Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retrospekcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retrospekcja. Pokaż wszystkie posty

2013 - retrospekcja !

04 stycznia 2014

2013 rok już za nami, a ja w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu ile się wydarzyło w ubiegłym roku. To był mimo wszystko fantastyczny rok, który miał wzloty i ogromne upadki, ale w końcu się udało, rok zakończony z uśmiechem na twarzy i z mobilizacją wchodzę w Nowy Rok, w każdy kolejny dzień 2014 roku :). Już się nie mogę doczekać, bo szykuję się mega ciekawy ;). Mam ogromne szczęście i jestem wdzięczna każdemu, kto sprawia że moje życie jest tak cudowne i wyjątkowe. 

Co takiego się wydarzyło w ubiegłym roku :)) ?
  • Początek roku był troszeczkę ciężki, trochę za dużo i przesilenie sobą. Ojj tak przeżywałam swoje życie strasznie i chciałam żeby było jak najlepsze, ale to nie było łatwe. Miałam tysiące postanowień i najbardziej jestem dumna z tego, że przestałam wlewać w siebie litry energoli i z tego, że udało mi się zrobić parę challengów, jeśli chodzi o ćwiczenia, treningi. Zrobiłam przysiady i brzuszki i wszystko mi udowodniło, że to jest możliwe, a nie jest wcale jakoś bardzo zajmujące, czy uciążliwe.

  • Moja trzecie studniówka ;). Która chyba była najbardziej udaną studniówką ze wszystkich trzech ;). Sukienka, buty, które kupiłam za zawrotną cenę 50zł (!) i makijaż wykonany przez najlepsza kosmetyczkę, u jakiej kiedykolwiek byłam i co więcej, inspiruję się nim co jakąś drugą imprezę ;D. Bardzo często się tak maluję w ostatnim czasie ;D.

  • Imprezowo. Urodziny, urodziny i urodziny, i nawet załapałam się na parę 18! Tak, ja taka stara dupa, haha. Robienie prezentów, pisanie życzeń, czyli coś co ja uwielbiam osobiście najbardziej. A jak miło, kiedy takowe życzenia się spełniają ;)? Ajj nawet udało mi się być na jednym Wieczorze Panieńskim, który był fantastyczny.








  • Traumatyczne przeżycia związane z usuwaniem ósemek. Nie dość, że się boje bólu to jeszcze nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Tak, jak byłam nastawiona na straszne doświadczenie i tak też wyglądała moja pierwsza wizyta, kiedy usunęłam dwie ósemki... Płakałam, wierzgałam, kopałam, krzyczałam i w ogóle zachowywałam się bardzo dziecinnie, jakby co najmniej na żywo ktoś mi odcinał rękę. Hahaha, ale cóż. Druga wizyta już była całkowicie lajtowa i pozbyłam się zębów mądrości i miałam szczękościsk i oooo hahaha. I musiałam żywić się tak:

  • Mnóstwo spotkań blogerek! Spotkanie z Iloną Patro oraz Maćkiem Budzichem :). Pozwiedzałyśmy sobie trochę w tym roku: Lublin, Chełm, Zamość, Rzeszów, Kazimierz Dolny, Nałęczów. Przy okazji odrobinę pecha w drodze na te spotkania. A to kolizja szynobusu z samochodem, a to zepsuty samochód, zawsze jest ciekawie hahaha. 







  • Wymiana studentów uczelni UMCS ze studentami z Zittau ! Czyli tydzień w Motyczu i później tydzień w Zittau. Było świetnie, Mimo pierwszego strachu i nieświadomości, jak to będzie to ostatecznie było wspaniale. Praktycznie sami Polacy i picie, i dobra zabawa i móc być z tymi najlepszymi moimi z Lingwistyki caaaały tydzień ;3. Rewelacja ;). Lubię! I robienie spaghetti na 20 osób. :D

  • Rozstanie, którego nikt by się nie spodziewał. I wtedy zawalił mi się cały świat. Niezdane egzaminy (prawie wszystkie) i miałam takie momenty, w których praktycznie nie wychodziłam z łózka, nic nie jadłam, z nerwów było mi bardzo niedobrze, ale... SZYBKO SIĘ OTRZĄSNĘŁAM.. I ten czas udowodnił mi, że nie ma rzeczy niemożliwych, że nie ma sensu rozczulać się nad czymś, co się wydarzyło. Warto walczyć o siebie w każdej chwili, w każdej sekundzie swojego życia i udowadniać sobie i innym, że jest się coś wartym! :)) I ja zwyciężyłam. <3

  • Zrobiłam sobie tatuaż ! I serio nic nie bolało ;)).

