Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty

Denko! marzec 2026r.!

30 marca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Wyobrażacie sobie, że już jest koniec marca? Zbliża się kwiecień, zbliża się Wielkanoc, ja jestem w szoku! Powiem szczerze, że nawet nie zdążyłam sobie uzupełnić kalendarza na marzec, zaplanować, a tu już się kończy miesiąc i w sumie nie ma sensu tego uzupełniać. Masakra! Ten czas leci tak szybko, że ja naprawdę nie nadążam. A wiecie jak jest w księgowości, ledwo zamknę jeden miesiąc, a tu już kolejny do zamykania się szykuje, co u mnie w ostatnim czasie nawarstwiło bardzo! Ale fajnie, lubię jak czas tak szybko leci, lubię to, że dużo rzeczy się zmienia, lubię to, że dzieci są coraz starsze i chcąc nie chcąc z dnia na dzień jest coraz łatwiej, czasem ciężej, a czasem łatwiej. No życie!


Życie, życiem, a blogowo czas na zamknięcie miesiąca, ja bardzo lubię te zamknięcia, uwielbiam też początki i zawsze to celebrowałam. Wiecie, początek miesiąca czas sobie nakreślić, co kiedy się dzieje, w poniedziałek zawsze sprzątałam, prałam i szykowałam wszystko na cały tydzień, początek roku jest dla mnie jakiś taki oczyszczający, tak samo, jak właśnie to denko. Jakoś tak, wtedy ogarniam, jaki jest miesiąc, co się dzieje, gdzie jesteśmy i co nas czeka dalej! No i takie podsumowanie kosmetyków bardzo lubię i zazwyczaj wtedy wychodzi najwięcej, bo jak kosmetyk się skończy, wtedy jest najlepsza recenzja. No to zaczynamy!
 


w ulubieńcach w tym miesiącu jest w ogóle mało, ale są za to produkty, których naprawdę używam nałogowo. I zaczniemy oczywiście od Queen, nawilżany papier toaletowy, dla mnie jest to produkt podstawowej potrzeby, uwielbiam i bardzo mi to ułatwia życie, moje, ale i przy ogarnianiu dzieci w toalecie, jest świetny, dostępny w Biedronce i mega tani! Dalej mamy oczywiście Catrice, Camouflage, korektor do twarzy który zużywam nałogowo i uważam, że jest zdecydowanie najlepszy jeśli chodzi o tańsze korektory, on robi to, co do niego należy, maskuje, sprawia, że pory i cienie są niewidoczne, skóra pod oczami jest pięknie rozświetlona i wygląda zdrowo! A Bioelixire, serum z olejkiem z czarnuszki 3w1 do włosów to mój ulubieniec. Pachnie wspaniale, nawilża i odżywia super włosy, chroni je przed zniszczeniem i bardzo mocno pielęgnuje.


  • Matrix, zestaw do włosów Insta Cure, szampon, odżywka i maska - ten zestaw to jest petarda praktycznie z salonu fryzjerskiego, cały zestaw świetnie pielęgnuje włosy, dzięki tym kosmetykom włosy są super oczyszczone, nawilżone i odżywione. Świetnie mi się te produkty sprawdziły na wyjazdach, kiedy nie chciałam brać całej pielęgnacji, ale zależało mi na tym, żeby włosy prezentowały się super!
  • Treaclemoon, creamy shea butterfly, żel pod prysznic i do kąpieli - i ten żel pod prysznic też się fajnie sprawdził!  Fajnie pachniał, do tego duża pojemność wystarczyła mi na bardzo długo, konsystencja była kremowa i bardzo nawilżająca i odżywiająca. Pierwszy raz się spotkałam z tą marką i czekam na więcej!
  • Eyelure, paletka do brwi - ta paletka do brwi bardzo fajnie mi się sprawdzała, ale niestety spadłą mi tak, że się całą roztrzaskała na kawałki, kolor był bardzo ładny, konsystencja była super kremowa, dzięki czemu brwi wyglądały ładnie, a i były super podkreślone!
  • Clarena, booster with 5% niacynamide serum - to serum było bardzo w porządku, chociaż zdecydowanie było inne niż wszystkie, podobało mi się to, że miało w sobie dodatkowe drobinki, które przy aplikacji się rozpuszczały i dodawały mocniejszego efektu. Skóra byłą ładnie nawilżona i rozjaśniona!


  • Fa, żel pod prysznic - kupiłam ten żel pod prysznic bardzo z braku laku, kupiłam, bo mi brakowało pewnie do darmowej przesyłki i powiem Wam, że to była naprawdę fajna odskocznia, fajna konsystencja, żelowa, kauczukowa, a zapach bardzo ładny, owocowy, świeży i pobudzający! Ale jednak wolę inne produkty, teraz wolę bardziej naturalne produkty, które mają duży wpływ na skórze.
  • Smile more, pasta do zębów - tę pastę do zębów dostałam po mężu z jego kalendarza adwentowego i od razu powiem, średnio. Nic specjalnego, nic nadzwyczajnego, nic takiego, co bym miała zrobić wow. Pasta, nawet nie jak pasta, bo jednak nie dawała tego odświeżenia i oczyszczenia, jak inne pasty. 
  • Sylveco, serum pod oczy i na powieki - to serum było bardzo zwykłe, niby podtrzymywało efekty, jakie miałam dzięki innym produktom, ale mam wrażenie, że nie dawało od siebie nic nowego, zabrakło mi tutaj jakiegoś efektu wow. 
  • Vis Plantis, So!flow, masełko zabezpieczające końcówki włosów - to masełko ląduje w średniakach bo jednak nie jest to moja ulubiona konsystencja do nakładania na włosy, zdecydowanie wolę bardziej konsystencje płynne, tutaj z tym masełkiem zawsze bałam się, że coś pójdzie nie tak, gdzieś nałożę za dużo. 
  • Rituals, maska do włosów, miracle keratin - ta maska może nie miała możliwości pokazania mi całej siebie przez to, że byłą to miniaturka, ale no jednak zdecydowanie mi tu czegoś zabrakło. Niby coś tam nawilżała, coś tam odżywiała, ale jednak za mało, szkoda, że tutaj nie było tego keratin miracle, który mi by się bardzo przydał!

A jak Wasz miesiąc pod kątem zużyć? Coś ciekawego się tu zadziało? A może odkryliście jakieś cudeńka? Czy lecicie ulubieńcami, czy jednak wolicie sprawdzone kosmetyki?


Ostatnie denko 2025r.

03 stycznia 2026


Dzień dobry! Witamy się w 2026! Trochę czasu potrzebowałam, żeby się ogarnąć, ale nie ukrywam ogarniam dalej. Dzisiaj pokonałam szafy moich dzieci, zrobiłam tam porządek i mam przygotowaną wielką kupę prania, moja szafa jest posprzątana, ale muszę ją przejrzeć, a do tego potrzebuję trochę przestrzeni i czasu, bo z tym zejdzie mi na pewno bardzo długo. 
Pozbyłam się też denka jeszcze przed Nowym Rokiem, bo bardzo nie lubię wchodzić w Nowy Roku z toną śmieci. Zazwyczaj ten czas między-świąteczny spędzałam na ostrym sprzątaniu i wyrzucaniu rzeczy, co niestety teraz mając dzieci jest trochę problematyczne. Ale grunt, że mam denko do pokazania i jest to ostatnie denko 2025 roku!


A denko jest takie nawet, nawet. Na szczęście udało mi się coś tam przejrzeć te kosmetyki, więc sporo wyrzuciłam bez zużycia, a i bardzo dużą część oddałam, więc cieszę się z tego, że nie marnują sę u mnie w szafce, tylko mają szanse posłużyć komuś innemu! Także bardzo się cieszę. A na razie zapraszam na denko!


