Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oczy. Pokaż wszystkie posty

Garnier Vitamin C rozjaśniające płatki pod oczy

14 lipca 2026

 
Dzień dobry! Co u Was ciekawego słychać? Jak Wam lecą wakacje? U nas standardowo sporo się dzieje, dużo okazji, dużo wyjazdów i różnych uroczystości, a planów mam jeszcze więcej, mam tylko nadzieję, że uda mi się wszystko zmieścić w czasie i budżecie i uda nam się zrealizować większe i fajniejsze plany. A chwilowo staram się jak mogę nadrobić wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia!
A jak już jestem zabiegana, to wiadomo ciężko się wyspać, ciężko się napić i ciężko ogarniać, dlatego uwielbiam wszystkie maski w płachcie, jak i płatki pod oczy, które rano ratują moją skórę i cały wygląd buzi. A teraz chwilowo testuję najczęściej te od Garnier! No to lecimy i z tymi płatkami!


Garnier Vitamin C
rozjaśniające płatki pod oczy





Płatki pod oczy znajdują się w standardowym opakowaniu, większość masek i płatków znajduje się teraz właśnie w takich opakowaniach, mamy tutaj bardzo ładną grafikę, do tego oczywiście wszystkie najważniejsze informacje. Bardzo wygodnie się otwiera - wszystko zdecydowanie tak jak być powinno. Przyczepię się jedynie do tego, jak te płatki znajdują się w środku, ogólnie leżą tam luzem, nie znajdują się w żadnym dodatkowym 'podajniku', a szkoda bo jest to zdecydowanie wygodniejsze, ja czasem się boję, że coś podrę albo mam rozkminę, czy w ogóle znajdę to, co powinnam.
Te płatki pod oczy znajdują się w formie grubszego materiały, mocno nasączonego produktem, nie są żelowate, bardziej czuć tu właśnie materiał, który na szczęście się nie rwie, nie spada z twarzy, nie ześlizguje się z niej. Kształt mamy symetryczny, więc nie rozkminiamy, jak położyć je na twarzy. Zapach jest słabo wyczuwalny.



Ja uwielbiam to, że te wszystkie płatki są po prostu chłodne, dając je do lodówki przed użyciem wzmocnimy jeszcze ten efekt, ale one i tak dają cudowne uczucia ochłodzenia, odświeżenia i mocnego rozjaśnienia. Płatki sprawiają, że skóra pod oczami staje się mocno nawilżona, odżywiona i taka odprężona. Widać, że cienie i worki pod oczami momentalnie stają się mniejsze i mniej widoczne, a na tym mi najbardziej zależy. Delikatna skóra staje się mocno elastyczna i ujędrniona, spojrzenie nabiera wyrazu i całą twarz wydaje się być dużo bardziej wypoczęta niż jest w rzeczywistości - rewelacja!
Płatki pod oczy nie uczulają i nie powodują łzawienia, co jest super!


No cóż, ja jestem fanką, bardzo je lubię, robią robotę i spełniają swoją funkcję, robią dokładnie to, co robić powinny, a to jest ekstra! Bardzo polecam i chcę więcej! Tym bardziej, że zbliżają się chrzciny, wesela, wyjazdy, więc trzeba jakoś wyglądać! Super!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Vianek nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z lnu

24 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Mamy już środę, a ja już się szykuję na ten nadchodzący, turbo gorący weekend. Planuję, co będziemy pić, jakie przekąski może przygotować, w co się zaopatrzyć, żeby przetrwać, a zarazem żeby fajnie spędzić czas. Oczywiście basen został kupiony, teraz tylko trzymajmy kciuki, że dojdzie do nas przed weekendem, a ja już się nastawiam, że może trochę uda się w nim odpocząć.
A zanim beztroski, upalny weekend mam dla Was dziś recenzję produktu pod oczy. Tym razem, padło na markę Vianek, markę, która ma super składy i naprawdę bardzo przyjemne produkty. Ja też bardzo dużą wagę przykładam do kremów pod oczy i jest to moja dosyć problematyczna strefa, dlatego mam tu spore wymagania, nie jest lekko mnie zadowolić!


Vianek nawilżający krem pod oczy
z ekstraktem z lnu





Krem pod oczy od Vianek znajduje się w standardowym opakowaniu dla tej marki, jest to dość wąska tubka, nawet niewielka, taka która świetnie leży w dłoni i naprawdę wygodnie się jej używa. Tubka jest najpierw w kartoniku, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Samo opakowanie tak jak pisałam jest wygodne w użyciu i nie zapominajmy, że ma pompkę, która dozuje idealną ilość produktu. Jedna niepełna pompka wystarcza całkowicie do nałożenia na skórę pod oczami.
Krem ma naprawdę super lekką konsystencję, jest mega delikatna, szybko się wchłania. Naprawdę świetnie się sprawdza teraz latem w te upały, kiedy jest turbo gorąco, skóra się poci od wyjścia z łózka, więc ten krem świetnie pasuje mi w tę pogodę. Zapach jest niesamowicie delikatny, ja praktycznie nic nie czuję.



Tak, jak pisałam, krem się wchłania błyskawicznie, ale nie znika, nie jest tak, że się wchłania a my mamy odczucie, jakbyśmy nic wcześniej na skórę nie nałożyły. Co to, to nie! Skóra jest bardzo miękka, delikatna, ujędrniona i elastycznie, a do tego bosko nawilżona i odżywiona. Wszystko jest utrzymane na naprawdę idealnym poziomie, skóra nie jest obciążona, pory się nie zapychają, skóra jest nawilżona, a w dalszym ciągu oddycha. Krem fajnie przygotowuje tę część skóry pod oczami na cały dzień, jak i pod makijaż. nie powoduje ciemnienia makijażu ani ważenia się produktów nakładanych później. Wszystko tutaj gra.



Jeśli chodzi o moje własne odczucia, to ja borykam się jednak z mocno podkrążonymi oczami, jak i cieniami, workami i wszystkim, co tam się może znaleźć. Ten krem super nawilża skórę i utrzymuje wszystko to, co inne produkty zdziałały wcześniej. Nie mamy tutaj kroku do tyłu, skóra jest naprawdę w dobrym stanie. Brakuje mi chociaż minimalnego działania na obrzęki, czy podkrążenia, ale zdaję sobie sprawę, że ten krem tego po prostu nie robi, on ma głównie pielęgnować, nawilżać i uelastyczniać i to właśnie robi. 
Krem bardzo ładnie wygląda, jest niewielki więc wszędzie się mieści, a to jest ogromny plus przy mojej ilości kosmetyków. Jest też wydajny, nie ma potrzeby używać dużej ilości kremu, mniejsza świetnie się sprawdzi, zadziała równie dobrze.


Mi pasuje ten krem, głównie na tę pogodę, nie jest ciężki, jest lekki, a cały czas nawilża i pielęgnuje te okolice oka, prawda jest taka, że moje problemy rozwiążą się też pod warunkiem, że będę piła więcej wody i będę więcej spała, a w dramatycznym sytuacjach zimna łyżka pomoże. Więc fajnie! Ja wiem co robić, żeby dobrze wyglądać, a Wy wiecie, jaki krem się fajnie sprawdzi latem na skórę pod oczami!
Dzięki Pure Beauty, jak zawsze za idealny dobór kosmetyków do swoich boxów.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Miss Sporty Pump Up - Extreme volume tusz do rzęs

21 grudnia 2025

 
Dzień dobry, a nawet dobry wieczór! Niedzielny wieczór, spokojny, trochę nie, dzisiejszy dzień przeznaczyłam trochę na ogarnianie, ale też i nie ze wszystkim się niestety wyrobiłam. Ale będę miała jeszcze wolny wtorek, więc liczę na to, że wtedy okiełznam swoją szafę, bo to jest zdecydowanie najgorsze moje miejsce w tym roku. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby wszystko poszło po mojej myśli!
A dzisiaj chciałabym Wam jeszcze pokazać tusz do rzęs, wierzę, że znajdzie się osoba, która na święta zostanie bez tuszu, bo czasem kosmetyki kończą się w nieoczekiwanym momencie! A pomalowane rzęsy, nawet jakimkolwiek tuszem to ważna sprawa. Uwierzcie mi, że zdarza mi się po prostu zapomnieć o tuszu i zawsze każdy do zauważy! Jednak to spojrzenie robi robotę. A ja dzięki Pure Beauty odkrywam, ciągle odkrywam cudowne produkty, więc pytanie, czy tusz do rzęs od Miss Sporty będzie należeć do tych cudowności? 


Miss Sporty Pump Up
Extreme Volume - tusz do rzęs




Tusz do rzęs znajduje się w fioletowej, grubszej buteleczce. Ten kształt opakowań zamiast zwraca moją uwagę, bo jakoś tusze do rzęs, które były dawno temu w takich opakowaniach były moimi ulubionymi. Jakoś działa tutaj na mnie mocny sentyment. Opakowanie jest bardzo fajne, bardzo lubię taką kolorystykę. Szczoteczka bardzo mi się podoba, uwielbiam kiedy włosie jest ułożone bardzo gęsto, kiedy tych włosków jest mnóstwo. Mam wrażenie, że takie szczoteczki super sprawdzają się na moich dość krótkich i mało okazałych rzęsach. Tusz do rzęs świetnie wyłapuje każde nawet najmniejsze włoski. 


I tutaj naprawdę ta szczoteczka potrafi zdziałać cuda, rewelacyjnie zgarnia wszystkie rzęsy, pogrubia je i wydłuża. Tusz do rzęs nie dobija się na górnej ani dolnej powiece, nie ma też problemu z pomalowaniem dolnych rzęs. Rzadko kiedy zdarzyło mi się coś uciapać, a jeśli już to jest to bardziej kwestia mojej nieudolności, oczywiście. Tusz do rzęs Pump Up ma mega czarny kolor, który podkreśla spojrzenie, że ahh! Uwielbiam ten tusz, świetnie się nadaje na co dzień, ale i na większe wyjścia potrafi zdziałać cuda. Niesamowite jest też to, że jest on niewyczuwalny na rzęsach. Nie skleja ich, nie tworzy grudek. czasem jadąc do pracy sprawdzam czy aby na pewno pomalowałam tego dnia rzęsy, bo nie czuję, żeby były pomalowane. Jest bardzo lekki, ale w makijażu robi furorę. 


Nie udało mi się niestety zrobić zdjęć, jakoś ostatnio naprawdę nie mam zdjęć do selfiaczków. Nie ważne czy chciałabym pokazać tusz do rzęs, czy podkład te zdjęcia są tak niewyjściowe, że szok! Więc musicie uwierzyć mi na słowo, że Extreme Volume Pump Up to tusz do rzęs, który idealnie się sprawdzi! Sprawia, że rzęsy są widoczne, mimo swojej lekkiej i niewyczuwalnej konsystencji. Rzęsy są długie, grubsze, czarne, spojrzenie nabiera takiego wyrazu, jak nigdy. Pump Up sprawia, że mamy hipnotizing look i aż chce się więcej! Jest też bardzo uniwersalny, fajnie się sprawdzi na dzień, ale i na wieczór. No uwielbiam!


Znacie ten tusz? jeśli nie, to ulalala gońcie po niego! Szczoteczka idealnie współpracuje z konsystencją, dzięki czemu rzęsy są pięknie i idealnie pomalowane. 
Dajcie też znać, jakie są Wasi ulubieńcy jeśli chodzi o tusz do rzęs, a może jednak jesteście team rzęs od stylistek?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]



Vianek przeciwzmarszczkowy krem pod oczy

19 grudnia 2025


Dzień dobry! Jak się macie? To już się dzieje, tydzień świąteczny przed nami, ostatni dzień w pracy na załatwienie najważniejszych rzeczy przed świętami i prawie cały tydzień laby. Ohh, jak miło! Co prawda to będą dość wymagające święta i trochę już mnie to wszystko przeraża, ale nie chcę się nastawiać negatywnie. Tych parę dni szybko zleci i będzie trochę więcej spokoju, a po świętach jest weekend, więc będzie możliwość, żeby odpocząć!
Za to dzisiaj przyszedł czas na kolejną recenzję, tym razem jest to marka Vianek, która ma naprawdę fajne i naturalne produkty. Jeśli chodzi o kremy pod oczy to tutaj temat jest dość trudny. Ja mam zawsze duże wymagania do tych produktów i od zawsze narzekam na swoją skórę pod oczami. podkrążone oczy, cienie, worki to nie jest coś, co chcemy codziennie widzieć w lustrze, a niestety z tym borykam się praktycznie cały czas. Więc, zapraszam na recenzję!


Vianek przeciwzmarszczkowy
krem pod oczy





Krem znajduje się w dość smukłym opakowaniu, buteleczce z pompką, mamy tutaj opakowanie typu airless, które powoduje, że zużywamy produkt praktycznie w całości. Krem kupujemy w kartonowym opakowaniu, na którym mamy bardzo dużo informacji, ale i na samej buteleczce też mamy najważniejsze informacje. Pompka działa bez zarzutu, nic się nie zacina, dozuje idealną ilość produktu na raz, co jest mega super. 
Konsystencja jest dość lekka, ale i zbita i konkretna. Nie jest rzadka, lejąca się, ale też nie jest mega gęsta czy tłusta. Konsystencja jest idealna. Z kolei, zapach jest niewyczuwalny.


Ja używam kremu pod oczy codziennie, rano i wieczorem. Uwielbiam ten moment, nie zapominam o nim nigdy, bo tak, jak Wam pisałam, mam zawsze problem ze skórą pod oczami. Ten krem niestety mnie nie zachwycił. Nic nowego nie zrobił z moją skórą, bardziej podtrzymał efekty poprzedniego kremu, ale nie czuję zachwytów po użyciu, nie widzę większej poprawy. Fajnie nawilża i odżywia tę delikatną skórę pod oczami, coś tam zmniejsza cienie i worki, ale nie jest to na pewno coś, czego szukam i na czym mi zależy. 
Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe to tutaj mogę powiedzieć, że na plus. Dzięki dobremu nawilżeniu, krem zapobiega powstawaniu zmarszczek czy utrwalaniu zmarszczek mimicznych. Co prawda, ja też nie mam jeszcze problemu ze zmarszczkami, ale wiem że skóra po 30 może się diametralnie zmienić, więc wolę czasami już teraz przeciwdziałać. 


Chwilowo skupiam się cały czas na cieniach i workach pod oczami, które przeszkadzają mi najbardziej, cieszę się, że mm produkty, które już teraz działają na zmarszczki, ale jednak chwilowo skupiam się na innej pielęgnacji. Co prawda wiem, że dużo zależy od diety i stylu życia, a mój styl życia nie wpływa pozytywnie na stan mojej skóry. Jednak brak snu, ciągłe nerwy i stres przez dzieci i nie wypijanie odpowiedniej ilości wody dziennie na pewno ma wpływ, więc nad tym też muszę popracować, to może wtedy ten krem będzie idealnym dopełnieniem.
I nie zrozumcie mnie źle, krem nie jest zły, ale po prostu ja szukam czegoś innego w danej chwili albo w pierwszej kolejności muszę zrozumieć, że warto zadbać o podstawy, żeby kosmetyki miały pole do popisu.


Dajcie znać, jakie są Wasze odczucia na temat tego kremu? Bo ja mam mieszane uczucia.



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Efektima hydrożelowe płatki pod oczy coffee & peptides

26 lipca 2025


Dzień dobry! Standardowe moje pytanie, co tam u Was słychać? Jak się macie? Co ciekawego się dzieje? Mamy dziś weekend, ja jestem właśnie w trakcie pakowania na nasz mini wyjazd weekendowy do rodziny, zmienimy otoczenie, coś nowego, inne twarze, inne miejsca, a i liczę, że coś fajnego uda nam się zobaczyć i co najważniejsze spędzić czas z rodzinką męża. Dopakowuję ostatnie rzeczy, zbieram siebie i dzieci i można jechać. Życzcie powodzenia, bo takie wyjazdy zawsze różnie się kończą, ale jestem pełna nadziei, że uda nam się spędzić ten czas spokojnie i po prostu fajnie.
A jak już mowa o fajnych rzeczach, to bardzo fajne są płatki pod oczy, a szczególnie te od marki Efektima, które jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. A tak się złożyło, że w moje łapki wpadły nowe płatki  z kawą i peptydami. Mimo że ja kawowa nie jestem, ale płatkowa, jak najbardziej, bo moja skóra pod oczami bardzo tego potrzebuję, a moja dusza bardzo potrzebuję takiej pielęgnacji i chwili dla siebie. Więc, koniecznie zapoznajcie się z recenzją!


Efektima Coffee & Peptides
Hydrożelowe płatki pod oczy





Jeśli się nie mylę, to wszystkie płatki od Efektimy są hydrożelowe, mają mega przyjemną konsystencję, a na skórze mają efekt chłodzący, nawet bez wcześniejszego przebywania w lodówce (aczkolwie, płatki i tak polecam włożyć do lodówki, bo wtedy efekt jest po prostu lepszy). Leżą idealnie pod oczami, nie są ani za duże, ani za małe, nie wpijają się w oczy i cały moment posiadania płatków na skórze jest turbo przyjemny i komfortowy. Zapach jest mało wyczuwalny, co tutaj dla mnie jest dużym plusem, bo za kawą nie przepadam, chociaż przekonuję się powoli do tego zapachu. 
Płatki nie wysychają zbyt szybko, spokojnie możemy je przeciągnąć, cały czas będą miały fajny wpływ na delikatną skórę pod oczami. 



Te płatki cudownie odmieniają naszą skórę pod oczami. Sprawiają, że cienie i worki znikają, jakiekolwiek sińce, czy zaczerwienienia są dużo mniej widoczne. Spojrzenie nabiera wyrazu oraz świeżości, nie wyglądamy na zmęczone czy niewyspane, dlatego takie płatki są idealnym rozwiązaniem, które nas uratuje po nieprzespanej nocy, czy po prostym ciężkim tygodniu, a w weekend wpada nam jakaś imprezka i zależy nam na tym, żeby wyglądać świeżo, ładnie i zdrowo ! One zdecydowanie to robią, dlatego u mnie płatki nakładane na skórę pod oczami przed imprezą to już jest standard i must have, uwielbiam i ten relaks przedimprezowy i takie poczucie, że robię coś dla siebie, nie mówiąc już o tym, że ta skóra naprawdę wygląda lepiej, a to sprawia, że nasze samopoczucie też idzie w górę, win win!
Płatki nie podrażniają, nie uczulają, nie powodują łzawienia oczu, nie robią nic, czego nie powinny, przynoszą same pozytywne efekty.


Nie będzie to zaskoczeniem, jeśli napiszę, że płatki są sztos, są super, sprawdzają się idealnie, robią to, co mają robić i na pewno Wam pomogą, kiedy Wam zależy na nieskazitelnym, zdrowszym i bardziej wypoczętym wyglądzie. Mi od kiedy mam dzieci, zależy na takim wyglądzie codziennie, bo niewyspana i zmęczona chodzę ostatnio 24/7, dlatego zawsze mam w zanadrzu płatki pod oczy od Efektima. Żałuję tylko, że zapominam włożyć je odpowiednio wcześniej do lodówki, bo jednak efekt schłodzonych płatków to jest coś!


Takie cuda oczywiście znajdziecie w najnowszym boxie od Pure Beauty, które kryje w sobie masę innych fajnych produktów, które przydadzą nam się na wyjazd, jak i po wyjeździe, czy po prostu na co dzień! Uciekam się weekendować!

Take care!



[produkt otrzymany w ramach współpracy]



Bourjois Volume Glamour Lift&Stretch Wydłużający i unoszący tusz do rzęs

20 lipca 2025


Dzień dobry! Jak się macie? Jak Wasz weekend? Co działacie? U nas wczoraj była mini urodzinowa imprezka mojego chrześniaka, a dzisiaj mam warsztaty makijażowe, na co się na maksa cieszę! Co prawda obawiam się trochę, że się dowiem, że wszystko robię beznadziejnie i nic nie jest tak, jak być powinno, ale w dalszym ciągu fajnie jest się czegoś dowiedzieć i czegoś nauczyć. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i trzymajcie kciuki za nas!
A jak już jesteśmy w temacie makijażu i ostatnio mi tak świetnie idzie recenzowanie kosmetyków do makijażu - dziś w końcu mam dla Was recenzję tuszu do rzęs, który już powoli mi się kończy, bo czuję na rzęsach, że nie jest to, co na początku, ale recenzję warto napisać, bo tusz jest naprawdę fajny, a i uważam, że marka Bourjois fajnie działa w temacie kolorówki!


Bourjois Volume Glamour Lift&Stretch
Wydłużający i unoszący tusz do rzęs 




Tusz do rzęs dostajemy w mega fajnym, pomarańczowym opakowaniu. Kolor na pewno rzuca się wszystkim w oczy, do tego mamy super złote napisy, dodatki, które sprawiają, że całość prezentuje się bardzo zacnie. Wszystko tutaj pięknie ze sobą współgra, mi się ten kolor bardzo fajnie kojarzy i podoba mi się tutaj wszystko. Aczkolwiek musze się przyczepić, że opakowanie lubi się brudzić, nie wiem jak to możliwe i skąd się to wzięło, ale w pewnym momencie przy miejscu zakręcania znajdowała się mega gruba skorupka resztek po tuszu. 
Tusz jest oczywiście czarny, głęboki, nie jest wyblaknięty i tutaj też wszystko się zgadza. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu szczoteczka jest silikonowa, jest wygięta, dzięki czemu idealnie pokrywa rzęsy od nasady po końce, jak i te krótsze rzęsy znajdujące się w kącikach oczu. 



Musze przyznać, że ten tusz zdecydowanie zaskarbił sobie moje uznanie. Uwielbiałam go używać, teraz już zdecydowanie widać różnicę, więc wydaje mi się, że jego czas się skończył. Aczkolwiek używany od samego początku świetnie podkreślał spojrzenie wydłużając i pogrubiając na maksa rzęsy. Sprawiał, że rzęsy były cudownie czarne. Uwielbiam tez fakt, że jest on w stanie naprawdę wyłapać praktycznie wszystkie rzęsy, nawet te najkrótsze, dzięki czemu jesteśmy w stanie za pomocą tuszu do rzęs uzyskać efekt kociego oka. No dla mnie - idealne! Tusz się nie osypywał, nie rozmazywał, nie powodował też uczulenia czy łzawienia oczu. Wszystko tutaj było fajnie dograne. 
Efekt na zdjęciach jest z niedawna, czyli już z momentu, kiedy tusz tak naprawdę ma troszkę gorsze rezultaty niż miał na początku, ale w dalszym ciągu widać, że fajnie wyłapuje wszystkie rzęsy, super je rozdziela, nie skleja, no i fantastycznie wyciąga rzęsy w kącikach - to mi się podoba bardzo!


Ja bardzo lubię ten tusz, zaskoczył mnie tym, że był w stanie wyłapać wszystkie rzęsy, że super je wyciągał, wydłużał, pogrubiał, dzięki czemu podkreślał całe spojrzenie, sprawiał, że oczy stają się wyraźne i ciężko jest oderwać od nich oczu! No ja uwielbiam, byłam bardzo zadowolona, dlatego też, że efekt był wow, a miałam wrażenie, że tusz jest raczej z tych lekkich i bardzo łatwo się zmywał, co jest dla mnie super ważne. No bomba!
No i Bourjois umie w kolorówkę, bardzo lubię tę markę, ale nie ma się co dziwić, bo produkty są niczego sobie. Ale no słuchajcie, w Pure Beauty znajdziemy zawsze boxy z najlepszymi kosmetykami, więc tutaj nic tylko się cieszyć i testować!

Macie jakichś swoich ulubieńców w tuszach do rzęs? Dajcie mi koniecznie znać!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Efektima, Natural Collagen Eye Glam serum pod oczy / nawilżanie + cienie /

28 marca 2025

 
Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak się macie? Jakie macie plany na weekend? Czujecie już ten chill i cudowne dwa dni wolnego? Ja liczę na to, że uda nam się odpocząć, że uda nam się fajnie spędzić czas i że zrobimy coś fajnego, tak żeby dzieci mogły się trochę wyszaleć. Ale i marzy mi się leżeć i czytać i pić ciepłą herbatę, ale zobaczymy. Wierzę, że uda mi się pogodzić obie te rzeczy.
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać produkt, który zdecydowanie mnie ostatnio relaksuje i daje mi to, czego potrzebuję rano i wieczorem - oczywiście takie idealne produkty znajdziemy w Pure Beauty Box! Jest to produkt pod oczy, na który ja zawsze zwracam mocną uwagę. Moja skóra pod oczami jest wrażliwa, delikatna i wydaje mi się, że trochę problematyczna pod kątem takim, że zawsze mam podkrążone oczy, zawsze mam cienie pod oczami, więc każdy taki produkt jest u mnie na wagę złota. Tym razem, marka Efektima wprowadziła serum pod oczy zakończone metalową kuleczką.
Więc, nie przedłużając - czytajcie!


Efektima - Natural Collagen EYE GLAM
serum pod oczy / nawilżanie + cienie /





Serum znajduje się w mega cienkim opakowaniu porównując je do innych kosmetyków, które mi bardzo przypomina trochę grubszy marker. Ogólnie aplikacja jest hiper prosta i na maksa przyjemna, serum ma końcówkę z dużej, metalowej kulki, które głównie dzięki temu, że jest dość spore robi taką robotę. Masaż chłodną kulką jest bardzo przyjemny! Wielkość tej kulki idealnie wpasowuje się u mnie w skórę pod oczami. Pamiętajmy, że przed użyciem należy wstrząsnąć. Serum znajduje się w kartonowym opakowaniu, na którym znajdujemy wszystkie, najważniejsze informacje. Zakrętka działa bez zarzutu, jest bardzo solidna.
Serum ma bardzo lekką konsystencję, nie klei się na skórze, nie powoduje ściągnięcia, nie podrażnia i nie uczula. Wszystko tutaj gra i funkcjonuje tak, jak należy. Oczywiście serum jest przeźroczyste i momentalnie czuć, że skóra robi się bardzo delikatna.


Zakochałam się w tych serum. Muszę przyznać, że już sama aplikacja mnie relaksuje, ta kulka jest idealnej wielkości, jest bardzo chłodna, dzięki czemu wykonywany masaż jest jeszcze bardziej przyjemny. Wieczorem jest na maksa relaksujący, ja się zapominam, zamykam oczy i miziam i tak sobie stoję i robię sobie dobrze - dosłownie. To jest bardzo przyjemne i wyciszające, uwielbiam ten moment! Z kolei rano, muszę przyznać, że serum ma super działanie pobudzające, takie orzeźwiające, sprawia, że ja się do razu pobudzam, czuję się lepiej i mam wrażenie, że dużo łatwiej zaczynam dzień. Jakoś szybciej przechodzę do działania i zaczynam ogarniam. To serum to magia! Uwielbiam to działanie.
A właściwości pielęgnujące również są i jestem z nich zadowolona! Mamy serum, które pięknie nawilża skórę pod oczami, pielęgnuje tę delikatną sferę, napina ją i ujędrnia. Cienie są zmniejszone, jakiekolwiek zmarszczki spłycone i ogólnie spojrzenie wygląda dużo lepiej. Mamy blask, mamy świeżość, mamy błysk - uwielbiam to!


Muszę przyznać, że to serum jest dla mnie zaskakujące, dość niepozorne, choć wygląda fajnie, tak nowocześnie to nie myślałam, że okaże się być takim sztosem. mamy super wygodną aplikację, cudowna metalowa zimna kulka sprawia, że działanie jest wzmocnione, wzmożone i bardziej spektakularne. Skóra jest niesamowicie nawilżona, idealnie napięta i odświeżona. Tak, jak pisałam, serum działa efektywnie na zmarszczki oraz na cienie pod oczami, worki również są zmniejszone, dzięki tej metalowej kulce - rewelacja. Jestem bardzo zadowolona z tego serum. 
Myślę, że będziecie zadowoleni, bo serum jest super przyjemne w użytkowaniu! A Efektima ma dla Was kilka opcji tego produktu w zależności od problemów, z jakimi się borykacie. Możemy sobie tutaj wybrać to, czego potrzebujemy, a i można działać z kilkoma produktami na zmianę, tak żeby efekty były jeszcze lepsze. Ale muszę przyznać, że u mnie jeden produkt ma tak świetne działanie, że nie potrzebuję nic więcej - uwielbiam!


Macie jakieś nowości w produktach pod oczy? A może znacie już i ten produkt i możecie coś powiedzieć? Dajcie znać!


[wpis reklamowy]


CLARENA golden (botox like) eye mask maska ze złotem i agrigeliną

30 września 2024

Dzień dobry! Czas się pożegnać z wrześniem i nie będzie to tym razem denko. Denko zostawię sobie na następny raz. Ale, wrzesień zleciał nam tak szybko, że szok, mamy za sobą miesiąc w żłobku i miesiąc w przedszkolu - i jakoś daliśmy radę. Co prawda były choroby i są dalej dramy, ale mam nadzieję, że krok po kroku i będzie coraz lepiej. Trzymajcie kciuki, żeby rzeczywiście tak było, a nie że się tylko łudzę. 
Za to dzisiaj mam dla Was bardzo ciekawą recenzję produktu że złotem, który dostałam w ostatnim boxie od Pure Beauty! Jest to maska przeznaczona do okolic oczu ze złotem i agrigeliną, która ma nam dać efekt jak po botoksie. No brzmi fantastycznie, więc sprawdźmy koniecznie co marka Clarena stworzyła. 


Clarena, botox-like golden eye mask
maska ze złotem i agrigeliną




Po pierwsze, maska znajduje się w saszetce do przecięcia/rozerwania, żeby móc z niej skorzystać. Mamy specjalne miejsce, które łatwiej jest rozerwać, żeby użyć maskę. Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że jest to naprawdę maska! Maska jak z filmów, balów czy różnych bajek. Mamy tylko otwór na oczy, więc możemy coś tam sobie robić w między czasie. Maska bardzo dobrze leży na twarzy, do mojej małej twarzy jest idealnie przystosowana. Maska jest bardzo nasączona produktem, więc warto zwrócić uwagę na to, żeby lekko spływająca po twarzy nie zaciapała nam nic cennego. 
Zapach jest bardzo ładny, nie jest specyficzny, nie jest, zbyt mocny czy intensywny. Ładnie pachnie i to jest ekstra. 


Po nałożeniu od razu czuć mega przyjemne chłodzenie, co jest turbo relaksujące. Najfajniejsze jest to, że ten efekt chłodzenia nie mija, cały czas czujemy delikatny chłód i odprężenie w okolicach oczu, co jest cudowne. Maska nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje łzawienia, co jest bardzo ważne, bo maska jest bardzo blisko oczu. 
Po ściągnięciu widać ogromną różnice w delikatnej okolicy oczu. Skóra jest idealnie napięta, odprężona, bije z niej blask, a spojrzenie jest takie promienne. Idealny produkt do użycia przed ważnym wydarzeniem, kiedy chcemy wyglądać olśniewająco lub po ciężkim dniu, kiedy potrzebujemy zrobić coś dla siebie - rewelacyjna opcja w każdej sytuacji. 

Poza tym, że mamy maskę pod oczy na tkaninie, mamy jeszcze bardzo dużo produktu w saszetce! Naprawdę jest tego dość spora ilość i bardzo polecam z tego skorzystać o po nakładać sobie jeszcze w inne dni. Maska tak szybko nie wysycha głównie dlatego, że konsystencja jest, dość kremowa, więc możemy sobie fajnie jeszcze skorzystać i zadbać o tę delikatną skórę pod oczami też i w inne dni. Dla mnie bomba, tym bardziej, że cena jest bardzo przystępna, maska jest też łatwo dostępna i bardzo chętnie sobie zrobię jej zapas. 
Polecam! 




Wy jakie macie sposoby na skórę pod oczami? A może jesteście tymi szczęściarzami i nie macie w ogóle problemów z tą okolicą? Jeśli tak to zazdro, a jeśli nie to łączę się z Wami w bólu i walczmy razem! 



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 

L'Oreal Paris - Revitalift filler - serum pod oczy

15 kwietnia 2024


Dzień dobry! Witam się z Wami poniedziałek! Jak się czujecie/ Lubicie poniedziałki? Lubicie zaczynać nowy tydzień? Ja bardzo lubię, każdy początek dla mnie jest jakiś taki fajny, fajnie mi się kojarzy. Mam w głowie takie myśli, że mogę coś zacząć od nowa, z nowymi siłami, z nową nadzieją i nową motywacją. A motywacja jest mi bardzo potrzebna obecnie, bo niedługo zacznie się nowy etap w mojej pracy, więc trzymajcie za mnie kciuki. 
A teraz chciałabym Wam przedstawić cudeńko, którym jaram się od samego początku, a to głównie za sprawą aplikatora, który naprawdę robi wrażenie i robi robotę od samego początku, a mowa tu o serum pod oczy marki L'Oreal Paris, które trafiło do mnie poprzez wprowadzenie nowego to sposobu pielęgnacji. Wszystko oczywiście to zasługa boxów kosmetycznych Pure Beauty, które zawsze mają dla nas najlepsze i najfajniejsze cudeńka. Let's go!


