Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA cosmetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AA cosmetics. Pokaż wszystkie posty

Pure beauty Box - Tropical Bliss!

26 sierpnia 2025

Dzień dobry! Działamy, działamy, tydzień już się zaczął, walczymy i próbujemy zrobić tak, żeby wszystko było dobrze. Ostatnio walczę na wielu różnych płaszczyznach, nigdy bym się nie spodziewała, że życie może być tak przewrotne i zaskakujące, ale zbliżający się wrzesień i wizja jesieni bardzo mi się podoba i sprawia, że nie mogę się doczekać tych najbliższych kilku tygodni. Zawsze sobie mówię, że każda kolejna pora roku będzie łatwiejsza z tymi szkrabami, bywa z tym różnie, ale za każdym razem mam nadzieję tak samo wielką, że w końcu nadejdą proste i mało wymagające dni.
Ale ja tu o jesieni, a Pure Beauty ma dla nas jeszcze ostatni powiew lata, tropikalności i słońca! Mamy cudownie kwiatowe pudełko, skomponowane z najpiękniejszych i najbardziej soczystych kolorów ever, na taką łąkę pełną kwiatów chętnie bym się wybrała i zanurzyła w niej zapominając o całym świecie. 


Chwilowo nie mam możliwości zatopić się w kwiatowej łące, ale za to mam możliwość zatopić się w najfajniejszych kosmetykach, rozkoszować się ich działaniem i widzieć na skórze same pozytywne efekty. Tym bardziej, że teraz mam plan na kolejny glow up, mam zamiar skorzystać z profesjonalnych usług i zrobić w końcu rzeczy, na które zawsze miałam ochotę, czas się odważyć. A w boxie jak zawsze mam kosmetyki, które nie tylko dodają odwagi i pewności siebie, ale dodają świeżości, promienności, nawilżenia i odżywienia! Zobaczcie sami, jakie cudeńka w tym miesiącu kryje w sobie pudełko!


AREON saszetka zapachowa do szafy, nordic forest
Jestem w chwili obecnej w ogromnej fazie sprzątanie, mam ochotę zrobić letnio-jesienne porządki, bardzo dużo rzeczy wyrzucam, wywalam, porządkuję, ogarniam. Szafa jeszcze jest przede mną jeśli chodzi o ubrania, na pewno sporo z nich wyląduje na moim vinted, a część pewnie będę miała dalej nadzieję, że w końcu kiedyś założę, ale jak zrobię tam porządek będę miała świetną saszetkę do szafy, która sprawi, że będzie tam pachniało świeżo! Nordic Forest na pewno trochę przeniesie mnie w klimatyczny las, a że uwielbiam takie klimaty to jestem bardzo na tak!
Inne opcje: summer dream, neroli



RIMMEL oh my gloss! butter me up, nawilżający balsam do ust 002 bubble gum
A balsam do ust od Rimmel ucieszył mnie bardzo! Nie dość, że balsam wygląda bardzo estetycznie, i ten design idealnie pasuje mi, to jeszcze samo opakowanie jest bardzo wygodne w użytkowaniu, zapach jest mega ładny, a konsystencja na maksa przyjemna i nieklejąca. Mamy tutaj nawilżenie z aktywnymi składnikami, w tym 5% skwalan i peptydy. Usta dzięki temu balsamowi będą jedwabiście miękkie i odżywiona, a efekt będzie cudownie lśniący, co sprawi, że będzie to też idealnym wykończeniem makijażu, jeśli ktoś tak, jak ja nie przepada za mocnymi kolorami pomadek!



MISS SPORTY naturally perfect nawilżający podkład do twarzy, 20 warm
Nie zapominajmy oczywiście o tym, że pod koniec lata nasza skóra zyskuje nowy odcień i ja często o tym zapominam i teraz właśnie widzę to codziennie rano, że mój fluid jest zdecydowanie za jasny, więc fajnie, że tutaj mamy jakiś cieplejszy odcień. Nawilżający podkład d twarzy od Miss Sporty to połączenie pielęgnacji oraz makijażu. Wykończenie pozostawi na skórze satynowo - matowe i naturalnie świeże. Formuła podkładu jest kremowa, ale dobrze kryje, co ułatwia rozprowadzanie. Wszelkie niedoskonałości zostaną skutecznie zamaskowane, a koloryt skóry będzie wyrównany, co też może być przydatne po lecie. 



REVERS COSMETICS galaxy shine rozświetlająca mgiełka do ciała z połyskującymi drobinkami
Lato może i się kończy, ale my możemy je przywoływać zawsze i możemy być w letnim vibie niezależnie od pogody! A taka mgiełka do ciała na pewno przeniesie nas gdzieś w tropikalną imprezę na plaży oraz da poczuć ciepły powiew lata. No dla mnie rewelacyjna opcja. Na większe wyjścia uwielbiam podkreślać dekolt oraz obojczyki, a taką mgiełką będzie można zrobić to szybciej, łatwiej i na pewno bardziej równomiernie, a ja lubię rozwiązanie, które ułatwiają życie. Będzie błysk i piękny kwiatowo-owocowy zapach, a skóra będzie wyglądać i pachnieć kosmicznie pięknie!



SESDERMA hidraderm hyal serum liposomowe
A teraz mamy serum, serum liposomowe, które głęboko nawilża skórę, dzięki zawartości trzycząsteczkowego kwasu hialuronowego, co już dla mnie brzmi magicznie. Ale ta magia sprawia jeszcze, że skóra jest dodatkowa cudownie wygładzona, a zmarszczki oraz linie mimiczne zostają zniwelowane. Serum zawiera również ceramidy, które odbudowują barierę hydrolipidową skórę, nadając jej jednocześnie cudownej miękkości. Ja jestem zachwycona, bo uwielbiam sera, a te obietnice producenta są mi też teraz bardzo potrzebne, więc z ogromną chęcią sprawdzę, czy działa!
Inne opcje: Sesderma repaskin invisible fluid SPF50+, Sesderma repaskin silk touch krem SPF 50, Sesderma hidraderm hyal krem do twarzy



REPRINTIC krem do codziennej pielęgnacji tatuaży
I mamy krem do tatuaży, który sprawia, że kolory tatuażu są intensywniejsze, kontur staje się wyostrzony, a tatuaże przy okazji są chronione przed promieniowaniem UV, co jest bardzo ważne! Jeśli nie będziemy pamiętać o ochronie tatuaży przed promieniowaniem słonecznym, to niestety po krótkim już czasie tatuaże nie wyglądają tak ładnie i uwierzcie mi, wiem coś o tym ze swojego doświadczenia. Fajne jest też to, że krem stosowany systematycznie pobudzi kolory nawet tatuaży zrobionych kilka lat wcześniej, poprawi wygląd tatuaży wyblakłych i poszarzałych, co jest świetną informacją! Ja mam parę tatuaży, które nie wyglądają już tak dobrze, a i mam w planach kolejny na ten rok, więc krem wpadł w moje łapki w idealnym momencie! Brakowało mi takiego produktu w mojej kosmetyczce.



