Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kenia. Pokaż wszystkie posty

Lećcie ze mną w jakieś egzotyczne miejsce!

15 lipca 2021


Hej! Jak Wam lecą wakacje? Co działacie i jakie macie plany? Czy może nic nie planujecie i idziecie na spontana? A może jeszcze się nie wzięliście za organizację, bo nie macie pomysłu, inspiracji albo nie wiecie za co się zabrać? No to chodźcie, zaplanujmy wakacje razem! Co prawda my obecnie z naszą prawie dwumiesięczną córką nigdzie dalej nie pojedziemy, ale że ja czuję wyjazdowy niedosyt, to przynajmniej w taki sposób poczuję wakacyjną bryzę.


Wyobraźcie sobie sytuację, że planujecie wakacje za granicą kilkanaście albo i kilkadziesiąt lat temu. Szukacie jakichś noclegów w Internecie, dzwonicie, próbujecie się dogadać, wymieniacie maile, szukacie odpowiedniej mapy, planujecie trasę i jedziecie. Tak w sumie w ciemno, bo w Internecie nie ma za wielu informacji, nie ma zdjęć, nie ma opinii innych użytkowników, nie ma stron rezerwujących noclegi, a nawet średnio o nawigację. Przy okazji, pogoda krzyżuje Wam plany, po drodze skręciliście w złą ulicę, a zaraz trafiacie na roboty utrudniające trasę i szukacie noclegu gdzieś po drodze. Jako dziecko właśnie tak jeździliśmy z rodzicami na wakacje, co dla mnie teraz w dobie Internetu i zasięgu w praktycznie każdym miejscu na ziemi i bardzo rozwiniętej technologii jest czymś niesłychanym i zarazem przerażającym. Cieszę się, że mamy teraz możliwości takie, jakie mamy i że organizacja wakacji jest tak ułatwiona.




Teraz możemy polecieć, gdzie chcemy i kiedy tylko chcemy. Po naszej podróży poślubnej do Kenii wiem że na Afryce nie skończymy i na pewno polecimy w jakiejś inne egzotyczne miejsce. A ja niesamowicie Wam polecam te kierunki podróży z wielu względów. Jest to zupełnie inny świat i kultura. Można się tylu rzeczy dowiedzieć, zwiedzić miejsca z filmów, zobaczyć na własne oczy, coś co do tej pory widziało się jedynie w programach telewizyjnych, poznać nowych ludzi, spróbować ciekawych potraw i wiele, wiele innych! A jeśli mamy teraz takie możliwości pojechać w te miejsca to aż żal nie skorzystać. Na bliskie destynacje zawsze znajdzie się czas, a w te dalsze może być różnie.


Jak zaplanować wakacje do egzotyki?

Mimo wszystko skorzystałabym z biura podróży. Egzotyczne kraje mają to do siebie, że jednak ciężko jest coś zarezerwować na odległość, łatwo jest się naciąć i zostać oszukanym albo zostać na lodzie. Jakkolwiek lubię organizować, tak wydaje mi się, że to by mnie przerosło, rozplanować loty, hotele, dojazdy, przejazdy - no nie wiem, czy bym dała radę. A jadąc na wakacje głównie chcę odpocząć, a nie stresować się, że o czymś zapomniałam. Więc dla mnie biuro podróży - jak najbardziej ;). Przy okazji, biuro podróży daje pewność noclegu, jedzenia i swojego rodzaju bezpieczeństwo oraz wsparcie w kryzysowych sytuacjach. Poza tym, i takich wakacji nie musimy planować z rocznym wyprzedzeniem, jest też wiele opcji last minute oferujących egzotykę w świetnych cenach.
Zastanówcie się też na czym Wam zależy. Są egzotyczne miejsca takie, w których tylko będziecie leżeć i odpoczywać, a są też takie, gdzie będziecie mogli zwiedzić mnóstwo miejsc, wyjechać poza resort, skorzystać z dodatkowych atrakcji, wycieczek fakultatywnych, co bardzo Wam polecam. Warto zajrzeć i w te opcje zanim zdecydujecie się na konkretny kierunek.
I pamiętajcie, żeby dużo czytać przewodników, artykułów i szukać informacji w Internetach czy na blogach, żeby żadna atrakcja Wam nie uciekła przed nosem, żeby wycisnąć z każdego miejsca najwięcej jak to tylko możliwe, warto być przygotowanym na każdą okoliczność, jak np. na Safari w Tsavo :)
Na szczęście jeśli chodzi o pogodę to na Zanzibarze, Madagaskarze  czy w Dominikanie pogoda jest zawsze, więc tutaj macie pewność, że będzie ciepło i na pewno nie musicie zabierać ze sobą bluz i dresów 'na zaś'. 



