JACQUES BATTINI mgiełka do ciała, water flowers

10 września 2026

 
Dzień dobry! I co tam? Ja już powoli, powoli wchodzę w ten wrześniowy tryb i widzę, że nawet się przestawiłam. Aczkolwiek muszę przyznać, że te ostatnie ciepłe dni były naprawdę przyjemny i gdyby ktoś zagwarantowałby mi jeszcze parę takich to byłabym zachwycona. Nie ukrywam, że wakacje w ciepłym miejscu za jakiś miesiąc czy dwa to bym przygarnęła z ogromną chęcią! Ale, nie o tym
Chwilowo chciałabym Wam zaprezentować zapach, który idealnie nadaje się na wakacje, nadaje się na długie, wieczorne spacery po plaży, ale i na przesiadywanie przy ognisku pół nocy. A przy okazji dla mnie jest to piękny powrót do przeszłości, bo mgiełki od Jacques Battini opisywałam na blogu jeszcze w 2020roku - na końcu wpisu recenzja, a dzisiaj zapraszam Was na moją opinię o water flowers.


Jacques Battini mgiełka do ciała
water flowers





Mgiełka znajduje się w dość sporej buteleczce z idealnym atomizerem. Butelka ma pojemność 200ml, co sprawia, że mgiełka sama w sobie jest naprawdę niesamowicie wydajna. Mgiełki, o których wspominałam we wstępie tak naprawdę miałam jeszcze do zeszłego miesiąca i miały się naprawdę całkiem w porządku. Bardzo mi się podoba opakowanie tej wersji water flowers, oddaje ten vibe zapachu i bardzo do niego pasuje. Mamy tutaj wszystkie najważniejsze informacje, a tak naprawdę nie potrzebujemy tutaj za wiele, jeśli chodzi o samą mgiełkę.
Atomizer działa bardzo dobrze, nie zacina się, nie pluje strumieniem płynu, tylko mamy tutaj bardzo ładnie rozproszoną mgiełkę, która pokrywa swoim zapachem równomiernie dość spory obszar.



Zapach jest naprawdę bardzo, ale to bardzo ładny! Jest mocno kwiatowy, ale zarazem bardzo głębokie, nawet intensywny na samym początku, ale zdecydowanie jest to zapach zapadający w pamięć i taki, obok którego nie można przejść obojętnie. Zapach jest naprawdę wielowymiarowy, on co jakiś czas się zmienia, ale w każdym swoim wydaniu jest naprawdę niesamowity, taki że aż chce się psikać, niuchać, wąchać i otulać co chwilę tym zapachem. Mi on bardzo spasował, nie obraziłabym się, gdyby np. Jacques Battini postanowili wydać mocniejszą i trwalszą wersję tej mgiełki, np. w postaci perfum. Wydaje mi się, że byłyby na pewno wysoko na mojej liście TOP zapachów, jeśli nie od razu ulubieńcami.
Nie bez powodu właśnie Water Flowers jest bestsellerem na stronie! Ja się nie dziwie, bo uwielbiam ten zapach!



Zdecydowanie jasna jest moja polecajka. Ten zapach doda Wam mnóstwo pewności siebie, odwagi, ale i podkręci Wasz kobiecy styl, jak i może wyciągnie z Was koci pazur. Myślę, że ten zapach zawróci w głowie Panów i sprawi, że będą o Was myśleć cały czas. Zapach ma wiele różnych odsłon, ale każda jest na swój sposób niesamowita i urzekająca. Zapachy są klarowne, nie są zadymione, są piękne, czyste i po prostu takie, że można się nad nimi zachwycać cały czas. Te mgiełki są super intensywne i trwałe, a na dodatek tanie, jak na taką pojemność i wydajność - naprawdę ekstra deal!



Powiem Wam, że boxy od Pure Beauty to kolejny świetny deal, który będę polecać cały czas. Te boxy są tak świetnie wyposażone i wypełnione genialnymi produktami, że aż chce się je mieć. Nic im nie brakuje, mamy wszystko, co nam potrzeba, a nawet i więcej. Ja się czuję dopieszczona co miesiąc i naprawdę jestem na maksa zadowolona! Selekcja samych najlepszych produktów zawsze się znajdzie w tych boxach, nie ma przypadku ani ściemy. Rewelka!



