Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róż. Pokaż wszystkie posty

Rimmel Kate Face Sculpting Kit

28 lipca 2026

 
Dzień dobry! CO tam u Was słychać? Jak się macie, co nowego? Dajcie znać, jak Wam minęła już w sumie połowa wakacji, czy jesteście przed czy po wyjeździe, czy może tak jak w tym roku spędzicie wakacje w jakimś sklepie budowlanym - taki urok budowania domu. Ale nie ma tego złego, jeszcze trochę i też będę planować sobie super ekstra wakacje.
A chwilowo mam dla Was recenzję, recenzję produktu do makijażu, z tymi produktami zawsze zwlekam najdłużej, bo nigdy nie wiem, jaka opcja recenzji jest najlepsza, fajnie byłoby mieć jakieś zdjęcia, ale gdy się nie ma profesjonalnego sprzętu ciężko jest uchwycić kosmetyk do konturowania. Bo o tym właśnie dziś będzie, o trio od Rimmel czyli o paletce do konturowani


Rimmel Kare Face Sculpting Kit





Paletka do konturowania ma w sobie wszystko to, co potrzebujecie, żeby oczywiście wymodelować sobie twarz. Mamy tutaj plastikowe opakowanie, które podzielone zostało na trzy sekcje i w każdym znajdziemy coś innego; rozświetlacz, bronzer oraz róż. Opakowanie jest naprawdę w porządku, podoba mi się wizualnie. Podoba mi się to, że już z zewnątrz widać, jakie produkty znajdują się w środku, jakie mają odcienie, poza tym opakowanie jest naprawdę trwałe. Używam go codziennie od paru miesięcy, mam zawsze na wyjazdy w różnych kosmetyczkach, zdarzało mi się nawet, że upadło i o dziwo, nic się z nim nie stało. Nie popsuło się, więc tutaj bardzo na plus.



Idąc po kolei, tak jak mamy ponumerowane produkty na opakowaniu:
1) rozświetlacz - nie używam go, od razu powiem, że dla mnie efekt jest za słaby. Ja jestem sroką, uwielbiam rozświetlacz, uwielbiam dużo rozświetlacza, uwielbiam piękny błysk na policzkach oraz pod brwiami, uwielbiam i używam dość sporo, więc tutaj niestety nie używam, bo ja nie widzę tego mocnego błysku, jaki lubię
2) bronzer - jest to część przeze mnie już praktycznie wykończona, ten bronzer świetnie się u mnie sprawdził, jest bardzo w ciepłej tonacji i dzięki temu, mam wrażenie, że fajnie pasuje do większości twarzy, nie robi plam, można nim pracować i stopniować pożądany efekt. Mi się bardzo podoba i używam tego produktu w okolicach kości policzkowych, na czole, czasem żuchwa i szyja, a także nos - sprawdza się super
3) róż - jest to produkt, który katuję teraz. Szczerze, nie wiem czemu nie zaczęłam go używać wtedy, co i bronzera. Kolor jest naprawdę piękny, dziewczęcy, różowy, ma w sobie trochę pigmenty brzoskwiniowe, co super komponuje się z ciepłym bronzerem. Róż ma piękny odcień, super błyszczy i świetnie odbija światło, dodaje naturalnego blasku i zaróżowienia na buzi - ja jestem bardzo za.



Ja jestem bardzo zadowolona z tego produktu, mimo że używam go tylko w 2/3 i to się na pewno nie zmieni, że się przekonam do tego rozświetlacza to naprawdę całą reszta jest super! Gdybym mogła kupić oddzielnie ten bronzer, jak i róż - brałabym bez zastanowienia się. Produkty są trwałe, nie rozmazują się, nie ścierają, naprawdę wytrzymują na twarzy taki standardowy dzień w pracy, jak i zabawę z dziećmi i trochę więcej szaleństwa. Makijaż wieczorowy wykonany stricte przed imprezą też się utrzymuje, więc naprawdę produkt pierwsza klasa!
I na chwilę obecną mam dość spory problem, bo właśnie bronzer mi się kończy, z kolei róż bardzo lubię, a trochę szkoda mi mieć całe większe opakowanie tylko na jeden produkt, więc jeśli macie jakieś pomysły, jak mogłabym używać dalej tego różu, ale w mniejszym opakowaniu, byłabym mega wdzięczna!


