Yves Rocher, świąteczna edycja kosmetyków 2018 pod lupą
było warto?

28 stycznia 2019


Halo, halo! Końcem listopada, jeszcze przed blogmasami, na instagramie pokazywałam kosmetyki, jakie kupiłam sobie specjalnie na grudzień i na ten czas świąteczny. Od kilku lat, robię to regularnie co roku, żeby jakoś tak bardziej się wprowadzić w ten nastrój świąteczny i bardzo mi się to podoba. W poprzednim roku też skorzystałam z oferty Yves Rocher i byłam na maksa zadowolona, zapach owoców leśnych był strzałem w 10, więc i teraz się skusiłam, a do wyboru były dwie opcje zapachowe: czerwone jabłuszko i złota herbata, więc skusiłam się na misz-masz! I czas na moją opinię.


YVES ROCHER, ŻELDO MYCIA RĄK
CZERWONE JABŁUSZO I ZŁOTA HERBATA

Z jednej strony mydła, jak mydła, co może być w nich złego albo bardzo beznadziejnego? W sumie coś się zawsze znajdzie. Żele do mycia rąk są w bardzo małej objętości, a i nie są zbyt wydajne, więc skończyły się u mnie bardzo szybko. Zapachy są świetne, ale średnio wyczuwalne.O dziwo bardziej podoba mi się zapach złotej herbaty czego bym się nie spodziewała, ale nie unoszą się te zapachy w powietrzu,, więc szkoda.
Żele ogólnie całkiem spoko myją, nie pozostawiają po sobie wrażenie suchej skóry, wszystko było tutaj w porządku, nie biegłam od razu używać kremu do rąk, bo nie było takiej potrzeby, ale nie było to świąteczne doznanie. Także mydła mnie nie zachwyciły.

YVES ROCHER, ŻEL POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI
CZERWONE JABŁUSZKO

Ten żel pod prysznic akurat sprawdził się u mnie bardzo fajnie. Zapach też nie jest jakiś super intensywny, ale na pewno mocniejszy niż żeli do mycia rąk. Zapach unosi się w łazience, więc jest fajnie. Wydajność jest świetna, używam go już dwa miesiąca i jeszcze go kończę, pieni się też rewelacyjnie i nie mam mu nic do zarzucenia. Nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia, więc jest jak najbardziej spoko.

YVES ROCHER, PEELINGUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI
ZŁOTA HERBATA

Ten produkt uwielbiam! Żałuję, że nie wzięłam sobie żelu pod prysznic o tym zapachu, bo mega mi się podoba. I pod prysznicem zapach jest mega intensywny i mocny, więc powiem Wam, że naprawdę świetnie mi się go używa. Jako, że jest to peelingujący żel, te drobinki peelingujące nie są na pewno jakoś mocno ścierające, ale dla mnie taki produkt jest wystarczający np. dzień po depilacji, kiedy nie chce wywołać jakichś dodatkowych i niepotrzebnych podrażnień. Alb po prostu w dni kiedy mam wrażenie, że mogę wygładzić bardziej skórę, ale peeling gruboziarnisty to by było za dużo. Jest też wydajny, a kiedy wylewamy go na myjkę to już w ogóle. Uwielbiam go i z niego jestem super zadowolona.

YVES ROCHER, ŚWIECZKI ZAPACHOWE
CZERWONE JABŁUSZKO I ZŁOTA HERBATA

Ogólnie nie jestem świeczkową dziewczyną, ale mega mi się podobają te wnętrza, gdzie są zapalone świeczki, bo to robi klimat. A poza tym, zawsze każdy się jara, że tak to pięknie pachnie itd. A mi jakoś to nigdy tak nie pachnie. Może to jest kwestia świeczek i nietrafionych zapachów, ale coś mi tu nigdy nie gra  Te świeczki robią też fajny klimat, ale poza zapachem docelowym jabłka czy herbaty, czuję jeszcze coś duszącego, jakby taką intensywną bazę, która nie jest zbyt przyjemna, a powiem, że aż męcząca. Więc tu niestety nie.
Ale chętnie przejrzę Wasze świeczkowe polecenia :).