FLOSLEK zestaw hand & lip duo care niacinaide, krem do rąk i paznokci oraz pomadka do ust
Następny punkt to duet! Duet NIACINAMIDE kremu do dłoni i paznokci, a także PREBIOTIC pomadki do ust. Oba kosmetyki są super przyjazne dla mikrobiomu skóry ust, jak i rąk. Niacynamid idealnie nawilża i kondycjonuje dłonie, a wosk carnauba wygładza i wspomaga procesy naprawcze skóry ust. Ja ogólnie jestem tym typem klienta, który bardzo lubi gotowe zestawy, lubię mieć wszystko z jednej serii, daje mi to poczucie ogarniania, a tutaj taki zestaw jest też super opcją na prezent, czy jakiś drobny upominek! Podoba mi się to bardzo, będziemy testować, bo krem do rąk jeden też zdenkowałam już w tym miesiącu, a i drugi idzie ku końćowi.



JANTAR sunset sweet rozpieszczający olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i ceramidami
W temacie pielęgnacji ciała, również idealnie w czas wpadł w moje ręce olejek pod prysznic i do kąpieli marki jantar, mamy tutaj ceramidy oraz esencja bursztynowa, co brzmi naprawdę luksusowo, tak samo wygląda i tak samo pachnie, to już mogę Wam zdradzić, że prysznic z tym olejkiem to jest czysta przyjemność! Olejek delikatnie myje, pielęgnuje skórę, a przy okazji daje uczucie otulenia oraz komfortu. Bariera ochronna skóry zostaje wzmocnione, a także nawilżona. Esencja bursztynowa wspiera regenerację oraz poprawia witalność skóry, a proteiny sprawią, że skóra będzie hiper gładka i sprężysta. Ten olejek już teraz ląduje wysoko w moich ulubieńcach, prysznice znowu stały się przyjemne!
Inne opcje: Jantar, ocean breeze, rewitalizujący olejek pod prysznic i do kąpieli z esencją bursztynową i minerałami


AMADERM atopic ultrałagodny żel do mycia twarzy
W boxie nie zapominamy również o bardzo fajnym oczyszczeniu twarzy, dlatego firma Amaderm stoi na straży i mamy tutaj mega łagodny, a efektywny produkt. Idealnie nadaje się do codziennego stosowania, żeby oczyścić wrażliwą, suchą i skłonną do podrażnień skórę twarzy, szyi, dekoltu oraz okolic oczu. Super jest to, że sprawdzili, że nadaje się u osób, które noszą szkła kontaktowe. Ja oczywiście sprawdzę, czy żel fajnie współpracuje z moją gąbeczką do demakijażu, bo część produktów super zmywa makijaż, czy raczej zostanie do drugiego oczyszczania. W każdy sposób super mi się przyda i bardzo lubię ostatnio takie łagodne produkty, bo moja skóra zaczyna iść w kierunku wrażliwej i naczynkowej, więc muszę zwracać większą uwagę na kosmetyki teraz.



AA Iconic&Power-Feel protection, antyperspirant w sprayu active
Co prawda już jakiś czas temu przestawiłam się na dezodorant w kulce, ale nie ukrywam będzie to dla mnie bardzo miła odmiana. Mamy tutaj antyperspirant, który zapewnia nam doskonałą ochronę przed poceniem się i nieprzyjemnym zapachem nawet przy bardzo intensywnej aktywności fizycznej i w trakcie letnich przygód. Mamy tutaj zagwarantowany komfort oraz pewność siebie niezależnie od okoliczności, na plus oczywiście są jeszcze różne wersje, więc każdy może dobrać coś pod siebie. 
Inne opcje: gentle, invisible, anti-marks



MYSTERIUM szampon do włosów zniszczonych i farbowanych z czarnuszką
A na koniec trafiła nam się perełka w pielęgnacji włosów, Jest to szampon, które dokładnie oczyszcza włosy, jak i skórę głowy, przy okazji szampon stymuluje mikrokrążenie, odżywia oraz nawilża, ale i zwiększa odporność na uszkodzenia, a także wspiera pracę gruczołów łojowych i pomaga pozbyć się uporczywych problemów skórnych. Z tym ostatnim akurat problemów nie mam, ale ogólnie szampon jest już u nie w użyciu i naprawdę super się sprawdza! Czekam na efekty po dłuższym stosowaniu, ale już teraz jest bardzo obiecująco.


I jak widzicie cały box jest super zbilansowany, mamy tutaj wszystko, czego potrzebujemy w podstawowej, jak i dodatkowej pielęgnacji - uwielbiam! Czuję, że ten box jest pełny perełek, że większość z tych produktów to sztosy - temat jest oczywiście sprawdzany i już niedługo dam Wam znać!


[wpis reklamowy]

Denko - listopad 2024r

30 listopada 2024



Dzień dobry! I żegnamy się dzisiaj oficjalnie z listopadem! Jutro już zaczynamy grudzień, dla mnie cały miesiąc świętowania świąt, ja już czuję ten christmas vibe i musze przyznać, że jestem wniebowzięta. Bardzo się cieszę, że to już. Ale na razie jeszcze powalczymy ze śmieciami, z moimi zużyciami z listopada. Przyznam szczerze, że myślałam, że będzie ich niewiele, dopóki nie zaczęłam robić zdjęć... No trochę się zaskoczyłam i myślę, że każdemu chwile zejdzie zanim przebrniemy przez to wszystko. Ale musze przyznać, że czasem bardzo dużo się zmienia w trakcie używania kosmetyków.
No i dzisiaj mam dla Was zestawienie zużyć z listopada. Enjoy!