Jakie są Wasze ulubione produkty do konturowania? Dajcie znać. Ja po cichu liczę na to, że może w kolejnym pudełku od Pure Beauty znajdę rozwiązanie - kto wie! Oni potrafią czytać w myślach.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]


Podstawowy makijaż! Jakich produktów używam?

22 stycznia 2021



Dzień dobry! Jak się macie? Dzisiaj będzie wpis makijażowy! Dosyć rzadko wrzucam takie produkty, jak i tym bardziej swoje makijaże, a że w sumie chcę to zmienić to stwierdziłam, że zacznę od takiego basicu! Co prawda ze względu na Covid i tak maluję się rzadziej, bo od jakiegoś czasu rzadko kiedy wychodzę z domu i niby fajnie, bo skóra odpoczywa, czuje się i wygląda dużo lepiej niż wcześniej, ale jest jakieś ale jak zawsze.
Ale to nie oznacza, że jak już się pomaluję to mi się nie podoba. Bo, podoba mi się na maksa i czuję się wtedy piękna, wyjątkowo i turbo wylaszczona! Więc ostatnio, jeśli tylko mogę to się stroję, jeśli tylko mam czas, ochotę i nastrój to korzystam z tego. Na początku ciąży nie chciało mi się nic, na wszystko reagowałam źle, a teraz kiedy brzuszek jest już dużo większy, a ja w II trymestrze odzyskuję siły i siebie to aż mi się chce. A jeśli już mi się chce, to ja z tego korzystam!
Dlatego zapraszam Was na mój bazowy makijaż, taki podstawowy, jak zazwyczaj maluję się na co dzień + delikatne oko, żeby za nudno nie było. 


BAZA POD MAKIJAŻ
Bazy używam dosyć często, jeśli już się maluję. Bo nawet jeśli używam podkładu, za którym nie przepadam to baza mu pomaga, sprawia, że ma lepsze działanie, dłużej się utrzymuje, nie ściera się i po prostu ładniej wszystko wygląda. Dlatego jak kiedyś baza towarzyszyła mi tylko na większe wyjścia, tak teraz z przyzwyczajenia używam bazy pod każdy makijaż. W sumie teraz każde wyjście jest większe.


Moja obecna i ulubiona baza: Dermacol, White Magic Blurring

PODKŁAD
Powiem szczerze, że potrafiłam zmieniać podkłady co chwilę, nie przywiązywałam się nigdy ani do marki ani do konkretnego produktu, potrafię używać beznadziejny fluid, tylko po to, żeby go zużyć, np. kiedy siedzę w domu i nie maluję się na cały dzień, ale jednak wypada, żebym wyglądała jako tako przynajmniej przez chwilę to wjedzie. Chwilowo jestem wierna marce Dermacol i jest to mój podkład do zadań specjalnych i tych niespecjalnych, bo on po prostu wygląda fantastycznie, więc ostatnio maluję się tylko nim. Brakuje mi właśnie czegoś lekkiego, co sprawi, że będę przyzwoicie wyglądać, ale nie musi być turbo kryjący itd. Więc jak macie coś do polecenia to ja jestem chętna!


Mój obecny i ulubiony podkład: Dermacol, Longwear Cover

KOREKTOR
Uwielbiam dobre rozświetlenie w niektórych miejscach na twarzy, a szczególnie pod oczami, bo to jest sfera, która zawsze trochę mi przeszkadzała; podkrążone oczy, sińce/worki u mnie to był standard, więc dobry korektor, który jest w stanie sprawić, że spojrzenie nabiera wyrazu, blasku i samej cudowności jest u mnie zawsze na wagę złota. I nie oszczędzam go, lubię kiedy wyraźnie jest coś rozjaśnione!


