Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skin79. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skin79. Pokaż wszystkie posty

Ostatnie denko 2024r. - grudzień!

06 stycznia 2025

 
Dzień dobry! No i już oficjalnie można przyznać, że jest po świętach, mimo że w między czasie pewnie część z nas wróciła do pracy, to dopiero teraz czuję, że to się już zakończyło. Teraz tylko będziemy czekać do ferii i do kolejnych świąt, bo chwilowo nic innego nie czeka na nas na horyzoncie. A szkoda, bo ja lubię działać w trybie od do, szybciej mi wtedy czas leci, kiedy wiem, że na coś czekam. Ale niedługo na pewno coś się fajnego pojawi i będzie mi łatwiej funkcjonować, a chwilowo najwyższy czas zamknąć rok 2024 blogowo, czyli denko!


Ostatnie denko za rok 2024. Co prawda ja lubię podomykać takie sprawy w roku, a teraz nic mi się nie udało ogarnąć ani załatwić. Rok 2024 przeorał mnie pod kątem brakiem czasu i niewyrabiania się. Nie spodziewałam się, że tak bardzo czas będzie mi uciekać i że tak bardzo będzie mi brakować czasu tylko dla siebie, czasu w samotności. Aczkolwiek, chwilowo nic z tym nie poradzę, muszę się dostosować i czekać na wolniejsze dni. A teraz, jak zaczęłam to czas na denko! Tym razem denko jest dość spore, a to dlatego, że udało mi się przejrzeć kosmetyki, bardzo wielu się pozbyłam, że przekazałam w dobre ręce, ale i część musiałam po prostu wyrzucić. Ale nie ma tego złego, zawsze mogę coś Wam pokazać.



I jeśli chodzi o moich ulubieńców, znalazły się tutaj produkty, które u mnie pojawiają się ostatnio dość często. Isana, żel pod prysznic Exotic oasis - to są żele, do których zawsze wracam, one pięknie pachną, są super tanie, fajnie się pienią, nie podrażniają mojej skóry, są łatwo dostępne i na dodatek istnieją w wielu różnych wariantach zapachowych - czego chcieć więcej? Dalej mamy Ziaja, ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który nas ratuje już od bardzo dawna. Moje dzieci borykały się z ciemieniuchą dość długo, ale odpowiednia pielęgnacja w bardzo krótkim czasie pozbyła się problemu. Tego kremu używam cały czas, mimo że problemu już nie ma, ale idealnie nadaje się do mycia włosów. Z Kolei, Garnier płyn micelarny z witaminą C to już jest moja któraś buteleczka pod rząd. Świetny jest te płyn do zmywania makijażu, do oczyszczania twarzy, jak i do odświeżenia. Pięknie pachnie, super wydajny, jest sztos. Z BeBeauty waciki kosmetyczne mam troszkę a pieńku teraz, ale cały czas obserwuję. One były najlepsze, nie było nic, do czego mogłabym się przyczepić, ale teraz mam wrażenie, że materiał z jakiego są zrobione uległ troszkę zmianie. Ale w dalszym ciągu je lubię i nie znam lepszych wacików, zobaczymy. Martini SPA luxury active gąbeczka do demakijażu z węglem aktywnym to zdecydowanie moje odkrycie tamtego roku, bo to jak szybko i łatwo można zmyć makijaż za pomocą tej gąbeczki to wow! Zmywa każdy makijaż, za pomocą tego, co macie akurat pod ręką, prawie z każdym żelem idealnie współpracuje i efektywnie oczyszcza twarz, to jest rewelacja. Z kolei Essence, zestaw do brwi to coś, co uwielbiam. Jest hiper wydajne i prędzej skończy się poprzez rozkruszenie, niż że po prostu zużyjemy paletkę. Kolory idealne dla każdego, fajnie się też sprawdzają, jako cienie do powiek, a tak uniwersalne produkty są już w ogóle mega.