O czym należy pamiętać na egzotycznych wakacjach?

W każdym miejscu obowiązuje pewna kultura, która jest inna niż u nas. Osobiście uważam, ze jeżeli już jedziemy w obce miejsce to powinniśmy się dostosować do zasad panujących w tym konkretnym miejscu, z szacunku i nawet z ciekawości. Warto wiedzieć, jakie 'zasady' obowiązują np. na Wyspach Zielonego Przylądka, żeby nie popełnić jakiegoś faux pas.
Nauczona doświadczeniem muszę wspomnieć o chorobach! To jest ważne i trzeba wziąć to pod uwagę. Na niektóre choroby można się zaszczepić, ale i na niektóre można się przygotować zaopatrując się w specjalne prebiotyki albo kosmetyki np. na owady. Wiadomo, że trzeba uważać, ale nie ma się co oszukiwać, różnie bywa.

Czy jest się czego bać?

Pisałam o tym w przypadku wpisach dotyczących Kenii. Ja się trochę obawiałam, bo jednak znajdowaliśmy się na zupełnie innym kontynencie i mogło się wydarzyć wszystko, ale odwagi! Właśnie te czasy są tak genialne, że świat stoi przed nami otworem, że możemy polecieć na Malediwy, że mamy szansę zwiedzić Azję, Australię, więc strach nie powinien nikogo blokować. 
Kwestia bezpieczeństwa, wiadomo że w niektórych miejscach może być bardziej niebezpiecznie niż w innych, ale nie oszukujmy się... straszne rzeczy dzieją się wszędzie, nie tylko na wakacjach. A ostrożnym trzeba być nawet w swoim mieście, więc korzystajcie i podróżujcie!


Co musicie ze sobą zabrać w egzotyczne miejsce?

Koniecznie aparat, żeby łapać mnóstwo wspomnień! Kamerka GoPro to też jest świetną opcja, dzięki której mamy świetną pamiątkę z Kenii. A za tym idzie oczywiście dużo pamięci w telefonie.
Dużo ciekawości, bo to co Was czeka w egzotycznych krajach przechodzi na pewno Wasze oczekiwania. Nie można się spodziewać tego, co nas tam czeka, wszystko Was może zaskoczyć, bo wszystko będzie inne i nowe i to jest niesamowite.
Koniecznie weźcie. kremy z wysokimi filtrami, jak i dobre balsamy po opalaniu! Tam słońce jest tak zdradliwe, że wystarczy 5 minut, żeby potem cierpieć 2 dni. Poza tym, świetną opcją będzie wachlarz i mgiełka/woda termalna czy zwykły atomizer na wodę ze sprayem na upały. Uwierzcie mi, że Was to uratuje nie raz!


Macie ochotę na jakieś takie odległe miejsce? A może byliście i macie coś ciekawego do dodania? Mi obecnie bardzo marzy się Dominikana, Wyspy Zielonego przylądka no i Malediwy od zawsze. Mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła Wam wrzucać wpisy i z tamtych miejsc tak jak z Kenii! 

[wpis sponsorowany]

Podsumowanie Kenii!

10 grudnia 2020

 
Dzień dobry! Co tam, jak tam! Dzisiaj mamy czwartek, jak zawsze w czwartki u nas jest dość beznadziejna pogoda, ale mam nadzieję, że jakoś to przetrwamy i mnie ani nic nie zdmuchnie ani grad ze śniegiem nie zasypią. Ale to się okaże wieczorem, w jakim stanie wrócę do domu.



Dajcie znać co u was, czy czujecie ten świąteczny vibe i czy cieszycie się na nadchodzące święta? Ja już jestem bardzo w tym i obejrzałam sporo filmów świątecznych, więc szykujcie się na świątecznego kinomaniaka już niedługo ;). A dzisiaj będzie dość luźny wpis, bo jeszcze wrócę wspomnieniami do Kenii! Pomyślałam, że spoko będzie zrobić taki zbiorczy wpis, gdzie znajdą się wszystkie wpisy dotyczące Kenii z dodatkowymi krótkimi opisami :). Jak trafi tu ktoś nowy to macie świetny spis treści z odnośnikami do tego, co Was naprawdę interesuje ;)> A może kogoś z Was ominął jakiś wpis? W takim razie enjoy!