Z ulubieńców oczywiście nie może zabraknąć, Queen, nawilżany papier toaletowy, bez którego ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji, korzystania z toalety, tak samo i ogarniania dzieci. Wiem, że są za i przeciw, ale u nas się sprawdza. No i Garnier, płyn micelarny - top of the top, najlepszy z najlepszych. Nie dość, że skuteczny, wydajny, to i w bardzo przystępne cenie - rewelacja. Z kolei Isana, balsam do ust to jest produkt, który każdy powinien poznać, te balsamy są mega tanie, a genialne jeśli chodzi o suche i podrażnione usta. O Catrice, Camouflage, korektor do twarzy chyba za wiele mówić nie muszę. Korektor jest idealny i sprawdza się jeszcze lepiej! Udało mi się zużyć też Garnier Skin Naturals, Vitamin C, maska do twarzy w płacie, one są zdecydowanie najlepsze, żałuję tylko, że tak mało ich zużyłam, dalej mam problem z tym, żeby częściej znajdować czas dla siebie i robić sobie nawet 10 minut takiego relaksu.


  • Ziaja, marshmallow, karmelizowany peeling cukrowy do ciała, truskawkowy puch - ohh, jak ten peeling pięknie pachniał, a w dodatku miał mój ulubiony różowy kolor, więc prezentował się też wyśmienicie. A wyśmienicie to i pachniał, rewelacja. Działanie było tak samo świetne, skuteczne, sprawiał, że skóra była gładka i niesamowicie miękka, a przy okazji zaopiekowana. Boski!
  • Forget me not, summer evening, perfumowany żel pod prysznic i do kąpieli - matko i ja nie napisałam recenzji tego żelu pod prysznic, a tu już się skończył! Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale żel był naprawdę przyjemny! Pięknie mył, a co najważniejsze nawilżał skórę i pielęgnował. A zapach, był ohh cudowny!
  • Clarena, Hydro ECC Mask, hydroalgowa maska do skóry suchej i odwodnionej - i ta maseczka naprawdę była przyjemna! Uwielbiam maski w płachcie, ale ta hydroalgowa wersja byłą tak przyjemna, chłodząca i orzeźwiająca, że to było bardzo cudowne! Maska przy okazji cudownie nawilża skórę, odżywia ją i sprawia, że wygląda promiennie, zdrowo i cudownie. Jest ukojona, a koloryt wyrównany - mega.
  • Radical, trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy - peelingi do skóry głowy to moje odkrycie tamtego roku! Ten peeling był tak samo świetny, sprawiał, że włosy były cudownie odbite od nasady i czuć było to mega odświeżenie i oczyszczenie włosów. Dla mnie niesamowite jest to, że peeling sprawia, że włosy na całej długości są fajne! 
  • Ziaja, Witamina C.B3 tonik do twarzy przed makijażem i po makijażu - ten tonik to był mój sztos tamtego roku i właśnie on sprawił, że mega polubiłam tonizowanie twarzy za pomocą mgiełki, bez użycia wacika, po prostu zmoczenie twarzy tonikiem, działa to cudownie i daje naprawdę super efekty. A ten tonik jest dodatkowo fajny, bo można go stosować na wykonany już makijaż.
  • Vianek, HERO, pianka do mycia twarzy z niacynamidem - kolejny produkt, który okazał się u mnie hitem. Ta pianka świetnie oczyszczała twarz ze wszystkiego, z makijażu, z zanieczyszczeń, czy po prostu odświeżała skórę twarzy. Był na maksa przyjemny, ale i delikatny i skuteczny, a takie produkty uwielbiam. 
  • Garnier, Vitamin C, rozświetlające serum do twarzy na noc - i kolejne serum od Garnier, które się naprawdę świetnie sprawdza, bo Garnier umie w serum, a ta seria Vitamin C to już w ogóle jest sztos, więc mamy tutaj takie kombo kosmetyczne, że wow! Serum nawilża, odżywia, rozjaśnia i robi dokładnie wszystko to, co trzeba!
  • Golden Rose, róż do policzków - a ten róż do policzków był ze mną naprawdę już z 7 lat. Kupiłam go jeszcze przed ślubem i tak sobie był i był, i tak naprawdę wyrzucam go tylko dlatego, że się zaczął tak kruszyć, że aż się cały rozpadł i już nie było czego składać. Ale był bardzo fajny!
  • Miss Sporty Pump Up - extreme volume, tusz do rzęsy - i ten tusz do rzęs sprawdził się u mnie naprawdę fajnie. Bardzo lubię, kiedy moje rzęsy są idealnie podkreślone, wydłużone, pogrubione, a oczy rzucają się w oczy i zyskują taką ciemniejszą oprawę. Tusz super się sprawdził, a na dodatek był tak lekki, że aż niewyczuwalny na rzęsach - mega!

  • So!flow, antyperspirant z betatiną o zapachu owoców leśnych - ten dezodorant nie był w sumie taki zły, zapach miał całkiem okej, może i nie do końca spełniał moje oczekiwania, bo zdarzały się momenty, że czułam się trochę 'spocona', ale to niebyło standardem codziennie. Jakoś tak, mam swoich ulubieńców w tej kategorii i ciężko mi to przebić.
  • Redblocker, koncentrat naprawczy do twarzy - ten koncentrat stosowałam jak serum. Początkowo efekty były naprawdę szokujące i widoczne, ale z czasem zaczęły słabnąć, skóra się przyzwyczaiła, dał jej co miał i więcej już nic nie był w stanie zrobić. Ale wydaje mi się, że z każdym kolejnym kosmetykiem ciężko jest o efekt wow.


I udało mi się przejrzeć to i owo, i znalazłam niestety trochę kosmetyków przeterminowanych bardzo. Są kosmetyki, które w miarę jestem w stanie zużyć w inny sposób, ale jednak tutaj też już chciałam przestać się oszukiwać. Te kosmetyki są dobre, ale ja niestety nie jestem w stanie czasem zużyć wszystkiego do końca, nad czym bardzo ubolewam. Mamy tutaj kosmetyki masek Faceboom, Nivelazione, Miya, Hean, Lirene, Bielenda, a także Yves Rocher. Niektóre produkty fakt faktem znalazłam po latach totalnie o nich zapominając, a niektóre tak sobie czekały na lepszy moment, który niestety nie nadszedł. 

I, mamy to! Plan kosmetyczny na 2026 roku? Na pewno więcej masek na twarz, bo z tym mam cały czas problem, chciałabym być bardziej systematyczna i może dawać z siebie więcej na social media. Ale na to potrzeba dużo czasu, a ja chwilowo mam na maksa mało czasu. Ale, dobrze jest mieć jakieś cele, żeby mieć się czego trzymać, bo łatwiej jest realizować cele, kiedy się je po prostu ma :). Także trzymamy za nas wszystkich kciuki!

Szczęśliwego 2026!

Denko, kwiecień 2025!

05 maja 2025


Dzień dobry! Mamy maj! Nowy miesiąc i to wiosenny, letni - słońce świeci, pogoda jest fantastyczna i oby tak zostało. Mamy też burze, dużo deszczu - czyli coś, co ja bardzo lubię i nie obraziłabym się, gdyby było tego więcej. Ale, jak na nowy miesiąc przystało, tak ja oczywiście zaczynam sezon na planowanie, ogarnianie i rozkminianie, co w tym miesiącu nas czeka, co musimy zrobić, a na co ja się muszę przygotować mentalnie, fizycznie, bo plany mam dość spore! I muszę przyznać, że fakt, że jest już 5ty mi nie pomaga, dawno nie miałam aż takiej obsuwy i opóźnienia... I aż dziwnie mi z taką przerwą, bo wpisów mam do napisania mnóstwo!


