Artishoq serum multifunkcyjne - kuracja bez spłukiwania

21 maja 2026

 
Dzień dobry! No i co tam u Was słychać? Jak się macie? Powiem Wam, że nigdy nie miałam czegoś takiego, ale ten tydzień trwa już dla mnie co najmniej dwa tygodnie. I to nawet nie jest kwestia tego, że mi się dłuży, ale mam wrażenie, że mi się te dni śnią, bo według mnie czwartek był już dawno i to z dwa razy. A zaczyna się teraz szaleństwo i co tydzień będziemy coś działać, więc mega fajnie!
No i pamiętajmy o tym, że jeśli dużo się dzieje, jest sporo okazji to warto dobrze wyglądać! A włosy potrafią zmienić dużo i one naprawdę mogą odmienić cały look na plus! Poza tym, ja o włosy teraz bardzo mocno muszę dbać, z tego względu, że mam rozjaśniane, kręcone włosy, więc tutaj jest co ratować! Dlatego dzisiaj chciałabym Wam pokazać serum od Artishoq. Marka mi jest znana, ale też nie miałam mnóstwo produktów od nich, więc mega fajnie poznawać nowe produkty!


Artishoq serum multifunkcyjne
kuracja bez spłukiwania




Serum znajduje się w dość prostym opakowaniu, mamy tutaj mocny niebieski odcień, który jest typowy dla tej serii, ale i też pasuje mi do samej marki - myślę, że tu wszystko do siebie pasuje. Na opakowaniu mam najważniejsze informacje, ale od razu mówię, że akurat ja to serum używałam bardzo po swojemu, ale chyba nawet więcej niż mniej. Serum ma bardzo lekką konsystencję, która nie spływa z włosów, tylko pięknie w nie wnika. Zapach jest bardzo owocowy, trochę miętowy, ale super ładny! Mi się bardzo podoba, tym bardziej dlatego że jest inny niż wszystkie.



Ja serum używam na mokre włosy, jako mocny dodatek do maski, ale i na wilgotne już umyte włosy bez spłukiwania. Lubię bardzo używać tego serum, bo ma skuteczne działanie, a to najważniejsze. Serum dodane do maski sprawia, że włosy są już super ujarzmione i wygładzone. Mają dodatkową dawkę produktu dociążającego, co przy puszących się i kręconych włosach jest bardzo potrzebne i przydatne! Serum również stosuję co jakiś czas na wilgotne włosy już bez spłukiwania, dokładnie tak, jak trzeba.
Za każdym razem serum poprawia jakość włosów, a w szczególności ich wygląd. Włosy są wygładzone, nie są spuszone, końcówki nie są poszarpane, a całe włosy naprawdę pięknie się prezentują. Przy okazji, włosy są super nawilżone i odżywione, jak i turbo miękkie!



Serum się świetnie sprawdza, działa bardzo efektywnie i rzeczywiście już od pierwszego użycia. Bardzo podoba mi się też fakt, że włosy nie przyzwyczajają się do tego produktu. Staram się też nie używać serum dosłownie za każdym razem, ale bardzo często. Za każdym razem, po użyciu tego serum włosy są w świetnym stanie, są miękkie, gładkie, bardzo przyjemne w dotyku. Moje rozjaśniane włosy przechodzą obecnie cudowny czas, są długie, rosną, nie łamią się i nie kruszą, więc jestem pewna, że to serum przyczynia się do tego! Końcówki rozdwajają się mniej i naprawdę przekłada się to na ich długość, co jest super!


