Denko #13 sierpień!
Cuda i Buble

07 września 2017



Witam Was wszystkich ;). Powiem Wam szczerze, że przeprowadzka idzie mi fatalnie. Rzeczy dalej nierozpakowane, niepoukładane, nic nie ma swojego miejsca, ja mam w dalszym ciągu masę rzeczy do zrobienia, więc wszystko schodzi na dalszy plan, ale muszę w końcu poświęcić jakiś wolny dzień na to, a na razie wolnych dni brak o dziwo haha. Ostatnio byłam w Rzeszowie na Spotkaniu Blogerek, jutro mam wycieczkę na bezrobocie, a w poniedziałek jadę do Lublina, więc dzieje się.
A dzisiaj mam dla Was denko! Ogromne, bo produktów jest mnóstwo, część jest naprawdę zdenkowana i wykończona, a część po prostu wywaliłam, bo nie było sensu tego przewozić ze sobą z Lublina, bo niektóre produkty naprawdę już męczyłam bardzo długo. No to czytajcie!



  • Schwarzkopf, Taft, Invisible Power, lakier do włosów - za dużo od lakieru do włosów nie ma co wymagać, ma zajebiście utrwalać, nie sklejać włosów i ich nie wysuszać jakoś dramatycznie. Ten, to robił. Nie sprawiał, że włosy się jakoś tragicznie puszyły potem, a wyprostowane kręcone włosy potrafią źle wyglądać, a ten lakier pomagał utrwalić włosy, więc ja byłam bardzo zadowolona.
  • Schwarzkopf, GlissKur, Oil Nutritive, Ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów - wiecie, że je uwielbiam, więc nie chcę się rozpisywać, bo już to wiecie. Ja je uwielbiam, bardzo! 
  • Essence, perfumy - jestem w szoku, że daję te perfumy tutaj, bo są mega słodkie, ale pokochałam ten zapach i niewielką buteleczkę. Na imprezy, do torebki, rewelacja ;) Poza tym, że samym zapachem perfumy wygrywają, to jeszcze są bardzo wytrzymałe, co zawsze dało się wyczuć po ubraniach.
  • SkrzypoVita, suplement diety - włosy urosły mi mega szybko i rosną dalej i co więcej, mam wrażenie, że włosy są mocniejsze, grubsze i bardziej gęste. Możliwe, że są wkręcam to, że są grubsze, ale widzę to prostując włosy, jest ich więcej i są takie konkretniejsze. :)
  • Eveline, Volume Celebrity, tusz do rzęs - ten tusz już się tutaj kiedyś pojawił, również w cudach i dalej nic się nie zmieniło po drugim opakowaniu ;). Szczoteczka jest idealna, fajnie rozczesuje rzęsy, wydłuża je i pogrubia ;)
  • Scandia Cosmetics, krem do rąk z ekstraktem z czarnego bzu - ojeju, uwielbiałam ten krem do rak, mimo że męczyłam go dosyć długo, ale wszystko dlatego, że ma on bardzo treściwą konsystencję i mogłam go stosować tylko na noc. Ale sam jego zapach i to jak cudownie odżywiał, nawilżał dłonie to naprawdę. Mistrzostwo :).
  • Dermena, Nail Care Regenail, odżywcze serum do paznokci - teraz kiedy noszę żele przydałoby mi się to serum z powrotem haha. Ale niestety skończyło się, ale i tak ląduje w cudach. Odżywka odżywiła i utwardziła paznokcie, a na tym zależało mi najbardziej. Przestały się rozdwajać i po prostu rosły.
  • Kobo, MakeUp Fixer - o marce Kobo od jakiegoś czasu szykuje post, bo ta marka ma takie produkty do makijażu, bez których nie wyobrażam sobie większego wyjścia. Ten fixer rewelacyjnie utrwala makijaż i trzyma go na miejscu przez cała imprezę. Nie zmienia kolorów kosmetyków, nie utlenia ich, robi wszystko, co ma robić ;).
  • Isana, płatki kosmetyczne - niby płatki, jak płatki, ale te od Isany są tak mega zbite, że dużo efektywniej zmywa się makijaż, ja uwielbiam.
  • BeBeauty, płatki kosmetyczne - i znowu, ale te płatki są dużo większe od normalnych. Uwielbiałam je stosować z mleczkami do demakijażu, sama nie wiem czemu, ale mega wygodnie mi się zmywało wtedy makijaż. Przy okazji, można je też wykorzystać do zmywania maski ;).
  • Palmer's Cocoa Butter Formula, oczyszczająca maska do twarzy - i skoro o masce mowa, uwielbiałam tę maskę. Świetnie oczyszczała i matowiła twarz, tak fajnie ją napinała, ale nie ściągała. Ja byłam zachwycona i na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę ;).
  • Eveline, peeling do dłoni 8w1 - ten produkt mam wrażenie, że mam od zawsze haha. Nie stosowałam go codziennie, tylko raz na jakiś czas, kiedy czułam, że przydałoby się dobre czyszczenie dłoni, czy w momencie, kiedy miałam ufajdane dłonie jakimś olejkiem i wiedziałam, że normalnie będzie mi ciężko je zmyć :). Ogólnie chętnie do niego wrócę ;).
  • Alterra, NaturKosmetik, BIO PAPAJA i BIO BAMBUS, szampon do włosów dodający objętości - o tym też już pisałam nie raz. uwielbiam i bardzo fajnie oczyszcza włosy z olei, a dla mnie to najważniejsze ;).
  • Venus, pianka do golenia - ja cały czas mam w pamięci taką jedną piankę do golenia, też od marki Venus, z tym, że była wiśniowa i miałam ją tylko raz i już jej nigdzie nie mogłam znaleźć, a moge Wam powiedzieć, że wszystkie pianki od Venus są super ;)! Pięknie pachną, lekko nawilżają, wspomagają golenie, przyspieszają w ogóle ten proces i ciężko jest się zaciąć z nimi. Więc ja polecam :).

