Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska na stopy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska na stopy. Pokaż wszystkie posty

Purederm One Step Heel wegańska maska wygłądzająca na pięty

12 lipca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Powiem Wam, że ja po weselu dziś jestem padnięta, ale zarazem na maksa zadowolona! Ta wczorajsza impreza byłą genialna, bawiłam się świetnie, wytańczyłam się, najadłam, popiłam i jestem po prostu super szczęśliwa, że mam kolejną psiapsi szczęśliwie zakochaną z super mężem u boku, no uwielbiam! 
A dzisiaj chciałabym Wam opisać produkt, który użyłam w samochodzie jadąc na wesele. Bo dobrze wiecie, że ciężko mi idzie z pielęgnacją stóp, więc na większe okazję ratuję się oczywiście maskami do stóp, które robią robotę w 15 minut i stopy wyglądają cudownie! Więc chętnie siedziałam w samochodzie z maską od Purederm na stopach! Tym bardziej, że mamy tutaj inną formę aplikacji.


Purederm One Step Heel
Wegańska maska wygłądzająca na pięty





Maska znajduje się w typowym opakowaniach, w jakich zazwyczaj znajdują się maski w płachcie, ja bardzo lubię taką aplikację, nie lubię smarować się dłońmi, bo potem ręce mam klejące i jest to dla mnie turbo nieprzyjemne. Uwielbiam formę aplikowania masek w płachcie, czy w formie skarpetek lub rękawiczkach. Tutaj mamy coś innego, mamy taką jakby opaskę jedynie na pięty, co też ma swoje plusy, na pewno jest to wygodniejsze od standardowych skarpetek (chociaż one dla mnie są i tak w porządku) i działamy tu konkretnie na pięty, co też ma swoje plus.
U mnie ta forma nie do końca się sprawdziła, jedna maska mi się troszkę rozdarła i jakoś nie umiałam sobie poradzić z odpowiednim nałożeniem tej maski na stopy, miałam wrażenie, że nie przylega tak dobrze, jak powinna i że zdecydowanie coś robię źle, ale to może być kwestia moich zdolności, a raczej ich braku.



No i cóż. Mogę przyznać, że jadąc na wesele, taka szybka forma ratowania pięt jest super opcją, nie będzie to moja ulubiona forma aplikacji, mam wrażenie, że skarpetki jednak lepiej przylegają do newralgicznych miejsc i tam, gdzie rzeczywiście jest potrzeba nałożenia takiego produktu. Ta maska mimo rozdarcia i innych przeciwności losu zadziałała na stopy całkiem wystarczająco. Nie są to efekty wow, ale faktycznie było widać, że pięty były gładsze i miększe, a przecież o to mi na szybko chodziło. Chociaż ja zdecydowanie, chętniej będę sięgać po skarpetki, ale to też jest coś ciekawego i nowego.


Znacie ten produkt? Używałyście?



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


lol

Shefoot Laboratories - luxury golden socks -
złota maska zmiękczająca do stóp

28 października 2023

Dzień dobry! Co tam u Was słychać ciekawego? Czujecie to, że październik się kończy? Szok! Już praktycznie mamy listopad, szaleństwo! A za miesiąc grudzień i święta i będzie nowy rok. Fajnie! Już się nie mogę doczekać, nie mogę się doczekać zimy, śniegu i spędzania czasu z bliskimi. Trzymajcie kciuki, żeby u nas te choroby odeszły już w zapomnienie. 
A dzisiaj przychodzę do Was z wpisem na temat maski do stóp Shefoot! I chyba nie muszę powtarzać, że ja nie przepadam za dbaniem o stopy, zawsze o nich zapominam i jest z tym drama. Więc takie produkty, jak właśnie maska do stóp w skarpetkach jest rewelacyjna dla mnie! No i cieszę się, że w Pure Beauty Box kosmetyczny są produkty i takie - idealne dla mnie ! 