Ulubiony i jedyny korektor: Catrice, Liquid Camouflage

PUDER
I mimo że bardzo lubię rozświetlenie to tak samo zależy mi na dobrym zmatowieniu w konkretnych miejscach. I jak w sumie nie mam problemów z cerą i nie wymagam od pudru zbyt wiele to są pudry lepsze, jak i gorsze. Zdecydowanie uwielbiam te sypkie, z puszkiem - bardzo wygodnie mi się ich używa i efekty są genialne!


STYLIZACJA BRWI
Henna i regulacja brwi to u mnie must have, na który udaję się do salonu mniej lub bardziej regularnie - wiadomo, jak jest. Aczkolwiek uważam, że twarz bez brwi to nie twarz, a czasem wystarczą tylko one, żeby twarz nabrała spoko wyglądu i żaden makijaż nie jest wtedy potrzebny. Nawet po dobrej i mocnej hennie muszę jeszcze jakoś wystylizować swoje brwi dodatkowo. U mnie tych produktów jest parę, najpierw żel, potem cienie i na końcu jeszcze jeden żel. Tak na wszelki wypadek, żeby wszystko zostało na swoim miejscu.


Ulubiony produkt do brwi: Hean, cienie do brwi

KONTUROWANIE
I tu domyślam się, że często przesadzam, ale nawet na co dzień, kiedy siedzę w domu lubię dobry kontur twarzy. Musi być wybronzowiona, zaróżowiona i oczywiście rozświetlona. Wszystko w jednym, tak robię zawsze - nie wiem czy dobrze, ale tak mi jest dobrze, a to najważniejsze.
*Bronzerów potrafię używać parę, bo jeden jest ciepły, inny jest delikatny to fajnie pasuje na czoło i skronie, a trzeci ładnie pachnie - ten typ tak ma.


Ulubiony bronzer: Constance Carroll, paletka do konturowania

Z różami mi w sumie nie po drodze, nie potrafię znaleźć swojego koloru ani marki, która by mi odpowiadała idealnie. Zawsze używam czegoś innego, a że one się długo zużywają to też rzadko, kiedy używam nowości. A nie chcę kupować i potem się gubić w 50 różnych różach. Dlatego jeśli macie do polecenia jakiś róż - to ja chętnie!


Rozświetlacz to mój ulubiony etap makijażu. Kocham mocne rozświetlenie, kocham jak się błyszczy łuk kupidyna, okolice pod brwiami, czubek nosa i oczywiście kości policzkowe. Dodatkowe mocne rozświetlenie w kąciku oczu? Jasne, że tak! Dodatkowy rozświetlacz na kościach policzkowych? Why not! Bierę.


Ulubiony rozświetlacz: W7, Glowcomotion oraz Essence, Glow to go

OKO
Uwielbiam makijaż oczu i jest to zdecydowanie coś na czym się skupiam jak mi zależy na turbo boskim makijażu. Mam 3 fazy: 
1) Nie maluję oczu w ogóle, bo mi się spieszy, bo mi się nie chce, bo i tak krzywo to zrobię, więc nie ma sensu
2) Delikatny makijaż oczu, zawsze w odcieniach brązu, ewentualnie odrobina fioletu. Ale to zawsze wygląda u mnie tak samo, rozświetlenie od wewnętrznego kącika i zaciemnienie na zewnętrznym.
3) Turbo mocny makijaż oczu z wykorzystaniem tysiąca cieni do powiek, który na końcu i tak wygląda tak samo. Nie umiem się malować, ale jak czasem wyjdzie to petarda, a czasem plama, ale to nic - życie.
Najbardziej ubolewam nad tym, że moje kreski są zawsze krzywe i jeszcze nie wymyśliłam sposobu, jak mogłabym się nauczyć je robić. O cieniach będę mówić przy okazji makijaży, a obecnie, jak już się maluję to używam tuszu do rzęs i wio! A że obecnie zużywam te tusze, które mam to się trochę męczę. Ale marzę o tym, żeby w końcu je zużyć i mieć spokój ;).



