Pure Beauty - smoothie time

30 sierpnia 2026


Dzień dobry! Witam się z Wami po moim długim urlopie i ohh jak ciężko wrócić do swojego starego rytmu, a co najgorsze to lada moment wrzesień, więc wracamy do przedszkola, zaczynamy przygodę z większą szkołą, a ja wracam do korepetycji, więc obawiam się, że mogę doznać szoku. Na razie szoku doznaje pralka, która musi robić pranie za praniem. Takie uroki urlopu, na szczęście wczoraj wszystko wypakowałam, względnie posprzątałam to nie ma tak źle.



Ale, ale ja nie o sprzątaniu dzisiaj! Dzisiaj mam dla Was kolejny box od Pure Beauty, sierpniowy, ale u mnie ze względu na urlop i inne obowiązki w tym miesiącu wrzucam Wam go później, ale wierzę, że po premierze opadły emocje, a ja mogę je wznowić, bo ten box to jest istna petarda! Idealny sierpniowy box na potrzeby skóry i włosów w okresie przejściowym, kiedy są jeszcze wakacje, ale jednak człowiek myśli już o wrześniu i jesieni. Smoothie time - sprawdźmy to!
Boź jest wypełniony po brzegi samymi cudownymi kosmetykami i produktami, które mi się już w większości przydały na naszym wyjeździe. Znajdziemy produkty do włosów, do twarzy, do ciała, coś związanego  makijażem, jak i coś do picia - no idealnie!



NOVEX saszetka termoochronnego kremu do pielęgnacji włosów
Fajnie, że jest możliwość przetestować produkty, których ja nie znałam, jak i poznać marki, o których nigdy nie słyszałam. Novex to jest właśnie jedna z tych marka, z którą spotykam się po raz pierwszy. Na wyjeździe nie dbałam o włosy jakoś bardzo mocno, wyjazd nad wodę rządzi się swoimi prawami, więc woda, piasek, czasem błoto tym bardziej w trakcie szaleństw z dziećmi to coś standardowego, ale teraz wracam na dobre tory, wracam, naprawiam i działamy, więc taki krem idealnie się sprawdzi!



HIMALAYA pasta do zębów gum expert sparkly white
Wiecie, że jestem fanką testowania naturalnych past do zębów, ta od Himalaya jest ziołowa, która delikatnie usuwa powierzchniowe przebarwienia, a także wspiera naturalną biel uśmiechu. Formuła z enzymami roślinnymi z papai i ananasa odświeży oddech, wspomoże pielęgnację jamy ustnej, jak i pomoże utrzymać zdrowe zęby i dziąsła. Opakowanie jest niewielkie, dlatego do razu wskoczyło do mojej kosmetyczki i używałam pasty przez cały wyjazd. Rewelacja, robi dokładnie to, co ma robić, ale lada moment napiszę coś więcej!



BLISTEX ultra lip balm SPF50
Kolejny produkt, który jest ze mną od początku, ale na wyjeździe bardzo mi się przydał, bo moje usta, jak zawsze lubiły się przesuszyć, więc ten balsam do ust sprawił, że dość szybko udaje mi się zregenerować skórę ust, a także przynosi ulgę oraz komfort. Co najlepsze to balsam skutecznie chroni przed promieniowaniem UVA oraz UVB, dzięki filtrowi SPF. Balsam intensywnie nawilża, odżywia i pomaga zapobiegać wysuszaniu i pękaniu. Bardzo łatwo się nakłada, ma świetną konsystencję, nie pozostawia białego filmy, sprawdza się w każdej sytuacji, w domu, na zewnątrz, nad wodą, czy jakiejkolwiek innej aktywności. Pachnie ładnie, posmak pozostawia też przyjemny, jest bardzo okej!



BIOTANIQE maska kolagenowa peony
Witamy również i maskę do twarzy, kolagenową w płachcie, ale takiej żelkowej, nie jest to standardowa tkanina, ale dzięki temu jest super kojąca. Ta maska intensywnie nawilża skórę, regeneruje, poprawia kondycję skóry, jak i przywraca cerze świeży, promienny i wypoczęty wygląd dzięki świetnej formule z wodą z kwiatów piwonii, niacynamidem oraz składnikami pielęgnacyjnymi. Maska jest podzielona na dwie części, dzięki czemu możemy super ją dopasować do kształtu twarzy, pięknie pachnie i super chłodzi, więc rewelacja!



