Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starsfromthestars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starsfromthestars. Pokaż wszystkie posty

Stars from the stars maska do olejowania włosów wysokoporowatych

15 stycznia 2025


Dzień dobry, co u Was słychać? Jak się macie? Mamy zimę, mamy szaloną, śnieżna i zimną zimę. Ma to swoje plusy i oczywiście minusy, ja się cieszę pod kątem dzieci, bo mogą mieć chwilową frajdę, ale tak naprawdę wyczekuję już wiosny. Ogólnie ten początek roku jest dosyć ciężki, ale wierzę, że powoli zwalczymy wszystkie ciężkie przypadki i będzie można już ogarniać fajnie i przyjemnie na bieżąco.
A dzisiaj mam dla Was moje odkrycie, którym się ostatnio jaram. Jak zawsze narzekałam na brak czasu na olejowanie włosów, zganiałam winę na dzieci i męża, bo przecież mam tyle obowiązków, ale powiem Wam, że jak użyłam tej maski i zobaczyłam te fantastyczne efekty, to nagle zaczęłam magicznie znajdować czas na to, żeby tej maski używać. To jest chyba jej najlepsza rekomendacja, ale zapraszam Was do zapoznania się z pełną recenzją maski do włosów marki Stars from the Stars.


Stars from the Stars
maska do olejowania włosów wysokoporowatych





Maska znajduje się oczywiście w gwiezdnym opakowaniu, utrzymanym w kolorach nocy, pięknego i gwieździstego nieba, no ja uwielbiam te opakowania, uważam, że mają bardzo specyficzny i oryginalny wygląd, ale w dalszym ciągu jest to na duży plus! Maska znajduje się w słoiczkach, mamy tutaj dodatkowe plastikowe wieczko, które chroni nam dodatkowo kosmetyk przed wylaniem się. Jest to w porządku, ale dla mnie nie jest to niezbędne. Wygodnie się tego używa, nakłada, wszystko jest ok.
Maska ma idealną konsystencję, nie jest ani za rzadka ani za gęsta, idealnie sprawdza się do olejowania, jak i do używania jako maski. Nie spływa i nie ucieka z włosów, a idealnie w nie wnika. Zapach jest bardzo delikatny, słabo wyczuwalny, ale jest ładny. 



Maska Stars from the Stars idealnie się sprawdza zarówno jako maska, jak i jako olejowanie. Ja jednak pozostaję ogromną fanką stosowania jej, jako olejowanie, ale o tym za chwilę. 
Stosowana, jako standardowa maska do włosów sprawdza się bardzo dobrze. Fajnie wnika w głąb włosów, sprawia, że włosy są bardziej ujarzmione, łatwiejsze w układaniu, oczywiście nawilżone, odżywione i po prostu wyglądały bardzo ładnie - to trzeba przyznać. Maska spełnia swoją rolę, ale nie powiedziałabym, że jest to jakiś efekt wow.
Ale taki efekt wow otrzymuję zdecydowanie przy olejowaniu włosów tą maską na podkład. I to jest szaleństwo. Myję włosy, stosuję tonik trychologiczny, a na to nakładam niewielką ilość maski i o matko, co się dzieje po wysuszeniu włosów to jest niesamowite. Nie ma opcji na przeciążenie włosów, na przetłuszczenie ich nadmierne. Wlosy po wysuszeniu są cudownie odbite od nasady, są nawilżone, odżywione, ale mają piękną objętość. Są super puszyste, ale nie są spuszone. Dla mnie są idealne. Wiadomo, że na to składa się cała pielęgnacja, ale na pewno ta maska idealnie dopełnia moją pielęgnację i sprawiła, że moje włosy wyglądają dobrze, zawsze po myciu wyglądają dobrze. to jest niesamowite, ale uwielbiam to!


Nikogo na pewno nie zdziwi to, że jestem super zadowolona z tej maski. Bardzo cieszę się, że trafiłam na nią przez zupełny przypadek, kupiłam ją z przypadku, bardzo długo przeleżała też u mnie w szafce i długo zwlekałam zanim się za nią wzięłam, a tu proszę... trzymałam zamknięte w szafce takie cudeńko. Moje włosy wyglądają super po użyciu tej maski, goodhairday mam zagwarantowany codziennie, włosy wyglądają bardzo ładnie i no nie mam się do czego przyczepić. Uwielbiam te sposób olejowania włosów, maskę dużo łatwiej się zmywa i mniej się ciapie, jak przy zwykłym oleju, dla mnie bomba! 
Naprawdę, skuście się na nią!


A może macie inne sposoby na olejowanie włosów albo macie jeszcze jakieś nowości, o których ja nie słyszałam. Dajcie mi znać, bo widzę, że czas można znaleźć zawsze na pielęgnację, więc muszę to wprowadzić do swojego regularnego dnia. Rok 2024 miał być dla mnie rokiem Glow Up, ale chyba muszę go przedłużyć o kolejny rok 2025. 

Trzymajcie się!


[zakup własny]


Ostatnie denko 2024r. - grudzień!

06 stycznia 2025

 
Dzień dobry! No i już oficjalnie można przyznać, że jest po świętach, mimo że w między czasie pewnie część z nas wróciła do pracy, to dopiero teraz czuję, że to się już zakończyło. Teraz tylko będziemy czekać do ferii i do kolejnych świąt, bo chwilowo nic innego nie czeka na nas na horyzoncie. A szkoda, bo ja lubię działać w trybie od do, szybciej mi wtedy czas leci, kiedy wiem, że na coś czekam. Ale niedługo na pewno coś się fajnego pojawi i będzie mi łatwiej funkcjonować, a chwilowo najwyższy czas zamknąć rok 2024 blogowo, czyli denko!


Ostatnie denko za rok 2024. Co prawda ja lubię podomykać takie sprawy w roku, a teraz nic mi się nie udało ogarnąć ani załatwić. Rok 2024 przeorał mnie pod kątem brakiem czasu i niewyrabiania się. Nie spodziewałam się, że tak bardzo czas będzie mi uciekać i że tak bardzo będzie mi brakować czasu tylko dla siebie, czasu w samotności. Aczkolwiek, chwilowo nic z tym nie poradzę, muszę się dostosować i czekać na wolniejsze dni. A teraz, jak zaczęłam to czas na denko! Tym razem denko jest dość spore, a to dlatego, że udało mi się przejrzeć kosmetyki, bardzo wielu się pozbyłam, że przekazałam w dobre ręce, ale i część musiałam po prostu wyrzucić. Ale nie ma tego złego, zawsze mogę coś Wam pokazać.



