Stars from the Stars - stars extreme lashes -
tusz do rzęs ekstra pogrubiający

26 września 2023

Dzień dobry! Jak tam się czujecie? Co u Was słychać pod koniec miesiąca? Jesień już oficjalnie jest z nami! I ja się na maksa cieszę, bo uwielbiam tę porę roku i oh! Jest cudownie, ten deszcz, poranna mgła, no to jest coś, co ja uwielbiam, naprawdę. Nie mogę przestać się zachwycać, a poza tym, w ten weekend czeka nas już ostatnia grubsza impreza w tym roku, więc w końcu poczuję większy luz i nie mogę się też tego doczekać. 
A dzisiaj zapraszam Was na wpis z kolorówki! Dawno nie było tutaj recenzji tuszu do rzęs, a ostatnio zrobiłam delikatne czystki w tych tuszach i okazało się, że wcale nie mam ich jakoś sporo, więc jak ostatnio w Pure Beauty Box trafił mi się tusz do rzęs od Stars from the Stars bardzo się ucieszyłam! Dawno nie miałam takich nowości, więc poczułam się znowu, jak blogerka z 2010 roku i wiecie, ohh emocje! 

Stars from the Stars
- stars extreme lashes -
tusz do rzęs ekstra pogrubiający



Tusz do rzęs znajduje się w bardzo ładnym fioletowym opakowaniu, bardzo estetyczne, a zarazem proste i zwykłe, co mi się bardzo podoba. Nie mamy tutaj wielu informacji ale tak naprawdę na tuszu do rzęs nie potrzebujemy niewiadomo ile. Wszystko tutaj działa bez zarzutu, zamknięcie jest okej, nic się nie zacina i nie brudzi jakoś bardzo. 
Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, szczoteczka jest plastikowa, ma kształt stożkowy, czyli się zwęża w kierunku końcówki. Mi się to bardzo podoba, bo wtedy bardzo wygodnie można dotrzeć do tych mini rzęsek w końcówkach oczu. Więc, ja to propsuję. Poza tym, ma włoski dość gęsto ułożone, ale przyznam, że bardzo fajnie się to sprawdza przy aplikacji tuszu. 
Nie zauważyłam odbijania się na górnych powiekach ani ciapania się na linii rzęs. 


Aplikacja tuszu na rzęsy jest oczywiście banalnie prosta, nie ma tutaj nic innego czy nadzwyczajnego w porównaniu do innych tuszy do rzęs. Dzięki gęstym włoskim, których jest naprawdę spora ilość rzęsy pokrywam bardzo dokładnie tuszem, wszystkie nawet najmniejsze rzęski są pomalowane i nie ma potrzeby nakładać poprawek. Początkowo tusz jest też bardzo gęsty, musi minąć parę dni, żeby konsystencja zrobiła się bardziej plastyczna, ale to tylko kwestia czasu. Na początku używałam dodatkowej szczoteczki, żeby wyczesać z rzęs nadmiar tuszu, ale teraz już kompletnie nie ma takiej potrzeby. 
Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, rzęsy są wydłużone, zagęszczone, pięknie czarne, zdecydowanie wyróżniają się na tle makijażu i jestem pewna, że nie zginą nawet przy ciemnym makijażu oczu. 
Nie ma też problemu z pomalowaniem dolnych rzęs, bardzo wygodnie się je maluje - co prawda ja nie przepadam za mocno wymalowanymi dolnymi rzęsami, więc zazwyczaj robię taki turbo delikatny efekt, lekko dotknąć, ale i tak dolne rzęsy są podkreślone tak, jak lubię. Ale jeśli lubicie mocno wytuszowane dolne rzęsy, to taki efekt też uzyskacie :). 



I jak możecie się domyślać, ja jestem na maksa zadowolona z tej maskary. Rzęsy są ładnie rozdzielone, wydłużone, mają ładny czarny odcień. Maskara się nie kruszy, nie ciapie, w ciągu dnia nic się z nią nie dzieje i wszystko jest cacy! 


[wpis reklamowy]

Garnier - Vitamin C - płyn micelarny

23 września 2023

 
Witamy, witamy! Co tam, jak tam? U nas powoli miesiąc dobiega końca, powoli kończą się imprezy i powoli wchodzimy w kolejny miesiąc. Nie ma lekko, duże zmiany, praca, choroby, bo przecież przedszkole i nagle za dużo się dzieje. Ale to jest okres przejściowy, za parę miesięcy będzie luźniej, a za maks. 2 lata już w ogóle będzie bajka.
A na razie zapraszam Was na recenzję płynu micelarnego od Garnier, który jest ze mną już dosyć długo, a to dlatego, że w między czasie testuje wygodniejsze dla mnie sposoby na demakijaż, ale mimo to powoli powoli używałam i mogę Wam co nieco powiedzieć. 