Kolejny punkt dzisiejszego programu to średniaki, których też jest mnóstwo. Części tych produktów nie używałam w ogóle, część wywaliłam w jakiejś części pełne no ale, głupio jakbym miała wozić ze sobą produkty, które w domu użyję tylko raz albo też w ogóle


  • Batiste, tropical, suchy szampon do włosów - ogólnie szampon jest w porządku. Dobrze czyści włosy, a raczej sprawia, że nie wyglądają jakoś bardzo tragicznie. Jedyny powód, dla którego ląduje w średniakach to taki, że nie jest przystosowany do moich włosach, co jeszcze nie byłoby aż tak tragiczne, gdyby nie fakt, że strasznie podkreśla odrosty, a to wygląda równie źle, co przetłuszczone włosy.
  • Provag, żel - żelu za bardzo nie stosowałam, od czasu do czasu, kiedy czułam, że się gorzej i była możliwość infekcji, ale ogólnie nie miałam takiej potrzeby, a żel działał poprawnie ;).
  • The Softer, róż - lubiłam ten róż, miał taki fajnie słodkawo różowy odcień, taki lalkowy, ale mi on pasował, delikatny, a zarazem widoczny i ładny. Ląduje w śreedniakach, bo wiem, że już go nigdzie nie dostanę i mimo wszystko nie jest to mój ulubiony róż numer 1, takiego jeszcze nie mam, więc możecie mi dawać propozycje fajnych róży ;).
  • The Secret Soap Store, krem do rąk limonka z miętą - markę TSSS uwielbiam, jest cudowna, polska, ma mega kosmetyki, które naprawdę działają i potrafią zdziałać cuda. Krem był dobry, ale zapach nie do końca do mnie przemówił, więc stosowałam go do stóp i też się przydał ;)
  • Bielenda, Total Look, fluid matujący - wiem,że jak go dostałam to strasznie na niego psioczyłam, ze pewnie będzie beznadziejny itd. Okazał się całkiem fajny, w sumie skóra wygląda fajnie, nie matowił jakoś rewelacyjnie, ale ja i tak zawsze stosuję puder, więc dla mnie to nie jakiś dramatyczny problem. Wylądował w średniakach, bo mam już swoich fluidowych ulubieńców, a jemu do nich trochę brakuje ;);
  • Catrice, HD Liquid Coverage, fluid - wylądował w średniakach, bo go nie używałam, dostałam kiedyś na spotkaniu zły kolor i tak w sumie czekał na wakacje, aż będzie mi bardziej pasował, ale się nie doczekał. Już teraz go stosuję i mam odpowiedni kolor, więc czekajcie na kolejne denko, gdzie ostatecznie wyląduje ;).
  • Lirene, No Mask, fluid - ta sama historia co wyżej, dostałam, użyłam może z raz dwa, kolor był bardzo nieodpowiedni, a konsystencja była na maksa płynna i jakoś go nie użyłam już nigdy więcej, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest super czy jednak nie.
  • Schwarzkopf, Essence Ultimate Repair Serum, Regenerujące serum do włosów zniszczonych - niedawno pojawiła się recenzja, serum jak serum, na w miarę zdrowe i odżywione włosy bez problemów, będzie fajny i w sam raz, ale dla bardzo zniszczonych nie ma opcji, będzie za słaby.
  • Ałun, naturalny dezodorant w sztyfcie, minerał górski - myślałam, że będę go męczyć kilka dobrych lat, ale w końcu jakoś przestałam go stosować, więc nie wiem ile tak naprawdę by mi to zajęło, dlatego postanowiłam go wywalić. Jest spoko, fajnie działa, jeżeli nie czeka nas jakiś ogromny wysiłek fizyczny, wtedy będzie za slaby, ale na lajtowe dni jest spoko, ale przerażała mnie wizja używania go tak długo haha.
  • NovaClear, Atopis, płyn do mycia twarzy i ciała - płyn, jak płyn. Trochę się pienił, mył, nie wysuszył mi skóry na wiór.Twarzy nim nie myłam, bo nie jestem przekonana do takich kosmetyków, którymi można umyć wszystko, a akurat na twarzy mi zależy. No, ale średniak, zapachu nie miał, więc nawet nie mam co za bardzo o nim napisać ;).