APIS NATURAL COSMETICS my pure skin krem punktowy przeciw niedoskonałościom
Następny jest punktowy krem przeciw niedoskonałościom dla cery problematycznej, od zawsze powtarzam, że ja większych problemów z cerą nie mam, ale fraz na jakiś czas jednak coś się pojawia, więc taki produkt na pewno się przyda mi, jak i mojemu mężowi. A po wyjeździe muszę trochę podratować swoją skórę, więc idealnie! Krem jest w formie strzykawki, ma aplikator, który pozwala nałożyć krem konkretnie tam, gdzie potrzebujemy. Formułą zawiera kwas salicylowy, niacynamid oraz składniki łagodzące. Produkt zmniejsza zaczerwienienia, wygładza, zapewnia odpowiedni nawilżenie, a co najważniejsze pomaga redukować niedoskonałości i wypryski.



REVERS COSMETICS kojąco-nawilżający żel do twarzy i ciała
Nie zapominajmy też o mocnym oczyszczaniu twarzy, jak i ciała. Tutaj mamy arbuzową bombę, która jest wielofunkcyjna! Żel idealnie sprawdzi się do twarzy, jak i ciała, zapewnia intensywnie nawilżenie, ukojenie oraz mocną regenerację. Formułą jest lekka, zawiera oczywiście ekstrakt z arbuza oraz składniki pielęgnacyjne, które sprawiają, że skóra jest wygładzona, odświeżona oraz miękka. Przywraca też komfort skrze, więc zaraz sprawdzę, jak się to ma do opalonej i piekącej skóry.



ZIAJA MED kuracja peptydowa serum regenerujące do twarzy
A jak już skóra jest oczyszczona i odpoczywa po wakacyjnym szaleństwie i przestawia się powoli na jesienny vibe, to można pomyśleć o jakiejś kuracji! Mam wrażenie, że jesień jest od zadań specjalnych, wtedy jakoś najlepiej jest wprowadzać wszystkie rutyny, również te pielęgnacyjne. Ta kuracja jest regenerująca, wygładza i przywraca cerze zdrowy i promienny wygląd. Akurat moje serum niedługo się skończy to myślę, że taka kuracja mi mega pomoże!



BIOLIQ intensywne serum pod oczy
A jak działać na pełnej to i mocno intensywnie, więc czemu by nie skorzystać z okazji i nie podziałać przy okazji z delikatną skórą pod oczami? Do tego mamy intensywne serum pod oczy w formie roll-on'u i muszę Wam coś powiedzieć. Chodziło za mną to serum chyba do kiedy założyłam bloga, uwielbiam te chłodzące kuleczki, ale zawsze coś było ważniejsze, pilniejsze albo miałam sporo produktów pod oczy, więc nie kupowałam go - także ucieszyłam się mega, jak je zobaczyłam. Tym bardziej, że to serum nawilża, uelastycznia, wygładza drobne zmarszczki i redukuje oznaki zmęczenia. Zawiera kwas hialuronowy, ekstrakt z kiełków pszenicy i kofeinę, więc zmniejsza cienie i worki pod oczami oraz przywraca świeży, promienny wygląd skóry.



DERMEDIC krem dogłębnie nawilżający
A jak oczy to i twarz. A jeśli chodzi o twarz, to Dermedic ma wspaniale nawilżające produkty do twarzy. Tutaj mamy teraz dogłębnie nawilżający krem, który przywraca skórze naturalną zdolność nawilżania i ogranicza przeznaskórkową utratę wody. Formuła jest bardzo bogata, dzięki czemu odżywia, regeneruje i wzmacnia barierę ochronną skóry, zapewniając miękkość i gładkość. Krem ma mniejszą pojemność, więc świetnie sprawdzi się w podróży, ale dla mnie też idealnie sprawdzi się teraz do skóry całego ciała, nie ma co ukrywać, że opaliłam się trochę za mocno, a zawsze produkty do twarzy od Dermedic ratowały moją skórę i przedłużały opaleniznę.