Informacje dosyć ważne i przydatne. Sama się nad nimi zastanawiałam i czasem trochę stresowałam zanim nie pojechaliśmy i nie przekonaliśmy się na własnej skórze. Mimo wszystko, Kenia jest w Afryce i Afryka to jest inny świat, inni ludzie, mimo że są turbo otwarci, mili i wspaniali, to jednak wydaje mi się, że zawsze warto jest mieć dystans i po prostu być świadomym, co może się wydarzyć i co może Was spotkać. Kwestia szczepień tutaj jest bardzo sporna, każdy robi jak mu podpowiada i każe sumienie ;).


Druga sprawa ogólnych, ale ważnych informacji. Kwestia napiwków i pieniędzy, w naszym przypadku zdarzyło się tak, że Pani w biurze podróży wprowadziła nas w błąd i przyznam szczerze, że większość osób też. A dopiero kiedy się rozmawiało z lokalsami wychodzi na to, że wcale te 1-dolarówki nie są super pomysłem.. zależy. No i jedzenie, też ważna rzecz, i jakkolwiek to jedzenie było pyszne tak teraz jedyne co mi się kojarzy to te małpy, które sobie podbiegają i kradną żarcie ze stołów - życie!


Czyli opis hotelu! Hotel zrobił na nas ogromne wrażenie, wyglądał jak smerfne domki, cały resort bardzo mi się kojarzył z wioską smerfów i mega mi się podobało to, że mogliśmy tak pobyć w totalnie innym miejscu, w turbo innej rzeczywistości. Inny świat, idealny na podróż poślubną ;). W tym wpisie znajdziecie opis hotelu, pokoi, trochę o recepcji i o obsłudze, o restauracjach, barze i wszystkim innym, jak i opisałam pewną małą dramę z sejfem, o której warto poczytać, bo to akurat pozostawiło lekki niesmak ;).


Story time! Co prawda za dużo przygód nie mieliśmy, ale akurat to jak kupowaliśmy pamiątki w Kenii przeraża mnie do dziś i siedzi mi w głowie cały czas! I jak zazwyczaj z biegiem czasu człowiek śmieje się z takich sytuacji, to powiem Wam szczerze, że to dalej mnie przeraża i nie wiem już sama czy to norma, czy akurat my tak trafiliśmy... nie mam pojo! Jeżeli też byliście w Kenii to dajcie znać, czy Was też spotkała taka sytuacja, bo jestem mega ciekawa ;). 200 dolców nie nasze, ale hej (!) jaka przygoda!


I zaczynają się atrakcje, Pierwszą z nich jest Seasafari czyli możliwość zobaczenia trochę podwodnego świata, bez potrzeby nurkowania, wypływania w morze czy w ogóle jeżdżenia w jakieś konkretne miejsce (chociaż to też się da i wierzę, że wtedy więcej zobaczycie). Nam to w sumie wystarczyło, i tak to było dla nas coś nowego, myślę, że następnym razem bym się skusiła już na jakieś nurkowanie, pływanie z delfinami czy coś innego. Mimo wszystko zobaczyliśmy sporo, a lokalsi opowiedzieli nam jeszcze więcej, więc bomba!


Ta atrakcja przeważyła zdecydowanie na tym, że ostatecznie wybraliśmy Kenię. Nigdy bym się nie domyślała, że coś takiego mnie kiedyś spotka, a tu hej! Widziałam sikającego lwa, ciekawską żyrafę i zawstydzoną pumbę! Dodatkowo bawoły ze śmiesznymi minami, masę sarno-podobnych odmian i polującą lwicę... Czad! I to jest największy plus Kenii, który jest wart każdej złotówki. Spanie na środku parku narodowego, z okna widok na zwierzęta, możliwość podejrzenia zwierząt spod ziemi, no wow! Polecam!

Bardzo opisowy wpis. Miałam na szczęście spis wszystkich możliwych wycieczek fakultatywnych wraz z cenami, więc wszystko macie zawarte we wpisie. My nastawiliśmy się bardzo na safari i jakoś nie myśleliśmy o innych możliwościach, a myślę, że gdybyśmy dostali taką listę wcześniej to pewnie byśmy się skusili i na coś jeszcze ;). Więc szkoda i dla nich, bo zarobiliby na nas więcej.


