Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do demakijażu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejek do demakijażu. Pokaż wszystkie posty

Natur Planet olejek myjący do demakijażu twarzy pomarańcza

28 lutego 2026


Dzień dobry! Jak się macie w ten pierwszy, wyczekany i iście wiosenny weekend? U nas w końcu bardzo wiosennie. Ja już sobie zrobiłam wiosenne paznokcie, a na dodatek robiliśmy ognisko, robiliśmy kiełbaski na patyku i spędziliśmy z dziećmi prawie cały dzień na zewnątrz. Jak ja na to czekałam! Mimo, że uwielbiam jesień i zimę, ale teraz bardzo się cieszę na każde promienie słońca. Jest pięknie, ciepło i mega przyjemnie!
A dzisiaj w końcu recenzja olejku do demakijażu od Natur Planet, który był w kalendarzu adwentowym i bardzo chciałam go przetestować. A ja uwielbiam zmywanie makijażu olejami, mam wrażenie, że jest to najszybszy i najbardziej pielęgnacyjny sposób na demakijaż. Pielęgnacyjny pod kątem tego, że nie wysusza, a nawilża i odżywia przy okazji zmywania makijażu. Więc, sprawdźmy, jak w tej roli sprawdził się olejek od Natur Planet!


Natur Planet - pomarańcza
olejek myjący do demakijażu twarzy





Olejek myjący znajduje się w zwykłej buteleczce, zamknięcie mamy typowe na klik, kiedy wysuwa nam się otwór, z którego możemy wycisnąć olejek na dłoń. Opakowanie bardzo mi się podoba, tym bardziej kolorystyka w jakim jest utrzymane. Nie jest to typowy pomarańczowy odcień, którego moglibyśmy się spodziewać, za to ciemny brąz i modna obecnie czekolada - bardzo fajnie. Lubię taki design spokojny, ale jednak wyróżniający się w tej prostocie. 
Olejek nie jest w ogóle tłusty, mam wrażenie, że swoją konsystencją przypomina mi te suche olejki. Jest całkiem gęsty, taki zbity, ale jednak jest bardzo wygodny w użytkowaniu, nie ucieka przez palce, nie rozlewa się na boki tylko ładnie siedzi na dłoni, jak i potem na twarzy. Zapach jest delikatny i ładny - bardzo na plus.



Dla mnie olejek do demakijażu okazał się być super alternatywą z tego względu, że ostatnio zawsze demakijaż roiłam za pomocą jakiegoś żelu i gąbeczki do demakijażu, więc taki olejek myjący to była super odskocznia! Olejek bardzo fajnie radził sobie z makijażem, nie było tu znaczenia czy makijaż był lżejszy na dzień czy mocniejszy na wieczór. Nie ważne, czy miałam mocno pomalowane oczy i wytuszowane rzęsy, olejek zawsze świetnie zmywał makijaż. Wiadomo nie jest tak, że olejek sam zmyje i wyciągnie, jak magnes makijaż z zakamarków, musimy pamiętać o okolicach nosa, żeby dobrze domyć linię rzęs i wtedy będziemy zadowoleni z efektów. Makijaż będzie dokładnie zmyty i cała buzia będzie super oczyszczona. 
Olejek nie powoduje podrażnień, pieczenia, nie sprawia, że oczy pieką, czy są zamglone lub czerwone. Olejek jest fajnie delikatny dla skóry i oczu, a zarazem bardzo skuteczny. Ja zawsze robię sobie dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc po takim olejku i tak używam dodatkowo żelu, ale twarz po zrobieniu demakijażu jest bardzo komfortowa cały czas.


Ja jestem zadowolona z tego olejku, bardzo fajnie zmywał makijaż, dokładnie to robił i nie było problemu, że miał problem z jakimś konkretnym kosmetykiem lub miejscem. Bardzo fajnie pachnie, ma fajną suchą konsystencję, dzięki czemu nie klei się i nie jest mega tłusty, no i działa. Doczepię się jedynie do tego, że jest dość niewydajny. Wystarczył mi na niecały miesiąc użytkowania, fakt faktem używałam go prawie codziennie, ale w dalszym ciągu jakoś tak wolałabym większą pojemność i wtedy byłoby super. 
Ja bardzo olejek polecam, tym bardziej osobom, które jeszcze nie robiły sobie demakijażu takim produktem, to jest naprawdę super sprawa! A skóra jest cały czas pięknie nawilżona i odżywiona, ekstra!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie mi znać!