USTA
Nie. Nie lubię malować ust, nie lubię stresować się, że pomadka się zjada, ściera i to w dodatku nierówno. Nie lubię się stresować, ze pocałuję męża i będę wyglądać jak wampir, nie lubię się poprawiać w ciągu dnia ani na imprezach, no kurde nie. Zawsze wjeżdża pomadka ochronna i ja jestem zadowolona. Aczkolwiek, chciałabym to zmienić, chociaż zmieniam to już od paru lat, a pomadek na chwilę obecną mam ponad 100... więc przydałoby się. Ale jeśli już mowa o podstawowym makijażu, to w podstawowym makijażu rządzi pomadka ochronna i jest klasa! 


Więc podsumowanie w lepszym świetle, bez żadnego filtra wygląda właśnie tak! Mimo wszystko trochę żałuję, że nie ogarnęłam telefonu przed zdjęciem bez makijażu, bo jednak automatycznie on wygładza i jakoś ogarnia kolory, więc uwierzcie bez makijażu tak nie wyglądam! Możecie sobie dodać trochę plamek, piegów, więcej czerwonych miejsc, ale taka blada jestem z natury, więc to akurat nie jest przekłamane :).

Jak wygląda Wasz podstawowy makijaż? Podobnie, czy jednak jest bardziej podstawowy? A może codziennie robicie sobie turbo makijaż? Dajcie znać!


Make Up Revolution, na słodko i ostro z królową róży

12 września 2020

 
Heloł! Co tam, jak tam? Ja jestem  w Zakopanem! Świętujemy pierwszą rocznice ślubu i weszliśmy wczoraj na Rysy, więc duma milion, a jeszcze parę dni przed nami! Wbijajcie na insta: @beautifulduty.pl bo pewnie spamuję wszystkim, co góralskie. Ale dzisiaj mamy dzień na odpoczynek, a ja mam dzień na Meet Beauty! Tak dzisiaj jest Meet Beauty, więc jeśli góry was nie interesują to dzisiaj na instagramie będzie przerwa, bo będziemy nadawać mniej więcej z konferencji ;). Nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądać, więc się okaże.


A dzisiaj będzie dość kolorowo i makijażowo! Rzadko kiedy u mnie się pojawia taka konkretna recenzja jednego produktu do makijażu, ale stwierdziłam, że te paletki to znowu takie produkty, że zasługują na recenzje i wspomnienie o nich. A i walczę z tym cały czas, żeby pojawiało się tutaj więcej makijażowych rzeczy, bo to mnie natchnie i zainspiruje do malowania się bardziej niż w standardowej opcji.
Na spotkaniu blogerek naszych lubelskich Straszydełek już dłuższy czas temu w aukcji charytatywnej wylicytowałam część produktów do makijażu od Make Up Revolution. I tam właśnie były dwie paletki róży, których używam już bardzo długo i bardzo je lubię, i zawsze są moim numerem 1 na jakieś ważniejsze i większe wyjścia.

MAKE UP REVOLUTION


Obie paletki znajdują w opakowaniach mieszczących aż 8 różnych odcieni różu. Opakowanie może i mogłoby być trochę bardziej trwałe i solidne, ale ja za dużo nie wymagam. Nie mam z tym problemu, tym bardziej, że po takim czasie i tylu podróżach jeszcze się nie rozklekotały, więc dla mnie spoko. A muszę powiedzieć, że zabieram je zawsze i wszędzie, jak gdzieś jedziemy, głównie na wesela, więc wiadomo, że takie targane ze sobą mogą się trochę zepsuć. Opakowanie nie ma lusterka, ale ja też tego nie potrzebuję jak coś. 
Świetnie współgrają z różnymi produktami do makijażu, nic się nie ściera, nie zauważyłam, żeby jakoś źle wpływały na moją skórę, nie podrażniają i nie zapychają mojej skóry. Jeśli chodzi o trwałość to rozświeltacze trzymają się bomba. Różu zawsze nakładam trochę więcej, bo wiem, że trochę go zniknie z twarzy i on lubi się trochę ścierać. Więc tutaj też bardzo ważne jest używanie fixera. Z nim nie ma bata, że zniknie całkowicie, ale bez trzeba mieć to na uwadze. Aczkolwiek na weselu, po użyciu fixera nigdy nie miałam potrzeby dokładania kolejnej warstwy różu.
Paletki są pojemności 13g, a paletki są w cenie około 20 zł. A paletka jest turbo wydajna, więc czad. Co przy takiej ilości różnych opcji i wydajności jest super opcją. 