I jeśli chodzi o moich ulubieńców, znalazły się tutaj produkty, które u mnie pojawiają się ostatnio dość często. Isana, żel pod prysznic Exotic oasis - to są żele, do których zawsze wracam, one pięknie pachną, są super tanie, fajnie się pienią, nie podrażniają mojej skóry, są łatwo dostępne i na dodatek istnieją w wielu różnych wariantach zapachowych - czego chcieć więcej? Dalej mamy Ziaja, ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który nas ratuje już od bardzo dawna. Moje dzieci borykały się z ciemieniuchą dość długo, ale odpowiednia pielęgnacja w bardzo krótkim czasie pozbyła się problemu. Tego kremu używam cały czas, mimo że problemu już nie ma, ale idealnie nadaje się do mycia włosów. Z Kolei, Garnier płyn micelarny z witaminą C to już jest moja któraś buteleczka pod rząd. Świetny jest te płyn do zmywania makijażu, do oczyszczania twarzy, jak i do odświeżenia. Pięknie pachnie, super wydajny, jest sztos. Z BeBeauty waciki kosmetyczne mam troszkę a pieńku teraz, ale cały czas obserwuję. One były najlepsze, nie było nic, do czego mogłabym się przyczepić, ale teraz mam wrażenie, że materiał z jakiego są zrobione uległ troszkę zmianie. Ale w dalszym ciągu je lubię i nie znam lepszych wacików, zobaczymy. Martini SPA luxury active gąbeczka do demakijażu z węglem aktywnym to zdecydowanie moje odkrycie tamtego roku, bo to jak szybko i łatwo można zmyć makijaż za pomocą tej gąbeczki to wow! Zmywa każdy makijaż, za pomocą tego, co macie akurat pod ręką, prawie z każdym żelem idealnie współpracuje i efektywnie oczyszcza twarz, to jest rewelacja. Z kolei Essence, zestaw do brwi to coś, co uwielbiam. Jest hiper wydajne i prędzej skończy się poprzez rozkruszenie, niż że po prostu zużyjemy paletkę. Kolory idealne dla każdego, fajnie się też sprawdzają, jako cienie do powiek, a tak uniwersalne produkty są już w ogóle mega.



  • Himalaya, detoksykująca pianka do mycia twarzy z węglem aktywnym i organiczną zieloną herbatą - pianka jest bardzo delikatna, ale niezwykle skuteczna. Cudownie zmywa makijaż za pomocą gąbeczki, ale i świetnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Uwielbiałam używać tę piankę w dni, kiedy nie miałam makijażu na twarzy, ona jest naprawdę świetna i warto ją mieć. 
  • Skin79, maska do twarzy ze śluzem ślimaka - wszystkie maski do twarzy ze śluzem ślimaka sa fajnie nawilżające i odżywiające, sprawiają, że skóra jest ładnie napięta, ujędrniona i sprężysta. Po nałożeniu takiej maski, skóra wygląda dużo zdrowiej i bardziej promiennie. 
  • Ziaja, GDANskin peeling od ciała z kruszonymi muszlami - ten peeling do ciała rozkochał mnie w sobie na tyle, że w łazience mam już kolejny. Peeling jest idealnie gruboziarnisty, ma w sobie mnóstwo drobinek, które idealnie wygładzają i zmiękczają naszą skórę. Przy okazji, peeling nawilża i pielęgnuje naszą skórę.
  • Miya Cosmetics, #miyaday woda perfumowana - te perfumy są bardzo niepozorne, ale pachną fenomenalnie, kokosowo, smacznie i słodko. Jest to fajny zapach na czas jesienno zimowy i nawet długo się utrzymują.
  • Hanskin, oczyszczający olejek do demakijażu z kwasami PHA - o tym olejku mogłabym pisać długie eseje, on jest cudowny, świetnie pachnie i cudownie zmywa makijaż, robi to bardzo dokładnie, szybko i efektywnie. Zmyje makijaż ze wszystkich nawet trudno dostępnych miejsc. Bardzo wydajny.





A tutaj wszystkie rzeczy, które niestety musiałam wyrzucić. Znajduje się tu parę produktów z pielęgnacji, ale jednak jest to kolorówka. Mnóstwo kredek do oczu, do brwi, róże, bronzery, głownie jakieś palety, z którym tak naprawdę jesteśmy w stanie skorzystać tylko w pewnej części, No albo to jest kwestia moich umiejętności lub bardziej ich braku. Cieszę się, że udało mi się pozbyć niektórych rzeczy, chociaż w dalszym ciągu uważam, że mam za dużo. Niedługo zrobię powtórkę z rozrywki, żeby jeszcze zminimalizować zapasy.

Jak Wasze porządki i zużycia w 2024 roku? Dajcie znać! Na jakie recenzje w tym roku zaopatrujecie się przede wszystkim/ Co Was ciekawi najbardziej?



Stars from The Stars - Space Face - Cloudless Sky - Magiczne masełko do demakijażu

22 grudnia 2024

 
Dzień dobry! Można powiedzieć, że oficjalnie zaczynamy święta. Czeka mnie jeszcze jeden dzień pracy zdalnej, żeby ponadrabiać wszystko, co najważniejsze i żeby mieć taki psychiczny spokój na święta i nowy rok i będzie mega. Nie jest tego dużo, więc nawet mnie to nie przeraża, a nawet z chęcią sobie zrobię to, co muszę. Nie wiem, jestem jakoś tak bardzo pozytywnie nastawiona chwilowo do wszystkiego. Jestem po prostu szczęśliwa i cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Jest naprawdę bardzo dobrze - uwielbiam ten stan.
A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić masełko do demakijażu od Stars from the Stars! Ja tę markę poznałam oczywiście za pomocą Pure Beauty boxów kosmetycznych i od tego czasu, co jakiś czas sama się skuszę na coś, co akurat by mi się przydało. A masełko do demakijażu to coś, co mnie kusiło już długo. Lubię bardzo taką formę demakijażu, a wszystko, co przyspiesza ten proces jest u mnie chwilowo bardzo na wagę złota. Więc, przyszedł czas na recenzję!


