Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarna maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarna maska. Pokaż wszystkie posty

Biotanique węglowa czarna maska peel-off

12 marca 2026


Dzień dobry! Co u Was słychać? Czujecie już weekend? Ja bardzo, mega się cieszę, że to już, ten tydzień był bardzo wymagający psychicznie, jakoś tak dużo się działo, dużo na nas spadło i nie było lekko, wiadomo zawsze jak dzieci są chore, to też jest ciężej kilka razy, bo jednak szkoda tych dzieciaków, a i nie ma lekko z nimi w domu, trzeba to przyznać. Ale, ale teraz już tylko przetrwać ten ostatni dzień i można myśleć o weekendzie.
A jak już się szykujemy na weekend, to mam dla Was super maskę do twarzy, maska czarna, węglowa, peel-off, a ja takie maseczki uwielbiam! One psychicznie dają mi świadomość, że wow coś tu się dzieje i to działa! I to jest genialne, dlatego ta maseczka od Biotanique idealnie trafiła do mnie teraz, kiedy mamy już wiosnę, piękną pogodę i możemy przygotować naszą skórę na zbliżające się ciepełko !


Biotanique węglowa czarna maska
peel-off





Maska od Biotanique znajduje się w czarnej tubce, z białymi napisami - mamy tutaj prostotę, ale jednak fajnie się na to patrzy, Tubka stoi cały czas na głowie, dzięki czemu nie ma problemu z wyciśnięciem maski na dłoń, nie ma też niekontrolowanych wybuchów, nie ma problemu, że nagle maska się rozlewa wszędzie dookoła, także tutaj super! Na opakowaniu mamy wszystkie najważniejsze informacje, wiemy jak często mamy stosować, na jak długo i wszystko gra! I powiem Wam, że nawet nie brudzi, co jest super.
Maska ma mega czarną, dość gęstą konsystencję, wygląda tak, że można się zapatrzeć, idealnie nakłada się nią na twarz, nie spływa, nie ucieka, nie klei się też, jest idealnie wyważona. Zapach mamy tuta bardzo na plus, jest okej - niewyczuwalny jakoś bardzo. 



No i oczywiście czas przejść do najważniejszego, czyli działania! Maseczkę, jak nałożymy na twarz dość szybko zastyga i staje się maseczką do ściągnięcia. Maseczka nie ściąga skóry, nie powoduje niekomfortowego odczucia, bardzo fajnie i przyjemnie możemy się zrelaksować mając tę maseczkę na twarzy, a dodatkowo musze przyznać, że bardzo lubię te czarne maski! Fajnie tak raz na jakiś czas wyglądać całkiem inaczej!
No i mogę Wam powiedzieć, że ta maska jest genialna! Wspaniale oczyszcza skórę, oczyszcza pory i odblokowuje je. Sprawia, że twarz jest po prostu mega oczyszczona, do tego sebum zniknęło, skóra jest pięknie wygładzona, jest gładka, miękka i super w dotyku. Idealnie nadaje się na każdą sytuację, a przed grubsza imprezą już w ogóle! Przy okazji działa łagodząco i przeciwzapalnie. Maska sprawia, że skóra wygląda promiennie, koloryt jest wyrównany, no wszystko tutaj gra! A do tego, skóra jest cudownie przygotowana na konkretną mocną pielęgnację, bo tak dobrze oczyszczona skóry będzie cudownie przyjmować dobroci innych kosmetyków jak i składniki aktywne.


No i co ja mogę Wam powiedzieć, maska jest świetna. Sprawdza się cudownie i myślę, że będzie działać na każdej skórze, super radzi sobie z sebum, zablokowanymi porami, jak i zanieczyszczeniami. Świetnie regeneruje skórę i przyczynia się do lepszego jej wyglądu! Maska spełnia moje oczekwania na maksa, a robi nawet więcej. Nie myślałam, że będę z niej aż tak zadowolona, ale skupiałam się ostatnio bardzo na nawilżaniu i na maskach w płachcie, więc teraz odczułam to, że właśnie tego mi brakowało i teraz moja skóra jest po prostu cudownie przygotowana na wiosnę! Bomba!