Najpierw na ostro i słodko, czyli:
Make Up Revolution, Blush SUGAR AND SPICE


Ta paletka jest dość stonowaną wersją, bez szaleństw i jest nazwana paletką do konturowania, więc znajdziemy tutaj wszystko; od bronzerów po rozświetlacze. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, różowe, brązowe, pomarańczowe odcienie, no i błysk! Te brązowe odcienie mogą się przydać, jako bronzer. Ja ją uwielbiam, właśnie ze względu na tę różnorodność. Kombinuję jak chcę, jak mi się podoba i jaki mam humor. Mega mi się podoba to, że jak już muszę ograniczyć ilość produktów, t tutaj mam i róże i rozświeltacze, na dodatek w dalszym ciągu przy jednym produkcie mam wybór.


Odcienie róży nie są w żaden sposób nazwane, więc będę posługiwać się numerkami, wybaczcie mi moje swatche, ale po 10 latach blogowania to mój pierwszy raz, ahaha. 
1 - to jest taki wiśniowy róż, najbardziej intensywny z całej 8ki, jest wyrazisty, mocny i bardzo napigmentowany, więc nakładając trzeba uważać, bo może zadziać się różnie
2 - brązowy odcień, jak ktoś lubi może być jako róż, czy jako lekka opalenizna albo do konturowania, dosyć ciepły odcień
3 - to jest dla mnie standardowy róż, zwykły najzwyklejszy, ale zarazem uniwersalny, pasujący do każdej sytuacji i każdemu
4 - kolejny bronzer, ale już lżejszy i jaśniejszy w tonacji, bardziej chłodny
5 - tu mamy taką brzoskwinkę, lekko pomarańczowy odcień, ale nie jest jakiś turbo intensywny
6 - ten odcień jest dla mnie taki typowy 'barbie', na swatchu nie wygląda tak, ale nakładamy na makijaż jest takim różowym, jaki mi się kojarzy z sukienką lalki barbie, taki bardzo cukierkowy i słodki, ale go uwielbiam!
7 - mocne różowe rozświetlenie, pięknie połyskuje, więc można doprawić nim róż
8 - srebrny rozświetlacz, na maksa napigmentowany w dobrym świetle mieni się na taki bardzo lekki jasny różowy

Najczęściej używam 2, 3 no i 6. I uwielbiam to combo! Tak samo te dwa rozświeltacze, potrafią jeszcze bardziej wzmocnić efekt makijażu, a ja lubię piękny blask! Tak samo te bronzery, czasem jak nie mam nic pod ręką to korzystam z tych i też dają fajny efekt ;).

A teraz, przyszedł czas na królową róży, czyli:
Make Up Revolution, BLUSH QUEEN


Ta paletka to już jest niezłe combo. Tutaj wszystko się świeci i na dodatek jest różowe, a odcienie różowego są po prostu boskie! Kolejny mój ulubieniec na większe imprezy okolicznościowe, na dopełnienie makijażu na maksa i wtedy kiedy mogę sobie pozwolić na aż taki błysk. Traktuję je znowu w zależności od nastroju, czasem jako róż, czasem jako rozświeltacz. A czasem dokładam jako drugą warstwę innego różu i rozświetlacza. Ale to już jest konkretne fajne glow. I znowu, każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. 