L'Oreal Paris - Revitalift filler -
Serum pod oczy


Ren krem pod oczy od L'oreal od razu przykuł moją uwagę zajebistym aplikatorem nie mogę tego nazwać inaczej, bo aplikator jest świetny! Te trzy kuleczki, które nie tylko fajnie rozprowadzają krem pod oczami, to na dodatek są chłodne, przyjemne i robią przy okazji delikatnym masaż, dzięki czemu można odpłynąć. Rano daje to mi piękny, początek dnia, kiedy czuję się obudzona, zadbana i przygotowana na cały dzień, z kolei wieczorem to cudowna chwila relaksu, odpoczynku i odprężenia. No rewelacja!
Poza tym, opakowanie jest bardzo solidne i konkretne, bardzo dobrze wykonane, widzimy dokładnie co dzieje się w środku, ile produktu zostało do końca.
Nie mam tu żadnych zastrzeżeń, od razu widać, że postawiono tu na jakość. Bardzo dobrze się odkręca, zakręca, nic się nie zacina, nic się nie psuje, naprawdę jest super. 


Ten krem pod oczy ma naprawdę świetne, powiedziałabym, że podwójne działanie.  Rano daje inny efekt niż wieczorem, ale nie ma znaczenia co robimy cały dzień, czy nakładamy makijaż czy nie, możecie mieć pewność, ze ten krem robi Wam dobrze.
Po nałożeniu go na skórę pod oczami, działa trochę, jak natychmiastowa, mocna maska. Idealnie wnika w głąb skóry, sprawia, ze spojrzenie nagle wygląda na wypoczęte, promienne, nabiera blasku. Idealnie sprawdza się pod makijaż, w żaden sposób nie wpływa na kosmetyki, które potem nakładamy na twarz. Tak, jak pisałam spojrzenie zyskuje pobudzenia, a spojrzenie nabiera wyrazu. W dni kiedy tego makijażu nie nakładam, czuję, że to serum stworzyło taką delikatną maskę na skórze pod oczami. Skóra staje się mocno napięta, ujędrniona, co jest genialne. Tak samo na noc, no cudo! Rano moja skóra jest tak miękka, tak gładka, że kolejna dawka tego serum cudownie dopełnia całą pielęgnację.
Uważam, że serum działa bardzo długofalowo. na dłuższa metę cienie zostają zniwelowane, worki pod oczami również znikają i możemy się cieszyć bardziej wypoczętym spojrzeniem, nie ważne, jak wyglądała nasza noc, to serum robi robotę, a używane regularnie na pewno przyczynia się do tego, że skóra wygląda super nawet po turbo ciężkich nockach. 


Nie muszę chyba mówić, że kocham to serum! Uwielbiam ten aplikator, ten przyjemny chłód, który sprawia, że rano się pobudzam do funkcjonowania, a wieczorem mnie relaksuje i odpręża. Podoba mi się to, że to serum działa długofalowo, nie jest to efekt na teraz, na chwilę, tylko jednak możemy cieszyć się pięknie nawilżoną, odżywioną i napięta skóra pod oczami codziennie. Fantastycznie współpracuje z kolorówką i ja zdecydowanie nie chcę nic więcej. Chce to serum, ten aplikator, ta kofeinka w składzie, która ma tak mocne i spektakularne działanie, naprawdę cudo!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Bandi, FitoLiftCare, odmładzający krem pod oczy

02 września 2023

 
Dzień dobry! Oficjalnie witamy się we wrześniu! Jak, ja się cieszę, jest chłodno, jest wietrznie, nie jest gorąco pod kołdrą, herbata znowu, smakuje 2 razy bardziej. No cudownie! Taki stan rzeczy to ja bardzo lubię! 
Dzisiaj mam dla Was dość wyjątkową recenzję, bo jest to recenzja produktu, który kupiłam po zakochaniu się w próbce. Rzadko mi się zdarza, że faktycznie po użyciu próbek, kupuje produkt pełnowymiarowych, ale ten krem pod oczy był taki, że wow - musiałam go mieć. Ale tak właśnie było z tą próbką. Więc zapraszam na moją opinię na temat kremu pod oczy od Bandi. 


Bandi, - FitoLift Care -
odmładzający krem pod oczy




Krem pod oczy znajduje się w moim ulubionym rodzaju opakowań, airless. Wiecie, z każdym produktem, z każdą pompką, krem idzie do góry i na pewno nic nie zostaje gdzieś skitrane. Ta pompka działa też super bez zarzutu, niepełna pompka i mamy fajną ilość na palcu. Pod światło widać też zużycie. Poza tym, wszystkie niezbędne informacje znajdują się głównie na kartoniku, tutaj już zostaje nam niewiele, ale to nie szkodzi. 
I konsystencja tego kremu już mnie rozczarowała z tego względu, że nie jest to formuła, jaką pamiętam z saszetki. Tamta była taka lekka, żelowa, a zarazem bardzo przyjemna, jedwabista i taka no super. Tu mamy normalny krem, nic specjalnego n8c wyróżniającego się. Zapach jest ok, bardzo słabo wyczuwalny, ale jest ok. 


Po nałożeniu na skórę wszystko jest okej, dużo zależy od tego, co nakładamy na skórę wcześniej, jakie serum, jaki krem itp. I tutaj znowu zaskoczenie. Po próbce, moja skóra wokół oczu była tak cudownie gładka, nawilżona, miękka i miła w dotyku jeszcze następnego dnia rano. A ja taki efekt uwielbiam. Z produktem pełnowymiarowych tego nie mam. Krem się wchłania, trochę ciężko jest go rozłożyć pod oczami bez ciągnięcia skóry, a następnego dnia rano, nie ma po nim śladu, a szkoda! 
Skóra jest w fajnym stanie, trzeba przyznać. Jest, nawet nawilżona, miękka i gładka, ale zdecydowanie nie jest to efekt wow, jak za taką cenę. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego, a tu serio, no jest ok, ale nic więcej. 


Wiec tutaj mam dość spore rozczarowanie. Nie wiem, dlaczego próbki zawsze wydają się takie świetne, a potem przychodzi co do czego i jest nieciekawie. Liczyłam na długotrwały efekt, na obecność kremu na skórze jeszcze rano, na to, że będzie on tam, jeszcze wyczuwalny. A tu nie ma nic, no efekty są bo są, ale w dalszym ciągu nie są to takie, jakich bym oczekiwała. Więc no, szkoda! 
Nie jest to bubel, pewnie gdybym nie miała wcześniej próbki to ta recenzja miałaby inny wydźwięk i na pewno byłabym bardziej zadowolona. Więc słaby ruch, że próbką zachęcamy, a produktem pełnowymiarowych rozczarowujemy. 


Mieliście kiedyś taką sytuację? Jak często kupujecie coś skuszeni próbkami? Bo ja lubię próbki, ale rzadko kiedy kupuję pełnowymiarowe produkty. 

Oxygenetic rewitalizujące serum pod oczy

16 kwietnia 2023

Hej! I jak tam? U nas choroby nie odpuszczają, aż strach pomyśleć, co to będzie, jak dzieci pójdą do przedszkola, będzie choroba za chorobą prawdopodobnie. No ale, oby to już była końcówka i obyśmy mogli w końcu korzystać z tej pięknej pogody. Ale dzisiaj mimo wszystko wychodzimy, mimo kataru, kaszlu czas się przewietrzyć!
A dzisiaj mam dla Was kolejną recenzję, tym razem jest to nowa marka dla mnie, Oxygenetic, krem pod oczy. Krem otrzymałam w pudełku Pure Beauty, więc zaczynamy!


Oxygenetic, Energyze Vitamin C
Rewitalizujące serum pod oczy 



Marka jest dla mnie czymś zupełnie nowym, co prawda dzięki Pure Beauty mam teraz dość sporo produktów tej marki, ale dopiero teraz zaczęłam używanie. Krem pod oczy to u mnie niezbędny produkt, bez którego nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji! A tutaj mam rewitalizujące serum, które brzmi bardzo fajnie. 
To serum pod oczy znajduje się w bardzo niewielkiej tubce, zakończonej precyzyjnym aplikatorem. Idealne do nakładania bezpośrednio na skórę pod oczami, aczkolwiek ja i tak preferuję aplikację palcami. Opakowanie jest bardzo w porządku, wszystko tutaj gra. Najważniejsze informacje znajdują się na kartoniku, a na tubce mamy to, co niezbędne.
Konsystencja jest typowa dla kremu, jest bardzo delikatna i należy do tych rzadszych, niezbitych formuł, co sprawia, że bardzo wygodnie rozsmarowuje się krem pod oczami. Zapach jezt niewyczuwalny. 


Jeśli chodzi o działanie to muszę przyznać, że jest okej, ale cudów ten produkt nie robi. Używam regularnie, 2x dziennie i skóra jest w fajnym stanie. Jest nawilżona i odżywiona, ale nie ma efektu wow. Nie zauważyłam większego poradzenia sobie z sińcami, z podkrążonymi oczami. Jakieś tam efekty są widoczne, ale nie są takie, że ja zapamiętam ten krem, ot zwyczajny krem. Sama nazwa serum sprawiła, że wymagałam od niego bardzo dużo i może dlatego nie jestem jakoś bardzo zadowolona i podekscytowana. Jest w porządku, ale bardziej sprawdzi się u osób, które nie wymagają zbyt wiele, bo nie mają też dużych potrzeb w tym miejscu.


Poza tym, muszę przyznać, że jak na produkt pod oczy to tez zaskakująco szybko się zaczął kończyć. Przyzwyczajona jestem do tego, że jednak te kremy mi się aż czasem nudzą a tutaj ledwo zwróciłam uwagę i już na wykończeniu. Mnie nie zachwycił i moim oczekiwaniom nie sprostał, ale też umówmy się, moje oczekiwania są dosyć spore. Jestem bardzo wymagająca jeśli chodzi o skórę pod oczami. Szkoda, ale i tak jestem ciekawa jak tam pozostałe produkty tej marki. 
Ale muszę przyznać, że mam mieszane uczucia, Bo serum naprawdę nie jest złe, ono coś tam robi, na pewno pielęgnuje, na pewno nawilża i dba o tę skórę pod oczami, ale jednak dla mnie to za mało. Lubię rano obudzić się z turbo miękką skórą pod oczami, lubię czuć, że rzeczywiście coś nakładam pod te oczy, więc tutaj mam niedosyt i to dosyć spory.

Dajcie znać, czy kojarzycie ten produkt i czy macie podobne odczucia, czy jednak u Was produkt sprawdził się jednak rewelacyjnie?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, jednak jego recenzja nie była wymagana]