Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty

Otul się jesienią z Lirene oraz Pepco!

26 sierpnia 2026

 
Czy może być coś lepszego dla jesieniary niż długie wieczory, coraz częstszy deszcz, możliwość zakładania swetrów i otulania się kocami, picie herbaty czy gorącej czekolady? Matko mogę dodać do tego, tylko odpowiednie kosmetyki. Ja uwielbiam jesień, uwielbiam te kolory, uwielbiam świeczki zapachowe, kocham dynie, koce, herbatę z pomarańczą i masą dodatków, uwielbiam cieszyć się z tych małych przyjemności, które mi sprawiają ogromną radość!

I wiecie co? Matko wpadł do mnie tak cudowny box, że ja oszalałam, poczułam już w kościach, że moja ulubiona jesień się zbliża, że już niedługo wyciągnę botki, a gorące prysznice będą dawać lepsze uczucie. Lirene & Pepco ma dla nas pełne ciepła, zmysłowych zapachów i pielęgnacji produkty, który zamienią codzienność jesienną w wyjątkowy moment relaksu. Bo gwarantuje Wam, że jesień da się lubić i można ją pokochać!

@lirene @pepcopl
#pumpkinspice #vanillacaramel #jesien

Najnowsza seria od Lirene to dwie apetyczne linie pielęgnacyjne. Pierwsza z nich to Pumpkin Spice, która rozgrzewa aromatem dyni oraz korzennych przypraw, otula ciało i zmysły zapewniając mocne nawilżenie. Druga to Vanilla Caramel, która jest słodka, jak wanilia i karmel, a przy okazji koi, regeneruje oraz pozostawia skórę aksamitnie gładką. 
Każdy box zawiera kosmetyki, w tym żel pod prysznic oraz balsam do ciała, a także jesienny koc oraz szklankę termiczną. Ja już wszystko testuję i to w najlepszych okolicznościach, bo na wakacjach, a wakacje w Polsce nad jeziorem pod koniec sierpnia potrafią być zaskakująco zimne, więc kocyk, jak i szklanka są w użyciu i cieszą moje oko, jak i duszę. 


Nie musimy się skupiać tylko na pielęgnacji, wiadomo, że na chwilę obecną jest tyle produktów na rynku, że czasem ciężko jest się przebić, ja uwielbiam historie, uwielbiam rytuały, uwielbiam całą tą otoczkę, którą dostaję czasem przy używaniu kosmetyków. Tu jest moja ukochana jesień, która od zawsze i na zawsze kojarzy mi się super pozytywnie, a do tego mam dodatki, które są dla mnie genialne! Otulający, ogromny i miękki koc to must have podczas czytania, podczas chillowania na zewnątrz, kiedy przed oczami jest mgła i gdzieniegdzie przebija się jakieś światło. A że herbaciarą też jestem, to mam hopla na punkcie kubków, uwielbiam gorące herbaty z miodem, cytryną, sokiem z malin lub z lipy, dodać laskę cynamonu, wkroić pomarańczę, ohh w takim kubku z kwiatami w środku to dopiero będzie magia!



Lirene Pumpkin Spice kremowy żel pod prysznic
Ten żel pod prysznic jest mega kremowy, a i ma cudownie otulający zapach. Żel jest delikatny, ale zarazem skutecznie oczyszcza skórę, co jest mega ważne. Formuła pozostawia skórę miękką, gładką i nawilżoną, a zapach uprzyjemnia zdecydowanie całą tą pielęgnację. A ja Wam powiem, że dla mnie prysznic, choć szybki jest bardzo ważny, i zapach jest jeszcze ważniejszy. To jest jedna z niewielu chwil, kiedy jestem sama, kiedy nie słyszę ciągle wołania, czy czegokolwiek, więc uwielbiam odlecieć, uwielbiam zamknąć oczy i się zrelaksować. A z tym żelem mogę się przenieść na farmę, na zachód słońca i po prostu chillować - uwielbiam.



Lirene Pumpkin Spice odżywczy balsam do ciała
A na idealne zakończenie całej pielęgnacji skóry jest oczywiście balsam do ciała, który podbije cudownie zapach, który sprawi, że będziemy pachnieć jesiennie, że się wpasujemy w vibe jesienny tak bardzo, że przesiąkniemy nim całe, a ja to uwielbiam! Balsam do ciała intensywnie pielęgnuje skórę, pozostawia ją miękką, gładką i przyjemną w dotyku. Formuła jest tak bogata, że zapewnia nawilżenie oraz przywraca skórze komfort.