YVES ROCHER, POMADKI OCHRONNE DO UST
CZERWONE JABŁUSZKO I ZŁOTA HERBATA

I to jest największy sztos z tej całej kolekcji.. Pomadki są tak fantastyczne że ja nie mogę. A muszę przyznać, że mam dosyć złe wspomnienia z pomadkami tej marki. Miałam kiedyś i były takie mdłe w smaku, zapach był średni i bardziej tworzyły sztuczną warstwę na ustach zamiast wnikać i je nawilżać. Te pachną mega, jabłko i herbata są fajnie wyczuwalne, i świetnie nawilżają usta, a także chronią je na zimnie! Zimą często borykałam się z problemem spierzchniętych ust, zaczerwienianych i podrażnianych dookoła, a w tym roku namiętnie używałam tych pomadek na zmianę i takiego problemu praktycznie nie miałam, a nawet jak gdzieś wyszłam bez pomadki, to obyło się bez dramatu i w domu szybka regeneracja grubszą warstwą cudownie dała radę. Nie było warstwy na ustach, która tylko udawała, że coś robi, ale naprawdę usta były w lepszym stanie niż zazwyczaj. Pomadki są super wydajne i będę ich używać i używać, ale ciesze się, bo to zdecydowanie hit!


Jak widzicie nie było jakiegoś wielkiego szału. Poza pomadkami i żelem peelingującym, cała reszta okazała się być słaba i szybko o nich zapomnę. Zapach pomadek jest idealny, złota herbata tak samo, ale mimo wszystko zapach owoców leśnych z roku wcześniejszego był dużo bardziej trafiony.
Kupujecie tematyczne i klimatyczne kosmetyki, czy używacie tego co zawsze? :)


Obecna pielęgnacja, oczyszczanie twarzy

25 stycznia 2019


Hej! Co tam, jak tam? Jak ostatnio narzekałam na brak pomysłów na wpisy, tak nagle pewnego dnia siadłam i zaczęłam zapisywać swoje pomysły i zapisałam tyle, że teraz się zastanawiam, kiedy ja to wszystko tylko napiszę. Ale damy radę! Cieszę się, że dosyć dużo pomysłów mam niekosmetycznych, więc trochę odpoczniecie sobie od kosmetyków. Najważniejsze, że wszystko idzie do przodu, wszystko jak najbardziej pozytywnie, a ja już się nie mogę doczekać tego, co będzie i co mi przyniesie przyszłość.


Ale, ale! Przechodzimy do dzisiejszego wpisu, stricte kosmetycznego i zbiorczego. Zazwyczaj recenzuję produkty pojedynczo, ale mam takie trzy produkty, których obecnie używam i wydaje mi się, że nie ma sensu poświęcać każdemu całego wpisu, więc czas na recenzję zbiorczą. Możecie dać znać, czy takie formy recenzji np. wolicie ;). No to zaczynamy!


BE BEAUTY, NAWILŻAJĄCY PŁYN DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU
Płyn delikatnie oczyści skórę twarzy oraz oczu z zanieczyszczeń i makijażu, nawet wodoodpornego. Może również zastąpić tonik. Nawilża skórę, przywraca skórze komfort, nie pozostawia uczucia ściągnięcia.
Skład: Aqua, Polaxamer 184, Disodium Ccoamphoiacetate, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol, Peat Extract, Halva Sylvestris Flower Extract, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Sodium Citrate, Citric Acid, Parrfum, Phenoxyethanol, Caprrylyl Glycol.