Jestem zachwycona tym produktem, serum jest wielofunkcyjne, a przy okazji można je używać na parę różnych sposobów, świetnie się sprawdza, działa na maksa skutecznie i efektywnie. Mega mi się to podoba! Lubię używać to serum w każdej okoliczności i mam też pewność, że po użyciu tego serum będzie good hair day!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]
 


La Roche-Posay Hyalu B5 serum ujędraniająco-regenerujące

19 maja 2026

 
Dzień dobry! Kolejny tydzień trwa, mam wrażenie, że mrugnę oczami i on się skończy, co w ogóle mnie przeraża. Dzieje się, dużo planów, dużo ogarniania i tak to jakoś trzeba ogarniać. Ale fajnie, pogoda jest powoli coraz fajniejsza, więc mam nadzieję, że wszystkie nasze plany się udadzą! Ja czuwam, że odżywam i nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, po tylu latach siedzenia w domu i uczuciu uwiązania, wow!
A dzisiaj mam dla Was recenzję serum do twarzy od La Roche-Posay! Marka droższa, bardziej specjalistyczna, konkretna, mam wrażenie, że za ceną idzie tutaj jakość, ale na pewno nie są to produkty takie o, obok których przejdziemy bez echa, które będą używane i po zdenkowaniu zapomniane. Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona, bo marka jest niczego sobie, a i serum - dobrze wiecie, że je uwielbiam!

La Roche-Posay Hyalu B5
serum ujędrniająco-regenerujące




Serum znajduje się plastikowej buteleczce, która początkowo ukrywa się w kartoniku. Mamy tutaj najważniejsze informacje, których potrzebujemy, żeby poprawnie korzystać z serum, ale dla takich wyjadaczy, jak my serum nie jest obce, więc myślę, że każdy wie, co i jak! Serum jest o tyle wyjątkowe, że jest zakręcane na normalną zakrętkę, a pipetka początkowo znajduje się oddzielnie. Fajny bajer choć dla mnie zupełnie niepotrzebny. Kolorystyka bardzo uspokajająca i uniwersalna, mi się podoba.
Serum ma dość intensywny, ale miły zapach. Nie utrzymuje się jakoś długo na skórze, ale zdecydowanie umila stosowanie rano czy wieczorem. Nie jest irytujący, co jest ważne. Konsystencja tutaj gra na pewno pierwsze skrzypce, jest super aksamitna, jakby taka silikonowa, naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Przyrównałabym ją właśnie do jakiegoś plastra silikonowego nakładanego na skórę, który od razu działa.



Serum nakładane na skórę robi robotę, nie ma znaczenia pora dnia, nie ma wpływu na niego późniejsze nałożenie makijażu, serum działa fenomenalnie za każdym razem, kiedy się je nałoży na skórę. W ciągu dnia tworzy genialną silikonową bazę pod makijaż, ale nie jest to baza w stylu maski, jest to idealna warstwa chroniąca skórę i dająca jej wszystko, co najlepsze. Jeśli chodzi o wieczór, jest to świetny początek do mocnej pielęgnacji, która na noc może być bardziej treściwa. To serum podbija cudownie działanie, sprawia, że skóra staje się pięknie nawilżona, odżywiona i ukojona. Dzięki temu serum, skóra jest miękka, gładka, promienna i pełna blasku, Jestem w stanie też przyznać, że skóra jest jakby pełniejszy, wypełniona, drobne zmarszczki zostają wygładzone. Twarz prezentuje się bardzo ładnie!



Muszę przyznać, że to serum zdecydowanie jest warte swojej ceny, nie ma co się zastanawiać, bo serum zdecydowanie jest w mojej TOPce! Ma piękny zapach, fantastyczną silikonową konsystencję, która jest niesamowicie miła, a działanie jest fenomenalne! Ja jestem zachwycona, to serum robi taką robotę, że wow! I podzieliłam się tym serum z psiapsi z pracy i powiem Wam, że ona jest tak samo zadowolona, jak i ja. Mogę przyznać, że serum jest turbo uniwersalne i każda z nas będzie z niego zadowolona! Bardzo polecam!


Jakie jest Wasze ulubione serum? Ja uwielbiam ten rodzaj pielęgnacji i jest to zdecydowanie moje top of the top! Genialnie działa, ma super właściwości, jest po prostu dla mnie idealne. Uwielbiam je!