Shefoot Laboratories
- Luxury Golden Socks -
złota maska zmiękczająca do stóp




Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia samych złotych skarpet, ale nie wiedziałam, jak to dokładnie wygląda i nie otwierałam saszetki wcześniej, a jak już ją otworzyłam to wow! Złote, błyszczące piękne skarpetki, szaleństwo i luksus, aż miło popatrzeć i miło poleżeć w takich skarpetkach. Skarpety są bardzo duże, myślę, że spokojnie stopy mężów czy chłopaków też spokojnie w nie wejdą, jakbyście chciały odmienić Waszym partnerów stopy. Skarpetki mają dodatkową tasiemkę, którą możemy ścisnąć skarpetki przy kostce, ale ja zawsze zakładam na takie swoje własne skarpetki, żeby fragmenty z maską przylegały do skóry stop najbardziej, jak się da. Ale poza tym, tutaj wszystko gra i pasuje. a zapach tej maski jest cudowny, lekko kokosowy, trochę taki orzechowy, lekko orientalny, ale bardzo smaczny i w dalszym ciągu utrzymany w klimacie luksusu, dla mnie rewelacja! 


Ogólnie to sam proces używania maski jest bardzo przyjemny. Ja bardzo doceniam takie chwile, kiedy mogę sobie poleżeć i nie biegać za dziećmi. Co prawda zrobiłam te maskę, kiedy dzieci spały, ale w dalszym ciągu! To była chwila dla mnie! I od razu powiem, że początkowo maska jest bardzo chłodna, co jest oczywiście przyjemne na maksa. Następnie, cały czas czujemy maskę w okolicach stóp. Ja lubię tymi stopami ruszać, żeby jak największe ilości maski dostały się na skórę. Ja z nimi leżałam około 40 minut, ściągając nie ma też problemu, że maska się wylewa. I od razu da się odczuć, że stopy są w super stanie! 
A następnego dnia, po sprawdzeniu, jak dokładnie mają się nasze stopy, mogę przyznać, że skóra jest cudownie gładka, miękka i mega nawilżona oraz odżywione. Lekkie szorstkości zniknęły i jest naprawdę bombastycznie! 


No i jak można się domyślać jestem super zadowolona z działania tej maski! Stopy zyskały od razu nowy wygląd i w dotyku jest ogromna różnica! Od razu widać, że skóra stóp została odżywione, nawilżona i wygładzona. No rewelacja, nawet paznokcie są w jakimś fajniejszy stanie, wszystko mi tutaj się podoba. Więc jeżeli jesteście tacy, jak ja, że nie lubicie spędzać dużo czasu na pielęgnacji stóp albo właśnie lubicie, a po prostu poszukujecie nowości i innych rozwiązań to polecam! Kupujcie, używajcie i rozkoszujcie się stanem Waszych stópek! 


[wpis reklamowy]

Poświąteczny, zimowy selfcare z Sephorą!

27 stycznia 2022

 
Hej, hej, hej! Co nowego u Was słychać? Mam nadzieję, że wszystko w porządku i zima Wam nie straszna! Ja się cieszę na maksa, spełniam swoje dzieciowe plany i marzenia, więc przynajmniej mam okazję przewieźć moją małą na sankach, robiła aniołka w śniegu i w ogóle wszystko! Więc bomba!


A dzisiaj mam dla Was podsumowanie mojej poświątecznej, zimowej pielęgnacji! Wzięłam się za siebie i stwierdziłam, że raz na jakiś czas muszę o siebie zadbać i coś tam podziałać z selfcare! A że obkupiłam się na święta w Sephorze, to czas najwyższy w końcu coś z tym zrobić.


Sephora Collection, Holiday Vibes
The Knitted Mask


To była moja pierwsza maska po bardzo długim czasie! I oh, jakie to było miłe doświadczenie. Maska była na maksa bardzo nasączona produktem, więc super przykleiła się do twarzy i rewelacyjnie było z nią odpoczywać! Piękny zapach, bardzo miłe odczucie. Super dopasowała się do twarzy, a i nie spadała z niej. 
Twarz po użyciu była widocznie odżywiona, nawilżona i odświeżona! Było widać, że potrzebowała takiej pielęgnacji i zadbania o nią, a naprawdę jej tego brakowało, więc super. Poza tym, miałam możliwość się zrelaksować i odpocząć, co też ekstra!
Poza tym, w saszetce było jeszcze mnóstwo produktu, co było dla mnie mega zaskoczeniem! Więc można spokojnie jeszcze dwa/trzy razy dodatkowo się nasmarować maską - czad!