Od razu mówię, że jakoś te swatche mi nie wyszły, głównie przez to, że wszystkie cienie są na maksa połyskujące i wystarczyło trochę ruszyć ręką i tak odbiły światło, że nic praktycznie nie widać. Ale uwierzcie, że są intensywniejsze niż na zdjęciu!
1 - ten odcień jest taki lekko złoty, pomarańczowy, trochę wpada w brąz, ale jest mega ciekawym odcieniem i taką super mieszanką
2 - ten odcień jest znowu taki różowy w stylu barbie, tyle że bardzo ładnie połyskujący i błyszczący
3 i 4 - to są bardzo podobne odcienie, ja nawet na ręce nie mogłam zauważyć jakiejś większej różnicy, ale 3 jest bardziej różowy, a 4 wpada trochę w brązowe odcienie
5 i 6 - te kolory z kolei są fioletowe, co też mi się na maksa podoba, bo zupełnie coś innego i można uzyskać fajny efekt w makijażu. 5 jest bardziej fioletowa, taka mocniejsza, z kolei 6 to już wpada w róż.
7 - to jest na maksa ciemny różowy, mocny kolor, napigmentowany i widoczny, więc z nim trzeba uważać, żeby nie przesadzić - wiadomo, ale jest szał ciał.
8 - srebrny róż, dosyć delikatny, ale bardzo fajny!


I ot, to są wszystkie róże praktycznie jakie posiadam! Więc nie kupuję, nie potrzebuję, bo i tak obawiam się, że nie zużyję ich za życia. 
Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione róże?

Dermacol, rozświetlające upiększające perełki!

28 marca 2019


Dzień dobry! Przeraża mnie to, jak ten czas szybko ucieka. Już kończy się marzec, a w sumie wydaje mi się, jakby dopiero co był grudzień i blogmasy (jakoś tak mnie cofnęło trochę daleko). Szok, ale spoko - niech leci jak najszybciej! Pogoda powoli, powoli jest coraz lepsza i coraz fajniejsza. W moim pokoju zagościły ponownie goździki, więc wiosna na całego, ale takie kwiatki zwiastują zazwyczaj nowe zdjęcia, więc koniecznie muszę siąść pewnego dnia i narobić zdjęć kosmetyków i produktów, bo niestety, ale kończą mi się zapasy, więc będzie co robić.
Na pewno to widać, że nie jestem makijażowym guru, ale uwielbiam się malować, uwielbiam efekt przed i po i to, że mimo wszystko w makijażu czuję się lepiej i jestem bardziej pewna siebie. Dlatego też lubię wszelkie nowinki, cuda i produkty, które będą dla mnie trochę wyzwaniem w nakładaniu, tym bardziej jeśli nigdy wcześniej nie miałam z czymś takim do czynienia. A więc dziś - kuleczki rozświetlające od Dermacol!


Dermacol, Illuminating Beauty Powder Pearls
Rozświetlające perełki upiększające


Rozświetlający puder w kulkach zawiera mieszankę perełek w odcieniach różu, które nadadzą cerze złotego blasku, świetlistego, dziewczęcego oraz zdrowego wyglądu. Ponadto poprawiają i pielęgnują skórę. Subtelna nuta zapachowa ukoi zmysły i wprowadzi w dobry nastrój. Do eleganckiego opakowania dołączony jest miękki puszek ułatwiający aplikację. Jest bardzo trwały i wydajny

Skład: Talc, Mica, Isostearyl Neopentanoate, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Phenylpropanol, Cyclopentasiloxane, C30-45 Alkyl Cetearyl Dimethicone, Crosspolymer, Polymethyl Methacrylate, Synthetic Fluorphlogopite, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Hydroxycitronellal, Benzyl Benzoate, Cl 77891, Cl 77491, Cl 77492, Cl 77742, Cl 77728, Cl 77007, Cl 15850, Cl 77718.



Jak widzicie kuleczki znajdują się w przepięknym opakowaniu. Są trzy wersje, brązujące i tonizujące, i każda z nich jest dopasowana kolorystycznie do przeznaczenia. Ja mam rozświetlające różowe kuleczki, więc takie samo musi być opakowanie. Jest bardzo wygodne, odkręcane i na szczęście nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby te kuleczki wyleciały i się rozsypały wszędzie. Poza tym, fajne jest to, że słoiczek jest dosyć wysoki, więc to też sprawia, że przy używaniu nic nie wypadnie. Dołączony puszek jest spoko, ale rzadko kiedy z niego korzystam, raczej miziam się pędzlem.
Zapach jest przerewelacjny - mega słodki i owocowy, przenosi mnie od razu w jakieś gorące wakacje - poważnie. Natomiast, kulki są wszystkie mniej więcej jednakowej wielkości, macie różne odcienie różu, beżu i fioletu - mieszanka idealna.