Stars from the Stars
space face * cloudless sky
magiczne masełko do demakijażu




Po pierwsze, design tej marki mi się bardzo podoba, co prawda może nie jest to klasyka, która pasuje do wszystkiego, ale mimo wszystko podoba mi się. Taka wesoła odskocznia, coś co się fajnie rzuca w oczy i zapada w pamięć. Wszystkie informacje mamy na opakowaniu. Masełko znajduje się w słoiczku niewielkich rozmiarów, środek mamy dodatkowo zabezpieczony plastikowym wieczkiem, co dużo daje, kiedy trzymamy kosmetyki pod prysznicem. 
Masełko ma dość gęstą konsystencję i taką z bitą. W sumie jest to idealne masło prosto z lodówki pod względem konsystencji, które trzeba rozgrzać w dłoni przed użyciem. Zapach jest bardzo znikomy, wręcz niewyczuwalny. 


Masełko nie jest łatwe w użyciu. Przez to, że jest tak zbite, musimy się trochę natrudzić, żeby wyciągnąć z opakowania, a następnie uważnie rozgrzać w dłoniach. Nie raz zdarzyło mi się, że masełko mi po prostu uciekło z rąk, miewałam też problem z otrzymaniem takiej idealnej konsystencji, która mnie by zadowoliła. To mi trochę przeszkadza, ale.. 
Ale właśnie, sam demakijaż to jest magia z użyciem tego mydełka. Ten produkt idealnie rozpuszcza makijaż praktycznie we wszystkich zakamarkach. Nie muszę się martwić potem o skórę, nie zastanawiam się czy muszę coś doczyścić, bo wiem, że wszystko jest idealnie zmyte. Problem jest jedynie z makijażem oczu. Tam zawsze dłużej robię ten demakijażu i dokładniej, bo akurat tusze do rzęs ciężko się zmywa. Po pierwsze, jak mydełko dostanie się do oczu to oooj szczypie, niefajnie. Dlatego zazwyczaj mam lekko zaciśnięte oczy, żeby nie dopuścić do tego, ale potem resztki tuszu gdzieś tam w tych oczach siedzą. Dlatego do drugiego oczyszczania wybieram jeszcze dodatkowo mój ulubiony płyn do mycia oraz gąbeczka do demakijażu, która poradzi sobie ze wszystkimi już pozostałościami. 


No i teraz, jakkolwiek lubię to mydełko, to też wiem, że trochę będę musiała się natrudzić, najpierw, żeby ogarnąć tę konsystencję, a następnie, żeby pamiętać o doczyszczeniu oczu z tuszu do rzęs. Nie jest to duży problem, tym bardziej od kiedy zwracam dużą uwagę do podwójnego oczyszczania twarzy i nie wyobrażam sobie po demakijażu nie zrobić nic więcej. Twarz musi być dokładnie umyta i nie ma innej opcji. Więc sama nie wiem. Niby fajnie, szybko robi demakijaż twarzy, nie wysusza jej, nie podrażnia, nie powoduje ściągnięcia ani nic, ale jednak inne właściwości są na tyle przeszkadzające, że coś mi tu nie gra. 

Ale dajcie mi znać, bo może macie jakiś sposób na tego typu konsystencje i kosmetyki, może ja robię coś źle i tak naprawdę można używać tego masełka w 100% z pozytywnym doświadczeniem. Z jednej strony nie chce mi się wierzyć, że produkt, który tak fajnie działa jest lekko niedopracowany, ale i to może być kwestia tego, że ja po prostu nie umiem współpracować z takimi kosmetykami. Nie wiem, dajcie znać! 


Trzymajcie się! Take care! 




Aloha flamingo
ostatni letni box Pure Beauty!

14 września 2024

Dzień dobry! Jak się macie, jak się czujecie w ten iście jesienny dzień? U nas te weekendy teraz są dość napięte, mamy dużo do roboty, dużo do nadrobienia i ja aż nie wiem w co mam ręce włożyć, od czego zacząć i jak się połapać w tym, żeby wszystko ogarnąć, jak trzeba. Nie wiem, kiedy będę wyrobiona że wszystkim, ale trzymajcie kciuki, żeby w końcu nadszedł taki dzień. 

A dzisiaj czas najwyższy Wam zaprezentować najnowsze pudełko od Pure Beauty, które jeszcze jest mocno utrzymane w letnim klimacie, więc jak ktoś uwielbia lato, to to pudełko pozwoli Wam się jeszcze przenieść w vibe wakacyjny przynajmniej na chwilę! 
Bo jest wypełniony po brzegi samymi cudownymi produktami! Zobaczcie sami.. 


RIMMEL oh my gloss! lip oil nawilżający olejek do ust
Ten nawilżający olejek to jest konkretny produkt! Mamy spory aplikator, który idealnie nakłada olejek na usta. Mamy tutaj nie tylko pielęgnację, ale i piękne błyszczące wykończenie. Usta będą odżywione i jedwabiście gładkie. Olejek zawiera w składzie olej kokosowy oraz emolienty, więc nawilżenie i odżywienie mamy tutaj solidne. Dla mnie, nie dość, że wygląda mega słodko, to jeszcze w użyciu jest turbo wygodny i nic tylko używać.



CLARENA golden (botox like) eye mask maska ze złotem i agrigeliną
Ta maska będzie dla mnie zbawieniem już niedługo. Niedługo wyjeżdżamy i zamierzam się tam wychillować i upięknić, muszę skorzystać z tego wolnego czasu, więc zamierzam wziąć i wykorzystać kosmetyki, na które normalnie nie mam czasu i to będzie idealne! Ta maska ujędrni i uelastyczni skórę wokół oczu, wygładzi i zapobiegnie powstawaniu nowych zmarszczek mimicznych, jak i nawilży i zredukuje obrzęki pod oczami. Oczywiście skóra będzie pięknie rozświetlona i na nowo będzie pełna blasku. Składnik są genialne; argirelina, kwas hialuronowy, alantoina, ekstrakty roślinne, jak i złoto. Mega!



MAX FACTOR podkład facefinity all day flawless 3w1
A tutaj mamy mistrza w makijażu, produkt aż 3w1, bo baza, korektor i podkład w jednym. Mamy tutaj zagwarantowane świetne krycie, jeszcze lepszą trwałość, idealne topienie się że skórą, bez zrobienia efektu maski. To jest zdecydowanie to czego ja potrzebuję. I na pewno to sprawdzę z ogromną chęcią! Mój obecny podkład na szczęście się kończy, więc przekonam się na własnej skórze, jak działa ten bestseller. 