[wpis reklamowy]


Beauty Academy - Mixa & Garnier -- Pure beauty Box

08 września 2026

 
No witam! Czy Wy już przyzwyczailiście się do nowego roku szkolnego? Czy weszliście już w tę rutynę? Ja w dalszym ciągu jestem trochę na pograniczu i dryfuję między wakacjami, a szkołą i obowiązkami, ale... dajemy radę! Powoli, powoli ogarniamy, powoli ustalamy wszystko tak, żeby było dobrze i próbujemy się jakoś wprawić w to wszystko.
Całe szczęście mam tym razem kosmetyki, które idealnie wpasowują się w ten nowy początek. Beauty Academy to idealny box, który sprawi, że możemy się super przygotować do działania w nowym sezonie, mieć nowe cele i odświeżyć beauty zasady! Mamy tutaj genialny zestaw, który ułatwi pielęgnację, a tym samym zagwarantuje nam skuteczność i super efektywność. Nie musimy obawiać się nieprzygotowania, bo i włosy i twarz, wszystko będzie tutaj zadbane i wypielęgnowane. Podstawowa pielęgnacja, która daje nam wszystko! A Mixa oraz Garnier również dają nam wszystko, od pielęgnacji włosów po twarz i jest genialnie!


#garnier #skincare #sorbetgarnier #haircare #mixa
@garnierpolska @mixa_polska



GARNIER FRUCTIS szampon sleek&shine
Odpowiednia pielęgnacja zaczyna się od szamponu do włosów, ten szampon ma na celu wygładzić nasze puszące się i niesforne włosy. Formuła jest mocno zaawansowana, wzbogacona o olejek arganowy z Maroka, a także aktywne proteiny z owoców, dzięki czemu składniki wnikają głęboko w strukturę włosa. Przy okazji, szampon zapewnia intensywnie odżywienie i połysk, ale i zabezpiecza włosy przed działaniem wilgoci, gwarantuje idealnie gładkie włosy nawet przy wysokiej wilgotności. A taki efekt utrzyma się aż do 72 godzin!



GARNIER FRUCTIS odżywka sleek&shine
Ja jestem osobą, która bardzo lubi używać pełen zestawy przy pielęgnacji włosów, szampon + odżywka zawsze daje mi poczucie całości, że robię wszystko tak, jak trzeba. I właśnie dlatego ta odżywka też wygładza włosy, panuje nad puszącymi się i niesfornymi włosami. Tutaj również mamy w składzie olejek arganowy, jak i proteiny z owoców, dzięki czemu włosy są mocno odżywione i wygładzone. Odżywka ułatwia rozczesywanie, zmiękcza włosy, a także tworzy barierę ochronną, jak i zabezpiecza włosy przed nadmierną wilgotnością, również do 72 godzin.



MIXA oczyszczający żel do mycia twarzy
Jeśli chodzi o twarz, to musimy zacząć od mocnego oczyszczenia twarzy, ten produkt jest bez mydła, ale łagodnie i skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. W składzie znajduje się cynk, który zwalcza niedoskonałości i oczyszcza pory. Dzięki neutralnemu pH i łagodnemu składowi, żel jest odpowiedni dla skóry wrażliwej. Po zastosowaniu, skóra jest czysta, świeża i pełna komfortu, a regularne stosowanie sprawia, że niedoskonałości szybko stają się znacząco zredukowane.



GARNIER PURE ACTIVE SALICYLIC 7-DAY CLINICAL serum przeciw niedoskonałościom
W mojej pielęgnacji nie może zabraknąć serum do twarzy, dla mnie ten etap jest jednym z najważniejszych i skutecznych. Serum ma 7% kompleks składników aktywnych; niacynamid, glicerynę, kwas mlekowy, kwas salicylowy oraz wąkrotkę azjatycką. To serum redukuje niedoskonałości, przebarwienia potrądzikowe oraz pory, a tym samym nawilża, wygładza i koi skórę. Formułą jest lekka, szybko się wchłania i super nadaje się też do skóry wrażliwej. Mamy tutaj potwierdzoną turbo skuteczność!



GARNIER FRESH 7 MATTE lekki krem-sorbet przeciw niedoskonałościom
A po serum, idealnie jest nałożyć krem do twarzy, który jest ultralekki o odświeżającej i nietłustej formule, która szybko się wchłania i zapewnia ż 48-godzinne nawilżenie! Podobnie, jak serum zawiera niacynamid, kwas salicylowy oraz wąkrotkę azjatycką, które redukują niedoskonałości, reguluje sebum, wygładza, zmniejsza widoczność porów, wyrównuje koloryt, jak i pozostawia skórę świeżą, gładką i matową.



