Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4skin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4skin. Pokaż wszystkie posty

4skin, pielęgnacja z Dermaquest - serum

19 sierpnia 2020


Dzień dobry! Jak tam się trzymacie? Mam nadzieję, że wszystko jak najbardziej w porządku :) Ja już czuję jesień w powietrzu i tak jak mówiłam ostatnio - na maksa się cieszę i nie mogę się doczekać!
A dzisiaj będzie kolejna część ostatniego wpisu, a dokładniej będzie to kolejny krok w mojej wieczornej pielęgnacji po demakijażu i oczyszczaniu twarzy, czyli serum. Tym razem będę pisać o Serum C Infusion Dermaquest, od 4skin. Wspomnę, że i ten produkt jest z wyższej półki cenowej, więc można się po nim spodziewać cudów. To, jak.. ciekawi tych cudów?

Dermaquest, C Infusion Serum
Serum przeciwstarzeniowe z witaminą C i retinolem


Przeciwstarzeniowe serum z lipofilową formą witaminy C: BV-OSC (10%), kwasem ferulowym (0,5%) oraz czystym retinolem (0,2%). To jest pierwsze tego rodzaju połączenie.
Serum to kosmeceutyk przeznaczony głównie dla skóry wymagającej, potrzebującej działania wielopłaszczyznowego. Ta konkretna formuła witaminy C jest bardziej stabilna, nie utlenia się, nie pozostawia poświaty oraz zwiększa syntezę kolagenu o 50%. W tej formie jest w stanie przeniknąć do skóry właściwej, gdzie stymuluje syntezę białek podporowych skóry oraz uszczelnia naczynia krwionośne. Działanie serum zostało wzmocnione przez wprowadzenie do formuły innowacyjnego kwasu felurowego, który ośmiokrotnie zwiększa właściwości fotoprotekcyjne skóry. Dzięki tym składnikom, serum regeneruje uszkodzenia skóry właściwej i chroni komórki przed mutacją. Poza tym, zastosowanie niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego (5%), komórek macierzystych z pomarańczy (1%) oraz peptydu nowej generacji RonaCare Cyclopeptide-5 (2%) wspomaga działanie przeciwstarzeniowe i rozjaśniające. Witamina E (91%) oraz fosfolipidy (1%) wzmacniają cement międzykomórkowy poprawiając nawilżenie i zdolność do regeneracji skóry. 
Specjalistyczne serum przeciwstarzeniowe polecane jest dla każdego typu skóry skłonnej do rumienia, rozszerzonych naczynek oraz narażonej na działanie szkodliwych czynników środowiskowych, promieniowania UV, klimatyzacja, stres oksydacyjny.

Skład: Water, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Hexyl Laurate, Sorbitol, Butylene Glycol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Sorbitan Stearate, Polysorbate 60, Sodium Hyaluronate, Squalane, DImethicone, PPG-12/SMDI Copolymer, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Ethylhexanoate, Di-PPG-2 Myreth-10 Adipate, Linoleic Acid, Ferulic Acid, Glycine Soja (Soybean) Sterols, Phospholipids, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Callus Culture Extract, Ectoin, Cyclotetrapeptide-24 Aminocyclohexane Carbocylate, Retinol, Arabidopsis Thaliana Extract, Micrococcus Lysate, Plankton Extract, Glucosamine HCl, Laminaria Digitata Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Urea, Polysorbate 20, Bakuchiol, Isosorbide Dicaprylate, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Alcohol, Lecithin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Magnesium Aluminum Silicate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Limonene, Linalool, Citral, Geraniol.

Sposób użycia: Serum nadaje się do stosowania na dzień, jak i na noc. Należy nałożyć serum na skórę i wmasować do wchłonięcia. Ze względu na obecność retinolu  w trakcie kuracji i do dwóch tygodni po jej zakończeniu, należy pamiętać o stosowaniu ochrony UV na dzień. Produkt nierekomendowany kobietom w ciąży i w okresie laktacji. W okresie letnim najlepiej jest stosować serum jedynie na noc.


Serum znajduje się w dość podłużnej buteleczce, estetycznej i eleganckiej. Bardzo podoba mi się takiedesign, który jest dość minimalistyczny, ale robi robotę. Serum początkowo dostajemy również w kartonowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Wydobywamy je za pomocą pompki, co super ułatwia sprawę i jest to opakowanie w stylu airless, które ja bardzo lubię. Nie widać zużycia, ale to da się przeżyć ;)
Konsystencja jest dość standardowa, taki bardziej krem, ale nie jest ani za gęsty ani za rzadki. Bardzo dobrze rozsmarowuje się po twarzy, tak ok. dwie pompki potrzeba do nałożenia. Z kolei zapach jest dla mnie bardzo mocny, intensywny, pachnie mi jak jakiś mocny drink alkoholowy z sokiem pomarańczowym. Poważnie takie mam skojarzenie, od którego nie potrafię się uwolnić, ale za każdym razem, kiedy go nakładam, zapach kojarzy mi się z alkoholem i trochę mi to przeszkadza, ale zapach nie utrzymuje się na skórze.


Zanim przejdę do działania to muszę powiedzieć, że ja tego serum używam wieczorem, ale nie co wieczór i zdarzały się na początku dłuższe przerwy. Dlaczego? 
Serum nie powoduje u mnie pieczenia czy jakiegoś mocno odczuwalnego podrażnienia, ale... co jakiś czas cała skóra stawała się czerwona. Czasem było tak co użycie, czasem, co któreś, a zazwyczaj przez dłuższy czas nic. Nie wiem od czego to zależało i fakt faktem zaczerwienienie mijało zawsze następnego dnia, ale powiem szczerze, że początkowo odstawiałam serum (głównie przed weselami czy innymi wydarzeniami) tak na wszelki wypadek.

Ale jeśli już mogę powiedzieć o działaniu, to serum bardzo ładnie nawilża i odżywia skórę. Mam wrażenie, że jakoś tak od razu staje się bardziej promienna i zdrowsza, poprawił się jej wygląd. Zauważyłam też, że lekko rozjaśniło mi różne przebarwienia czy piegi, co propsuję. Jeśli chodzi o te wszystkie cudowne rzeczy, o których pisze producent, to ja nie jestem w stanie tego sprawdzić po jakimś miesiącu. Właściwości przeciwstarzeniowe, czy jakieś fotoprotekcyjne itp - to raczej dłuższy proces, więc czekajcie na denko, w którym po zużyciu całego opakowania będę mogła powiedzieć najwięcej.  


Podsumowując, serum działa, ładnie nawilża, odżywia i sprawia, że skóra wygląda dobrze, ale szczerze nie mogę powiedzieć, że serum jest sztosem, tym bardziej za cenę prawie 400zł. W takiej cenie spodziewałabym się czegoś wow, czegoś co działa w moment i w ogóle robi czary. A tak naprawdę znam bardzo dobre, może nawet lepsze sera niż to w dużo niższej cenie. Poza tym, jest to pierwsze serum, które mnie w ogóle jakkolwiek podrażniło. Nigdy wcześniej nie zauważyłam zaczerwienienia po jakimkolwiek produkcie. Więc tutaj dla mnie, bez szału. 
Możliwe, że te właściwości przeciwstarzeniowe, fotoprotekcyjne i inne, które będą widoczne za jakiś czas sprawią, że zmienię zdanie na temat tego serum i jeśli kogoś stać to jak najbardziej, można wypróbować i zobaczyć, co i jak. Dla mnie zdecydowanie za drogie.

4skin i pielęgnacja z Dermaquest, olejek do mycia twarzy i oczu

16 sierpnia 2020


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak tam spędzacie już w sumie końcówkę wakacji? Niesamowite jest to, że to już praktycznie koniec ;), ja się cieszę, ale domyślam się, że niektóry z Was woleliby, żeby taki stan został jak najdłużej. Chociaż myślę, że część z Was i tak ma dość, tym bardziej, że już od marca nie chodzi się do szkoły, więc hej! Czas najwyższy wyjść do ludzi haha.

A dzisiaj przechodzimy od nowej marki, o której ja nawet nie słyszałam, ale jest to marka z wyższej półki, która mogę poznać dzięki sklepowi 4skin - Dermaquest, olejek. Zaczniemy od oczyszczania twarzy z makijażu i zanieczyszczeń, czyli od olejku do mycia twarzy i oczu. Ja ostatnio preferuję olejki do demakijażu, więc byłam go bardzo ciekawa, tym bardziej że jest to produkt z wyższej półki cenowej!


Dermaquest, Universal Cleansing Oil
Terapeutyczny olejek do mycia twarzy i oczu


Terapeutyczny olejek myjący do twarzy i oczu to specjalistyczny kosmeceutyk przeznaczony do dogłębnego oczyszczania skóry. W subtelny i efektywny sposób usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż (także wodoodporny), nie uszkadzając przy tym naturalnej bariery hydrolipidowej skóry. Rekomendowany jest jako pierwszy etap myjący w codziennej pielęgnacji porannej i wieczornej. W kosmeceutyku wykorzystano naturalne oleje tłoczone na zimno, bogate w witaminy oraz NNKT, aby wzmocniły cement międzykomórkowy i hamowały ucieczkę wody (TEWL). Olejek szczególnie jest rekomendowany do skóry wrażliwej, skrajnie suchej, atopowej z tendecją do egzemy, ale również dla skóry tłustej z nadmiarem sebum w gruczołach łojowych.
Oleje: ze słodkich migdałów (10%), abisyński (10%), jojoba (1%).

Skład: Isopropyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-20 Glyceryl Trilsotearate, Cetyl Ethylhexanoate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sorbitan Oleate, Crambe Abyssinica Seed Oil, PEG-10 Laurate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Decyl Glucoside, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Ubiquinone, Tocopheryl Acetate, Jasminum Officinate (Jasmine) Flower Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Oil, Adansonia Digitata Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Retinyl Palmitate, Water, Ethanol.

Sposób użycia: należy nanieść olejek na suchą skórę dłońmi lub za pomocą wacików. Rozprowadzić preparat na twarz i oczy, a następnie masować. Przystąpić do zmywania olejku wodą lub za pomoc mokrych wacików (w przypadku stosowania makeup).


Olejek znajduje się w dość zwykłej buteleczce, estetycznej, klasycznej, bez przesadzenia, wszystko tutaj gra. Widać ile produktu zostało nam do końca, więc to jest też fajne. Zamknięcie mamy na 'klik', wiecie z jednej strony naciskacie z drugiej się otwiera/zamyka. Ale muszę przyznać, że taka opcja jest idealna dla olejku, bo nie wyleje nam się nagle całość na dłoń tylko idealnie możemy dozować sobie ilość produktu. Ale muszę przyznać, że nie do końca opakowanie jest szczelne. Nie wiem, gdzie przecieka, ale jak zabieram ze sobą to zawsze w dodatkowej reklamówce, która po powrocie do domu jest zawsze tłusta.

Konsystencja jest standardowa, olejkowa, nawet tłusta, ale nie jakoś tubo-klejąca się. Nie pozostawia po sobie nigdzie tłustego filmu, bardzo łatwo się go zmywa z dłoni i z twarzy. Zapach jest taki jakby zadymiony, nic konkretnego mi nie przypomina, jest bardzo słabo wyczuwalny. Fiołkami nie pachnie, ale też nie śmierdzi, więc tutaj lepiej tak. 

Jak coś to ja nie mam większych problemów z cerą, jest ona raczej normalna, czasem trochę sucha, czasem tłusta, wszystko zależy od obecnej pielęgnacji i moje 'chce mi się', ale pozwalam sobie na to, bo nie wymaga ona tego ode mnie. Ja zawsze najpierw zwilżam twarz wodą, nalewam odrobinę olejku na dłonie i zmywam makijaż, stosuję go tylko w pielęgnacji wieczornej.

Działanie olejku jest bardzo w porządku i nie mam mu nic do zarzucenia. Zmywa każdy makijaż, nawet największą tapetę i najmocniejszy makijaż oczu. Czasem zdarza się, że podrażnia mi oczy, ale myślę, że inne rzeczy też mają na to wpływ, jak np. inne produkty, pogoda itp. Ogólnie to olejek świetnie sobie radzi z rozpuszczaniem wszystkich produktów, jakich używam, brokatowe cienie, tusze do rzęs - wszystko! I co najważniejsze robi to dość dokładnie. Czasem czuję, że mam jakieś minimalne resztki tuszu, ale ja zawsze wykonuję dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc wiem, że i tak to zostanie doczyszczone. Olejek wykonuje najtrudniejszą i najbrudniejszą robotę, co uwielbiam. Dodatkowo do olejku dołączony jest różowy malutki ręcznik, dzięki czemu mamy wszystko, czego potrzebujemy do wykonywania demakijażu!

Skóra po użyciu nie jest tłusta, zaczerwieniona ani podrażniona. Nie zauważyłam też wysuszenia, przetłuszczenia, zapchania, czy nagłego wysypu niedoskonałości, więc bomba. I nie brudzi jakoś tragicznie umywalki, zdarzało się, że po innych olejkach wszystko było zaciapane i zabrudzone, a w tym przypadku wszystko możemy utrzymać łatwo w czystości.


Olejek naprawdę jest świetny w tym co robi, więc swoje zadanie wykonuje bezbłędnie. Zapach nie jest tragiczny ani przeszkadzający, więc to mi odpowiada. Jedyne do czego mogę się przyczepić to cena. Taka buteleczka kosztuje ok. 100 zł. Nie jest to mało, ale powiem szczerze, że biorąc pod uwagę genialną wydajność nie jest to też dużo. Ja olejku używam regularnie, co wieczór, grubo od ponad miesiąca i zużyłam go niewiele - może jakoś 1/5 opakowania! Więc tutaj trzeba się przestawić, że wydajemy więcej na raz, ale jest to zakup, który zdecydowanie wystarczy nam na dłużej. Polecam, bo olejek jest super. Dodatkowo opis olejku jest naprawdę kuszący, mamy trzy fajne oleje w składnikach, które na pewno też w pewnym stopniu pielęgnują skórę, wiec jest fajnie ;)


A w następnym wpisie przeczytacie o kolejnym kroku w pielęgnacji, czyli serum :) Stay tunned!