A jak miesiąc się skończył to oczywiście czas na denko! A w tym miesiącu bardzo dużo produktów udało mi się zużyć, sporo nowości, sporo cudowności - no ekstra! Ja się bardzo jaram. Bardzo dużo kosmetyków udało też mi się oddać rodzinie, przyjaciółkom, koleżankom, więc u mnie też w szafce zwolniło się miejsce na nowe. A nowe ostatnio już do mnie przyszło i to nowe jest przefantastyczne.. nie mogę się doczekać aż będę mogła Wam to wszystko pokazywać, bo szykują się naprawdę sztosy. 
A na razie zostaję przy denku, czas podsumowania i ostatecznej oceny, bo czasem po regularnym stosowaniu, pod koniec opakowania trochę mi się przejada kosmetyk, ale już Wam mówię co i jak. 


A w mojej grupie ulubieńców mamy takie produkty, jak BeBeauty, waciki kosmetyczne - oczywiście, moi ulubieńcy, narzekałam swojego czasu, że zmieniły się trochę ich właściwości, ale mam wrażenie, że zmieniły się ponownie i są genialne. Są dosyć cienkie, ale idealnie nabierają produkty i świetnie zbierają makijaż i wszystkie zabrudzenia z twarzy, dla mnie bomba! Dalej mamy Efektima, vege kurkuma&pietruszka, rozjaśniające i udoskonalające hydrożelowe płatki pod oczy i muszę przyznać, że płatki pod oczy właśnie tej marki skradają moje serce za każdym razem. Są świetne, fajne żelowate, lekko glutowate, ale przy tym na maksa przyjemne dla skóry i super relaksują, sprawiają, że spojrzenie wygląda pięknie no i o to właśnie chodzi. A oczywiście Catrice, liquid camouflage korektor pod oczy to mój ulubiony korektor pod oczy, jest mega jasny, ma super konsystencję, genialne krycie i naprawdę robi swoje. I nie mogło zabraknąć tutaj Garnier, vitamin C, rozświetlająca maska do twarzy w płachcie z witaminą C, no te maski są po prostu genialne, świetnie rozświetlają cerę, cudownie nawilżają, odżywiają, ujędrniają, są boskie - uwielbiam je! A Facelle, chusteczki do higieny intymnej to są takie moje przydasie, w różnych okolicznościach bardzo fajnie się sprawdzają. I muszę przyznać, że jestem z siebie skrycie dumna, że zaczęłam znowu używać Schwarzkopf, glisskur ultimate repair, odżywka do włosów w sprayu dosyć regularnie i te odżywki są naprawdę świetne. One super odżywiają, nawilżają, zmiękczają i wygładzają włosy. Są świetne! 



  • Queen, mokry papier toaletowy - ja bardzo lubię takie produkty, tak jak pisałam w różnych okolicznościach, jak np. w trakcie miesiączki takie produkty dają mi na maksa ukojenie, możliwość odświeżenie i podmycia się po prostu, a teraz jak mamy już prawie odpampersowane wszystkie dzieci, to też to robi robotę. 
  • Oriflame, gąbeczka do oczyszczania twarzy - ta gąbeczka u mnie skończyła bardzo szybko źle, ale to zdecydowanie przez moją nieuwagę, pośpiech i w ogóle... Mega ubolewam, bo ta gąbeczka ma fantastyczną strukturę, jest przyjemnie szorstka, ale nie za bardzo, żeby miała podrażniać. Ja jestem zachwycona i na pewno będę miała następną, żeby na maksa wycisnąć z niej to, co się da. 
  • Garnier, PureActive, oczyszczający żel z węglem przeciw zaskórnikom - kolejny żel do twarzy oczyszczający z Garnier i kolejny sztos! On jest mega oczyszczający, czasem się zdarzało, że delikatnie szczypał w oczy, ale nie nazwałabym tego podrażnieniem, bo w dalszym ciągu świetnie oczyszczał całą twarz i to oczyszczał dogłębnie, nie tylko z makijażu, ale super!
  • Isana, sensitive, szampon do włosów - ten szampon do włosów miałam z polecenia i był naprawdę przyjemny, porównałabym go z szampony marki Alterra. Bardzo fajnie oczyszcza, a przy okazji lekko pielęgnuję włosy, co najważniejsze, nie wysusza ich i nie plącze. 
  • LAQ, żel pod prysznic, niezapominajka Rock&Roll - ja kocham te żele pod prysznic, one wspaniale pachną, mają super konsystencję, no i maja genialne składy! Osoby ze skórą wrażliwą będą zachwycone, bo tutaj nie ma prawa Was nic podrażnić, a w tym samym czasie macie super produkt, który pachnie i nie jest, jak te typowe nudne produkty do skóry wrażliwej. 
  • Amaderm, specjalistyczny żel do higieny intymnej - dla mnie płyn do higieny intymnej sprawdził się idealnie, super oczyszczał, mył, odświeżał, nie podrażniał, sprawdzał się w trakcie miesiączki, jak i normalne dni. Bardzo delikatnie pachniał, prawie wcale, więc dla mnie to spoko. 
  • L'Oreal Paris, Revitalift laser, serum do twarzy na noc - jeśli chcecie zacząć przygodę z kwasami czy retinolem to takie sera na początek jest super, nie mamy tutaj wysokiego stężenia retinolu, więc nie ma opcji żeby wyrządzić sobie krzywdę, a w dalszym ciągu mamy fajne działanie złuszczające i oczyszczające. Twarz jest świetna po takim produkcie, taka świeża, promienna i odmłodzona. 
  • Dr Irena Eris,  Algorithm, serum odmładzające do twarzy - kolejne serum do twarzy, które u mnie szło w obrót głównie wieczorami i byłam bardzo zachwycona. Ma dość specyficzny zapach, nie da się do niego przyzwyczaić, ale jest na swój sposób fajny! A serum świetnie nawilżało i nawadniało skórę, ja byłam zachwycona. 
  • Ariana Grande, perfumy - nie muszę więcej mówić, ale uwielbiam perfumy od Ariana Grande, zużywam próbki i mniejsze flakoniki, żeby się tego pozbyć, bo mam ich mnóstwo, ale na pewno Ariana Grande zostanie ze mną na dłużej. 
  • Dr Irena Eris, inVitive, wygłądzający krem naprawczy do twarzy na dzień, spf 30 - marka Dr Irena Eris to moje odkrycie tamtego roku, te kosmetyki są tak fantastyczne, że ja byłam w szoku, że produkty od pierwszego użycia mogą dać na skórze takie efekty, ja od razu czułam świetne napięcie, ujędrnienie, a skóra wydawała się genialna... no ja byłam w szoku, ale to mój fav fav!
  • Kimoco Beauty, Mask Hyaluron, wygładzająca i nawilżająca maska do twarzy w płachcie - ta maska sprawdziła się u mnie na tyle, że ostatnio będąc w Rossmannie kupiłam ich mnóstwo, są w świetnej cenie, bardzo niskiej, a mają super działanie, są przyjemne dla skóry, ładnie nawilżają i odżywiają, więc ja jestem zachwycona i będzie ich tu więcej.


  • So!flow, nawilżający peeling drobnoziarnisty do twarzy suchej i odwodnionej - ten peeling jest fajny, jest dobry, ale dla mnie osobiście jest niewystarczający, ja po prostu lubię mocne peelingi, gruboziarniste, lubię czuć, że faktycznie coś się dzieje na tej twarzy, takie mizianie wolę na plecach, ale wiem też, że są na pewno osoby, dla których taki produkt będzie wystarczający np. ze względu na delikatną cerę. 
  • Soraya, naturalnie, maska do twarzy w płachcie - o niej pisałam niedawno, nie za bardzo się tu zgrałyśmy, nie do końca mi podpasowała, coś tam się działo takiego, co mi nie podpasowało, sama nie wiem, co to było, ale po prostu jakoś nie. 
  • Hebe, gąbeczka do oczyszczania twarzy - jest to średniak, bardzo szybko mi się zużyła, materiał nie do końca, jest troszkę niedopracowana mimo ciekawego kształtu, który jest w stanie dostać się wszędzie, ale gąbeczka jest tania i teraz w świetnej promocji, więc kupiłam jej więcej, bo polubiłam demakijaż jakimikolwiek gąbeczkami, więc tak.


