Działamy na zmarszczki z Bielendą! olej z czarnuszki + czystek

27 lipca 2022

 
Hej! I wyobrażacie sobie, że połowa wakacji już za nami? Szok! Ale ja się cieszę, wyczekuję jesieni na maksa i nie mogę się doczekać aż będą długie wieczory, aż będzie chłodniej, przyjemniej i będzie czym oddychać! Ale, nie jestem pogodynką, nie będę zawsze gadać o pogodzie, przejdźmy do tematu urodowego! Dzisiaj recenzja kremu do twarzy, marki Bielenda.

Bielenda, Botanic Formula
krem przeciwzmarszczkowy
olej z czarnuszki + czystek



Krem znajduje się w słoiczku, czyli moim najmniej ulubionym opakowaniu na kremy. Nie lubię grzebać w nich palcami, bo wszystko mam za paznokciami i nie jest to dla mnie super. Są formuły, których fajnie się używa, tutaj do tego kremu muszę zdecydowanie załatwić sobie jakąś szpatułkę, żeby jednak używanie było trochę bardziej komfortowe. Ogólnie krem jest dość gęsty, bardzo treściwy i konkretny, czuć że nie jest to lekka konsystencja. Zapach ma średnio wyczuwalny, bardzo delikatny, ale najważniejsze, że nie śmierdzi. 
Krem nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia, pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń.


Działanie tego kremu jest naprawdę zadowalające. Widzę po kondycji mojej skóry, że jest w dużo lepszym stanie niż wcześniej, jest wypielęgnowana, nawilżona, odżywiona i jakoś tak nabrała blasku i świeżości, no rewelacja! Nie mam mu nic do zarzucenia. Jeśli chodzi o kwestię zmarszczek, z tym ciężko mi się jakoś utożsamić, bo mimo wszystko problemów ze zmarszczkami jeszcze u siebie nie zauważyłam :). Ale może to jest zasługa codziennej pielęgnacji i dbania o tę skórę, że jest dość jędrna, sprężysta i ten krem na pewno też ma w tym swój udział.

Więc powiem Wam, że ja jestem zadowolona z działania tego kremu i mogę Wam go polecić ;).


Na co nigdy nie zwracałam uwagi dopóki nie zostałam mamą?

21 lipca 2022

 
Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Znowu wracają do nas upały i już powoli da się to odczuć, bardzo odczuć. Ja upałów nienawidzę, a w ciąży to już w ogóle dla mnie jest tragedia. Więc uwierzcie mi, że nie ruszam się z domu i jedyne o czym marzę to deszcz i trochę chłodu! 


A dzisiaj mam dla Was wpis dotyczący tego, na co nigdy nie zwracałam uwagi, zanim nie zostałam mamą. Nie bez powodu mówi się, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia i to jest prawda w 100%! Teraz od kiedy mam już roczne dziecko i jestem ponownie w ciąży, to powiem Wam, że są takie rzeczy, które dla mnie zawsze były niewidoczne, nie byłam ich świadoma kompletnie! Z jednej strony aż mi głupio, że człowiek tak nie myśli o innych, z drugiej też nie wiedziałam, że dziecko oznacza dużo więcej niż samo istnienie dziecka. Więc, zaczynamy!

NIEPRZYSTOSOWANIE RESTAURACJI DLA RODZIN Z DZIEĆMI

BRAK PRZEWIJAKÓW W RESTAURACJACH

Wow, kurczę podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy zawsze chodzą z małymi dziećmi do restauracji i nie przejmują się brakiem przewijaków w łazienkach. Nie ma tutaj znaczenia prestiż restauracji, tych przewijaków po prostu zazwyczaj nie ma. Teraz nasza córka jest na tyle duża, że na upartego można ją przewinąć na stojąco, ewentualnie na szybko w wózku, na parapecie, w samochodzie, czy gdzie indziej, ale to też jest uzależnione od pogody i od wielu innych czynników. Ale wystarczy grubsza sprawa, słaba pogoda i jesteśmy w wielkiej D, nie będę też przewijać dziecka na środku restauracji, bo jednak domyślam się, że nie po to przyszły do lokalu pozostałe osoby, ale jednak przewijak super sprawa. 
Wielki szacun dla McDonalds'a za przewijak w każdym lokalu i poza nim, ja się spotkałam tylko w jednej kawiarni z przewijakiem, tak to nigdzie go nie ma. I jak tu czuć się 'normalnie' i wychodzić chętnie z niemowlakiem zamiast siedzieć w domu... 

KĄCIKI DLA DZIECI I KRZESEŁKA

Taka mini bawialnia jest już w większości restauracji i nie spodziewałabym się, że ona może być taka potrzebna, kiedy rodzice chcą zjeść w miarę w spokoju. To jest zbawienie, niezależnie czy dziecko skończyło rok, czy 5 lat! I nawet 10 minut względnego spokoju jest cudowne w trakcie posiłku! Zawsze zabieram dla córki masę zabawek, ale nimi się dość szybko nudzi, a taki kącik, nowe rzeczy, nowe zabawki... wow! Naprawdę, robi robotę, mimo że słyszałam, że te kąciki są w różnych stanach, ale dobrze, że są. I dzięki Bogu, że takie coś znajduje się w wielu miejscach, tak samo jak i krzesełka. Krzesełek mogłoby być więcej, ale i tak dobrze, że są ;). Ale tu rodzi się pytanie, skoro są kąciki i krzesełka, dlaczego nie ma przewijaków?