  • Zoella, Creamy Madly dreamy body lotion, balsam do ciała - uwielbiam kosmetyki Zoelli, ale z tej serii słodkiej Tutti Frutti, ta jej podstawowa, pierwsza seria kosmetyków do mnie nie przemawiała zapachem, był zbyt ciężki, zbyt taki no nijaki jak dla mnie. Z czasem się do niego przyzwyczaiłam, ale mimo wszystko to nie było to. Ale balsam sam w sobie działał poprawnie ;).
  • Lactacyd Femina, chusteczki do higieny intymnej - my kobiety wiemy, że takie chusteczki się przydają, czy to w trakcie okresu czy po prostu, kiedy korzystamy z obcych publicznych łazienek, bo u nas wtedy najłatwiej o infekcje, te chusteczki są poprawne, odświeżają, pomagają utrzymać higienę, więc ja byłam zadowolona, ale nie mam tak, że zawsze biorę jedne i te same chusteczki, zawsze biorę co innego :)
  • maseczki marki Bielenda i próbka od Jadwiga, krem do twarzy - maseczki w porządku, ale muszę ich użyć jeszcze raz, żeby się przekonać dokładnie, czy jest spoko czy nie, bo jakoś po jednym użyciu, ja nigdy nie potrafię stwierdzić czy coś działa ;) A próbka od Jadwigi też poprawna.

No i buble! Których też jest całkiem, całkiem sporo ;)


  • Blend-a-med, 3D White Luxe, whitening accelerator, przyspieszacz wybielania - ląduje w bublach, bo ani za bardzo nie wybielił m zębów, a i przy okazji sprawił, że stały się bardzo wrażliwe na wszystko, nawet na nic i bolały mnie ot tak o po postu i nawet nie zużyłam tego produktu do końca.
  • Lirene, żel do mycia twarzy - żel jak żel, nie pachniał jakoś cudownie i nie oczyszczał twarzy za rewelacyjnie. Był mega tłusty przez co miałam wrażenie, że moja twarz też po użyciu jest tłusta i trzeba ją umyć raz jeszcze, po prostu nie.
  • Ivostin, Capillin Correctin, trwale korygujący fluid wzmacniający - używałam go długo i to za długo. Strasznie się utleniał, a ja męczyłam się pudrem, żeby jakoś zamaskować zbyt ciemny i pomarańczowy kolor. Poza tym, miałam wrażenie, że znikał mi z twarzy, więc dałam sobie spokój, a i tak długo z nim wytrzymałam.
  • Marion, Termoochrona, serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury - nigdy więcej nie będę używać niczego, co nie jest w sprayu, jako ochronę przed wysoką temperaturą. Miałam wrażenie, że nie byłam w stanie dojść do wszystkich włosów, a jak już bym chciała to i tak spodziewałabym się kluch, więc nie.
  • Tołpa, Dermo face, Idealic, BB krem upiększający - użyłam go może z dwa razy maksymalnie i miałam wrażenie, że miałam brudną twarz. Nie lubię kremów, które lekko koloryzują, niby upiększają i poprawiają koloryt. Bullshit, jakoś nie wierzę, że to zawsze będzie cudownie działać. Jak lubię markę Tołpa., tak ten produkt odradzam.
  • Eveline, face Therapy 8w1, płyn dwufazowy do demakijażu oczu i ust - oj tak o nim pisałam i byłam w szoku, że kosmetyk tak bardzo może zepsuć mi rzęsy. Strasznie mi wypadały i bałam się, że w końcu zostanę łysa na oczach poważnie. Ale nie ma co się dziwić, skoro ta dwufazówka była w stanie zmyć największe zabrudzenia, z którymi inne detergenty sobie nie radziły.. podobnie jak z pozostałościami po plastrach na skórze, serio moment i czysta skóra, ale do oczu zbyt mocny produkt.
  • Loton, Oil Therapy, olejek arganowy i jojoba - oczekiwałam od tych olejków naprawdę rewelacyjnego działania, ale żaden z nich (a miałam jeszcze dwa inne, które też zajęły miejsce w bulbach) nie okazał się fajny. Po prostu były, nie odżywiały włosów jakoś spektakularnie, nie nawilżały ich, więc jeden ciul czy je użyłam czy nie. Dupa.
  • Life, płatki kosmetyczne - o nich tez już pisałam kiedyś w bublach. płatki się rozdwajały i beznadziejnie zmywało się nimi makijaż.