[produkt otrzymany w ramach współpracy Pure Beauty i jego recenzja nie była wymagana]



Rimmel Thrill Seeker Mega Lift pogrubiający tusz do rzęs

17 maja 2026

 
Dzień dobry! Odpoczywacie? Chillujecie? Macie możliwość zresetowania głowy i może odpuszczenia? Muszę przyznać, że ten weekend był super pod względem właśnie odpoczynku, bardzo dużo rzeczy zrobiłam, dzieci nie dawały w kość, były bardzo do ogarnięcia i naprawdę wow. Jeśli większość moich weekendów będzie teraz tak wyglądać to ja jestem zachwycona. Bardzo brakowało mi takiego oddechu, możliwości zaplanowania sobie działań, zastanowienia się co w ogóle muszę zrobić - naprawdę super.
I tak o to w tak wspaniałym humorze ma dla Was dzisiaj tusz do rzęs! A ja uwielbiam tusze do rzęs, szczególnie takie, które odmieniają spojrzenie i nadają mu wyrazistości. Rimmel Thrill Seeker Mega Lift to produkt godny wspomnienia! Więc enjoy.


Rimmel Thrill Seeker Mega Lift
pogrubiający tusz do rzęs





Bardzo podoba mi się to opakowanie. Już sama kolorystyka jest bardzo w moim guście, uwielbiam ciemną czerwień, a do tego złoty napis, który jest wypukły nadaje całemu opakowaniu elegancji i jakiejś wyjątkowości. Ja uwielbiam, jest jedyne w sowim rodzaju, rzuca się w oczy i bardzo mi się podoba. Szczoteczka ma kształt stożka, rozszerzana ku końcowi, włoski są dość gęsto usytuowane dzięki czemu potrafią wyciągnąć każdą rzęsę i podkręcić ją, że hoho. 
Odcień tuszu jest mocno czarny, bardzo głęboki i wyrazisty podkreślający każde spojrzenie. 



Tusz do rzęs świetnie spełnia swe zadanie. Szczoteczka jest bardzo wygodna, wyłapuje wszystkie rzęski i cudownie je podkreśla. Szczoteczka jest bardzo wygodna i niesamowicie elastyczna, nie wbija się w oczy i nie podrażnia. Poza tym, szczoteczka nie odbija uszu na powiekach. Tusz świetnie pokrywa włoski od nasady aż po same końce. Tusz pięknie unosi i podkręca rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest piękne, wyraziste i takie świeże. Super jest to, że tusz się nie rozmazuje ani nie ciapie. Tusz pięknie utrzymuje się na oczach cały dzień, nie kruszy się i dobrze wygląda cały czas.
Tusz nie podrażnia oczu, nie powoduje łzawienia ani zamglenia oczu. 



Uwielbiam podkreślone oczy, jestem typem osoby, która zdecydowanie w makijażu stawia na ozy niż na inne parte twarzy. Uwielbiam mocny makijaż oka, jak i długie i cudownie podkreślone rzęsy. Uwielbiam, kiedy moja zielona tęczówka się wybija i zwraca na siebie uwagę. kto tego nie lubi? 
Ten tusz do rzęs naprawdę bardzo fajnie się sprawdza, spełnia moje wszelkie oczekiwania. Nie tylko dobrze wygląda, ale i jest trwały i wyrazisty. Rzęsy wyglądają pięknie, są ładne podkręcone i uniesione, do tego zagęszczone. Naprawdę super!


Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? Ja na szczęście mając Pure Beauty Box na bieżąco testuję nowości tuszy do rzęs. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Garnier Fructis Diamond Sleek spray wygładzająco-nabłyszczający

15 maja 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie dzisiaj? Nastawiacie się na weekend? Obstawiam, że u wielu z Was dużo się dzieje, komunie, wesela, a może i chrzciny czy panieńskie! Dużo się dzieje, dużo dookoła się dzieje i wszyscy mają wiele wyjść, imprez i różnych okazji do celebrowania. To jest fajne, i mam wrażenie, że maj jest zawsze takim miesiącem, kiedy nie tylko przyroda buja się do życia, ale i my też. 
A ja tym bardziej! To jest mój rok, mam wrażenie, że mówię tak co roku, ale naprawdę tym razem odżywam, czuję się lepiej i czuję, że odżywam! Bardzo mam nadzieję, że to się utrzyma i będzie tylko lepiej! I tak też czuję, a co najlepsze mam środki, które mnie ratują! Mam nowe produkty do włosów, które okazują się genialne, jak właśnie ten spray wygłądzająco - nabłyszczający od Garnier. Diamond Sleek ma wiele właściwości, o których już dziś Wam powiem!


Garnier Fructis Diamond Sleek
spray wygłądzająco-nabłyszczający





Spray znajduje się w typowym opakowaniu, mamy tutaj kolorystykę tę samą, co cała seria Sleek od Garnier Fructis. Bardzo podoba mi się ten motyw odbijający światło, który przypomina idealne lustro, właśnie takie, jakie producent obiecuje nam na włosach! Informacje znajdują się na opakowaniu, ale dla mnie lustrzane naklejki uniemożliwiają czytanie, co na szczęście nie jest nie do przejścia. Mamy Internet, gdzie też można poczytać, co i jak. 
Bardzo podoba mi się konsystencja sprayu, mam wrażenie, że mimo super delikatnej mgiełki produkt jest dość gęsty i konkretny, mocno skoncentrowany i bardzo fajnie pokrywa włosy. Do tego delikatny, ale ładny zapach bardzo umila stosowanie tego produktu. 



Ja spray używam zawsze na czyste i wilgotne włosy, spryskuję nimi na całej długości włosy, co super przekłada się potem na stylizację, suszenie i układanie włosów. Ten spray nie oblepia włosów, nie przetłuszcza ich i nie skleja, co jest dla mnie mega ważne. Mimo że zawsze nakładam dość sporo tego produktu, to jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby je obciążyć. Spray genialnie się sprawdza przed suszeniem. Nie tylko pielęgnuje włosy, ale i zapewnia termoochronę. Spray sprawia, że włosy są bardziej wygładzone, ja bardzo lubię mieć proste włosy, ale też nie aż tak i jestem zadowolona! Przy idealnej pielęgnacji naprawdę włosy prezentują się super, a i ja nie muszę ich jakoś mocno prostować!
Po zastosowaniu tego sprayu włosy prezentują się wow, super wyglądają, są odbite od nasady, wydaje się, że są gęstsze, jak i grubsze. Cała fryzura wygląda bardzo ładnie. Co prawda ja na co dzień ograniczam się po prostu do prostych włosów, ale jestem mega zadowolona. Włosy są super w dotyku, są sypkie, są lejące się, a do tego błyszczą. Jest piękna tafla odbijająca światło tak, że hoho! No bomba!



Co ja mogę powiedzieć! Kolejny produkt od Garnier Fructis, który mnie zachwycił, kolejny z serii sleek, który sprawił, że moje włosy wyglądają genialnie. Super się układają, są sypkie, a na dodatek w dotyku są mega przyjemne. Włosy wyglądają też na hiper zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, włosy się nie kruszą, nie łamią, pięknie rosną i cały czas zyskują nie tylko na długości, ale i na objętości. No... wow! Produkt zdecydowanie ma ,świetny wpływ na włosy, a ja właśnie takiego wpływu potrzebuję.

