Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instagram. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instagram. Pokaż wszystkie posty

6 'obowiązkowych' aplikacji na androida

30 sierpnia 2017



Ameryki nie odkryję pisząc, że każdy z nas korzysta z telefonu, wow, aż mi się śmiać chce, że jednak to napisałam (i niech już tu zostanie!). Nie wiem jak wy, ale ja się przyznaję, że jestem uzależniona od telefonu na poziomie hard. Noszę go ze sobą wszędzie, najczęściej mam go w dłoni, nigdy w torebce, cały czas online, jestem na bieżąco z wiadomościami, snapami, instagramami itd. Przerażające? Szczerze... takie czasy. Jak bardzo mi z tym źle? Nie bardzo, bo kiedy jestem z ludźmi, z którymi zazwyczaj mam jedynie kontakt przez telefon, zdarza się, że jestem i offline ;).
Nie raz telefon uratował mi życie, nie raz pomógł dotrzeć do jakiegoś miejsca, nawet jeżeli nigdy nie byłam w danym mieście, a nawet kraju, pomógł znaleźć potrzebny numer, miejsce i w ogóle. Nie będę się rozpisywać na temat aplikacji, które są w każdym telefonie (bo gps i google maps to wiadomo, że się przydają), a chcę się podzielić takimi, które odmieniły moje życie i nawet pozwoliły zaoszczędzić dużo czasu i marznięcia ;).

Social Media,
czyli gdzie jeszcze można mnie znaleźć

15 marca 2017


Dzisiaj nie będzie o kosmetykach, ale w sumie o równie ważnej części mojego bloga i chyba całej blogosfery, czyli wszystkie nasze inne social media. Zawsze myślałam, że mam konta wszędzie, że jestem takim neo kidem itd. Tak samo tworząc ten wpis, spodziewałam się, że będzie tutaj tyle tego, ale tak naprawdę korzystam z niewielu rzeczy. Często mam tak, że nagle jestem aktywna co sekundę na facebook'u, a potem przerzucam się na instagrama i tak w kółko. Ale ostatnio też założyłam nowego instagram'a, głównie blogowego, także mam nadzieję, ze kto z Was o nim nie wie, to skorzysta z informacji :).

https://www.instagram.com/makingmyselfbeauty/

Kiedy magisterki kamień spada z serca

22 maja 2015


Piątek, chill, spokój, spałam 10 godzin, na spokojnie wyschły mi włosy, a wczoraj miałam nawet czas i chęci żeby zadbać o stopy, czyli peelingi, kąpiele, i kremy. Dzisiaj o 17.40 Radio eR (wszystkich zapraszam do słuchania! ;D), byłam u psiapsi <3, jutro spotykam się z moimi kochanymi: Agą i Ewelinką, a wieczorem wracam do Niska... Scenariusz jak ze snu, a ja nie mogę w to uwierzyć, że mam taki spokój...



Marzec w zdjęciach :)

10 kwietnia 2014

Ostatnio chyba pominęłam coś zdjęciowo - instagramowe wpisy, a szkoda, bo bardzo je lubię. Fajnie jest sobie zrobić raz na jakiś czas taką retrospekcję, co, gdzie i jak, przypomnieć sobie co się działo w danym miesiącu. I dlatego też chciałabym Wam pokazać trochę mojego marca, który był nadzwyczaj obfity w zdjęcia, aż sama się sobie dziwię ;). Oczywiście większość to jest moich własnych samojebek, ale nic nie poradzę hahaha.





  • Proste włosy, man, uwielbiam tak bardzo :). Mimo iż kiedyś chciałam mieć kręcone to teraz strasznie doceniam proste włosy. I do tego bardziej elegancki ubrania i voilla! Nie poznaje sama siebie ;D. Zastanawiam się nad keratynowym prostowaniem włosów, bo te kręcone mnie dobijają, są straszne. Macie może jakieś propozycje, doświadczenia, lub inne opinie na ten temat ? Piszcie, bo jestem strasznie ciekawa ;).

Instagramowy styczeń 14'

01 lutego 2014

Ostatnio jestem jakaś totalnie padnięta. Nie dość, że czeka mnie coraz więcej rzeczy do zrobienia, to jeszcze nie mam na nic kompletnie siły. Najchętniej to bym leżała i oglądała filmy, albo w ogóle spała. Wczoraj położyłam się po północy, co w moim przypadku jest po prostu niemożliwe. No, ale spałam jak zabita, rano wstałam korki, i ogólnie to siedzę i zamulam, czyli nic nowego w sumie. Ale przynajmniej pogoda jest coraz lepsza. Przy ostatnich mrozach, już mi dzisiaj przy -10 było naprawdę ciepło ;)). 
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój styczeń w zdjęciach. Zadziwiająco mało robiłam zdjęć w tym miesiącu o.O. Mam nadzieję, że w litym to się zmieni ;).