I tutaj bardzo ubolewam, ale niestety produkty mi się przeterminowały i to nie jest kwestia miesięcy, a nawet lat, nie wiem, jak to możliwe, że tak długo one leżały, że ich nie widziałam i ich nie zużyłam, a bardzo żałuję. I tak właśnie żegnamy się z Soraya, botanic retinol, serum do twarzy oraz Efektima, shiny look, wygładzająco rozświetlające hydrożelowe płatki pod oczy, jak i Exclusive, goldcare, płatki pod oczy. No i mega mi szkoda, tym bardziej płatków pod oczy, bo one są świetne. Ale niestety jeśli chodzi o twarz to boję się używać przeterminowane produkty i wolę uważać, co nakładam na twarz. 


No i mamy to! Dawno nie było tak dużego i konkretnego denka, więc nie ukrywam - cieszę się, że coś tu się teraz zadziało grubszego, a i że udało mi się pozbyć kilku rzeczy... Zużywam, przeglądam sukcesywnie rozdzielam po moich najbliższych i wszyscy możemy się cieszyć fajną pielęgnacją. Jaram się! Oby każdy miesiąc taki był, bo zdecydowanie kosmetyków mam za dużo. 
A jak Wasze zużycia w tym miesiącu? Dajcie mi znać!


Denko 2025r. - luty!

08 marca 2025

 
Dzień dobry! Przyszedł czas na denko - z dużym opóźnieniem, w końcu denko, które mam nadzieję, że będzie ciekawsze, a na pewno bogatsze niż poprzednie! W dalszym ciągu nie jest to, to co chciałabym osiągnąć. Najbardziej szkoda jest mi tych wszystkich masek, które mam i po prostu wiem, że jak już zacznę to się zmotywuję i na pewno będę kontynuować. Wiem, że pomocne okazałyby się puste płachty, żebym mogła je po prostu namoczyć i dać dzieciom, bo wiadomo, że przy takich czynnościach to one są najbardziej zaciekawione, więc muszę coś wykombinować po prostu. 


W tym miesiącu nawet, nawet mi poszło z wykańczaniem kosmetyków, z czego jestem bardzo zadowolona. Ale, w dalszym ciągu zapasów kosmetycznych mam naprawdę sporo, więc niedługo nastąpi ponowny przegląd kosmetyków i będę mogła nimi obdzielić moich najbliższych. Ale na razie chciałabym Wam przedstawić moją ostateczną opinię na temat kosmetyków, które się skończyły w lutym - enjoy!


Jeśli chodzi o ulubieńców to mamy tutaj dość szeroki zakres kosmetyków, mamy cos do twarzy, do włosów, a także kolorówkę. Tresemme, keratin smooth, spray termoochronny to zdecydowanie mój fav jeśli chodzi o termoochronę. Świetny aerozol, ładny zapach no i skuteczne działanie - najważniejsze. On jest w drogeriach dość drogi, ale na internecie można fajne promocje wyczaić. Z kolei Mixa, hyalurogel, serum do twarzy dla skóry wrażliwej - kolejny produkt, którym naprawdę można zdziałać cuda na twarzy. To serum fantastycznie nawilża, koi, ratuje wszelkie podrażnienia i sprawia, że skóa jest pięknie nawilżona i odżywiona. Alterra, Naturkosmetik, szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się z biotyną i kofeiną - tutaj chyba nie musze nic mówić, bo pojawiają się te szampony tutaj regularnie, zamieniam tylko wersję, są idealne do wszystkiego. Z kolei Ziaja, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy, liście manuka to produkt, do którego jak widzicie wracam regularnie. Jak tylko poużywam innego peelingu, to brakuje mi tego, ta pasta ma naprawdę dogłębne i świetne działanie, nie ma się do czego przyczepić, tu trzeba tylko używać. A jeśli chodzi o BeBeauty, waciki kosmetyczne są w dalszym ciągu najlepsze i zawsze ich używam. I oczywiście znowu zużyłam Catrice liquid camouflage korektor pod oczy to produkt numer jeden. Mimo że kupiłam teraz do testów inne korektory, to i tak mam wrażenie, że wrócę do tego, idealny odcień, świetne krycie, cudowne rozświetlenie twarzy - po prostu uwielbiam. 



  • Avena Cosmetics, amber złocisty peeling do ciała z drobinkami z bursztynu - ten peeling mimo że nie był gruboziarnisty to powiem Wam, że naprawdę super robił robotę. On przenosił mnie do spa, przenosił mnie w jakieś rajskie miejsce i pod prysznicem czułam się rewelacyjnie. Uwielbiałam peelingowanie tym produktem, bardzo polecam!
  • Himalaya Botanique, pasta do zębów cynamonowa - ta pasta zaskoczyła mnie turbo pozytywnie, ja uwielbiam testować te naturalne pasty do zębów, zawsze jestem mega ciekawa jak się sprawdzą w moim przypadku i tutaj cynamonowa opcja naprawdę daje dużo świeżości, cudownie myje i oczyszcza zęby, robi to bardzo dokładnie i pozostawia po sobie czystość i świeżość - rewelacja!
  • Versace bright crystal woda perfumowana - zakochałam się w tym zapachu i na pewno kupię sobie pełnowymiarowy flakonik. Pięknie pachną, świeżo, kwiatowo, kobieco, zapach zdecydowanie zapada w pamięć i właśnie dlatego go uwielbiam. 
  • MaxFacetor, tusz do rzęs - żałuję, że nie ogarnęłam odpowiednich zdjęć do recenzji tego tuszu do rzęs, ale on naprawdę bardzo fajnie wydłuża, wyciąga rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest bardziej promienne, oczy są otwarte i jest rewelacja. Nie osypuje się, nie rozmazuje się, wszystko jest tutaj jak najbardziej w porządku, więc tusz jest bardzo godny polecenia.
  • Miya Cosmetics, hand.lab peeling wygładzający do dłoni i do paznokci z olejkami - wiem, że strasznie długo zeszło mi żeby go zużyć, mimo że leżał w łazience przy zlewie, to zawsze wszystko robiłam tak w biegu, że po prostu zapominałam. A szkoda, bo ten peeling jest naprawdę świetny, cudownie wygładza i zmiękcza skórę dłoni, pozbywa się suchych skórek, nie podrażnia już istniejących podrażnień, wiecie nic nie piecze. Naprawdę, peeling do dłoni to jest mój must, mimo że nie używałam regularnie, to bardzo lubię!
  • Yasumi, cleansing foam, ryżowa pianka oczyszczająca do twarzy - pianka jest rewelacyjna, uwielbiałam jej formułę, cudowna chmurkowa i przyjemna pianka, piękny zapach, delikatny, relaksujący, boski, działanie fantastyczne. Idealnie zmywała makijaż wraz z gąbeczką do demakijażu, ale i świetnie oczyszczała twarz z wszelkich zanieczyszczeń w dni bez makijażu. Bardzo była fajna!


I przechodząc do higieny intymnej, postanowiłam zrobić oddzielną kategorię, z tego względu, że dość sporo tutaj zostało zużytych rzeczy! I zużyłam powtarzający się już produkt, czyli Ziaja, intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który jest naprawdę fajnym produktem jeśli chodzi o pielęgnację intymną. Mamy tutaj delikatność, ładny zapach, fajne odświeżenie i mycie, dodatkowo produkt jest duży, wydajny i tani, więc super sprawa. I zużyłam też cała masę chusteczek do higieny intymnej, część znalazłam już na końcówce i jakoś tak się złożyło, że w tym miesiącu mamy aż trzy i są to: Facelle, chusteczki do higieny intymnej oraz Revuele, chusteczki do higieny intymnej - dla mnie wszystkie te chusteczki są w porządku, najbardziej zależy mi na niskiej cenie i jak największej ilości w opakowaniu, i żeby się nie rozrywały czy rozwarstwiały, wtedy jestem zadowolona. 


