Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Le Petit Olivier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Le Petit Olivier. Pokaż wszystkie posty

Le Petit Olivier malinowa rozkosz pod prysznicem

24 stycznia 2013

Już jakiś czas temu otrzymałam paczuszkę od Merlin zawierającą 'mini' prezenty od DexPlus ;). Każdą z tych rzeczy byłam/jestem mega oczarowana. Na recenzję trzeba było trochę poczekać ponieważ wręcz nienawidzę przestawać używać czegoś w połowie na rzecz używania jakiejś nowej rzeczy. Lubię coś skończyć i wtedy sięgnąć po nowe. Zdarzają się wyjątki, ale ogólnie staram się tego przestrzegać. Takie moje małe dziwactwo, mam tak samo nawet z długopisami :D. Potrafię szukać 'starego' długopisu nawet godzinę, bo umieram kiedy mam wziąć nowy mimo iż w kubeczku znajduje się 10 podobnych xD. Masakra :D. Ale wracając do tematu to zapraszam Was serdecznie na recenzję oryginalnego, francuskiego żelu pod prysznic Le Petit Olivier i zapachu malin.



Prowansalskie źródło piękna z Francji 

Misja Le Petit Olivier to wykorzystywać dobroczynny wpływ natury czerpiąc bezpośrednio z kulturowego i duchowego bogactwa regionów. 

Marka oferuje kompletne linie produktów do pielęgnacji ciała: mydła, żele pod prysznic, szampony do włosów, odżywki do włosów, balsamy i kremy do ciała i twarzy oraz balsamy do ust. 


Le Petit Olivier
- żel pod prysznic

Pojemność: 250ml
Cena: ok. 17 zł

Od producenta: Pozwól sobie na chwilę przyjemności z nowymi, kremowymi żelami pod prysznic Le Petit Olivier. Ich zmysłowa, delikatna formuła dba o Twoją skórę i pielęgnuje ją każdego dnia. Cała linia żeli pod prysznic NIE ZAWIERA PARABENU I PHENOXYETHANOLU, powszechnie stosowanych konserwantów w tego typu produktach. Nie zawiera również sztucznych kolorantów. 
Żele pod prysznic wzbogacone są w 100% naturalnymi ekstraktami roślinnymi. Zapach żeli pod prysznic powstał w Grasse, światowej stolicy perfum. Ważny 12 miesięcy od otwarcia. Dostępne zapachy: maliny, grejpfrut, brzoskwinie.
Seria z etykietą jakości "Origine France Garantie" (Gwarancja Pochodzenia z Francji) 


Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Cocamidopropyl Betaine, Laureth-2, Sodium Chloride, Parfum, Rubus Ideus Fruit Extract, Polyquaternium-7, Styrene/Acrylates Copolymer, Potassium Sorbate, Methylisothiazolinone, Sodium Benzoate, Methylchloroisothiazolinone, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Limonene, Linalool.

Moje pierwsze wrażenie: Eeeee maliny? --> od razu sobie pomyślałam, bo w końcu jakoś niespecjalnie przepadam za tymi owocami. Sok z malin jest okej, ale jakoś nigdy się nie jarałam smakiem, czy zapachem samych malin. A tu proszę.. jak tylko otworzyłam opakowanie.. przepadłam. Zapach tego żelu jest oszałamiający i nie wierzę, żeby komuś miałby nie spasować.

 

Co na plus:
  • opakowanie, ładne, schludne i estetyczne
  • wygodny w użytkowaniu
  • poprzez napisy po bokach nie wyślizguje nam się z rąk
  • zamknięcia na charakterystyczne 'pstryk', wątpię, żeby samo z siebie się mogło otworzyć
  • cudowny zapach malin, który unosi się w całej łazience i czuć go przez długi czas na skórze
  • mleczna konsystencja, lekko rzadka
  • bardzo dobrze się pieni
  • dobrze myje i oczyszcza skórę
  • delikatny
  • nie uczula
  • nie podrażnia
  • nie robi nic złego ze skórą
  • lekko nawilża, a skóra po jego użyciu jest gładka i miła w dotyku
  • dostępność internet
  • długa data przydatności
 


