I ciąża vs II ciąża
jakie są różnice

07 października 2022

A dzień dobry! Piszę ten wpis dużo wcześniej niż on się pojawi na blogu, więc elo z przeszłości! Myślę, że na bank już urodziłam i jestem mamą dwójki dzieci, zapewne rozrabiaków i ciekawe czy śpię chociaż trochę. Fajnie tak sobie pokminić i pewnie będzie mocne zderzenie się z rzeczywistością. Ale tak samo było i w 2 ciąży! 


Zawsze słyszałam, że ciąża ciąży nierówna, że każdy poród jest inny, że nie ma co porównywać. Jak zaszłam w drugą ciążę, wow! Nie spodziewałam się, że to będzie wyglądało aż tak, ale dużo jest uzależnione od naszej obecnej sytuacji. Możecie się domyśleć, jak wygląda sytuacja, kiedy zachodzi się w ciążę mając półroczne dziecko - to jest ciekawe!

OBJAWY CIĄŻY

Większość objawów miałam dużo później albo nie miałam ich wcale albo ich nie zauważyłam, bo po prostu nie miałam na to czasu. Mdliło mnie, chciało mi się wymiotować, ale co miałam zrobić z córką? Wstawała razem ze mną, więc ani nie mogłam jej wziąć ze sobą do łazienki ani nie mogłam jej zostawić samej, dlatego w większości przypadków przechodziło mi. Ale nie powiem, zdarzały się wymioty do reklamówki w pokoju, kiedy usypiałam małą, bo nie było innego wyjścia! Dużo też wymiotowałam w samochodzie, co wcześniej mi się nie zdarzało.
Pierwszym objawem był fakt, że córka kompletnie zrezygnowała z mleka z piersi, nie smakowało jej, nie chciała, nie miała ochoty, więc wtedy już kminiłam, że może coś być na rzeczy. Poza tym, odczuwałam bolesność piersi, ale dużo później, tak samo ruchy poczułam później, ale nie ma się co dziwić. W drugiej ciąży rzadko kiedy odpoczywałam. Za to zgagę miałam okropną, i jak nigdy nie wiedziałam co to zgaga i nie mogłam sobie wyobrazić tych dolegliwości, tak teraz cierpiałam i masakra!

BRAK CZASU NA CIĄŻĘ

Czy to dziwnie brzmi? Ale poważnie tak było. Nie miałam czasu za bardzo na zastanawianie się, w którym tygodniu ciąży jestem, nie robiłam zdjęć brzucha za bardzo, nie zwracałam na nic uwagi, co było wspólnego z ciążą. Chodziłam do lekarza, robiłam badania i jak ktoś się mnie o coś pytał, to wtedy ogarniałam, że faktycznie - jestem w ciąży. I nie jest to spowodowane niczym innym, jak po prostu brakiem czasu i tym, że musiałam zajmować się sama córką większość dnia i do tego nie zwalniałam tempa, cały czas pracowałam, coś robiłam, realizowałam swoje cele itd.
Pod koniec ciąży, jak brzuch był już większy, jak zaczęły dokuczać mi różne bóle czy ciągnięcia to już wiedziałam, że czas odpocząć, zwolnić i trochę pomyśleć o sobie i o ciąży, ale to było może 2 miesiące przed porodem.

ZMECZENIE TURBO

Nie powinno mnie to dziwić ani nikogo. Na początku nosiłam córkę cały czas, zaczęła chodzić mając 11 miesięcy, ja wtedy byłam w 4-5 miesiącu ciąży, więc było trochę luźniej, ale w dalszym ciągu czasem trzeba ją wziąć na ręce, żeby wpakować do wózka, do krzesełka, wziąć ją na górę po schodach albo po prostu potrzebuje chwili ze mną i trochę czułości i bliskości, więc jej nie odmówię, a to potrafi zmęczyć. Bieganie za nią, ciągłe sprzątanie zabawek, karmienie, kminienie co i jak, jestem wieczorami wykończona, a naprawdę uważam, że mam grzeczne dziecko, które nie daje mi w kość tak, jak by mogło.
A do tego dochodzą bóle brzucha, pachwin, kości ogonowej, skurcze przepowiadające, których w pierwszej ciąży nie miałam, dlatego też tutaj łapało mnie bardziej.

MNIEJSZE PRZEJMOWANIE SIE

W pierwszej ciąży miałam czas na myślenie, na czytanie, na odpoczywanie, na dietę na wszystko. Teraz, nie mam czasu na nic, przez co mniej się przejmuję i mniej się stresuję. To nie chodzi o to, że mam wywalone, że mi nie zależy, ale po prostu jestem cały czas w biegu, cały czas jestem zajęta. W pierwszej ciąży byle pierdoła sprawiała, że bałam się, że coś nie tak, ile potrafiłam przepłakać... A teraz, nie dość, że jestem mądrzejsza, to po prostu wiem, że wszystko jest okej, czuję ruchy, cukry są w porządku i wszystko gra!

WYRZUTY SUMIENIA WZGLĘDEM DZIECI

Wierzę, że to częste, ale bardzo często obawiałam się, jak to będzie. Wiecie, poświęcałam Lenie całą swoją uwagę i to się zaraz miało skończyć, nie będzie miała mnie na wyłączność, nie będę mogła jej wziąć i ogarnąć w każdej chwili, będzie inaczej. Z kolei, synek praktycznie nigdy nie będzie mnie miał 1 na 1 i jest mi ich po prostu szkoda. 
Osobiście uważam, że rodzeństwo to super sprawa, tym bardziej z małą różnicą wieku, ale no po prostu będzie ciężko!

A przed porodem....

To już jest niezły hardcore, poważnie. Nigdy nie miałam skurczów przepowiadających, teraz mam je praktycznie codziennie. Te odczuwane w podbrzuszu są spoko, ale te, które czuję w pachwinach, to mam wrażenie, że zaraz mnie rozerwą... masakra! I to zazwyczaj budzę się nad ranem i nie mam, jak się już ułożyć, na szczęście wystarczy wstać, przejść się i przechodzi, ale co się omęczę czasem to nie zmierzę tego.
Poza tym, spojenie łonowe i miednica, ja czułam jak te kości mi się powoli rozsuwają, żeby przygotować ciało do porodu. Niby fajnie, ale uczucie dziwne, tym bardziej że czuję to w pośladkach, co uniemożliwia mi czasem stanie, a co dopiero chodzenie.
No i ciągnięcie brzucha w dół, twardnienie i wszystko inne, co możecie sobie wyobrazić z brzuchem to się dzieje. Ciekawie!


A Wy, jak wspominacie swoje ciąże? Każda inna, czy jednak wszystko było tak samo? :)


Myjące peelingi do ciała, Perfecta

03 października 2022

 
Hej! Proszę o update, co tam u Was słychać? Jak się macie, co się dzieje, czujecie jesień, a może zimę i czekacie na ten świąteczny vibe? Ja już zdecydowanie głową jestem w świętach, nie mogę się doczekać!
A dzisiaj mam dla Was recenzję produktu z mojej ulubionej kategorii, czyli peelingi do ciała! Jeśli ktoś tu jest na bieżąco, to wiecie, że uwielbiam mocne, gruboziarniste peelingi do ciała, więc pytanie brzmi, czy te myjące peelingi mnie zadowolą?

Perfecta, myjące peelingi do ciała


One są do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o działanie i ogólne właściwości. Opakowania mają w porządku, tubki 'stojące na głowie', co daje nam łatwość w wyciskaniu produktu, Sam design jest w porządku, może nie do końca jest to mój ulubiony styl, ale brzydkie nie są. Widać zużycie przez opakowanie, a i tubka zamykana jest na zatrzask, która się nie zacina ani nie luzuje, więc to dobrze.
Peelingi myjące mają to do siebie, że nie są zbyt mocnymi zdzierakami, są w porządku, dają uczucie lekkiego wygładzenia skóry, ale nie jest to efekt za jakim ja przepadam. Jest to efekt po prostu delikatny, na pewno są osoby, które właśnie za takim efektem przepadają.


Perfecta, peeling myjący ashwagandha i szafran



Zapach tej wersji jest bardzo delikatny, trzeba się wwąchać, żeby tak naprawdę coś poczuć. Nie pozostawia po sobie jakiejś bardzo tłustej powłoki, co mnie cieszy, bo nienawidzę tego uczucia, ale i tak... używam potem żelu pod prysznic.

Perfecta, peeling myjący porzeczka i trawa cytrynowa



Muszę przyznać, że pod kątem zapachu, ta wersja u mnie wygrywa, jest fajniejsza, mocniejsza i zdecydowanie bardziej mi pasuje. Konsystencja tak samo, jak i wcześniej, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, no i tyle!


Dajcie znać, jakie peelingi do skóry Wy lubicie, jestem bardzo ciekawa, czy tylko ja jestem takim fanem mocnych zdzieraków i jednak takie delikatne peelingi dla Was też są fajne, więc koniecznie piszcie!

BotanicaPharma, czysty olej migdałowy do wszystkiego!

29 września 2022

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Powoli kończy się wrzesień, mamy za sobą pierwszy miesiąc szkoły, co zmienia życie nie tylko uczniów, ale i rodziców, zaraz zaczynają się studia, oficjalnie jest jesień, no i co tu więcej chcieć! Trzymajcie za mnie kciuki, bo u nas poród zbliża się wielkimi krokami i się dzieje, więc wow!
A ja mam dla Was recenzję produktu, który u mnie jest bardzo uniwersalny, może być stosowany dla całej rodziny, a ja go poznałam przy okazji urodzenia pierwszej córki. Ale nie piszę nic więcej, przechodzę do recenzji!


BotanicaPharma
czysty olej migdałowy



Olejek znajduje się w super, prostym opakowaniu, bez kombinowania, bez zbędnych dodatkowych opakowań, mamy pompkę, więc ja jestem mega zadowolona! Lubię takie proste, zwykłe opakowania, które mają tak naprawdę wszystko, co mi trzeba. Pompka oczywiście działa bez zarzutu, odmierza idealną ilość produktu we wszystkich zastosowaniach.
Konsystencja jest dość oleista, jak na olej przystało, ale też bez przesady, nie jest to turbo tłuste, że aż się coś robi nakładając, więc spoko. Zapach, piękny migdałowy - kocham!


Działanie! Kiedyś, kiedyś na pewno używałam oleju migdałowego w pielęgnacji włosów, ale innej marki i byłam na maksa zadowolona, więc ten na pewno sprawdziłby się u mnie rewelacyjnie. Tak samo i na ciało, idealnie by nawilżał skórę, lekko ją pewnie natłuszczał, ale bez nadmiernej tłustości. Myślę, że nawet w ciężkiej sytuacji skóry, ten olejek zrobiłby jej dobrze! Ale mi obecnie szkoda jest go używać na siebie, trzymam go dla młodego po porodzie, bo przy pielęgnacji córki, sprawdził się u nas rewelacyjnie po porodzie!
Standardowo małej po porodzie łuszczyła się skóra, dodatkowo z powodu żółtaczki była naświetlana w specjalnym urządzeniu, które też miało wysuszający wpływ na jej delikatną skórę. Początkowo, co wieczór po kąpieli smarowałam ją całą olejem migdałowym i bardzo szybko skóra była gładka, miękka i cudownie nawilżona. Potem, jak to już było ogarnięte, dodawaliśmy jedną pompkę oleju do kąpieli, co utrzymywało ten efekt - czad.
Nie było problemu z tłustą, klejącą się skórą ani z tym, żeby ubrać małą po kąpieli. Fajnie się olej wchłania i nie pozostawia na ciele nic, co mogłoby przeszkadzać i drażnić. Rewelacja i na pewno teraz będziemy też go używać.


Dlatego ja Wam bardzo go polecam, obecnie głównie przy okazji pielęgnacji maluszków. Jest łatwo dostępny w większości drogerii, dodatkowo często na promocji, zamiast ok 37zł, teraz można go kupić za 20 parę złoty, więc się bardzo opłaca, bo olej jest też na maksa wydajny! Nam starczył na długo. 
I ja go polecam dużo bardziej niż zwykłą oliwkę, przez to, że oliwka bardziej tłuści i pozostawia po sobie ślady, a tutaj w tym temacie macie pełen luz, więc tak - warto!




Liquid silicone products - great for you and for your baby!

25 września 2022

 
Hi! How are you? Tell me, what are you up to and what's new! I'm sure that this automnal vibe and colder weather make a big change for all of you! I love it and I couldn't wait for it! Especially right now when I have a one-year old daughter and I'm having a baby boy really soon! And as a mother, I do really love to buy only great quality things for my children but also products that are going to make my life easier.


Have you ever heard about the silicone rubber? it is is a material widely used in industry, including kitchen utensils, feeding sets, specific products for babies and mothers and a lot of more! We are also building our dream house so there are a lot of different stuff that may be useful for us.

Silicone products for babies!

I do really love using silicone feeding sets, especially these divided ones and with the possibility of suction, that you can just stick do the table and baby cannot move them! They are useful because babies can eat themselves and can choose whatever they want to eat. What's more, they look very modern and I love that style. There is no problem with washing them, so really great option!



As well as the the baby teethers! We have used them a lot and they were always the best option for our daughter, she's been feeling so much better after biting them. Besides that, silicone toothbrushes or toys are also aomething that should get your attention.


Kitchen stuff!

As I've said, we are building a house and I hope that soon we will buy all needed equipment. Even though, my husband is a cook so he's going to be responsible for everything that will happen in a kitchen, I love buying new things that look good, are high quality and useful, so this time I will buy for sure silicone kitchenware.
I love the idea of folding e.g. storage containers or silicone placemat bulks to save space and to keep everything organized. This is exactly how I visualise my home in the future ;).

And what do you think about using silicone products at home? Let me know! And if you have something in your mind that I should have, write about it!


Pure Beauty Box | Dr Irena Erisc Bright Lipstick Pomadka Nabłyszczająca

21 września 2022

 
Cześć! Jak się macie? Co słychać? Dajcie znać koniecznie, bo ja marznę! Jesień w pełni i czuję to w stopach, bo one marzną mi najbardziej! Ale dajemy radę, będę mogła się w końcu ubierać cieplutko i nakładać na siebie warstwy, jak cebulka.
Ale, ale! Powiem Wam, że jak wszyscy odżywają na wiosnę, lato, ja taki glow up mam zawsze na jesień i nagle mi się chce, mimo że mi się i tak nie chce, ale mam większą ochotę, żeby zadbać o siebie, zainwestować w siebie, żeby zrobić coś dla siebie i czuję, że wchodzę w nowy super etap. I jako osoba, która nie lubi pomadek kolorowych, stwierdziłam, a niech mi tak! Dałam szansę i jak myślicie, zmieniłam zdanie?

Dr Irena Eris
pomadka nabłyszczająca



Nie jestem specem od pomadek czy szminek, ja jestem zawsze największą fanką pomadek ochronnych, które nie nadają ustom żadnego koloru. I nieważne, gdzie idę, nieważne jaki mam na sobie makijaż, zawsze sięgam po pomadkę ochronną i to nie dlatego, ze moje usta są w złym stanie, tylko po prostu, tak lubię najbardziej. Ale tutaj się skusiłam, coś mnie tknęło, więc ciekawe!
Pomadka znajduje się w ładnym, lustrzanym opakowaniu, które pięknie wszystko od siebie odbija. Muszę przyznać, że design jest bardzo ładny, dość ekskluzywny i nie wygląda tandetnie. Wszystko mi tutaj pasuje. Mamy jeszcze kartonik, na którym znajdziemy najważniejsze informacje. Pomadka ma zamknięcie magnesowe, które bardzo dobrze trzyma i szybko łapie, kiedy chcemy je zamknąć, co jest super. 


Jak na fakt, że tak długo nie malowałam ust wcale to kolor jest dla mnie na pewno rzucający się w oczy i zmieniający makijaż. Nie jest to pomadka, która delikatnie podkreśla naturalny kolor ust, tylko jednak jest widoczna. Ale podoba mi się i bardzo dużo jej cech mi się podoba!
Po pierwsze, nie jest wymagająca w nakładaniu, nie ma problemu jak się wyjedzie poza kontur ust, nie trzeba być też tak naprawdę turbo dokładnym, jej konsystencja jest bardzo zbliżona do zwykłej pomadki ochronnej, co jest ekstra.
Po drugie, bardzo błyszczy, pięknie odbija światło, co zresztą widać na poniższych zdjęciach. 
Po trzecie, jak już odbijecie pomadkę na chusteczce, to nie zauważyłam, żeby zostawiał ślady na szklankach, więc jest zaskakująco trwała, czego się nie spodziewałam. A jak już zaczęła się ścierać to bardzo równomiernie i nie było tak, że wyglądałam źle. No klasa!
Po czwarte, pomadka bardzo ładnie nawilża usta i utrzymuje je w super stanie, nie wysusza ich, nie podkreśla suchych skórek - rewelacja ;)


Myślę, że znalazłabym jeszcze więcej zalet, bo w sumie wszystko mi tutaj bardzo pasuje, opakowanie, jakość pomadki, jej miękkość, sposób nakładania, no i kolor, którego nazwa w sumie bardzo by mnie przerażała i na pewno sama bym się nie skusiła na Electric Pink, ale osobiście uważam, że kolor i nazwa niewiele mają ze sobą wspólnego, bo nie jest to taki mocny róż. Są jeszcze cztery kolory tych pomadek; więc na pewno znajdziecie coś dla siebie. I obecnie pomadki są na promocji z 70zł na 52zł na stronie Dr Irena Eris, więc warto! Polecam!
I po raz kolejny, Pure Beauty Box zrobiło robotę, że odkryłam coś super, na co sama raczej na pewno bym się nie zdecydowała.


I tak, jak pisałam, skoro już zamierzam jakiś glow up za parę lat i zamierzam odżyc i jakoś wyglądać, to możecie wrzucać mi polecajki, jakie pomadki są dl a Was najfajniejsze?