  • Himalaya, detoksykująca pianka do mycia twarzy z węglem aktywnym i organiczną zieloną herbatą - pianka jest bardzo delikatna, ale niezwykle skuteczna. Cudownie zmywa makijaż za pomocą gąbeczki, ale i świetnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Uwielbiałam używać tę piankę w dni, kiedy nie miałam makijażu na twarzy, ona jest naprawdę świetna i warto ją mieć. 
  • Skin79, maska do twarzy ze śluzem ślimaka - wszystkie maski do twarzy ze śluzem ślimaka sa fajnie nawilżające i odżywiające, sprawiają, że skóra jest ładnie napięta, ujędrniona i sprężysta. Po nałożeniu takiej maski, skóra wygląda dużo zdrowiej i bardziej promiennie. 
  • Ziaja, GDANskin peeling od ciała z kruszonymi muszlami - ten peeling do ciała rozkochał mnie w sobie na tyle, że w łazience mam już kolejny. Peeling jest idealnie gruboziarnisty, ma w sobie mnóstwo drobinek, które idealnie wygładzają i zmiękczają naszą skórę. Przy okazji, peeling nawilża i pielęgnuje naszą skórę.
  • Miya Cosmetics, #miyaday woda perfumowana - te perfumy są bardzo niepozorne, ale pachną fenomenalnie, kokosowo, smacznie i słodko. Jest to fajny zapach na czas jesienno zimowy i nawet długo się utrzymują.
  • Hanskin, oczyszczający olejek do demakijażu z kwasami PHA - o tym olejku mogłabym pisać długie eseje, on jest cudowny, świetnie pachnie i cudownie zmywa makijaż, robi to bardzo dokładnie, szybko i efektywnie. Zmyje makijaż ze wszystkich nawet trudno dostępnych miejsc. Bardzo wydajny.





A tutaj wszystkie rzeczy, które niestety musiałam wyrzucić. Znajduje się tu parę produktów z pielęgnacji, ale jednak jest to kolorówka. Mnóstwo kredek do oczu, do brwi, róże, bronzery, głownie jakieś palety, z którym tak naprawdę jesteśmy w stanie skorzystać tylko w pewnej części, No albo to jest kwestia moich umiejętności lub bardziej ich braku. Cieszę się, że udało mi się pozbyć niektórych rzeczy, chociaż w dalszym ciągu uważam, że mam za dużo. Niedługo zrobię powtórkę z rozrywki, żeby jeszcze zminimalizować zapasy.

Jak Wasze porządki i zużycia w 2024 roku? Dajcie znać! Na jakie recenzje w tym roku zaopatrujecie się przede wszystkim/ Co Was ciekawi najbardziej?



Denko - listopad 2024r

30 listopada 2024



Dzień dobry! I żegnamy się dzisiaj oficjalnie z listopadem! Jutro już zaczynamy grudzień, dla mnie cały miesiąc świętowania świąt, ja już czuję ten christmas vibe i musze przyznać, że jestem wniebowzięta. Bardzo się cieszę, że to już. Ale na razie jeszcze powalczymy ze śmieciami, z moimi zużyciami z listopada. Przyznam szczerze, że myślałam, że będzie ich niewiele, dopóki nie zaczęłam robić zdjęć... No trochę się zaskoczyłam i myślę, że każdemu chwile zejdzie zanim przebrniemy przez to wszystko. Ale musze przyznać, że czasem bardzo dużo się zmienia w trakcie używania kosmetyków.
No i dzisiaj mam dla Was zestawienie zużyć z listopada. Enjoy!



W ulubieńcach są kosmetyki, które pojawiają się tu bardzo często. Zaczynając od Isana, żel pod prysznic - ja je wybieram regularnie, tylko w różnych wersjach zapachowych. One są mega tanie, a robią to, co mają robić. Ładnie pachną, są wydajne, przyjemnie myją, nie wysuszają skóry, no i mi to zdecydowanie wystarcza. Z kolei AA Baby, 3w1 pianka - chmurka, którą ja osobiście uwielbiam. Jest bardzo przyjemna dla dzieci, ma piękny zapach, jest niesamowicie delikatna i bezpieczna dla skóry dzieci. Super! Dalej mamy, Alterra, Naturkosmetik szampon nawilżający bio-owoc granatu to zdecydowanie najlepszy szampon do pierwszego mycia. On zmywa z włosów wszystko, nawet olej, jak i oczyszcza skórę głowy na maksa dokładnie. Rewelacja. A Facelle, chusteczki do higieny intymnej - nie są moim must have z wielu względów, ale muszę przyznać, że fajnie jak są, lubię ich używać w toalecie. A bez Garnier, Vitamin C, super serum na przebarwienia nie wyobrażam sobie już poranków. To serum idealnie wprowadza mnie w pozytywny nastrój i przygotowuje mnie całą na cały dzień. A Catrice, liquid camouflage korektor nie ma sobie równych jeśli chodzi o krycie oraz rozjaśnianie naszego makijażu. Tak samo, rewelacja - jestem wierna!