2013 - retrospekcja !

04 stycznia 2014

2013 rok już za nami, a ja w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu ile się wydarzyło w ubiegłym roku. To był mimo wszystko fantastyczny rok, który miał wzloty i ogromne upadki, ale w końcu się udało, rok zakończony z uśmiechem na twarzy i z mobilizacją wchodzę w Nowy Rok, w każdy kolejny dzień 2014 roku :). Już się nie mogę doczekać, bo szykuję się mega ciekawy ;). Mam ogromne szczęście i jestem wdzięczna każdemu, kto sprawia że moje życie jest tak cudowne i wyjątkowe. 

Co takiego się wydarzyło w ubiegłym roku :)) ?
  • Początek roku był troszeczkę ciężki, trochę za dużo i przesilenie sobą. Ojj tak przeżywałam swoje życie strasznie i chciałam żeby było jak najlepsze, ale to nie było łatwe. Miałam tysiące postanowień i najbardziej jestem dumna z tego, że przestałam wlewać w siebie litry energoli i z tego, że udało mi się zrobić parę challengów, jeśli chodzi o ćwiczenia, treningi. Zrobiłam przysiady i brzuszki i wszystko mi udowodniło, że to jest możliwe, a nie jest wcale jakoś bardzo zajmujące, czy uciążliwe.

  • Moja trzecie studniówka ;). Która chyba była najbardziej udaną studniówką ze wszystkich trzech ;). Sukienka, buty, które kupiłam za zawrotną cenę 50zł (!) i makijaż wykonany przez najlepsza kosmetyczkę, u jakiej kiedykolwiek byłam i co więcej, inspiruję się nim co jakąś drugą imprezę ;D. Bardzo często się tak maluję w ostatnim czasie ;D.

  • Imprezowo. Urodziny, urodziny i urodziny, i nawet załapałam się na parę 18! Tak, ja taka stara dupa, haha. Robienie prezentów, pisanie życzeń, czyli coś co ja uwielbiam osobiście najbardziej. A jak miło, kiedy takowe życzenia się spełniają ;)? Ajj nawet udało mi się być na jednym Wieczorze Panieńskim, który był fantastyczny.








  • Traumatyczne przeżycia związane z usuwaniem ósemek. Nie dość, że się boje bólu to jeszcze nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Tak, jak byłam nastawiona na straszne doświadczenie i tak też wyglądała moja pierwsza wizyta, kiedy usunęłam dwie ósemki... Płakałam, wierzgałam, kopałam, krzyczałam i w ogóle zachowywałam się bardzo dziecinnie, jakby co najmniej na żywo ktoś mi odcinał rękę. Hahaha, ale cóż. Druga wizyta już była całkowicie lajtowa i pozbyłam się zębów mądrości i miałam szczękościsk i oooo hahaha. I musiałam żywić się tak:

  • Mnóstwo spotkań blogerek! Spotkanie z Iloną Patro oraz Maćkiem Budzichem :). Pozwiedzałyśmy sobie trochę w tym roku: Lublin, Chełm, Zamość, Rzeszów, Kazimierz Dolny, Nałęczów. Przy okazji odrobinę pecha w drodze na te spotkania. A to kolizja szynobusu z samochodem, a to zepsuty samochód, zawsze jest ciekawie hahaha. 







  • Wymiana studentów uczelni UMCS ze studentami z Zittau ! Czyli tydzień w Motyczu i później tydzień w Zittau. Było świetnie, Mimo pierwszego strachu i nieświadomości, jak to będzie to ostatecznie było wspaniale. Praktycznie sami Polacy i picie, i dobra zabawa i móc być z tymi najlepszymi moimi z Lingwistyki caaaały tydzień ;3. Rewelacja ;). Lubię! I robienie spaghetti na 20 osób. :D

  • Rozstanie, którego nikt by się nie spodziewał. I wtedy zawalił mi się cały świat. Niezdane egzaminy (prawie wszystkie) i miałam takie momenty, w których praktycznie nie wychodziłam z łózka, nic nie jadłam, z nerwów było mi bardzo niedobrze, ale... SZYBKO SIĘ OTRZĄSNĘŁAM.. I ten czas udowodnił mi, że nie ma rzeczy niemożliwych, że nie ma sensu rozczulać się nad czymś, co się wydarzyło. Warto walczyć o siebie w każdej chwili, w każdej sekundzie swojego życia i udowadniać sobie i innym, że jest się coś wartym! :)) I ja zwyciężyłam. <3

  • Zrobiłam sobie tatuaż ! I serio nic nie bolało ;)).