Jestem mega wdzięczna za to, że w głównej mierze lecieliśmy nocą. Gdyby to było w ciągu dnia, to bym się zanudziła albo tak zaspała, że nic by mi się nie chciało i byłby dramat. Więc głównie spaliśmy i oglądaliśmy filmy. Wiaodmo w każdą stronę inaczej się leci i z innymi emocjami, więc różnie ta podróż przemija, ale i toaleta i korzystanie z niej w samolocie nie jest wcale tak straszne, jak mi się wydawało! A uwierzcie, zastanawiałam się nad tym długo, co i jak haha.


Pisząc to podsumowanie, uświadomiłam sobie jaka szczęśliwa byłam kiedy byliśmy w Kenii i jaka szczęśliwa jestem teraz, że mam takie doświadczenia, że mam takie przeżycie i mam najwspanialsze wspomnienia z naszej podróży poślubnej. Jestem turbo zadowolona i nie żałuję wydanego każdego dolara na miejscu i każdej złotówki przed. Rewelacja, bardzo polecam, będę wspominać to bardzo długo! A jeśli chodzi o pełną kwotę, to zapraszam już do wpisu, gdzie macie podliczenie kosztów ;).




Na koniec mam dla Was jeszcze nasz filmik, żeby podsumować cały nasz wyjazd! I więcej o Kenii nie będzie, bo nie mam już co pisać, wyczerpałam temat i teraz przyszedł czas zanurzyć się w zimowym czasie! Co też mnie cieszy ;).
Trzymajcie się!


KENIA | Czy warto było polecieć do Afryki i za ile?

21 października 2020


No i na zakończenie wszystkich wpisów o Kenii czas na podsumowanie. Ile kosztowało i czy ostatecznie jesteśmy zadowoleni. Chociaż odciągałam ten moment w nieskończoność, jakoś nie chciałam kończyć tej serii, ale już nie mam więcej pomysłów na wpisy! Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania to oczywiście czekam - może akurat dałoby się utworzyć jakiś dodatkowy wpis ;).
Ale myślę, że po tych wszystkich wpisach raczej nie będzie to niespodzianką, że jak najbardziej warto się wybrać na taką wycieczkę! Jak najbardziej się cieszymy i było na maksa super. A ja jak wybierałam zdjęcia do tego wpisu, to aż było mi smutno i chętnie wsiadłabym w samolot i poleciała. A minął prawie rok od wylotu! Ale od początku.


Jak planowaliśmy podróż poślubną biorąc ślub we wrześnio nie braliśmy pod uwagę tego, że kończy się sezon, a ciepło jest już jedynie w dość egzotycznych miejscach. Początkowo planowaliśmy wydać ok. 5-6 tysięcy złotych za całą podróż, bo przecież szkoda wydawać kasę, nie wiadomo czy nam się potem nie przyda, to nie jest to nasza ostatnia wycieczka itp. Spoko. W biurach podróży oferowali nam Dominikanę, Kanary, Azję no i Kenię. Kiedy usłyszeliśmy, że w Kenii można pojechać na Safari nie było wyjścia, i co w końcu z naszymi założeniami?


Podróż poślubna jest tylko jedna
Powiem szczerze, że mi nie było za bardzo szkoda pieniędzy akurat na tę podróż. Podróż poślubna jest tylko jedna, a po weselu każda para ma dość spory zastrzyk gotówki, - wiadomo. Ja do tego podchodziłam tak, że trochę te pieniądze jakby nie były nasze, więc czemu by nie skorzystać? Brałam pod uwagę to, że może to być nasza ostatnia szansa, kiedy nie będzie nam szkoda większych pieniędzy na taki wyjazd - bo nikt nie wie, jak będzie wyglądać przyszłość. Chociaż wierzę, że na Afryce się nie skończy. Poza tym, zaoferowane Kanary nie kosztowały jakoś dużo mniej od Kenii (pewnie ze względu na to, że podróż poślubna), a tak naprawdę na Kanary można polecieć w każdej chwili. A Afryka? No nie wiem.