VEOLI BOTANICA drop of perfection wygładzająco-kojący krem BB do skóry tłustej i mieszanej
Kto nie lubi perfekcji, kto nie przepada za nieskazitelnie wyrównanym kolorytem buzi, kto nie lubi twarzy idealnej? Ja uwielbiam, ale ciężko jest mi osiągnąć taki efekt normalnymi produktami. A teraz będę mogła wprowadzić do swojej pielęgnacji a drop of perfection i jestem mega ciekawa, jak się to u mnie sprawdzi. Co prawda preferuję normalne podkłady, ale myślę, że kremy BB są lepsze dzięki swojej lżejszej formule, a co sprawia, na skórę też to lepiej wpływa.
lub: Let's glow, rozświetlająco-nawilżający krem BB do skóry suchej i normalnej



RIMMEL Oh my gloss! Slip Stick Pouting 200
No i usta! Nie zapominajmy o ustach! Zostały już zadbane i wypielęgnowane balsamem do ust, więc czemu by nie dodać teraz im odrobiny pięknego blasku? Rimmel przygotował dla nas wielozadaniową formułę 3w1, która łączy w sobie szminkę, olejek oraz błyszczyk, co brzmi genialnie! Dzięki takiej kombinacji produkt intensywnie nawilża, nadaje wyrazistego koloru, gładkość oraz efekt pięknego połysku bez uczucia lepkości. Formułą jest wzbogacona olejkiem z pestek wiśni oraz ceramikami, więc usta będą mega miękkie, komfortowe i pełniejszej. A takie efekt - uwielbiam!



MEDISEPT spray do dezynfekcji rąk
Nie ma nic ważniejszego niż dbanie o higienę, a jak się ma małe dzieci, które na chwile obecną nie znają umiaru i słowa STOP, to płyn do dezynfekcji rąk u mnie jest w użyciu na porządku dziennym. Moje dzieci wszystkiego muszą dotknąć, wszędzie muszą usiąść, a i wszystkiego chcą spróbować. Często wychodzimy, często mamy dla nich różne atrakcje, a to oznacza, że też korzystamy z toalety w różnych miejscach, ja im starsza to jakoś bardziej uważam na takie rzeczy, więc taki płyn jest dla mnie genialnym rozwiązaniem. Ten płyn skutecznie eliminuje bakterie, drożdżaki oraz wirusy otoczkowe, szybko wysycha, nie wymaga użycia wody, a dzięki składnikom nawilżającym chroni też skórę przed nadmiernym przesuszeniem.



JACQUES BATTINI mgiełka do ciała, water flowers
A wiecie co jest najlepsze, kiedy mamy wszystko już wypielęgnowane i zadbane? Pachnąca skóra! Muszę przyznać, że markę Jacques Battini poznaję właśnie dzięki mgiełkom do ciała, ale... o matko jak to pachnie! Ludzie... jest to tak cudowny zapach, tak piękny, tak głęboki intensywny, że szok. Ja zawsze byłam team perfumy, nie rozumiałam fenomenu mgiełek, ale dla tego zapachu jestem w stanie się przekonać. Kocham ten zapach, jest dla mnie idealny i używam go bardzo często!
Inne opcje: Summer breeze, fresh melon oraz white musk



TEEKANNE COLD BREW 
A na zakończenie wszystkiego, wszystkiego warto pomyśleć o czasu offline, bez telefonu, a może i bez ludzi, w ciszy w samotności, żeby móc zresetować głowę i pomyśleć o tym, na co nigdy nie ma czasu. Nie miałam nigdy do czynienia z herbatkami owocowymi na zimno, a może być to super doświadczenie i możliwość schłodzenia się, jak i nawodnienia. Przed nami jeszcze parę upalnych dni, więc idealnie sprawdzi się taki napój. Wystarczy zalać torebkę zimną wodą, odczekać chwilę, można dodać owoców albo i kostek lodu i czas na chill. Na pewno jest to zdrowsza alternatywa dla napojów gazowanych.



I takie właśnie trwają testy, takie też będą recenzje. Już niedługo, bo znowu dużo produktów jest w użyciu, więc będzie co opisywać, co mnie mega cieszy! Mam w tym boxie wszystko, czego potrzebuję na chwilę obecną także stay tunned! Będzie się tu trochę działo!