BRAK MIEJSCA NA WÓZKI

I ten punkt jestem w stanie zrozumieć, lepiej dodać dodatkowe stoliki, niż zadbać o to, żeby mój wózek się zmieścił między stolikami i najlepiej przy stole, nieważne czy siedzimy w środku, czy jak zazwyczaj na zewnątrz, zawsze jest problem z usytuowaniem wózka tak, żeby nikomu nie przeszkadzał; innym ludziom, jak i obsłudze. Czy ktoś mi może powiedzieć, czy są oznaczenia restauracji, że są ideolo dla rodzin z dziećmi? Zawsze szukam czegoś takiego i ciężko znaleźć ;).


REAKCJE LUDZI NA PŁACZĄCE, KRZYCZĄCE DZIECKO

Takie dziecko zawsze zwróci na siebie swoją uwagę. Nawet nie wiecie, jak mnie to denerwuje, kiedy w kościele jakieś małe bobo zakwili, a już tysiące głów się obraca, żeby obczaić CO TU SIĘ WYRABIA. No dziecko płacze, zdarza się nawet często, z wielu różnych powodów, bo nie potrafi mówić, wyrażać swoich emocji, więc najłatwiej jest zapłakać lub zastękać, no normalna sprawa, co to da, że ludzie sobie popatrzą? Nie mam pojęcia, tym bardziej że te osoby są rodzicami, dziadkami, więc zdają sobie sprawę z tego, że bywa różnie, a mimo to gapią się takim wzrokiem, że aż głupio wychodzić z domu z dzieckiem. 
A wiecie, co jest najciekawsze? Dziecko, nieważne jakie, płaczące, niegrzeczne, krzyczące, spokojnie siedzące w wózku zawsze zwróci na siebie uwagę, a kobieta w ciąży jest niewidzialna.

OPIEKA NAD NIEMOWLAKIEM JEST TURBO WYMAGAJĄCA

Nie byłam doświadczoną mamą, nie pomagałam nigdy przy małych dzieci, a nawet koleżankom, które już mają dzieci, nie miałam jakoś okazji im pomóc, nie rwałam się do tego, bo zawsze uważałam, że JA NIE UMIEM i NIE WIEM, CO ROBIĘ, a co śmieszne, miałam tu myśli zwykłe czynności, w stylu zmiana pieluchy, nakarmienie butelką, przebranie ubranka, a zajmowanie się dzieckiem oznacza dużo więcej niż sam pampers i jedzenie!
Jak zaczęłam zgłębiać się w temat, że trzeba kłaść na brzuszku, trzeba pilnować symetrii, odpowiednie noszenie, podnoszenie, konkretna pielęgnacja, probiotyki, konkretne zabawki, szeleszczące, kontrastowe, trzeba pamiętać o milionie różnych rzeczy, wow. Poza tym, rozszerzanie diety - moja największa zmora, dzieci nie powinny oglądać telewizji, nie dlatego, że popsuje im się wzrok, a dlatego, że to opóźnia mowę i zabija kreatywność, człowiek żyje w niewiedzy całe życie. A ja i tak nie miałam wymagającego dziecka, więc szacun!


WSZYSCY WSZYSTKO WIEDZĄ I DAJĄ ZŁOTE RADY

I tutaj na początku zaznaczę, że ja wiem, że wszyscy to robią, bo chcą być częścią tego cudownego momentu, chcą pomóc w wychowaniu dziecka, chcą może coś ułatwić, a na pewno chcą dobrze, aleee... od ilości informacji, często różnych, rad, o które nie prosiłam i których nie potrzebowałam, miałam dość po prostu słuchania tego wszystkiego.
Człowiek po porodzie w nowej roli, chce trochę sam poeksplorować to nowe życie, popróbować, może poeksperymentować, zobaczyć, co działa, a co nie, bo nie oszukujmy się każdy poród jest inny, każde dziecko jest inne i to nie jest tak, że wszystko sprawdzi się u każdego dziecka. 
Ale, co ciekawe im dziecko starsze, tym nic nie mija, śmieszy mnie to, że niektórym ludziom się wydaje, że znają moje dziecko lepiej i bardziej wiedzą, co ono potrzebuje. Ale do tego chyba trzeba się przyzwyczaić albo twardo powtarzać, że 'dzięki i elo!'.