  • Miałam najcudowniejsze wakacje ever. Imprezy, cudowne nocki, wyjazdy --> Ułęż, Zakopane, Krynica Zdrój, Krasnystaw i wesele, na którym bawiłam się tak cudownie, że szok! Poznałam mnóstwo cudownych osób, mam genialne wspomnienia i w ogóle wszystko było rewelacyjnie ;).





 







  • Spotkania z osobami, z którymi nie widziałam się wieki <3. Ogniska gimnazjalne, jak i licealne. Najbardziej i najlepiej wspominam wielki powrót mojej przyjaciółki z liceum, która ostatnie 2-3 lata spędziła w Chicago <3 ! Poznanie osoby, którą powinnam poznać już dawno, która pomogła mi przejść przez wszystko i która rozumiała mnie najlepiej. 



Tak, jaram się dalej ;DDDD

  • Ostatecznie zdane egzaminy i dostanie się na 3 rok licencjatu już lingwistyki! ;D Jeśli się chce to można wszystko ;).

  • Totalne dbanie o włosy! Odłożenie prostownicy na bok i początek olejowania, co wpłynęło bardzo dobrze na moje włosy. Są coraz dłuższe, grubsze i mają się naprawdę bardzo dobrze. Co więcej rosną nowe ;). Wywalczyłam piękne włosy, piękne loki i walczę dalej ! Teraz będzie tylko lepiej ;)). 

  • Najwspanialsze urodziny ever. Najlepsze prezenty! Najlepsi ludzie. Najlepsze wspomnienia. Najlepsza niespodzianka. Najlepsze wszystko! Nie mogłam wymarzyć sobie cudowniejszych urodzin :). Naprawdę!



  • Przeżyłam Marsz Niepodległości w Warszawie ;). Jak widziałam to, co się dzieje, tych ludzi w kominiarkach, czy podpalenie tęczy, czy jakieś krzyki ludzi, których nawet nie rozumiałam i nie miałam bladego pojęcia, co się dzieje obok mnie to byłam strasznie przerażona! Ale przeżyłam, jestem, cała i zdrowa ;).

  • W końcu zdecydowałam się na dawanie korków. I powiem Wam, że sprawia mi to ogromną radość! Przez całe dwa lata borykałam się z tym, bo wiadomo, że dodatkowy hajs zawsze się przyda, a tutaj połączyłam przyjemne z pożytecznym i jak widzę postępy swoich uczniów i sam fakt, że ja idę na lekcję z uśmiechem na twarzy cieszy mnie niezmiernie. Dobrze, że w końcu się przemogłam ;).

  • I cudowne zakończenie roku w Krynicy. Najpierw Święta spędzone w rodzinnym gronie. Oczywiście ledwo, co wróciłam do Niska z Lublina od razu wyleciałam na spotkania z moimi ludźmi, więc w domu byłam tylko tyle, co ile. Ale warto było., Zdecydowanie ;). Świętnie święta. W końcu można powiedzieć, że się ogarnęłam. Kupiłam prezenty swojej rodzinie (za własne zarobione pieniądze wowowow) i Sylwestra spędziłam w Krynicy ;). Tydzień w górach i uświadomienie sobie niektórych rzeczy, żal, ale trzeba iść naprzód ;). Bo będzie dobrze, jak zawsze.


Rozpisałam się i totalnie zaatakowałam Was zdjęciami, ale trochę się wydarzyło, cieszę się, że to i tak nie wszystko co mam zapisane w kalendarzu. Większość rzeczy mam po prostu zapisanych w sercu, każde spojrzenie, każdy uśmiech moich przyjaciół, spacery, bieg przez przejście dla pieszych, każda impreza, każde wypite piwo. Każdy dzień czyni moje życie jeszcze bardziej wyjątkowym i tworzy też mnie, zmienia, kształtuje i pomaga w jakiś sposób w pokonywaniu kolejnych trudności. Nie mogę się doczekać kolejnych 12 miesięcy. Kalendarz Paulo Coelho na 2-14 jest już przygotowany i już zawiera w sobie pierwsze zapiski. Just osssom !