej, promiennej cery, pełnej blasku, bez oznak zmęczenia, czy szarej lub matowej cery. Spodobał mi się ten Glass Skin efekt i nie mogę się doczekać, co się wydarzy po regularnym stosowaniu. Ta żelowa maska na tkaninie jest moją obecnie ulubioną. Kocham!


Znacie tę maskę? A może używaliście już produktów gwarantujących Glass Skin efekt? Dajcie koniecznie znać, bo ja jestem zajarana jakby powstała jakaś seria z tym efektem, to ohh brałabym wszystko! Pure Beuaty zdecydowanie wie, co zapewniać w swoich boxach kosmetycznych!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Travel Guide Set - Garnier & Mixa

20 sierpnia 2026


Dobra to teraz przyznać się, kto jest już po wakacjach, a kto jeszcze przed? Ja jestem przed i jest mi mega dziwnie, że w sumie całe wakacje czekałam na swoje wakacje i że potem tak szybko przejdziemy w tryb wrześniowy, czyli szkoła i przedszkole. To będzie pierwszy raz, kiedy tak szybko trzeba będzie się przestawić i będę mogła sprawdzić, czy był to dobry pomysł. Aczkolwiek, właśnie dlatego że wakacje przed nami nie myślę w ogóle o zakupach szkolnych tylko kminię czy mamy wszystko na wyjazd.



Na szczęście kminić za bardzo nie muszę, bo moje dwie ulubione marki kosmetyczne: Mixa oraz Garnier razem z Pure Beauty postanowiły mi w tym pomóc. Mamy box Travel Guide Set, w którym znajdują się wszystkie kosmetyki potrzebne na jeszcze wakacyjny wyjazd, ale myślę, że i nie tylko. Będą też na pewno przydatne w późniejszym czasie, co by utrzymać ten wakacyjny vibe. 
Bo wakacje to czas na zasłużony relaks, ale nie oszukujmy się jest to wyzwanie dla naszej skóry i włosów. Upały, woda, piasek albo wędrówki górskie, promienie słoneczne vs klimatyzacja, zmiana klimatu - to są właśnie powody, dla których nasza skóra i włosy potrzebują szczególnej troski. Czasem nie mamy siły i jedyne o czym marzymy to sen, ale na szczęście są produkty, które robią to wszystko za nas.  
Poniżej zobaczycie zestaw, który sprawi, że pielęgnacja w podróży będzie banalnie prosta, szybka i efektywna. I te produkty mega warto mieć w kosmetyczce, a sprawią, że będziemy czuć się pewnie i wyglądały promiennie w każdej sytuacji.

#garnier #skincare #sorbetgarnier #haircare #mixa
@garnierpolska @mixa_polska

 

GARNIER HYALURON GLASS SKIN żelowa maska na tkaninie
Ta żelowa maska w płachcie pomoże nam uzyskać glass skin już po pierwszym użyciu maski. Świetny skład, jak np. 4% kompleks gliceryny, kwasu hialuronowego oraz ekstraktu z ogórka sprawi, że po 15 minutach nasza skóra będzie widocznie nawilżona. Skuteczność została potwierdzona; intensywnie nawilżenie, odświeżenie oraz nadanie zdrowego blasku. Od siebie mogę dodać, że maska ma delikatny mentolowy zapach, mieszający się z czymś jeszcze, ale to jak cudownie ta maska chłodzi to jest ohh - cudowne uczucie!



GARNIER VITAMIN C FRESH&BRIGHT nawilżający krem-sorbet 4% [niacynamid + witamina C]
Kolejna pozycja jest już znana i rozsławiona wszędzie w social media. Krem-sorbet to produkt, który mocno nawilży skórę. Ma ultralekką i odświeżającą formułę, która rzeczywiście przypomina sorbet. Poza tym, wchłania się bardzo szybko i zapewnia aż 24-godzinne nawilżenie. Krem świetnie nadaje się na rano, jak i wieczór, dodatkowo cudownie odświeża skórę, nadaje jej zdrowego blasku oraz promienności. Skóra przestaje wyglądać na zmęczoną, szarą i ponurą, mamy za to piękny i zdrowy wygląd skóry, super gładką i miękką skórę w dotyku. Krem naprawdę radzi sobie fenomenalnie.



GARNIER VITAMIN C wonder tint
A jak już mamy dobrze nawilżoną skórę, to czas zadbać o produkt, który dodatkowo czyni cuda. Wonder tint to produkt do zadań specjalnych. Mimo swojej lekkiej formuły, natychmiast wyrównuje koloryt, a także chroni, nawilża i redukuje widoczność przebarwień, jak i rozświetla skórę. Zapewnia lekkie lub średnie krycie. Idealnie nadaje się do każdego rodzaju skóry, dzięki nielepkiej i nietłustej formule. Poza tym, co najważniejsza zapewnia bardzo wysoką ochronę SPF 50+, co sprawia, że skóra jest chroniona przed promieniowaniem UV, a i skóra jest nawilżona przez cały dzień.



GARNIER FRUCTIS diamond sleek spray
Przechodząc do włosów nie możemy zapomnieć o diamond sleek spray, który mocno wygładza i nabłyszcza włosy. On łączy technologię ochrony przed wilgocią z efektem profesjonalnego nabłyszczenia. Produkt skutecznie wygładza włosy i eliminuje puszenie. Poza tym, działa też jako termoochrona podczas stylizacji w temperaturze do 230 stopni C, a formuła odbijająca światło sprawia, że włosy zyskują intensywny, diamentowy połysk. Przy okazji, została tutaj zastosowana technologia waterproof, która tworzy warstwę hydrofobową, chronią fryzurę przed wilgocią i utrwalając efekt gładkiej tafli. Zresztą spójrzcie na to opakowanie jak odbija światło, tak samo jest z włosami!



MIXA HYALUROGEL serum nawilżające z kwasem hialuronowym
Kolejne serum, które ja uwielbiam - to serum świetnie sprawdzi się przy skórze wrażliwej. Mamy tutaj formułę z 5% kompleksem składników aktywnych, takich jak niacynamid, pantenol oraz kwas hialuronowy. Już od pierwszego użycia serum łagodzi skórę, redukuje uczucie dyskomfortu i ściągnięcia, zapewniając intensywne nawilżenie przez 24h. A po 4 tygodniach regularnego stosowania skóra jest jeszcze bardziej gładka i miękka oraz wygląda na bardziej promienną i zdrową. Serum jest genialne i naprawdę robi super robotę na skórze, robi dosłownie wszystko!


No to ja jestem gotowa na wyjazd, na maksa się cieszę i nie mogę się już doczekać! Znacie te produkty? Ja już się szykuję na recenzję, a dwa produkty już kiedyś kiedyś zostały na blogu opisane, więc zapraszam!


[wpis reklamowy]