  • CeraVe, nawilżający pieniący się olejek do mycia - ten olejek bardzo fajnie sprawdza się przy pielęgnacji ciała, naszego czy dzieci. Bardzo go lubię z tego względu, że biorąc go gdzieś an wyjazd, mam jeden produkt dla siebie i dzieci. Mam wtedy pewność, że skóra będzie super oczyszczona, a przy okazji zaopiekowana. Nie wysusza skóry i nie podrażnia jej.
  • Ziaja, ekspresowa odżywka do włosów z kofeiną - ta odżywka okazała się być u mnie dużym hitem, i nie tylko u mnie. Na moich włosach odżywka ekspresowo działała, nawilżała i wygładzała włosy, ale głównie używałam jej u mojej córki na jej cienkich włosach. mam wrażenie, że dzięki niej jej włoski stały się grubsze, dłuższe, końcówki były zdrowsze, bo odżywka działała na nie chroniąco. 
  • Himalaya, detoksykujący żel do mycia twarzy z węglem aktywnym i zieloną herbatą - kolejny produkt do pielęgnacji twarzy, który mi bardzo spasował. Genialnie zmywał makijaż, rewelacyjnie oczyszczał skórę z jakichkolwiek zanieczyszczeń, po prostu robił wszystko, co miał i robił to dobrze, a nawet bardzo dobrze.
  • Garnier, czysta skóra, czarne serum do twarzy z węglem aktywnym przeciw niedoskonałościom - to serum przeze mnie było używane raz na jakiś czas, nie używałam go codziennie, ale i tak naprawdę fajnie się to u mnie sprawdzało. W zależności od potrzeb co drugi trzeci dzień to serum szło w ruch i dzięki temu moja skóra cały c czas utrzymywała naprawdę przyjemny stan!
  • Isana, lakier do włosów, mini - ten lakier od włosów u mnie był już bardzo długo, kupiony tylko ze względu na wielkość, bo taka pojemność jest idealna na imprezy, żeby zmieścić w torebce. Ale lakier i tak, i tak robi robotę, fajnie utrwala fryzurę, a na dodatek nie wysusza włosów. 
  • Facelle, żel do higieny intymnej, mini - i tutaj jest podobnie, jak z produktem wyżej. Potrzebowałam mini wersję, żeby nie brać całej butli i zdaje to swój egzamin. Żel sprawdzał się w porządku, ładnie mył, odświeżał i pielęgnował. Nie robił nic złego, a to jest bardzo ważne.



I przechodzimy do turbo obszernej grupy w tym miesiącu. Jestem z siebie bardzo dumna, że aż tyle masek w między czasie udało mi się zrobić. Miałam bardzo dużo sytuacji, które pozwalały mi na maseczkowanie się. Np. na moim urodzinowym wyjeździe z przyjaciółką w ciągu dwóch dni machnęłam sobie aż 4 maseczki. A jak! Więc oby ta passa u mnie została. 
  • Produkty marki Garnier - nie będę się rozpisywać na temat każdej maski oddzielnie, bo pisałabym to samo. Ale uwielbiam je. One są rewelacyjne. Tkanina jest przemiła, idealnie leży na twarzy, nie spływa z niej nic - wszystko ekstra. Zapach jest zawsze super. A działanie jest rewelacyjne. Nic dodać, nic ująć. Skóra po użyciu jest pięknie nawilżona, odżywiona, zregenerowana, odświeżona i po prostu wygląda pięknie. Uwielbiam to!
  • Clarena, 2 membran carnoniacin mask, maska ze złotą karnozyną, ceramidami i niacynamidem - to kolejna maska, która świetnie się u mnie sprawdziła, a że posiada w swojej membranie złoto, miałam tutaj dodatkowy przyjemny akcent, powiew luksusu, który bardzi mi spasował. Skóra po użyciu również była w świetnym stanie.
  • Skin 79, maska ze śluzem ślimaka - Skin79 to marka, która zna się na rzeczy, wie co ma robić i zawsze robi to dobrze, z kolei śluz ślimaka to składnik, który zawsze zrobi naszej skórze bardzo dobrze. I tak samo było oczywiście z tą maską. 
  • Biotaniqe, aktywnie nawilżająca maska na tkaninie - a tutaj niepozorna, mniejsza saszetka, ale działanie ma tak samo świetne, jak te maski powyżej. Tkanina równie przyjemna i fajna, z kolei efekty na skórze tak samo ekstra. Nic dodać, nic ująć- bomba.