Kupiłam ten płyn w Biedronce, jakoś o przy okazji. Ciekawa byłam jak on działa, bo pamiętam, że swojego czasu był na niego bum i dosyć dużo osób było z niego zadowolone. Płyn znajduje się w smukłej, dosyć wysokiej butelce o pojemności 400 ml. Przez opakowanie idealnie widzimy ile produktu zostało do końca. Konsystencja, bardzo wodnista, a zapach ma dość świeży, jakby lekko ogórkowy, ale wszystko tutaj gra.
Przechodząc do działania, to zmywa każdy makijaż, twarzy, jak i oka (niezależnie od tego, jak bardzo mocny by nie był), ale nie jest to szybki efekt. Wieczorem, kiedy jestem na maksa zmęczona, czy po jakiejś imprezie nie sięgam po niego, bo wiem, że demakijaż będzie trwał wieki. Muszę zużyć mnóstwo wacików, a potem i tak używając tonika, widzę, że coś tam jeszcze zostało. Spoko jest, kiedy używam go jako kolejny etap demakijażu, po produkcie do oczu i olejku na całą twarz, tak na zakończenie i zmycie resztek, ewentualnie do mega delikatnego makijażu, kiedy tam już niewiele zostało. Ale ogólnie szału na mnie nie zrobił.

ISANA, CLEAN+CARE, MLECZKO DO DEMAKIJAŻU CZU ZAWIERAJĄCE OLEJ
Zawiera miłorząb japoński oraz aloes. Do każdego rodzaju skóry. Ma za zadanie usunąć nawet wodoodporny makijaż. Przed użyciem należy dobrze wstrząsnąć.
Skład: Aqua, Isohexadecane, Sodium Chloride, Squalane, Panthenol, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Butylene Glycol, Pantolactone, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Cl 61565.

Wecie, co... kupiłam ten produkt totalnie z braku laku. Na wakacje potrzebowałam produktu do demakijażu oczu w jakiejś mniejszej wersji, żeby wygodniej zabrać ze sobą i tak zobaczyłam ten, standardowo Isana, to i cena była mega niska, no to się skusiłam, bo na wakacjach można sobie próbować czegoś nowego. I się zakochałam. Poważnie, ale do rzeczy!
Nie jest to jakaś miniaturka, po prostu ten produkt ma taką niewielką pojemność, co dla mnie jest super. Opakowanie zwykłe, w sumie bez szału, nie wyróżnia się na tle innych. Jest to dwufazówka, więc jest to tłusty kosmetyk i należy go dobrze wstrząsnąć przed użyciem. Zapach jest całkowicie niewyczuwalny, nie podrażnia też oczu, ani nie powoduje łzawienia czy zamglenia. A  teraz najważniejsze: makijaż zmywa idealnie, jeden wacik wystarczy na większe zmywanie, potem już wystarczy odrobina płynu, żeby domyć to, co się delikatnie rozmazało, albo zostało gdzieś na rzęsach. Ja jestem na maksa zadowolona i nie spodziewałabym się tego po produkcie z Isany Super zmywa i nie zauważyłam, żeby mi negatywnie wpłynął na rzęsy. Na pewno z chęcią do niego powrócę.

AA, WITAMINOWY TONIK REGENERUJĄCY
Tonik ma za zadanie łagodnie oczyścić, odświeżyć i rozjaśnić skórę, redukować uczucie ściągnięcia i przywrócić naturalną równowagę. Poza tym, nawilża, zapobiega utracie wody, poprawia funkcje barierowe, jak i elastyczność skóry, chroni ją przed czynnikami zewnętrznymi, regeneruje i łagodzi skórę.
Skład: Aqua, Glycerin, Betaine, Propylene Glycol, Polysorbate 20, Malpighia Punicifolia Fruit Extract,CameiliaSinensis Leaf Etract, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Palm Oil, Glyceryl Stearate Citrata, Borage Officinalis Seed Oil, Squalane, Cholesterol, Ceramide NP, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Pentylene Glycol, Sodium Lactate,Citric Acid, Fructosa, Urea, Maltose,Sodium Chloride, Allantoin, Sodium Hydroxide, Sodium PCA, Trehalose, Sodium Hyaluronate, Glucose, Phenoxyethanol, Ethylheylglycerin.