[zakup własny]

Hanskin oczyszczający olejek z kwasami PHA

16 września 2024

Cześć! Co tam u Was słychać? Ten tydzień jest dla mnie mega ekscytujący, bo mamy wyjazd. I to nie byle jaki wyjazd, ale o tym na pewno Wam napisze coś więcej później. A chwilowo lecimy z recenzjami! 
Dzisiaj mam dla Was powrót do olejkowych demakijaży! Zawsze uwielbiałam ten rodzaj demakijażu, ale wiadomo jak jest kiedy testuje się mnóstwo kosmetyków, i jakoś tak odeszłam od tego. Ale jako że wpadł w moje ręce produkt, który idealnie się do tego nadaje, do wróciłam i zakochałam się na nowo. Ale, przeczytajcie szczegóły na temat produktu od Hanskin! 


Hanskin olejek oczyszczający z kwasami PHA



Olejek znajduje się w dość sporym, plastikowym opakowaniu z pompką. Buteleczka jest przeźroczysta, więc dokładnie widać, jak powoli ubywa nam produktu w opakowaniu. Pompką działa cały czas bez zarzutu, mam wrażenie, że dozuje dość małą ilość olejku na dłoń, ale mi to w sumie pasuje, jestem w stanie sobie dzięki temu wycisnąć dokładnie tyle, ile mi potrzeba. 
Konsystencja jest dość wodnista, na początku nie wydaje się żeby przypominała w ogóle olejek, ale na twarzy już czuć tę lekko oleistą konsystencję. Za to zapach od samego początku jest genialny, dosyć owocowy, cytrusowy, ale no jest genialny! Idealnie się wpasowuje w moje gusta. 


I demakijaż tym olejkiem to czysta przyjemność. Każdy makijaż, wszystkie produkty kosmetyczne są rozpuszczalne bardzo szybko i jeszcze szybciej znikają z twarzy. Największą różnice widać w tuszu do rzęs, który dzięki olejkowi znika w mgnieniu oka. Cała twarz jest pięknie oczyszczona, ale i dopieszczona! Ten olejek ma w sobie również właściwości nawilżające, odżywiające i wyglądające. On zawiera kwasy i wiem, że niektórych są ten fakt może przerażać, ale na lajcie! Pozbywamy się przy okazji martwego naskórka, ale tak jak pisałam wyżej, olejek ma leży okazji tyle składników aktywnych, że skóra jest idealnie wypielęgnowana. 



Ja jestem turbo zadowolona z tego olejku do demakijażu. Bardzo dawno nie miałam już tego rodzaju produktu do demakijażu i zdecydowanie stwierdzam, że jest to najszybszy i najefektywniejszy sposób na to. Jest to jedyny produkt który zdecydowanie nie współpracuje z gąbeczką do demakijażu, ale w zupełności mi to nie przeszkadza. Twarz jest tak super wypielęgnowana, że wow. Poza tym, ten olejek się nie zużywa, jego wydajność jest oszałamiająca i na pewno starcza na długo, na dobrych parę miesięcy. 
No ja uwielbiam! 

Jaka jest Wasza ulubiona forma demakijażu? Ja teraz dzięki Pure Beuaty poznaje bardzo dużo alternatyw i na maksa się z tego cieszę!

[wpis reklamowy]

Miya Cosmetics - mySUPERskin - olejek do demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu i ust

14 września 2023


Dzień Dobry! Jak się macie, co u Was słychać? U nas lepiej, kolejny tydzień powoli dobiega końca. I fajnie, ja się cieszę, oby tsk dalej i oby do przodu. Rano jak jeżdżę do pracy widzę tak piękną jesień, że się rozpływam! No bosko. W ciągu dnia też już powoli te ostatnie podrygi lata zanikają i czuć moją piękna ulubioną porę roku! 
No i przyszedł ten czas, że w końcu zrecenzuję ten olejek do demakijażu, który czekał na mnie długo, a teraz dość długo mi schodzi z jego używaniem, ale jest też ku temu powód, który sprawił że ta recenzja pojawia się tak późno, ale z recenzji na pewno się dowiecie o co chodzi i co mi tutaj nie pasuje. 