  • Miałam najcudowniejsze wakacje ever. Imprezy, cudowne nocki, wyjazdy --> Ułęż, Zakopane, Krynica Zdrój, Krasnystaw i wesele, na którym bawiłam się tak cudownie, że szok! Poznałam mnóstwo cudownych osób, mam genialne wspomnienia i w ogóle wszystko było rewelacyjnie ;).





 







  • Spotkania z osobami, z którymi nie widziałam się wieki <3. Ogniska gimnazjalne, jak i licealne. Najbardziej i najlepiej wspominam wielki powrót mojej przyjaciółki z liceum, która ostatnie 2-3 lata spędziła w Chicago <3 ! Poznanie osoby, którą powinnam poznać już dawno, która pomogła mi przejść przez wszystko i która rozumiała mnie najlepiej. 



Tak, jaram się dalej ;DDDD

  • Ostatecznie zdane egzaminy i dostanie się na 3 rok licencjatu już lingwistyki! ;D Jeśli się chce to można wszystko ;).

  • Totalne dbanie o włosy! Odłożenie prostownicy na bok i początek olejowania, co wpłynęło bardzo dobrze na moje włosy. Są coraz dłuższe, grubsze i mają się naprawdę bardzo dobrze. Co więcej rosną nowe ;). Wywalczyłam piękne włosy, piękne loki i walczę dalej ! Teraz będzie tylko lepiej ;)). 

  • Najwspanialsze urodziny ever. Najlepsze prezenty! Najlepsi ludzie. Najlepsze wspomnienia. Najlepsza niespodzianka. Najlepsze wszystko! Nie mogłam wymarzyć sobie cudowniejszych urodzin :). Naprawdę!



  • Przeżyłam Marsz Niepodległości w Warszawie ;). Jak widziałam to, co się dzieje, tych ludzi w kominiarkach, czy podpalenie tęczy, czy jakieś krzyki ludzi, których nawet nie rozumiałam i nie miałam bladego pojęcia, co się dzieje obok mnie to byłam strasznie przerażona! Ale przeżyłam, jestem, cała i zdrowa ;).

  • W końcu zdecydowałam się na dawanie korków. I powiem Wam, że sprawia mi to ogromną radość! Przez całe dwa lata borykałam się z tym, bo wiadomo, że dodatkowy hajs zawsze się przyda, a tutaj połączyłam przyjemne z pożytecznym i jak widzę postępy swoich uczniów i sam fakt, że ja idę na lekcję z uśmiechem na twarzy cieszy mnie niezmiernie. Dobrze, że w końcu się przemogłam ;).

  • I cudowne zakończenie roku w Krynicy. Najpierw Święta spędzone w rodzinnym gronie. Oczywiście ledwo, co wróciłam do Niska z Lublina od razu wyleciałam na spotkania z moimi ludźmi, więc w domu byłam tylko tyle, co ile. Ale warto było., Zdecydowanie ;). Świętnie święta. W końcu można powiedzieć, że się ogarnęłam. Kupiłam prezenty swojej rodzinie (za własne zarobione pieniądze wowowow) i Sylwestra spędziłam w Krynicy ;). Tydzień w górach i uświadomienie sobie niektórych rzeczy, żal, ale trzeba iść naprzód ;). Bo będzie dobrze, jak zawsze.


Rozpisałam się i totalnie zaatakowałam Was zdjęciami, ale trochę się wydarzyło, cieszę się, że to i tak nie wszystko co mam zapisane w kalendarzu. Większość rzeczy mam po prostu zapisanych w sercu, każde spojrzenie, każdy uśmiech moich przyjaciół, spacery, bieg przez przejście dla pieszych, każda impreza, każde wypite piwo. Każdy dzień czyni moje życie jeszcze bardziej wyjątkowym i tworzy też mnie, zmienia, kształtuje i pomaga w jakiś sposób w pokonywaniu kolejnych trudności. Nie mogę się doczekać kolejnych 12 miesięcy. Kalendarz Paulo Coelho na 2-14 jest już przygotowany i już zawiera w sobie pierwsze zapiski. Just osssom !