W porównaniu do poprzednich dwóch produktów ten ma najdłuższy skład, co trochę mnie przeraziło. Nie mam co się odzywać na temat jakości składu, bo się nie znam, ale to już możecie ocenić sami. Ja toników zawsze używam dwóch, jeden z atomizerem do rozpylania, a drugi właśnie taki do wylania na wacik. Mam wrażenie, że ta druga opcja bardziej oczyszcza twarz, więc używam ich głównie rano, a jak się sprawdził?
Opakowanie ma fajne i wygodne w użytkowaniu, łatwe do otwierania, nic się tutaj nie zacina. Zapach jest niewyczuwalny, a konsystencja typowa wodnista jak dla toniku. Nie pozostawia po sobie tłustej warstwy na skórze. Twarz oczyszcza całkiem okej. Kiedy czuję, że micel nie dał sobie rady to sięgam po niego, oczu nie podrażnia, więc i oczy nim też przecieram i nic się nie dzieje, a ładnie zbiera resztki tuszu. Jedyne co mi w nim nie pasuje to fakt, że mam wrażenie, że jest trochę za mocny Czasem po użyciu, trochę piecze mnie skóra, tym bardziej w miejscach już podrażnionych (np. okolice nosa ze względu na katar). Mam wrażenie, że skóra jest lekko ściągnięta, więc natychmiastowo nakładam jakiś krem.
Z całej trójki, z niego jestem najmniej zadowolona i na pewno do niego nie wrócę.


Z powyższych produktów uwielbiam płyn micelarny z olejkiem do demakijażu oczu od Isany, dla mnie odkrycie i rewelacja, reszta jest mi obojętna, ale raczej do nich nie wrócę. Dajcie znać, czy znacie te kosmetyki i możecie polecać mi kolejne ;)!


Urodowy tag 2019!

22 stycznia 2019


Hej! Kiedyś, kiedyś, dawno temu blogosfera była pełna różnych tagów, dotyczyły one dosłownie wszystkiego, prywatnego życia, samych blogów, filmów, muzyki - mogły zahaczać o każdą tematykę. Tak sobie pomyślałam, że można by było zrobić jakiś tag urodowy na temat pielęgnacji. Jest sporo rzeczy, o których mogłabym Wam opowiadać, ale to wszystko jest takie za krótkie, żeby tutaj tworzyć pełne wpisy, więc stwierdziłam, że stworzymy tag, w którym powiem wszystko co chcę - cwana hahaha. Wy się czegoś dowiecie, będzie temat do dyskusji, a i oczywiście możecie robić taki tag u siebie i dodawajcie swoje pytania!