W ulubieńcach są kosmetyki, które pojawiają się tu bardzo często. Zaczynając od Isana, żel pod prysznic - ja je wybieram regularnie, tylko w różnych wersjach zapachowych. One są mega tanie, a robią to, co mają robić. Ładnie pachną, są wydajne, przyjemnie myją, nie wysuszają skóry, no i mi to zdecydowanie wystarcza. Z kolei AA Baby, 3w1 pianka - chmurka, którą ja osobiście uwielbiam. Jest bardzo przyjemna dla dzieci, ma piękny zapach, jest niesamowicie delikatna i bezpieczna dla skóry dzieci. Super! Dalej mamy, Alterra, Naturkosmetik szampon nawilżający bio-owoc granatu to zdecydowanie najlepszy szampon do pierwszego mycia. On zmywa z włosów wszystko, nawet olej, jak i oczyszcza skórę głowy na maksa dokładnie. Rewelacja. A Facelle, chusteczki do higieny intymnej - nie są moim must have z wielu względów, ale muszę przyznać, że fajnie jak są, lubię ich używać w toalecie. A bez Garnier, Vitamin C, super serum na przebarwienia nie wyobrażam sobie już poranków. To serum idealnie wprowadza mnie w pozytywny nastrój i przygotowuje mnie całą na cały dzień. A Catrice, liquid camouflage korektor nie ma sobie równych jeśli chodzi o krycie oraz rozjaśnianie naszego makijażu. Tak samo, rewelacja - jestem wierna!



  • CeraVe, nawilżający pieniący się olejek do mycia - ten olejek bardzo fajnie sprawdza się przy pielęgnacji ciała, naszego czy dzieci. Bardzo go lubię z tego względu, że biorąc go gdzieś an wyjazd, mam jeden produkt dla siebie i dzieci. Mam wtedy pewność, że skóra będzie super oczyszczona, a przy okazji zaopiekowana. Nie wysusza skóry i nie podrażnia jej.
  • Ziaja, ekspresowa odżywka do włosów z kofeiną - ta odżywka okazała się być u mnie dużym hitem, i nie tylko u mnie. Na moich włosach odżywka ekspresowo działała, nawilżała i wygładzała włosy, ale głównie używałam jej u mojej córki na jej cienkich włosach. mam wrażenie, że dzięki niej jej włoski stały się grubsze, dłuższe, końcówki były zdrowsze, bo odżywka działała na nie chroniąco. 
  • Himalaya, detoksykujący żel do mycia twarzy z węglem aktywnym i zieloną herbatą - kolejny produkt do pielęgnacji twarzy, który mi bardzo spasował. Genialnie zmywał makijaż, rewelacyjnie oczyszczał skórę z jakichkolwiek zanieczyszczeń, po prostu robił wszystko, co miał i robił to dobrze, a nawet bardzo dobrze.
  • Garnier, czysta skóra, czarne serum do twarzy z węglem aktywnym przeciw niedoskonałościom - to serum przeze mnie było używane raz na jakiś czas, nie używałam go codziennie, ale i tak naprawdę fajnie się to u mnie sprawdzało. W zależności od potrzeb co drugi trzeci dzień to serum szło w ruch i dzięki temu moja skóra cały c czas utrzymywała naprawdę przyjemny stan!
  • Isana, lakier do włosów, mini - ten lakier od włosów u mnie był już bardzo długo, kupiony tylko ze względu na wielkość, bo taka pojemność jest idealna na imprezy, żeby zmieścić w torebce. Ale lakier i tak, i tak robi robotę, fajnie utrwala fryzurę, a na dodatek nie wysusza włosów. 
  • Facelle, żel do higieny intymnej, mini - i tutaj jest podobnie, jak z produktem wyżej. Potrzebowałam mini wersję, żeby nie brać całej butli i zdaje to swój egzamin. Żel sprawdzał się w porządku, ładnie mył, odświeżał i pielęgnował. Nie robił nic złego, a to jest bardzo ważne.



I przechodzimy do turbo obszernej grupy w tym miesiącu. Jestem z siebie bardzo dumna, że aż tyle masek w między czasie udało mi się zrobić. Miałam bardzo dużo sytuacji, które pozwalały mi na maseczkowanie się. Np. na moim urodzinowym wyjeździe z przyjaciółką w ciągu dwóch dni machnęłam sobie aż 4 maseczki. A jak! Więc oby ta passa u mnie została. 
  • Produkty marki Garnier - nie będę się rozpisywać na temat każdej maski oddzielnie, bo pisałabym to samo. Ale uwielbiam je. One są rewelacyjne. Tkanina jest przemiła, idealnie leży na twarzy, nie spływa z niej nic - wszystko ekstra. Zapach jest zawsze super. A działanie jest rewelacyjne. Nic dodać, nic ująć. Skóra po użyciu jest pięknie nawilżona, odżywiona, zregenerowana, odświeżona i po prostu wygląda pięknie. Uwielbiam to!
  • Clarena, 2 membran carnoniacin mask, maska ze złotą karnozyną, ceramidami i niacynamidem - to kolejna maska, która świetnie się u mnie sprawdziła, a że posiada w swojej membranie złoto, miałam tutaj dodatkowy przyjemny akcent, powiew luksusu, który bardzi mi spasował. Skóra po użyciu również była w świetnym stanie.
  • Skin 79, maska ze śluzem ślimaka - Skin79 to marka, która zna się na rzeczy, wie co ma robić i zawsze robi to dobrze, z kolei śluz ślimaka to składnik, który zawsze zrobi naszej skórze bardzo dobrze. I tak samo było oczywiście z tą maską. 
  • Biotaniqe, aktywnie nawilżająca maska na tkaninie - a tutaj niepozorna, mniejsza saszetka, ale działanie ma tak samo świetne, jak te maski powyżej. Tkanina równie przyjemna i fajna, z kolei efekty na skórze tak samo ekstra. Nic dodać, nic ująć- bomba.


  • Dermacol, Caviar Long Stay, podkład do twarzy - tutaj niestety się zawiodłam, ale rlyko pod względem koloru. ten podkład czeka u mnie bardzo długo aż go w końcu użyję i jak go użyłam, okazało się, że kolor całkowicie mi nie pasuje. Żałuję bardzo, bo wiem, że ten produkt jest fenomenalny i genialnie wygląda na skórze.


I takie mamy denko w tym miesiącu! Jestem z siebie bardzo dumna jeśli chodzi o maseczki do twarzy, mam nadzieję, że utrzymam ten poziom każdego miesiąca i uda mi się dbać o siebie tak, jak w listopadzie. Chociaż nie powiem, jest to dla mnie zawsze problematyczne i wymagające ze względu na brak czasu i odpowiedniej okoliczności. Ale musze postawić na siebie i muszę też zrobić porządki w kosmetykach, bo trochę tego wpadło ostatnio w moje rączki. No i cały czas focusuje się na denkowaniu!
A jak Wasze deko w tym miesiącu? Let me know!