I ot całe denko! W tym miesiącu mamy sporo planów, ja też planuję trochę odpoczynku i relaksu, więc wierzę, że w końcu będę zużywać te wszystkie maski do twarzy, jak i balsamy do ciała. Musze przyznać, że czasem tęsknie za czasem, kiedy miałam dużo czasu dla siebie, miałam slow life każdego dnia i naprawdę dbałam o siebie. Czas do tego wrócić. 


Denko - listopad 2024r

30 listopada 2024



Dzień dobry! I żegnamy się dzisiaj oficjalnie z listopadem! Jutro już zaczynamy grudzień, dla mnie cały miesiąc świętowania świąt, ja już czuję ten christmas vibe i musze przyznać, że jestem wniebowzięta. Bardzo się cieszę, że to już. Ale na razie jeszcze powalczymy ze śmieciami, z moimi zużyciami z listopada. Przyznam szczerze, że myślałam, że będzie ich niewiele, dopóki nie zaczęłam robić zdjęć... No trochę się zaskoczyłam i myślę, że każdemu chwile zejdzie zanim przebrniemy przez to wszystko. Ale musze przyznać, że czasem bardzo dużo się zmienia w trakcie używania kosmetyków.
No i dzisiaj mam dla Was zestawienie zużyć z listopada. Enjoy!



W ulubieńcach są kosmetyki, które pojawiają się tu bardzo często. Zaczynając od Isana, żel pod prysznic - ja je wybieram regularnie, tylko w różnych wersjach zapachowych. One są mega tanie, a robią to, co mają robić. Ładnie pachną, są wydajne, przyjemnie myją, nie wysuszają skóry, no i mi to zdecydowanie wystarcza. Z kolei AA Baby, 3w1 pianka - chmurka, którą ja osobiście uwielbiam. Jest bardzo przyjemna dla dzieci, ma piękny zapach, jest niesamowicie delikatna i bezpieczna dla skóry dzieci. Super! Dalej mamy, Alterra, Naturkosmetik szampon nawilżający bio-owoc granatu to zdecydowanie najlepszy szampon do pierwszego mycia. On zmywa z włosów wszystko, nawet olej, jak i oczyszcza skórę głowy na maksa dokładnie. Rewelacja. A Facelle, chusteczki do higieny intymnej - nie są moim must have z wielu względów, ale muszę przyznać, że fajnie jak są, lubię ich używać w toalecie. A bez Garnier, Vitamin C, super serum na przebarwienia nie wyobrażam sobie już poranków. To serum idealnie wprowadza mnie w pozytywny nastrój i przygotowuje mnie całą na cały dzień. A Catrice, liquid camouflage korektor nie ma sobie równych jeśli chodzi o krycie oraz rozjaśnianie naszego makijażu. Tak samo, rewelacja - jestem wierna!



  • CeraVe, nawilżający pieniący się olejek do mycia - ten olejek bardzo fajnie sprawdza się przy pielęgnacji ciała, naszego czy dzieci. Bardzo go lubię z tego względu, że biorąc go gdzieś an wyjazd, mam jeden produkt dla siebie i dzieci. Mam wtedy pewność, że skóra będzie super oczyszczona, a przy okazji zaopiekowana. Nie wysusza skóry i nie podrażnia jej.
  • Ziaja, ekspresowa odżywka do włosów z kofeiną - ta odżywka okazała się być u mnie dużym hitem, i nie tylko u mnie. Na moich włosach odżywka ekspresowo działała, nawilżała i wygładzała włosy, ale głównie używałam jej u mojej córki na jej cienkich włosach. mam wrażenie, że dzięki niej jej włoski stały się grubsze, dłuższe, końcówki były zdrowsze, bo odżywka działała na nie chroniąco. 
  • Himalaya, detoksykujący żel do mycia twarzy z węglem aktywnym i zieloną herbatą - kolejny produkt do pielęgnacji twarzy, który mi bardzo spasował. Genialnie zmywał makijaż, rewelacyjnie oczyszczał skórę z jakichkolwiek zanieczyszczeń, po prostu robił wszystko, co miał i robił to dobrze, a nawet bardzo dobrze.
  • Garnier, czysta skóra, czarne serum do twarzy z węglem aktywnym przeciw niedoskonałościom - to serum przeze mnie było używane raz na jakiś czas, nie używałam go codziennie, ale i tak naprawdę fajnie się to u mnie sprawdzało. W zależności od potrzeb co drugi trzeci dzień to serum szło w ruch i dzięki temu moja skóra cały c czas utrzymywała naprawdę przyjemny stan!
  • Isana, lakier do włosów, mini - ten lakier od włosów u mnie był już bardzo długo, kupiony tylko ze względu na wielkość, bo taka pojemność jest idealna na imprezy, żeby zmieścić w torebce. Ale lakier i tak, i tak robi robotę, fajnie utrwala fryzurę, a na dodatek nie wysusza włosów. 
  • Facelle, żel do higieny intymnej, mini - i tutaj jest podobnie, jak z produktem wyżej. Potrzebowałam mini wersję, żeby nie brać całej butli i zdaje to swój egzamin. Żel sprawdzał się w porządku, ładnie mył, odświeżał i pielęgnował. Nie robił nic złego, a to jest bardzo ważne.



I przechodzimy do turbo obszernej grupy w tym miesiącu. Jestem z siebie bardzo dumna, że aż tyle masek w między czasie udało mi się zrobić. Miałam bardzo dużo sytuacji, które pozwalały mi na maseczkowanie się. Np. na moim urodzinowym wyjeździe z przyjaciółką w ciągu dwóch dni machnęłam sobie aż 4 maseczki. A jak! Więc oby ta passa u mnie została. 
  • Produkty marki Garnier - nie będę się rozpisywać na temat każdej maski oddzielnie, bo pisałabym to samo. Ale uwielbiam je. One są rewelacyjne. Tkanina jest przemiła, idealnie leży na twarzy, nie spływa z niej nic - wszystko ekstra. Zapach jest zawsze super. A działanie jest rewelacyjne. Nic dodać, nic ująć. Skóra po użyciu jest pięknie nawilżona, odżywiona, zregenerowana, odświeżona i po prostu wygląda pięknie. Uwielbiam to!
  • Clarena, 2 membran carnoniacin mask, maska ze złotą karnozyną, ceramidami i niacynamidem - to kolejna maska, która świetnie się u mnie sprawdziła, a że posiada w swojej membranie złoto, miałam tutaj dodatkowy przyjemny akcent, powiew luksusu, który bardzi mi spasował. Skóra po użyciu również była w świetnym stanie.
  • Skin 79, maska ze śluzem ślimaka - Skin79 to marka, która zna się na rzeczy, wie co ma robić i zawsze robi to dobrze, z kolei śluz ślimaka to składnik, który zawsze zrobi naszej skórze bardzo dobrze. I tak samo było oczywiście z tą maską. 
  • Biotaniqe, aktywnie nawilżająca maska na tkaninie - a tutaj niepozorna, mniejsza saszetka, ale działanie ma tak samo świetne, jak te maski powyżej. Tkanina równie przyjemna i fajna, z kolei efekty na skórze tak samo ekstra. Nic dodać, nic ująć- bomba.


  • Dermacol, Caviar Long Stay, podkład do twarzy - tutaj niestety się zawiodłam, ale rlyko pod względem koloru. ten podkład czeka u mnie bardzo długo aż go w końcu użyję i jak go użyłam, okazało się, że kolor całkowicie mi nie pasuje. Żałuję bardzo, bo wiem, że ten produkt jest fenomenalny i genialnie wygląda na skórze.