Sephora Collection, Holiday Vibes
Maska na dłonie z mango



Maska w rękawiczkach jest rewelacyjna dla osób takich, jak ja, które nie lubią dbać o dłonie i nie lubią regularnie smarować rąk kremami, bo wiadomo tu się klei, tu się ślizga, tu musi wchłonąć no i zawsze coś, co nie pasuje do końca. Chociaż i tak przyznam, że teraz jestem bardziej w tym systematyczna, ale i tak takie rękawiczki po ziemie, po minusowych temperaturach, po chłodzie to się bardzo przydaje!
Super działają na dłonie, pięknie nawilżają, odżywiają, wygładzają i sprawiają, że dłonie są w super stanie, dostają takiego turbo kopa! Dlatego na maksa je polecam ;).

Sephora Collection, Holiday Vibes
Maska do stóp z kokosem


Tutaj akcja jest idento, jak wyżej, maska w skarpetkach na stopy jest cudowna! Jeśli chodzi o pielęgnację stóp, to muszę przyznać, że jest jeszcze gorzej niż z pielęgnacją dłoni w moim przypadku. O stopy nie dbam praktycznie wcale, więc znowu taki turbo kop raz na jakiś czas to jest coś, co mi się przydaje cały rok, co jakiś czas.
Skarpetki są bardzo przyjemne, dobrze leżą na stopach, chociaż ja i tak zawsze wkładam na nie skarpetki dodatkowe. Nawilżają, odżywiają, wygładzają i zmiękczają - czego chcieć więcej? Dla mnie bomba!

Sephora Collection, Holiday Vibes
Kofeinowa maska pod oczy


Uwielbiam płatki pod oczy,, ale nie znoszę kawy! Na szczęście aż tak kawą nie pachną, więc to jest dla mnie duży plus w tej sytuacji. Od razu powiem, że te płatki znajdują się w jeszcze dodatkowych płatkach, na co radzę uważać, bo ja oczywiście - żółtodziób położyłam takie płatki na oczy i cieszyłam. Oczywiście szybko się zorientowałam i założyłam je poprawnie i oh jakie to było relaksujące! Jeny, uwielbiam wszelkie płatki pod oczy, bo to działa na mnie cudownie resetująco. 
Jeśli chodzi o efekty to skóra była widocznie nawilżona i ujędrniona, ale nie ma co liczyć na długotrwałe efekty. Po tych produktach to zawsze jest raczej chwilowy efekt. Chyba, że bym uzywała ich regularnie;).

Sephora Collection, Holiday Vibes
Płatek na nos z węglem drzewnym


Płatki na nos, których ja chyba nie potrafię używać. One u mnie nigdy nie dają żadnych efektów. I nie tylko te, ale wszystkie jakie używałam nie robiły NIC. Dlatego nie wiem, czy moja technika jest zła, czy co, ale no nigdy nic z tego nie wychodzi. A te jeszcze na dodatek zostały mi czarny klej na nosie, który musiałam zmywać i szorować, a i wszystko się kleiło. Krótko i na temat!

Sephora Collection, Holiday Vibes
Wygładzająca maseczka do ust


Dla mnie maseczki na usta są zawsze mega problematyczne, ale pod względem technicznym. Załóżcie sobie cos na usta, nie pijcie, nie jedzcie i nie mówcie! Dla mnie to zawsze jest turbo problem i mi dziwnie z tym, i ciężko znaleźć mi taką chwilę, żebym mogła to przykleić na usta.
'Na szczęście' musiałam, bo miałam strasznie wysuszone i spierzchnięte usta, i bardzo się męczyłam, więc stwierdziłam, że ideolo - jest to trzeba wykorzystać! I turbo się cieszę, idealnie w czas miałam tę maseczkę.
Usta od razu po użyciu były nawilżona i odżywione, nie było spierzchniętych fragmentów, ani tych wysuszonych. Usta były gładkie, miłe i mięciutkie, więc rewelacja! I efekty są długotrwałe! Parę/paręnaście dni po moje usta dalej były w ekstra stanie, więc czad! Bardzo polecam ;)


A Wy, kminicie jakiś zimowy selfacare?:)