Czerwcowe denko 2022r.!

29 czerwca 2022

 

A dzień dobry bardzo! Jak się macie? Muszę przyznać, że ten miesiąc jest dość obfity jeśli chodzi o zużycia i o recenzje. Dawno nie byłam tak w miarę regularna we wpisach, więc cieszę się bardzo! Zobaczymy, jak to będzie, ale co najważniejsze, zużycia są owocne i to mnie niezmiernie cieszy. Chociaż jeszcze dużo przede mną do zużycia, ale powoli, powoli damy radę ;).
No i przechodząc do denka, nie ma co przeciągać, chcę w końcu wywalić te zbędne denka.


W temacie ulubieńców, pojawiło się tutaj parę standardów, takich jak Alouette, nawilżany papier toaletowy, które u mnie sprawdzają się bardzo dobrze i są super rozwiązaniem na wiele różnych sytuacji, więc polecam. I ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, są zdecydowanie Tak samo, jak i Isana, delikatne mydło w płynie, mango exotic, które bardzo lubię. Jest bardzo tanie, a ładnie pachnie, super się pieni, nie wysusza dłoni, nic więcej mi nie trzeba. Z bardziej kosmetycznych rzeczy, to Alterra, szampon dodający objętości, bio papaja & bio bawełna, te szampony pojawiają się u mnie co chwilę i na chwilę obecną nie wyobrażam sobie z nich zrezygnować. Robią to, co mają robić, zmywają ciężkie oleje, produkty do stylizacji, nie plączą włosów i dobrze oczyszczają skórę głowy. A z kolei Venus, pianka do golenia, regenerująca do skóry wrażliwej jest dla mnie najlepsza i też nie zamierzam szukać nic nowego. Dzięki niej nie mam problemu z zacinaniem się i golenie jest po prostu przyjemniejsze.


  • Isana, pielęgnacyjny żel pod prysznic, oil & lemon - żel pod prysznic, który bardzo mi się spodobał, zapach ma turbo odświeżający i energetyzujący, bardzo pobudzający, że prysznic staje się niezłą pobudką, mimo że biorę prysznic wieczorem przed snem, ale na rano byłby ideolo. Ładnie się pieni, jest nawet wydajny, średnia pojemność, ideolo na wyjazdy, bardzo fajny!
  • Dermacol, Glamour, balsam do ciała ze złotymi drobinkami - niestety ten wyrzucam niewykończony, ale już musiałam. Teraz z dzieckiem nie mam możliwości smarować się balsamami z drobinkami i raczej w najbliższej przyszłości się to nie zmieni, ale balsam sam w sobie jest super! Pachnie bardzo ładnie, orzechowo, a drobinki nie są nachalna i bardzo rzucające się w oczy, skóra bardzo ładnie połyskuje i jest rozświetlona.
  • Perfecta, płyn micelarny z olejkiem sojowym do twarzy i oczu - bardzo, ale to bardzo fajnie sprawdził się u mnie ten płyn micelarny, super zmywa makijaż, każdy, ciężki, wieczorowy, imprezowy, dzienny, no cokolwiek nie mam na twarzy, to ten płyn sobie świetnie z tym radzi i nie podrażnia skóry ani oczu.
  • AA, emolientowy ujędrniający balsam do ciała, w okresie ciąży, połogu i karmienia - balsam bardzo fajnie się sprawdza, nie ma zapachu, nie ma jakiejś rewelacyjnej konsystencji, ale jest dobry, nie jest tłusty, nie brudzi, a robi co ma robić - bardzo dobrze nawilża skórę i myślę, że to bardziej kwestia genetyki, ale rozstępów brak ;)
  • Tołpa, dermo face, sebio, maska czarny detox - ta maska jest naprawdę super, ekstra się sprawdza, dobrze oczyszcza twarz i sprawia, że ona od razu wygląda lepiej, już po pierwszym użyciu, więc ja bardzo polecam





  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla dzieci - jak widać w tym miesiącu chusteczek nam poszło bardzo dużo! Więc można się domyślać, jaka sytuacja u nas panuje, witamy rotawirusy, który się ciągnie i ciągnie!
  • Dada, płatki kosmetyczne dla niemowląt - tak jak już kiedyś mówiłam, te waciki są bardzo spoko, i chyba lepsze od moich ulubionych kindii.
  • Dermedic baby, kremowy żel do mycia - ten żel się bardzo dobrze sprawdza, super się nadaje do kąpieli, do umycia ciała oraz włosów, w upały i w chłodniejsze dni, nie podrażnia, nie uczula, więc będzie idealny do skóry atopowej, na pewno zrobię o nim większą recenzję, bo to może się wielu osobom przydać.
  • Alantan plus, maść - ta maść jest dla mnie rewelacyjna i nie wyobrażam sobie pielęgnacji niemowlaka czy już starszego dziecka bez tego kremu. Idealnie sprawdza się na podrażnienia, potówki i odparzenia, idealna maść, tania i łatwo dostępna ;)
  • Dentinox - to na zęby trzeba mieć w swojej apteczce albo nawet w torbie na każde wyjścia, jest rewelacja i od razu przynosi dziecku ulgę.
  • Juvit C - suplementy, witaminy to coś, co aplikujemy naszemu dziecku codziennie z wielu różnych względów, u nas w domu dość często panują choroby, przewija się dużo ludzi, dużo dzieci, ja sama jestem bardzo podatna na wszelkie infekcje, więc wolę w jakikolwiek sposób chronić małą i ta witamina jest rewelacyjna, tym bardziej, że mała chętnie ją wcina.
  • Espumisan - to jest suplement, który ratuje nas od początku, dajemy espumisan do każdego mleka, parę kropelek, w zależności od samopoczucia niuni, jak wszystko w porządku to 2-3 kropelki wystarczą, a czasem więcej na wszelki wypadek ;) Ale kolkę mieliśmy tylko raz, nie wiem czy to kwestia espumisanu czy nie, ale wolałam dawać niż nie ;)

A jak Wasze denko? :)


AA I love you Mummy, emolientowy ujędrniający balsam do ciała

09 marca 2022

 
Dzień dobry! I jak Wasze dzisiejsze humory? Mam nadzieję, że wszyscy jesteście w miarę pozytywni nastawieni, mam wrażenie, że w obecnych czasach nic więcej nie możemy zrobić. Trzeba mieć nadzieję i być dobrej myśli, a jeśli macie jakieś sposoby na odstresowanie się i zrelaksowanie się, dajcie znać! Myślę, że każdemu to się obecnie przyda.
A ja dzisiaj lecę dalej z kosmetycznymi wpisami, staram się wrócić do codzienności i do mojej wcześniejszej rutyny. I tak, dziś będzie jeszcze wpis związany z ciążą, ostatnio znowu straciłam swoją rutynę smarowania się balsamami, więc używam go i używam, ale na recenzję zasługuje.