I takie mamy denko w tym miesiącu! Jestem z siebie bardzo dumna jeśli chodzi o maseczki do twarzy, mam nadzieję, że utrzymam ten poziom każdego miesiąca i uda mi się dbać o siebie tak, jak w listopadzie. Chociaż nie powiem, jest to dla mnie zawsze problematyczne i wymagające ze względu na brak czasu i odpowiedniej okoliczności. Ale musze postawić na siebie i muszę też zrobić porządki w kosmetykach, bo trochę tego wpadło ostatnio w moje rączki. No i cały czas focusuje się na denkowaniu!
A jak Wasze deko w tym miesiącu? Let me know!


Denko - sierpień 2024 rok!

01 września 2024

Dzień dobry! No i jak się macie? Co u Was słychać? J się na maksa cieszę, bo mamy to! Mamy wrzesień! Co prawda ten pierwszy tydzień września ma być epicko ciepły, ale ja i tak bardzo czuję w powietrzu już nadchodzącą jesień. Tym bardziej dzisiaj jest taka pogoda wprowadzająca mnie bardzo w ten jesienny vibe. Jest przyjemnie, chłodno, ma coś tam popadać, więc ja na to czekam z niecierpliwością. Poza tym, to zawsze początek miesiąca jest u mnie bardzo pracowity pod względem organizacyjnym, muszę rozplanować sobie wpisy i całą resztę. A że tyle się dzieje się dookoła, to przyznam szczerze, nie chce mi się. Czekam na jakiś urlop, na dłuższy odpoczynek i przestrzeń, żebym mogła sobie wszystko poogarniać tak, jak należy,


Ale, jak już mamy początek miesiąca to musi się pojawić i denko. Nawet, nawet jest to denko, chociaż i tak liczyłam na więcej i na lepszy efekt, ale dobre i to. Chociaż ostatnio chciałam przeglądać kolorówkę i odkryłam, że nie mam już żadnego dodatkowego pudełka z rzeczami do makijażu, a to oznacza, że bardzo zmniejszyłam ilość kosmetyków, które posiadam. Wczoraj też miałam okazję i podzieliłam się z żeńską częścią rodziny kilkoma kosmetykami, które się u mnie powtarzają i fajnie! Bardzo się cieszę, bo i tak mam tego dużo, a lubię robić takie czystki raz na jakiś czas i dzielić się nimi z bliskimi.
No, a dzisiaj mam dla Was sierpniowe zużycia i parę słów o nich. 


Ulubieńcy, kategoria, która pokazuje mi jak bardzo lubię niektóre kosmetyki i jak czasem ciężko jest mi się rozstać z niektórymi kosmetykami. Aczkolwiek uważam, że warto mieć sprawdzone produkty, do których zawsze chcemy wracać. I już Wam mówię, co się tu znajduje. Schwarzkopf, got2be volumania lakier do włosów dodający objętości, który wśród wszystkich lakierów, jakie kiedykolwiek posiadałam jest najlepszy, Ładnie pachnie, super utrwala nie przesusza włosów, nadaje super objętości i jest po prostu ekstra. Kolejny produkt to moje odkrycie tego roku, Garnier, Vitamin C, super serum z witaminą C na przebarwienia to jest kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie poranka. On genialne przygotowuje skórę na cały dzień wyzwań, jest idealny pod makijaż i jakąkolwiek pielęgnację, poza tym działa fantastycznie na skórę. A z kolorówki mamy Catrice, Liquid Camouflage, korektor, który ma idealnie jasny kolor, super konsystencję, nie jest lejący się, nie jest rzadki, tylko jest super konkretny i naprawdę robi świetną robotę na twarzy. Standardowo znajdziemy tutaj też BeBeauty waciki kosmetyczne, które w ostatnim czasie się trochę zepsuły, ale jakoś następne opakowanie już było całkiem okej. W dalszym ciągu są zdecydowanie moim numer 1. A do mojego grona ulubieńców wskoczyły oczywiście Martini SPA luxury active, gąbka do demakijażu z węglem aktywnym, które ułatwiają mi demakijaż już dobrych kilka miesięcy, ale naprawdę sprawiają, że mogę użyć każdego produktu do mycia twarzy, a one zrobią główną robotę. Dzięki czemu nie zużywam aż takiej ilości wacików, a zużywam kosmetyki, makijaż jest zmyty i to bardzo dokładnie. I jeszcze jeśli chodzi o dzieci to Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który początkowo był dla mnie bardzo przyjemnym szampon do włosów dla dzieci, ale nie miał jakiegoś cudownego działania na ciemieniuchę. Do czasu, aż zaczelam ogarniać jak go używać, żeby jednak tej ciemieniucha się pozbyć i udało się! Kiedy dość sporo nakładałam tego olejku na skórę głowy, a następne bralam szczotkę do włosów i czesałam, wczesywalam tę pianę w skórę głowy i ciemieniucha powoli zaczela odpuszczać. Wspomoglam olejkiem że słodkich migdałów i się udało! 


  • Sylveco 'zajączek gucio' dla dzieci 3+, pianka do mycia ciała i włosów - ja uwielbiam te piankę, cudownie pachnie, ma genialne nawilżające i odżywiające właściwości, ta pianka jest cudownie delikatna dla skóry dzieci i naprawdę jest mega! U nas się sprawdziła fenomenalnie i od pierwszego użycia jest ogromna różnica.
  • Farmona, tangomania, peeling cukrowy do ciała - ja uwielbiam peelingi cukrowe i to jest kolejny produkt, który jak najbardziej jest w porządku. Bardzo dobrze wygładza skórę, pielęgnuje ją i ma na nią same pozytywne właściwości. Skóra po użyciu jest świetnie wygładzona i nawilżona, uwielbiam!
  • Nadeshiko Japan Tsubaki Oil, regenerująca maska do włosów - o ta maska do włosów to u mnie było odkrycie, ona cudownie i dogłębnie nawilża i odżywia włosy, efekty były widoczne od razu od pierwszego użycia. No naprawdę, czad! Polecam ją wszystkim!
  • Araiana Grande, perfumy Moonlight - to jest mój zapach - przepiękny, głęboki, idealnie intensywny, no naprawdę jest boski. Bardzo żałuję, że mi się już skończył, ale na pewno niedługo zakupię go ponownie, bardzo mi go brakuje. Szczególnie, że zbliża się jesień, a on mega pasuje do takiego chłodniejszego vibe i długich wieczorów.
  • Davroe, szampon i odżywka do włosów - dostałam ten zestaw na keratynowym prostowaniu włosów w salonie HairNewLife i nie spodziewałam się, że te kosmetyki mogą być aż tak fajne! Użyłam je randomowo na wyjeździe i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo włosy były w super stanie, bardzo miękkie, gładkie i cudownie wygładzone. No mega! 



  • The Body Shop, witamina E, krem nawilżający do twarzy - ten krem był fajny, ale nie był jakiś super. Można powiedzieć, że ładnie nawilża i fajnie odżywia, ale w dalszym ciągu nie był to jakiś efekt niesamowity i zaskakujący. Już jakiś czas temu go wykończyłam i zdążyłam o nim zapomnieć, więc to też trochę o nim świadczy. 
  • Himalaya, anti plaque dental cream, ziołowa pasta do zębów - ta pasta do zębów mnie początkowo mega jarała i z tego, co kojarzę ona była całkiem w porządku, ale nie kojarzę żeby była jakaś wybitna znowu. Aczkolwiek, jak na ziołowe pasty to naprawdę uważam, że jest to najlepsza pasta ziołowa jaką miałam i posiadała ona moc!
  • Glow Stars!, bright blink, rozświetlający krem pod oczy - ten krem pod oczy był poprawny i tyle. Na moje potrzeby efekty były, zdecydowanie za słabe. Na pewno fajniej się sprawdzi u osób, które nie mają dużych problemów ze skórą pod oczami. 
  • Bourjois, Healthy Mix, krem BB - ten krem jest bardzo delikatny, ma też dosyć słabe krycie, więc fajnie sprawdzi się u osób, które nie mają dużych problemów z cerą. U mnie całkiem fajnie wyrównuje koloryt, ale nie jest to też jakiś hiper efekt. 
  • Dove, calming, żel pod prysznic - pisałam nie dawno o tych żelach pod prysznic, one są bardzo przyjemne, ale akurat ta wersja zapachowa mi nie podeszła. 