Czy jesteśmy zadowoleni?
BARDZO! Ja uwielbiam podróże i zawsze wierzyłam, że na podróżach się nie oszczędza, to jest inwestycja w wiedzę, doświadczenie, przeżycia i wspomnienia. Poznaliśmy totalnie inną kulturę, mogliśmy spędzić 2 tygodnie w całkiem innym świecie, jeść inne rzeczy i doświadczać tego, co w Europie by nas nie spotkało. Poznaliśmy wielu miejscowych, specyficznych i tych mniej. Widzieliśmy piękne plaże, które niestety w Polsce i nie wiem czy w Europie istnieją (a widziałam dość sporo). Safari, i to morskie i to dzikie - rewelacja. Ja wiem, zwierzęta można podziwiać w zoo, ale to nie to samo. Zdecydowanie inaczej jest widzieć żyrafy, lwy na wolności, niż w klatkach, kiedy te zwierzęta są po prostu tym wszystkim zmęczone.
Ja wiem, że opisywałam rzeczy, które mogły dać Wam wrażenie, że narzekam, ale to nie o to chodziło, Chciałam przedstawić Wam różnice i inną kulturę i właśnie o to doświadczenie chodzi. Nie zawsze wszystko nam się podoba, to jest przecież niemożliwe, a ja każdą sytuację życiową odbieram jako lekcję, jako naukę, jako coś, co na pewno da mi coś na przyszłość.
Widziałam ten świat na własne oczy i mogę potwierdzić, że to co widzicie czasem w programach to jest prawda, ja jakoś nigdy w to nie chciałam wierzyć, że ludzie serio mieszkają w tych glinianych chatkach. A tu proszę, rzeczywiście tak było.




No to ile w końcu wydaliśmy?!
Sam hotel kosztował nas ponad 9 tysięcy za dwie osoby, razem ze wszystkimi możliwymi ubezpieczeniami itp. Do tego trzeba doliczyć Safari, które kosztowało niecałe 3 tysięcy za dwie osoby. No i to co wydaliśmy na miejscu. jakieś ponad 100$ w sumie za pamiątki, coś tam za kartki no i napiwki, których dawaliśmy dosyć sporo i tego nie da się zliczyć, ale myślę, że spokojnie z 30$ poszło.  A wiadomo przed wyjazdem też kupowaliśmy pewnie jakieś ubrania, kapelusze, kremy z filtrami, muggę na komary, żele antybakteryjne i masę innych rzeczy, o których już nie pamiętam. Więc podsumowując 13-14 tysięcy nas to kosztowało na pewno. Żadnych pieniędzy nie żałuję. To była cudowna podróż, przygoda naszego życia, i pierwsza taka nasza wycieczka jako mąż i żona. Zawsze będę to wspominać i każdemu to polecam w miarę możliwości, czy na podróż poślubną czy jakąś inną.




Wierzę, że jeszcze niejedno miejsce razem zwiedzimy, ale Kenia jak na początek to muszę przyznać, że udany trip! Nikt mi nie odbierze wspomnień, przemyśleń i przeżyć, a to jest cudowne ;). I mam nadzielę, że jeszcze wrócę i zobaczę te słonie! Bo się uparłam.

Dajcie znać co myślicie, jaka jest Wasza podróż marzeń? I czy wydalibyście takie kwoty na podróże? A może nawet i większe? :)



Kenia | 10-godzinny lot do Kenii, LOT

03 września 2020



Halo, halo! Obiecuję, że to już jeden z ostatnich wpisów dotyczących wakacji! Nie wiem czy Was to powinno cieszyć, czy też nie, ale już się wypisałam na temat Kenii. Chociaż jakby jeszcze coś Was ciekawiło to oczywiście dawajcie znać! Ja wiem, że wakacje się skończyły, ale my właśnie niedługo jedziemy na nasz mini urlop, więc w sumie tym wpisem od nowa wbijam się w lekko 'wakacyjny' vibe :). 
Ale wracając jeszcze do Kenii. 10 godzinny lot bardzo mnie przerażał pod wieloma względami. Przed Kenią samolotem leciałam tylko raz do Anglii i oczywiście z powrotem, jako że był to mój pierwszy lot to w sumie byłam tak podekscytowana, że czas mi minął bardzo szybko, a i dowalił się do mnie jakiś typ, który mnie zagadywał cały lot. Zresztą nie ma co porównywać 3-4 godzin w samolocie, do około 9. Wcześniej podróżowałam głównie autem, ewentualnie autokarem, co czasem trwało nawet do dwóch dni w samej podróży. Ale to i tak całkiem co innego. A mnie 8-10 godzinny lot naprawdę przerażał. Mimo że już teraz mogę Wam powiedzieć, że ogólnie w samym samolocie czułam się cały czas jak w zwykłym autokarze, bujało i telepało idento, więc jakby się zamknęło oczy można by było się pomylić.