Garnier - Vitamin C - 
płyn micelarny




Płyn micelarny znajduje się w dużej buteleczce, przezroczystej i dosyć typowej dla marki, jak i dla tego typu produktów. Mamy na opakowaniu wszystkie najważniejsze informacje. Dozownik jest wygodny, nie wylewa się z niego za dużo płynu na wacik, wszystko gra. Zamknięcie jest też nawet solidne, nie zdarzyło mi się, żeby się otworzyło gdzieś samo w walizce, więc tutaj duży plus.
Płyn micelarny od Garnier to typowy płyn, nie jest tłusty, klejący się, nic z tych rzeczy. Bardzo wodnisty, ale jest okej jeśli chodzi o użytkowanie. Zapach jest bardzo w porządku, słabo wyczuwalny, ale lepiej w tę stronę niż żeby miał być np. zbyt intensywny.


Przechodząc do działania. Mogłoby być lepiej, mi obecnie zależy na czasie, nie mam możliwości stania w łazience i przeprowadzania sobie rytuałów, długiej i dokładnej pielęgnacji. Wolę, szybko i efektywnie, a co najważniejsze, jak najmniejszym wysiłkiem. 
Tutaj makijaż zostanie zmyty, jest to nawet szybkie, ale dość sporo wacików zużyjemy, jeśli chcemy to zrobić dokładnie. A zdarza się, że coś gdzieś się jeszcze uchowa i trzeba domywać albo nagle następnego dnia ja mam jeszcze jakieś pozostałości makijażu na twarzy, no zdarza się.
Ogólnie jest okej, ale mogłoby być lepiej. Poza tym, ja jestem zdecydowanie fanką olejków czy żeli do demakijażu, których używam pod prysznicem w sekundę.


Ja głównie używam tego płynu micelarnego rano do szybkiego przemycia buzi i bardzo ładnie wtedy oczyszcza twarz z kurzu, brudu i innych zanieczyszczeń. Makijaż też zmywa, trzeba trochę się namachać i pokombinować, żeby zrobić to dokładnie, ale w końcu to zostanie zrobione. Cena jest okej, dostępność też, jeżeli uwielbiacie płyny micelarnego to jak najbardziej skuście się na niego, myślę że będziecie zadowoleni.
Ja jestem team demakijaż bez wacików. 


[produkt otrzymałem w ramach współpracy z Pure Beauty, ale jego recenzja nie była wymagana] 

Soraya - plante -
rozświetlająca baza pod makijaż

20 września 2023


A dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Od kiedy chodzę do pracy jestem w szoku, że tygodnie mijają mi, tak szybko, od weekendu do weekendu wydaje się, że mija zaledwie dzień, a tu proszę cały tydzień! I tsk każdy tydzień powoli przybliża nas do spełnienia naszego celu, do którego dążymy bardzo mocno. Co prawda to i tak jest jeszcze dość odległa rzecz, ale już jesteśmy bliżej niż dalej. 
Miałam czekać ogólnie z tą baza do wiosny, lata, ale jakoś tak zachciało mi się glow, zachciało mi się błysku i promiennego wyglądu na tę jesień. A skoro już Pure Beauty mi daje taką możliwość to stwierdziłam, że czas najwyższy wyjść ze swojej strefy komfortu! Soraya ma w swojej ofercie bazę, która sprawi, że makijaż będzie trwalszy, a zarazem bardziej promienn6. Sprawdziłam, czy faktycznie tak jest!

Soraya - plante -
baza rozświetlająca pod makijaż




Baza znajduje się w bardzo ładnej szklanej buteleczce. Bardzo podoba mi się ten design, ta kolorystyka i wzory - naprawdę rewelacja. Idealnie się wpasowuje w moje gusta. Na opakowaniu macie wszystkie najważniejsze informacje. Buteleczka wyposażona jest w pipetkę. Co prawda jestem fanką pompek, ale taka aplikacja też jest okej, tym bardziej do tej konsystencji.
Konsystencja jest dość wodnista, jest to delikatnie różowy płyn, delikatnie wypełniony drobinkami rozświetlającymi. Nałożona baza na skórę zostawia mokrą warstwę, która potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć, a jeśli nie macie czasu na to, żeby czekać to i tak bez problemu nałożyć ie sobie cały makijaż na tę bazę. 
Z kolei zapach jest bardzo delikatny, praktycznie niewyczuwalny, trzeba się bardzo wniuchać, żeby coś poczuć. 


I przechodzimy do najciekawszego, czyli do działania. Jak długo się nie malowałam, bo siedziałam w domu z dziećmi, tak teraz chodząc do pracy codziennie rano zaczynam dzień od makijażu. Baza jest mi niezbędna, bo nie chcę wymęczyć mojej buzi po takiej przerwie za bardzo.
I ta baza daje mi to, co potrzebuje. Czyli dodatkową warstwę między twarzą, a makijażem, mam wrażenie, że twarz jest chroniona, bez tworzenia efektu maski. Baza cudownie stapia się z makijażem i nie wpływa w żaden sposób na używane produkty. 
Makijaż jest ładnie rozświetlony i przy okazji utrwalony tak, jak trzeba. Te drobinki rozświetlające są bardzo fajnie stonowane, nie jest tak, że nagle nasza twarz świeci się na kilometr, a w słońcu błyszczy, jak diamenty. To jest bardzo fajny efekt zdrowej i promiennej cery, takiej wypoczętej, świeżej i gotowej do działania! A właśnie tak chcę wyglądać w nowej pracy! Więc jestem bardzo zadowolona! 



Cieszę się, że w końcu nie czekałam z używaniem tej bazy na cieplejsze miesiące tylko dałam jej szansę już teraz. Bardzo podoba mi się to, jak ona siedzi na twarzy, jak fajnie współgra z moimi kosmetykami i w ogóle, jak wygląda cera. Nie zauważyłam żadnego uczulenia czy podrażnienia. Dlatego jeżeli stoicie obecnie przed wyborem nowej bazy, to zwróćcie uwagę na tą! 


[wpis reklamowy]

Pure Beauty Box
Vibrant Charm

17 września 2023


No dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Wierzę, że wszystko w porządku, że wszystko idzie po Waszej myśli i że wszystko jest dobrze. Dziś nie będę Was zanudzać, nie będę przedłużać, bo hejho! Mamy kolejną odsłonę boxa Pure Beauty! Tym razem jest to wdzięczna nazw VIBRANT CHARM, piękne kolory i jeszcze piękniejsza zawartość! 


Look at this, jak to pudełko jest wspaniale wypełnione kosmetykami i kolorówką - czad! I teraz przejdziemy do esencji pudełka, czyli do zawartości. Nie ma na co czekać, tu znajdują się takie cuda, że musicie je zobaczyć, jak najszybciej!



URIAGE - age absolu - zagęszczająca skórę maska na noc
Maska przeciwstarzeniowa stymulująca syntezę prokolagenu X6, przywraca gęstość i ujędrnienie każdego typu skóry. Działa na widoczne oznaki starzenia, zmarszczki, zwiotczałość utratę objętość, utratę blasku utratę odżywienia. I wow to brzmi niesamowicie, ja nawet tego nie ogarniam moim mózgiem, jak ktoś to wymyślił, ale na pewno jest to coś dla mnie! Ja uwielbiam takie rzeczy, a maski na noc to idealne rozwiązanie dla mnie, kiedy nie mam na nie czasu w ciągu dnia. Więc na pewno sprawdzimy! 



KOKIE PROFESSIONAL - lip veneer - cream gloss
Pierwsza rzecz z kolorówki, czyli błyszczyk, który sprawi, że nasze usta będą intensywnie błyszczeć. Wygodna aplikacja, nieklejąca się formuła o kryjący wykończeniu, a także neutralne, jak i odważne kolory, to coś, co wyróżnia te błyszczyki. Ja nie lubię malować ust, u mnie królują od zawsze zwykle pomadki, ale może się przekonam, zobaczymy :) 
Lub: Kokie Professional, kissable liquid lipstick



REVERS podkład mineral perfect - silky matte -
Podkład do twarzy, który zarazem jest nawilżający i matujący, nie tworzy tłustej warstwy ani efektu maski, wyrównuje koloryt skóry i zmniejsza widoczność wszelkich niedoskonałości, nie pozostawia smug, plam i nie zbiera się w załamaniach. Brzmi fantastycznie, kolor też sprawdziłam i jest nawet, nawet fajnie dobrany do mojej skóry, więc ja się cieszę. Na nowo zaczęłam się malować, więc wszystkiego idzie u mnie, jak woda ostatnio, super. I ten fluid na pewno zużyję już niedługo! 


FACE BOOM - seboom - oczyszczające plastry - kwiatki na niedoskonałości i wypryski - słodcy zbawcy -
Hydrokolidowe i oczyszczające plastry na niedoskonałości i wypryski w kształcie słodkich kwiatków. Pryszcze mają znikać szybciej, dzięki temu, że nie są dotykane, a i dzięki temu nie rozprzestrzeniają się po całej buzi. Ja co prawda problemów z niedoskonałościami nie mam, ale wiadomo od czasu do czasu u każdego coś się pojawi, dlatego cieszę się, że mam takie coś w razie w! 



ALOESOVE, żel pod prysznic i szampon 2w1
Uniwersalny kosmetyk, który łączy w sobie szampon, a także żel pod prysznic, przeznaczony jest dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Ma delikatny i naturalny zapach, dokładnie oczyszcza i nie podrażnia bardzo wrażliwej skóry. Osobiście nie wyobrażam sobie używać tych samych produktów do ciała, jak i do włosów, bo włosy mam zbyt wymagające, ale może mąż się skusi, jemu takie rozwiązania bardzo pasują. 


BIELENDA PROFESSIONAL łagodzący krem do twarzy i na okolice oczu 
Kosmetyk do twarzy i do okolic oczu, który koi i łagodzi podrażnienia, nawilża, regeneruje i wycisza skórę po zabiegach (głównie retinoidach), ponadto zmniejsza zaczerwienienia, świąd i pieczenie. Idealnie sprawdzi się przy skórze atopowej, czy skłonnej do alergii. Ostatnio wprowadziłam do mojej pielęgnacji retinoidy, więc bardzo fajnie będzie używać czegoś, co dodatkowo wzmocni moją skórę, a ten produkt brzmi rewelacyjnie, więc będziemy używać! 


STARS FROM THE STARS - stars extreme lashes - tusz do rzęs ekstra pogrubiający
I mamy to, tusz do rzęs, na który tak długo czekałam! Akurat ostatnio zrobiłam porządki w tuszach do rzęs i za dużo ich nie mam, a i nie sprawdziłam jeszcze wszystkich, jakie mam, więc może się okazać, że nie będę miała co używać, także idealnie, że tutaj taki tusz do rzęs się znalazł. Tym bardziej, że ten ma mocny, głęboki czarny kolor, pogrubia i rozdziela rzęsy, dodając im niesamowitej objętości. Idealny efekt na wyciągnięcie ręki! Dam znać i zrobię bardzo dokładne zdjęcia, bo już się polubiłam z tą szczoteczką. 


SORAYA - plante - rozświetlająca baza pod makijaż 
Powoli, powoli kończę moja bazę pod makijaż, którą używam teraz nałogowo. Ta ma lekką i jedwabistą formułę, dodatkowo zawiera drobinki rozświetlające, szybko się wchłania, nawilża i wygładza cerę, sprawiając, że nakładanie makijażu jest łatwiejsze, a i on jest trwalszy i ładniej wygląda. Dzięki cudownemu rozświetleniu cery, nasza twarz zyskuje piękny i promienny wygląd! Brzmi genialnie, co prawda nie wiem czy jestem przekonana do takiego rozświetleniu teraz jesienią czy zimą, ale sprawdzimy to i najwyżej poczeka na swoją kolej w okolicach wiosny i lata. 


MIYA COSMETICS serum nawilżające z potrójnym kwasem hialuronowym (2%)
Oh, oh, oh, widzicie to? Kolejne serum i to marki MIYA, a ja nie dość, że uwielbiam sera do twarzy to też uwielbiam markę MIYA! Tutaj mamy zagwarantowane nawilżenie, regenerację, odżywienie i ujędrnienie skóry, a i zmarszczki zostaną zmniejszone. Polecane jest do skóry bardzo suchej, suchej, odwodniona, matowe oraz pozbawione blasku. No, ja jestem mega zadowolona, uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Na pewno będę używać. 


BIELENDA - eco nature - woda tonizująca nawilżająco - kojąca, śliwka kakadu + jaśmin + mango
A tutaj woda tonizująca, która zawiera aż 99% składników pochodzenia naturalnego, gwarantuje ona optymalny poziom, nawilżenia, neutralizuje poziom pH, który mógł zostać zaburzony, odświeża skórę, koi podrażnienia i przygotowuje naskórek do dalszej pielęgnacji. Uwielbiam takie produkty, tym bardziej od kiedy zaczęłam stosować retinoidy. Super opcja, żeby szybko dać skórze dodatkowych składników pielęgnacyjnych, żeby ją orzeźwić. 



ONLYBIO - hair in balance - wcierka booster intensywnie pobudzająca
Wcierka stymuluje mieszki włosowe oraz cebulki, przeciwdziała przerzedzaniu się pasm i przyspiesza wzrost włosów. Bardzo szybko pojawiają się baby hair w dużej ilości, co brzmi fantastycznie. Ja powoli, powoli wracam na odpowiednie tory ze swoją rutyną i wracam do wielu etapów pielęgnacyjnych, o których zapomniałam w trakcie i po ciąży. Dlatego powoli, powoli wiem, że wezmę się też i za wycieranie! Wolę dłuższe włosy i nie mogę się doczekać, aż mi odrosną! 


URGO dermoestetic - c vitalize - rewitalizująco - rozświetlający krem do skóry wokół oczu 
Wiecie, że lubię próbki i lubię produkty pod oczy, rewelacja! Strasznie się cieszę, że mam możliwość testowania i znajdowania w końcu swoich ulubieńców. Mam dobre doświadczenia z marką Urgo, więc kto wie, może akurat i ten produkt by się u mnie w końcu okazał cudowny. 


SCHWARZKOPF, GLISSKUR, night elixir, overnight repair
Jeśli chodzi o włosy to mój bzik, na ich punkcie nie zmalał, ale niestety mój czas wolny na pielęgnację i zasoby zmalały bardzo. Szukam każdej możliwości, żeby umyć włosy, bo z dwójką maluchów nawet to nie jest łatwe, ale wiem, że już za rok będzie łatwiej. Ale na razie jakoś trzeba walczyć i kombinować. A takie produkty, jak ta maska są u mnie też na wagę złota.


I jak Wam się podoba? Co byście chcieli przetestować na początku? 


[wpis reklamowy]

Miya Cosmetics - mySUPERskin - olejek do demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu i ust

14 września 2023


Dzień Dobry! Jak się macie, co u Was słychać? U nas lepiej, kolejny tydzień powoli dobiega końca. I fajnie, ja się cieszę, oby tsk dalej i oby do przodu. Rano jak jeżdżę do pracy widzę tak piękną jesień, że się rozpływam! No bosko. W ciągu dnia też już powoli te ostatnie podrygi lata zanikają i czuć moją piękna ulubioną porę roku! 
No i przyszedł ten czas, że w końcu zrecenzuję ten olejek do demakijażu, który czekał na mnie długo, a teraz dość długo mi schodzi z jego używaniem, ale jest też ku temu powód, który sprawił że ta recenzja pojawia się tak późno, ale z recenzji na pewno się dowiecie o co chodzi i co mi tutaj nie pasuje. 


Miya Cosmetics - mySUPERskin -
olejek do demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu i ust



Olejek zamknięty jest w przeźroczystym opakowaniu z pompką. Widzimy dokładnie zużycie, mamy też wszystkie informacje podane na etykietach. Wszystko też tutaj gra pod kątem wizualnym, mi się podoba. Pompka działa bez zarzutu, dozuje idealną ilość olejku.
Konsystencja jest bardzo oleista i tłusta, i bardzo ciężko ją zmyć. Samą wodą się nie da, trzeba wziąć jakiś żel lub płyn do mycia twarzy, bo inaczej nic z tego nie będzie. Zapach jest okej, chociaż nie jest jakoś bardzo wyczuwalny.


Jeśli chodzi o działanie to olejek w końcu zmyje nasz makijaż. Nie jest to idealny efekt uzyskany po jednym myciu, ale no jest. U mnie potrzeba minimum 2óch myć tym olejkiem, który i tak jest zmywalny jakimś żelem. Zdarza się, że jak potem nakładam cos na wacik i to idzie na twarz, to zdarza mi się znaleźć niedomyty podkład czy, tusz do rzęs. Nie jest łatwo! Najbardziej irytujące jest to, że właśnie za każdym razem trzeba używać innego płynu do mycia, żeby zmyć olejek z twarzy.

I dlatego ja nie jestem jakoś tak super zadowolona z tego olejku. Denerwowało mnie to, że nie dało się tego zmyć tak normalnie, jak powinno, ale zawsze za pomocą dodatkowego żelu do twarzy. Było to trochę męczące. Dobrze, że ten makijaż był zmyty, ale no ja nie lubię się dodatkowo wysilać, kiedy nie muszę. No i dlatego jestem trochę rozdarta, bo tak niby spoko, niby nie, więc ja raczej na pewno nie skorzystam ponownie. 

Znacie, lubicie ten sposób demakijażu?


Mixa - hyalurogel -
krem hialuronowy na noc

11 września 2023


Dzień dobry! Co słychać, jak się macie? U nas czas jest turbo ciężki, nie myślałam, że poza tymi wszystkimi nowościami, jakie nas spotkały we wrześniu przy okazji będziemy musieli zmierzyć się z innymi sytuacjami, no i o. Życie, nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale jak się kumuluje wszystko na raz to nie jest zbyt fajnie, ale nic nie zrobimy. Nie ma wyjścia, trzeba robić swoje i dążyć do swoich celów. 
A dzisiaj kontynuujemy recenzowanie produktów z serii #skincycling, które dostałam od Pure Beauty Box. Tym razem jest to krem na noc, który u mnie na maksa wyróżnia się swoim zapachem. Już dawno nie miałam produktu, który ma tak intensywny zapach i jest tak wyróżniający się, wow! Tym razem jest to marka Mixa, Marka dla mnie nowa, ale dzięki tym boxom kosmetycznym zaczynam powoli poznawać tę markę i wow! Lećcie do recenzji, bo zdecydowanie warto!

Mixa - hyalurogel -
krem hialuronowy na noc




Krem zamknięty jest w dość płaskim słoiczku z zakrętką. Słoiczek dzięki temu, że jest niski i zarazem szeroki ułatwia nabieranie produktu palcami, rzadko kiedy trafi mi się sytuacja, że coś mi wejdzie pod paznokcie, więc to cieszy. Na opakowaniu mamy wszystkie informacje, jakie są nam potrzebne.
Konsystencja jest bardzo kremowa, na pewno należy do tych rzadszych, ale nie jest tak, że gdzieś ucieka, czy się wylewa. Za to przy zapachu muszę dać znać, że jest szał. Jest mocny i wyczuwalny, co na swój sposób mi nie przeszkadza, bo zapach mi się podoba. Ale on ma taką moc, że nawet przy ruchu głowy jestem w stanie na nowo poczuć ten zapach.


Ja tego kremu używam praktycznie co noc. Zdarzają mi się noce, że nakładam co innego, ale to są wyjątkowe sytuacje. Od kiedy działam zgodnie z skin cycling używam ten krem regularnie. I jest petarda! Cudownie nawilża, odżywia i pielęgnuje naszą skórę. Po użyciu skóra jest miękka, gładka i taka aksamitna w dotyku. Ja jestem mega zadowolona z tych efektów. Od razu można zauważyć, że jest różnica, co mnie mega cieszy.
Dodatkowo przy użyciu kwasów, moja skora ostatnio dość często jest zaczerwieniona i podrażniona, ale ten krem przychodzi z pomocą. Nie znam nic innego, co tak cudownie łagodzi i koi skórę. 


Jestem mega zadowolona z tego kremu, on jest tak cudownie nawilżający i odżywiający, że aż miło. Myślę, że idealnie ten krem dopełnia całą pielęgnację skin cycling i pomaga uregulować skórę, która zdarza się, że jest podrażniona i zaczerwieniona. Ale też i w normalnym stanie, daje cudowne rezultaty! Bardzo polecam!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja była dobrowolna] 

Pure Beauty Box - #skinflooding -

08 września 2023

 
Dzień dobry! Piątek, piąteczek, piątunio! Oh pierwszy raz od dawna mogę idealnie zrozumieć ten tekst, kiedy jednak człowiek pracuje regularnie, wstaje rano, działa, jeździ i nie ma to tamto. Cokolwiek się nie dzieje to trzeba działać, więc no ciekawie, tak wygląda nasza nowa rzeczywistość, ale jest fajnie, a nawet bardzo fajnie!

A ja dzisiaj zapraszam Was na kolejne pudełko od Pure Beauty, które tym razem wraz z marką L'Oreal proponuje nam nową pielęgnację, tym razem jest to Skin flooding, który ma na celu intensywnie nawilżyć nasza skórę, poprzez sekwencyjne stosowanie kosmetyków pielęgnacyjnych. Sposób pielęgnacji idealnie sprawdzi się u każdej cery, w tym tłustej, jak i mieszanej. Po regularnym stosowaniu kosmetyków nawilżających, mamy zapewnione intensywne odżywienie, rewitalizację, jak i zdrowy wygląd cery.


SKIN FLOODING - rewolucja w pielęgnacji! 
Poprzez zalewanie skóry zaawansowanym produktami, skóra stanie się pięknie nawilżona, ujędrniona, elastyczna, promienna oraz odmłodzona. A to ostatnie mając 30 lat brzmi już naprawdę bardzo kusząco! Należy pamiętać o tym, że skóra przed nałożeniem produktów powinna być dokładnie oczyszczona ze wszystkiego, a te kosmetyki powinniśmy nakładać na lekko wilgotną skórę.


L'Oreal Paris, Revitalift Filler, serum do twarzy przeciwzmarszczkowe, 1.5% czystego kwasu hialuronowego 
Mnie do serum namawiać nie trzeba! Już od jakiegoś czasu jest to jeden z moich ulubionych kroków pielęgnacyjnych. I naprawdę widzę różnicę w mojej cerze od kiedy regularnie stosuję serum! 
Tutaj mamy dwa rodzaje kwasu hialuronowego, dzięki czemu skóra jest nawilżona, wygładzona, ujędrniona, a także ma zwiększoną objętość. Dodatkowo mamy tutaj glicerynę oraz witaminę Cg. 




L'Oreal Paris, Revitalift Filler, Serum pod oczy, 2.5% czystego kwasu hialuronowego + kofeina
Kolejny produkt to serum pod oczy. Ja w dalszym ciągu szukam idealnego kosmetyku pod oczy, który sprawi, że ta afera zyska naprawdę genialny wygląd. Są fajni kandydaci, ale w dalszym ciągu nie jest to wieczna miłość. Ale to serum brzmi ciekawie i w ogóle zobaczcie, jaki ma genialny aplikator. Ja jestem zachwycona. Aplikator zapewnia chłodzący masaż oraz zmniejsza obrzęki na powiekach. Dla wzmocnienia efektu, warto trzymać serum w lodówce. 
Znowu zyskamy intensywne nawilżenie, a także redukcję zmarszczek oraz cieni wokół oczu. Dodatkowo mamy tutaj niacynamid oraz witaminę Cg. 



L'Oreal Paris, Revitalift Filler, Krem do twarzy ujędrniający, 2 rodzaje kwasu hialuronowego + 3 rodzaje ceramidów
Last but not least, to oczywiście krem. Stały punkt w pielęgnacji, podstawa i etap, którego nie powinniśmy pomijać. 
Dzięki cudownym składnikom, mamy zagwarantowane szybkie działanie, ujędrnienie, wsparcie funkcji bariery ochronnej skóry. Poza tym, warto tutaj też zwrócić uwagę na słoiczek, który dzięki swojej innowacyjności nie dopuszcza do produktu powietrza, zapewnia higieniczne dozowanie oraz świeżość formuły. 
Formuła wzbogacenia niacynamidem oraz gliceryną. 


Myślę, że warto zwrócić uwagę na powyższy zestaw i wprowadzić tę pielęgnację w życie. Tym bardziej, że zbliża się jesień, zima - pory roku, które mogą sprawić, że nasza skora będzie szara, ziemista, bez blasku itd. Musimy ją wspomagać, a tu sposób mamy podany, jak na tacy! Dam Wam znać na pewno, jak się to sprawdza! 


[współpraca reklamowa]

Pierre Rene - Medic - głeboko nawilżająca i odświeżająca woda termalna

05 września 2023

 
Dzień dobry! Co u Was słychać? U nas sporo nowości, jak zawsze dużo się dzieje, a dzieje się nawet i jeszcze więcej! Szaleństwo, ale no fajnie. Co prawda, wiadomo są chwile lepsze i chwile gorsze, ciężko jest mi jednak nie spędzać czasu z dziećmi, najważniejsze, że w pracy dużo się dzieje i wtedy trochę zapominam, ale no z czasem człowiek się przyzwyczai. 
A dzisiaj zapraszam Was na recenzję produktu od Pierre Rene, który jest turbo przydatny, jest bardzo neutralny i może przydać się każdemu z osobna, jak i osobom, które mają dzieci. Ja się cieszę tym bardziej, że w Pure Beauty Box znajdują się takie produkty, które mi się bardzo przydają. 

Pierre Rene - Medic - 
Głęboko nawilżająca i odświeżająca woda termalna



Bardzo podoba mi się to, że ta woda termalna znajduje się w dość niewielkiej pojemności, 75ml to wygodne opakowanie, które zmieści nam się wszędzie. Możemy zabrać je ze sobą, wcisnąć do torebki itd, więc klasa! 
Poza tym, opakowanie jest super, bardzo wygodne, wszystko świetnie działa, nic się nie zacina, jest naprawdę rewelacja. Na temat zapachu i konsystencji to chyba nie muszę się wypowiadać, w dalszym ciągu jest to woda, bez zapachu, bez specyficznej konsystencji. Standardowo, nic nowego. 


Jeśli chodzi o wodę termalną, o działanie to mogę powiedzieć tylko, że woda termalna spełnia swoje zadanie, a nawet nie jedno - tylko przydaje się do wielu różnych rzeczy. Woda termalna bardzo ładnie nawilża i odświeża skórę twarzy oraz ciała, idealnie się sprawdza w czasie upałów, gorących dni, kiedy naprawdę jest nam źle i duszno! 
Mi woda termalna przydaje się różnych przy dzieciach, kiedy mamy jakiś wypadek, u córki wystarczy psiknąć tą wodą i ona szybciej się uspokaja. Ta woda jest też chłodniejsza, więc daje ulgę i ukojenie. W upały też spryskuję dzieci, żeby się nie przegrzały. Poza tym, córka ma stwierdzone napady afektywnego bezdechu, na szczęście już nie ma tych ataków, ale w razie w ja jestem spokojniejsza, że jakby się powtórzył to ona dzięki wodzie termalnej szybciej wróci do rzeczywistości. 


Myślę, że znalazłabym dużo więcej użyć dla tej wody termalnej, i nie tylko ja. Na pewno każdy z Was znajdzie sporo zastosowań przydatnych, i może się okazać, że będzie ciężko bez niej wytrzymać! Więc tak! Uwielbiam wody termalne i mega się cieszę, że takie istnieją. 

A wy macie takie produkty? Które idealnie nadają się dla Was, jak i dla Waszej rodziny? Takie uniwersalne? Bo właśnie takich mi trzeba :) 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 





Bandi, FitoLiftCare, odmładzający krem pod oczy

02 września 2023

 
Dzień dobry! Oficjalnie witamy się we wrześniu! Jak, ja się cieszę, jest chłodno, jest wietrznie, nie jest gorąco pod kołdrą, herbata znowu, smakuje 2 razy bardziej. No cudownie! Taki stan rzeczy to ja bardzo lubię! 
Dzisiaj mam dla Was dość wyjątkową recenzję, bo jest to recenzja produktu, który kupiłam po zakochaniu się w próbce. Rzadko mi się zdarza, że faktycznie po użyciu próbek, kupuje produkt pełnowymiarowych, ale ten krem pod oczy był taki, że wow - musiałam go mieć. Ale tak właśnie było z tą próbką. Więc zapraszam na moją opinię na temat kremu pod oczy od Bandi. 


Bandi, - FitoLift Care -
odmładzający krem pod oczy




Krem pod oczy znajduje się w moim ulubionym rodzaju opakowań, airless. Wiecie, z każdym produktem, z każdą pompką, krem idzie do góry i na pewno nic nie zostaje gdzieś skitrane. Ta pompka działa też super bez zarzutu, niepełna pompka i mamy fajną ilość na palcu. Pod światło widać też zużycie. Poza tym, wszystkie niezbędne informacje znajdują się głównie na kartoniku, tutaj już zostaje nam niewiele, ale to nie szkodzi. 
I konsystencja tego kremu już mnie rozczarowała z tego względu, że nie jest to formuła, jaką pamiętam z saszetki. Tamta była taka lekka, żelowa, a zarazem bardzo przyjemna, jedwabista i taka no super. Tu mamy normalny krem, nic specjalnego n8c wyróżniającego się. Zapach jest ok, bardzo słabo wyczuwalny, ale jest ok. 


Po nałożeniu na skórę wszystko jest okej, dużo zależy od tego, co nakładamy na skórę wcześniej, jakie serum, jaki krem itp. I tutaj znowu zaskoczenie. Po próbce, moja skóra wokół oczu była tak cudownie gładka, nawilżona, miękka i miła w dotyku jeszcze następnego dnia rano. A ja taki efekt uwielbiam. Z produktem pełnowymiarowych tego nie mam. Krem się wchłania, trochę ciężko jest go rozłożyć pod oczami bez ciągnięcia skóry, a następnego dnia rano, nie ma po nim śladu, a szkoda! 
Skóra jest w fajnym stanie, trzeba przyznać. Jest, nawet nawilżona, miękka i gładka, ale zdecydowanie nie jest to efekt wow, jak za taką cenę. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego, a tu serio, no jest ok, ale nic więcej. 


Wiec tutaj mam dość spore rozczarowanie. Nie wiem, dlaczego próbki zawsze wydają się takie świetne, a potem przychodzi co do czego i jest nieciekawie. Liczyłam na długotrwały efekt, na obecność kremu na skórze jeszcze rano, na to, że będzie on tam, jeszcze wyczuwalny. A tu nie ma nic, no efekty są bo są, ale w dalszym ciągu nie są to takie, jakich bym oczekiwała. Więc no, szkoda! 
Nie jest to bubel, pewnie gdybym nie miała wcześniej próbki to ta recenzja miałaby inny wydźwięk i na pewno byłabym bardziej zadowolona. Więc słaby ruch, że próbką zachęcamy, a produktem pełnowymiarowych rozczarowujemy. 


Mieliście kiedyś taką sytuację? Jak często kupujecie coś skuszeni próbkami? Bo ja lubię próbki, ale rzadko kiedy kupuję pełnowymiarowe produkty.