Post tego typu chodzi mi po głowie już od jakiegoś czasu, kiedyś przeczytałam inny wpis jednej dziewczyny, która stwierdziła, że miłość, według niej, jest zdecydowanie ważniejsza niż przyjaźń i wtedy zachciało mi się przedstawić swój własny punkt widzenia, a korzystając z faktu, że jutro jest Dzień Przyjaciela, to chyba jest idealny moment.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że jestem w bardzo udanym związku i mam to szczęście, że posiadam prawdziwych przyjaciół, nawet paru co już w ogóle sprawia, że czuję się jakbym wygrała w totka. Mam komu się wygadać, do kogo zwrócić się z problemem, pogadać o 'dupie i zupie' czy wyjść na piwo, do kina, na spacer, na siłownię, czy po prostu posiedzieć. Nie jestem osobą, która potrzebuje ciągłego kontaktu z ludźmi, na których mi zależy. Poza tym, nie mam też niestety czasu na ciągłe spotkania czy rozmowy, bo tak wygląda życie. Prawda jest taka, że nie rozmawiam z osobami, na których mi zależy codziennie, a raz na jakiś czas kiedy jest jakaś ważna sprawa albo po prostu chce pogadać (też się zdarza). Wiadomo, że każdy ma swoje życie, obowiązki i czasem jest tak, że nie ma się na nic czasu, ale po prostu jesteśmy w stanie to zrozumieć. Nie zmienia to faktu, że jak tylko mam okazję to lecę na spotkanie i czuję się wtedy jakbym rozmawiała z tą osobą i tak codziennie. I właśnie to jest piękne!