Pigmentacja tych kulek jest tak mocna, że hej! Trzeba uważać, żeby nie zrobić sobie nimi krzywdy, bo spokojnie możecie się wystylizować na laleczkę z okrągłymi różowymi policzkami. Puszek sam łapie kolor, jako że znajduje się cały czas w opakowaniu, więc kiedy chce go użyć to po prostu go biorę, ale efekt nim jest dla mnie dosyć płaski i często używam go w celu dodatkowego rozświetlenia. Natomiast uwielbiam nakładać go pędzlem, delikatnie wkładałam w kuleczki, lekko pomiziam i zawsze strzepuję nadmiar, bo kolor jest na maksa mocny i wtedy delikatnie nakładam na policzki. U mnie perełki spełniają funkcję różu i zarazem rozświetlacza. Odcień jest dosyć różowy - wpadający w fiolet, kojarzy mi się z takim kolorem typowym Lalki Barbie - wiadomo kolor też jest uzależniony od intensywności, ale jest to typowy ładny, dziewczęcy róż.
produkt jest mega trwały, uwielbiam takie produkty, które nie ścierają się przy pierwszej lepszej okazji, a z różami zazwyczaj mam ten problem. Przy tym, nic nie muszę poprawiać w ciągu dnia, a policzki są super delikatnie zaróżowione i rozświetlone.
A poniższe zdjęcie nie została w żaden sposób podrasowane w programach.



Nie muszę chyba wspominać, że perełki są wydajne. Myślę, że będę ich używać i używać, dobrze, że termin przydatności to 30 miesięcy od otwarcia, bo myślę, że to i tak za mało, żeby je zużyć, ale zobaczymy. I to jest kolejny genialny produkt marki Dermacol, który idealnie dopełnia makijaż i nawet taki laik makijażowy, jak ja potrafi się nimi pomalować bez problemu. Metodą prób i błędów i każdy dojdzie do perfekcji, a efekt jest przepiękny i idealny na nadchodzącą wiosnę.


Promocja Rossmann -49%
od 12.10, czy twarz !

11 października 2016



Witam! Od jutra zacznie się kolejny i ostatni już etap promocji w Rossmannie, ja w dalszym ciągu się bardzo dobrze trzymam i z dala od drogerii, co cieszy mnie bardzo! Teraz na pewno wybiorę się po jakieś podkłady i może korektor. Ale jeszcze przemyślę to bardzo mocno, bo nie ma sensu kupować żeby stało to i tak do kolejnej promocji (a tak już miałam) ;). Przez to, że teraz ta promocja jest przeprowadzona odwrotnie, ja się trochę pogubiłam i w sumie nie kupiłam tego, co chciałam, ale może to lepiej. Tym razem w Rossmann'ie mamy promocję na produkty do twarzy, czyli wszystkie podkłady, pudry, korektory, rozświetlacze, bronzery i róże.  Jeśli chodzi o te właśnie produkty to tak samo pisałam o nich w kwietniu w tym poście. A, co do tych produktów twarzowych, za wiele się nie zmieniło, większości i tak nie kupiłam w kwietniu i tym razem też nie zamierzam. Ale jedyna zmiana to przy kremie 123 Perfect CCC Bourjois, który w kwietniu polecałam, a teraz go nie polecam, ale o szczegółach będzie poniżej. 

Promocja Rossmann -49%
od 20.04 czyli twarz!

19 kwietnia 2016



No i znowu to samo! Czyli akcja wydawania pieniędzy, bo w Rossmann'ie zaczyna się wielkimi krokami ulubiona promocja -49%. Co roku zabierałam się do tego, żeby coś Wam polecić i w końcu zebrałam się w sobie i stworzyłam trzy oddzielne posty na każdą akcję tematyczną (tzn. jeszcze work in progress haha)! Mimo, że w sumie obecnie nic nie potrzebuję za bardzo, ale nie zdziwię się, że kiedyś wejdę do Rossmann'a 'całkowicie przypadkiem' i coś zakupię :). Typowa baba, a to jeszcze blogerka! :D
Na pierwszy ogień leci TWARZ, promocja trwa od jutra (20.04) do prawdopodobnie 25.04 :). Możemy obkupić się w fluidy, podkłady, pudry, kremy BB/CC, korektory, bronzery, róże i rozświetlacze ;). W dzisiejszym zestawieniu chciałabym Wam pokazać kosmetyki, które sama używałam kiedyś, kiedyś kiedyś, jak i używam dalej, a także kosmetyki, które sama bym chciała w końcu dorwać i wysmarować nimi całą swoją buzię. 

