Dzień dobry! Tak, oficjalnie ogłaszam, że minęła połowa miesiąca i tym samym połowa wakacji! Nie wiem, jak Wy, ale ja się cieszę. Nie mogę się doczekać jesieni, nie mogę się doczekać większej ilości obowiązków, latania z miejsca w miejsce - jakoś lubię to! Lubię być na pełnych obrotach, tym bardziej jesienią! Naprawdę, już czuję ten jesienny vibe, a Wy? Pewnie cześć z Was rozkoszuje się wolnością i gadam takie głupoty, haha.
A dzisiaj będzie o olejku pod prysznic marki Isana, każdy go poleca, każdy wszędzie o nim trąbi, że tak świetnie, szybko i dokładnie myje pędzle i słyszę to już pewnie od dobrych kilku lat [?], a ja zawsze decyduję się na te produkty na końcu. Więc, zapraszam do zapoznania się z moją opinią ! A osoby, które mnie oglądają na instagramie - beautifulduty.pl, już wiedzą, jaka będzie odpowiedź ;)
Isana, olejek pod prysznic
Olejek pod prysznic Isana zawiera 56% olejów pochodzenia naturalnego, dzięki czemu zapewnia wyjątkowo obfitą pielęgnacją bardzo suchej i wrażliwej skóry. Olejek zawiera witaminę E oraz wysokowartościowe oleje, więc ochroni skórę przed wysuszeniem, dzięki czemu staje się ona wyjątkowo gładka i miękka w dotyku. Olejek będzie odpowiedni do codziennego stosowania. Ponadto, produkt jest przebadany dermatologicznie.
Skład: Glycine Soja Oil, Laureth-4, Mipa-Laureth Sulfate, Propylene Glycol, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Aqua, BHT, Beta Carotene.
Jak pisałam, ja ten olejek używam tylko i wyłącznie do mycia pędzli, nie lubię ogólnie stosować olejków do ciała, nie lubię jak się coś klei i zostawia po sobie film, więc nawet by nie było mowy, żebym go użyła w taki sposób. Ale każdy polecał go do mycia pędzli, więc stwierdziłam, a spróbuję, jest turbo-tani, to nawet jak się nie sprawdzi to jakoś go wykorzystam. No i cóż.
Standardowo zaczynając od opakowania, tutaj jest zwykło, standardowo, ale całkiem spoko. Mimo wszystko ten design mi się podoba, widać ile produktu zostało do końca, Zamknięcie też jest fajne i solidne, nie otwiera się samo, jest dość wytrzymałe i nie ma problemu, żeby się samo otworzyło. Poza tym, otwór też jest fajny, żeby wylewać pożądaną ilość produktu.
Konsystencja jest dość oleista, ale nie jakoś bardzo tłusta, zapach jest typowy, jak na olejek arganowy ;).
Jak pierwszy raz użyłam, to byłam w mega szoku! Zazwyczaj myję pędzle na dwa razy, za pierwszym razem za pomocą dłoni myję pędzel, a później żeby go doczyścić myję pędzel drugi raz już przy pomocy eggbrush'a. I powiem szczerze, że przy myciu pędzla do fluidu, który jest najbardziej upaćkany tak naprawdę miałam wrażenie, że nawet nie muszę myć jakoś szczególnie dokładnie i używać eggbrush'a. Poważnie, olejek tak cudownie rozpuszcza kosmetyki, które znajdują się na pędzlu, że schodzą w moment.
I ja jestem na maksa zadowolona, cieszyłam się, że za pomocą eggbrush'a mycie pędzli zajmuje mniej czasu, ale porównanie tego olejku i eggbrush'a oznacza umycie pędzli w kilka minut. Obawiałam się, że olejek może będzie ciężko domyć z włosia albo że będzie ono później, ale nic bardziej mylnego. Pędzle są idealnie domyte, włosie jest niezniszczone, niesklejone, wszystko jest super zrobione, a i pędzle ładniej pachną. Ja jestem w szoku.
I jako sceptyk, po raz kolejny przyznaję większości Wam rację, że ten olejek przy pielęgnacji pędzli naprawdę sprawdza się znakomicie ! Myje je idealnie, dzięki niemy całe pranie pędzli trwa bardzo krótko, wszystko się domywa, nic się nie skleja - no ogólnie czad! Dodatkowo ten olejek kosztuje jakieś 7 zł, jest dostępny w Rossmannie i jest wydajny, bo na jedno mycie bardzo niewiele produktu potrzeba, więc czad! I tak, zdecydowanie jest to musthave - odpowiadając na pytanie ;)
Mam tylko nadzieję, że Rossmann nic mu nie zrobi, jak z innymi cudami od nich ;) Ale bądźmy dobrej myśli!