WYJAZDY, WYJŚCIA TO WIELKIE LOGISTYCZNE PRZEDSIĘWZIĘCIE

Oczywiście, jeśli się chce to wszystko się da, ale to nie jest tak przyjemne i łatwe, jak w rodzince bez dzieci. Pakujesz się, jedziesz, spontanicznie, mniej lub bardziej, ale możesz sobie zadecydować w 5 minut, że wsiadasz w auto i jedziesz. A z dzieckiem.... Trzeba myśleć o zabraniu wszystkiego; pampersy, jedzenie, picie, mleko, ubrania, śliniaki, kosmetyki, leki na dłuższy wyjazd, zabawki, książeczki, szczerze - wszystko. A jak zostajemy gdzieś na noc, to już w ogóle w grę wchodzi cały dom; wanienka, łóżeczko, poduszka, szumiś, szok. Ale, ale... to nie koniec. Bo przecież jadąc gdzieś trzeba wziąć pod uwagę drzemki, mniej więcej godziny karmienia, zmianę pampersów i no wszystko. 
Cieszę się, że mimo wszystko nie rezygnujemy z wyjazdów, ze spotkań ze znajomymi, czy wyjść na grilla ze względu na dziecko. 
Zadziwiająco mogę przyznać, że więcej to my odwiedzamy ludzi, niż ludzie nas, mimo że nam z rocznym dzieckiem i mi w 3 trymestrze, wcale nie jest łatwo się ogarnąć, ale... co zrobić!

FOTELIK W INNYM SAMOCHODZIE

Aż wstyd się przyznać, że o tym nie pomyślałam, mimo że jesteśmy użytkownikami już drugiego fotelika, a niedługo będzie ogarniać dwa na raz. Aczkolwiek koleżanka ostatnio nam powiedziała, że parkując zwraca uwagę na to, czy są foteliki w aucie, żeby opiekunom było łatwiej zapakować malucha do samochodu. No wow! Dla mnie to jest przemiłe i kozackie, i nigdy na to nie wpadłam, a muszę przyznać, że ciężko jest i zapakować fotelik z niemowlakiem i dziecko do fotelika, kiedy nie ma możliwości otwarcia drzwi, a nie wspomnę już o zmienianiu pampersa w samochodzie. Ale, takie małe, drobne rzeczy, a jak mogą ułatwić życie ;).


Dodalibyście coś do mojej listy? Na pewno o czymś nie wspomniałam ;).


Idealna pianka do twarzy nie istnie.... a jednak!
Tołpa, pure trends, healthy look

15 lipca 2022

 
Hej! Jak tam Wasze nastroje przed weekendem? U nas znowu coś się będzie działo, więc oby pogoda nam dopisała. Poza tym, dajemy jakoś radę i muszę przyznać, że nie mogę się doczekać października, ciąża w wakacje, w upały, w słoneczne dni jest bardzo męcząca i całkiem inna niż jakoś na zimę, wiosnę. Nawet bym się nie spodziewała, że aż tak, ale fakt faktem z rocznym dzieckiem u boku też jest wesoło. Ale ponarzekamy, kiedy indziej, na razie go do recenzji!
A dzisiaj mam dla Was kolejny kosmetyk z pudełka kosmetycznego Pure beaty Box. Kolejny kosmetyk z działu oczyszczania twarzy, a nawet demakijażu marki Tołpa. Byłam zdecydowanie najbardziej ciekawa tego produktu, jak otrzymałam box, bo trochę się wylał, a zapach mnie już wtedy uzależnił, więc czas na recenzję!

Tołpa, pure trends, healthy look,
pianka do mycia twarzy z kwasem fitowym



Opakowanie jest tutaj bardzo na plus. Mamy wszystkie najważniejsze informacje na etykiecie, poza tym przez opakowanie widzimy, ile produktu zostało nam do końca. Nie wiem dlaczego w boxie mi się wylał, bo w sumie teraz to się nie zdarza, nie zauważyłam nigdzie przeciekania, czy uszkodzonego opakowania, więc tutaj jakieś inne siły musiały zadziałać, żeby mnie skusić do szybszego używania. Mamy zamknięcie, które jest w porządku oraz pompkę z szerokim otworem, dzięki czemu tej piany dostajemy dość sporo, a na pewno wystarczającą ilość na konkretne użycie.
Pianka jest, jak pianka; biała, zwykła, bez szaleństw, bez jakichś dodatków, ale nie ma tu czego oczekiwać. Ale zapach, o jeny! Ten zapach jest tak piękny, kwiatowy, owocowy, ale nie przesłodzony, idealnie zbalansowany, cudownie wyważony, no po prostu złoto, jest tak cudowny, że od razu musiałam go użyć ;).


Działanie było dla mnie czymś za fajnym. Jak tylko przeczytałam, że pianka nadaje się nie tylko do codziennego, regularnego oczyszczania twarzy, ale i do zmywania makijażu, w tym wodoodpornego - pomyślałam sobie - no ciekawe, na pewno, nie obiecujcie mi gruszek na wierzbie - bo ja to sprawdzę! I sprawdziłam!
Najpierw jeśli chodzi o regularne oczyszczania twarzy, pianka cudownie pielęgnuje skórę. Zaraz po użyciu, moja twarz jest miękka, gładka, ale czuć, że została oczyszczona, dobrze umyta, zadbana, no po prostu super! Nie ma problemu ze ściągnięciem skóry, czy z jakimś dodatkowym odwodnieniem, nie musiałam natychmiast nakładać serum czy kremu na twarz. Bardzo, ale to bardzo przyjemne uczucie.
I nadszedł dzień, żeby zmyć makijaż i nie powiem trochę się bałam tego, że wszystko zostanie rozmazane i potem będę ratować się płynem micelarnym pewnie z ostatniego wpisu, żeby ratować sytuację. Na wszelki wypadek wzięłam dwie pompki pianki i na twarz, odrobinę szczypały mnie oczy, kiedy skupiłam się na zmyciu tuszu do rzęs i cieni, ale było to w granicach . A jak popatrzyłam w lustro to byłam w szoku, ale makijaż był praktycznie cały zmyty! A muszę przyznać, że tego dnia malowałam się na sesję zdjęciową, więc było co zmywać...
Przeleciałam potem twarz wacikiem nasączonym płynem micelarnym i jedyne miejsca gdzie był jeszcze makijaż to linia włosów i szyja, czyli miejsca, gdzie pianki po prostu nie było. Nawet nie było żadnych resztek po tuszu do rzęs, co często się zdarza przy każdym produkcie, więc wow!


I u mnie jest prosta sprawa, jeśli chodzi o demakijaż to uwielbiam zmywanie makijażu za pomocą olejku do demakijażu i ściereczki/ręcznika, jest szybciej i praktyczniej bez nadużywania wielu wacików. Tutaj, dostajemy to samo, tylko że formuła produktu nie jest tłusta i oleista, za którą mimo wszystko aż tak nie przepadam, więc Tołpa jest u mnie zdecydowanie winnerem! A dodatkowo mamy produkt, którym jeszcze można oczyścić twarz na co dzień, niekoniecznie z makijażu, co dla mnie jest świetnym rozwiązaniem. Ja zawsze propsuję takie kosmetyki, głównie pod kątem wyjazdów, jeśli mogę wziąć jeden kosmetyk zamiast dwóch, to rewelacja. 
No i co ja tu mogę więcej powiedzieć, wszystko mi pasuje, działanie jest znakomite, makijaż jest zmyty od razu, szybko i efektywnie, no i nie tłusto, więc wow. Bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia, a w dodatku o cudownym zapachu, no ja jestem zakochana, zachwycona i wszystko!


Jeśli zastanawiacie się nad takim produktem, to nie ma nad czym, bierzcie, testujcie i wierzę, że będziecie zadowoleni tak, jak i ja ;) Poza tym, szukajcie a znajdziecie, bo ta pianka jest teraz w wielu miejscach na dobrej promce, enjoy!


Najprostszy płyn micelarny FeedSkin, działa?

11 lipca 2022

 
Hej! Jak się macie? Coś nowego słychać, jakieś super, hiper plany na wakacje? U nas teraz zrobiło się na maksa chłodniej, deszczowo i cudownie jesiennie, więc ja jestem mega zadowolona, uwielbiam takie vibe, siedzenia w domu, w przytulnym pokoju i chillowanko. Więc tak, jesień już niedługo!
A dzisiaj mam dla Was pierwszą recenzję kosmetyków z pudełka Pure Beauty i oho, enjoy!

FeedSkin, Simple MakeUp Remover
płyn micelarny



Płyn micelarny znajduje się w szklanej butelce z pompką. Na butelce znajdują się wszystkie najważniejsze informacje, skład, sposób użycia itd. I w ogóle wow, zwróćcie uwagę na ten krótki skład, ja jestem w szoku od samego początku. Przez butelkę widzimy zużycie produktu. Pompka działa bez zarzutu, wyciskamy idealną ilość na wacik, nic się nie wylewa ani nie rozlewa. U mnie na wacik idą jakieś dwie pompki i wacik jest dobrze nasączony produktem.
Konsystencja jest po prostu bardzo wodnista, zwykły płyn micelarny. A zapach jednak mi nie podchodzi, jest w nim coś, co mi przeszkadza, mimo że domyślam się, że nie jest on w żaden sposób perfumowany. Na szczęście jest dość delikatny i nie aż tak mocny, ale jednak ja go czuję.


Przechodząc do działania, to ten płyn jest dla mnie mega zagadkowy. Bo serio niby nic, skład banalnie prosty i krótki, ja zmywając makijaż nie miałam w ogóle uczucia, że go zmywam, że używam produktu do demakijażu, a makijaż powoli, sukcesywnie znikał. Więc w ogóle szok. Ilość wacików nie jest tutaj żadnym wyznacznikiem, bo u mnie produktów do makijażu jest bardzo dużo, czasem są to lżejsze,  czasem cięższe formuły. Najważniejsze jest to, że FeedSkin płyn micelarny radzi sobie świetnie ze zmyciem każdego makijażu twarzy, jak i oka. Przy kolejnym kroku oczyszczania nie ma żadnych resztek makijażu na ręczniku czy waciku.
Nie miałam wrażenia ściągnięcia skóry po demakijażu, skóra nie była niekomfortowo napięta, nie miałam wrażenia, że musze natychmiast nałożyć jakiś krem, żeby coś tam ukoić czy załagodzić. Nic mnie nie podrażniał, nie uczulał, oczy nie swędziały, nie łzawiły, więc tutaj bardzo dużo plus.