Miya Cosmetics - mySUPERskin -
olejek do demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu i ust



Olejek zamknięty jest w przeźroczystym opakowaniu z pompką. Widzimy dokładnie zużycie, mamy też wszystkie informacje podane na etykietach. Wszystko też tutaj gra pod kątem wizualnym, mi się podoba. Pompka działa bez zarzutu, dozuje idealną ilość olejku.
Konsystencja jest bardzo oleista i tłusta, i bardzo ciężko ją zmyć. Samą wodą się nie da, trzeba wziąć jakiś żel lub płyn do mycia twarzy, bo inaczej nic z tego nie będzie. Zapach jest okej, chociaż nie jest jakoś bardzo wyczuwalny.


Jeśli chodzi o działanie to olejek w końcu zmyje nasz makijaż. Nie jest to idealny efekt uzyskany po jednym myciu, ale no jest. U mnie potrzeba minimum 2óch myć tym olejkiem, który i tak jest zmywalny jakimś żelem. Zdarza się, że jak potem nakładam cos na wacik i to idzie na twarz, to zdarza mi się znaleźć niedomyty podkład czy, tusz do rzęs. Nie jest łatwo! Najbardziej irytujące jest to, że właśnie za każdym razem trzeba używać innego płynu do mycia, żeby zmyć olejek z twarzy.

I dlatego ja nie jestem jakoś tak super zadowolona z tego olejku. Denerwowało mnie to, że nie dało się tego zmyć tak normalnie, jak powinno, ale zawsze za pomocą dodatkowego żelu do twarzy. Było to trochę męczące. Dobrze, że ten makijaż był zmyty, ale no ja nie lubię się dodatkowo wysilać, kiedy nie muszę. No i dlatego jestem trochę rozdarta, bo tak niby spoko, niby nie, więc ja raczej na pewno nie skorzystam ponownie. 

Znacie, lubicie ten sposób demakijażu?


4skin i pielęgnacja z Dermaquest, olejek do mycia twarzy i oczu

16 sierpnia 2020


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak tam spędzacie już w sumie końcówkę wakacji? Niesamowite jest to, że to już praktycznie koniec ;), ja się cieszę, ale domyślam się, że niektóry z Was woleliby, żeby taki stan został jak najdłużej. Chociaż myślę, że część z Was i tak ma dość, tym bardziej, że już od marca nie chodzi się do szkoły, więc hej! Czas najwyższy wyjść do ludzi haha.

A dzisiaj przechodzimy od nowej marki, o której ja nawet nie słyszałam, ale jest to marka z wyższej półki, która mogę poznać dzięki sklepowi 4skin - Dermaquest, olejek. Zaczniemy od oczyszczania twarzy z makijażu i zanieczyszczeń, czyli od olejku do mycia twarzy i oczu. Ja ostatnio preferuję olejki do demakijażu, więc byłam go bardzo ciekawa, tym bardziej że jest to produkt z wyższej półki cenowej!


Dermaquest, Universal Cleansing Oil
Terapeutyczny olejek do mycia twarzy i oczu


Terapeutyczny olejek myjący do twarzy i oczu to specjalistyczny kosmeceutyk przeznaczony do dogłębnego oczyszczania skóry. W subtelny i efektywny sposób usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż (także wodoodporny), nie uszkadzając przy tym naturalnej bariery hydrolipidowej skóry. Rekomendowany jest jako pierwszy etap myjący w codziennej pielęgnacji porannej i wieczornej. W kosmeceutyku wykorzystano naturalne oleje tłoczone na zimno, bogate w witaminy oraz NNKT, aby wzmocniły cement międzykomórkowy i hamowały ucieczkę wody (TEWL). Olejek szczególnie jest rekomendowany do skóry wrażliwej, skrajnie suchej, atopowej z tendecją do egzemy, ale również dla skóry tłustej z nadmiarem sebum w gruczołach łojowych.
Oleje: ze słodkich migdałów (10%), abisyński (10%), jojoba (1%).