MARTINI SPA luxury active gąbka do demakijażu z węglem aktywnym
Następnym punktem nasze boxa są dobrze mi znane gąbeczki do demakijażu z węglem aktywnym. Ja jestem w nich zakochana, uwielbiam to, że dzięki nim mogę zmyć makijaż z praktycznie każdym żelem do mycia twarzy, jaki mam. Nawet jeśli normalnie mnie nie zadowala, tak z tą gąbeczką jest naprawdę super! Gąbeczka zmywa cały makijaż, nawet oczu, tusz do rzęs, jest bardzo dokładna i precyzyjnie dociera wszędzie, zmywa wszystko i jest ekstra tania. Bardzo polecam! 



URIAGE Eau Thermale jedwabisty balsam do ciała
Ten balsam na pewno pojedzie ze mną na wyjazd. Ma idealną pojemność, a i też bardzo zadowalające działanie. Balsam szybko się wchłania, ale super nawilża, odżywia, regeneruje skórę oraz nadaje jej przyjemnego ukojenia. Balsam zdecydowanie mnie zadowala i ja widzę, że moja skóra się z nim polubiła, więc dla mnie rewelka. Widać, że ta zawartość wody termalne wspomaga działanie balsamu. I tak ma być! 



STARS FROM THE STARS hydra stars moist & mild nawilżające serum barierowe
I mamy serum! Tym razem jest to serum barierowe, nawilżające, które również jest odpowiedzialne za regenerację, za ukojenie, za przywrócenie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, a także za ujędrnienie i uelastycznienie. Ja w sera wierzę, i będę to ciągle powtarzać, nic tak nie odmieniło mojej buzi, jak władnie włączenie serum w pielęgnację. Teraz, ta pielęgnacja właśnie na tym bazuje i jest wooow ogromne różnica! 



VITA LIBERATA tinted tanning mist mgieka samoopalająca, wersja barwiona
Mimo, że nigdy nie byłam fanką samoopalaczy, tak powoli powoli zastanawiam się jednak nad tym żeby czegoś poużywać. Nie lubię się opalać, ale nie ma się co oszukiwać, nawet lekko opalone nogi wyglądają dużo lepiej ni, że białe, blade nogi. Lato się skończyło, ale sezon na sukienki i spódnice dalej trwa, więc na pewno jeszcze mi się przyda na jakąś imprezę i nie tylko! A aplikacja w sprayu przekonuje jeszcze bardziej. 
Inne: Vita Liberata Fabuluous Gradual Tanning lotion, balsam stopniowo samoopalający



DR IRENA ERIS  invitive przeciwzmarszczkowy odbudowujący krem na noc
No i błagam, ale ja się tak na maksa cieszę, że w moje łapki trafił krem z serii invitive na noc! Wygładzający krem na noc jest u mnie sztosem, od pierwszego użycia różnica jest widoczna, więc mega się cieszę, że mam tera, i krem na no który pięknie dopełni i odpowiednio zamknie pielęgnację. Krem świetnie nawilża i wygładza skórę, spłycając zmarszczki i uzupełniając niedobory kolagenu. Ja jestem pod wrażeniem, ale to są cuda warte każdych pieniędzy. 



ALOESOVE hydrolat z aloesu
I przywitajmy hydro lat, który już zrobił rewolucję w mojej łazience. U mnie hydrolatów jest bardzo mało, ale nie mogłam przejść obojętnie obok wersji z aloesu, bo mój cały organizm, od skóry po włosy kochają aloes. Ten oczywiście nawilża, koi i regeneruje, a na włosach robi mistrzostwo świata! Niedługo Wam o tym napiszę. 



HIMALAYA detoksykujący żel do mycia twarzy z aktywnym węglem i zieloną herbatą
Węgiel aktywny u mnie się świetnie sprawdza przy okazji serum czy gąbeczek do demakijażu, dlatego taki żel do mycia twarzy mnie bardzo ucieszył! Żel usunie wszystkie zanieczyszczenia, ale i pomoże uregulować wydzielanie sebum, przy okazji wchłonie jego nadmiar. Po użyciu skóra będzie świeża i gładka, a ja to potwierdź. Uwielbiam ten efekt dobrze oczyszczonej skóry bez wysuszenia. Całość jest pięknie zadbana i przygotowana do wieczornej pielęgnacji 



ZIAJA MED kuracja ultranawilżająca mocznik 15% krem do stóp
Ktoś tu chyba mnie podsłuchuje i wie, że mam duży problem z pielęgnacja stóp. Nie wiem, jakoś mi nie po drodze, nie lubię, zapominam, nie mam motywacji. Narzekam w dzień wesela, kiedy zdecydowanie stopy mogłyby być bardziej zadbane. Ale teraz mam ratunek. Mam coś, co mi pomoże zregenerować szorstki, suchą i popękaną skórę stóp. Wszystkie wysuszenia będą naprawione, a skóra po użyciu będzie znacząco bardziej nawilżona i zmiękczona - tego potrzebuję. Bomba! 



DAX SUN ochronne mleczko do opalania intensywnie nawilżające SPF 30
Mimo tego że lato w sumie się już skończyło, to jednak wrzesień nas rozpieszczał jeszcze wspaniałą pogodą, mocnym słońcem i całkiem wysokimi temperaturami. Dlatego pamiętamy zawsze o ochronie przeciwsłonecznej, dbamy o skórę, żeby zapobiec ewentualne u starzenia się skóry i pamiętamy o tym cały rok! 


Ten box idealnie wpasowuje się w zmieniającą się pogodę. Obstawiam, że raczej większość z Was jest jednak fanem cieplejszej pogody, więc jest to ostatnia taka rzecz, która jeszcze trochę nas utrzyma w tej pięknej pogodzie. 
A u mnie już większość produktów jest w użyciu od dłuższego czasu, więc tak naprawdę niedługo zacznę zasypywać Was recenzjami. Stary tunned! 


[wpis reklamowy]

Denko - sierpień 2024 rok!