Długi lot z LOTem
Muszę przyznać, że linie lotnicze LOT nawet o nas dbały w trakcie tego lotu. Na każdym siedzeniu czekał cienki kocyk i poduszka, które mi się na maksa przydały. Poza tym, dostaliśmy też słuchawki do korzystania z tabletów przyczepionych do siedzeń z przodu. Mieliśmy też chyba dwa posiłki, przed każdym dostaliśmy chusteczki antybakteryjne, żeby oczyścić ręce, więc spoko. Jeśli chodzi o jedzenie to było bardzo słabo. Ja wiem, ja nie wymagam, że tysiące kilometrów nad ziemią dostanę danie rodem z restauracji z gwiazdką Michellin, ale tego wolałabym po prostu wcale nie jeść. W obie strony czułam się po prostu źle i czułam, że to jedzenie siedzi mi na żołądku. Aczkolwiek, jak człowiek jest głodny to się domyślam, że coś tam zje mimo wszystko, ale nie warto. Poza tym, co jakiś czas chodziła stewardessa z wodą za darmo, więc można było się napić - milusio.

I tak mieliśmy to szczęście, że lecieliśmy w miarę dobrych godzinach, w pierwszą stronę wylatywaliśmy wieczorem z Polski, więc w Kenii byliśmy z samego rana. Z kolei w drodze powrotnej, byliśmy w Polsce na około 13/14, więc mimo wszystko nie mieliśmy aż tak problemów jeśli chodzi o jedzenie i pozostałe rzeczy. W drodze do Kenii przespałam prawie całą noc, nie było to łatwe, ale w miarę się wyspałam.

Toaleta!
Czy tylko mnie ten punkt przerażał najbardziej przed lotem? Błagam powiedzcie, że nie haha. Pamiętam, jak kilka dni przed lotem każdemu przeżywałam, że przecież jak ja pójdę do toalety w samolocie, że to takie straszne i naprawdę mnie to stresowało. Poszłam praktycznie od razu, jak tylko mogłam, stwierdziłam, ze przecież i tak nie wytrzymam cały lot, a ja wolę od razu się przekonać i mieć to za sobą. I jeśli ktokolwiek z Was ma takie same obawy, co ja to nie ma czego (wow) haha. Toaleta, jak toaleta, zdecydowanie lepsza niż w toitoiu. Nie miałam sytuacji, żeby mną telepało jakoś bardzo czy rzucało, tak o normalnie. Nawet spuszczana woda nie przeraża aż tak bardzo jak myślałam. Co prawda było tam ciasno, ale do przeżycia ;).

Nieprzyjemne sytuacje
Na szczęście uniknęliśmy turbulencji, awaryjnego lądowania i całej reszty. Nie wiem, czy bym z samego stresu nie padła na zawał, ale ogólnie bez problemów dolecieliśmy i wróciliśmy. A jedna dziewczyna w samolocie opowiadała, że jak lecieli ostatnio gdzieś tam, to w pewnym momencie siadło chyba zasilanie w samolocie, nic nie działało, światło zgasło i tak przez 15 minut. Ale w dalszym ciągu, żadnej większej awarii nie mieli. 



Lotnisko w Kenii
My lądowaliśmy na lotnisku w Mombasie i powiem Wam, że dla mnie to był szok, jak wylądowaliśmy. Ogólnie, turbo otwarta przestrzeń, wyglądało to jak jakaś hala, wcale mi to lotniska nie przypominało. Turbo gorąco, duszno, więc ściany nawet nie dosięgały dachu żeby był przewie. Na wejściu zobaczyłam jakiegoś ogromnego owada, który mnie przeraził, ale przeszliśmy dalej. Wszystkie torby, torebki, walizki były skanowane przed wyjściem z lotniska. Wyglądało to tak, że na środku stały 3-4 skanery z taśmą, na którą kładło się swoje rzeczy i ochrona pilnowała, żeby każda torba przez to przeszła. Po wyjściu od razu udaliśmy się do osoby z biura podróży, do autokaru i do hotelu.
Jak już odlatywaliśmy do Polski, to znowu na wejściu trzeba było puścić przez skaner swoje walizki i torby. Potem było przejście przez kontrolę na lotnisku i już się było w strefie bezcłowej. Przed wejściem do swojego gatu była znowu, kolejna kontrola, sprawdzanie wszystkiego itd. Co ciekawe, tam już nie było toalety (!), można było wrócić się do bezcłowej, ale znowu trzeba by było stać w kolejce do kontroli, a kolejka była już ogromna, więc czasowo byłaby masakra. Jak czekaliśmy na samolot przy naszym gate, mieliśmy rozrywkę w postaci małp, które po prostu siedziały tak jak widzicie na zdjęciach i liczyły na jakąś szamę od ludzi - czad. 
*A jak sobie powiększycie zdjęcie wyżej, to zobaczycie, że ta druga małpka trzyma dzidzię.





Poza tym, sam lot, tyle czasu i nieważne, czy nocą czy w dzień, zawsze jest ta jedna kmina, co tu robić i czym się zająć. Na szczęście jest dosyć sporo rzeczy, które możecie robić w samolocie:

  • oglądanie filmów
Każde miejsce było wyposażone w tablet, który czasem działał lepiej lub gorzej, coś się zacinało, ale jednak dało się oglądać filmy. A tych filmów jest naprawdę sporo, trochę starych, trochę kultowych, były też nowsze filmy, których ja wcześniej nie widziałam. Są też seriale, jak i filmy mniej lub bardziej dokumentalne. Na pewno będziecie mieć co oglądać, więc to nie będzie za duży problem żeby coś znaleźć. Tym bardziej jeśli uwielbiacie filmy to jest to świetna okazja do tego, żeby nadrobić zaległości :)  Dzięki czemu obejrzałam najnowszego Króla Lwa.
*jest też możliwość podłączenia swojego pendrive, ale ja jakoś nie ufam takim miejscom.

  • gry!
Akurat do gier nie trzeba mnie przekonywać i jak znudziły mi się filmy to głównie siedziałam i grałam. Nie pamiętam w co dokładnie, ale jak się wkręciłam to naprawdę czas uciekał i uciekał, a ja grałam non stop. I to jest super, nie dość, że można zająć czymś głowę, odmóżdżyć się (co dla osób, które boją się latać, jest super opcją), a najważniejsze, że czas ucieka wtedy turbo szybko.

  • książki
Nie mam w zwyczaju, żeby siedzieć i czytać sobie wieczorami na kanapie, ale uwielbiam wykorzystywać właśnie takie momenty na czytanie, kiedy i tak nie mam nic innego do robienia. Więc czytałam prawie całą drogę powrotną książkę o Przyjaciołach. I aż żałuje, że nie wzięłam więcej książek to bym przeczytała na pewno więcej pozycji ;).

  • nasze hobby
Każdy z nas ma jakąś zajawkę, na którą musimy poświęcać czasem więcej czasu. Dla mnie to jest zdecydowanie blog, dzięki któremu mam zawsze co robić, więc żadna kwarantanna ani lot nie były mi straszne. Miałam czas, żeby zaplanować sobie wpisy, zrobić zarys niektórych postów, co mi potem bardzo pomaga i ułatwia pracę.



Dajcie znać, ile trwałą Wasza najdłuższa podróż ever i co robiliście w tym czasie! I czy tez tak jak ja rozkminialiście toalety w samolocie? haha

Kenia | wycieczki fakultatywne i atrakcje

23 lipca 2020


Kolejny wpis z naszej podróży poślubnej! Kto wie, ten wie, a kto nie wie to już mówię, że mieliśmy to szczęście, że nasza podróż poślubna odbyła się w Kenii.  Nas głównie skusiła możliwość wybrać się na Safari, o którym pisałam ostatnio, ale... Mimo wszystko w Kenii jest naprawdę dużo różnych rzeczy do zrobienia. Wiedzieliśmy tylko o tym Safari i powiem szczerze, że nie do końca byliśmy świadomy innych atrakcji. Niby w biurze nam Pani mówiła, że rezydent będzie miał coś do zaoferowania, ale tak bez konkretów to nie nastawiliśmy się na nic.
Jak coś to, tak... jest możliwość wykupienia wielu wycieczek od rezydenta i to jeszcze ze zniżką, jeżeli zarezerwujecie miejsce od razu pierwszego dnia. Mega spoko opcja, ale szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym.
My wybraliśmy się tam na tydzień, a safari było idealnie po środku, więc nawet średnio nam było kombinować z możliwymi wycieczkami, tak żebyśmy nie biegali z miejsca w miejsce, ale i jest to dobry powód, żeby jeszcze kiedyś do Kenii wrócić.
Znalazłam informację na temat wycieczek fakultatywnych i mam na niej podane ceny w euro i dolarach, więc nie będę przeliczać na polskie, bo to bezsensu (ceny obowiązywały w 2019r.)


Jakie wycieczki fakultatywne były do zaoferowania?