Skład: Isopropyl Palmitate, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-20 Glyceryl Trilsotearate, Cetyl Ethylhexanoate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sorbitan Oleate, Crambe Abyssinica Seed Oil, PEG-10 Laurate, Limnanthes Alba (Meadowfoam) Seed Oil, Decyl Glucoside, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Ubiquinone, Tocopheryl Acetate, Jasminum Officinate (Jasmine) Flower Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Oil, Adansonia Digitata Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Retinyl Palmitate, Water, Ethanol.

Sposób użycia: należy nanieść olejek na suchą skórę dłońmi lub za pomocą wacików. Rozprowadzić preparat na twarz i oczy, a następnie masować. Przystąpić do zmywania olejku wodą lub za pomoc mokrych wacików (w przypadku stosowania makeup).


Olejek znajduje się w dość zwykłej buteleczce, estetycznej, klasycznej, bez przesadzenia, wszystko tutaj gra. Widać ile produktu zostało nam do końca, więc to jest też fajne. Zamknięcie mamy na 'klik', wiecie z jednej strony naciskacie z drugiej się otwiera/zamyka. Ale muszę przyznać, że taka opcja jest idealna dla olejku, bo nie wyleje nam się nagle całość na dłoń tylko idealnie możemy dozować sobie ilość produktu. Ale muszę przyznać, że nie do końca opakowanie jest szczelne. Nie wiem, gdzie przecieka, ale jak zabieram ze sobą to zawsze w dodatkowej reklamówce, która po powrocie do domu jest zawsze tłusta.

Konsystencja jest standardowa, olejkowa, nawet tłusta, ale nie jakoś tubo-klejąca się. Nie pozostawia po sobie nigdzie tłustego filmu, bardzo łatwo się go zmywa z dłoni i z twarzy. Zapach jest taki jakby zadymiony, nic konkretnego mi nie przypomina, jest bardzo słabo wyczuwalny. Fiołkami nie pachnie, ale też nie śmierdzi, więc tutaj lepiej tak. 

Jak coś to ja nie mam większych problemów z cerą, jest ona raczej normalna, czasem trochę sucha, czasem tłusta, wszystko zależy od obecnej pielęgnacji i moje 'chce mi się', ale pozwalam sobie na to, bo nie wymaga ona tego ode mnie. Ja zawsze najpierw zwilżam twarz wodą, nalewam odrobinę olejku na dłonie i zmywam makijaż, stosuję go tylko w pielęgnacji wieczornej.

Działanie olejku jest bardzo w porządku i nie mam mu nic do zarzucenia. Zmywa każdy makijaż, nawet największą tapetę i najmocniejszy makijaż oczu. Czasem zdarza się, że podrażnia mi oczy, ale myślę, że inne rzeczy też mają na to wpływ, jak np. inne produkty, pogoda itp. Ogólnie to olejek świetnie sobie radzi z rozpuszczaniem wszystkich produktów, jakich używam, brokatowe cienie, tusze do rzęs - wszystko! I co najważniejsze robi to dość dokładnie. Czasem czuję, że mam jakieś minimalne resztki tuszu, ale ja zawsze wykonuję dwuetapowe oczyszczanie twarzy, więc wiem, że i tak to zostanie doczyszczone. Olejek wykonuje najtrudniejszą i najbrudniejszą robotę, co uwielbiam. Dodatkowo do olejku dołączony jest różowy malutki ręcznik, dzięki czemu mamy wszystko, czego potrzebujemy do wykonywania demakijażu!

Skóra po użyciu nie jest tłusta, zaczerwieniona ani podrażniona. Nie zauważyłam też wysuszenia, przetłuszczenia, zapchania, czy nagłego wysypu niedoskonałości, więc bomba. I nie brudzi jakoś tragicznie umywalki, zdarzało się, że po innych olejkach wszystko było zaciapane i zabrudzone, a w tym przypadku wszystko możemy utrzymać łatwo w czystości.