[wpis reklamowy]

HAIRY TALE COSMETICS FLYLIGHT BABASSU lekka odżywka emolientowa

28 sierpnia 2026


Dzień dobry! I co tam u Was słychać ciekawego dziś? Nasze wakacje się kończą, powoli czuć już w powietrzu rok szkolny, wrzesień i powrót do codziennych obowiązków. Co mi w sumie nie przeszkadza, za dzieciaka bardzo lubiłam ten czas. Lubiłam jak wakacje się kończyły i każdy szedł z nową motywacją do szkoły, z planem i ze wszystkim nowym. No rewelacja. A teraz koniec wakacji ma całkiem inny wydźwięk dla rodziców, ale i tak fajnie! Jeszcze rozkoszuję się ostatnim dniem wyjazdu.
A ja z kolei dzisiaj mam dla Was odżywkę do włosów i to nie byle jaką! Bo hola, hola od Hairy Tale Cosmetics! To jest dopiero marka stworzona przez osobę, która o włosach wie wszystko. Nie ma się co dziwić, bo myślę, że jej włosy są dłuższe niż ja cała. A ja teraz wszystkie odżywki zużywam z córką, więc mamy niezłe testowanie!

Hairy Tale Cosmetics FlyLight Babassu
lekka odżywka emolientowa





Odżywka znajduje się w standardowej tubce, ale zdecydowanie o niestandardowym designie. Dla mnie kosmetyki od Hairy Tale Cosmetics są magiczne, jak z baśni, czuję się, jak elfica, która o siebie dba. Uwielbiam ten błękitny kolor, uwielbiam te ilustracje, nie ma rzeczy, której bym nie uwielbiała, kiedy patrzeć na te produkty. Wszystko tutaj gra, sporo się dzieje, a zarazem jest to estetyczne i wyważone, no bosko jest. Oczywiście mamy najwazniejsze informacje na opakowaniu. Tubka stoi na głowie, więc też nie ma problemu z wydobyciem produktu.
Odżywka ma taką pulchną konsystencję, jest taka trochę chmurkowata, a zarazem gęsta, ale na maksa przyjemna i czuć, że jest z tych lekkich odżywek, więc na włosach córki - rewelacja. Zapach jest delikatny, niezbyt mocny i wyczuwalny na włosach, ale bardzo ładny!



Ja tej odzywki używam zarazem u siebie, jak i córki przy każdym myciu, przed maską oczywiście. Więc jest to taki pierwszy produkt nakładany po szamponie, który u mnie ma za zadanie wygładzić i okiełznać włosy, ujarzmić je i trochę je naprowadzić na odpowiednie tory. U córki z kolei używam, bo wierzę, że już teraz będzie się to dobrze przekładać na jej włosy.
Odżywka sprawdza się bardzo dobrze, u mnie jak i córki. Świetnie ujarzmia włosy po myciu, czasem po peelingu również udaje jej się je zorganizować od nowa. Każdy włos jest na swoim miejscu. Włosy są gładkie i miękkie w dotyku. Super jest też to, że mimo że odżywka jest lekka to w dalszym ciągu ma pozytywny wpływ na włosy, pięknie je nawilża i odżywia, pielęgnacja tutaj jest top of the top. 



Nikogo to nie zdziwi, że jestem zachwycona, ale naprawdę odżywka sprawdza się genialnie. nie dość, że ma super konsystencję, genialny zapach, to jeszcze działanie jest oczywiście bardzo na plus. Bardzo lubię skuteczne, ale delikatne produkty, bo one nie obciążają włosów, są idealną bazą do innych produktów (ja czasem nie zmywam jej na zero, zostawiam trochę na włosach i na to nakładam maskę - jest sztos). No i super też się sprawdza na włosach u córki, co mnie mega cieszy, że przynajmniej odżywkę mogę brać na wyjazdy jedną, bo używamy tej samej - ojj jak miło!


A jakie inne produkty od Hairy Tale Cosmetics jesteście w stanie polecić? Ja w sumie nie mam za dużo do czynienia z tą marką, aż szkoda. Ale wierzę, że nadrobię wszelkie zaległości.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]




Otul się jesienią z Lirene oraz Pepco!