  • Jaka czynność w pielęgnacji sprawia Ci największą przyjemność?
Zdecydowanie peelingowanie, uwielbiam peelingi cukrowe, mocne zdzieraki, te produkty zazwyczaj wspaniale pachną, a i po nich mam wrażenie, że skóra jest taka czystsza, dobrze oczyszczona, nawilżona, ujędrniona i ukrwiona. Widzę same zalety peelingu i zawsze da się to odczuć w stanie skóry po zastosowaniu.
  • Jakiej czynności z kolei nie lubisz?
Myślę, że jak większość kobiet, nie lubię się golić, zawsze mi z tym baaardzo długo schodzi i po prostu masakra, ale że lubię efekt po, to robię to oczywiście regularnie. Aczkolwiek, czekam na laser - to będzie najlepsze, co mogę dla siebie zrobić  A ostatnio zauważyłam, że mycie zębów strasznie mnie nudzi, haha. Stanie i nic nierobienie, więc zawsze wygląda to tak, że najpierw ogarniam sobie kosmetyki w łazience, układam itd., a potem chodzę po domu i sprzątam, co mogę.
  • O co dbasz najmniej?
Stopy i dłonie. O stopy to w ogóle, raz na ruski rok sobie przypomnę, że może jakiś peeling, czy maskę zastosuję. Z kolei dłonie wołają o pomoc i czuje to, że jest już drama, więc muszę użyć jakiegoś kremu, ale też zdaję sobie sprawę, że robię to za rzadko.
  • Co zabiera Ci najwięcej czasu?
Zdecydowanie mycie włosów. Prysznic mogę wziąć w 5 minut, jak mi się nie chce to nie nakładam kremu na twarz, czy balsamu do ciała, ale jak przychodzi do mycia włosów, to zawsze robię wszystko na maksa; aloes, olej, szampon jeden, a potem drugi, odżywka, maska i na wilgotne już włosy nakładam masę odżywek bez spłukiwania olejków i wcierek i tak praktycznie za każdym razem. Poza tym, rano, przed snem i przed każdym wyjściem z domu też nakładam na włosy olejki, więc szał ciał. Ogólnie na mycie włosów muszę poświęcić dobrych kilka godzin; 2 godziny to nakładanie wszystkiego po kolei, a że nie używam suszarki, to jeszcze musi mi to wyschnąć.
  • Jaki zapach uwielbiasz, a jakiego nie znosisz?
Lubię produkty różane, ale nie mam czegoś takiego, że kupuję wszystko, co różane. Podobna sytuacja wygląda z tym, czego nie lubię. Jak coś mi śmierdzi to śmierdzi i nie zastanawiam się czym. Na pewno kosmetyki muszą mi pachnieć, bo inaczej ciężko będzie z używaniem.
Ale ciekawa jestem Waszych opinii w tej kwestii!
  • Czego myślałaś, że nigdy nie będziesz robić, a jednak robisz?
Jestem ogólnie otwarta na wszystko jeśli chodzi o pielęgnację czy o makijaż, ale zawsze powtarzałam, że nigdy nie przerzucę się na manicure hybrydowy. Byłam tego tak pewna, że szok, jak niczego innego na świecie. Obecnie, co 3 tydzień chodzę do mojej Pauli na paznokcie i nie wyobrażam sobie życia bez hybryd.
  • Co chcesz zmienić w swojej pielęgnacji?
Na pewno chce wprowadzić więcej świadomej pielęgnacji do mojej łazienki. Obecnie wygląda to tak, że zużywam stare zapasy, kosmetyki, które podostawałam na różnych spotkaniach i konferencjach. Wiadomo, że nie używam wszystkiego, jak leci i segreguję to co, co mam. Jeśli coś nie odpowiada moim potrzebom to od razu idzie gdzie indziej, ale wiecie o co mi chodzi. Chcę to wszystko zużyć i zacząć kupować rzeczy, których chcę używać i chcę żeby ta pielęgnacja była bardziej stała.
  • Co robisz, żeby się zrelaksować?
Zazwyczaj nakładam sobie maskę na twarzy, peeling, olejek, maska w płachcie i się kładę i leżę i odpoczywam. Przy okazji nakładam jakieś maski na dłonie i na stopy, bo i tak nie jestem w stanie nic zrobić to korzystam na maksa.
Z kolei, jak mam więcej czasu to wchodzę do wanny, zapalam świeczki, robię pianę, gaszę światło i odpoczywam oglądając jakiś film. Rzadko kiedy tak robię, ale to mnie relaksuje maks.
  • Bez jakiego produktu nie wyobrażasz sobie życia?
W pielęgnacji chyba jakiegoś płynu micelarnego, żeby dobrze oczyścić twarz.
Jeśli chodzi o makijaż to tusz do rzęs, gdybym miała się wcale nie malować, a jeśli chodzi o pełny makijaż to kocham wszelakie rozświetlacze!
  • Jest coś dla Ciebie zbędne w pielęgnacji lub makijażu?
Sama sobie zadaję to pytanie i nie mam pojo  jak odpowiedzieć haha. Wydaje mi się, że wszelkie peelingi do dłoni są takie bezsensu i żele do mycia twarzy. Ja po żelach mam wrażenie, że mam nieodczyszczona twarz i muszę użyć najlepiej jakiegoś płynu micelarnego ewentualnie toniku.
A w makijażu przez długi czas nie używałam w ogóle eyelinera czy kredek, pewnie głownie ze względu na brak umiejętności, ale też i makijaż mi się bardzo podobał bez ciężkich kresek.
  • Jaki kosmetyk, jest Twoim ostatnim odkryciem?
Zdecydowanie seria liście manuka od Ziaja, nie ma produktów, do których wracałabym aż tak często, jak właśnie do nich. Mimo że ostatnio coraz więcej słyszę o ich beznadziejnych składach to mi służą na maksa. No i olejek do włosów od Natura Siberica - cudo, do którego będę wracać zawsze.
  • Co stosujesz poza kosmetykami? (suplementy, medycyna estetyczna, regularne zabiegi w salonie kosmetycznym)
Kiedyś miałam banię na wszystkie możliwe suplementy. Co dostawałam to brałam, na cellulit, na włosy, na paznokcie, na przemianę materii, na samopoczucie - serio. Teraz myślę, że byłam naprawdę głupia.. Szczęście w nieszczęście, że pewnego dnia po solidnej dawce tabletek zrobiło mi się mega niedobrze i dlatego teraz sięgam po niewiele takich rzeczy. Witamina C, Skzypovita, ale bardziej preferuję teraz herbaty ziołowe.
Co do medycyny estetycznej, czy zabiegów u kosmetyczki - jest taki plan, żeby regularnie chodzić na oczyszczanie, nawilżanie itp, ale nie wiem kiedy wcielę go w życie ;).