Co na minus:
  • nie jest zbyt wydajny, wystarczył mi na niecałe dwa miesiące, możliwe, że ze względu na zapach sama z siebie wyciskałam go więcej niż powinnam xD
  • nie widać ile produktu nam jeszcez zostało może lekko pod światło)
  • naklejka po polsku nie odkleiła się niestety normalnie, tylko po kolei kolejne kawałeczki się odrywały i przylepiały do ciała -.- to było mega denerwujące

Inne:
  • przy naszej polskiej Ziaji cena może wydawać się droga, ale to jest kwestia sporna i zależy od każdego z osobna

 

Moja opinia: No i w moim przypadku cena nie ma tu nic do gadania, kiedy prysznic jest tak mega przyjemny i tak mega pachnący. Na szare, jesienne wieczory - taki zapach maliny naprawdę potrafi poprawić humor. Dlatego dla samego zapachu, jestem w stanie się skusić i używać go w jakieś specjalne dni, żeby też i starczył mi najdłużej, bo niestety wydajnością nie grzeszy :D. Ogólnie jest dobry, nie podrażnia, nie uczula, myje i oczyszcza, jak w sumie większość żeli pod prysznic, ale jego zapach sprawia, że wygrywa u mnie w jakichkolwiek rankingach i go uwielbiam. <nioch, nioch>


All we need is...

16 października 2012

Ogólnie, jak możecie się domyśleć mam niesamowicie mało czasu na bloga. A szkoda bo uwielbiam tutaj wchodzić osobiście i pisać coś dla Was, czytać komentarze i Wasze notki. Ale niestety chwilowo studia mnie przerastają, co juz się objawia niefajnymi rzeczami :D, i zdarza się tak, że siedzę bezczynnie przez 3godziny przy przed lapkiem, a potem do 3 w nocy siedzę i robię zadania ;o. No, no niefajnie. Ale mam nadzieję, że jeszcze jakiś tydzień i się ogarnę. A nie powinno być to trudne ponieważ zapowiada mi się bardzo długi weekeknd ;). W zmienionym planie będę zaczynać weekend o 14,30 jak dobrze pójdzie, a ze względu na jakieś dni rektora itd wracam na uczelnię dopiero w środę (na 4 zajęcia, 3 z nich to wykłady). Więc żyć nie umierać :D.

Dziś luźniej, chciałabym się pochwalić niektórymi paczkami, które w ostatnim czasie mnie nawiedziły i które niezmiernie mnie ucieszyły :D. Mam szczęście, bo akurat skończył mi się żel pod prysznic, a tu już mam dwa kolejne ;). Fajnie i bardzo Wam dziękuję! ;D

W związku z ostatnią akcją na portalu UrodaIZdrowia udało mi się coś wygrać. Akcja dotyczy otrzymywania certyfikatów przez blogerki, którewykazują się bardzo dobrymi i ciekawymi recenzjami. Dlatego zapraszam wszystkie, które jeszcez nie są zarejestrowane na stronie.
Uwielbiam takie konkursy, w których mogę się wykazać twórczością i kreatywnością. Tym bardziej, że czasem bywa tak, że mam tyle pomysłów, że nie mogę się od nich odpędzić. No zdarza się też, że w głowie jest kompletne zero, ale to inna historia ;).
No i takim oto sposobem otrzymałam balsam do ciała marki Evoluderm, bardzo popularnej marki francuskich kosmetyków (o której szczerze pierwszy raz właśnie wtedy słyszałam :)). Już go używałam i w sumie jestem zadowolona, ale niestety ma kilka wad. Ale o szczegółach jeszcze usłyszycie ;).


Sklep merlin.pl mnie ostatnio mega rozpieścił ;). Bardzo dziękujęęę! ;))

Po pierwsze kosmetyki marki tołpa. Od kiedy otrzymałam pierwsze kosmetyki tej marki byłam niesamowicie zadowolona. I mimo ich ceny zakochałam się w nich. Są naprawdę bardzo dobre i szczerze je polecam. Już możecie przeczytać recenzję dwóch z nich: toniku nawilżającego oraz mikrozłuszczającego peelingu do mycia twarzy. Który również i tym razem otrzymałam :). Dlatego odsyłam już do recenzji! :)) Co więcej uwielbiam kosmetyki tołpy ze względu na ich opakowania. Umieszczają tam tyle dodatkowych informacji, a ja uwielbiam je czytać.
Teraz będę miała możliwość skupienia się na ujędrniającym serum liftingującym. Może w końcu będzie coś, co naprawdę zmusi mnie do ćwiczeń. Bo planuję to już od półtora miesiąca i dalej nic :D. A taki kosmetyk zawsze pomoże, albo przynajmniej zmobilizuje.
Również w paczce znalazł się regenerujący krem-maska do stóp. Nie jestem przekonana kosmetykami do stóp. Pewnie dlatego, że uważam je po prostu za zbędne, albo mi się nie chce. Też mam niemiłe wspomnienia z jendym takim kremem, który jest nieruszany ze względu na zapach, ale zobaczymy co z tego wyniknie ;). Na zdjęciach zapomniałam jeszcze o masce, ale to będzie notka ;).


Kolejna porcja kosmetyków jest marki Pat&Rub, której jestem fanką od użycia pierwszego kosmetyku. Jestem zachwycona ich składami i jestem w szoku, że tam naprawdę są same naturalne składniki ;o.
Do testów mam żel myjący rozgrzewający. Zapach imbirowo cynamonowy. Bardzo kojarzy mi się z grzańcem, które smaku nie trawie, ale zapach jest obłędny ;). Już się nie mogę doczekać ;)).
Oraz peeling do biustu i dekoltu. Zapach rewelacja, wiaodmo, dorbinki wydają mi się trochę zbyt twarde i mam wrażenie, że to może być zbyt mocny ścieracz, ale to jest tlyko takie moje początkowe wrażenie. Aczkolwiek przeraża mnie troche jego opakowanie i ten napis 'piling'. Ja rozumiem, że spalszczami wiele słów i ogólnie Polacy mówią, jak chcą, ale mnie to trochę razi po oczach ;).


I jeśli chodzi o merlin to już osttania przesyłka, która mnie zaskoczyła, ponieważ spodziewałam sie jednej rzeczy, a tutaj proszę 3 produkty ;). Co więcej bardzo fajnie opakowane, w torebeczce itp. Lubię tak przygotowane rzeczy.
W tajemniczej, czarnej torebce znajdowała się perfuma Jeanne Arthes Amore Mio. Design po prostu robi mega wrażenie, ten kształt i wygląd ogólny bardzo na plus! Co więcej zapach jest bardzo ciekawy. Zdziwiło mnie też to, że na mojej przyjaciółce pachniał bardzo słodko, natomiast na mnie miał ostrzejszy zapach. A to fajne, bo ona gustuje w słodkich, ja w ostrzejszych ;)
Oraz dodatkowo żel pod prysznic maliny Le Petit Olivier, który pachnie genialnie! Nie mogę przestać go wąchać. Dziś będzie jego pierwsza próba ;)! A także od Le Petit Olivier sproszkowana zielona glinka. Ciekawy produkt, tym bardziej, że osobiście nie gustuję w takich zielonych glinkach, ponieważ nie usmiecha mi się stawać Panną Fioną w wersji Shrek'a :D. Ale wypróbuję :D Plus parę próbek ;). 


   



Również rozpoczęłam współpracą z marką Mariza ;). Jestem z niej bardzo zadowolona tym bardziej, że mogłam sama sobie wybrać kosmetyki, którę chcę przetestować. Wydaję mi się, że dla każdej blogerki jest to ważne ;). 
Ogólnie osttanio bardzo kombinuję z makijażem oczu. Oczywiście tlyko na jakieś większe wyjścia, codziennie rano mi się nie chce i myślę, że byłabym tak ospała, że jakąs ciekawszą kreskę, czy cień nałożyłabym na ucho czy nos zamiast na powiekę.
Dlatego też dostałam niebieską kredkę do oczu. Utkwiło mi się w pamięci, że taki kolor jest idealny do zielonych oczu :D. Mam nadzieje, że mi sie coś nie pomyliło :D. Ale już niedługo się przekonam. I oczywiście cienie w odcieniach zielenii.
Balsam do ciała, ponieważ hopla na ich punkcie i mogłabym miec ich w nieskończoność, a co więcej polubiłam osttanio tą czynność i czuję się lepiej keidy po kąpieli, czy prysznicu posmaruję jeszcze czymś całe ciało ;). Taka terapia dla ciała i umysłu :D.
I jeśli chodzi o paznokcie. Akurat kończy mi się moja odżywka do panzokci. Dlatego też wybrałam odżywkę z wapniem do paznokci miękkich i łamliwych. Oraz dwa lakiery, które są bardzo malutkie i przez to urocze. Schną naprawdę szybko! I z koloru zielonego, który już mam na paznokciach jestem zadowolona :D. 


   


Oraz ostatnio dostałam propozycję od DexPlus, żeby wypróbować pewną perfumkę. 10 ml Tokyo Smile bardzo mnie zainteresowała mimo iż nie do końca byłam pewna nut zapachowych, który w sumie i tak nie potrafię czytać i po samym takim opisie nie wiedziałam, czy to będzie strzał w 10, ale... udało się ;). Od zapachu jestem uzależniona, a dzięki temu że jest to mała fiolka mogę ją nosić ze sobą wszędzie i tak też robię ;)) :D.
Masaki Matsushima to jeden z najbardziej kreatywnych japońskich projektantów mody. W swojej najnowszej kreacji Masaki stworzył zapach, który odzwierciedla ducha Tokio. Według niego Tokio to miasto „bardzo pozytywne”, „pełne życia” i „wibrujące”. Najnowszy zapach Tokio Smile w pełni oddaje młodzieńczy entuzjazm i niespożytą energię tego miasta.
Tokio Smile to zapach, który zawsze wywołuje uśmiech. W niezwykle energetyczny, optymistyczny i radosny sposób uszczęśliwia i sprawia, że patrzymy na życie z przymrużeniem oka, ciesząc się nim, bez względu na okoliczności.

  


!!! Co więceeeeej jest już Was ponad 500 inne statystyki, które można oglądać również mnie zachwycają, a że przy okazji wielkimi krokami zbliżam się do ostatnich moich dni jak nastolatka. To brzmi dla mnie okropnie i owa perspektywa szczerze mnie przeraża.. 20lat ;o.. MATKO! Chcę dla Was zorganizować rozdanie ;D. Piszcie w komentarzach, co najbardziej by Was ucieszyło! Oczywiście wezmę to pod uwagę, don't worry ;D. Co więcej zapraszam Was do bycia na bieżąco, czyli do obserwowania mojego bloga i lubienia na fejsie ;). osoby, które spełnia ten warunek przed rozpoczęciem rozdania będą miały dodatkowe losy ;). A przede mną jeszcze dwa ostatnie tygodnie, jako 19latka! ;))
!!! I jeszcze ważne info ;). Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na bloga mojej przyjaciółki, który został założony dosłownie przed chwilą! http://xyourcosmeticsx.blogspot.com/ Jestem pewna, że znajdziecie tam ciekawe poradniki, recenzje i informacje na temat kosmetyków, urody oraz stanu naszego ciała. A dlaczego? Ponieważ Aśka♥, jest uczennicą technikum o profilu fryzjer stylista wizażysta ;). teorie ma w jednym palcu i sama mnie czasem zadziwia tym, co mówi :D.