AA, I LOVE YOU MUMMY
emolientowy ujędrniający balsam do ciała
w okresie ciąży, połogu i karmienia



Standardowo zaczynając od początku, opakowanie jest zwykłe, niczym się nie wyróżnia, nie ma w sobie nic specjalnego, ale to nie oznacza, że to źle. Lubię estetyczne, białe, zwykłe opakowania, bo po co one mają być wymodzone. Najważniejsze, że wygodnie mi się go używa, nie ma problemu z wyciśnięciem balsamu z tubki, bo stoi 'na głowie'. Poza tym, na opakowaniu mamy wszystkie najważniejsze informacje. Pod światło będzie widać ilość balsamu, jaka została. Zamknięcie na zatrzask, nie zacina się, nic złego się nie dzieje - jest okej.
Konsystencja jest dość gęsta, zbita i treściwa, trochę przypomina mi konsystencję masła, tak powiedzmy w połowie. Zapach nie jest jakiś za specjalny. Wydaje mi się, że miał być z zamiaru bezzapachowy, ale jednak coś tam pachnie, ale w żaden kwiatowy, owocowy sposób. Na szczęście zapach szybko się ulatnia ze skóry.


Jeśli chodzi o efekty to używam tego balsamu bardzo długo. Wydaje mi się, że zaczęłam go używać jakoś jeszcze przed porodem, a potem wiadomo. Nie miałam tyle czasu ile bym chciała i wypadłam z rutyny, żeby smarować się regularnie. I tak już leci rok, jak używam tego balsamu. Teraz używam go bardzo sporadycznie, turbo rzadko i mam nadzieję, że ten wpis mnie jednak zmotywuje do tego, żeby powrócić do regularnego używania balsamów do ciała. Bo trzeba!
Ale jeśli chodzi o efekty. Mogę przyznać, że balsam świetnie nawilża i odżywia skórę. I co najważniejsze te efekty są długotrwałe. Nie jest to efekt na zaraz po użyciu, tylko jednak jak teraz rzadko go używam, to i tak mogę przyznać, że moja skóra jest w fajnej kondycji, co mnie mega cieszy! A jak się używa regularnie to już w ogóle efekty są znakomite. 
Jestem już 9 miesięcy po porodzie i nie mam ani jednego rozstępu, co mnie mega cieszy! Brzuszek ciążowy wchłonął mi się dość szybko, ale nie mogę powiedzieć, że mam turbo płaski brzuch po porodzie i napiętą skórę. Skóra jest ujędrniona, ale nie jest idealnie napięta, aczkolwiek z tym też miałam problem przed porodem, więc myślę, że gdybym się bardziej postarała, czyli regularnie używała balsamu, szczotkowała ciało, może trochę ćwiczyła, to efekty byłyby fenomenalne. 



Więc muszę przyznać, że ten balsam spełnił moje oczekiwania i teraz postaram się używać go regularniej niż wcześniej. I nie wiem czy to geny, że nie mam rozstępów, czy fakt, że w ciąży naprawdę się regularnie smarowałam, ale nie zaszkodzi. A nawilżenie skóry jest zawsze bardzo ważne! A jak swędzi skóra, to nic nie daje takiej ulgi, jak właśnie balsam!

Jakie są Wasze ulubione balsamy?


Denko - sierpień 2021r.

07 września 2021

 
Hej! Co tam u Was słychać? U nas bardzo dużo zmian, dużo nowości i dużo nowych, jak i dziwnych sytuacji, do których ja nie jestem przyzwyczajona. Przeprowadziliśmy się na wieś, budujemy dom, a w międzyczasie udało nam się jeszcze pojechać na mini wakajki do Zakopanego. Myślę, że na pewno będzie wpis o wyjeździe z niemowlakiem, tym bardziej w góry, ale muszę sama sobie to jakoś uporządkować, jak i uporządkować wszystko, bo na chwilę obecną mam wrażenie, że nic nie ogarniam. I właśnie dlatego dzisiejszy wpis jest po dość długiej jak na mnie przerwie. 


A dzisiaj czas na denko sierpniowe, jako że się przeprowadzaliśmy to zależało mi na zużyciu, jak największej ilości produktów. Powiem szczerze, że myślałam, że pójdzie mi niebo lepiej, ale i tak nie ma t5ragedii. Przynajmniej ruszyłam z próbkami, które teraz będę sukcesywnie zużywać, aż w końcu pozbędę się ich na zawsze - taki mamy plan! A na razie denko!


Zużyłam w końcu Schwarzkopf, Gliss Kur, ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów, supreme length, mówię w końcu bo trafiła mi się jakaś kiepska sztuka z zepsutym sprayem, że odżywka sikała zamiast rozpylała piękną mgiełkę na włosy, ale ogólnie jest spoko, więc musiałam źle trafić. Udało się też zużyć Alterra, Naturkosmetik, szampon nawilżający bio owoc granatu i bio aloes - jak zawsze, bez zmiennie nie wyobrażam sobie nie mieć tego szamponu przy sobie ;). One są najlepsze i tyle ;D. I zostając jeszcze w temacie włosów poszła kolejna buteleczka Natura Siberica, rokitnikowy kompleks olejków do końcówek włosów i znowu kupiłam kolejną buteleczkę. Pięknie pachnie, super nawilża włosy, ma fajną konsystencję i nie mam się do czego przyczepić, po prostu jest ekstra! Jak i kolejne opakowanie Dermedic, Hydrain3 Hialuro, serum nawadniające twarz, szyję i dekolt i uwielbiam je dalej tak samo! Pierwszy raz byłam aż tak systematyczna w nakładaniu serum i bardzo jestem za to wdzięczna, bo tym bardziej po ciąży sprawdził się u mnie rewelacyjnie!