Dajcie znać w komentarzach, co nas łączy a co nas dzieli! :))


#33 kinomaniak, czyli ostatnie filmy, jakie oglądałam

18 stycznia 2019



Dzień dobry! Witam Was wszystkich w piątek, piąteczek! A jak piątek, no to weekend - wiadomo! A to już wiąże się tylko z relaksem, odpoczynkiem i ładowaniem baterii na przyszły tydzień. Jeżeli właśnie taki macie plan na najbliższe dni to dzisiaj mam dla Was kinomaniaka; z przeróżnymi filmami, więc na pewno znajdziecie coś dla siebie. Enjoy!


Pachnidło: Historia Mordercy (2006) 'Perfume: The Story of a Murder' dramat, thriller

Dużo słyszałam  tym filmie, zarówno, jak i o książce. Ale wiadomo, zawsze było co innego do oglądania, a powiem szczerze, że jak się okazało za dużo o samej fabule nie miałam pojęcia. Jak tylko zaczęłam oglądać, byłam jak zaczarowana, nie mogłam oderwać wzroku od tego filmu i do dzisiaj widzę przed oczami przeróżne sceny z filmu. I to nie dlatego, bo film jest piękny, cudowny i romantyczny. On jest inny, jest na maksa ciekawy, wciągający i naprawdę czad. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, bo sama historia jest dosyć straszna, trochę obrzydliwa i momentami nie mogłam patrzeć, ale ten film ma coś w sobie, bo gwarantuję Wam, że czegoś takiego nie oglądaliście na pewno.

Mały Książę (2015) 'Le Petit Prince' animacja, fantasy, przygodowy

Na ten film też czekałam bardzo długo, ale niesamowicie ciężko było znaleźć cokolwiek w internecie. Na szczęście w końcu się udało i wow. Uwielbiam Małego Księcia, jest to zdecydowanie bajka mojego dzieciństwa, która wiele mnie nauczyła i co jakiś czas w rożnych sytuacjach w życiu przypominam sobie o ważnych wartościach, jakie właśnie ta historia pokazuje. Ta animacja z 2015 roku została przeniesiona w przód w teraźniejszość, w nasze obecne czasy i jeszcze dobitniej pokazuje, jak nasza rzeczywistość się zmienia, niestety na gorsze. Bardzo polecam!

W ukryciu (2016) 'Crawlspace' thriller

Na ten film natknęliśmy się kiedyś z M. totalnie przez przypadek. Na początku był mega ciekawy, dopóki nie okazało się, o co rzeczywiście w nim chodzi. Ja byłam przerażona, bo kto by nie był, kiedy widzi, że ktoś we własnym domu ma dodatkowych lokatorów.. Kiedyś, kiedyś o tym słyszałam, coś tam czytałam, ale inaczej jest kiedy to się widzi... a ten film naprawdę idealnie pokazuje, co może się wydarzyć. I tak, bałam się potem mega, miałam nawet sny, że u mnie w suficie i ścianie są jakieś osoby, które tylko czekają na to aż mnie zabiją. Masakra. Jeśli lubicie trzymające w napięciu filmy, trochę dziwne i creepy, to ten będzie dla Was idealny.