Olejek naprawdę jest świetny w tym co robi, więc swoje zadanie wykonuje bezbłędnie. Zapach nie jest tragiczny ani przeszkadzający, więc to mi odpowiada. Jedyne do czego mogę się przyczepić to cena. Taka buteleczka kosztuje ok. 100 zł. Nie jest to mało, ale powiem szczerze, że biorąc pod uwagę genialną wydajność nie jest to też dużo. Ja olejku używam regularnie, co wieczór, grubo od ponad miesiąca i zużyłam go niewiele - może jakoś 1/5 opakowania! Więc tutaj trzeba się przestawić, że wydajemy więcej na raz, ale jest to zakup, który zdecydowanie wystarczy nam na dłużej. Polecam, bo olejek jest super. Dodatkowo opis olejku jest naprawdę kuszący, mamy trzy fajne oleje w składnikach, które na pewno też w pewnym stopniu pielęgnują skórę, wiec jest fajnie ;)


A w następnym wpisie przeczytacie o kolejnym kroku w pielęgnacji, czyli serum :) Stay tunned!


Bielenda, demakijaż z Botanic Formułą
seria: olej z granatu + amarantus

21 maja 2020

Dzień dobry! Co tam, jak tam? Standardowe pytanie, ale koniecznie dajcie znać, jak się trzymacie! Wyobrażacie sobie, że niedługo kończy się maj? To jest dla mnie coś niesamowitego na maksa, jak szybko ten czas leci, mimo tego że większość czasu spędzamy w domu! Szok. Ale może lepiej tak, żeby jak najszybciej było normalnie ;).


Dzisiaj za to będzie o demakijażu, o moim ostatnim odkryciu i zdecydowanym ulubieńcu ever i przy okazji o innym produkcie. A będzie to o olejku do mycia twarzy oraz o mleczku do demakijażu, które bogate w naturalne wyciągi roślinne nadaje się do każdego rodzaju skóry, również i tej skłonnej do podrażnień i zaczerwień. Olejek ma za zadanie dokładnie oczyścić i odświeżyć naskórek, skutecznie usunąć makijaż, jak i pozostałe zabrudzenia. Poza tym, pomoże załagodzić podrażnienia, nawilżyć i doskonale przygotować cerę na przyjęcie pozostałych kosmetyków. Oba produkty zawierają Olej z Granatu, który zawiera kwas Omega-5 oraz witaminy B, C i PP, a także amarntus z kwasami Omega, jak i Witaminą E. To, jak ciekawi co z tego wyszło? :)

Bielenda, Botanic Formuła
odżywczy kremowy olejek do mycia twarzy

Skład: Persea Gratissima (Avocado) Oil, Aqua, Glucose, Glycerin, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate SE, Coco Glucoside, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sorbityl Laurate, Panthenol, Xanthan Gum, Diisostearyl Malate, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Sucrose Tocopherol, Beta Sitosterol, Ascorbyl Palmitate, Squalene, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Disodium EDTA.

Kremowy olejek znajduje się w dosyć niewielkim opakowaniu, co mi na maksa odpowiada, bo mogę przynajmniej zabierać je wszędzie ze sobą. Opakowanie jest lekko przyciemnione, ale w dalszym ciągu widać ile produktu zostało do końca. Mamy pompkę, którą łatwo można zblokować, co naprawdę się przydaje w podróży itp. Pompka też działa bez zarzutu i daje nam idealną ilość produktu. Zazwyczaj używam jednej/dwóch pompek (w zależności od mocy makijażu) na jeden demakijaż, i potem oczyszczam twarz już czymś innym, żeby domyć olejek z twarzy. Konsystencja jest bardzo kremowa, ale jak najbardziej fajna, a zapach? Zapach to jest mistrzostwo, cudownie pachnie, dość kwiatowo, trochę owocowo i aaah - wszystko jest tutaj idealnie wyważone, i aż milej się robi demakijaż w takim zapachu.