GARNIER PURE ACTIVE invisible pimple patches plasterki na niedoskonałości
Mega fajne jest to, że mamy też produkty od zadań specjalnych, jak np. plasterki na niedoskonałości, które tworzą niewidzialną warstwę ochronną na niedoskonałości i widocznie je wygładzają. Działają punktowo, więc i intensywnie. Redukują zaczerwienienia, obrzęk, jak i inne w=objawy wyprysku. Działają bez wyciskania i pozostawiania widocznych śladów, można na nie nakładać makijaż, więc super się nadają na co dzień. I muszę przyznać to tutaj, że uwielbiam tę modę na takie plasterki, uwielbiam plasterki w różnych kształtach i to, że w tych czasach nikt się nie wstydzi używania takich plasterków - rewelacja!



MIXA punktowa pasta przeciw niedoskonałościom
A poza plasterkami mamy jeszcze pastę punktową, która dodatkowo działa na wypryski. Jest to skoncentrowana pasta punktowa, która nadaje się do skóry do trądziku. Formułą jest wzbogacona w kaolin, kwas salicylowy i niacynamid, dzięki czemu pomaga zredukować niedoskonałości i nadmiar sebum, jak i łagodzi skórę i wspiera barierę ochronną. Niedoskonałości są zmniejszone już po 8 godzinach bez wysuszenia skóry. Idealnie się nadaje do stosowania na noc, jak ostatni etap w pielęgnacji oczyszczającej, co jest super!



I takie mam przygotowanie na wrzesień, dzięki Pure Beauty! Jestem zachwycona, uwielbiam te produkty, uwielbiam te marki i muszę przyznać, że jaram się niemiłosiernie. Ostatnio coraz częściej pojawiają się u mnie wypryski i chcę trochę podziałać od środku wodą, jak i dietą, ale cieszę się, że mam produkty, które pomogą mi wyglądać nieskazitelnie każdego dnia!


[wpis reklamowy]

Blistex ultra lip balm SPF50+ balsam do ust z filtrem SPF

06 września 2026

 
Dzień dobry! Zaczynamy kolejny tydzień, działamy, kminimy i czas się przygotować na cały tydzień tym razem wyzwań. Praca, szkoła, przedszkole, pierwsze choroby - nie ma lekko, a powiem szczerze, że ja już mam dość powoli. Chciałabym żeby wszystko było poukładane i ogarnięte, a to ile rzeczy ja mam do zrobienia to mnie przeraża na maksa.
Ale nie chcę się skupiać tutaj na tych złych rzeczach, więc skupiajmy się na recenzji, skupmy się na dzisiejszym bohaterze tej recenzji, a jest to balsam do ust od Blistex. muszę przyznać, że mi się Blistex kojarzy z początkami blogowania, wtedy Blistex był tu bardzo często i było go sporo. I muszę przyznać, że naprawdę bardzo fajnie, fajny powrót do przeszłości, więc zapraszam na szczegóły.


Blistex Ultra Lip Balm SPF50+
balsam do ust z filtrem SPF





Balsam do ust od Blistex znajduje się w dość małym opakowaniu, niebieskie rzucające się w oczy, bo mamy białe i żółte napisy, co tutaj fajnie do siebie wszystko pasuje. Mi to opakowanie się bardzo podoba, jest też bardzo poręczne, dzięki czemu mieści się wszędzie, nawet do najmniejszej torebki. Zakrętka też jest bardzo solidna i szczelna, wszystko mi tutaj gra.
Balsam ma dość miękką konsystencję, nie ma potrzeby czekać albo w jakikolwiek sposób rozgrzać ten balsam, żeby wygodnie nakładało się na usta. Tutaj nie ma w ogóle takiej potrzeby. A przy okazji, zapach jest też fantastyczny, dość słodki, trochę kokosowy, mi bardzo pasuje.


I oczywiście nie ma co tutaj dużo opowiadać, bo balsam świetnie się sprawdza. Mi ratował usta na wakacjach, kiedy naprawdę bardzo szybko mi się wysuszyły, podrażniły i było mi ciężko przywrócić taki normalny stan tych ust, więc ten balsam był w użyciu bardzo często i była to idealna decyzja, żeby właśnie ten balsam wziąć ze sobą. Świetnie nakłada się go na usta, nie wchłania się tak do razu, tylko ładnie siedzi na tych ust, cały czas działając i podkreślając je. Przy okazji właśnie, ten balsam super nawilża usta, odżywia, ale i sprawia, że usta się pięknie prezentują. 