Berek (2018) 'Tag' komedia

Kocham ten film! Uwielbiam filmy oparte na faktach, a tym bardziej na takich faktach. Nie znam osoby, która nie grała nigdy w berka. Chyba nawet teraz dzieci od czasu do czasu się w to bawią, bo w sumie zawsze można się wyszaleć i polatać. A jak sobie pomyślę, że dorośli ludzie grają w berka  od kilkudziesięciu lat? Dla mnie to historia genialna, świetny pomysł - szacun! I realizacja jeszcze lepsza. Mega, bardzo Wam polecam i na pewno Wam się spodoba ten film. Poza tym, czytałam, że sporo scen została z życia wzięta, a przez to ogląda się go jeszcze fajniej!

Nerve (2016) thriller

Kolejny zajebisty film, który lekko przeraża, ale cudownie pokazuje do czego może zmierzać świat. Bardzo podobny do kilku odcinków z Black Mirror, niby coś dziwnego, coś niemożliwego, ale jednak jak się nad tym człowiek trochę bardziej zastanowi, to można się przerazić i przejrzeć na oczy. Rewelacja, trzyma w napięciu, czegoś takiego nie widziałam jeszcze na filmach, ale coraz częściej słyszymy o różnych wyzwaniach, jakim dzieciaki w szkołach próbują sprostać.. Także oglądajcie!

Piękny umysł (2001) 'A Beautiful Mind' biograficzny, dramat

Kolejny fantastyczny film, który zagwarantuje Wam, że na końcu się zdziwicie, a nawet kilka razy w trakcie oglądania. Bo ja bym się nie spodziewała połowy zwrotów akcji, jakie serwuje ten film. Poważnie! Co chwilę tylko otwierałam buzię ze zdziwienia, a w głowie miałam tylko 'JAK TO', więc polecam. Jeśli jeszcze go nie oglądaliście to jest to Wasz must have!


Standardowo dawajcie znać, co Wy ostatnio oglądaliście ;)


Głęboko oczyszczający peeling do ciała z rokitnikiem i miodem

15 stycznia 2019


Dzień dobry! Z regularnością w styczniu mi nie po drodze, ale powoli, powoli się ogarnę - obiecuję! Muszę tylko zrobić zapas zdjęć, bo jak zdjęć nie ma i nie ma czasu ich zrobić to wtedy też jest problem tak naprawdę z napisaniem czegokolwiek. Ale jak kilka spraw się wyprostuję - będę mieć więcej czasu to narobię zdjęć :.mam już listę rzeczy, które chciałabym tu zrecenzować w najbliższym czasie, więc będzie mi łatwiej się zorganizować. A przy okazji, dzisiaj ruszyły zapisy na kolejną konferencję Meet Beauty! Dajcie znać w komentarzach kto się zgłasza ;))
Przechodząc do recenzji, dzisiaj mam dla was moją opinię na temat peelingu do ciała, gruboziarnistego, który zgarnęłam kiedyś na promocji w Rossmannie 2+2 :).

Natura Siberica
rokitnikowo miodowy peeling do ciała


Rokitnikowo miodowy scrub do ciała głęboko oczyści i zregeneruje skórę, tym samym zachowując piękno i młodość. Olej rokitnika ałtajskiego głęboko odżywi skórę, nadając jej komfort i miękkość. Poza tym, zawiera witaminy, niezbędne aminokwasy, a także kwasy tłuszczowe. Cały kompleks aminokwasów i minerałów jest odpowiedzialny za nasze zdrowie i urodę. Miód gryczany sprawi, że skóra stanie się elastyczna i sprężysta. Organiczny ekstrakt szałwii ma działanie tonizujące, usunie toksyny i przywróci skórze gładkość oraz delikatność.
Peeling nagrodzony Nagrodą Allure, jak i Nagrodą Natural Beauty Awards 2016,

Skład: Sodium Chloride, Glycerin, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Ceteeryl Alcohol, Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Pinemidopropyl Betaine (PS), Hippophae Rhamnoidesamidopropylo Betaine (HR), Salvia Officinalis Leaf Extract*, Mel*, Pinus Siberica Seed Powder, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil*, Aquilegia Siberica Extract (WH), Hesperis Siberica (WH), Sorbus Siberica Extract (WH), Maris Sal, Parfum, Cl15985, Cl19140, Carmel.
*składniki organiczne // (WH) ekstrakty z dziko zbieranych ziół syberyjskich // (HR)olejek rokitnika ałtajskiego // (PS) olejek z sosny syberyjskiej

Sposób użycia: należy nanieść niewielką ilość peelingu na wilgotną skórę, lekko wmasować, a następnie starannie spłukać wodą.


Jak widzicie peeling znajduje się w odkręcanym słoiczku, akurat w peelingach takie opakowania sprawdzają się najlepiej, więc nie mam co narzekać. Idealnie da się je zakręcić, więc można spokojnie zabierać wszędzie ze sobą, nie ma też problemów z odkręcaniem peelingu pod prysznicem mając mokre dłonie. Tutaj mi wszystko pasuje jak najbardziej. Na opakowaniu za wielu informacji nie znajdziecie poza składem, ale myślę, że on jest najważniejszy, a całą resztę znajdzie się w internecie.
Zaraz po odkręceniu opakowania da się wyczuć cudowny zapach, słodki, owocowy i kwiatowy - wszystko w jednym. Nie mam pojęcia co tak pachnie, ale ja go uwielbiam! Jest idealnie energetyzujący, sprawia, że jestem jakaś taka żywsza i bardziej mi się chce coś zrobić. Idealny na każdą porę roku i pory dnia. Fajnie jest też to, że zapach jest cały czas tak samo intensywny, a używam go regularnie.
Konsystencja peelingu jest lekko tłusta, ale w idealnym stopniu. Peeling jest gruboziarnisty, więc jeśli ktoś nie lubi takich mocnych zdzieraków to ostrzegam - uważajcie na niego. Dla mnie jest idealne wszystko. Wygodnie się używa, nakłada na skórę i masuje.


Uwielbiam gruboziarniste, cukrowe peelingi, bo wtedy czuję, że skóra jest naprawdę gładka, sprężysta i elastyczna. Idealnie wpasowują się w moje wymagania. Nie podrażniają ani nie uczulają, więc moja skóra jest do nich już przyzwyczajona. Ale ten Natura Siberica idealnie ściera martwy naskórek i świetnie przygotowuje ciało pod depilację, a także dba o nią kilka dni po. Nie mam problemów z wrastającymi włoskami od kiedy pilnuję tego, żeby użyć peelingu niedługo po depilacji. Skóra jest w idealnym stanie, gładka, miła w dotyku, sprężysta i elastyczna. Jest też odżywiona, nie ma konieczności używania balsamu później, bo olejki są wystarczająco nawilżające.


Nie tylko jego działanie mnie zachwyciło, ale wszystko! Dosłownie wszystko. Nie ma w nim nic, co mogło by mnie zrazić do niego. Działanie ma świetne, konsystencja idealna, zapach ma tak czarujący i uzależniający że mam ochotę się cała tym wypachnić. Wiadomo, w drogerii jego cena jest wysoka, ale w internecie spokojnie znajdziecie go w okolicach 20 zł, a jest też o dziwo wydajny. Ja go już używam z dwa miesiące i jeszcze trochę będę go używać przy stosowaniu 2 razy w tygodniu. Polecam!
I właśnie dlatego jaram się tymi promocjami, bo udaje mi się poznać produkty, do których na pewno będę wracać regularnie.