No i pojawia się znowu, kategoria wyrzuconych kosmetyków, które musiałam wyrzucić praktycznie pełne. Jeśli chodzi o Uzdrovisco, fitoaktywny tonik-esencja bezwacikowy nawilżający to u mnie po prostu forma aplikacji nie podeszła, parę razy użyłam i było fajnie, ale codziennie zapominałam i muszę się przestać oszukiwać, że będę używać. Z kolei Dermacol, body mist, mgiełka do ciała, summer breeze uwielbiałam swojego czasu i pachniała genialnie, teraz jak powąchałam ponownie to coś mi nie podpasowało i stwierdziłam, że znowu będzie stać przez najbliższych parę miesięcy, wiec no niestety. 


I tak to wyszło w tym miesiącu, będzie coraz więcej nowości teraz, bo bardzo dużo fajnych kosmetyków do mnie trafiło i są już w użyciu, więc ekstra! A jak tam Wasze użycia w ostatnim wakacyjnym miesiącu?


Denko czerwiec 2024!

30 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Mamy to! Kończymy oficjalnie miesiąc, a żeby było bardziej blogowo to mamy denko, denko dosyć słabe, ale sama cały miesiąc miałam wrażenie, że nic nie zużywałam. Wiedziałam, że denko będzie marne, ale nie wiedziałam, że aż tak. Ale to nic. Na spokojnie, teraz pozaczynałam większość kosmetyków, więc będziemy kończyć w następnym miesiącu. Aczkolwiek w dalszym ciągu mam nadzieję, że w końcu znajdę czas, żeby przejrzeć swoją kolorówkę i uda mi się pozbyć rzeczy, których nie użyje, a po prostu będą leżeć, więc ot jest bezsensu. Ostatnio i tak bardzo dużo mojej pielęgnacji poszło w świat, podzieliłam się z koleżankami i zrobiło się u mnie trochę luźniej, chwilowo!


Ale, na razie skupmy się na tych zużyciach, które mam. Trochę nowości się tutaj trafiło, więc mam dla Was parę nowości, parę produktów, które się regularnie powtarzają, więc enjoy! Standardowo, jak co miesiąc mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej, a na razie cieszmy się tym, co jest.


Na początek będzie to Isana, olejek pod prysznic, który u mnie regularnie jest zużywany do mycia pędzli. Nie używałam go pod prysznic, więc nie mam tutaj rozeznania w tym temacie, ale tak jak większość dziewczyn, zużywam go do mycia pędzli i sprawdza się tutaj znakomicie. Nie mam tutaj nic do dodania, po prostu jest sztos! Z kolei, tak jak co miesiąc macie tutaj też Be Beauty waciki kosmetyczne, ale jak je zawsze uwielbiałam i były zdecydowanie top of the top, tak teraz... mam wrażenie, że coś się tutaj zadziało i zmienili je... Chwilo w dalszym ciągu są moimi ulubieńcami, ale będę je bacznie obserwować i zobaczymy. Ale jeśli również je kupujecie, to miejcie na uwadze, że to już nie są te same waciki, co kiedyś. 


  • Dove, żel pod prysznic, glowing - uwielbiam te żele pod prysznic, one są mega kremowe, fajnie się pienią, bardzo dobrze myję i pielęgnują, pięknie pachną, jest mnóstwo różnych wersji, więc też każdy znajdzie coś dla siebie. o i są też wydajne. On cenowo wychodzą różnie, na pewno są tańsze rzeczy, ale i są droższe, tutaj na pewno fajnie jest się czaić na jakieś promocje. Ale i nie wysuszają skóry, co też jest ważne. 
  • MartiniSPA luxury active, gąbeczka do demakijażu z masłem shea - te gąbeczki to jest zdecydowanie moje odkrycie, one tak pięknie i dokładnie zmywają makijaż za pomocą tego, co akurat mam pod ręką, że aż szok! Nie ma opcji po jakichkolwiek pozostałościach, nie ma opcji, że czegoś nie zmyje, no dla mnie rewelacja, która zaoszczędza pieniądze (są super tanie, a ja nie potrzebuję miliona wacików) i zaoszczędza mój czas. Pod prysznic na szybko używam z jakimś żelem, makijaż zmyty - tak chcę żyć! 
  • L'Oreal Paris, revitalift filler, serum pod oczy - to serum jest zdecydowanie moim ulubionym produktem pod oczy, jakie kiedykolwiek miałam. Pięknie napina i ujędrnia skórę pod oczami, nawilża i odżywia ją, regeneruje po ciężkiej i nieprzespanej nocy, a także sprawia, że spojrzenie staje się świeże i promienne. W dużej mierze jest to zasługa aplikatora, który jest wyposażony w trzy metalowe kuleczki, które dodatkowo chłodzą delikatną skórę pod oczami. Kocham!
  • Catrica, liquid camouflage, korektor pod oczy - nie wiem, jak ja to zrobiłam, że ten korektor wylądował w cudach zamiast ulubieńcach, oczywiście jest to moje któreś z kolei opakowanie i muszę zrobić zapas, bo już mi się kończy to co mam. Ale uwielbiam go, naprawdę robi robotę i pięknie rozjaśnia spojrzenie.
  • OnlyBio, regulujący płyn micelarny szałwia i lewan - kolejny produkt, który u mnie się naprawdę fajnie sprawdził. Zaczynając od bardzo przyjemnego w użytkowaniu opakowania, które jest turbo wygodne i niewymagające, mamy pompkę, która automatycznie moczy wacik i jest ekstra. Twarz również jest oczyszczona, płyn się nadaje do każdego makijażu, jak i do oczyszczenia czy odświeżenia naszej skóry rano. 



  • Matrix, miracle creator, spray wielozadaniowy do stylizacji włosów - ja uwielbiam markę Matrix do włosów, naprawdę uważam, że robią fajne kosmetyki, które ładnie pachną i robią robotę. Aczkolwiek ten spray nie podszedł moim włosom. Niby coś robił, ale ja mam wrażenie, że ostatecznie nie robił za wiele, a na pewno nie było spektakularnej różnicy.
  • Stars from the stars, stars extreme lashes, tusz do rzęs - ten tusz do rzęs miał u mnie moment swojej świetności i tak sobie myślę teraz, że chyba go przeciągnęłam swoim stosowaniem. Patrząc po zdjęciach z recenzji jestem zachwycona efektem, a szczerze zapomniałam o nim przez to, że już pod koniec stosowania ten efekt był coraz marniejszy, A nie ma się co dziwić, prawdopodobnie już był lekko podeschnięty i stąd taka różnica. Mimo wszystko, jednak bym go poleciła ;)



  • Hair in Balance by OnlyBio, termoochrona w mgiełce - do dziś się zastanawiam co się tu zadziało z tym produktem, nie wiem u mnie ta mgiełka bardzo nie działała, atomizer działał ledwo albo wcale, nic z niego nie leciało. Nie wiem czy jest to kwestia wadliwego opakowania, czy ten produkt był zbyt gęsty, jak na bycie w formie w sprayu. Ale coś tu nie pykło. 
  • Cica Clearing, BB Cream - ja ogólnie nie jestem fanką BB kremów, CC i tak dalej. Tym bardziej nie przepadam za takimi próbkami jeśli chodzi o produkty lekko koloryzujące czy nawet fluidy do twarzy. 