26 sierpnia 2026

 
Czy może być coś lepszego dla jesieniary niż długie wieczory, coraz częstszy deszcz, możliwość zakładania swetrów i otulania się kocami, picie herbaty czy gorącej czekolady? Matko mogę dodać do tego, tylko odpowiednie kosmetyki. Ja uwielbiam jesień, uwielbiam te kolory, uwielbiam świeczki zapachowe, kocham dynie, koce, herbatę z pomarańczą i masą dodatków, uwielbiam cieszyć się z tych małych przyjemności, które mi sprawiają ogromną radość!

I wiecie co? Matko wpadł do mnie tak cudowny box, że ja oszalałam, poczułam już w kościach, że moja ulubiona jesień się zbliża, że już niedługo wyciągnę botki, a gorące prysznice będą dawać lepsze uczucie. Lirene & Pepco ma dla nas pełne ciepła, zmysłowych zapachów i pielęgnacji produkty, który zamienią codzienność jesienną w wyjątkowy moment relaksu. Bo gwarantuje Wam, że jesień da się lubić i można ją pokochać!

@lirene @pepcopl
#pumpkinspice #vanillacaramel #jesien

Najnowsza seria od Lirene to dwie apetyczne linie pielęgnacyjne. Pierwsza z nich to Pumpkin Spice, która rozgrzewa aromatem dyni oraz korzennych przypraw, otula ciało i zmysły zapewniając mocne nawilżenie. Druga to Vanilla Caramel, która jest słodka, jak wanilia i karmel, a przy okazji koi, regeneruje oraz pozostawia skórę aksamitnie gładką. 
Każdy box zawiera kosmetyki, w tym żel pod prysznic oraz balsam do ciała, a także jesienny koc oraz szklankę termiczną. Ja już wszystko testuję i to w najlepszych okolicznościach, bo na wakacjach, a wakacje w Polsce nad jeziorem pod koniec sierpnia potrafią być zaskakująco zimne, więc kocyk, jak i szklanka są w użyciu i cieszą moje oko, jak i duszę. 


Nie musimy się skupiać tylko na pielęgnacji, wiadomo, że na chwilę obecną jest tyle produktów na rynku, że czasem ciężko jest się przebić, ja uwielbiam historie, uwielbiam rytuały, uwielbiam całą tą otoczkę, którą dostaję czasem przy używaniu kosmetyków. Tu jest moja ukochana jesień, która od zawsze i na zawsze kojarzy mi się super pozytywnie, a do tego mam dodatki, które są dla mnie genialne! Otulający, ogromny i miękki koc to must have podczas czytania, podczas chillowania na zewnątrz, kiedy przed oczami jest mgła i gdzieniegdzie przebija się jakieś światło. A że herbaciarą też jestem, to mam hopla na punkcie kubków, uwielbiam gorące herbaty z miodem, cytryną, sokiem z malin lub z lipy, dodać laskę cynamonu, wkroić pomarańczę, ohh w takim kubku z kwiatami w środku to dopiero będzie magia!



Lirene Pumpkin Spice kremowy żel pod prysznic
Ten żel pod prysznic jest mega kremowy, a i ma cudownie otulający zapach. Żel jest delikatny, ale zarazem skutecznie oczyszcza skórę, co jest mega ważne. Formuła pozostawia skórę miękką, gładką i nawilżoną, a zapach uprzyjemnia zdecydowanie całą tą pielęgnację. A ja Wam powiem, że dla mnie prysznic, choć szybki jest bardzo ważny, i zapach jest jeszcze ważniejszy. To jest jedna z niewielu chwil, kiedy jestem sama, kiedy nie słyszę ciągle wołania, czy czegokolwiek, więc uwielbiam odlecieć, uwielbiam zamknąć oczy i się zrelaksować. A z tym żelem mogę się przenieść na farmę, na zachód słońca i po prostu chillować - uwielbiam.



Lirene Pumpkin Spice odżywczy balsam do ciała
A na idealne zakończenie całej pielęgnacji skóry jest oczywiście balsam do ciała, który podbije cudownie zapach, który sprawi, że będziemy pachnieć jesiennie, że się wpasujemy w vibe jesienny tak bardzo, że przesiąkniemy nim całe, a ja to uwielbiam! Balsam do ciała intensywnie pielęgnuje skórę, pozostawia ją miękką, gładką i przyjemną w dotyku. Formuła jest tak bogata, że zapewnia nawilżenie oraz przywraca skórze komfort.