walka o gładkie i miękkie stopy z shefoot

24 lipca 2018


Hejo! Jako,że jestem po dość intensywnym weekendzie i czas mnie goni, dlatego dzisiaj będzie bez zbędnego gadania. Jeżeli jesteście ze mną od dawna, na pewno wiecie, że najbardziej nie lubię dbać o stopy. Brak mi regularności, jakiegoś samozaparcia i zawsze zapominam o nakładaniu kremu, masek, nawet jeżeli takie kosmetyki leżą u mnie na widoku; w łazience czy nawet przy łóżku. Ostatnio, kiedy robiłam porządki w kosmetykach i próbkach, stwierdziłam, że czas najwyższy wziąć się za siebie, a przy okazji w końcu zużyć zalegające produkty. Są wakacje, więc idealna pora na to, żeby stopy były w fajnym stanie, bo w końcu to jest czas na sandałki, klapki i odkryte buty. Możecie się domyślać, że skoro tyle czasu nie używałam nic na stopy to teraz mam dużo do nakładania i dużo do zmiękczania, ścierania i regenerowania. Dlatego też uwielbiam produkty, które działają błyskawicznie, a efekty widoczne są już po pierwszym użyciu. Dzisiaj biorę na tapet produkty marki Shefoot i będzie o plastrach, kremach, peelingu i masce. Zapraszam! 

Plastry kosmetyczne na zrogowaciałe pięty

* zmiękczają twardą skórę * nie zawierają barwników, parabenów, PEG, ftalanów, silikonów * z wyciągiem z papai i Aloe Vera * nawilżają i regenerują pięty * pomagają usunąć zrogowacenia * nie pozostawiają tłustych śladów *

Plastry zostały nasączone naturalnym ekstraktem z papai, który regeneruje naskórek. Wraz z innymi składnikami nawilżającymi (mocznik, witamina B5, gliceryna, wyciąg z aloesu oraz magnez) zatrzymują wodę w głębszych warstwach naskórka i dostarczają składników odżywczych, dzięki czemu skóra pięt jest mięska, gładka i elastyczna; poza tym, łagodzą podrażnienia i działają ściągająco. Efekty zależą od stopnia zrogowacenia, czasem pierwsze efekty widać po jednym zastosowaniu, ale zazwyczaj efekty widoczne są po kilku dniach regularnego stosowania plastrów. Plastry nakłada się na pięty na 12 godzin, na dzień lub na noc.
Skład: Acrylates Copolymer, Glycerin, Papain, Urea, Calcium Pantothenate, Proline, Alanine, Serine, Aloe Barbadensis Extract, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Magnesium Lactate, Potassium Lactate, Magnesium Chloride, Sodium Citrate, Ethylhexylglycerin.


Takie plastry to dla mnie totalna nowość. Miałam do czynienia ze skarpetkami złuszczającymi, ale o plastrach nie słyszałam. W opakowaniu znajdują się 4 plastry, więc mamy na dwa razy. Na początku nie mogłam za bardzo rozkminić jak najlepiej je przykleić, żeby idealnie przywierały do pięty i od razu powiem, że i tak się nie udało ani razu haha. Ale to nic. W razie w najlepiej naklejać najpierw środek, a dopiero potem boki. Naklejałam plastry wieczorem, zakładałam skarpety i szłam spać. 
Rano ściągnęłam plastry i pięty były na maksa mięciutkie, gładkie i nawilżone. Lekko mokre od produktu, który znajduje się na plastrach, ale zaraz się wchłania. Oczywiście dwa razy to niewiele żeby stwierdzić, jak działa kosmetyk,ale ja jestem zadowolona. Powiem Wam, że takie plastry na noc naprawdę mogą sporo zdziałać, tym bardziej jeżeli macie problem tylko z piętami. Nie trzeba używać całych skarpetek nawilżających, tylko wystarczą takie plastry. Efekt utrzymuję się jakiś czas, a jeżeli będziemy pamiętać o ciągłym nawilżaniu stóp to już w ogóle będzie sztos.
Teplastry nie pwodują złuszczenia jak coś.

Krem do stóp, intensywne nawilżanie i wygładzenie

Krem zawiera roślinne komórki macierzyste i masło arganowe, a także shea.Nie zawiera barwników,parabenw, ftalanów, silikonw oraz PEG. Efekt młodej satynowej skórystóp.
Skład: Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Stearate, Dicetyl Phospate, Ceteth-10 Phospate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Argania Spinosa Oil, Palmitic/Stearic Triglyceride, Phenylpropanol, Propanediol, Ceprylyl Glycol, Tocopherol, Parfum, Lauryl Olivate, Sodium Hydroxide, Polyacrylate Crosspolymer-11, Magnolia Siebolii Callus Culture Extract, Butylene Glyl, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Chlorphenesin, Limonene, Benzyl Sailcylate, Amyl Cinnamal, Linalool, Coumarin.