I tak się prezentuje denko! Mówiłam, że marne, więc trzymajcie za mnie kciuki, żeby za miesiąc było zdecydowanie lepiej! 

Denko marzec 2024

04 kwietnia 2024

Dzień dobry, dzień dobry! Witamy się w kwietniu! Dzisiaj denko z lekkim opóźnieniem, ale jednak ta wiosenna pogoda nas pochłonęła i chcieliśmy z niej skorzystać najbardziej, jak się da. U Was jak święta? Jak wrażenia? Najedzeni? Ja musze na pewno odpocząć po tych świętach i po tym obżarstwie, jednak jak za dużo to też niedobrze. 


A dzisiaj mam dla Was dość spóźnione denko, mamy już początek kwietnia, a ja dopiero teraz to robię. Ale, tak jak pisałam wyżej, człowiek się czuł w klimat świat i w rodzinny vibe, więc mamy teraz czas, żeby nadrobić wszystko i podziałać tak, jak trzeba. A zapraszam do denka, bo tu zadziało się dużo nowego, więc będzie dużo kosmetyków, których nie było tu jeszcze ! 


Co widać już na samym starcie, że z ulubieńców mam tylko jeden produkt ale jednak bardzo dobry! Tresemme, keratin smooth, spray termooochronny to zdecydowanie mój fav jeśli chodzi o termo-ochronę. Ładnie pachnie, ma fajną konsystencję, bardzo dobrze się rozpyla na włosach i je pokrywa w całości. No i działa, włosy są w dużo fajniejszej kondycji, dzięki temu produktowi. 




  • Vianek, regeneracja, pianka do higieny intymnej z ekstraktem z owoców żurawiny, babki lancetowatej i kory dębu - ta pianka była dla mnie naprawdę super, ekstra konsystencja, przyjemny zapach, przyjemnie działanie, bardzo dobre mycie, odświeżenie i wszystko super. Ale, zepsuło mi się opakowanie, ta pompka nie działała tak, jak powinna i dość szybko się zepsuła. Czy to jest kwestia opakowania, czy ja miałam wadliwą sztukę, nie wiem, ale no coś tu nam poszło nie tak. Ale kosmetyk sam w sobie jest świetny. 
  • Dermedic, hydrain3 hialuro, peeling enzymatyczny - kolejny produkt, który bardzo przyjemnie się u mnie sprawdził. Jeżeli ktoś nie lubi mechanicznych peelingów, to ten naprawdę jest bardzo fajny, skuteczny i polecam. 
  • Anwen, odżywka emolientowy irys - ta odżywka u mnie się sprawdziła najbardziej z całej trójki z zestawu świątecznego. Ładny zapach, przyjemnie otula włosy, nawilża je, wygładza i odżywia. Bardzo się z nią polubiłam! 
  • Martini SPA luxury active, gąbka do demakijażu z węglem aktywnym - ta gąbeczka do demakijażu zdecydowanie namotała w mojej pielęgnacji, ale bardzo się z tego cieszę. Genialna jest! Cudownie zmywa makijaż z każdym żelem, że wszystkim współpracuje cudownie i efektywnie, a to jest najważniejsze. Makijaż jest zmyty, nie ma żadnych resztek nawet tuszu do rzęs, więc naprawdę czad. Będę je używać zawsze! 
  • L'Occitane, krem do rąk, masło she - bardzo mi spasował ten krem do rąk, był niewielkich rozmiarów, ale niesamowicie wydajny, bardzo długo go używałam. Mieścił się wszędzie, więc stosowałam go regularnie, bo zawsze był pod ręką. A najważniejsze to działał, nawilża i odżywia dłonie bardzo ładnie, super sprawa! 
  • Miya, beauty.lab serum nawilżające potrójny kwas hialuronowy [2%] - kolejny produkt, który świetnie się u mnie sprawdził, jego nawilżenie było na mega wysokim poziomie, poradził sobie ze skórą w każdych warunkach, a miałam dość ciężki czas że skóra, że była podrażniona po wszystkim, to serum cudownie łagodziło jakiekolwiek objawy i pielęgnowało naszą cerę cały czas. 
  • Catrice, sensitive gel-to-oil cleanser, żel do demakijażu - kolejny produkt do demakijażu, który super się u mnie sprawdził. Rewelacja, żel zamienia się w olejek i cudownie domywa wszystko, każdy produkt kosmetyczny, jaki znajduje się na twarzy zostaje zmyty w trymiga, więc rewelacja! 



  • Dermacol - love my face - krem do twarzy - tutaj ten krem ładuje w średniakach z tego względu, że był okej, ale jednak niczym super się u mnie nie wybił. Nie podrażnił, nie uczulił, nic złego nie zrobił, ale też nie ma jakichś rewelacji. 
  • Anwen, olej do włosów wysokoporowatych - marakuja - ten olej u mnie też nie zrobił szału, mimo że uwielbiam marakuję i myślałam, że to będzie hit nad hity, ale moje włosy były bardzo przeproteinowane, był puch, były takie sztywne, były bardzo niefajne w dotyku. 
  • Miya - beauty.lab ukojenie, kremowy żel myjący - skończył się u mnie dość szybko, poza tym nie był zły, fajnie zmywał, makijaż wraz z gąbeczką, ale tak w użyciu bez gąbki, to nie wiem, czy by mi się bardzo przydał. 
  • Miya - mySHOWERgel - naturalny żel pod prysznicem z olejkiem makadamia - i ten żel oddałam mężowi że względu na dość mocny męski zapach. To jednak nie dla mnie, ja wolę bardzo kobiece zapachy pod prysznicem. 



Z próbek w końcu sobie przypomniałam, że mam jeszcze parę saszetek do zużycia, a nawet kilkanaście. W końcu postanowiłam zużyć ArganiCare, szampon oraz ArganiCare, maskę do włosów i ta historia zakończyła się dość pozytywnie. Ciekawe produkty, mocno nawilżające i odżywiające.
 


I niestety dwa produkty, jako że już przeterminowane musiały zostać wyrzucone. Miya - body.lab naturalny dezodorant w kremie  oraz Sylveco, olejowa wcierka do skóry głowy, szkoda, ale mi z wcierka i i tak na razie nie po drodze, więc musiałoby poczekać na dalszy czas! 




  • Babydream, extra senstiive, chusteczki nawilżane dla dzieci - nie będę wypowiadać się po raz setny, że te chusteczki są najlepsze i zdecydowanie będę ich używać zawsze. 
  • Sudocrem - na jakiekolwiek podrażnienia nie znam lepszego kremu. 
  • AA baby, szampon w piance - ta pianka u nas się genialnie sprawdziła! Poważnie! Konsystencja i wszystko jest super, 
  • Jordan, pasta do mycia zębów - pasta do zębów, która osobiście bardzo lubię i u nas sprawdza się super. 
  • DentoseptAmini - dla ząbkujących marudnych dzieci, ten produkt jest cudowny i pomaga. Pomaga dzieciom, ale i rodzicom, bo szybko uspokoi nam dzieciaki. 
  • D-vitum, witamina D - o witaminie D chyba nie trzeba przypominać wszystkim, a ta jest po prostu bardzo wygodna w użytkowaniu 
  • Juvit C-  suplementacja witaminy C jest również bardzo ważna.
  • Espumisan - u nas już od jakiegoś czasu nie jest w użyciu, tu znalazłam buteleczkę, która grzała się przy kaloryferze i nie będę jej podawać, ale ogólnie uwielbiam! 


Dobra, w końcu się udało! Wracam już do Was powoli z normalnymi wpisami :) Denko mamy za sobą, oficjalnie zamknęłam kosmetycznie marzec ;). Dajcie znać, jak Wasze zużycia w ostatnim miesiącu?