Zacznę od tego, co używałam i wiem, że jest miodzio:


Recenzja różu / jedzonko ;))

31 lipca 2011

Lovely Sunny Blusher firmy WIBO ;)) 
odcień Tempting rose 'mineralny róż do policzków'

Chciałabym Wam opisać róż do policzków, który zakupiła mi siostra w Rossmannie. Chciałam bardziej w odcieniach brązu, czy brzoskwini, ale okazał się STRZAŁEM W 10. ! Pierwszego opakowania nie mam i ceny nie pamiętam, aczkolwiek skoro kupiła go moja oszczędna siostra to na pewno nie jest drogi ;)).
Róż znajdował się w czarnym pudełeczku wraz z mega słodkim wacikiem. Najprawdopodobniej do nakładania różu na policzki, ale nie próbowałam, wolę pędzel ;). Pojemność 3,7 g. 3 różne odcienie różu, które razem dają świetną barwę ;)). Na dłonie wydają się w miarę podobne, ale w opakowaniu się różnią ;)).


Użyłam go po raz pierwsze 2 dni temu i zakochałam się w nim! Mam wrażenie, że z wzajemnością ;D. Wystarczy niewielka ilość aby wyszedł ładny pastelowy róż, dzięki czemu produkt jest wydajny. Wystarczy lekko musnąć policzki aby był widoczny na skórze. Ładnie wtapia się w kolor skóry, przez co nie musi go poprawiać, czy rozcierać. Wszystko jest okey. :)) Nie osypuje się, nie brudzi. Dzisiaj lekko go poprawiłam po około 7 godzinach, żeby ożywić kolor. A co najciekawsze nie ginie całkowicie pod kolejną warstwą pudru by zmatowić cerę. Wręcz genialny <3.
Nie będę pisała za ani przeciw, ponieważ wszystko jest na plus ;)). Ładne opakowanie, łatwo się otwiera (z czym ja mam zazwyczaj problemy ^^), nie usypuje się, nie brudzi, ślicznie wtapia się w kolor skóry, bardzo wydajny, niewielka ilość wystarczy na rozświetlenie makijażu. A gąbeczkę wykorzysta się przy rozcieraniu fluidu, aby nie było efektu maski ;)). Miałam wiele różów i to jest zdecydowanie mój numer 1 ;)). 
POLECAM :)).
Spokrewnione: Odżywka do paznokci,
***



Gotowana kukurydza w kolbach

Coś, co wręcz uwielbiam i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu dorwę ją w sklepie ;). Polecam wszystkim ponieważ przygotowanie jest bardzo łatwe i szybkie ;)). Krok po kroku:
  • przełamać kukurydzę na pół (jeśli jest większa) szybciej się gotuje
  • wlać do garnka wody
  • opcjonalnie dodać trochę mleka, żeby woda zbielała (dodaje wtedy, kiedy mam mleko ^^)
  • wrzucić kukurydzę i posłodzić w zależności od ilości wody
  • kukurydza wypływa na wierzch, więc co jakiś czas można ją obrócić na drugą stronę ;))
  • gotować do 15 minut
  • na talerzu ją posolić wedle uznania ;))
  • 'bonapetit'! 
Widziałam w Internecie wiele przepisów na to, jak gotować kukurydzę. Jest możliwości posmarowania masłem, co mnie bardzo ciekawi, ale jakoś na razie nie mam ochoty na eksperymentowanie z nią ;)).


Takie tam, bo dawno nie było ;)) Zajebistego przyszłego tygodnia!! ;))


kolczyki - Greece; bluza - Yups; bokserka - Atmosphere