01 września 2024

Dzień dobry! No i jak się macie? Co u Was słychać? J się na maksa cieszę, bo mamy to! Mamy wrzesień! Co prawda ten pierwszy tydzień września ma być epicko ciepły, ale ja i tak bardzo czuję w powietrzu już nadchodzącą jesień. Tym bardziej dzisiaj jest taka pogoda wprowadzająca mnie bardzo w ten jesienny vibe. Jest przyjemnie, chłodno, ma coś tam popadać, więc ja na to czekam z niecierpliwością. Poza tym, to zawsze początek miesiąca jest u mnie bardzo pracowity pod względem organizacyjnym, muszę rozplanować sobie wpisy i całą resztę. A że tyle się dzieje się dookoła, to przyznam szczerze, nie chce mi się. Czekam na jakiś urlop, na dłuższy odpoczynek i przestrzeń, żebym mogła sobie wszystko poogarniać tak, jak należy,


Ale, jak już mamy początek miesiąca to musi się pojawić i denko. Nawet, nawet jest to denko, chociaż i tak liczyłam na więcej i na lepszy efekt, ale dobre i to. Chociaż ostatnio chciałam przeglądać kolorówkę i odkryłam, że nie mam już żadnego dodatkowego pudełka z rzeczami do makijażu, a to oznacza, że bardzo zmniejszyłam ilość kosmetyków, które posiadam. Wczoraj też miałam okazję i podzieliłam się z żeńską częścią rodziny kilkoma kosmetykami, które się u mnie powtarzają i fajnie! Bardzo się cieszę, bo i tak mam tego dużo, a lubię robić takie czystki raz na jakiś czas i dzielić się nimi z bliskimi.
No, a dzisiaj mam dla Was sierpniowe zużycia i parę słów o nich. 


Ulubieńcy, kategoria, która pokazuje mi jak bardzo lubię niektóre kosmetyki i jak czasem ciężko jest mi się rozstać z niektórymi kosmetykami. Aczkolwiek uważam, że warto mieć sprawdzone produkty, do których zawsze chcemy wracać. I już Wam mówię, co się tu znajduje. Schwarzkopf, got2be volumania lakier do włosów dodający objętości, który wśród wszystkich lakierów, jakie kiedykolwiek posiadałam jest najlepszy, Ładnie pachnie, super utrwala nie przesusza włosów, nadaje super objętości i jest po prostu ekstra. Kolejny produkt to moje odkrycie tego roku, Garnier, Vitamin C, super serum z witaminą C na przebarwienia to jest kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie poranka. On genialne przygotowuje skórę na cały dzień wyzwań, jest idealny pod makijaż i jakąkolwiek pielęgnację, poza tym działa fantastycznie na skórę. A z kolorówki mamy Catrice, Liquid Camouflage, korektor, który ma idealnie jasny kolor, super konsystencję, nie jest lejący się, nie jest rzadki, tylko jest super konkretny i naprawdę robi świetną robotę na twarzy. Standardowo znajdziemy tutaj też BeBeauty waciki kosmetyczne, które w ostatnim czasie się trochę zepsuły, ale jakoś następne opakowanie już było całkiem okej. W dalszym ciągu są zdecydowanie moim numer 1. A do mojego grona ulubieńców wskoczyły oczywiście Martini SPA luxury active, gąbka do demakijażu z węglem aktywnym, które ułatwiają mi demakijaż już dobrych kilka miesięcy, ale naprawdę sprawiają, że mogę użyć każdego produktu do mycia twarzy, a one zrobią główną robotę. Dzięki czemu nie zużywam aż takiej ilości wacików, a zużywam kosmetyki, makijaż jest zmyty i to bardzo dokładnie. I jeszcze jeśli chodzi o dzieci to Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który początkowo był dla mnie bardzo przyjemnym szampon do włosów dla dzieci, ale nie miał jakiegoś cudownego działania na ciemieniuchę. Do czasu, aż zaczelam ogarniać jak go używać, żeby jednak tej ciemieniucha się pozbyć i udało się! Kiedy dość sporo nakładałam tego olejku na skórę głowy, a następne bralam szczotkę do włosów i czesałam, wczesywalam tę pianę w skórę głowy i ciemieniucha powoli zaczela odpuszczać. Wspomoglam olejkiem że słodkich migdałów i się udało! 


  • Sylveco 'zajączek gucio' dla dzieci 3+, pianka do mycia ciała i włosów - ja uwielbiam te piankę, cudownie pachnie, ma genialne nawilżające i odżywiające właściwości, ta pianka jest cudownie delikatna dla skóry dzieci i naprawdę jest mega! U nas się sprawdziła fenomenalnie i od pierwszego użycia jest ogromna różnica.
  • Farmona, tangomania, peeling cukrowy do ciała - ja uwielbiam peelingi cukrowe i to jest kolejny produkt, który jak najbardziej jest w porządku. Bardzo dobrze wygładza skórę, pielęgnuje ją i ma na nią same pozytywne właściwości. Skóra po użyciu jest świetnie wygładzona i nawilżona, uwielbiam!
  • Nadeshiko Japan Tsubaki Oil, regenerująca maska do włosów - o ta maska do włosów to u mnie było odkrycie, ona cudownie i dogłębnie nawilża i odżywia włosy, efekty były widoczne od razu od pierwszego użycia. No naprawdę, czad! Polecam ją wszystkim!
  • Araiana Grande, perfumy Moonlight - to jest mój zapach - przepiękny, głęboki, idealnie intensywny, no naprawdę jest boski. Bardzo żałuję, że mi się już skończył, ale na pewno niedługo zakupię go ponownie, bardzo mi go brakuje. Szczególnie, że zbliża się jesień, a on mega pasuje do takiego chłodniejszego vibe i długich wieczorów.
  • Davroe, szampon i odżywka do włosów - dostałam ten zestaw na keratynowym prostowaniu włosów w salonie HairNewLife i nie spodziewałam się, że te kosmetyki mogą być aż tak fajne! Użyłam je randomowo na wyjeździe i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo włosy były w super stanie, bardzo miękkie, gładkie i cudownie wygładzone. No mega! 