Ja jestem zachwycona działaniem tego produktu. Skład jest tak minimalny, jakiego dawno już nie widziałam i porównując z innymi podobnymi produktami, aż nie chce się wierzyć, że to może działać. A tu proszę, bez podrażnień, bez łzawienia, bez marnowania dużej ilości czasu, makijaż jest idealnie zmyty, skóra jest perfekcyjnie oczyszczona, więc czego chcieć więcej? Czad! Już teraz widzę, że też będzie wydajny i no, polecam na maksa!


Znaliście markę? Mnie ona na maksa fascynuje, już sprawdziłam, że ma bardzo dużo serum do wyboru, ale i krem do twarzy, tonik i żel oczyszczający. Spoko opcja! Myślę, że z czasem coś jeszcze przetestujemy ;)

#54 Kinomaniak, czyli co ostatnio oglądałam

07 lipca 2022

A dzień dobry! I jak tam u Was? Coś się zmieniło, poza tym, że pogoda trochę bardziej nas rozpieszcza? Mi od razu lepiej, jak tylko upały się uspokoiły, spadł deszcz i jest lepiej, milej i przyjemniej! Jako jesieniera, propsuję! A dziś mam dla Was wpis z serii, które mega rzadko się pojawia, bo nie mam czasu oglądać filmów, ale jednak coś od stycznia udało mi się obejrzeć.


Więc enjoy, i dawajcie znać, co Wy ostatnio obejrzeliście ;).

Dom z papieru (2017-2021) 'La casa de papel' thriller, akcja

Serial, który wciągnął mnie cholernie, a zarazem mnie zestresował i na dodatek było wiele fragmentów, na które nie mogłam patrzeć. Ja zawsze powtarzam, że nie lubię krwawych i brutalnych scen, no a Dom z papieru nie oszczędza na tym. Ale jest genialne! Motyw, historia, te rozkminy i w ogóle wszystko. Nie chcę spoilerować, bo jeśli nie oglądaliście to musicie koniecznie to zobaczyć! Gwarantuję, że nie pożałujecie, a i nie ma szans, żeby Was ten serial rozczarował. Od początku do końca trzyma klasę. 

The Good Doctor (2017) dramat

I właśnie. Ten serial zapowiada się genialnie. Pierwszy odcinek jest tak genialny, że myślałam, że obejrzę cały serial na raz. Opowiada o genialnym lekarzu, który ma autyzm i dzięki temu jest jeszcze lepszym lekarzem, no szok i wow! Ale potem robi się coraz bardziej rozmemłany. Więc wydaje mi się, że warto obejrzeć, ale nie spodziewajcie się jakiegoś efektu wow pod koniec, mnie zaczynało to w końcu nudzić i oglądałam, żeby obejrzeć. Wydaje mi się, że są jeszcze odcinki niedostępne na netflix, których nie widzieliśmy, ale nie wiem czy mam parcie na nadrabianie ;)

Rozpieszczone Bachory (2021) 'Pourris gates' komedia

Bardzo polecam Wam tę komedię, już na samym wstępie mówię, co i jak. Co prawda, ja nie przepadam za bardzo za takimi rozkminami, za ściemnianiem itd, ale jednak suma summarum, mam wrażenie, że czasem nie ma wyjścia. A tym bardziej, że ostatecznie, ta intryga wyszła wszystkim na dobre, ostatecznie wszystko skończyło się bardzo dobrze i wszyscy są zadowoleni, więc gitara! Myślę, że nawet niektórych ludzi może ten film sporo nauczyć, obie strony ;).

Nie patrz w górę (2021) "Don't Look Up' komedia

To jest komedia, która momentami zmuszała mnie do wielu przemyśleń i ciężkich rozkmin, ale z drugiej strony miała tak głupkowate fragmenty, że aż się wierzyć w to nie chciało. Mimo wszystko, przyjemne do obejrzenia, fajnie przemyślane i  i no, ciekawe! Ta komedia dotyka bardzo wielu różnych tematów, jak człowiek w to się bardziej zaangażuje, to zacznie zauważać, że aż czasem szkoda, że telewizja i osoby wyżej podstawione od nas, mają na nas aż tak duży wpływ ;).

Marusarz. tatrzański Orzeł (2022) biograficzny, obyczajowy

Wiecie, że uwielbiam wszystko, co jest związane z Zakopanem, z górami, z Tatrami, kocham, uwielbiam i jestem wierną fanką. Jakkolwiek teraz głupio to zabrzmi to o Marusarzu nie słyszałam nic, dopóki nie obejrzałam tego filmu. Bardzo się cieszę, że miałam okazje i przypadkiem trafiłam na niego w telewizji. Rewelacja, ale czuję na maksa niedosyt. Przy okazji filmu, czytałam bardzo dużo o Marusarzu i tyle informacji jeszcze nie zostało nawet wziętych pod uwagę w tym filmie, że aż szkoda! na maksa ciekawy człowiek, jego historia, życie i wszystko, a niektóre fragmenty filmu, które okazywały się prawdą - wow zaskakująco fascynujące, czad.