Znacie go? Korzystaliście z niego już kiedyś? Ja Wam go bardzo szczerze polecam!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]


Garnier Skin Naturals Hyaluron Barrier Reapir Liquid Care esencja nawilżająca

13 maja 2026

 
Dzień dobry! Witam się z Wami ponownie w tym tygodniu! Coś nowego, coś ciekawego? Ciekawa jestem, jak się czujecie, jakie macie plany na weekend, a może część z Was już wie, gdzie jedzie na najbliższe wakacje? Ja myślę o wszystkim, trochę o wakacjach, o naszych zbliżających się imprezach, ale i o jesieni. Marzę już powoli o długich, spokojnych wieczorach, które się będą trochę ciągnęły, ale nie ma co. Wiem, że będzie fajnie, wiem, że dużo się będzie działo, więc nic tylko czekać i kupować sukienki!
A dzisiaj mam dla Was cudo, które ostatnio króluje w mojej łazience. Doskonale wiecie, że jestem największą fanką toników do twarzy i robienia sobie dość obfitych prysznicy na twarz. Uwielbiam ten krok w pielęgnacji rano, jak i wieczorem. Stwierdziłam, że najnowsze esencje od Garnier idealnie się sprawdzą też i w tej roli, trochę w innej formule, ale równie skutecznie. 
No to hop!


Garnier Skin Naturals
Hyaluron Barrier Repair Liquid Care
esencja nawilżająca





Esencja zamknięta jest w bardzo przyjemnej i przeźroczystej buteleczce. Mamy tutaj standardowe zamknięcie na zatrzask, pod którym ukryty jest otwór, przez który wydobywamy esencję na dłoń - przynajmniej jak tak robię. Formuła jest dość wodnista, nie jest tłusta, lepka ani klejąca, nie pozostawia też po sobie żadnego filmu na skórze. Zapach esencje jest mocno orzeźwiający, odświeżający, bardzo ładny! Na opakowaniu znajdziemy też najważniejsze informacje, więc mamy tutaj zdecydowanie wszystko, co nam trzeba.




Tak, jak wspominałam korzystam z esencji dwa razy dziennie, stosuję ją zamiast toniku. Codziennie rano, po oczyszczeniu twarzy, jak i wieczorem po demakijażu wylewam sobie esencję na dłoń, po czym wklepuję w skórę twarzy. Jest to i dobry masaż, pobudzenie, jak i oczywiście natychmiastowa dawka nawilżenia. 
Esencja świetnie przygotowuje skórę na dalsze kroki pielęgnacyjne, bez znaczenia czy jest to ranek czy wieczór. Świetnie nadaje się pod makijaż, jak i pod mocniejszy krem na noc. Esencja ma bardzo pozytywny wpływ na skórę, oddziałuje na nią mocno nawilżająco i odżywiająco. Skóra dzięki tej esencji wypełnia się w magiczny sposób. Staje się pełniejsza, zmarszczki są mniej widoczne, skóra jest mocno ujędrniona, uelastyczniona - prezentuje się bardzo ładnie! Po użyciu, od skóry bije promienny i zdrowy blask.



Esencja daje mi zdecydowanie to, czego potrzebuję, niezależnie od tego, czy używamy jej rano czy wieczorem. Rano esencja cudownie pobudza skórę, a wieczorem relaksuje, delikatnie chłodzi, dzięki czemu ja wiem, że chwila wytchnienia już się zbliża. Uwielbiam te esencję! Bardzo podoba mi się to oklepywanie skóry, moment kiedy czuję, że wnika ona głęboko w skórę. Ona przynosi same pozytywne efekty mojej skórze. Bardzo ją polecam i będę jej używać bardzo długo, bo i esencja jest super wydajna. Świetny zamiennik toniku.


Cieszę się niezmiernie, bo ta esencja ma jeszcze drugą wersję z witaminą C, mocno rozświetlającą, której jestem równie ciekawa! już niedługo! A Wy znacie je? Lubicie takie rozbudowane etapy pielęgnacyjne?  Ja się niesamowicie cieszę, że Pure Beauty daje mi możliwość i zawsze w tych boxach znajduję najcudowniejsze perełki!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]