  • Dermacol, Caviar Long Stay, podkład do twarzy - tutaj niestety się zawiodłam, ale rlyko pod względem koloru. ten podkład czeka u mnie bardzo długo aż go w końcu użyję i jak go użyłam, okazało się, że kolor całkowicie mi nie pasuje. Żałuję bardzo, bo wiem, że ten produkt jest fenomenalny i genialnie wygląda na skórze.


I takie mamy denko w tym miesiącu! Jestem z siebie bardzo dumna jeśli chodzi o maseczki do twarzy, mam nadzieję, że utrzymam ten poziom każdego miesiąca i uda mi się dbać o siebie tak, jak w listopadzie. Chociaż nie powiem, jest to dla mnie zawsze problematyczne i wymagające ze względu na brak czasu i odpowiedniej okoliczności. Ale musze postawić na siebie i muszę też zrobić porządki w kosmetykach, bo trochę tego wpadło ostatnio w moje rączki. No i cały czas focusuje się na denkowaniu!
A jak Wasze deko w tym miesiącu? Let me know!


Denko, sierpień 2023r.!

30 sierpnia 2023

 
Dzień dobry! Czas na denko! A to oznacza, że ten miesiąc dobiega końca, wakacje się kończą i zaczynamy jesień! Moją ulubioną porę roku, zaczynamy czas, kiedy wszystko się zmienia i wchodzimy w całkiem nowy level. Ja idę do pracy, córka idzie do przedszkola, synem zajmie się ktoś inny i wow. Coś niesamowitego! I to w dodatku w trakcie mojej ulubionej pory roku, niedługo będę mogła nosić sweterki, przyjemne sukienki, szaliki, botki - no kocham! 


Ale, ale, na razie skupmy się na denku. Udało mi się zużyć dużo nowych rzeczy, z czego się bardzo cieszę. W dalszym ciągu nie dałam rady przejrzeć kosmetyków oraz kolorówki, ale wierzę, że znajdę na to czas. Kosmetyki regularnie oddaję, ale też i regularnie dostaję nowe, więc cieszę się, że mam z kim się tymi cudami dzielić. Muszę koniecznie przejrzeć kolorowe produkty i zrobić gruntowne porządki. No to lecimy z użytymi rzeczami! 


Z ulubieńców niewiele udało mi się zużyć, Isana, oil&care, pielęgnujący żel pod prysznic jest już standardem. Bardzo lubię te żele, one są tanie, łatwo dostępne, a są dobre, więc mi więcej nie potrzeba. Ładnie pachną, nie wysuszają skóry i są naprawdę ekstra! Jeszcze z ulubieńców przypałętały się tutaj BeBeauty, waciki kosmetyczne, bo one niezmiennie są u mnie genialne i będę je zawsze każdemu polecać! Serio, nie znalazłam jeszcze żadnych innych, które lubiłabym używać. 



  • Dermacol, longwear cover, podkład i korektor w płynie - ten fluid to jest mój numer 1, jest tak cudowny, tak genialny, że o matko. Tutaj akurat macie kolor, który dla mnie jest teraz dużo za ciemny, wcześniej mieszałam dwa i było super, ale teraz mieszanie już nie pomaga. Uwielbiam ten fluid i twierdzę, że jest zdecydowanie najlepszy. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć mojego koloru, więc jeśli macie namiary to dajcie! 
  • Vianek, łagodząco-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami czarnego bzu - ten peeling jest naprawdę ekstra. Strasznie polubiłam się z tą konsystencją, z działaniem, z zapachem i generalnie ze wszystkim! Trochę za szybko się skończył, ale według mnie to cudo! 