No i cóż, Pure Beauty nie mogła wybrać lepszego produktu do pudełka walentynkowego, które idealnie trafiło do mnie właśnie pod koniec zimy. Rewelacja, bardzo dziękuję i oj, ta maska będzie teraz u mnie zdecydowanie standardem i ulubieńcem. No rewelka, jeśli szukacie czegoś oczyszczającego to to będzie strzał w 10 - gwarantuję!



[wpis reklamowy]


Mocne oczyszczanie twarzy z Tołpą: sebio.

06 kwietnia 2020


Dzień dobry! Jak tam? Trzymacie się jakoś? Mi już na maksa odwala od tej kwarantanny i wiem, że powtarzam to ostatnio cały czas, ale naprawdę mam nadzieję, że to się już skończy jak najszybciej, bo ile można? Ale musimy to przetrzymać, będzie dobrze, będzie super i wierzę, że już niedługo pojedziemy gdzieś zrobić grilla, napić się piwka w ogrodzie i będzie można bez przeszkód wyjść na spacer.
Ale, akcja #zostańwdomunałózmaskę trwa w najlepsze, dzięki czemu w końcu udało mi się znaleźć te produkty marki Tołpa do oczyszczania twarzy, których zawsze na maksa chciałam wypróbować, były w szafie, więc ciężko nie było! Najważniejsze to, że użyłam i zapraszam na opinię! I wierzcie lub nie, ale to był mój pierwszy ever peeling enzymatyczny! Enjoy!



I zanim przejdę do omawiania tych produktów oddzielnie to muszę wspomnieć o ogólnej prezencji. Nie muszę pisać, że opisy marki Tołpa na opakowaniach są swojego rodzaju strzałem w 10, ja bardzo lubię czytać i bardzo podoba mi się to, że na tych opakowaniach macie dosłownie wszystko! Opis jest wyczerpujący, a i dostanie dużo informacji dodatkowych, ja to bardzo lubię!
Oba produkty znajdują się w aluminiowych ubkach, które pomagają zachować jakość produktu i nierozwijanie się bakterii. Dodatkowo nie dostaje się tam powietrze, co jest zaletą, ale w moim przypadku powoduje, że jak tylko odkręcam te tubki, to od razu produkt sam z siebie 'wychodzi' na zewnątrz. Da się do tego przyzwyczaić i na to przygotować, chociaż czasem jest dość irytujące, ale nie na tyle, że tracę ochotę na używanie. Ale jak widzicie na poniższych zdjęciach, otwór tubki jest dość specyficzny, podłużny i gdyby nie specyfika produktów, to pozwalałaby na mega precyzyjne nakładanie.


Poza tym, zakrętka działa bardzo poprawnie, nie mam problemów ani z odkręcaniem ani z zakręcaniem tubek, a i za każdym razem mam pewność, że jest dobrze zakręcony.
Także tutaj od strony technicznej, jak dla mnie, wsio gra!


Tołpa: dermo face, sebio.
Peeling 3 enzymy


Zawiera papainę z papai [5], bromelainę z ananasa [6], mikrokapsułowaną keratynazę [8] i glicerynę [2]. Nadaje się do skóry mieszanej, tłustej i trądzikowej, a także do skóry wrażliwej.
Ma za zadanie intensywnie złuścić, głęboko oczyścić pory, a także zapobiegać ich blokowaniu, zmniejszać ilość zaskórników, wyreguluje rogowacenie naskórka i wygładzi jego powierzchnię, wyeliminować nawracające niedoskonałości i zmniejszyć ilość zaskórników. Produkt działa, jak peeling mimo że nie zawiera drobinek ani kwasów AHA. Usunie zrogowaciały naskórek bez pocierania i dodatkowych podrażnień, Skóra po zastosowaniu będzie odnowiona, nawilżona, matowa i bez zaskórników.

Skład: Aqua, Glycerin [2], Propylene Glycol, Peat Extract, Papain [5], Bromelain [6], Algin, r-Bacillus Licheniformis Keratinase [8], Carbomer, Tetrasodium EDTA, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Parfum, Tromethamine, Sodium Chloride, Calcium Chloride, Ethylhexylglycerin, Phenoxyetanol, Caprylyl Glycol.

Sposób użycia: należy nałożyć dość grubą warstwę peelingu na oczyszczoną twarz omijając okolice oczu i pozostawić na 10 minut. Następnie należy rozmasować delikatnie zwilżonymi dłońmi, zaczynając od szyi w górę, poprzez brodę, policzki, nos i czoło, a na koniec spłukać letnią woda. Stosować 2 razy w tygodniu.


A więc jak wspomniałam jest to pierwszy peeling enzymatyczny,z  którym miałam do czynienia i jako wierna fanka peelingów mechanicznych, mocnych i gruboziarnistych, stwierdzam, że jestem bardzo zadowolona!
Zapach peelingu jest dość owocowy, lekko jabłkowy, nie do końca mi się kojarzy dobrze, ale też aż tak mi nie przeszkadza. Konsystencja jest bardzo gęsta, trochę glutkowata i bardzo kleista, ale to dobrze, bo nie mamy uczucia, że peeling nam spłynie z twarzy, wiec to jest bardzo fajne. Po nałożeniu od czasu do czasu mam uczucie lekkiego pieczenia, ale głównie przy podrażnieniach w okolicy nosa np. Tak to produkt sam w sobie nie podrażnił mi skóry ani razu.
Jeśli chodzi o działanie to muszę przyznać, że skóra jest tak samo dobrze oczyszczona, jak po peelingach mechanicznych! Jest gładka, miękka i bardzo miła w dotyku. Nie mam wrażenie, że jakikolwiek martwy naskórek został na twarzy, tylko tak super wszystko jest wygładzone, że ja jestem trochę w szoku! Od kiedy używam tego produktu czuję, że moja cera jest w dużo lepszym stanie niż wcześniej. Coraz rzadziej pojawiają się jakiekolwiek niedoskonałości nawet przy okresie. Ponadto, pory są rzeczywiście uspokojone i oczyszczone i jestem w stanie zauważyć mniejszą ilość zaskórników. 
Skóra nie jest przesuszona ani ściągnięta, tylko fajnie nawilżona i zadbana. Nigdy nie miałam raczej problemów z sebum i z przetłuszczaniem się skóry, więc tego nie jestem w stanie raczej sprawdzić.


Tołpa: dermo face, sebio.
maska czarny detox


Maska zawiera węgiel aktywny [10], borowinę [4], glicerynę [3] i białą glinkę [2]. Maska idealnie nadaje się do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej, jak i również do skóry wrażliwej. Jest hipoalergiczny.
Ma za zadanie detoksykować, głęboko oczyszczać, redukować niedoskonałości oraz zaczerwienienia i przywrócić równomierny koloryt,  pochłaniać sebum oraz zwężać rozszerzone pory i zmniejszać ich ilość. Poza tym, zapewnia potrójny detox oraz silne oczyszczanie, jak i koryguje niedoskonałości. Nie powoduje uczucia dyskomfortu i ściągnięcia, a skóra po użyciu będzie głęboko oczyszczona, nawilżona i matowa.

Skład: Aqua, Kaolin [2], Glycerin [3], Bentonite, Peat Extract [4], Hydrolyzed Algin, Zinc Sulfate, Disodium EDTA, Hydroxyethyl Acrylate/ Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Parfum, Charcoal Powder [10], Polyglyceryl-10 Stearate, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Sodium Dehydroacetate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol.

Sposób użycia: maskę należy nałożyć na oczyszczoną twarz omijając okolice oczu i pozostawić na ok. 10 minut aż do wyschnięcia. Następnie należy spłukać letnią wodą lub usunąć płatkiem kosmetycznym nasączonym wodą. Stosować 2-3 razy w tygodniu.


Obawiałam się, że będzie to kolejna czarna maska typu peel-off, że w trakcie ściągania strasznie ciągnie, co na maksa boli i mnie drażni. Zaskoczyłam się bardzo pozytywnie! Po pierwsze zapach jest na maksa ładny i bardzo mi się podoba, dość owocowy i odświeżający, poza tym nasza czarna maska ma piękny szmaragdowy odcień, co podoba mi się jeszcze bardziej. Niby nic, a od razu dodaje kilka punktów do ostatecznej oceny. 
Maska zasycha na twarzy dość szybko, myślę, że zdecydowanie jest to mniej niż 10 minut, co jest spoko dla osób, które nie przepadają za leżeniem w maskach. A i dla mnie to jest plus, bo zazwyczaj gderam, że nie mam czasu na maskę, ale nie oszukujmy się, co któryś dzień 10 minut znajdę na pewno ;).  Maska nie powoduje wcale uczucia ściągnięcia, nawet jak zaschnie już na twarzy i tak jesteście w stanie w miarę mówić i funkcjonować.
I efekty są znowu bardzo na plus! Skóra jest idealnie zmatowiona, ale zarazem nawilżona i odżywiona. Poza tym, maska oczywiście fajnie oczyszcza skórę, redukuje i uspokaja niedoskonałości, sprawia, że zaczerwienienia są również mniej widoczne, tak samo jak i pory! Ja jestem mega zadowolona!


No! Jak możecie się domyślać jestem super zadowolona z obu tych kosmetyków. Zazwyczaj używam ich w duecie, jakoś tak jest mi wygodniej, ale muszę przyznać, że marka Tołpa naprawdę super sobie dała radę i stworzyła coś, do czego ja będę bardzo chętnie wracać i nie tylko teraz w czasie #zostańwdomu! Brawo! Skóra jest w naprawdę super stanie od kiedy używam tych produktów, a nawet nie muszę tego robić regularnie kilka razy w tygodniu. Wystarczy mi minimum raz na tydzień i też jest bomba!


Selfie Project, czyli próbujemy pozbyć się zaskórników

13 lipca 2018


Dzień dobry! Co u Was? Jakie macie plany na weekend? Ja dzisiaj cały dzień się ogarniam, zbieram i pakuję, bo weekend spędzam nad Soliną Nigdy tam nie byłam tak na dłużej, wiec tym bardziej się cieszę na weekend spędzony w trochę innym, spokojniejszym środowisku. Zresztą cały lipiec mam praktycznie weekendy wyjęte z życia, spędzone na jeżdżeniu, odwiedzaniu, zabawie, ale warto i fajnie, że tak w wakacje wypadło akurat ;).
Dzisiaj zostajemy w temacie masek peel-off. Ostatnia recenzja co prawda zbyt pozytywna nie jest, ale dzisiaj będzie bardziej kolorowo albo i czarno, ale będzie nie najgorzej. Zapraszam do recenzji czarnej maski od Selfie Project, która ma za zadanie pozbyć się zaskórników i odblokować pory.

Selfie Project,
Czarna maska peel-off

* wyciąganie zaskórników * odblokowanie porów * perfekcyjne wygładzenie *
*brak parabenów, SLS i SLES oraz oleju parafinowego *


Produkty marki Selfie Project zostały stworzone przez specjalistów na potrzeby wymagającej młodej cery. Stop niedoskonałościom, wypryskom, zaskórnikom. Stop błyszczeniu się. Koniec myślenia o skórze.
Czarna maska peel-off #blackkheadkiller z węglem bioaktywnym dzięki innowacyjnej, lśniącej konsystencji przywiera do skóry i ma za zadanie błyskawicznie przyciągnąć i usunąć zaskórniki oraz zanieczyszczenia, głęboko oczyścić oraz zwęzić pory. Skóra będzie oczyszczona oraz wygładzona. Maska ma również działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, przeciwutleniające, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, koi i wycisza skórę, wyłapuje wolne rodniki i zapobiega powstawaniu nowych zaskórników.

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol, Propylene Glycol, VA/Cotonates Copolymer, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Charcoal Powder, Hamamelis Cirginiana (Witch Hazel) Leaf Water, Citrus Paradisi Fruit Extract, Glycerin, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sorbic Acid, Potassium Sorbate, Sdium Dehydroacetate, Polyglyceryl-10 Stearate, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate.

Sposób użycia: Należy umyć twarz, następnie rozprowadzić równomiernie grubą warstwę na twarzy, pamiętając by ominąć okolice oczu oraz ust. Można również nałożyć maskę jedynie na strefę T: czoło, nos oraz brodę, które są najbardziej podatne na występowanie zaskórników. Należy pozostawić do całkowitego wchłonięcia - w zależności od ilości maski na twarzy - od 15 do 20 minut. Następnie należy delikatnie ściągnąć maskę, zaczynając od dołu twarzy. Jeżeli cokolwiek zostanie na twarzy wystarczy ściągnąć to za pomocą wacika nasączonego płynem micelarnym.


Jak widzicie maska znajduje się w czarnej tubce, przez którą kompletnie nic nie widać, więc ciężko będzie ocenić ile produktu zostało nam do końca. Tubkę dostaniecie w kartoniku, a wszystkie najważniejsze informacje wraz ze składem znajdziecie w obu miejscach. Opakowanie jest całkiem w porządku, co prawda nie moje klimaty, ale produkty są skierowane do nastolatek, więc design zrozumiały. Zamknięcie mogłoby być dla mnie bardziej dopracowane, bo czasem mam wrażenie, że nie chce się domknąć do końca.
Konsystencja jest standardowa dla wszystkich czarnych masek, na maksa gęsta, treściwa, ciężko się ją wyciska z tubki i różnie się ją nakłada na twarz. Czasem lepiej, czasem gorzej, co prawda z twarzy nie spływa, ale jest tak gęsta, że czasami ciężko ją rozprowadzić na twarzy. Da się, tylko trzeba nad tym popracować.
Zapach jest lekko przydymiony i duszący, ale nie jest intensywny, czuć go głównie przy nakładaniu, a potem bardzo szybko się ulatnia i staje się niewyczuwalny.


Pisałam, że nakładanie jest lekko problematyczne. Ale wiadomo - wszystko jest kwestią wprawy. Ja najbardziej w czarnych maskach nie lubię tego, że ciężko się je zmywa potem z palców. Asia kiedyś mi zdradziła, że ponoć silikonowe gąbeczki najlepiej nadają się do nakładania tego typu masek i przetestowałam do tego Siliblender od Lovenue i powiem Wam, że jest duże ułatwienie. Też trzeba dojść do wprawy, ale dużo łatwiej jest mi rozprowadzać tę maskę na twarzy.
Maska szybko wysycha i zastyga niezależnie od grubości warstwy. Po kilkunastu minutach zabieram się za jej ściąganie i tak: boli. Są momenty lżejsze, w których da się wytrzymać, jak nos czy czoło, ale policzki i reszta twarzy to u mnie ssą najbardziej wrażliwymi miejscami. Ale tak jest ze wszystkimi czarnymi maskami, że trochę trzeba się przemęczyć, parę łez puścić, bo one naprawdę potrafią przywrzeć mocno do twarzy.

Efekty! Po zastosowaniu tej maski skóra wygląda na zmatowioną i oczyszczoną, pory zostały w miarę odblokowane, ale czy pozbędziecie się większości zaskórników tak, jak na filmach na yt? No niestety nie. Coś tam wyciągnie, ale nie wszystko, ja się spodziewałam dużo lepszych efektów. Co najbardziej mnie cieszy to wygładzenie skóry, maska działa przy okazji jak depilacja woskiem, wyrwie Wam praktycznie wszystkie włoski, które znajdują się na twarzy, co sprawia, że skóra jest idealnie gładka i miękka w dotyku.


Czy jestem zadowolona? Trochę tak, a trochę nie. Chciałabym mieć efekt jak z internetu, gdzie naprawdę czarne maski wyciągają wszystkie zaskórniki i jest to satysfakcjonujący efekt wow. Wiadomo, jak się napatrzymy na ogromne oczyszczanie, to też liczymy na takie działanie. Ale z drugiej strony, lubię efekt wygładzenia i zmatowienia skóry, który jest naprawdę super. Poza tym, no coś tam wyciąga, coś tam oczyszcza, skóra jest w sumie w dobrej kondycji. Maska jej nie podrażnia ani nie uczula, więc źle nie jest.
Na razie, nie spisuję jej jeszcze na straty. Popróbuję, pokombinuję, może dojdę do lepszej wprawy albo odkryję coś, że jednak powyciąga te zaskórniki i będzie super! Możecie dać mi jakieś wskazówki w komentarzach, chętnie ogarnę co i jak;) Dam Wam znać na pewno jak się skończy ta druga szansa.