I jak tu nie lubić jesieni? Spadające liście, długie wieczory, można założyć ulubiony sweter, przytulić się do partnera bez stresu, że zaraz nam będzie za gorąco albo usiąść na tarasie, pooddychać chłodnym powietrzem, napić się ulubionego napoju i po prostu siedzieć albo poczytać. Ja naprawdę, przepadłam zakochałam się i tak widzę moje chwile relaksu!


[wpis reklamowy]

Perfecta SPA cukrowy peeling od ciała - kwiat lawendy

24 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! I jak się macie? Co u was? My odpoczywamy i odpoczywać jeszcze trochę będziemy. Trzymajcie cały czas kciuki za pogodę, podbijajcie ją i niech będzie tylko lepsza! Ja uciekam, bo trzeba w końcu odpoczywać, jak już wyjechałam gdzieś na cały tydzień i korzystać z tego czasu, który kompletnie nie jest związany z pracą jakąkolwiek.
A dzisiaj mam dla Was recenzję peelingu do ciała od Perfecta. Wiecie że ja uwielbiam cukrowe peelingi do ciała, uwielbiam mocne zdzieraki, uwielbiam kiedy czuję to wygładzenie mechaniczne i wtedy mam pewność, że ta skóra została dobrze wypeelingowana i wygładzona. Więc sprawdźmy czy ten fioletowy peeling się sprawdza!


Perfecta SPA - cukrowy peeling do ciała




Peeling do ciała znajduje się w słoiczku, odkręcanym, w którym znajduje się dużo gruboziarnistego peelingu. Mamy dodatkowe wieczko aluminiowe, które zabezpiecza nam produkt nie tylko przed otwarciem wcześniejszym, ale to wieczko pomaga też zabezpieczyć produkt np. pod prysznicem, dzięki czemu nie dostaje się do środka woda. Peeling bardzo dobrze się zakręca, więc nie ma też problemu, żeby się samo gdzieś otworzyło. A na opakowaniu znajdziemy też wszystkie najważniejsze informacje.
Peeling jest gruboziarnisty, pod kątem konsystencji jest dokładnie taki, jak uwielbiam! Ma w sobie bardzo dużo drobinek, jest mega gęsty i jak się nabiera to czuć, że jest to peeling, jest bardzo konkretny i treściwy, uwielbiam takie! Dodatkowo jest fioletowy, co dodaje mu dużo punktów w mojej ocenie. Pachnie nieziemsko, trochę ciężko, ale ja uwielbiam takie zapachy. nie przypomina mi on lawendy, ale jest boski.



Jako fanka peelingów, używam ich dość często. Staram się używać je co najmniej raz w tygodniu, ale myślę, że dwa razy to jest standard. Uwielbiam! Uwielbiam stosować te peelingu gruboziarniste. W żaden sposób nie podrażniają skóry, nie robią jej krzywdy, za to w mojej ocenie cudownie wygładza skórę. Sprawia, że jakiekolwiek suche skórki czy martwy naskórek znikają i nie ma po nich śladu. Skóra jest cudownie wygładzona, jest turbo zmiękczona, a w dotyku jest tak miła, że można oszaleć. Dodatkowo pachnie i nie jest wysuszona ani podrażniona. Po wyjściu z kąpieli nie ma uczucia, że trzeba natychmiast nałożyć balsam, nie jest ściągnięta, jest delikatnie wypielęgnowana, co też jest mega ważne. Ja zawsze po peelingu stosuję żel pod prysznic, tak dla zasady, ale tutaj myślę, że peeling też mógłby wystarczyć.



Ja pokochałam ten peeling, kolor mi się na maksa podoba, zapach mi się bardzo podoba, sprawia, że kąpiel pod prysznicem staje się jeszcze bardziej przyjemniejsza. Zdecydowanie na mnie zapachy działają terapeutycznie i pozwalają mi odlecieć i odpocząć. Kocham to! Ten peeling daje mi zdecydowanie to, czego potrzebuję. Skóra po użyciu jest wygładzona, zmiękczona, jak i delikatnie nawilżona, a ja jestem zadowolona! 


Jakie są Wasze ulubione peelingi? Muszę przyznać, że ostatnio też dostałam nowe peelingi, które zapowiadają się równie świetnie, więc stay tunned, bo niedługo będą na pewno recenzje.