  • Miya, myINTIMATEgel, naturalny żel do higieny intymnej z olejkiem z malin - co prawda nie mogę złego słowa powiedzieć na temat tego żelu, ale jakoś tak był w mojej łazience ostatecznie nijaki. Bez szału, bez efektu wow, bez jakiegoś 'Boziu, muszę go mieć znowu', był okej, ale to za mało dla mnie. 
  • Miya, superHAIRday, serum All-in-one - z tym serum mam bardzo love-hate relationship. Były momenty, kiedy je uwielbiałam, a były dni kiedy miałam wrażenie, że nic za bardzo nie robi. W ogóle miałam pecha do tego serum, bo co chwilę mi spadało, co chwilę się wylewało i w ogóle. No więc tak niby mi nie podeszło, niby mi podeszło czasem, więc tak no, bardzo nie wiem. Może jednak nie do moich włosów i, przyzwyczajeń? Myślę, że gdyby było chociaż trochę olejowe, to bym była zadowolona. 
  • Hebe, krem do rąk i paznokci, regeneracja - wierzcie mi lub nie, ale ten krem do rąk kupiłam na swoje wesele do koszyczków ratunkowych do łazienki i tak się z nim, męczę już prawie 4 lata, aż w końcu zużyłam, ale no, nie spodziewałam się tego, że zajmie mi to tak wiele czasu. Krem jest okej, ale nie jest przegenialny i wow, z braku laku można poużywać, ale na dłuższą metę preferuję coś zdecydowanie innego. 



  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla dzieci - w dalszym ciągu, niezmiennie są najlepsze i żadne inne im się nie równają, ja bardzo polecam! 
  • Kindii pure, bawełniane płatki dla niemowląt - pojawiają się tutaj, bo bardzo dawno temu zrobiłam bardzo duży ich zapas, który musimy po prostu zużyć. Co nie zmienia faktu, że są naprawdę super i warto je mieć u dzieci, tak myślę do 6 miesiąca są jeszcze bardzo przydatne, potem to się używa, żeby zużyć. 
  • Akuku, pachnące woreczki na zużyte pieluszki - ja wiem, że może nie jest to zbyt ekologiczne i może generować dość sporo śmieci, ale myślę, że każdy kto ma dzieci produkujące zużyte pampersy może wiedzieć, że są rzeczy ważne i ważniejsze. My używamy, szczególnie w gości, w restauracji, gdziekolwiek dają radę i nie smrodzimy w miejscach publicznych, więc super. 
  • Bambino, żel do mycia ciała i włosów, 2w1 - kolejny produkt, który bardzo polecam. One są super, dobrze myją wszystko, co trzeba, u nas nie ma żadnych podrażnień ani uczuleń, jest okej. 
  • Marimer baby, izotoniczny, codzienna higiena nosa, spray zawierający 100% naturalną wodę morską - baaaarszo polecam, ten spray jest naprawdę ekstra pod wieloma względami. Mój syn nie znosi odciągania kataru, ale ten spray akceptuje i to nas ratuje w trakcie choroby czy przeziębienia. 
  • Dentosept - A - mini - u nas to jest nasze zbawienie przy ząbkujących, marudzących dzieciach, wygodna aplikacja, wygodne wszystko. Bardzo polecam. 
  • Espumisan - u nas kolejne zbawienie, pomaga zawsze i przy młodszym, jak i przy starszej, kiedy mówi, że boli ją brzuch. Robi robotę. 



  • Etre belle, lash-xpress & hyaluronic, tusz do rzęs - nie pamiętam nic, co, jak i gdzie, i w jaki sposób ten lakier do mnie trafił, ale no trafił i przeleżał i teraz nie nadaje się do użytku. Mam nadzieję, że teraz będę szybciej zużywać kolorówkę. 
  • Skin79, owocowe balsamy do ciała - ja do dzisiaj nie wiem niestety po co to kupowałam, akurat kupowałam jakiś produkt na Skin79 i te produkty były na mega promocji, myślałam, że je zużyję i bardzo długo się łudziłam że będę ich używać, nic bardziej mylnego. Czas się z nimi pożegnać, bo to bezsensu. 
  • Dermedic baby, linum, żel do mycia - ja bardzo żałuję, że nie udało nam się tego zużyć. Co prawda nie mieliśmy też takiej potrzeby, bo skóra naszych dzieci jest normalna i na szczęście bez problemowa. Ale myślę, że żel sam. W sobie mógłby być fajny! 

I ot koniec denka! Strasznie się cieszę, że przez to przebrnęliśmy. Lubię też widzieć ile rzeczy dla dzieci zużywamy. Wiecie ilościowo i w jakim tempie. Zawsze to łatwiej sobie można zaplanować wszystko. Fajnie! I mam nadzieję, że takim samym tempem będę używać resztę kosmetyków. 
A jak tam u Was? Trzymajcie się!