Nie uciekniesz od miłości (2021) 'Resort to Love' komedia romantyczna

Mnie nie trzeba przekonywać do oglądania komedii romantycznych, bardzo lubię filmy, które dają mi odskocznię, pozwalają mi się zrelaksować i nie wymagają ode mnie zbyt dużego wysiłku do myślenia i rozkminiania fabuły. Tutaj, wszystko składa się w rewelacyjną całość, każda nitka się ze sobą łączy tak, jak powinna. Znowu zaskakujące fragmenty, trochę można się wczuć w niektóre postaci i momenty, ale no polecam. Bardzo przyjemne ;)


Dajcie znać, co Wy obejrzeliście ostatnio! mam nadzieję, że w końcu nadrobię kino, netfixy i inne cuda.


Co skrywa wyspa skarbów? Pure Beauty Box!

03 lipca 2022


Dzień dobry! Witam się z Wami w niedzielę! Mam nadzieję, że odetchnęliście już po tych upałach i trochę odżyliście, nam na pewno się to udało :) A pozostając w temacie upałów, mam dla Was dzisiaj prezentację  boxu od Pure Beauty, który nazywa się Wyspa Skarbów i muszę przyznać, że ten box jest wypełniony skarbami od góry do dołu. Ostatnio zaczęłam wspominać erę boxów kosmetycznych, urodowych i innych i mega się ucieszyłam, kiedy taki box przywędrował i do mnie! A jeszcze taki... wow! Zobaczcie sami zawartość!


Na wstępie, jeszcze powiem, że w pudełku znajdowała się karta podarunkowa na trampoliny w Warszawie do Jumpworld, gdyby tylko to było gdzieś bliżej, na pewno bym się skusiła, ale nasz voucher się nie zmarnuje. Pudełko poza kosmetykami ma ulotkę z dobrze rozpisanymi kosmetykami, macie tutaj dokładnie wyróżniony każdy produkt i jest on krótko opisany, więc ekstra! W takim razie, czas na zawartość!

OnlyBio, Hair in balance, odżywka do włosów bez spłukiwania

Jaram się tym produktem! Nie miałam jeszcze nic z tej marki, a strasznie chciałam ją przetestować, więc mega, że trafiła się w boxie. Odżywka ma za zadanie sprawić, że włosy są gładkie, lśniące i będą się łatwo rozczesywać, a i przestaną się łamać i kruszyć. Rewelacja, ja uwielbiam odżywki bez spłukiwania, mam wrażenie, że one działają najbardziej efektywnie. Dodatkowo jest to jakaś nowość, więc nie mogę się doczekać aż będę mogła podzielić się z Wami recenzją! Soon.


Dr. Severin, women original after shave, balsam po goleniu

Produkt mnie bardzo zaciekawił, mimo że nie mam z reguły potrzeby używania specjalnego produktu po goleniu, zazwyczaj wystarczy mi balsam i też jest w porządku. Ale zawsze mogę zmienić zdanie i stwierdzić, że kurde, jak ja mogłam żyć bez takiego kosmetyku. Ciekawa jestem, balsam ma za zadanie łagodzić i ukoić skórę po goleniu, depilacji woskiem oraz IPL. Idealnie nadaje się do delikatnej skóry pod pachami czy okolic intymnych, a to jest bardzo ważne. 
Mogę już teraz wspomnieć, że zapach jest taki unisex, ale w kierunku męskim. 


Uriage, Eau Thermale, lekki krem aktywnie nawilżający

Miniaturka odżywczego kremu nawilżającego, które zapewni skórze miękkość oraz blask, bardzo szybko się wchłania, a to jest dla mnie ważne teraz przy małym dziecku, żeby nie latać z świeżo nasmarowaną skórą. Fajnie, ja lubię takie miniaturki, tym bardziej teraz na wakacje, kiedy szykuje nam się dość sporo wyjazdów, mniejszych i większych, więc ekstra!
W boxie zamiast tego produktu, można było znaleźć dodatkowo aktywnie nawilżającą maseczkę na noc.


Dermedic, Sunbrella, krem ochronny, SPF50+

I ten produkt ucieszył mnie niezmiernie, z wielu powodów! Po pierwsze, mamy lato, falę upałów, mocne i parzące słońce, więc taki produkt w pielęgnacji to podstawa. Po drugie, uwielbiam markę Dermedic i wszystkie ich produkty się u mnie sprawdzają. Po trzecie, miałam w planach go kupić, bo był bardzo polecany przez wiele osób do pielęgnacji przeciwsłonecznej również dla dzieci. mamy tutaj ochronę przed promieniowaniem UVA, UVB, VL oraz IR, a przy okazji dba o skórę nawilżając ją, wiec będzie testing!


Soraya, maska na tkaninie, roślinne ukojenie

Od zawsze to powtarzam, że uwielbiam maski w płachcie, ze względu na wygodę użytkowania. Jestem leniem, nie lubię się bawić w mieszanki masek, często nawet źle rozkminiam proporcje i do niczego się to nie nadaje, nakładanie masek palcami jest spoko, ale wiąże się z ciapaniem, czasem ze spływaniem, ze zmywaniem, więc już trochę więcej czasu potrzeba na pielęgnację, a maskę na tkaninie wyciągamy, kładziemy na twarz, przyjemnie się relaksujemy, ściągamy i po robocie. A skórę jest wypielęgnowana, tak jak trzeba! Lubię takie rozwiązania, szybkie, konkretne, a efektywne.


FeedSkin, simple Makeup Remover, płyn micelarny

Nie znałam tej marki, więc to będzie moje pierwsze spotkanie z tą marką, ale już jestem kupiona i zachęcona pozytywnie. Po pierwsze, prostota, estetyka, szklana butelka, pompka i bardzo krótki skład! Zazwyczaj składy ciągną się i ciągną, a tutaj dostajecie dosłownie 6 składników, więc wow! Produkt nadaje się do demakijażu twarzy oraz oczu, a także sprawdzi się przy skórze wrażliwej, więc tak! Nie mogę się doczekać.


Vita Liberata, Tinted Tanning Mist, mgiełka samoopalająca

Kto mnie zna, ten wie, że uciekam od wszelkich produktów samoopalających. Nie umiem za bardzo ich używać, zawsze miałam plamy na nogach, rękach, dłoniach i wyglądało to bardzo źle, ale to było pewnie z 15 lat temu i wtedy tak się zraziłam, że uciekam od takich produktów i chodzę biała, jak duch. A na pewno produkty, składy, świadomość, sposób nakładanie przez ten czas się zmieniły, więc może tutaj mgiełka, atomizer ułatwi mi zadanie i zmienię swoje podejście. Możemy same decydować, jak mocny efekt chcemy uzyskać, a jedna warstwa już zapewni nam subtelny i promienny blask, więc damy szansę.


Tołpa, Pure Trends, Healthy Look pianka do mycia twarzy z kwasem fitowym

Tołpa to moja 'go to' marka, którą bardzo lubię i która jest dla mnie pewniakiem, cokolwiek nie wezmę to praktycznie zawsze, dany kosmetyk będzie sztosem. Nie znałam jeszcze tej serii PURE TRENDS, ale ostatnio polubiłam się z taką formą oczyszczania twarzy, a formuła pianki dodaje temu jeszcze więcej przyjemności. Ma za zadanie oczyścić, odświeżyć, a nawet delikatnie peelingować, stymulować odnowę skórę i usunąć makijaż, w tym wodoodporny, więc mamy produkt wielowymiarowy, uniwersalny, a jak już pisałam uwielbiam takie rozwiązania.
Poza tym, powiem Wam, że produkt trochę mi przeciekł w boxie, ale nie rozlał się, nie przeszkadza mi to, bo O MAN JAK TO PACHNIE. Zapach jest tak cudowny, że co chwilę wąchałam opakowania, swoje dłonie i zachwycałam się tym na maksa.


Lirene, instant smooth, baza wypełniająca zmarszczki

Baza 3w1, który przedłuży trwałość makijażu do 10godzin, przy okazji zadba o młody wygląd i kondycję skóry, a i przy okazji zadziała, jak serum przeciwzmarszczkowe, zapewniając młody wygląd i ograniczając oznaki starzenia się skóry. Mimo że teraz maluję się rzadko, ale za to zawsze z jakąś bazą, a jeżeli mam przy okazji produkt, który nie tylko przedłuża trwałość i poprawia wygląd makijażu, ale i dba o moją skórę to czad. A jako 30latka, zmieniłam podejście do mojej pielęgnacji i bardzo mi zależy na odpowiedniej pielęgnacji, a ze zmarszczkami trzeba walczyć od samego początku, więc czad!
Podoba mi się to, że baza ma super precyzyjną końcówkę, która ułatwia nam odpowiednie nakładanie produktu, a przy okazji nie przesadzenie z ilością.


MBeauty, odbudowująca maska - serum z olejkiem kokosowym i probiotykiem na tkaninie

Nie muszę się chyba powtarzać, ale takie produkty to ja lubię! A tutaj mamy wzbogaconą pielęgnację, nie tylko jest to maska, ale i serum z probiotykiem. Dzięki tej masce, skóra zostanie odżywiona, a jej zbalansowana równowaga zostanie przywrócona, ma też dobrze przylegać do twarzy, co sprawi, że skórze będzie łatwiej przyjąć najpotrzebniejsze składniki odżywcze. Tak, jak pisałam, dla mnie rewelacja. Nie muszę chyba też mówić, że będąc w ciąży i zajmując się rocznym dzieckiem, nie mam tyle czasu ile bym chciała na dbanie o siebie, więc wszystkie produkty jakich używam muszą być pielęgnacyjnymi bombami, muszą robić wow i działać podwójnie, żeby nadrobić braki w pielęgnacji ;).