  • The Body Shop, witamina E, krem nawilżający do twarzy - ten krem był fajny, ale nie był jakiś super. Można powiedzieć, że ładnie nawilża i fajnie odżywia, ale w dalszym ciągu nie był to jakiś efekt niesamowity i zaskakujący. Już jakiś czas temu go wykończyłam i zdążyłam o nim zapomnieć, więc to też trochę o nim świadczy. 
  • Himalaya, anti plaque dental cream, ziołowa pasta do zębów - ta pasta do zębów mnie początkowo mega jarała i z tego, co kojarzę ona była całkiem w porządku, ale nie kojarzę żeby była jakaś wybitna znowu. Aczkolwiek, jak na ziołowe pasty to naprawdę uważam, że jest to najlepsza pasta ziołowa jaką miałam i posiadała ona moc!
  • Glow Stars!, bright blink, rozświetlający krem pod oczy - ten krem pod oczy był poprawny i tyle. Na moje potrzeby efekty były, zdecydowanie za słabe. Na pewno fajniej się sprawdzi u osób, które nie mają dużych problemów ze skórą pod oczami. 
  • Bourjois, Healthy Mix, krem BB - ten krem jest bardzo delikatny, ma też dosyć słabe krycie, więc fajnie sprawdzi się u osób, które nie mają dużych problemów z cerą. U mnie całkiem fajnie wyrównuje koloryt, ale nie jest to też jakiś hiper efekt. 
  • Dove, calming, żel pod prysznic - pisałam nie dawno o tych żelach pod prysznic, one są bardzo przyjemne, ale akurat ta wersja zapachowa mi nie podeszła. 



No i pojawia się znowu, kategoria wyrzuconych kosmetyków, które musiałam wyrzucić praktycznie pełne. Jeśli chodzi o Uzdrovisco, fitoaktywny tonik-esencja bezwacikowy nawilżający to u mnie po prostu forma aplikacji nie podeszła, parę razy użyłam i było fajnie, ale codziennie zapominałam i muszę się przestać oszukiwać, że będę używać. Z kolei Dermacol, body mist, mgiełka do ciała, summer breeze uwielbiałam swojego czasu i pachniała genialnie, teraz jak powąchałam ponownie to coś mi nie podpasowało i stwierdziłam, że znowu będzie stać przez najbliższych parę miesięcy, wiec no niestety. 


I tak to wyszło w tym miesiącu, będzie coraz więcej nowości teraz, bo bardzo dużo fajnych kosmetyków do mnie trafiło i są już w użyciu, więc ekstra! A jak tam Wasze użycia w ostatnim wakacyjnym miesiącu?


Glow Stars! - bright blink - Rozświetlający krem pod oczy

04 sierpnia 2024

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u was ciekawego słychać? Pogoda daje nam chwilę wytchnienia i oh jest dużo przyjemniej. Wiecie już, że ja uwielbiam taką pogodę, więc czuję się dwa razy lepiej, a ten wczorajszy deszcz już w ogóle wprowadził mnie w taki fajny nastrój. Dużo lepiej się spało i człowiek aż wypoczął! No jaram się! I bardzo mi się to przydało, bo ja dzisiaj jestem w Warszawie! Mamy Baby Shower i bawimy się nad Wisłą, więc dzisiaj pogoda powinna nam dopisać. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym dała radę w jeden dzień objechać i żeby wszystko poszło sprawnie. na szczęście jutro będę miała dzień na odpoczynek, tym bardziej że dziś wrócę pewnie późno w nocy.
A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić pewnie krem pod oczy, rozświetlający, który obiecuje nam dużo Blink Blink i w ogóle będziecie widzieć same gwiazdy. Bo w końcu marka Stars from The Stars do czegoś zobowiązuje! Ja uwielbiam produkty pod oczy i zawsze muszę jakichś używać, bo bez tego czuję, że pielęgnacja jest bardzo niekompletna, ale na szczęście boxy kosmetyczne Pure Beauty dba o moją pielęgnację i mam wszystko, czego potrzebuję!


Glow Stars, bright blink
Rozświetlający krem pod oczy




Krem znajduje się w dość prostym i typowym opakowaniu, Cienka buteleczka dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się i nie ma żadnych problemów z użytkowaniem. Tym bardziej, że mamy pompkę! A ja uwielbiam te opakowania typu 'airless', z pompki bardzo łatwo się korzysta, można dozować ilość wyciskanego produktu, więc to jest bardzo wygodne!
Krem ma dość konkretną konsystencję, ale nie jest ani rzadka ani gęsta. Nie rozlewa się, ale też nie ma problemu z nałożeniem kremu pod oczy. Nic nie piecze, skóra ani oczy nie są podrażnione. Krem jest bardzo przyjemny dla delikatnej skóry. Zapach kremu jest kompletnie niewyczuwany przy użytkowaniu, jest bardzo słaby, co dla mnie jest bardzo dobre, bo nakładać mocno pachnący produkt pod oczy nie jest dobrym pomysłem. A tutaj bez obaw możemy nakładać i cieszyć się działaniem. 


Działanie też jest oczywiście przyjemne. Nie trzeba dużej ilości, żeby nałożyć pod oczy, konsystencja jest bardzo przyjemna, a formuła kremu bardzo plastyczna, dzięki czemu nie ma opcji, żeby nałożyć za dużo. Niecała pompka spokojnie wystarcza na jedno posmarowanie.
Krem jest bardzo fajny i delikatny. Cudownie otula cienką skórę pod oczami i pokrywa ją cieniutkim filmem, który w żaden sposób jest niewyczuwalny i nie przeszkadza w niczym. Krem ładnie nawilża skórę pod oczami, odżywia ją, ujędrnia i uelastycznia. Aczkolwiek nie powiedziałabym, żeby efekt był bardzo zjawiskowy. Widać różnicę, czuć, że skóra jest bardziej miękka, gładsza i milsza w dotyku, ale nie jest to spektakularna zmiana. 
Zauważyłam delikatne rozświetlenie pod oczami, lekkie pozbycie się cieni, zaczerwień i worków pod oczami, ale znowu nie jest to taki efekt, że po nieprzespanej nocy będziemy wyglądać turbo świeżo po samym użyciu kremu pod oczy. Takich cudów nigdy nie dostaniemy, bez odpowiedniego zadbania o siebie również i od wewnątrz.


Krem jest wydajny, dzięki temu, że nie potrzebujemy dużej ilości produktu do użycia, krem starcza na bardzo długo. Jest przyjemny i będzie idealny dla skóry, która nie wymaga od pielęgnacji jakoś bardzo dużo. Jeśli borykacie z dużymi problemami i oczekujecie cudów i magii, to tutaj tego nie dostaniecie, ale prawdopodobnie ciężko będzie Wam znaleźć coś, co całkowicie odmieni wygląd Waszej skóry pod oczami. Powiem Wam, że krem jest bardzo okej, sprawia, że skóra jest ładnie nawilżona, odżywiona i zregenerowana i ja jestem zadowolona i mogę go używać co jakiś czas, ale nie jest do produkt, który pomoże nam znacząco zwalczyć bardziej widoczne problemy pod oczami.


Dajcie mi znać, czy znacie ten krem, czy lubicie markę Stars from the Stars? Ja musze przyznać, że marka wbiła się pięknie na salony i mają dość sporo ciekawych produktów, na pewno wartych przetestowania. Jeśli nie macie dużych problemów ze skórą pod oczami, to ten krem się fajnie u Was sprawdzi ;)


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Fruit Boom! najnowszy box od Pure Beauty!

13 lipca 2024


Dzień dobry! Jak walczycie z tym upałem? Co robicie, żeby jakoś się schłodzić i zostać nawodnionym? powiem szczerze, że u mnie jest hardkor. Ja bardzo nie lubię, jak jest gorąco. Źle się czuję i się męczę i nic mi się nie chce... Masakra! Aczkolwiek jestem z siebie dumna i tu się też pochwalę, że wróciłam na basen! Dzisiaj byłam drugi raz w tym tygodniu, machnęłam 50 długości basenu na raz i cieszę się, że to dalej mam w sobie! Myślałam, że będzie ciężko, ale jednak się udało - klasa!
A dzisiaj wracamy do tematów kosmetycznych i do najnowszego boxa kosmetycznego od Pure Beauty!


Box wypełniony jest na full, każda przestrzeń pudełka została wykorzystana, żeby coś tam jeszcze zmieścić. I teraz dostajemy pudełko pełne kosmetyków i innych dodatków, które będą nam służyć i będą umilać nam dni! Ja się bardzo cieszę, że zaczęłam znowu patrzeć na siebie, dbać o siebie i znajduję coraz więcej czasu na czas w samotności. Nie spodziewałam się, że aż tak tego potrzebuję, ale widzę, że daje mi to bardzo dużo. A tutaj marka bardzo lubi nas rozpieszczać i uwielbiam korzystać i testować te cudeńka!
No i czas najwyższy przejść do meritum, zapoznajmy się razem z zawartością pudełka Fruit Box!



QF DECARE woda kokosowa z acai i kolagenem
Na maksa nawadniający napój, egzotyczny smak skrywający w sobie smak kokosu w połączeniu z acai. Mamy też tutaj dodatkowo naturalny kolagen, który pomoże nam i naszemu organizmowi. Obecnie, kiedy jest tak gorąco nawodnienie organizmu jest turbo ważne i myślę, że niesamowicie łatwo jest się odwodnić i po prostu zapominamy o piciu tej wody. Dlatego musimy pilnować tego, żeby cały czas coś tam sobie popijać. A taki napój nam to po prostu ułatwi. Napój jest niskokaloryczny, zawiera naturalnie występujące cukry oraz ma bardzo prostu i naturalny skład.



BIOLIQ dermo, olejek cica na blizny i rozstępy
Olejek na blizny i rozstępy, który pomoże nam sprawić, że nasza skóra zyska na nowo młody i piękny wygląd. Blizny oraz rozstępy zostaną rozjaśnione, ich widoczność zostanie zmniejszona, a blizny będą spłycone. Poza tym, ten olejek pięknie poprawia elastyczność i sprężystość skóry. Fajnie nadaje się do używania w okresie ciąży, pomoże nam zachować skórę bez rozstępów, więc warto spróbować i działać prewencyjnie. A myślę, że z bliznami warto podziałać, żeby nie uprzykrzały nam życia w różny sposób.



ZIAJA ekspresowa odżywka do włosów z kofeiną
Produkt do włosów, który w turbo szybkim tempie wypielęgnuje nasze włosy. Ta odżywka sprawi, że włosy zostaną pięknie wzmocnione, nawilżone i odżywione, a ich wygląd będzie znacząco poprawiony. Odżywka wzbogacona jest kofeiną, ekstraktem z ananasa oraz odżywczymi kondycjonerami, które pięknie zrewitalizują naszą skórę. No jestem bardzo ciekawa tej odżywki, sporo słyszałam o produktach do włosów marki Ziaja, ale jakoś sama nigdy nie miałam okazji ich wypróbować, więc czad!



ALOESOVE blue serum okluzyjne do twarzy
No i witamy w naszym zestawieniu serum do twarzy! Serum idealnie sprawdzi się przy intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju cery, w szczególności suchej i odwodnionej, z zaburzoną barierą hydrolipidową. To serum sprawi, że nasza skóra nie straci a dużo wody, wzmocni nasz mikrobiom skóry oraz chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Ja sera uwielbiam, osobiście u mnie zmieniły moją pielęgnację na maksa, stan mojej skóry od kiedy stosuję serum jest dużo lepszy! Dlatego ja się cieszę na każde serum i każdemu polecam wprowadzenie go do swojej rutyny pielęgnacyjnej. 



BIOKAP bellezza odżywka głęboko odżywiająca
Kolejna odżywka do włosów, ta ma głęboko odżywić i uchronić nasze włosy przed negatywnym działaniem środowiska, doda miękkości, puszystości, ułatwi rozczesywanie i pięknie nawilży nasze włosów. Jest polecana do włosów trudnych i ciężkich w pielęgnacji, z rozdwojonymi końcówkami itd. Odzywek nigdy mało, tym bardziej teraz, kiedy to słońce też na pewno działa negatywnie na nasze włosy, więc dodatkowe nawilżenie nie zaszkodzi, a nawet się przyda! Miałam szampon z tej marki i naprawdę byłam zadowolona, więc fajnie!



STARS FROM THE STARS galaktyczny tonik esencja - space face cosmic mist -
Uwielbiam na maksa tę markę i ich produkty, jak i design opakowań. Kocham na nie patrzeć i zawsze się cieszę, jak znajduję STARS FROM THE STARS w boxach kosmetycznych. Tutaj przytulę z ogromną chęcią tonik esencję, które cudownie otuli moją twarz dodatkowym nawilżeniem. Ta esencja sprawi, że zostanie przywrócony odpowiedni poziom pH, a także zadziałamy odświeżająco i jak już wspominałam też nawilżająco. Możemy go używać na mnóstwo różnych sposobów, jak nawet i jako fixer utrwalający makijaż, co jest super!

 

EFEKTIMA dragon fruit body peeling eksplozja energii
Peeling do ciała, który doda witalności i oczywiście cudownie oczyści przy okazji wygładzi nasza skórę. Dzięki unikatowemu zapachowi pobudzi nasze zmysły, a każda kąpiel stanie się przyjemnością. No i co, i taka prawda! Znam już ten peeling, nie mam pojęcia gdzie zniknęła recenzja z mojego bloga, ale ten produkt jest naprawdę fajny i warty uwagi. Cudowne ma działanie, zapach ma naprawdę ciekawy i na pewno używanie tego peelingu przyniesie nam same cudowne rezultaty. 



NEO MAKE UP peeling do ust - love my lip scrub raspberry -
A z peelingu do ust cieszę się chyba najbardziej! Już bardzo długo chodzi za mną kupno jakiegoś peelingu do ust, ale nie mogę się wybrać do drogerii ani zebrać się w sobie i kupić coś na Internecie. A tu proszę! Marka nowa dla mnie, bo z NEO jeszcze nie miałam do czynienia, ale sprawdzimy i dam Wam znać. Mamy tutaj malinowy peeling, który wspaniale efektywnie pozbędzie się suchych skórek, wygładzi nasze usta i po prostu o nie zadba. Da ukojenie oraz przywróci komfort. Coś zdecydowanie dla mnie. Ostatnio zdarzało mi się być lekko odwodnioną i było to widać na ustach, więc perfecto!



RIMMEL rozświetlająca paletka do konturowania twarzy 3w1
I spójrzcie tylko na to! No jaram się na maksa! Paletka do konturowania twarzy marki Rimmel która składa się z idealnie skomponowanych produktów do makijażu twarzy. Przepięknie mieniący się rozświetlacz, cudownie różowy róż, a także bronzer, który ma fajny odcień nie za zimny nie za ciepły, a nada twarzy pięknego wyglądu. Te kosmetyki są super trwałe, łatwo się blendują, pięknie rozświetlają naszą twarz za pomocą delikatnych drobinek. No piękna sprawa, już używam i na pewno niedługo też pokażę Wam na blogu, jak to wygląda w praktyce. 



OHORA hybryda w naklejkach
A tę hybrydę pokazała mi ostatnio szwagierka i podjarałam się maks, bo jest to tak wygodna aplikacja i taka szybka, i na dodatek trwała, że nic tylko korzystać! Jest to pierwszy na świecie taki lakier hybrydowy w postaci naklejek, wszystko trwa zaledwie 15 minut, a trwałość mamy aż do 15 dni. Ten zestaw składa się z 30 naklejek, 2 wacików odtłuszczaczem do przygotowania płytki, drewniany patyczek oraz pilniczek. Sprawdzę i dam Wam znać, idealny pomarańczowy kolor jest wakacyjny, także fajnie się sprawdzi teraz!



ACERIN - cool fresh - spray chłodzący do nóg
Ohh, czy ja tu mam chłodzący spray do stóp? Tak dokładnie! No i nie powiecie mi, że nie mamy w tych boxach wszystkiego, czego potrzebujemy. Ten spray, poza tym, że nam pomoże przetrwać te gorące dni, to jeszcze pielęgnuje nasze stopy. Przyniesie lekkości i odprężenia. Ta mgiełka sprawdzi się przy codziennej pielęgnacji zmęczonych nóg w trakcie podróży, upałów, ale i przy stojącym czy siedzącym trybie pracy. I dopóki nie zaczęłam pracować, nie miałam pojęcia, że moje stopy aż tak to odczują, ale mam już ratunek i korzystam z niego bardzo często.



HIMALAYA ajuwerdyjska pasta do zębów - dental cream z neem i granatem -
Jak znajduje w boxach pasty do zębów, to cieszę się ogromnie! Mąż zawsze przeżywa, że kradnę jego pastę do zębów, więc co jakiś czas mam swoją i testuję co chwilę naturalne pasty do zębów, i za każdym razem wpadam w lekki szok, że te pasty tez robią robotę! Ta pasta została przebadana klinicznie, a kompozycja ziołowa zapewni nam długotrwałą ochronę. Oczywiście pasta wzmocni szkliwo zębów oraz dziąsła no i pomaga zapobiegać ich krwawieniu. Więc pasta naprawdę jest warta uwagi, powiem Wam, że super myje się nią zęby, a i czuć mocne odświeżenie! Super!



PACHNĄCA SZAFA olejek zapachowy pomarańcza
Wszyscy znają te olejki zapachowe i każdy wie, że ta wersja pomarańczowa odpręża, a zarazem napawa energią. Wyjątkowy aromat uzyskamy z użyciem tylko kilku kropel dodanych do dyfuzora elektrycznego, czy ceramicznego kominka. Całe pomieszczenie będzie wypełnione pięknym zapachem, a my będziemy czuć się cudownie, więc warto umilić sobie czas za pomocą pięknego, soczystego zapachu!



GLYSKINCARE - for body & hair - żel do mycia ciała
Żel do mycia ciała, jako travel size, co sprawi, że na pewno zabiorę go ze sobą w podróż. Zawiera łagodne składniki myjące, które w tym samym czasie utrzymają prawidłowy poziom nawilżenia naszej skóry. Dzięki czemu będę mogła też spokojnie użyć go przy kąpieli moich dzieci, żeby nie brać nie wiadomo ile kosmetyków. Nasza skóry po użyciu tego żelu ma być oczyszczona, nawilżona i gładka. Zapach jest mega ciekawy, co na pewno przeniesie nas w jakieś ciekawe miejsce i ułatwi nam się zrelaksować. 



GLYSKINCARE - for body & hair - masło do ciała
To masełka do ciała, jako próbka również idealnie przyda się do zabrania ze sobą w podróż albo po prostu do wrzucenia do torebki i będę mogła może nałożyć na siebie w pracy lub gdziekolwiek, gdzie będę a będę czuła, że moja skóra potrzebuje natychmiastowej dawki nawilżenia i odżywienia. Powiem to raz jeszcze, w te upały musimy pamiętać o naszej skórze i o nas! Więc nawilżajmy się od zewnątrz i wewnątrz.


I tak się ma ten smaczny box! Dajcie znać, co Wam się podoba najbardziej i co chętnie byście też przytulili! Ja tu widzę sporo perełek i produktów, które bardzo chciałam mieć i mam! Rewelacja. No i oczywiście testy już się dawno zaczęły, więc czekajcie na kolejne recenzje. 


 [wpis reklamowy]