Zacznę od tego, że ta mała próbka wystarczyła mi na jakieś 2-3 użycia, co nie jest źle jeżeli chcemy w miarę przetestować produkt przed zakupem. Stosowałam po prysznicu, raz na noc i raz kiedyś tam przy okazji. Po użyciu skóra była zdecydowanie fajniejsza w dotyku niż przed. Stopy były gładkie, miękkie i na maksa nawilżone. Krem używałam z odstępami jedno, czy dwudniowymi i powiem Wam, że efekty się utrzymywały między kolejnymi użyciami, więc fajnie. Konsystencja była w miarę rzadka, zapach taki bardzo zadymiony, ciężki i mi się nie podobał, ale wiadomo - na stopach aż tak nie czuć  Ja jestem zadowolona, bo skóra była naprawdę w lepszym stanie, a zapachu nie dało się wyczuć, więc git.

Domowe SPA dla stóp; peeling naturalny + maska regeneracyjno-odprężająca do stóp

*Peeling naturalny --> opis i recenzja już na blogu
*Maska regeneracyjno-odprężająca do stóp ma za zadanie intensywnie nawilżyć i odbudować naskórek, pozostawić stopy gładkie i miękkie. Dzięki zawartości masła shea oraz emolientów z soi, avocado i baobabu maska odpręży i poprawi przemianę materii w komórkach skóry, zwiększając jej elastyczność i wspomagając odnowę naskórka.
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, C12-15 Alkyl Benzoate, Ethylhexyl Stearate, Dicetyl Phosphate, Ceteth-10 Phoshate, Glycerin, Glycine Soja Oil, Glycine Soja Sterol, Hexyl Laurate, Persea Gratissima Oil, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Hydrogenated Palm Glycirides Citrate, Panthenol, Lauryl Olivate, Ricinus Communis (Castrol) See Oil, Adansonia Digitata Oil, Palmitic/Stearic Triglyceride, Chlorhexidine Digluconate, Hydrolyzed Keratin, Parfum, Polyacrylate Crosspolymer-11, Chlorphenesin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, EDTA, Sodium Hydroxide, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Alpha-Isomethyl Ionone.


Tak, jak wspominałam wyżej recenzja peelingu naturalnego, czyli 1 kroku, znajduje się już na blogu - zapraszam tutaj. A jeżeli chodzi o maskę, stosowałam ją w sumie 4 razy. Dwa razy po prysznicu i dwa razy grubszą warstwę na noc wraz z bawełnianymi skarpetkami. Kiedy używałam maski, jako kremu po prysznicu, stopy były fajne, gładkie i miękkie w dotyku, efekt był, ale dość delikatny, więc spoko. Natomiast, kiedy robiłam maskę na noc, to efekty były zniewalające. Miałam wrażenie, że stopy są jak nowe - mięciutkie, gładkie, skóra była zregenerowana i odżywiona. Naprawdę - sztos. Zapach był intrygujący, dosyć intensywny, ja bardzo mocno wyczuwałam cynamon, takie korzenne przyprawy, nie wiem dlaczego, może mój nos już po prostu świruje, ale w sumie spoko. Aż tak nie czuć, bo to stopy - wiadomo. Konsystencja była dość gęsta, ale bardzo fajnie nakładało się na stopy i powiem Wam, że ja praktycznie od razu odczuwałam fajne odprężenie stóp, miałam wrażenie, że one zaraz po nałożeniu maski odpoczywają. Także fajnie, bardzo! Jestem mega zadowolona.


Znacie te produkty? Ja jestem bardzo z nich zadowolona i polubiłam się z samą marki, dlatego tym chętniej wypróbuję jeszcze inne produkty by moje stopy były w końcu w nieskazitelnym stanie!
Piszcie mi koniecznie,  jak Wy dbacie o swoje stopy!

\

L'biotica regenerująca maska do stóp

13 maja 2016


No witam, witam z pięknego Zakopanego ! :) Siedzę i próbuję pisać trzeci rozdział mojej pracy magisterskiej, ale oczywiście coś mi nie idzie, ale staram się! Mam tak piękne widoki, że aż żal patrzeć w ekran laptopa, no ale. Wczoraj pogoda była piękna, natomiast dziś pada deszcz cały dzień, ale mimo wszystko jestem szczęśliwa i nic mi więcej do szczęścia nie jest potrzebne ;). Dzisiaj siadły ciuchowe zakupy, oscypki mamy, piwko, grill i wszystko jest tak, jak być powinno. Wszystko dokładniej i tak opiszę, jak wrócę, bo w Zakopanem mimo złej pogody jest, co robić, właśnie dlatego uwielbiam to miejsce :)! Aczkolwiek jeśli chcielibyście być na bieżąco to zapraszam na moje konto na snapchacie: indeciseee.
A dziś zapraszam Was serdecznie na regenerującą maskę do stóp ;).

L'biotica
Regenerująca maska do stóp


Cena: ok. 13,70zł
Pojemność: 32ml --> jedna para skarpetek

Od producenta: Regenerująca MASKA DO STÓP w postaci skarpetek nasączonych aktywnym kremem. profesjonalny zabieg do samodzielnego wykonania w domu. Maska na bazie naturalnych składników - masła shea, jabłka oraz mięty wygładza i silnie regeneruje suchą, spękaną i zrogowaciałą skórę stóp, znacząco poprawiając jej wygląd i kondycję. Skutecznie nawilża i odzywia nawet bardzo przesuszoną i zniszczoną skórę stóp. Sprawia, że staje się gładka, miękka i zdrowa. Dzięki nowoczesnej technologii substancje aktywne zawarte w masce są doskonale wchłaniane i wnikają nawet w głębokie warstwy skóry. Maska w postaci skarpetek spełnia rolę filtra, który w połączeniu z ciepłotą ciała stopniowo uwalnia aktywne składniki i pomaga wnikać im w głębokie warstwy skóry. 
Efekt widoczny już po pierwszym użyciu - skóra stóp jest widocznie zregenerowana, nawilżona i gładka. Przeznaczone do jednorazowego użycia. Rozmiar uniwersalny.

Działanie: *Maska skutecznie regeneruje i zmiękcza suchą skórę stóp. *Przywraca skórze stóp miękkość i zdrowy wygląd. *Intensywnie nawilża i zabezpiecza przed rogowaceniem. Dla utrzymania efektu zadbanych i gładkich stóp zabieg należy powtarzać 1-2 razy w tygodniu. Dla uzyskania optymalnego efektu przed regeneracją zaleca się złuszczenie naskórka Złuszczającą maską do sto L'biotica.

Sposób użycia: 1. Umyj i osusz stopy. 2. Otwórz opakowanie. Włóż stopę. Dla lepszego efektu i komfortu zaleca się założyć dodatkowe bawełniane skarpetki. 3. Pozostaw na stopach ok. 25-40 minut, zależnie od kondycji stóp. 4. Zdejmij maskę, nadmiar aktywnego kremu delikatnie wmasuj w stopy. Nie ma potrzeby ponownego mycia stóp.
Skład: Aqua, Glycerin, Petrolatum, Distearyldimonium Chloride, Isopropyl Palmitate, Cetyl Alcohol, Cetyl Ethylhexanoate, Urea, Dimethicone, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Ceteareth-12, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Hamamelis Virginiana Leaf (witch Hazel) Extract, Avena Strigosa Seed Extract, Panax Ginseng Root Extract, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Allantoin, Methylparaben, Tocopheryl Acetate, Salicylic Acid, Menthol, Panthenol, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Dipotassium Glycyrrhizate, Disodium EDTA, Propylparaben, Sodium Chloride, Methychloroisothiazolinone, Methyisothiazolinone, Parfum


OpenBox - L'biotica
Cudeńka, jakie otrzymałam do testów

27 kwietnia 2016


Jeśli śledzicie mojego facebook'a, jak i snapchata (@indeciseee) to już pewnie od dawna wiecie, że ostatnio otrzymałam paczkę od marki L'biotica z cudownościami do przetestowania (pierwsze recenzje już niedługo!). Nie miałam kiedy pokazać Wam całej zawartości na blogu ze względu na inne wpisy,  a wiem, że w sumie część z Was, która mnie śledzi tylko na blogu nie widziała jeszcze, co tam mam, ale już się poprawiam i dzielę się z Wami zawartością <3.


Cała paczka była wypełniona genialnymi kosmetykami. Powiem Wam, że do otworzenia pudełka nie miałam pojęcia, co znajduje się w środku, także pani Wiktoria sprawiła mi cudowną niespodziankę, a przyznam szczerze, że ja niespodzianki bardzo lubię ;). Poza tym, co widzicie na zdjęciach otrzymałam też maskę do twarzy, ale niestety gdzieś mi się zawieruszyła, jak tylko ją odnajdę to wspomnę o niej :).

No, ale.. po kolei!: