#skinstreaming - 4 proste kroki świadomej pielęgnacji

31 marca 2024

 
Dzień dobry! Czy ta pogoda nie jest cudowna? Czy nie jest pięknie? Losie! Oby to się utrzymało, niech ta wiosna już z nami zostanie na dłużej. To słoneczko sprawia, że aż chce się wszystkiego bardziej, aż chce się działać i robić same fajne rzeczy. No jest cudownie! 
A dzisiaj, w ten piękny, świąteczny dzień, chcialabym Wam przedstawić perełkę w pielęgnacji, wisienkę na torcie, która jest proponowana przez Pure Beauty! Ten box #skinstreaming sprawi, że nasza cera zyska piękny wygląd. 


#Skinstreaming, czyli prosta minimalistyczna pielęgnacja, polegająca na regularnym stosowaniu podstawowych produktów. Jest to oczywiście świadoma pielęgnacja, bazująca na naszych potrzebach. Mamy tutaj łagodny produkt oczyszczający, serum, odpowiedni poziom nawilżenia, a także bardzo ważna ochrona SPF. Nie ma tutaj przypadkowych produktów, są to jakościowe i skuteczne dermokosmetyki z odpowiednimi składnikami aktywnymi. 
Brzmi genialnie, na pewno warto przyjrzeć się dokładniej konkretnym produktów. No i przyjrzyjmy się razem! 



1 krok - oczyszczenie
CeraVe nawilżająca emulsja do mycia dla skóry normalnej i suchej


Mamy tutaj produkt, który ma idealnie zadbać o najważniejszy krok w każdej pielęgnacji, czyli oczyszczanie twarzy! CeraVe to marka bardzo popularna w przypadku specjalistycznej pielęgnacji. Nawilżająca emulsja delikatnie oczyści i odbuduje barierę ochronną skóry. Poza tym, ta emulsja zadba również o odpowiednie nawilżenie oraz regenerację skóry. Super jest to, że produkt zawiera 3 kluczowe ceramidy i kwas hialuronowy. 




2 krok - serum
Vichy, lilftactiv specialist B3 serum, przebarwienia i zmarszczki


Kolejny etap to serum! Serum przystosowane idealnie do potrzeb naszej skóry. Możemy tuta rozdzielić potrzeby np. na niedoskonałości, nawilżenie oraz przebarwienia tak, jak w moim przypadku. A wiecie, że ja sera uwielbiam! Dla mnie jest to mój ulubiony krok w pielęgnacji. Ja widzę, że serum odmieniło moją pielęgnację na lepsze. 
To serum ma za zadanie zredukować nasze przebarwienia i zmarszczki. Przy okazji, przywróci skórze jednolity koloryt i blask. To serum zawiera 5% niacynamidu, kwas glikolowy oraz witaminę Cg. 




3 krok - nawilżanie
La Roche Posay, toleriane sensitive krem, prebiotyczny krem nawilżający


Następny krok, równie ważny czy nawilżenie skóry. To jest podstawa w każdej pielęgnacji i musimy pamiętać o utrzymaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia. 
Produkt od La Roche Posay zapewni nam intensywne nawilżenie aż do 48 godzin. Ma również za zadanie ukoić skórę, zmniejszyć przebarwienia, łagodzić uczucie ściągnięcia, pieczenia, suchość oraz zaczerwienienia. Poza tym, zawiera między innymi glicerynę, ceramidy, a także wodę termalną. Te wszystkie składniki aktywne cudownie nawilżają i nawodnią naszą skórę. 




4 krok - ochrona SPF
Vichy, capital soleil UV-age daily SPF 50+, lekki fluid przeciw oznakom fotostarzenia


Na koniec mamy tak samo ważny punkt, jak i wszystkie poprzednie, a mianowicie mowa tutaj o ochronie przeciwsłonecznej. Wszyscy już wiemy, że słońce nie ma dobrego wpływu na naszą skórę i jeśli chcemy zachować zdrowy wygląd skóry musimy pamiętać o stosowaniu produktów z jak najwyższą ochroną przeciwsłoneczną. 
I właśnie dlatego mamy tutaj lekki fluid do twarzy, który masz aż SPF 50+, dzięki czemu jesteśmy chronieni przed promieniowaniem UVA i UVB, przy okazji koryguje oznaki fotostarzenia się. Fluid posiada ultralekką formułę opartej na technologii Netlock oraz składnikach aktywnych, czyli 4% peptydów oraz 2% niacynamidu. Jego skuteczność została potwierdzona klinicznie, co sprawia, że tym bardziej warto się nim zainteresować.



I tak o to prezentuje się cała pielęgnacja skinstreaming. Mamy tutaj zachowaną prostotę, ale i utrzymaną jakość, powyższe kosmetyki są fajnie dopasowane do potrzeb mojej skóry i zawierają składniki aktywne, których działanie zostało potwierdzone badaniami. Teraz nie pozostało mi nic innego, jak tylko używać i czekać na rezultaty!
A Wy? Skusicie się na ten sposób pielęgnacji?




[wpis reklamowy]

Podróże małe i duże... z dziećmi

29 marca 2024

 
Mając na pokładzie trzylatkę i półtorarocznego syna, chętnie wybrałabym się w jakąkolwiek podróż samotnie, z mężem. Żeby odpocząć, odetchnąć, pozwiedzać na spokojnie, nie martwić się o to, czy dzieci będą miały co robić, nie szukać odpowiedniej restauracji dla dzieci itd. Szczerze, marzy mi się taki wyjazd, kiedy mogłabym leżeć plackiem, nie martwić się, nie pilnować dzieci, chodzić spać, kiedy się chce, wychodzić wieczorami i nie martwić się o bycie za głośno przy dzieciach. Ale...



No właśnie, ale. Mając dzieci, ciężko jest mi je zostawiać w domu, kiedy ja idę gdziekolwiek. Ciężko jest mi się wyłączyć i czerpać w 100% korzyści z jakiejkolwiek sytuacji, bo z tyłu głowy mam te dzieci i nie potrafię przestać o nich myśleć. No i szkoda by mi było je zostawiać w domu, kiedy tak naprawdę mogą doświadczyć samych super rzeczy, które wyjdą im na dobre, nieważne w jakim wieku są.
Uważam, że każda zmiana otoczenia, nowy kraj, lot samolotem czy jazda autobusem, inni ludzie, inna kultura, inne jedzenie, zwiedzanie zabytków czy muzeów, każde takie doświadczenie wpływa cudownie na rozwój dzieci i ich zachowanie. Sama dużo podróżowałam, jako dziecko za granicą, jak i w Polsce, i nawet jeśli nie pamiętam wszystkiego, to pamiętam dość dużo, mam zdjęcia, filmy i inne pamiątki. Co najważniejsze pamiętam, że dzięki takim wyjazdom miałam okazję spędzać z rodzicami bardzo dużo czasu, a to jest chyba najcenniejsze w tym wszystkim. 

Jako mama dwójki maluchów chciałabym im teraz pokazać cały świat, chciałabym doświadczać z nimi tego wszystkiego, chciałabym zabrać je w miejsca, w których sama byłam i chciałabym być częścią tego, chciałabym widzieć, jak chłoną ten inny świat.



Gdzie zabrać dzieci na wakacje?

CIEPŁE KRAJE
Sama byłam we Włoszech i Grecji i cudownie to wspominam. Uważam, że zabytki mają cudowne i jest tam multum miejsc, które można odwiedzić i pokazać dzieciom, które ich zainteresują, a może obudzą w nich ciekawe zainteresowania. Ciepłe miejsca w Europie są fajnym pomysłem z tego względu, że dzięki przyjemnej pogodzie, nie musimy zabierać ze sobą sporo rzeczy i jest też blisko, więc nie wymęczymy dzieci i siebie daleką podróżą. Poza tym, chciałabym odwiedzić Portugalię, Hiszpanię, bo nigdy nie byłam, a wiem, że jest tam, co zwiedzać.


SKANDYNAWIA
Tu już idziemy w chłodniejsze klimaty, więc pewnie bagażu byłoby stosunkowo sporo, ale kraje skandynawskie to moje małe marzenie, które jeszcze nie zostało spełnione. Uwielbiam zimowy klimat, uwielbiam śnieg, więc fajnie byłoby doświadczyć takiej prawdziwej zimy. Poza tym, zobaczenie zorzy polarnej jest na mojej bucket list.




AFRYKA, AZJA
Kontynuując temat rozwijania dzieci oraz przeżywania z nimi różnych doświadczeń, uważam, że takie odległe i egzotyczne miejsca są najlepsze, żeby nauczyć . A takie miejsca, jak Afryka czy Azja są tak różne od naszego kraju, że tam dzieci mogą mieć niezłą rozrywkę. W Kenii były piękne plażę, zwierzątka morskie, coś niezwykłego nawet dla mnie. Z kolei w Azji, możemy podziwiać piękne widoki, zejść niesamowite jedzenie, zobaczyć niebywałe zabytki. No kosmos. 


Inna kwestia jest taka, że osobiście nie planowałabym takich wakacji z dziećmi na własną rękę. Wydaje mi się, że idealne dopasowanie lotów, dojazdu, hotelu pod kątem wyjazdu z dziećmi jest bardzo ważne! Na szczęście, żyjemy w tak cudownych czasach, że nie musimy robić tego sami. Większość z tych miejsc można odwiedzić korzystając z oferty ITAKI i uważam, że trzeba korzystać z takich opcji ułatwiania sobie funkcjonować. Tym bardziej, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, że czasem drobny wyjazd z dziećmi jest wyzwaniem.


ZAKOPANE 
Czy kogoś dziwi ten ostatni punkt? Nie mogę się doczekać, aż zabierzemy dzieci w Tatry, nie mogę się doczekać, aż będziemy mogli przejść te trasy, które przeszłam ja i przeszliśmy też sami z mężem. Córka już miała okazję być z nami w Zakopanem dwa razy i nawet pójście z 3 miesięcznym bobasem do Doliny Chochołowskiej było dla mnie cudownym przeżyciem. Aczkolwiek mając dwójkę małych dzieci czekam aż dorosną żeby bylo nam łatwiej i przyjemniej. Mimo to, już mamy drobne plany na wypad z dziećmi w Tatry, bo jednak to jest silniejsze od nas. Co z tego będzie - zobaczymy :) 


A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Wakacje z dziećmi, czy jednak nie ma sensu z nimi gdzieś jechać, bo powiedzmy sobie szczerze jest ciężko, nie ma lekko. Aczkolwiek, ja uważam, że warto, warto to przeżywać i warto być razem przynajmniej na większości wyjazdach. 



[artykuł sponsorowany] 


Jak skompletować kosmetyczkę makijażową od zera?

27 marca 2024

 


W perfumeriach znaleźć możemy bardzo wiele kosmetyków. Nietrudno się wśród nich zgubić, warto wiedzieć więc jak skompletować swoją kosmetyczkę od podstaw.

Makijaż cery

Wybierając produkty do makijażu cery warto zdecydować się przede wszystkim na wysokiej jakości podkład. Najbardziej uniwersalna będzie płynna formuła – pozwoli bowiem ona na budowanie krycia w zależności od potrzeb. Podkład dobieramy pod względem koloru twarzy, ale także wymagań cery. Skóry ze skłonnością do przetłuszczania się, nadmiernego wydzielania sebum, zdecydowanie lepiej będą współgrać z podkładami matowymi, z kolei cery wymagające nawilżenia i rozświetlenia pozwolić sobie mogą na produkty właśnie o rozświetlającym wykończeniu. W kosmetyczce nie powinno też zabraknąć korektora, który nałożony pod okiem rozjaśni spojrzenie, ale też takiego, który poradzi sobie z niedoskonałościami pojawiającymi się punktowo. Korektor może też wygładzić optycznie zmarszczki. W makijażu cery przydatny może być także róż. Dobrą praktyką jest stosowanie produktu o rozświetlającym wykończeniu – ożywi on makijaż, odmłodzi nas.

Makijaż ust

Kompletując kosmetyczkę nie sposób pominąć produktów do makijażu ust. W kosmetyczce warto aby znalazł się transparentny olejek o pielęgnującym przeznaczeniu, który nadaje wargom blask. Dobrze jest też zaopatrzyć się w pomadkę w intensywnym kolorze, na przykład w odcieniu chłodnej czerwieni lub fuksji. Tego typu pomadka dobrze sprawdzi się w matowym wykończeniu. Warto również zainwestować w błyszczyk w odcieniu nude, który sprawdzi się w uniwersalnych makijażach. Jeżeli zależy nam na dokładnym rysowaniu kontur ust do wybranej pomadki wybierzmy także konturówkę. Taką kredką można również pomalować całą powierzchnię warg, a potem potraktować je błyszczykiem, aby uzyskać efekt pełnych, jędrnych ust.

Makijaż oka

Wydaje się, że najwięcej produktów w kosmetyczce przeznaczonych jest do makijażu i stworzenia pięknej oprawy oka. Zdecydowanie przyda się kredka do brwi, którą dorysujemy włoski tam, gdzie kontur brwi jest nierówny. Warto też mieć transparentny żel, który pozwoli nam wyczesać i utrwalić brwi. Nie sposób obejść się bez cieni do powiek wysokiej jakości. Kompletując kosmetyczkę od zera warto znaleźć uniwersalną paletę, która sprawdzi się zarówno na dzień jak i na wieczór. Powinna ona zawierać maty w kilku odcieniach – przede wszystkim ciemny brąz, czerń, jasny beż oraz cienie o brokatowym lub metalicznym wykończeniu, które pozwolą stworzyć bardziej wieczorowy make up. Przydać się też mogą cienie w kremie, które wygodnie nałożymy palcem. W ten sposób wykonamy naprawdę szybki makijaż wtedy, gdy nie mamy zbyt wiele czasu. Jeżeli mamy wybrać zaledwie jedną paletę, zdecydujmy się na kolory nude, brązy, złota – to uniwersalne odcienie pasujące do każdego koloru oczu i cery, które wydobędą głębię koloru tęczówki. Warto mieć też liner lub konturówkę, które pozwolą wyrysować linię rzęs przyciemnić oko i podkreślić spojrzenie. Do wykończenia makijażu przyda się też tusz – powinien on wydłużać, pogrubiać, perfekcyjnie rozdzielać rzęsy. Tak zaopatrzona kosmetyczka pozwoli nam wykonać wiele różnych makijaży, które pięknie uzupełnią stylizacje dzienne i wieczorowe.


[artykuł sponsorowany]

Bielenda MakeUp Academy - eco - płynny fluid naturalny

25 marca 2024


Dzień dobry! Jesteście gotowi na święta? Lubicie Wielkanoc czy zdecydowanie jesteście Team Boże Narodzenie? Ja mimo że jestem bardziej team grudniowych świąt, to nie mogę się doczekać Wielkanocy. Uwielbiam to jedzenie i sam fakt, że jest po prostu cieplej i przyjemniej na zewnątrz. I oby te wszystkie prognozy pogody się sprawdzały! 
A dzisiaj przyszedł najwyższy czas na Eco fluid marki Bielenda, który ma być naturalny, Eco, ma mieć też dobre krycie, więc się okaże! Fluid oczywiście znalazłam już dawno w boxie kosmetycznym od Pure Beauty


Bielenda MakeUp Academy
- eco - płynny fluid naturalny



Eco fluid marki Bielenda znajduje się w szklanej buteleczce z pompką. Na opakowaniu mamy jakieś najważniejsze informacje, mamy tutaj SPF10, co też jest fajne, co prawda wyższy SPF byłby mlejj widziany. Pompka działa bez zarzutu, fajnie dozuje fluid na dłoń, jest to niewielka ilość, ale to super, bo lepiej mniej niż więcej, tym bardziej w przypadku podkładów. 
Kolor mamy tutaj 01 jasny beż i muszę przyznać, że jest to bardzo uniwersalny kolor, ale jednak wchodzi w trochę bardziej żółte tony niż różowe, ale nie aż tak bardzo. 
Konsystencja jest dość płynna, ale nie lejąca się. Bardzo fajnie nakłada się nią na twarz za pomocą płaskiego pędzelka. A zapach, jest bardzo ładny i przyjemny. 


Tak jak napisałam, bardzo fajnie nakłada się fluid na twarz. Można bardzo swobodnie dozować ilość produktu. Nie zapycha, nie podrażnia, nie powoduje wysypu niedoskonałości. 
Na twarzy bardzo fajnie da się nim operować, ale krycie ma takie mocno średnie. Koloryt jest w miarę wyrównany, ogólnie twarz prezentuje się bardzo ładnie, ale naturalnie. Naturalnie pod tym względem, że mocniejsze przebarwienia, zaczerwienienia czy pieprzyki będą w dalszym ciągu widoczne. Jeżeli ktoś lubi efekt nieskazitelnie czystej cery, to tutaj będzie czuł zdecydowanie niedosyt. 
Fluid nie ciemnieje na twarzy w ciągu dnia, oczywiście w strefie T czy w okolicach okularów czy nosa w przypadku kataru będzie się powoli ścierał, ale na szczęście nie zostawia pustych plam. Jest to zawsze delikatne przejście, które aż tak się nie rzuca w oczy. 



Jeśli chodzi o moje końcowe odczucia, muszę przyznać że dla mnie ten podkład tak na co dzień sprawdza się bardzo dobrze. Ja nie czuje potrzeby posiadania cery jak z Photoshopa na co dzień, kiedy idę do pracy czy nawet na jakieś wyjście wieczorne. Aczkolwiek jeśli byłaby to już gruba impreza, która trwa dużo dłużej, jak np. wesele lub byłaby to impreza, na której by mi zależało to zdecydowanie jest to dla mnie za mało. 
Fajnie że jest lekki, nie zapycha i nie podrażnia, na co dzień mi w zupełności wystarcza, ale mimo wszystko wolałabym coś lepszego. Więc tutaj musicie mieć to na uwadze, że efekt krycia jest lekki. 


Znacie go? Jak wrażenia? 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

 

Anwen - marakuja - olej do włosów wysokoporowatych

22 marca 2024

 
Dzień dobry! Oficjalnie witam Was w wiosenny, piękny dzień! Jak się macie? Gotowi? Ja się bardzo cieszę, już naprawdę jest przyjemniej i więcej ciekawszych rzeczy można robić z dziećmi. A to jest naprawdę spory plus, którego kiedyś nie widziałam. 
A dzisiaj mam dla Was cos do włosów, produkt, wobec którego miałam dość spore oczekiwania. Bardzo mnie ciekawią kosmetyki Anwen już od dawna, ale jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Do teraz, bo teraz ostro się wzięłam za pielęgnację włosów i jazda! 


Anwen - marakuja - 
olej do włosów wysokoporowatych




Olejek marakuja dostajemy w szklanej butelce z pompką. Mamy piękna etykietę, w super kolorach, bardzo w moim stylu i z najważniejszymi informacjami. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się i dozuje fajną ilość olejku. Nie miałam nigdy problemu z tym, że mam za dużo i nie mam co z nim zrobić. Lepiej za mało i sobie delikatnie dokładać niż za dużo. Tym bardziej w tej sytuacji. 
Bo olejek jest bardzo gęsty, bardzo łatwo jest z nim przedobrzyć i dać za dużo. Konsystencja jest bardzo olejowa, tłusta, co nie powinno nas dziwić. Jest bardzo treściwa i konkretna. Zapach jest ładny, nie przypomina mi marakui, ale w dalszym ciągu jest okej. Nie utrzymuje się też na włosach, więc tutaj zapach nie ma większego wpływu. 


Stosowałam olejek do olejowania włosów, jak i do zabezpieczenia końcówek. 
Po pierwsze, jeśli chodzi o olejowanie włosów, to ten olejek bardzo mocno wnika we włosy, oddziałuje na nie od środka i mam wrażenie, że wchodzi w nie bardzo głęboko. Nie miałam problemu z jego zmyciem, nie spływał mi też z włosów. Za to po takim olejowaniu, włosy były nawet odżywione i nawilżone. Czułam różnice w dotyku, miałam wrażenie, że wszelkie ubytki włosów zostały wypełnione, ale u mnie włosy często w dotyku były dość twarde, trochę sztywne. Traciły na sprężystości i nie były takie elastyczne czy sypkie. Końcówki wyglądały lepiej, ale bez szaleństw. Musiałam bardzo dobrze dobierać całą pielęgnację włosów pod ten olejek, co było dla mnie dość dziwne. Zazwyczaj czegokolwiek bym nie użyła to efekty były super, a tutaj zależy. Chociaż, miałam też wrażenie, że włosy były fajniejsze dopiero następnego dnia od mycia. 
Stosowałam też czasem, jako zabezpieczenie końcówek, ale tutaj dość rzadko i nie szalałam. W związku z konsystencją, bardzo łatwo było przedobrzyć i przesadzić. Co kończyło się niestety sklejeniem się włosów i ich nieświeżością. Więc tutaj trzeba było uważać. Dlatego, ja rzadko kiedy nakładałam go na suche czy mokre włosy, wiedząc że nie będzie zmywany. 


No i dlatego ja sama nie wiem. Raczej mam wysokoporowate włosy dalej, więc olejek powinien się sprawdzić na moich włosach, ale tutaj coś mi nie grało. Coś nie do końca działało tak, jak powinno, a szkoda! Łudzę się, że moje włosy już poszły w średniopory i dlatego tak wyszło nie do końca jak powinno, ale ostatecznie jakoś średnio byłam zadowolona z tego olejku. A szkoda! 


A Wy, znacie go? Jakie macie odczucia? Koniecznie dajcie mi znać! 


Himalaya - anti plaque - Ziołowa pasta od zebów

20 marca 2024

 
Hej! Zaskoczeni ostatnią pogodą? Jeszcze niedawno tak się jarałam, że czuć wiosnę w powietrzu, że jest już tak fajnie, ciepło i przyjemnie, a tu proszę. Zawitał do nas nawet śnieg i to takie ilości dość spore! Szok.. Ale w marcu, jak w garncu, więc nikogo to nie powinno dziwić.
Dzisiaj chciałabym Was zapoznać z produktem, który według mnie należy do kategorii podstawowej pielęgnacji od marki Himalaya. Ja się bardzo cieszę, że mam możliwość sprawdzać na sobie takie produkty, bo w końcu im naturalniej tym lepiej, a w końcu z pastą do zębów może być różnie. Dzięki Pure Beauty od jakiegoś czasu używam ziołowych past do zębów i jak o nich z reguły nie piszę tak o tej stwierdziłam, że trzeba napisać recenzję! No to czytajcie. 


Himalaya -anti plaque - 
ziołowa pasta do zębów




O pastach do zębów zazwyczaj się nie wypowiadam, bo jest to bardzo indywidualna kwestia i każdy ma swoje potrzeby oraz preferencje. Ale o tej paście muszę Wam coś napisać, bo myślę, że warto. 
Mamy tutaj standardowe opakowanie, bez szaleństw, bez żadnych udziwnień. Opakowanie jest dość miękkie, ale wygodnie się z niego korzysta. Konsystencja pasty jest mocno zbita i gęsta, ale też wygodnie się jej używa. Co prawda trzeba uważać, żeby nic nigdzie nie uciekło ze szczoteczki do zębów, ale poza tym - wszystko tutaj gra. Zapach jest dość standardowy, ziołowy, nie ma tutaj żadnych udziwnień czy nowości/rewelacji.


Ta pasta pieni się dość niewiele i delikatnie, aczkolwiek nie wpływa to na mycie zębów. Ta pasta, jak na wszystkie inne ziołowe produkty do mycia zębów jest bardzo odświeżająca i naprawdę sprawdza się super. Bardzo dobrze myje się nią zęby, nie trzeba dokładać pasty itp. Zęby są czyste i dokładnie doczyszczone, a oddech jest świeży i czujemy się świeżo i dobrze przez długi czas. Ja często po tych ziołowych pastach miałam wrażenie, że jednak nie były tak odświeżająca, ale tutaj myślę, że efekt jest tak jak po typowych, drogeryjnych pastach. Co ja osobiście uważam za ogromny plus. Mamy świetny skład produktu bez tych wszystkich wypełniaczy, a efekty są jak najbardziej pozytywne. 


I ten rezultat utrzymuje się całkiem długo. W połączeniu z płynem do płukania ust uzyskujemy idealny efekt, taki jak właśnie potrzebujemy. Poza tym, ja mam problem z odkładającym się kamieniem nazębnym i regularnie chodzę już na czyszczenie. Ta pasta na chwilę obecną pomaga mi utrzymać ten stan, jaki mam po czyszczeniu. Nie zauważyłam, żeby kamień się pojawiał, więc jestem bardzo zadowolona. Super, że są pasty zawierające naturalne składniki, a działają tak dobrze, jak te zawierające różne inne, często sztuczne składniki. 



[współpraca reklamowa]

Miya Cosmetics - myCLEANhero - Oczyszczająco-peelingujące masełko 4w1

17 marca 2024

 
Dzień dobry! Witam się z Wami w niedzielę. Czas leci jak szalony, czas w mojej nowej pracy to już w ogóle jest jakieś szaleństwo. Ale bardzo fajnie, dużo się dzieje, dużo się zmienia, a ja przeżyłam ostatni tydzień i jestem z siebie bardzo dumna! Chociaż muszę przyznać, że bez ogromnej pomocy pewnych osób na pewno byłoby ciężko, ale udało się i jakoś przetrwaliśmy. 
A teraz mam dla Was nowość u mnie od Pure Beauty, moje nowe cudeńko, które mnie zafascynowało od samego początku. Miya Cosmetics masełko 4w1, które nadaje się do wielu rzeczy i już Wam mówię, co i jak! 


Miya Cosmetics - myCLEANhero - 
Oczyszczająco-peelingujące masełko 4w1





Masełko znajduje się w niskim słoiczku, mamy solidną zakrętkę, która nie przepuszcza wody do środka, ale i mamy dodatkowe sreberko, które chroni produkt. I tutaj uważam, że to jest naprawdę super, bo masełko jest cały czas pod prysznicem i nie zauważyłam, żeby woda dostała się do środka. Na opakowaniu znajdziecie wszystko, co trzeba. 
Konsystencja tego masełka jest bardzo gęsta i treściwa. Jest też zbita, więc może się zdarzyć, że nam spadnie po prostu z dłoni przy nie uwadze. Ale jak się o tym pamięta to możemy być spokojni. Zapach jest bardzo ładny! Taki lekko orzechowy, trochę orientalny, taki jakby tajemniczy, ale jest bardzo ładny.


U mnie to masełko zdecydowanie króluje, jako masełko do demakijażu. Po rozgrzaniu i rozsmarowaniu masełka w dłoniach zmienia swoją konsystencję w kremową. Po nałożeniu na twarz wykonujemy delikatny masaż, który naprawdę super rozpuszcza makijaż i wszystko to, co znajduje się na twarzy. Nie pozostawia po sobie praktycznie nic. Ja i tak preferuje dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc potem i tak używam jakiś żel do twarzy i tutaj naprawdę, nic na tej twarzy nie zostaje. Skóra nie jest podrażniona, zaczerwieniona ani zapchana. Oczy również nie są zamglone czy łzawiące. 
Ja już od dawna preferuję wykonywanie demakijażu pod prysznicem, jest to dla mnie najszybsze i najbardziej efektywne. I to masełko naprawdę fajnie mi pomaga w tym etapie pielęgnacji. 


Ja jestem bardzo zadowolona z działania tego masełka! Super mi się zmywa makijaż, co najważniejsze to skutecznie i bardzo, szybko! A na tym mi zależy wieczorami, żeby szybko sprawnie zadziałać i zrobić, co trzeba. Ja obecnie z dziećmi nie mam czasu na powolną i wymuskaną pielęgnację, więc takie kosmetyki są u mnie pożądane.
Nie używałam masełka, jako olejku do masażu czy maski rewitalizującej, głównie z tego względu, że niestety obecnie nie mam na to czasu ani możliwości. A w przypadku masek mam inne produkty przeznaczone do tego, więc chwilowo szkoda mi stosować super produkt do demakijażu, jako maskę. Aczkolwiek, super sprawa jest w takich kosmetykach wielozadaniowych, bo np. zabierając gdzieś jeden produkt, możemy się poratować w różny sposób. A to jest ekstra!


A u Was jak wygląda zmywanie makijażu? Jakie produkty są u Was top jeśli chodzi o wieczorną pielęgnację? 


[wpis reklamowy] 

FaceBoom - nawilżające chusteczki do demakijażu

15 marca 2024

 
Cześć! Co tam u Was słychać? Jak się macie? U mnie jakoś leci, raz lepiej, raz gorzej, ale najważniejsze, że do przodu. Ten tydzień roboczy już się kończy, zaczynamy weekend. W końcu weekend, w końcu jakaś imprezka się szykuje, w końcu coś się zaczyna dziać i do przodu. Bardzo się cieszę na ten dzisiejszy dzień i w końcu spada mi ogromny kamień z serca. Więc tak, teraz można zacząć działać na pełnej!
A skoro tak, to przyszedł czas na recenzję chusteczek do demakijażu, które mi się na maksa przydały i zresztą przydają się nadal. Wy już to wiecie, że marka Pure Beauty dba o nas w każdej sferze pielęgnacyjnej i kosmetycznej itp. Więc już możecie się domyślać, jaki wydźwięk będzie miała dzisiejsza recenzja, ale w dalszym ciągu chciałabym Was zaprosić do zapoznania się ze szczegółami produktów od marki Faceboom


Faceboom - seboom - 
normalizująco oczyszczające chusteczki do demakijażu




Faceboom nawilżająco oczyszczające
chusteczki do demakijażu



Chusteczki, jak widzicie są zapakowane w fajne plastikowe opakowania, zielona wersja jest normalizująca i bardziej nadaje się do problematycznej skóry, tłustej, mieszanej, z kolei różowa idealnie się sprawdzi u osób z cerą normalną. Ale obie wersje mają za zadanie oczyścić twarz z makijażu i zanieczyszczeń, a także w razie potrzeby odświeżyć  i ukoić naszą skórę. 
Opakowania są bardzo wygodne, nie ma problemu z wyciąganiem chusteczek z opakowania. Nic się nie rozrywa, nie wychodzi pół opakowania na raz, naklejka do zamykania działa cały czas bez zarzutu i wszystko tutaj gra. Mamy najważniejsze informacje, wiemy, jak dokładnie mamy obchodzić się z tymi chusteczkami i jest klasa.


Działanie chusteczek jest bardzo na plus. Nie podrażniają skóry, nie powodują zamglenia oczu, nie sprawiają, że coś piecze, czy że skóra się robi czerwona. Co najważniejsze, to fakt, że te chusteczki są bardzo nasączone płynem oczyszczającym. Nie ma tutaj znaczenia, którą chusteczkę wyciągamy, czy ta na górze, czy na dole, czy po środku, nie zdarzyło mi się, żeby ten produkt wysechł, 
Jeśli chodzi o demakijaż to chusteczki naprawdę świetnie zdają egzamin. Zmywają wszystko, co trzeba, oczyszczają skórę ze wszystkich kolorowych kosmetyków, zmywają kosmetyki podstawowe, jak i spokojnie zmyją nawet najciemniejszy, imprezowy makijaż oczu. Wiadomo, że przy okazji takich chusteczek to my musimy zadbać o to, żeby wszystko zostało zmyte, to my musimy zadbać o to, żeby chusteczki dotarły do każdego miejsca na twarzy. Jeśli tylko będziemy o tym pamiętać, to spokojna głowa! Wszystko będzie grało. 


Poza tym, te chusteczki się pienią, co też ułatwia nam sprawę i zadanie.  I dzięki temu sprawdzają się u mnie jeszcze przy okazji dzieci. Ja wiem, że lepiej u dzieci nie stosować żadnych takich kosmetycznych produktów, ale myślę, że kto ma dzieci w podobnym wieku, co moje robaczki ten wie, że jak się dorwą do długopisów, markerów, kredek, czy czegokolwiek co się ciapie, to jest różnie. I naprawdę, te chusteczki z twarzy i z rąk moich dzieci zmywały jak dotąd wszystko. I jak coś to nie podrażniły moich dzieci, nie wystąpiło u nich też żadne zaczerwienienie czy jakakolwiek inna reakcja alergiczna.

Ja takie produkty uwielbiam, ratuję się nimi wtedy, kiedy nie mam możliwości zmyć makijażu pod prysznicem, kiedy coś się wydarzy, coś się spieszę, i muszę to zrobić tu i teraz tak, jak stoję. W podróży też świetnie się spisują, wiadomo. Więc u mnie, bardzo się przydają!

Znacie takie produkty? Ratujecie się nimi czasem?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Dermacol - Love my Face - Krem rozjaśniający do twarzy

13 marca 2024


Hej! Jak tam, co tam? U nas trwa w najlepsze szalony tydzień, ale na szczęście powoli, powoli dobiega ku końcowi i jakoś lepiej mi z tą myślą. Ale weekend też szykuje się szalony, więc powoli wchodzimy w wiosnę, powoli zaczynają się zajęte weekendy i przychodzi czas, że trzeba będzie wszystko planować z wyprzedzeniem. Ale fajnie, dobrze że się dzieje. Będzie się działo jeszcze więcej. 
A dzisiaj przyszedł czas na recenzję marki, której dawno tutaj nie było. Dermacol! Pamiętam, jak był bum na tę markę, co mnie wcale nie dziwi, bo wszystko mają super! A dzisiaj sprawdzimy, czy krem do twarzy, czyli bazę i podstawę pielęgnacji mają super. 


Dermacol, krem rozjaśniający do twarzy
- Love my Face - 




Krem znajduje się w przeuroczej i dziewczęcej tubce, a sama tubka początkowo znajduje się w kartonowym opakowaniu. Nie dowiemy się zbyt wielu szczegółów z opakowań, ale całe szczęście mamy Internet i on mi zawsze służy największą pomocą, kiedy mam takie produkty, które nie wiem jak ogarnąć. Tutaj mamy o tyle dobrze, że jest to krem do twarzy, więc dużej filozofii w użytkowaniu nie ma. Jak podłożymy tubkę pod światło będziemy widzieć dokładnie zużycie.
Konsystencja kremu jest bardzo typowa, nie jest zbyt rzadka ani za gęsta, nie przelewa się przez palce i nie ma też problemów z nakładaniem na twarz. Za to sam krem jest dalej utrzymany w dziewczęcych tonach i jest różowy, nie wpływa to jednak na kolor skóry. Zapach jest bardzo ładny, słodki, kwiatowy - nic konkretnego mi nie przypomina, ale jest ładny.



W kwestii działania krem jest bardzo przyjemny. Bardzo dobrze współpracuje z innymi kosmetykami do pielęgnacji, jak i do makijażu. Nic się nie roluje, nie waży, kolor się nie zmienia, nie wpływa też wcale na jakość produktów, co jest bardzo dobrze.
Krem bardzo fajnie działa na twarz, nie są zauważalne jakieś mocne i drastyczne zmiany, ale skóra jest nawilżona, lekko odżywiona, nie jest przesuszona ani zapchana. Nie spowodował, że nagle pojawiło się na twarzy mnóstwo wyprysków. Skóra jest w bardzo przyzwoitym stanie. Jest miękka, gładka i miła w dotyku. 


Tak, jak pisałam efekty nie są jakieś spektakularne, ale też mam to szczęście, że moja cera jest w bardzo dobrym stanie już od dłuższego czasu. Nie mam z nią problemów, więc cieszę się, że ten krem tylko podtrzymał u mnie te efekty. Nie było wow, ale musze przyznać, że krem jest okej. Nic złego mi nie zrobił, nie zapchał mnie, nie spowodował żadnego wysypu, więc to dobrze. Nadaje się na noc i na dzień, także jeżeli ktoś nie potrzebuje czegoś specjalistycznego, to ten krem może się okazać fajny.




Kobieca Moc - Pure Beauty Box

11 marca 2024


Heloł! Jak się macie? Coś nowego słychać? Już się chyba wszyscy przyzwyczaili do tego, że jest marzec. Wszyscy liczą na wiosnę, a tu pogoda robi psikusa i wróciły do nas słabsze dni. Ja to w ogóle w tym tygodniu będę ledwo funkcjonować, więc trzymajcie za mnie kciuki. Żebym przetrwała! 
Na pocieszenie mam dla siebie oczywiście boxa, który mi się przyda! Zamierzam w tym miesiącu sama sobie pokazać te Kobiecą Moc


Jak widzicie pudełko Pure Beauty, jak zawsze, jest wypełnione po brzegi różnorodnymi produktami. Mamy coś do włosów, do twarzy, do dłoni, do paznokci, jest coś kolorowego, ale i oczywiście pielęgnacyjnego. Znajdziemy tutaj nawet kosmetyki z wyższej półki, ekskluzywniejsze, które pachną obłędnie! Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności, czas na openbox! 



MANUFAKTURA CUKIERKÓW ręcznie wyprodukowany lizak - serduszko
Pudełko rozpoczynamy od słodkiego akcentu, z którego bardzo ucieszyła się moja córka. I nie powiem - ja też się ucieszyłam. Ten lizak jest tak samo obłędny, jak wygląda. Widzicie te wyraziste i pełne kolory, to możecie sobie wyobrazić, że smak jest równie pyszny. Oczywiście, że ukradłam go córce na chwilę, żeby spróbować, ale szybko odebrała go sobie z powrotem. Nie dziwię się! 



EFEKTIMA - vege - redukujące worki i upiększające hydrożelowe płatki pod oczy, bakłażan & ogórek
Te płatki pod oczy to jest produkt, którego ja potrzebuję obecnie. W tym tygodniu różnie może być, mogę nie spać, mogę nie jeść, mogę tylko latać i ogarniać dzieci. A tutaj mamy płatki dbające o jędrność oraz witalność! Poza tym, mój młodzieńczy blask i pełne świeżości spojrzenie zostanie przywrócone. Skóra oczywiście zostanie nawilżona, wygładzona, rozjaśnione i zrelaksowana. Kocham! 



PUREDERM nawilżająca maska do rąk w postaci rękawiczek
Na te obecnie panujące chłody i powrót zimy, te rękawiczki będą genialne! Intensywne nawilżenie, poprawa elastyczności, pomoc przy suchych, szorstkich i przepracowanych dłoniach. Maska wnika szybko i głęboko, chroni, nawilża, odżywia, wygładza, łagodzi i mocno przyspiesza regenerację. 



BOSKA NAILS - go spring - lakier hybrydowy
Co prawda na sobie sama hybryd nie robię, ale osoba która je wykonuje również korzysta z tych lakierów i wypowiada się o ich w samych superlatywach. Nawet teraz mam na paznokciach kolor biały i jest to najbardziej kryjący biały ever. Tu ten niebieski, smerfowy kolor jest cudowny. Postaram się, jakoś go zaprezentować na paznokciach! 



BIOLAVEN dezodorant
Bardzo się cieszę, że trafił się tutaj dezodorant w kulce. Po pierwsze, właśnie takich używam, a po drugie takie produkty które są Must have u każdego na pewno się nie zmarnują i zawsze się przydadzą, co jest ekstra! Ten jest naturalny, dzięki czemu nie zaburza mikrobiomu skóry. Poza tym, oczywiście eliminuje nieprzyjemny zapach i pochłania wilgoć. 



BEAUTE MARRAKECH - nigella - olej kosmetyczny z nasion czarnuszki siewnej
I tutaj mamy produkt wow, słyszałam o nim już bardzo dużo, na dodatek same pozytywne opinie, więc na maksa się cieszę, że go mam. Olej z czarnuszki jest przeciwzapalny, zapobiega powstawaniu niedoskonałości skóry. Poza tym łagodzi, koi zmiany skórne, wygładza, utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia, a także ogranicza produkcję sebum. Odżywia i poprawia kondycję nie tylko skóry, ale i włosów i paznokci! 
lub EFAS suplement diety olej z nasion czarnuszki



MIYA COSMETICS  oczyszczające mleczko peelingujące masełko 4w1
Nie muszę mówić, że uwielbiam markę Miya, więc ten produkt w boxie bardzo mnie ucieszył! Masełko, a jeszcze nie miałam do czynienia za bardzo z masełkiem do twarzy, a tutaj mamy 4 działania w jednym. Są to demakijaż, oczyszczenie, masaż oraz maseczka! Skutecznie zmyje makijaż twarzy oraz oczu i wszelkie zanieczyszczenia, a także wyglądzie skórę. 



SO!FLOW BY VIS PLANTIS emolientowy olej do wlosów średnioporowatych i z tendecją do puszenia
Szampon humektantowy sprawdza się u mnie genialnie, a tutaj mam emolientowy olej do włosów, który na pewno okaże się dla mnie zbawieniem. Tym bardziej teraz kiedy znowu jestem w fazie rozjaśniania włosów, więc potrzebuje spotęgowanego działania. Mamy tutaj połączenie między innymi oliwy z oliwek, oleju że słodkich migdałów oraz olej ryżowy. Włosy będą nawilżone, odżywione i pełne blasku. 



DR IRENA ERIS - circalogy - odżywczo-wzmacniająca maska na noc
Maska o żelowej konsystencji, która odżywia, rewitalizuje, wzmacnia i nawilża. Składniki aktywne działają na wydzielanie sebum i dostarczają witamin. Skóra odzyska piękny i zdrowy, wypoczęty wygląd, czego ja tak bardzo potrzebuję! Poza tym, pachnie fenomenalnie, zakochałam się, jak tylko uchyliłam wieczko i naprawdę, jest moc! 
lub Dr Irena Eris circalogy rozświetlający krem pod oczy



BODYBOOM peeling z pestek jagód
Ja bardzo lubię te peelingi do ciała, są naturalne, mają fajne działanie i opakowania są tak genialne i nadające się do późniejszego użytku, że wow! Ten peeling z pestek jagód odżywia, wygładza, złuszcza martwy naskórek, wyrównuje strukturę skóry, a także nie zapominajmy o tym, że nawilża i odżywia, i przeciwdziałać starzenia się skóry. 



HIMALAYA - gum expert anti-plaque - pasta do zębów
Kolejny uniwersalny produkt, który na pewno się nie zmarnuje. A ja musze przyznać, że o dziwo jestem zakochana w tych ziołowych i naturalnych pastach. Ta ma tak wybrane składniki aktywne, jak np. miswak, goździki czy cynamon, że przeciwdziała tworzeniu się płytki nazębnej. Mamy też ochronę przed bakteriami i kompleksową pielęgnację zębów. 



BEBIO COSMETICS - 3erageless beauty - naturalny nawilżająco-normalizujący tonik do twarzy
Na koniec mamy wisienkę na torcie, idealne zakończenie czy rozpoczęcie każdej pielęgnacji twarzy, a mianowicie tonik! Ten wyrówna pH skóry, koi, nawilża i odżywia. Mamy tutaj zawartość aż 180 aminokwasów o właściwościach uelastyczniających, wygładzających i ujędrniających, co brzmi zacnie i przydatnie! 
lub Bebio Cosmetics - longevity - regeneracja i odżywienie naturalny balsam na osłabione pasma i końcówki, Bebio Cosmetics - ageless beauty - naturalny nawilżająco-oczyszczający płyn micelarny



Jak oceniacie box? Co byście chcieli już wypróbować? Dajcie mi znać i biorę się za testowanie!


[wpis reklamowy]