My wybraliśmy się głównie do Kenii właśnie dla tego Safari. Bardzo mocno to każdemu polecam, bo to człowiek tam przeżyje to jest jedno. Nie ma porównania z żadnym ZOO, z oglądaniem zwierząt w klatkach czy na filmikach. Oglądanie dzikich zwierząt w ich, powiedzmy że, naturalnym środowisku jest niesamowite. Oglądanie polujących zwierząt, pięknego i dużego lwa, lwicy z małymi kociakami, żyrafy, pumby - no po prostu nie da się tego opisać. Żałuję tych słoni, ale ja jeszcze kiedyś zobaczę!


 

WERSJE CENOWE:
2 DNI W NGUTUNI SALT LICK --> 305$ lub 270€
2 DNI MASAI MARA - MARA ENGAI (przelot samolotem) --> 378$ lub 865€
2 DNI TSAVO EAST/SALTLICK --> 395$ lub 350 €
1,5 DNIA SALTICK LODGE --> 250$ lub 225€
1 DZIEŃ CZERWONE SŁONIE W NGUTUNI --> 125$ lub 110€
1 DZIEŃ SHIMBA HILLS --> 125$ lub 110€

To by mogła być kolejna genialna atrakcja, o której nie mieliśmy pojęcia. Oferowali nam ją beach boysi w okazyjnych cenach, jak i pani rezydentka. Wiadomo, że te od beach boysów to nie to samo, co od rezydenta - ja tego nie oceniam, bo nie wiem. Ale samo Sea Safari brzmiało genialnie. Możliwość nurkowania w rafie koralowej, wypatrywanie delfinów i szama w lokalnej, 'lepszej' restauracji. Super opcja i jak dla mnie mega kusząca, myślę, że następnym razem bym się zdecydowała.


Wersje cenowe:
WASINI - RAFA KORALOWA - ->110$ lub 100€
PILLI PIPPA - RAFA KORALOWA --> 130$ lub 115€

  • zwiedzanie Mombassy
Ekstra sprawa, ale ja nie miałam pojęcia, że w ogóle w tych miastach afrykańskich jest cokolwiek do zwiedzania. Jeśli dobrze pamiętam do wyboru były dwie różne opcje do zwiedzania, ale nie pamiętam szczegółów, w zależności od czasu zwiedzania. Jest kilka miejsc historycznych i kulturowych, i myślę, że chętnie bym pozwiedzała to miasto. Kiedy przejeżdżaliśmy przez to miasto to było sporo ciekawych miejsc, innych od tych, jakie widzimy w Polsce. Ominęła nas też fota z najbardziej popularnymi Kłami słoniowymi na Moi Avenue.
Poza tym, ciekawe jest zderzenie kulturowe w Mombasie, tam obok meczetu znajdziecie kościół chrześcijański. No i parę innych świątyń, parków - jest co zwiedzać na pewno.
Poza tym, praktycznie zawsze kierowcy zatrzymują się na zwiedzanie lokalnej wioski z przewodnikiem, gdzie możecie zobaczyć, jak rzeczywiście wygląda to życie w Afryce (nie odbiega od tego, co widzicie w tv..).


WERSJE CENOWE:
MOMBASSA 1 DZIEŃ --> 35$ lub 30€
MOMBASSA & HALLER PARK --> 110$ LUB 100€
LOKALNA WIOSNKA (0,5 DNIA) --> 50$ lub 45€


Poza tym, w samym hotelu też mieliśmy jeszcze opcje na rozrywkę, co prawda nie jakoś wiele, ale i tak fajnie:
  • atrakcyjne wieczorki w hotelu
Wieczorami mieliśmy różne akcje, co jakiś czas były występy, tańce, przedstawienia albo różne gry i zabawy, jak np. gry w bingo. Koniecznie były też dyskoteki wieczorami do różnych rodzajów muzyki, więc nie nudziliśmy się. 
  • atrakcje w ciągu dnia
W ciągu dnia są to głównie atrakcje sportowe, jak granie w siatkówkę plażową i wodną. 
  • nauka kitesurfingu
To była atrakcja, którą zaproponowali nam w sumie dwa dni przed wyjazdem, więc nie mieliśmy ani czasu, ani nawet wystarczającej ilości pieniędzy, haha. Nie wiem czy kitesurfing byłby dla nas i jakoś nie miałabym parcia wtedy, żeby koniecznie tego próbować, jak i w sumie teraz. Aczkolwiek myślę, że są osoby, dla których ta atrakcja byłaby genialna, więc możecie mieć to na uwadze :).




Na co byście się zdecydowali? :)