Vipera, Lakier do paznokci pełen blasku

Od dłuższego czasu nie maluję sobie sama paznokci u dłoni, jestem fanką hybryd, bo jednak moje paznokcie są na tyle słabe, że tylko dobrze wykonane hybrydy są w stanie przetrwać na dłoniach długi czas. Ale, w dalszym ciągu maluję sama paznokcie u stóp, więc lakier byłby super opcją, gdyby kolor był inny. Nie używam innych kolorów niż różu, fioletu i czerwieni - takie przyzwyczajenie. Zobaczymy, może jak w końcu opalę sobie stopy, to taki bananowy odcień będzie fajnie na nich wyglądał, ale to zobaczymy ;)
Aczkolwiek, pamiętam lakiery Vipera, kiedy jeszcze ich używałam na co dzień i bardzo je lubiłam ;).


Bielenda, Magic Bronze, rozświetlający balsam do ciała ze złotą perłą

Heloł, opalenizna. Tak, jak Wam pisałam przy okazji mgiełki, ja fanką żadnej opalenizny nie jestem, sztucznej czy naturalnej, nie lubię się opalać. Z opisu ten balsam nie wydaje się być produktem samoopalającym, on ma jedynie rozświetlić skórę i podkreślić naturalną opalenizną. Balsam ma się dobrze rozprowadzać, dzięki czemu aplikacja będzie dokładna i równomierna. Obstawiam, że będzie miał jakieś drobinki w sobie, co mi na chwilę obecną nie jest potrzebne, ale zobaczymy. Jeśli efekt rozświetlenia nie będzie zbyt mocny to fajnie, nada się na codzienną pielęgnację, jeśli będzie, to z kolei nada się na jakąś imprezę, sesję zdjęciową itp.


Femannose'n preparat zapobiegający nawrotom infekcji układu moczowego

Dostałyśmy również saszetkę preparatu, który skutecznie i bezpiecznie wesprze profilaktykę i leczenie nawrotowych infekcji układu moczowego. Są wakacje, więc takie produkty warto mieć, kiedy narażamy się na różne bakterie w toaletach publicznych, basenach, nad wodą, czy gdziekolwiek indziej, gdzie jednak jest więcej ludzi i jest większa szansa na narażenie się na coś. Super sprawa, bo pamiętajmy, lepiej zapobiegać niż leczyć, tym bardziej w ciąży :)


Silcatil, krem na odciski

Nie jestem dobra w pielęgnacji stóp, nigdy nie byłam i nigdy za bardzo nie, nie dbałam, czego nie pochwalam i nie powielajcie moich błędów. Jednak da się to zauważyć, że skóra na stopach jest w gorszym stanie niż reszta ciała. Pamiętam, jak pracowałam w Anglii w safetybootsach, wtedy odcisków miałam mnóstwo, teraz znowu da się to zauważyć, kiedy noszę córkę bardzo dużo, a obuwie mam zwykłe, nie jest ono super jakości i super dobrane, co też wpływa na stan stóp. Dlatego taki produkt bardzo się przyda, pomaga usunąć odciski, modzele oraz pielęgnuje skórę i zapobiega powstawaniu nowych zmian. Tubka ma bardzo precyzyjny aplikator, co jest świetne!


Himalaya, Gum Expert Sparkly White, pasta do zębów

Zwyklak w pielęgnacji, ale jednak bardzo potrzebny! Może i nie spodziewałam się pasty do zębów  w takim boxie, ale jednak pasta do zębów przydaje się każdemu, a tym bardziej mi, kiedy moja pasta już się praktycznie skończyła, więc ideolo w porę! Pasta ma usunąć przebarwienia, wybielić zęby używając jej regularnie przez 2 tygodnie, więc fajnie! Powtórzę się, że jestem w ciąży, to często wiąże się z nadwrażliwością zębów oraz krwawieniem dziąseł, strasznie chciałabym wybielić zęby, ale mi nie wolno. Zazwyczaj, jak kupuje pasty, biorę te, co zawsze, więc cieszę się, że będę mogła sprawdzić coś innego, bo może się to okazać super sprawą!


Jak Wasze wrażenia po tym boxie? Muszę przyznać, że jest na maksa wypełniony produktami, jest bardzo dużo kosmetyków pełnowymiarowych. Muszę przyznać, że praktycznie każdy produkt na swój sposób jest przydatny i może się sprawdzić, chociaż są produkty, bez których bym mogła 'żyć'. Balsamy brązujące, podkreślające opaleniznę jednak nie są dla mnie, ale dam im szansę, lakier do paznokci i pasta do zębów, to w sumie produkty, które jakbym chciała, na pewno bym sobie kupiła, ale i tak się mogą przydać. Z kolei, obie maski na tkaninie, płyn micelarny, pianka oczyszczająca, odżywka do włosów, krem ochronny z SPF, baza wypełniająca zmarszczki, balsam, krem to są zdecydowanie produkty, od których zaczynam testowanie i ich recenzji możecie spodziewać się najszybciej. 
Dajcie znać, co Was zaintrygowało najbardziej w tym pudełku ;).