Biały Jeleń, mydło w płynie - używałam stricte po porodzie i byłam zadowolona. To było coś, co wtedy pot5rzebowałam. Zwykły płyn, bez mocnego zapachu, bez niczego konkretnego, po prostu. Fajnie mył i idealnie się sprawdził na mojej skórze, więc wszystkim przyszłym mamom polecam, jak i osobom, które poszukują takich delikatnych i bezpiecznych produktów. 
Isana, olejek pod prysznic, wykorzystywany do prania pędzli - nie znam lepszego produktu do mycia pędzli, no ten olejek radzi sobie z tym tak fenomenalnie, że nie chcę sprawdzać już nic innego, nie ma takiej potrzeby po prostu. W tej roli jest genialny!
BioDermic, krem na noc z ekstraktem z oliwek - bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać tę markę, bo te produkty z serii oliwkowej sprawdzają się genialnie. Krem na noc jest tak samo świetny, jak na dzień, a moja skóra jest mi wdzięczna za nie - bardzo polecam, są sztosy!
Avene, woda termalna - woda było ze mną na porodówce gdzie nie przydała mi się wcale. Myślałam, że będę potrzebowała takiej formy odświeżenia skóry, ale kto wtedy myślała o pryskaniu twarzy jakąś wodą termalną. Aczkolwiek rewelacyjnie sprawdziła się u mnie po narodzinach, kiedy rzeczywiście nie miałam aż tylu czasu na pielęgnację, a i przydała mi się bardzo w pielęgnacji małej, kiedy na szybko musiałam umyć jej buźkę, rączki czy się ulało, wtedy woda termalna pod ręką była super. No i genialnie chłodziła nas obie w chłodne dni ;). 


Yves Rocher, Karite Magique, kremowy żel pod prysznic - bardzo przyjemny jest ten żel pod prysznic, ładnie pachnie i wszystko mi w nim gra. Mimo kremowej konsystencji super się pieni i współpracuje z myjką, a min nic więcej nie potrzeba, jest super!
Yves Rocher, Karite Magique, odżywczy peeling do ciała - peeling poleciał do średniaków, bo jednak wolę mocniejsze peelingi, które mają turbo działanie ;). Ale ogólnie jest bardzo spoko!
Lirene, glinkowa pasta myjąca z bambusem, miętą i pomarańczą - jaka ta pasta jest wydajna, o mamo! Gdybym tylko jeszcze się z nią polubiła jakoś bardziej to byłby sztos. Zła nie była, ale jakoś to działanie nie zmieniło mojej pielęgnacji i nie mam tak, że ojeny muszę ją koniecznie kupić, bo się skończyła. Może kiedyś, jak nie będę miała co używać, ale na razie wolę co innego. Ale myślę, że znajdzie wiele osób, które będą ją uwielbiać.
Cleanic, chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym - wszystko spoko, ale bardzo szybko wyschły jakoś...
AA Cosmetics, woda micelarna - taka sama historia, jak z pastą od Lirene, woda micelarna była okej, ale nie zrobiła w mojej pielęgnacji takiego szału, że leciałabym po kolejną, kiedy ta się skończy. Fajnie było, ale nie mam parcia na więcej.


The Body Shop, British Rose, żel pod prysznic oraz The Body Shop, Mango, żel pod prysznic - obie wersje pachniały bardzo fajnie, i zapach różany był przepiękny, i ten mango nie pachniał tak bardzo grejpfrutem, jak już przyszło mi ich używać, więc naprawdę czad! No i są bardzo wydajne, super się pienią i współpracują z myjką - rewelacja ;)
Dermacol, Gommage Cleanser - totalnie nie kumam tego produktu, nie wiem co on miała robić, ani jak miał to robić, używałam i się nie dowiedziałam i się nie dowiem, nie ogarniam.
I zużyłam dość sporo próbek: BioLaven, krem do twarzy na dzień, olej z pestek winogron i olejek lawendowy, Arkana, Neuro Cannabis Cream Mask, BioDermic, serum przeciwzmarszczkowe z ekstraktem z kawioru. A także kremy na noc: Arkana, Neuro Cannabis, Elixir Cream, Avon, Sleep Potion, krem na noc, VisPlantis, krem odmładzający z ekstraktem ze śluzu ślimaka, Vianek, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy na noc z ekstraktem z miłorzęby japońskiego, Dermacol, Elixir, odmładzający kawiorowy krem na noc - i jako że przewinęło się tyle tych próbek nie jestem w stanie stwierdzić ani wypowiedzieć się na temat każdego z nich. Za dużo tego wszystkiego, żebym teraz wiedziała, jaki krem jakie miał właściwości.


Phyto, tonik do włosów oraz Avon, spray do włosów dodający blasku, te dwa produkty leżały już u mnie w szafce dobrych kilka lat i tak leżą i leżą, aż w końcu stwierdziłam - okej nie ma sensu, trzeba wywalić, bo tylko się kurzą. Możecie mi napisać, czy mam czego żałować :D. 



Kindii pure, bawełniane płatki dla niemowląt - jak zawsze, nic nowego są genialne.


I o! Takie denko, w tym miesiącu mam znowu plan na przejrzenie całej kosmetyczki i wyrzucenie tego, co mi graci, bo jest tego na pewno dużo więcej niż te dwa produkty, co zdecydowałam się wywalić!


Nawilżenie z wodą micelarną od AA

12 sierpnia 2021

 
Hej! Co tam u Was słychać? Ja dalej jestem w szoku, że ten czas tak szybko leci i ucieka! tak naprawdę już jest prawie połowa sierpnia, a to oznacza, że jeszcze tyko 2/3 tygodnie do końca wakacji! A dla mnie koniec wakacji oznacza przeprowadzkę. Mam wrażenie, że tych rzeczy namnożyło się u nas tyle, że nie ma szans się zabrać, więc będzie walka z czasem i pudłami.. Trzymajcie za nas kciuki.
A na chwilę obecną zapraszam na wpis kosmetyczny dotyczący wody micelarnej od AA!

AA Cosmetics
Nawilżająca Woda Micelarna


Woda micelarna zawiera ekstrakt z aloesu, została opracowana tak, żeby idealnie nadawała się do oczyszczania cery suchej i wrażliwej. Ma za zadanie usunąć wszelkie zanieczyszczenia, pielęgnować skórę w trakcie demakijażu, odświeżyć, chronić przed przesuszeniem, przy czym nie naruszy równowagi fizjologicznej , dzięki czemu skóra będzie miękka oraz ukojona. 