Garnier Hyaluron Glass Skin żelowa maska na tkaninie

22 sierpnia 2026

 
No dzień dobry! Jak tam, co tam? My dzisiaj mamy nasz wyjazd, więc cieszę się ogromnie, uwielbiam zmieniać miejsca, uwielbiam spać gdzie indziej, jest dużo obaw, ale też wiem, że uda nam się jakoś fajnie zaaranżować czas dzieciom - to jest w końcu najważniejsze i najprzyjemniejsze. Mocno wierzę w to, że pogoda się zmieni, zaskoczy i będzie naprawdę pięknie! 
A ja dzisiaj jeszcze chciałabym Wam przedstawić sztos z ostatniego pudełka, nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam czekać do wyjazdu, ja chciałam użyć tej maski od razu, jak tylko wyciągnęłam ją z boxa. Oj Garnier, jak Ty to umiesz! Hyaluron Glass Skin to dla mnie nowość, więc zapraszam!

Garnier - Hyaluron Glass Skin
żelowa maska na tkaninie





Maska na tkaninie znajduje się w standardowej saszetce. Ale zatrzymajmy się na designie. Co prawda jeśli chodzi o szatę graficzną i ogólny układ tych masek to jest tutaj wszystko standardowe, ale te kolory, ten dobór odcieni jest dla mnie tak magiczny, że wow! Uwielbiam i głównie dlatego chciałam chyba jak najszybciej użyć te maski. Już samo opakowanie krzyczy do mnie Glass Skin, więc tak - bomba!
Maska jest żelowa na delikatnej tkaninie, której się trochę obawiałam, bo zazwyczaj żelowe maski u mnie się nie sprawdzają, rwą się od razu albo spadają z twarzy, ale tutaj nie miałam takiego problemu! Maskę idealnie można było nałożyć na twarz i pięknie na niej leżała, bez przemieszczenia się jakiegokolwiek. A przy okazji, spodobało mi się też to, że maska ma niebieski odcień, co dodało atrakcji moim dzieciom. Maska ma mocny zapach, lekko mentolowy, mocno świeży, bardzo orzeźwiający - genialne!



Maskę oczywiście nakładamy na twarz i trzymamy 15 minut. Ja w między czasie lubię sobie robić różne rzeczy, od sprzątania, po pracę, przez oczywiście ogarnianie dzieci. Ważne jest dla mnie to, żeby taka maska mi w niczym nie przeszkadzała. Oczywiście nie zawiodłam się, maska Glass Skin pięknie leży na twarzy i ani myśli się z niej ześlizgnąć. Czuć na początku delikatny efekt chłodzenia, który z każdą kolejną minutą się wzmaga i jest coraz mocniejszy! Po chwili naprawdę dało się odczuć niezły chłód na twarzy, co w te upały jest na maksa przyjemne.
Maska oczywiście sprawdza się genialnie. Wspaniale nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Mimo intensywnego uczucia chłodzenia nie odczuwałam podrażnień, pieczenia czy swędzenia, co było super. Maska bardzo skutecznie łagodzi podrażnienia i regeneruje skórę po upałach. Przywraca skórze młody, promienny i piękny wygląd, buzia po użyciu tej maski jest w naprawdę świetnym stanie. Aż chce się gdzieś iść, chce się coś działać, no normalnie ja jestem zakochana w tym efekcie.



Więc nie ma się co dziwić, że będę ją polecać! Czuć, że maska zawiera porcję mocno skoncentrowanego serum, czuć, że buzia po użyciu jest miękka, gładka i cudowna w dotyku. Maska to skuteczna pielęgnacja i uzyskanie efektu młodej, promiennej cery, pełnej blasku, bez oznak zmęczenia, czy szarej lub matowej cery. Spodobał mi się ten Glass Skin efekt i nie mogę się doczekać, co się wydarzy po regularnym stosowaniu. Ta żelowa maska na tkaninie jest moją obecnie ulubioną. Kocham!


Znacie tę maskę? A może używaliście już produktów gwarantujących Glass Skin efekt? Dajcie koniecznie znać, bo ja jestem zajarana jakby powstała jakaś seria z tym efektem, to ohh brałabym wszystko! Pure Beuaty zdecydowanie wie, co zapewniać w swoich boxach kosmetycznych!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]