Nie zapomnijmy o najważniejszym, czyli właśnie o ochronie przeciwsłonecznej. Pamiętajmy, że balsam ma SPF50+, co jest świetnym rozwiązaniem w te upały, wakacje. mam wrażenie, że balsam nie tylko chroni usta przed wysuszeniem, czy promieniowaniem słonecznym, ale i przed tymi wszystkimi zewnętrznymi warunkami, które spotykają nas na wakacjach, czasem może być to nagły i ostry wiatr, woda różnej jakości, piasek, aktywności i cała reszta. Balsam naprawdę świetnie się sprawdza, on super nawilża i odżywia delikatną skórę wokół ust, jak i samych ust. Ja jestem naprawdę zachwycona!
I muszę przyznać, że jestem niesamowicie wdzięczna Pure Beauty za to, że mi przypomniała o marce Blistex, Naprawdę super działanie, skuteczność, efektywność, naprawa mocno podrażnionej skóry i utrzymanie tych fajnych efektów. Balsam robi wszystko, czego potrzebuję od balsamu do ust. Ja jestem zachwycona i jeśli mam teraz wybór, to naprawdę biorę ten - bo jest genialny! Super polecajka!



[wpis reklamowy]

PureDerm, maska modelująca pośladku - miracle shape up buttocks mask

04 września 2026

 
Dzień dobry! I jak tam? Udało się już wdrożyć we wrześniowy klimat? Powrót do szkoły, powrót do starej rutyny, to nie jest zawsze proste, a mi też jest ciężko się wdrożyć i na nowo przestawić. Jeszcze i tak mam kilka rzeczy do ogarnięcia, do ustalenia, a początki roku szkolnego zawsze są trochę zamotane, ale damy radę. 
A dzisiaj chciałabym Wam napisać coś o produkcie, którego myślałam, że ostatecznie nie będę recenzować, mimo że zarazem bardzo chciałam go przetestować. Maska na pośladki, to nie jest coś, co pojawia się w recenzjach regularnie, ale nie ukrywam dla mnie to było coś wow, coś nowego, coś super! I super ze Purederm ma taki produkt w ofercie, bo jest to doświadczenie całkiem fajne.


Purederm, maska modelująca pośladki
miracle shape up buttocks mask





Maska na pośladki znajduje się w saszetkach, jak inne maski w płachcie, ale muszę przyznać, że tutaj już sam kształt tego opakowania robi robotę i pokazuje nam, że mamy tutaj coś wyjątkowego i nowego. Fajnie! Ja bardzo długo zwlekałam z wykorzystaniem tej maski i jakoś z przypadku zapakowałam ją na tegoroczne wakacje i był to strzał w 10! Nie spodziewałam się tak mocnego słońca, więc możecie się domyśleć, że wszystko miałam mocno spalone, w tym też tyłek. 


A to było dość problematyczne, bo ani usiąść, ani się ubrać, a czasem zwykły spacer sprawiał problem, stwierdziłam, że ta maska będzie idealna, żeby trochę sobie ulżyć i tak też się stało. Maska ma świetny wzór w różową panterę, czego nie widziałam, ale mężowi się podobało. Samo przyklejenie tego na pośladki było dość szokujące. Maska była żelowa, turbo chłodna i aż mnie zmroziło, ale na czerwoną i cierpiącą skórę było to zbawienne! 
Powiem Wam, że wystarczyła jedna taka maska, żeby pośladki się cudownie nawilżyły, żeby skóra odetchnęła, żeby pozbyć czerwonej i piekącej skóry. 



Ja byłam w szoku, że wystarczyła jedna aplikacja, żeby tak mocno przynieść sobie ulgę. Skóra przestała piec, nie była szalenie czerwona, nie była ściągnięta, nie było żadnego niekomfortowego uczucia, naprawdę byłam pod wrażeniem! Skóra była miękka, gładka, świetnie nawilżona, ale i ujędrniona i napięta! No ja jestem pod wrażeniem i myślę, że na pewno przy najbliższej okazji będę sobie kupować takie maski. 


A Wy co myślicie o takim rozwiązaniu? Uważacie to za zbędne, czy w sumie fajny gadżet? Dajcie znać, bo ja jestem mega ciekawa, ale i ciągle jestem pod wrażeniem! Super. 


Denko sierpień 2026r.

01 września 2026


Dzień dobry! Czy Wy sobie wyobrażacie, że jest już wrzesień? Wakacje się skończyły, czas wrócić do jesiennej rutyny, rozkoszować się długimi, jesiennymi wieczorami, ohh jak ja za tym tęskniłam. Już czuję w powietrzu jesień, już czuję, że mogę wyciągnąć i legalnie założyć sweter i bluzę. Tak jest!