Skład: Aqua, Glycerin, Pentylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, Glycyrrhiza Glabra Extract, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Niacinamide, Faex Extract, Aesculus Hippocastanum Extract, Ammonium Glycyrrhizate, Panthenol, Zinc Gluconate, Caffeine, Biotin, Allantoin, Betaine, Butylene Glycol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Propylene Glycol, Polysorbate 20, PEG-12 Dimethicone, CItric Acid, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.
Składniki aktywne: ekstrakt z liści aloesu, struktury micelarne, ekstrakt z japońskiej zielonej herbaty matcha, ekstrakt z korzenia lukrecji.

Sposób użycia: Codziennie rano i wieczorem należy oczyścić skórę twarzy, szyi i dekoltu płatkami nasączonymi wodą micelarną. Można stosować również do demakijażu oczu. Produkt nie wymaga zmywania.


Zaczynając standardowo, czyli od opakowania. Ogólnie jest niczego sobie, nawet ładne, takie czyste i przejrzyste bez wymyślnego designu, który mógłby razić po oczach. Aczkolwiek jak widać, nie jest zbyt trwałe. Spadło mi raz, i to musiało upaść jakoś bardzo pechowo, że zatyczka w moment odpadła, urwała się i zaginęła w akcji. No szkoda, bo przez to nie dość, że woda jest cały czas otwarta, to na dodatek nie jestem w stanie jej nigdzie ze sobą zabrać i tak się już z nią męczę baaardzo długo.
Poza tym, konsystencja jest po prostu wodnista, nie tłusta, nie oleista, jak nazwa wskazuje - woda. Zapach ma bardzo ładny, dosyć świeży i taki w porządku.


Używałam tej wody w przeróżnych sytuacjach, ale nigdy stricte do demakijażu. Czasem rano, wieczorem, czasem po demakijażu, czasem ot tak o w ciągu dnia, kiedy potrzebowałam się odświeżyć, a czasem jako toniku itd. No, jak mi się zachciało tak używałam, a teraz możecie się domyślać, że już w końcu tę wodę zużyć, więc używam co chwilę. Ale możecie się domyśleć, że tak w sumie nie wiem do czego ona ma mi służyć, skoro używam jej tak 'z dupy'.
Kiedy nie miałam makijażu, to się dobrze sprawowała, fajnie oczyszczała z różnych dziennych zanieczyszczeń, fajnie odświeżała i zostawiała uczucie takiej czystej i fajnej skóry. Nie kleiła się, nie zostawiała po sobie żadnego filmu, więc klasa. Używałam jej czasem po demakijażu to muszę przyznać, że ta woda fajnie doczyszczała jeszcze twarz z jakichś resztek, głównie tuszu do rzęs. Można zauważyć, że woda micelarna ma dość mocne właściwości oczyszczające, bo była w stanie czasem ściągnąć jeszcze coś, co w trakcie długiego demakijażu nie znikało, więc wow. A i co fajne, to nie powodowała ściągnięcia skóry.
Nie uczuliła, nie podrażniła, oczy nie łzawiły, więc nic złego mi nie zrobiła.


I niby spoko, ale spokojnie bez tej wody bym się obyła. Tak jak pisałam, nie mam nawet za bardzo pojęcia do czego ona miałaby służyć, no i to słabej jakości opakowanie mnie wystarczająco wkurzyło. Zmęczyłam się wykańczaniem tego produktu na siłę, a nie lubię tak! A jak coś to w sumie nie zauważyłam jakiegoś mocnego nawilżenia skóry, ale nie zauważyłam też przesuszenia, więc tutaj plus ;).


Denko, kończące rok 2019!

30 grudnia 2019


Witam Wam po raz ostatni w roku 2019. Kończę ten rok denkiem, bo jakoś od jakiegoś czasu ubzdurałam sobie, że nie chcę kończyć z niepotrzebnymi rzeczami i śmieciami w mieszkaniu, ale na szczęście motywuje mnie to do sprzątania i przejrzenia wszystkich rzeczy.
Przy okazji, życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Spełniajcie marzenia i dążcie do realizacji wszystkich planów. Oby był dobry, bo przecież wcale nie musi być lepszy od poprzedniego. Niech po prostu będzie w porządku.
A wracając do kosmetyków i denka. Co prawda nie miałam czasu, a nawet możliwości zużycia tych wszystkich kosmetyków, które wciąż u mnie zalegają, a to dlatego, że mało byliśmy w domu, otworzyłam świąteczne kosmetyki, więc denkowanie zeszło na dalszy plan  tak jakoś wyszło. Ale porządki pomogły mi w zwiększeniu tej ilości.
No to siup!


Zaczynając od turbo podstaw, ale najlepszych podstaw, czyli Facelle, chusteczki do higieny intymnej, a także BeBeauty, płatki kosmetyczne - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich, po prostu nie. Encanto Brazil, keratynowe prostowanie włosów, uratowało mi włosy w Kenii, zdecydowanie. Nawet nie chcę wiedzieć, co by było gdyby nie ona. Mąż mi zrobił keratynę, poradził sobie świetnie (!), a mój powrót do kręconych włosów stoi po znakiem zapytania, ale to nic, na razie wolę proste włosy! A jeśli mówimy o włosach to nie mogło zabraknąć, Schwarzkopf, GlissKur, ekspresowa odżywka regeneracyjna, supreme length jest genialna i nie wyobrażam sobie ich nie używać, po prostu! A co do ciała, to nie mogło zabraknąć Hean, SLim no Limit, peeling owocowe SPA do ciała, one są genialne, ta fioletowa i limonkowa wersja jest wspaniała, pachną nieziemsko, super wygładzają skórę i nie używam innych, bo te wygrywają zawsze.