Działanie jest znakomite. Nie mam się kompletnie do czego przyczepić, olejek idealnie rozpuszcza każdy makijaż, od konturowania, po mega błyszczące cienie i nawet mocne dwie/trzy warstwy tuszu do rzęs. Może i trochę pobrudzi przy okazji umywalkę, ale jak najbardziej wystarczy ją tylko opłukać. Idealnie się nadaje na pierwsze oczyszczanie, olejek zmywa większość makijażu, jeśli czujecie, że coś jeszcze Wam zostało warto na wszelki wypadek wziąć jeszcze odrobinę olejku i domyć resztki, ale ja to robię żelem oczyszczającym i wszystko jest super oczyszczone. Olejek lubi po sobie zostawiać lekką warstwę filmu, którą najlepiej jest zmyć właśnie za pomocą innego produktu. 

Ja jestem na maksa zadowolona, bo wszystko mi tutaj pasuje, zapach jest cudowny, a ja uwielbiam jak coś ładnie pachnie. Poza tym działanie - fenomenalne, makijaż zmyty, nie zużywam miliarda wacików, jak kiedyś i trwa to dużo szybciej niż kiedyś, no i pojemność dla mnie idealna. Może i mniejsza od innych tego typu produktów, ale mi to pasuje, bo zawsze olejek jedzie ze mną gdziekolwiek się wybieram, a to jest ekstra, że nie zajmuje mi połowy kosmetyczki. A mimo niewielkiej pojemności, olejek jest bardzo wydajny! Ja go używam już dosyć długo i jeszcze na szczęście jest. Mam wrażenie, że dopiero teraz zaczęłam idealnie oczyszczać twarz wieczorem i każdemu polecam ten olejek, bo jest genialny i na pewno będę do niego wracać!



Bielenda, Botanic Formula,
mleczko do demakijażu

Skład: Aqua, Tripelargonin, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Stearyl Alcohol, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Sorbitan Laurate, Tocopheryl Acetate, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Sorbitol, Citric Acid, Xanthan Gum, Polyglyceryl-4 Laurate, Dilauryl Citrate, Disodium EDTA, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Butylphenyl Methylpropional.

Ja już jestem totalnie przestawiona na olejki do demakijażu i jakiekolwiek inne produkty mnie męczą, więc możecie się do razu domyśleć, że tego mleczka używam bardziej z braku laku, żeby po prostu je zużyć albo przy minimalnym makijażu, kiedy wiem, ze nie będzie to trwało 20 minut, tylko kilka.
Mleczko do demakijażu ma większą pojemność niż olejek, ale to nie oznacza, że wystarczy nam na dłużej w sumie. Konsystencja jest taka jak mleczko, idealnie, lekko jogurtowa, nawet rzadka, ale jak na mleczko bardzo spoko. Zapach jest tak samo piękny, ale jest odrobinę mniej wyczuwalny. Ale w dalszym ciągu pięknie pachnie, co dla mnie jest mega ważne! 

Mleczko idzie na wacik i rozsmarowujemy je po twarzy, fajnie rozpuszcza makijaż, nie rozmazuje go dodatkowo, ale nie ma się co oszukiwać, że 2-3 waciki i makijaż jest zmyty. Tych wacików jest zawsze dużo więcej, nawet przy dosyć niewielkim makijażu! Nawet jeśli nakładam na twarz tylko ten krem CC od Sesderma, to i tak kilka wacików muszę użyć, żeby go zmyć w większości. Ale tak jest z każdym mleczkiem, więc jestem neutralna. Mleczko również zostawia po sobie lekki film, który musi być zmyty czymś, bo ja nie lubię tego uczucia, a i przy okazji mam pewność, że resztki makijażu są domyte. Nie powoduje zamglenia oczu, nie zapycha i nie podrażnia, więc spoko.

Jeśli ktoś lubi mleczka do demakijażu to ja jestem w stanie mu to polecić, pięknie pachnie, ma fajną konsystencję i nie ma negatywnego działania na cerę, a to jest ważne, jest też ogólnodostępne, więc nie ma problemów z kupieniem go stacjonarnie. Ja się przyzwyczaiłam do olejków, do tego, że jestem w stanie zmyć makijaż w minutę i po sprawie, używanie mleczek wiąże się z wieloma wacikami i z dłuższym czasem. Ale jako tako do samego działania nie mam się jak przyczepić ;).


A Wy co preferujecie do demakijażu? Czy teraz w czasie izolacji, #stayhome nie malujecie się ? :)