Przebrnęłam, myślałam, że już nigdy nie skończę tego wpisu, ale się udało. Kto przetrwał przez większość to gratuluję, a ja się cieszę, że mogłam tyle rzeczy wywalić, bo zalegały u mnie strasznie ;). Jak Wasze denko?


22 komentarze:

  1. kończę cudowny, mój ulubiony lekki fixer z lily lolo, mam też z lirene oraz najcięższy gruby kaliber z kryolan

    OdpowiedzUsuń
  2. cholerka, sporo tego! :D
    wiele z nich miałam, z podkładem z catrice się nie polubiliśmy.. serum termoochronne - miałam, ale jakoś nie zauważyłam róznicy.. mam niedoczynność tarczycy i stan moich włosów bardzo się pogorszył.. jest połowa ich ilości ( kiedyś każdy zazdrościł mi ich grubości ..) i tak miło widzieć opinię o skrzypovicie. Myślę nad tym, żeby je kupić dodatkowo do mojej kuracji z naturalnych wcierek.. :)
    pozdrawiam, tysiatestuje.blogspot.de :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię szampon Alterry Papaja i ogólnie produkty marki Kobo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też czyszczenie na całego, ale ja nie zbieram denka tylko od razu wywalam puste opakowania, bo bym pod nimi chyba utonęła :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. Skusiłabym się na tę maskę od Palmer'sa.
    Lubię takie działanie.
    Super-dużo tego zgromadziłaś.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo tego i najśmieszniejsze, że praktycznie nic nie miałam w swoich rękach :D. Batiste u mnie kompletnie się nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  7. ulala, co za denko! dno właściwie:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorzej, jak się okazuje, że jest mnóstwo bubli... I faktycznie leżą w łazience niepotrzebnie :D :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przebrnęłam do końca ;) piękne zużycie. Większości nie znam, o wielu już czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle produktów, a ja znam tylko Batiste... Chyba trzeba troszkę nowości popróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Scandia Cosmetic to ogólnie marka (the secret soap store) mam ich produkty, kremy do rąk również. Bardzo mi pomogły po akcji z zmywaczem. Owszem są treściwe ale rewelacyjnie działają. Peelingi mają fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spore denko, przede wszystkim zwróciłam uwagę na ilość produktów podkładowych. Ja zużywam je powoli i mozolnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chodzi o fluid Catrise to mimo początkowych zachwytów z czasem zrobił nam wiele złego na twarzy więc radzimy uważać :P

    OdpowiedzUsuń
  14. O rany, ile produktów :)
    Bardzo zaciekawiła mnie ta maseczka Palmers :)
    www.evelinebison.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie przeprowadzka póki co nie czeka, a gdy sobie pomyślę o takiej opcji, to aż mnie skręca w środku - jak to ogarnąć? :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Z wacików Isany nie byłam zadowolona, chociaż też myślałam, że płatki jak płatki... Miałam też żel do mycia twarzy Lirene i nie skradł mojego serca. Aczkolwiek krzywdy mi nie zrobił :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki za ostrzeżenie przed płynem do demakijażu z Eveline :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też zawiodłam się na paście Blend-a-med ;/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD