Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apteocare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apteocare. Pokaż wszystkie posty

Denko, sierpień 2022r.

05 września 2022

 
Cześć! I co tam u Was? Jak się macie, co nowego się wydarzyło? U nas wczoraj nasza ostatnia imprezka przed porodem, a mianowicie mini, kameralne podwójne Baby Shower. Zapraszam na instastory, tam macie mini relację. A teraz przychodzi czas na zrobienie denka! Bo koniec miesiąca i najwyższy czas powywalać te śmieci! Enjoy!


Wakacyjne ostatnie denko, bardzo sporo rzeczy zużyłam w tym miesiącu, chociaż myślałam, że będzie tego więcej i tak, ale jest dobrze. Kupić, kupiłam też trochę, więc pewnie się to jakoś wyrównało, ale wierzę, że powoli do przodu i będę się pozbywać tych kosmetyków ;).


I z ulubieńców zużyłam tak mało, że szok! No, ale Isana, kremowy żel pod prysznic, orchid & vanilla to dla mnie bardzo dobry produkt, łatwo dostępny i turbo tani, więc ja je bardzo lubię i zawsze do nich wracam. Nie trafiłam jeszcze nigdy, żeby mi zapach nie odpowiadał, dlatego bardzo je lubię. Standardowo, Alouette, nawilżany papier toaletowy, to jest mój must have, tak samo, jak i ApteoCare chusteczki do higieny intymnej oraz BeBeauty waciki kosmetyczne. Nie wyobrażam sobie używać innych produktów niż tych.


Biały Jeleń, hipoalergiczny żel do higieny intymnej z korą dębu - żel jest polecany do pielęgnacji po porodzie ze względu na zawartość kory dębu, trochę mi zeszło zanim zaczęłam go używać, ale bardzo polecam! Jest naprawdę super, wydajny, dobrze działa, oczyszcza, pielęgnuje, nie wysusza i myślę, że po porodzie, w połogu również miałby dobre działanie, więc jestem na tak!
Listerine, Stay White, płyn do płukania ust - on też jest bardzo dobry, w ciąży, po ciąży, przed ciążą, ja byłam i jestem bardzo zadowolona. Ja w ogóle bardzo je lubię i głównie używam tej marki, miałam też w pierwszej ciąży łagodniejszą wersję, która nie była aż tak ostra w smaku, więc ją polecam głównie ciężarnym.
Garnier, Hyaluronic Aloe Gel, oczyszczający żel do twarzy - kolejny bardzo fajny produkt z Garnier i z tej serii! Ona jest naprawdę w porządku i warto jej się przyjrzeć, jeśli jeszcze jej nie znacie ;). Super oczyszcza, nie powoduje ściągnięcia skóry, nie zapycha, no ekstra ;)
Garnier Fructis, Aloe Hair Food, odżywka nawilżająca do włosów suchych i normalnych - odżywka jest w porządku, ja się z nią bardzo polubiłam i moje włosy również. Jedyne do czego bym się przyczepiła to zbyt lejąca się konsystencja, uciekała, wylewała się, czasem dawałam za dużo, więc tutaj bardziej gęste byłoby lepsze!
Himalaya, Gum Expert Sparkly White, pasta do zębów - tak, pierwszy raz chyba ever w denku macie pastę do zębów, ale jako że to była część pudełka Pure Beauty Box i na dodatek bardzo mnie zaskoczyła to musiałam ją wziąć pod uwagę. Pasta mnie zaskoczyła pod każdym względem, świetnie się pieni, super myje i czyści zęby i ma mega mentolowy zapach, więc odświeżenie oddechu jest bardzo na plus!
Bandi, Hydro Care, krem żel pod oczy - produkty od Bandi pod oczy są naprawdę super, ja jestem zadowolona z tego kremu, cudownie nawilża, ujędrnia i napina skórę pod oczami, nawet kiedy jestem dość niewyspana to ten krem fajnie odmieni wygląd twarzy. No super!
Dermedic Capilarte Serum, kuracja stymulująca wzrost włosów - ta kuracja jest naprawdę super, ja to serum przetrzymałam i dość długo używałam i dosyć nieregularnie, ale powiem Wam, że i tak i tak są widoczne efekty i bardzo fajnie włosy rosły po tej odżywce.


FeedSkin, Simple makeup remover, płyn do demakijażu - mimo że pisząc recenzję byłam bardzo zadowolona z działania tego płynu micelarnego i w sumie w dalszym ciągu jestem, to ląduje w średniakach z powodu kilku rzeczy, które jednak zaczęły mnie denerwować i pojawiły się z czasem. Więc tak, okazał się jednak niewydajny, jakoś tak szybko zniknął, a maluję się ostatnio rzadko, poza tym butelka nie nadaje się na wyjazdy, nie jesteście w stanie schować ani zablokować pompki i mi się ten płyn zaczął wylewać, kiedy naciskałam na pompkę.
Perfumik.pl, Perfumetki 106 Mexx New Look - odkryłam je ostatnio, że jeszcze je mam, a uwaga recenzja na blogu pojawiła się tylko 6 lat temu, szok. Ale te perfumetki są w porządku, chociaż po takim czasie zapach się ulotnił i zmienił i wywalam końcówkę.


Babydream, extra sensitive, delikatne chusteczki nawilżane - zdecydowanie najlepsze i nie muszę się powtarzać chyba, co miesiąc.
Dada, chusteczki nawilżane dla niemowląt i dzieci - o tych nie lubimy, ale mamy bo mamy, aczkolwiek muszę przyznać, że ich wersja się jakoś poprawiła, pamiętam, że rok temu się okropnie rwały wyciągając w opakowania, a teraz przynajmniej to się nie dzieje. Ale są słabo nasączone, małe i materiał jest taki bardzo delikatny.
Seni care, chusteczki pielęgnacyjne - te chusteczki wyróżniały się wielkością, w porównaniu do wszystkich innych chusteczek dla dzieci, te są ogromne, spokojnie 2 razy większe. Niby fajnie, ale czasem nie do końca. Czasem to się przydaje, a czasem nie, więc ciężko to ocenić ogólnie. Bo poza tym, nie mam się do czego przyczepić, były ok.
Bobini, chusteczki nawilżane dla dzieci - i kolejne chusteczki, które były bardzo dobre, bardzo mi odpowiadały, ale one miały zapach, więc tutaj zależy, co kto lubi, mi ładnie pachniały i przy starszym dziecku to już nie przeszkadza ;)
Dzidziuś, żel do mycia butelek - nie wiem, co tu robi żel do mycia butelek, ale prawdopodobnie mąż go wrzucił do denka, a przy okazji wleci polecajka, bo ten żel jest bardzo dobry, super myje bardzo zabrudzone butelki i miseczki, sztućce dla dzieci, brudne czy zatłuszczone, nie ma problemu, Dzidziuś wszystko umyje.
Dermedić BABY, atopic prone skin, kremowy żel do mycia od 1. dnia życia - i ja bardzo, ale to bardzo polecam ten produkt, super działa, świetnie się nim myje dziecko, bardzo polecam, jeśli poszukujecie czegoś bardziej specjalistycznego, to to, będzie to!
Akuku, worki na pieluchy jednorazowe - u nas nowość, a ja nie wyobrażam sobie teraz bez nich funkcjonować, tym bardziej teraz kiedy kosz mamy w pokoju, bo ja nie mam czasu ani możliwość latać góra dół, czy nawet do piwnicy, żeby wyrzucać te bardziej śmierdzące pampersy, więc te woreczki są ekstra! Ale nie tylko w domu, jak jesteśmy gdzieś u kogoś to też super sprawa!
Espumisan w kropelkach - u nas must have nie tylko dla małego dziecka, ale i dla starszaka. Od razu jest różnica w kwestii brzuszkowych, więc polecam ;)
D-vitum, witamina D - też polecam, super aplikacja, wygodna, no i witamina D to coś ważnego dla wszystkich Polaków.
Dentosept A Mini, spray, ulga na afty, pleśniawki i bolące ząbkowanie - tu wlatuje turbo genialna polecajka! Wygodna aplikacja, wygodniejsza niż używanie maści i szczoteczki (chociaż szczoteczka z maścią też super działa i wydaje mi się, że łatwiej jest nam dostać się w odpowiednie miejsca), ale ten spray dajemy do buzi lub na smoczek i dzidzia jest spokojna, przestaje płakać, łatwiej i szybciej zasypia, więc to jest rewelacja!


No, bardzo dużo dzieciowych rzeczy zużyłam, ale nie ma się co dziwić! Będzie tego tylko więcej, jak pojawi się młody, ale fajnie! To też ważne!
Dajcie znać, jak u Was!


Czerwcowe denko 2022r.!

29 czerwca 2022

 

A dzień dobry bardzo! Jak się macie? Muszę przyznać, że ten miesiąc jest dość obfity jeśli chodzi o zużycia i o recenzje. Dawno nie byłam tak w miarę regularna we wpisach, więc cieszę się bardzo! Zobaczymy, jak to będzie, ale co najważniejsze, zużycia są owocne i to mnie niezmiernie cieszy. Chociaż jeszcze dużo przede mną do zużycia, ale powoli, powoli damy radę ;).
No i przechodząc do denka, nie ma co przeciągać, chcę w końcu wywalić te zbędne denka.


W temacie ulubieńców, pojawiło się tutaj parę standardów, takich jak Alouette, nawilżany papier toaletowy, które u mnie sprawdzają się bardzo dobrze i są super rozwiązaniem na wiele różnych sytuacji, więc polecam. I ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, są zdecydowanie Tak samo, jak i Isana, delikatne mydło w płynie, mango exotic, które bardzo lubię. Jest bardzo tanie, a ładnie pachnie, super się pieni, nie wysusza dłoni, nic więcej mi nie trzeba. Z bardziej kosmetycznych rzeczy, to Alterra, szampon dodający objętości, bio papaja & bio bawełna, te szampony pojawiają się u mnie co chwilę i na chwilę obecną nie wyobrażam sobie z nich zrezygnować. Robią to, co mają robić, zmywają ciężkie oleje, produkty do stylizacji, nie plączą włosów i dobrze oczyszczają skórę głowy. A z kolei Venus, pianka do golenia, regenerująca do skóry wrażliwej jest dla mnie najlepsza i też nie zamierzam szukać nic nowego. Dzięki niej nie mam problemu z zacinaniem się i golenie jest po prostu przyjemniejsze.


  • Isana, pielęgnacyjny żel pod prysznic, oil & lemon - żel pod prysznic, który bardzo mi się spodobał, zapach ma turbo odświeżający i energetyzujący, bardzo pobudzający, że prysznic staje się niezłą pobudką, mimo że biorę prysznic wieczorem przed snem, ale na rano byłby ideolo. Ładnie się pieni, jest nawet wydajny, średnia pojemność, ideolo na wyjazdy, bardzo fajny!
  • Dermacol, Glamour, balsam do ciała ze złotymi drobinkami - niestety ten wyrzucam niewykończony, ale już musiałam. Teraz z dzieckiem nie mam możliwości smarować się balsamami z drobinkami i raczej w najbliższej przyszłości się to nie zmieni, ale balsam sam w sobie jest super! Pachnie bardzo ładnie, orzechowo, a drobinki nie są nachalna i bardzo rzucające się w oczy, skóra bardzo ładnie połyskuje i jest rozświetlona.
  • Perfecta, płyn micelarny z olejkiem sojowym do twarzy i oczu - bardzo, ale to bardzo fajnie sprawdził się u mnie ten płyn micelarny, super zmywa makijaż, każdy, ciężki, wieczorowy, imprezowy, dzienny, no cokolwiek nie mam na twarzy, to ten płyn sobie świetnie z tym radzi i nie podrażnia skóry ani oczu.
  • AA, emolientowy ujędrniający balsam do ciała, w okresie ciąży, połogu i karmienia - balsam bardzo fajnie się sprawdza, nie ma zapachu, nie ma jakiejś rewelacyjnej konsystencji, ale jest dobry, nie jest tłusty, nie brudzi, a robi co ma robić - bardzo dobrze nawilża skórę i myślę, że to bardziej kwestia genetyki, ale rozstępów brak ;)
  • Tołpa, dermo face, sebio, maska czarny detox - ta maska jest naprawdę super, ekstra się sprawdza, dobrze oczyszcza twarz i sprawia, że ona od razu wygląda lepiej, już po pierwszym użyciu, więc ja bardzo polecam





  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla dzieci - jak widać w tym miesiącu chusteczek nam poszło bardzo dużo! Więc można się domyślać, jaka sytuacja u nas panuje, witamy rotawirusy, który się ciągnie i ciągnie!
  • Dada, płatki kosmetyczne dla niemowląt - tak jak już kiedyś mówiłam, te waciki są bardzo spoko, i chyba lepsze od moich ulubionych kindii.
  • Dermedic baby, kremowy żel do mycia - ten żel się bardzo dobrze sprawdza, super się nadaje do kąpieli, do umycia ciała oraz włosów, w upały i w chłodniejsze dni, nie podrażnia, nie uczula, więc będzie idealny do skóry atopowej, na pewno zrobię o nim większą recenzję, bo to może się wielu osobom przydać.
  • Alantan plus, maść - ta maść jest dla mnie rewelacyjna i nie wyobrażam sobie pielęgnacji niemowlaka czy już starszego dziecka bez tego kremu. Idealnie sprawdza się na podrażnienia, potówki i odparzenia, idealna maść, tania i łatwo dostępna ;)
  • Dentinox - to na zęby trzeba mieć w swojej apteczce albo nawet w torbie na każde wyjścia, jest rewelacja i od razu przynosi dziecku ulgę.
  • Juvit C - suplementy, witaminy to coś, co aplikujemy naszemu dziecku codziennie z wielu różnych względów, u nas w domu dość często panują choroby, przewija się dużo ludzi, dużo dzieci, ja sama jestem bardzo podatna na wszelkie infekcje, więc wolę w jakikolwiek sposób chronić małą i ta witamina jest rewelacyjna, tym bardziej, że mała chętnie ją wcina.
  • Espumisan - to jest suplement, który ratuje nas od początku, dajemy espumisan do każdego mleka, parę kropelek, w zależności od samopoczucia niuni, jak wszystko w porządku to 2-3 kropelki wystarczą, a czasem więcej na wszelki wypadek ;) Ale kolkę mieliśmy tylko raz, nie wiem czy to kwestia espumisanu czy nie, ale wolałam dawać niż nie ;)

A jak Wasze denko? :)


Denko, kwiecień 2022r.

02 maja 2022


Halo, co tam u Was słychać? mam nadzieję, że wszystko w porządku i że pogoda dopisuje u Was tak samo, jak i u nas. Jest pięknie, wiosennie i tego mi było trzeba, W końcu mam ochotę wychodzić na zewnątrz, bo nie muszę zakładać na siebie kilku warstw, ani na moją córkę, co jest zdecydowanie cięższe niż ubieranie siebie. Ale, już liczę na to, że przed nami tylko słońce, a szara, bura i ponura pogoda do nas nie wróci.


A ja mam dla Was denko, w końcu w miarę punktualnie czasowo, a i jak pięknie nareszcie udało mi się pozużywać sporo kosmetyków i wyrzucić przynajmniej część niepotrzebnej kolorówki. Enjoy! Bo ja się jaram ;)


A z ulubieńców, w końcu wyrzuciłam Schwarzkopf, got2be, Volumania, lakier do włosów, który dla mnie jest bezapelacyjnie najlepszy, nie śmierdzi, ładnie ujarzmia włosy, ogarnia je i utrzymuje w ryzach. Poza tym, Dove, nourishing secrets, dezodorant w kulce, który u mnie jest też od zawsze i chyba już na zawsze. Bardzo je lubię, mają ładne zapachy, nie są klejące, no są super! Z takich podstaw to oczywiście ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, o których wspominam co denko, więc musicie wiedzieć, że są okej. No i tak samo, BeBeauty, waciki kosmetyczne są zdecydowanie najlepsze! Niestety musiałam wyrzucić Kolastyna, nawilżający sorbet po opalaniu, bo się  przeterminował, ale jest naprawdę super, ratowały nas bardzo po Kenii i po jakiejkolwiek ekspozycji na słońce.


Perfecta, Sweet Banana happy&sweet, kremowy peeling do ciała - uwielbiam ten peeling! to nowość w mojej łazience, ale no jest boski. Bananowy zapach jest tak pyszny, że zjadłabym go na raz, a co najważniejsze działa. Ma dość mocne, konkretne drobinki, nie jest flejowaty, super wygładza i pielęgnuje skórę, bo kocham!
Dermacol, krem SPF30 do twarzy + pomadka ochronna - kolejny produkt, który niestety przeterminowany, ale już w Kenii super się u mnie sprawdzał i na wakacjach w Polsce. Macie 2w1, krem do twarzy i balsam do ust, oba produkty są bardzo ważne wiosną i latem.
Bielenda, super matt, CYNK,  peelingujący żel oczyszczający - mąż był zadowolony!
Bielenda, bamboo detox, BAMBOO, detoksykujący krem do twarzy - i tak samo, mąż był zadowolony


Ziaja, mięta herbaciana, żel pod prysznic - w międzyczasie zmienił mi się zapach i jak początkowo byłam zachwycona tym żelem tak potem ten zapach już trochę mnie drażnił. Miałam wrażenie, że pachnę jak pierogi z miętą, które uwielbiam, ale nie pod prysznicem. Ogólnie żel sam w sobie jest super, ale ten zapach nie dla mnie.
Rituals, tulip&japanese yuru, mgiełka do ciała - ta mgiełka była w porządku, zapach się utrzymywał, ale jednak nie jest to zapach moich marzeń.
Rituals, serendipity, żel pod prysznic w piance - tak samo ta pianka. Sama w sobie jest sztosem, ta piankowa konsystencja, która lekko mnie szokowała za każdym razem jest sztosem! Ale zapach nie wiedziałam, czy to męski, czy damski, no nie podszedł mij.


Denivit, white pro-laser, pasta do zębów do codziennego stosowania - ja pamiętam pasty Denivit z mojego dzieciństwa/lat nastoletnich, które naprawdę fajnie wybielały zęby, ta nie zrobiła kompletnie nic. Myła zeby, ale wymagałam od niej czegoś innego.


53 pomadki marek: Bourjois, Vipera, Eveline, Cosmepick, Rimmel, SoChic!, Kobo, Yves Rocher, Lambre, Deborah, Wibo, Hean, Freedom, W7, Golden Rose, Avon, Say MakeUp, Maybelline, Dermacol, Lovely, Mariza, LilyLolo, Joko, MakeUp Revolution, Miyo, Prestige, Glossip, Paese, Estee Lauder - tak, I DID IT! W końcu zebrałam się w sobie i przejrzałam pomadki, ja nawet nie wiem, czy część tych marek w ogóle jeszcze istnieje, bo niektóre naprawdę posiadam od prawie początku blogowania/współprac, więc szaleństwo. Strasznie się cieszę i mam nadzieję, że to dobry początek wyrzucania, bo kolorówki mam dużo za dużo, która nie jest mi do niczego potrzebna.


Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla dzieci - jedyne dla mnie właściwe i tylko z nich korzystamy :).
Bambino, żel do mycia ciała i włosów - tutaj żel jest bardzo fajny i wracamy do niego, co jakiś czas. Dobrze myje, spoko pachnie, pieni się, nie podrażnia, jest spoko.


A jak Wasze denko w kwietniu? Bo ja jestem zadowolona tą ilością!


Pierwsze Denko 2022r. Styczeń!

01 lutego 2022


Dzień dobry! Pierwsze denko roku, wow dzieje się! Chociaż dalej nie wykonałam tego, co zamierzałam - muszę dokładnie przejrzeć kolorówkę i zrobić porządki, najchętniej to wyrzucić większość, ale jakoś ciężko jest mi to ogarnąć... Czy tylko ja, osoba, która nie lubi szminek, a ma ponad 100 szminek, i oczywiście ich nie używa, a i tak nie potrafię się ich pozbyć? No hit! Ale wierzę, że w końcu się zawezmę, a jeśli macie jakieś porady, jak się zmotywować - dajcie znać!


A dzisiaj denko, co prawda, nie jest to aż taka porażka, bo w końcu udało mi się zmusić i używać próbek. Nie oszukujmy się, zawsze kminię, że 'Wow, ekstra - będę mieć na wyjazdy, a i tak ich nie biorę', więc powoli, powoli, zużywam i je i jest czad!
To lecim!


Stałych bywalców trochę się uzbierało, a przynajmniej więcej niż kiedyś, więc wow! Zaczynając od włosów. To zużyłam oczywiście Schwarzkopf, Gliss Kur, ekspresowa odżywka, supreme length, która jest u mnie numer 1 jeśli chodzi o odżywki do włosów bez spłukiwania. Ładnie pachną, mają fajną konsystencję, dobrze działa atomizer i no ładnie ujarzmia włosy. Co do ciała. zużyłam Venus, nawilżająca pianka do golenia i znowu ona jest super. Ja nie potrzebuję nic specjalnego, nic droższego. Ta mi jak najbardziej wystarcza. Ładnie pachnie, dobrze działa na golenie, no gitara. Poza tym, Ziaja, Intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który też jest fajny. Tani, wydajny i jak najbardziej spełnia swoje zadanie. I w podobnym temacie, ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, ja je bardzo polecam, są super ;)


Naturplanet, olejek ze słodkich migdałów - zużyłam do olejowania włosów i zdecydowanie przysłużył się im. Po olejowaniu, nawet krótkim, włosy były miękkie, gładkie i super w dotyku. Rewelacyjne działanie, ja bardzo jestem zadowolona. Nie było problemu ze zmyciem, więc czad.
Tołpa, pure trends, krem pod oczy nawilżający - kolejny krem pod oczy, który sprawdził się u mnie fajnie. Ładnie nawilżał i wygładzał skórę pod oczami, uwielbiałam ten efekt, kiedy rano w dotyku ta delikatna skóra była w cudownym stanie, od razu dało się odczuć cudowne nawilżenie i odżywienie.
Sephora Collection, maska na usta - ona świetnie sobie poradziła z moimi ustami, kiedy miały dramat. Były wysuszone, podrażnione, piekły mnie i żadne balsamy, pomadki do ust nie działały, więc tutaj czad. Rewelacyjna bomba odżywcza!
Sephora Collection, the knitted mask, maska w płachcie - tak dawno nie miałam żadnej maski na twarzy, że ohh to było cudowne. Mogłam odpocząć, zrelaksować się, a przy okazji czułam, że twarz est 'w dobrych rękach'. Nawilżyła, odżywiła i czad.


Yves Rocher, golden tea, pomadka do ust - ta pomadka nie była tragiczna, jakoś pozytywnie oddziaływała na moje usta, ale nie był to efekt WOW. Nie jest to efekt taki, że muszę ją kupić ponownie, no nie. Są dużo lepsze pomadki.
Sephora Collection, kofeinowe płatki pod oczy - one były w porządku. Wylądowały w średniakach, bo nie lubię kawy, jej zapachu, były spoko, ale znowu nie było to wow.


Sephora Collection, płatek na nos  - no tak jak pisałam w recenzji, u mnie nie zrobiły zupełnie NIC.


Rituals, holy lotus & organic white tea, żel pod prysznic - żel, jak żel. Wystarczył mi na może 3/4 użycia, bardzo mydlany zapach, umyć się umyłam, skóra mi nie odpadła, więc jest git. 
Sylveco, krem odżywczy na noc; Dottore, wygładzający krem na noc; Arkana, krem na noc - eliksir - tyle kremów na noc udało mi się zużyć. Nie jestem w stanie powiedzieć, który, jaki był, ale żaden nie był zły.
Bandi, FITOlift Care, odmładzający krem pod oczy - z tym kremem pod oczy bardzo się polubiła, miał super konsystencję, dosyć rzadką, ale działał rewelacyjnie! Kminię kupić pełnowymiarowy :)
Sesderma, AzelacRU, serum liposomowe; Annayake, odmładzające serum, PCAskin, rozświetlające serum - wszystkie te sera sprawdziły się u mnie fenomenalnie!



Mamy to! Mam nadzieję, że w końcu wezmę się za siebie i powywalam to, czego nie używam. Trzymajcie kciuki, a jak macie jakieś rady, to dawajcie :)

Denko! listopad 21'

06 grudnia 2021


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak grudzień? Czujecie ten świąteczny vibe? Ja już na insta widzę, że coraz więcej osób zaczyna świętowanie wcześniej, te wszystkie choinki, światełka i dekoracje świąteczne po prostu cieszą oko i to jest super! Po co odmawiać sobie coś, co po prostu poprawia nam humor? :) U nas choinka już stoi, okno udekorowane, pościel i poduszki świąteczne są i nawet skrzaty siedzą na swoich miejscach. Czekam jeszcze na parę detali, ale ogólnie wszystko już prawie jest. No i kalendarz adwentowy z Rituals otwieram codziennie na insta, więc zapraszam!
A chwilowo, żeby tradycja miała sens, to lecimy z listopadowym denkiem!


Standardowo, zużyłam BeBeauty, płatki kosmetyczne, które niezmiennie dla mnie są najlepsze. Tak samo, jak i ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, bez których też teraz nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Z kolei udało mi się jeszcze zużyć Garnier Fructis, banana hair food, maska do włosów bardzo suchych - która jest fantastyczna i moje włosy ją bardzo uwielbiają. Super nawilża, wygładza, zmiękcza je i sprawia, że są super w dotyku. Poza tym, jest bardzo wydajna, więc tak się wydaje, ale ja jej używałam bardzo długo. Kontynuując akcję włosową udało się jeszcze zużyć L'biotica Biovax, odżywczy oleo-krem do włosów, diamond, oleje amazońskie babassu i pequi, który też jest na maksa wydajny, ale super pielęgnuje włosy. Dzięki niemu włosy są gładkie i miłe w dotyku, są nawilżone, odżywione i mam wrażenie, że dodatkowo końcówki są zabezpieczane, więc bomba. No i z makijażowych o dziwo - Catrice, Liquid Camouflage, korektor pod oczy, który też u mnie jest numer 1 i nie korzystam z innych, używam tylko tego i jestem full zadowolona. 


L'Oreal Professionnel, Tecni.Art, spray do włosów poddanych działaniu ciepła - Produkt bez szały, beznadziejny nie jest, nic złego moim włosom nie zrobił, a nawet mam wrażenie, że przy okazji lekkiej termo ochrony nawet dobrze utrwalał fryzurę, ale mi zależy głownie na ochronie włosów przed wysoką temperatura, a tutaj mam wrażenie, że lekko kulał. Znam lepsze produkty, do których na szczęście już wróciłam.
Dermacol, satynowa baza pod makijaż - baza ląduje w średniakach, ale nie dlatego, że jest średnia, tylko dlatego, że nie miałam wystarczająco możliwości, żeby ją użyć przed zepsuciem się. Niestety teraz nie da się jej używać, a ja żałuję, że tak późno sobie o niej przypomniałam. Bo te użycia, które miałam były bardzo obiecujące i na plus. Tylko no jednak za mało używałam.


Efektima, Body peeling, peeling do ciała papaja i mango, euforia zmysłów - no dla mnie niestety jest to produkt - pomyłka. Tragiczny zapach, turbo rozwodniony, te drobinki takie jakieś nijakie, a i mało ich, więc no dla mnie tragedia. Dodatkowo rozwala się to po całej wannie/prysznicu i trzeba patrzeć, czy dokładnie spłukałam. Nie, nie i jeszcze raz nie.


BioDermic, krem przeciwzmarszczkowy z ekstraktem z pereł; BioDermic, krem do szyi i dekoltu z ekstraktem z pereł - nie jestem w stanie teraz wypowiedzieć się na każdy z tych produktów z osobna, ale mogę Wam zagwarantować, że będziecie zadowoleni. Ta marka to jest sztos i cokolwiek używałam z tych kosmetyków, próbek to okazywały się u mnie strzałem w 10. Z tymi było tak samo, są super! I te opakowania próbek, trafione na 100%!


Babydream, extra sensitive, delikatne chusteczki nawilżane z aloesem i alantoiną; Pampers, fresh clean, chusteczki nawilżane - już nie kombinuję, trzymam się sprawdzonych produktów, bo one są dobre, idealnie mokre chusteczki, nie podrażniają, nie rwą się, dobrze doczyszczają i są po prostu w porządku!
Kindii, bawełniane płatki dla niemowląt - tutaj ta sama historia, co wyżej, one są dobre, sprawdzone i ja nie mam zamiaru używać innych.
Bambino, płyn do kąpieli od pierwszych dni życia -  jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, tworzy fajną pianę, dobrze myje i domywa nawet tłustą oliwkę z główki, więc czad. Delikatnie pachnie, nie podrażnia, no i jest bardzo spoko! 


A jak tam Wasze listopadowe zużycia? :) Czy myślami jesteście już tylko w świętach? :)

Denko, październik 2021r.!!

10 listopada 2021

 

Hej! I kolejne denko przed nami. Co prawda trochę później niż zazwyczaj, ale w końcu zebrałam się w sobie, żeby to napisać. Czasu coraz mniej, życie się zmienia jak w kalejdoskopie, szok. A wiadomo, że z dzieckiem małym na pokładzie zmieniają się priorytety. Ale co zrobić.
Co prawda w tym miesiącu denko dosyć lipne, ale na początku miesiąca miałam masę zawirowań z cerą i tak mnie wysyfiło, że bałam się używać czegokolwiek. Więc zrezygnowałam wtedy z testowania próbek i jakoś tak wyciągnęłam z szafy wszystkie produkty, które mogły mi pomóc zwalczyć ten problem. Więc mam masę napoczynanych produktów, które teraz powoli będę zużywać. A na razie chwalę się, co zużyłam!


Ze stałych bywalców udało się zużyć ApteoCare, Chusteczki do higieny intymnej, które na chwilę obecną są u mnie najlepsze. Najfajniej się sprawdzają i są dobrym zamiennikiem Facelle ;). Poza tym, oczywiście BeBeauty, płatki kosmetyczne, które nie mają sobie równych. Są najlepsze, po prostu. Jeśli jeszcze szukacie wacików, które się nie rozwarstwiają itd, to lećcie do biedro. I zużyłam Alterra, Naturkosmetik, szampon do włosów dodający objętości, bio-papaja i bio-bambus, uwielbia je i doskonale o tym wiecie ;).


Ziaja, żel pod prysznic, księżycowa pitaja - uwielbiam te żele, pięknie pachną, są super wydajne, genialnie się pienią i mają naturalny skład! Żyć nie umierać. Mają kilka wersji zapachowych, więc każdy znajdzie coś ideolo dla siebie.
Yves Rocher, żel pod prysznic, konwalia - jakoś tak się złożyło, że zużyłam aż dwa żele pod prysznic, ale i ten z YR okazał się być bardzo udanym produktem! Pięknie pachniał, super się pienił, no i co najważniejsze mył, więc dla mnie bomba.
Biotanique, nawilżająco-kojąca maska w płachcie - sztos, sztos, sztos! Tak, jak pisałam na początku października wysyfiło mnie okropnie, oczywiście to było chwilę przed weselem, więc dla mnie traga. Użyłam tej maski przed imprezą i od razu zauważyłam różnice, wszystko było ładnie załagodzone, a twarz wyglądała zdrowiej i promienniej mimo tej tragedii :D.
Ginexid, ginekologiczna pianka oczyszczająca - to jest mój produkt numer jeden po porodzie. Gdybym wiedziała, jak zajebista i jak wydajna jest ta pianka to zaczęłabym jej na pewno używać jeszcze i przed porodem. Zużyłam ją dokładnie w 5 miesięcy, więc wystarcza na bardzo długo. No i daje ulgę, pomaga w podrażnieniach po porodzie naturalnym, pomaga we wszystkich innych czynnościach. Cudownie odświeża okolice intymne i no, według mnie to must have!


Auchan, chusteczki pielęgnacyjne dla niemowląt - znalazłam jeszcze jakieś tam opakowanie, które trzeba było zużyć, zużyłam na sobie, bo dziecku tego nie dam. Tragedia, i piszę o tym znowu, żebyście byli świadomi.



Efektima, natural collagen ze składnikami liftigującymi; Cell Fusion C Expert Vita CEB12 Effector serum rozjaśniające; Biodermic, krem na noc z ekstraktem z oliwek; Exuviance, Age Reverse, krem na dzień; Yves Rocher, sensitive vegetal, krem wygładzający i nawilżający; Ziaja, tonujący krem do twarzy - obawiałam się, że przez tą dramę będzie tutaj mało próbek, ale jednak parę udało mi się zużyć. Ciężko jest mi pisać o każdej po kolei i oddzielnie, ale żadne nie zrobiło mi  krzywdy i raczej z każdego produktu byłam zadowolona ;) Ale wiecie, po paru użęciach niewiele można powiedzieć ;)




Botanicapharma, Olej mgdałowy, 100% czysty - używaliśmy go od początku, czyli wytrwał u nas jakieś 5 miesięcy. Na początku kąpaliśmy niunię tylko w tym olejku, parę kropli do wody i było super, jak widziałam, że skóra jej się bardziej łuszczy to też ją smarowałam tym olejkiem, a pod koniec używaliśmy parę kropelek do wody z płynem do kąpieli i super. Pięknie pachnie, nawilża, nie zapycha, nie uczula i nie podrażnia, a przy okazji mogłam olejować nim włosy, jak gdzieś byliśmy ;)
Marimer baby, izotoniczny spray do nosa, codzienna higiena i nawilżanie nosa - kolejny produkt, który był u nas bardzo długo. Co wieczór dostawała niunia shota do noska i cudownie oczyszczał, nawilżał i niunia miała, jak oddychać.
Chusteczki; Pampers,fresh clean oraz Babydream, chusteczki nawilżane z aloesem i rumiankiem - tu standardowe, same trafione chusteczki mi zostały i te używamy :)
Kindii, waciki kosmetyczne - najlepsze, zostaję im wierna ;)

Majowe denko 2021r.!

01 czerwca 2021

 
Dzień dobry! No, jak tam? U nas duże zmiany, dużo się podziało, ale jest fantastycznie i cudownie, lepiej być nie mogło! Ale myślę, że co nieco możecie zobaczyć na insta, więc jak zawsze zapraszam Was tam! A przy okazji mam nadzieję, że wszyscy się cudownie czujecie i przy okazji wszystkim życzę wszystko co najlepsze z okazji dnia dziecka! Pamiętajmy, wszyscy mamy w sobie coś z dziecka i nie ma sensu być dorosłym zawsze i wszędzie :)


A ja mam wrażenie, że wracam w końcu z dość kosmetycznymi wpisami, zobaczymy jak to wyjdzie. Ale dorwałam parę kosmetyków, w końcu zaczęłam używać jakieś nowości, pozużywałam trochę kosmetyków i będziemy mieli co pisać! Ale jak na razie, tradycyjnie chciałabym Was zaprosić na denko majowe! Co prawda denko jest bez szału. Zużyłam dosyć mało kosmetyków, ale pojawi się o dziwo sporo nowości, więc enjoy!


Z typowych produktów zużyłam takie bardzo standardowe produkty. BeBeauty, waciki kosmetyczne, które co miesiąc Wam pokazuję i cieszę się, że ostatnio nie skusiłam się na żadne inne, bo one zawsze okazują się być na maksa porażką haha. Te są fantastyczne pod każdym względem! Tak samo, jak i Apteo Care, chusteczki do higieny intymnej sprawdzają się u mnie naprawdę fajne. Szkoda tylko, że muszę je zawsze zamawiać online, bo jednak wygodnie byłoby gdyby były gdzieś zawsze pod ręką ;). No i jeszcze w końcu zużyłam Hean Slim no limit, peeling owocowe SPA do ciała, jagoda acai i wiśnia japońska, uwielbiam te produkty. chociaż teraz po czasie mam wrażenie, że ta fioletowa wersja zrobiła się ciut łagodniejsza od limonkowej. Nie wiem czy to jakaś taka inna sztuka mi się trafiła, czy rzeczywiście tak jest, ale takie mam wrażenie. mimo wszystko nadal jestem zadowolona, jest to dobry peeling cukrowy, który fenomenalnie pachnie i robi to co ma robić :).


  • Zielone Laboratorium, maska do włosów odbudowująca, mięta/jabłko/ekstrakt zbożowy - ta maska po pierwsze jest tak turbo wydajna, że nie spodziewałam się tego, że będę jej używać tak długo, ale naprawdę - sztos! Poza tym, działanie na moich włosach było świetna. Włosy po jej użyciu były zawsze gładkie, miękki, takie mięsiste i konkretne, no sztos! Od razu było widać, że ta maska ma mega w porządku działanie na moje włosy i aż żal, że się już skończyła! Ale bardzo Wam ją polecam, bo jestem z niej mega zadowolona!
  • Bielenda, Vege Mama, wegański balsam nawilżający do ciała - jako, że używałam tego balsamu tylko w okolice brzucha to tak się zdarzyło, że używałam tylko jego praktycznie od początku do samego końca ciąży. I jestem na maksa zadowolona! Skóra była cały czas cudownie nawilżona, miękka i gładka w dotyku, dodatkowo na skórze nie pojawiły mi się żadne rozstępy. Jakkolwiek wiem, że to też zależy od genów, to wydaje mi się, że jednak regularne smarowanie na pewno pomaga, a nie szkodzi ;)
  • Hean, Express Brow Gel - byłam na maksa zadowolona i z tego produktu! Żel świetnie radził sobie z włoskami na brwiach i miał idealny kolor, super je ujarzmiał i ogarniał. Stosowałam go czasem przed cieniami do brwi, a czasem po i zawsze byłam tak samo zadowolona! Więc jeśli macie możliwość to możecie się na niego skusić ;). Chociaż pod koniec używania już potrafił mnie wkurzyć, bo i opakowanie mi się trochę zepsuło i ze starości potrafił się za bardzo ciapać, więc czasem miałam piękne krechy w okolicach brwi, ale nie na brwiach.
  • Naomi Campbell, cat deluxe, AT NIGHT perfumy - zużyłam je z radością i za każdym razem, jak się nimi psikałam to zawsze czułam się wyjątkowo, sexy i bardzo kobieco! Dla mnie zapach jest idealnie intensywny, zmysłowy i długo utrzymuje się na ciele, a przecież o to chodzi! Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do niego, i pomyśleć, że był moim nastoletnim marzeniem.
  • Dermacol, mascara, Vampire Mega Long Lashes - co prawda mam wrażenie, że w ciąży straciłam swoje rzęsy, są turbo krótkie i w ogóle nic się z nimi dobrego nie da zrobić, to muszę przyznać, że ten tusz był moim ulubieńcem przez długi czas! Wspaniale współpracował, świetnie wydłużał rzęsy, podkręcał i podkreślał je właśnie tak, jak powinien. Więc dla mnie sztos maks i na pewno do niego wrócę, jak pozużywam wszystko to co mam ;)


  • L'Oreal Professionnel, Intra Cylane Volumetry, odżywka do włosów - podsumowując, jak już zużyłam cały produkt, to muszę przyznać, że średnio, bardzo średnio. Nie mogłam się doczekać aż ją w końcu zużyję, więc zaczęłam jej używać w każdym możliwym etapie pielęgnacji włosów, pod olej, po szamponie, jako dodatek do masek, tak żeby jak najszybciej się zużyła, a ona jak na złość nie chciała się kończyć. Niby dobrze działała ta odżywka, ale mega szybko znudziła się mi i moim włosom. Jak początkowe efekty były fajne, tak z każdym kolejnym użyciem były coraz słabsze.


Udało mi się też zużyć parę próbek, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jest tego niewiele, ale!
Equilibra, Dermo Oil, multiattivo - zużyłam jako podkład pod olej i jestem zachwycona! Dodatkowo wzmocnił działanie oleju i sprawił, że włosy były dużo bardziej ujarzmione, nawilżone, gładkie i po prostu fajniejsze, więc dla mnie super! 
Prokudent, płyn do płukania jamy ustnej - w sumie rzadko kiedy Wam pokazuję takie rzeczy, bo to chyba standard w każdej łazience, ale mimo wszystko muszę przyznać, że są lepsze marki i produkty do płukania jamy ustnej. Aczkolwiek ten jest bardzo delikatny i łagodny, więc może akurat ktoś potrzebuje właśnie takiego efektu.
Sephora, ZN, płyn micelarny do demakijażu - to był spoko produkt taki o, jako miniaturka i w podróż, sprawdził się dobrze, ale nie powiedziałabym, że jakoś super ekstra fenomenalnie tak, że bym zapamiętała jego działanie i chciała koniecznie kupić pełnowymiarowy produkt. Bardzo średnio, tak zwykło i na maksa nic nadzwyczajnego ;).


Może w przyszłym miesiącu będzie lepiej! Już teraz wiem, że część rzeczy mam bardzo na wykończeniu i mam wrażenie, że to jest kwestia dnia na zużycie, więc wierzę, że kolejne denko będzie mega ciekawe! Znacie coś z moich zużyć? Jak Wasze denkowanie? :)

Kwietniowe denko, 2021r.!

01 maja 2021

 
Hej! Witam się z Wami na początku miesiąca! Mamy już maj, to jest niesamowite, ale i na maksa mnie cieszy! Już chcę lato, chcę ciepełko, chcę super pogodę i więcej możliwości! Tym bardziej, że znoszenie obostrzeń jest bardzo obiecujące i ja bardzo liczę na to, że wszystko to o czym ostatnio było mówione w mediach rzeczywiście zostanie zniesione. Więc trzymamy kciuki i oby było wszystko dobrze!


Dzisiaj lecimy z denkiem! Co prawda ostatnie denko było tak obfite, że w tym miesiącu zużycia są dosyć liche, ale nie ma się co dziwić. Pielęgnacji jednak nie da się tak szybko zużyć, a kolorówki w tych czasach prawie nie używam, więc też się nie da. Czy tylko ja się tak przestałam malować przez tę pandemię? Dajcie znać!
A ja przechodzę do denka!


Tutaj jeśli chodzi o włosy to musiałam zużyć oczywiście Alterra Naturkosmetik, szampon dodający objętości, bio-papaja i bio-bambus, bo te szamponu u mnie się świetnie sprawdzają do pierwszego mycia i do zmywania cięższych produktów, dla mnie sztos od zawsze i na zawsze. Tak samo, jak i Schwarzkopf, Gliss kur ekspresowa odżywka regeneracyjna Ultimate Repair, zauważyłam, że ostatnio znowu częściej psikam włosy tymi odżywkami, miałam jakiś taki czas, że nie używałam, bo różowa wersja psika zbyt skoncentrowanym strumieniem, ale znalazłam na nią sposób i teraz znowu normalnie i często używam tych. Ale uwielbiam te odżywki niezmiennie. Obowiązkowo zużyłam ApteoCare, chusteczki do higieny intymnej, nie wyobrażam sobie używać innych na chwilę obecną. I w końcu wróciłam do moim ulubionych BeBeauty, waciki kosmetyczne, mam nadzieję, że w końcu się oduczę używania innych. A do ust udało mi się zużyć Alterra ochronna pomadka do ust z Bio rumiankiem - to jest zdecydowanie najlepsza pomadka do ust, która działa najefektywniej, a w dodatku cena jest mega na plus! Zużyłam jeszcze Yves Rocher, Moment de Bonheur, perfumy zielona herbata i mega uwielbiam te perfumy, one są bardzo świeże i idealne na wiosnę, więc szkoda, że zużyłam je teraz, ale myślę, że szybko nadrobię braki. Zapach jest cudowny, wyrazisty, ale nie nachalny i zbyt intensywny. Pachnie super, ja bardzo go polecam!


  • Neutrogena, odżywcza pomadka do ust - mimo że bardziej lubię pomadkę z Alterry to muszę przyznać, że ta też jest świetna. Najważniejsze to działanie, dobrze nawilża, super odżywia i pielęgnuje usta. Sprawia, że są miękkie, nie ma suchych skórek i są po prostu ładne. Ja bardzo jestem zadowolona.
  • Farmona, Nivelazione, ratunek dla stóp, intensywnie regenerująca kuracja S.O.S dla stóp - jak wiecie ja nie lubię dbać o stopy, zawsze o tym zapominam, dlatego nie jestem też nigdy zadowolona z ich wyglądu, ale zmusiłam się do zużywania produktów do stóp, bo mam ich mnóstwo! I używałam, regularnie, raz dziennie, codziennie i wow! Moje stopy zyskały nowy wygląd, poważnie! Co prawda w ciąży nie mam możliwości zrobienia sobie super kuracji dla stóp, bo problemem jest teraz nawet użycie pumeksu, ale ten krem jednak zrobił robotę na tyle, że jest ogromna różnica, więc czad! Dla opornych to będzie idealna kuracja!


  • Organic Shop, żel pod prysznic, marakuja i kokos - żel jak żel, nie ma co od nich wymagać za wiele, co prawda po marakui spodziewałam się super zapachu, a tu bez szału totalnie. A dla mnie zapach jest najważniejszy, lubię kiedy prysznic jest przyjemny i ja trochę odlatuję, tutaj tego nie miałam, ale wiem że dla niektórych z Was to może być akurat zaleta.
  • OlVita, olej z pestek winogron - wzięłam, bo przeczytałam że idealnie nadaje się do moich włosów pod kątem porowatości. Ale niestety nie totalnie się u mnie nie sprawdził, może dlatego, że moje włosy już poszły bardziej w średniopory i są w lepszej kondycji niż niskopory, więc w sumie nic tylko się cieszyć! Ale wiadomo zużyłam, chociaż powiem Wam, że na początku olej pachniał mi jak jakiś stary winiacz najtańszy ze sklepu, ale szybko się przyzwyczaiłam do tego, aczkolwiek warto to mieć na uwadze. Na moich włosach efektów nie było wow. Bardziej olej utrzymał ich dobry stan i sprawiał, że się nie wysuszały i nie niszczyły jakoś bardziej. Dałabym do bubli, ale jednak jest to kwestia niedopasowania, więc nie mogę aż tak go skrytykować. Ale jestem zadowolona, że włosy po użyciu mi nie zżółkły, bo po zielonkawym kolorze trochę się tego obawiałam. 