  • AA, Beauty Bar, kremowy peeling drobnoziarnisty - co prawda jest to próbka i saszetka, ale naprawdę byłam w stanie użyć go z 2-3 razy i po tych kilku razach efekty były świetne! Skóra była super wygładzona, miękka i promienna, taka zdrowsza więc czad!
  • Hebe, chusteczki odświeżające antybakteryjne - chusteczki służyły nam głównie po tatuażach, kiedy nie było możliwości umyć rąk ani tatuażu (albo było to po prostu problematyczne ze względu na miejsce) i takie chusteczki sprawdziły się u nas genialnie! Mimo wszystko, tatuaże się super wygoiły, więc czad, ale pielęgnacji tatuażu będzie wpis!
  • Biały Jeleń, hipoalergiczne mydło w płynie - to mydło towarzyszyło nam też głównie po zrobieniu sobie tatuaży, byłam przekonana, że jest antybakteryjny, ale i tak nam genialnie służyło i pomogło, nawet nasz tatuażysta był w szoku, że mamy tak super wygojone tatuaże.
  • Dermacol, Caviar MakeUp Long Stay + korektor, fluid długotrwały - on jest genialny. Mam już nowy i całe święta używałam i to, jak mój makijaż wyglądał cały dzień, to był czad! A uwierzcie, że te święta były dla nas męczące, bo jeździliśmy wszędzie, codziennie spaliśmy gdzie indziej i codziennie siedzieliśmy w aucie, nosiliśmy walizki itp, więc ten fluid zdał egzamin rewelacyjnie! Pięknie wygląda na twarzy i nie schodzi z niej dopóki nie użyjecie specjalnych produktów.
  • Yves Rocher, świeczka zapachowa, Pomme rouge, red apple - świeczka z tamtego roku, ale tamta kolekcja były niebo lepsza niż tegoroczna. Ten zapach jabłka był genialny, owocowy, ale i świąteczny i po prostu najlepszy! Świeczka nie powodowała u mnie bólu głowy ani nic, nie była za mocna, tylko wszystko było idealnie wyważone. 
  • Naomi Campbell, cat deluxe, at night - pisałam Wam o tym zapachu, dla mnie jest to mój wymarzony zapach, który zawsze chciałam mieć i w końcu mam (nie wiem, czego tak długo zwlekałam), ale kocham te perfumy i jak tylko skończyłam od razu kupiłam nowe. Zresztą miałam ten zapach na panieńskim, na ślubie, mimo że byłam przekonana, że będzie to inny zapach, ale niespodzianka!
  • Maybelline, Color Tatto 24h - kto pamięta te metaliczne, genialne cienie? Zastanawiam się, czy one jeszcze istnieją, bo akurat ten cień był u mnie zawsze w cenie, uwielbiałam go i używałam go często solo. Rewelacyjnie się sprawdzał.
  • Nizoral, szampon leczniczy przeciwłupieżowy - ponownie po keratynowym prostowaniu moja skóra głowy wysuszyła się trochę za bardzo i spowodowało u mnie łupież, ale tym razem byłam na to przygotowana. I jak tylko zauważyłam, że coś tam się dzieje (jakoś po tygodniu) to od razu użyłam szamponu i łupież się nawet nie rozwinął, tak jak zazwyczaj potrafił. Ten szampon jest genialny! Drugą saszetkę użyłam tak czysto na wszelki wypadek i jestem z nich mega zadowolona.



  • Yves Rocher, żel do mycia rąk, pomarańcza i cedr - mydło, jak mydło, ale akurat ten zapach z tej kolekcji mi średnio podszedł. Przyzwyczaiłam się do niego, ale nie pałam do niego jakąś mega miłością.
  • Venus, olej rycynowy - on niby był spoko, moje włosy nawet się z nim lubiły, ale tak ciężko mi się go używało, że szok. Konsystencja była bardzo gęsta, taka jak syrop na kaszel i mega klejąca, więc miałam wrażenie, że większość olejku zostawało u mnie na rękach niż na włosach, ale sam olej rycynowy muszę kupić w innej postaci. 



A teraz macie produkty, których nie byłam w stanie zużyć z różnych powodów. Część z nich się przeterminowała, części po prostu jakoś w tych wszystkich kosmetykach nie widziałam no i szkoda:

  • Body Boom, peeling kawowy, original i kokos - tu jest mi najbardziej przykro, że ich nie użyłam, bo mega chciałam ich wypróbować, ale prawda jest też taka, że ja nie lubię sama kombinować z kosmetykami. Lubię mieć gotowy produkt do nałożenia. Tutaj niby kombinowania nie ma, ale zawsze myślałam, że ta saszetka mi się rozwali wszystko z niej wyleci., a jest papierowa to pod prysznicem mogłaby nieźle namoknąć. No i nie wyszło, trudno. 
  • Golden Rose, Hean, Essie, ProActive, Glazel, MissX, Softer, Eveline lakiery do paznokci - pozbyłam się ich dużo więcej niż widać tutaj na zdjęciach, ale te akurat idą do kosza, bo się porozwarstwiały, a całą resztę z 30 lakierów mam zamiar rozdać ;).
  • Mini gąbeczki do makijażu - nawet nie wiem skąd je mam i nie wiem do czego miałabym ich używać, profesjonalistką nie jestem, więc wolę używać sprawdzone rzeczy.
  • W7, miniatury pomadek i cieni do powiek - nie używam ich po prostu, rok przeleżały, więc czas się ich pozbyć, bo po co mi to trzymać.
  • Hean paletka cieni; Butterfly róż; Kobo baza pod cienie - trzymałam niektóre z nich pewnie nawet kilka lat, część się przeterminowała, części stwierdziłam, że nie będę używać, więc o - porządki.
  • Life, chusteczki odświeżające o zapachu róży - ja zawsze kupuję takie chusteczki nawilżające i nigdy ich do końca nie zużywam, haha. Jakoś o nich zapominam albo mnie denerwują, bo zamiast odświeżyć dłonie sprawiają, że się kleją i zapasach jest zbyt intensywny i nawet niefajny, więc zazwyczaj je wyrzucam, ale często też kupuję od nowa, sick.


No i tak właśnie wygląda denko! Zamierzam jeszcze dokładniej przejrzeć na dniach całą szafę, kolorówkę itp, ale na razie nie mam na to za bardzo czasu, chociaż i tak się cieszę, bo progres jest!
I teraz mogę wejść w Nowy Rok w miarę bez śmieci. Co prawda, czeka mnie jeszcze ogarnięcie szafy, niektórych półek, ale do przodu, a jak u Was wygląda sytuacja?


Denko #15 październik
Cuda i buble

10 listopada 2017



Ostatnio coś nie wyrabiam się na czas z denkiem ;). Tak mi czas szybko ucieka, a puste opakowania leżą i zbierają się kolejne na nowy miesiąc i tak mi się wszystko przeciąga w czasie. Denko nie jest jakieś wielkie, ale coś tam się znalazło. Produkty same w miarę w porządku, więc tym razem bubli nie ma. Dobrze, źle? Chyba spoko, ale jakoś lubię Wam odradzać niektóre produkty haha. Może w kolejnym miesiącu się uda. Lecimy po kolei!