A dzisiaj kończymy sezon wakacyjny denkiem. Zamykamy rozdział wakacyjnych kosmetyków, czas pożegnać się ze słoneczkiem i można legalnie używać otulające balsamy, pachnące żele pod prysznic, na noc stosować intensywniejsze kremu nawilżające. A na chwilę obecną chciałabym Wam pokazać denko! Co prawda nie ma tu wszystkiego, bo rzeczywiście na wyjeździe, jak coś zużyłam to wyrzucałam do kosza, żeby tego nie wozić ciągle we wszystkie strony.



Jeśli chodzi o ulubieńców to tutaj jestem tym razem bardzo sfokusowana na maskach i płatkach pod oczy. Gwarantuje Wam, że w tym miesiącu zużyłam tego dużo więcej, ale akurat takich opakowań bardzo nie chciało mi się wozić. Ja muszę przyznać, ze dla mnie te maski od Kimoco beauty są najlepsze! Są w mega atrakcyjnych cenach, jest ich naprawdę sporo różnych wersji, a do tego są łatwo dostępne w Rossmannie. Ja jestem nimi zachwycona i jeśli jeszcze ktoś ich nie zna to, ludzie - na co czekacie? Z kolei produkty od Garnier dla mnie to klasyka, produkty idealnie dopieszczone, które nie tylko dobrze działają, są efektywne i skuteczne, ale jeszcze dobrze się prezentują. No one są już naprawdę takie top, top!



  • Garnier, hyaluron glass kin, żelowa maska na tkaninie - ta maska mnie zachwyciła, ona była jakaś taka inna niż wszystkie. Ta maska sprawiła, że moja skóra wyglądała fenomenalnie, ożywiła ją, dała jej mnóstwo promienności i świeżości - no naprawdę rewelacja
  • Sesderma C-vit liposomowe serum do twarzy - ja uwielbiam serum do twarzy i muszę przyznać, że to jest też naprawdę super, genialnie odżywia skórę, nawilża ją, daje jej promienności i świeżości, odnawia tę skórę i przyczynia się do lepszego wyglądu.
  • Onlybio, Hair in Balance, peeling enzymatyczny do skóry głowy - kolejny peeling do skóry głowy, który u mnie sprawdza się genialnie, wspaniale oczyszcza skórę głowy, jak i włosy u nasady, sprawia, że dużo lepiej się układają, są sypkie i wydają się być na maksa zadbane.
  • Artishoq, serum multifunkcyjne, kuracja bez spłukiwania - to był dla mnie produkt zagadka, a zarazem produkt do wszystkiego, jak i do zadań specjalnych. Używałam tego serum na mokre włosy zaraz po myciu, dodawałam je do maski, czasem jako odżywkę, czasem spłukiwałam, czasem, nie, ale za każdym razem włosy wyglądały dobrze, a to jest wystarczająca cecha.
  • Garnier, Ambre Solaire Ideal Bronze, olejek przyspieszający opalanie, SPF30 - nie oceniajmy produktu po okładce, ja też myślałam, że z takim olejkiem przyspieszającym opalę się w moment, tak to nie działa, ale olejek cały czas gwarantuje nam zdrową opaleniznę, taką, którą nabywamy w odpowiednim czasie z odpowiednią ochroną, dzięki czemu skóra jest w naprawdę dobrym stanie cały czas.
  • Dr Irena Eris, przeciwzmarszczkowy krem odbudowujący na noc - bardzo fajny krem, który jest mocno skoncentrowany i ma w sobie naprawdę sporo składników aktywnych, które mocno ingerują w skórę pozytywnie. Cera po tym kremie jest bardzo mocno nawilżona, odżywiona, miękka i gładka w użyciu. Ja jestem bardzo zachwycona, tak jak zawsze wszystkimi kosmetykami od Dr Irena Eris.
  • Sence, Sephora świąteczne maski - czy wy to widzicie? Tak, nie miałam masek takich 'normalnych', więc z ogromną przyjemnością użyłam tych świątecznych i nie żałuję. Maski są świetne, super działają, pięknie nawilżają i odżywiają.


I takie mamy denko! Sama jestem ciekawa, jak będzie wyglądało pierwsze jesienne denko! Myślę, że to naprawdę będzie fajne, ciekawe i mocno pachnące denko! Dajcie znać, jak Wasze zużycia!