A z próbek w tym miesiącu mega słabo, ale nie wiem, nie ogarniam, a ten miesiąc jest akurat na maksa zakręcony, ale już niedługo będziemy po maturach i mam nadzieję, że zużyję więcej. A na razie Sephora, kapsułki z kremem pod prysznic, fleur de coton i lagon to powiem Wam, że spoko. Obie kapsułki ładnie pachniały, ale zużyłam dwie na jeden prysznic, czego można było się spodziewać.


Dajcie znać, jak Wasze denka! I udanej Majówki na maksa!

Luty 2021r. - denko!

02 marca 2021

 

Hej! Witamy się w marcu, kolejny miesiąc za nami, kolejny miesiąc, który zbliża nas do 100% wiosny i lata, której ja na maksa nie mogę się doczekać. Chociaż pogoda już teraz jest dla nas łaskawa, to ja chcę więcej! haha Ale wraz z końcem i początkiem miesiąca przyszedł czas na denko na blogu!
Muszę przyznać, że w dalszym ciągu jestem w szoku, jak mało produktów zużywam w ostatnim czasie, mimo że mam wrażenie, że nakładam na siebie więcej i używam dużo więcej! Ale powoli, powoli mam nadzieję, że odkopię się z tych ogromnych zapasów, co już mnie naprawdę męczy. Już teraz wiem, że parę produktów mi się pokończy w marcu, co cieszy, ale na razie zostajemy w listopadzie!


Standardowe zużycia, które pojawiają się na blogu tak często, że mam wrażenie, że z niektórymi produktami już mnie wszyscy kojarzycie. Ale zaczniemy od Isana, delikatne mydło Mango Exotic, tym razem jest to opakowanie uzupełniające, bo i tak w łazience mamy konkretny dozownik na mydło tak żeby wszystko ładnie i pięknie do siebie pasowało. A te mydła z Isany to wszyscy wiemy, że są świetne, są tanie, fajnie pachną, super myją, nie wysuszają dłoni i nic więcej od nich nie odczekuję! Kolejna rzecz to Apteo Care, chusteczki do higieny intymnej, znowu świetny produkt, do którego wracam cały czas i który zawsze kupuję w większych ilościach, z tego względu, że muszę zamawiać je online. Ale warto, bo naprawdę fajnie się sprawdzają, nie podrażniają, odświeżają, są po prostu spoko! Denko nie może obyć się bez BeBeauty, płatki kosmetyczne - tak to te z biedronki, najtańsze, a najlepsze i w dodatku najlepiej dostępne. Zawsze są, nie wkurzają mnie, nie drażnią, nie piją produktów kosmetycznych, tylko oczyszczają twarz z makijażu i wszystkich zanieczyszczeń, dla mnie bomba. 


  • Biały Jeleń, mydło w płynie - na początku mojej cukrzycy ciążowej panikowałam o wszystko, w tym nawet o mydło, żeby przed pomiarem nie nakładać na dłonie sztucznych produktów i dzięki temu odkryłam to mydło! Jest fantastyczne! Jeśli ktoś potrzebuję produktów do skóry wrażliwej, atopowej, takiej turbo wymagającej to będziecie zachwyceni tym mydłem. Ono nie tylko ma ekstra właściwości, ale na dodatek nie wysusza dłoni, pielęgnuje je i o dziwo - ładnie pachnie! No i jest wydajne.
  • Biodermic, aloesowa maska w płachcie - już na starcie maska mi się podoba z tego względu, że jest w płachcie, więc jest na maksa wygodna w użyciu. Ma bardzo ładny zapach, płachta jest bardzo nasączona produktem, a skóra po ściągnięciu była w super stanie, a o to właśnie chodzi. Skóra była na maksa zregenerowana, nawilżona, odżywiona i po prostu cacy ;)!
  • LaQ, odprężający, naturalny mus do mycia twarzy, świąteczne praliny - jestem turbo zaskoczona tym produktem, naprawdę fajnie go wspominam, super mył twarz, nie wysuszał jej, ale dało się odczuć, że oczyszczał ją bardzo dobrze, mimo braku drobinek złuszczających, ja miałam wrażenie, że on robi wszystko na raz. Oczyszcza i wygładza, a moja cera wyglądała lepiej w trakcie używania tego musu. Mimo niewielkiej pojemności nie skończył się jakoś bardzo szybko, chociaż fajniej by było gdyby starczył na dłużej, ale produkt sam w sobie jest super!
  • Isana, olejek do włosów, Oil Care Haarol - ja jestem zachwycona działaniem tego olejku już od bardzo dawna i nie jest to moja pierwsza butelka zużyta, ale stwierdziłam, że chcę ten produkt wyróżniać w cudach, żeby rzucił się w oczy. Nadaje się do wszystkiego, do olejowania, do zabezpieczania końcówek, do odżywienia i nawilżenia włosów - po prostu do wszystkiego. Nie przetłuszcza ani nie obciąża włosów, jest ekstra! No i pachnie super! Ja bardzo polecam.
  • Cien, Food For skin, maska-peeling enzymatyczny do twarzy, blask z papają - to jest saszetka, ja saszetek raczej nie daję do cudów, ale ten produkt był ekstra, więc musiałam. Mój zdecydowany faworyt ze wszystkich, jakie kupiłam wtedy. Piękny, czarujący zapach no i super działanie, skóra była cudownie rozświetlona, ale i bardzo wygładzona, ujędrniona i po prostu - na maksa na plus. 


  • Garnir, Botanic Therapy, wzmacniający krem bez spłukiwania, olejek rycynowy i migdał - sama nie wiem, co onim myśleć. Kupiłam ten krem z myślą o powrocie do kręconych włosów, ale jakoś to nie wyszło ostatecznie i dalej latam w prostych, a  tym kremem nie miałam za bardzo co zrobić. Wtedy do kręconych włosów spisywał się nawet okej, ale bez szału. Potem zużyłam go jako podkład pod olej i był też w porządku, ale nie zachwycałam się efektami.


  • StarSkin, nawilżająca maseczka w płachcie do ust - wiecie, co... ja nie zauważyłam żadnych efektów, kompletnie. Nie dość, że dosyć niewygodnie było mi ją trzymać na ustach z tego względu, że była dosyć twarda i sztywna, to jeszcze trochę się przesuwała na ustach, to też nie jest to dosyć wygodne siedzieć ze sklejonymi ustami. Ale, nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że ona nic nie działa. Nie zauważyłam jakiegoś turbo nawilżenia ani niczego, nic, zero, null. 

Takie mamy denko w lutym! Dajcie znać, jak Wasze zużycia i czy znacie któreś z tych produktów :))