I jak tu nie lubić jesieni? Spadające liście, długie wieczory, można założyć ulubiony sweter, przytulić się do partnera bez stresu, że zaraz nam będzie za gorąco albo usiąść na tarasie, pooddychać chłodnym powietrzem, napić się ulubionego napoju i po prostu siedzieć albo poczytać. Ja naprawdę, przepadłam zakochałam się i tak widzę moje chwile relaksu!


[wpis reklamowy]

Farmona my'bio balsam humektantowy do ciała

08 lipca 2026

 
Dzień dobry, jak tam? Co tam? Co u Was słychać? Powiem Wam, że u mnie jest chwilowe mocne przesilenie, jestem zmęczona, jestem spięta i za dużo się dzieje. Ciężko jest mi czasem wszystko ogarnąć, tak żeby było dobrze, tak żeby się wyrobić i wszystko pospinać. Ehh, ciężko lekko żyć, czekam na jakiś łatwiejszy okres, a mam wrażenie, że najbliższe 2-3 lata nie będą łatwe, ale trzymajcie kciuki. 
Ja za to dzisiaj chcę przejść do balsamu do ciała. Jeśli chodzi o produkty humektantowe kojarzą mi się tylko i wyłącznie z kosmetykami do włosów. Tak samo, jak nie ogarniam dalej równowagi PEH tak samo, nie słyszałam o tym jeszcze w temacie ciała, ale fajnie! Coś nowego, coś ciekawego, a Farmona tutaj dała coś naprawdę przyjemnego!


Farmona my'BIO
balsam humektantowy do ciała





Po pierwsze, dostajemy balsam w bardzo ładnym opakowaniu. Mamy tutaj przyjemną, brązową butelkę, która swoim kolorem chroni jakość produktu i przedłuża jego odpowiednie właściwości. Mamy też pompkę, która u mnie jest zawsze top of the top! Uwielbiam produkty z pompką, one tak ułatwiają stosowanie, że wow! Etykieta jest bardzo w moim guście, bardzo mi się podoba, jakoś tak ta kolorystyka jest super uspokajająca i po prostu przyjemna dla oka.
Balsam ma idealną konsystencję, nie jest ani za gęsta ani za rzadka, jest po prostu w porządku. Świetnie się ją nakłada na skórę, idealnie się rozprowadza, nie klei się, nie lepi i fajnie szybko się wchłania. Nie ma problemu, żeby przejść do zakładania ubrań lub pidżam zaraz po aplikacji, co mi się bardzo podoba! Zapach jest delikatny, ale bardzo ładny, nic konkretnego mi nie przypomina. 




Ten balsam do ciała w użytkowaniu jest bardzo przyjemny i dla mnie jak najbardziej na plus. Bardzo fajnie utrzymuje świetne nawilżenie oraz odżywienie w skórze. Nie powiedziałabym, że ten balsam ma jakieś mocne działanie albo odmienia stan naszej skóry. Co prawda, używałam go też i na świeżo opaloną skórę, może trochę za bardzo i też był okej, ale głównie przy pomocy z innym mocnym produktem. Ten balsam bardzo fajnie pielęgnuje skórę, dba o nią, sprawia, że skóra po użyciu jest głada, miękka i miła w dotyku. Ale są to efekty na skórze w całkiem dobrym stanie. 
Kiedy używałam tylko tego balsamu na opalone ręce, to niestety skóra po zaczęła się łuszczyć, nie była to mocno schodząca skóra, ale w dalszym ciągu było to za mało. Teraz na zregenerowaną skórę ten balsam jest super wysttarczający.



Sama nie wiem, co mam dokładnie myśleć o tym balsamie, z jednej strony jest w porządku, jest wystarczający, ale brakowało mi jakiejś właściwości, która zrobiłaby na mnie mocne wrażenie, brakuje mi efektu wow i brakuje mi jakiegoś pozytywnego szoku. Balsam jest fajny, nawilża, odżywia, ale mam wrażenie, że jest to delikatne działanie, że gdyby skóra potrzebowała mocnej pomocy to ten balsam mógłby nie wystarczyć, ale jako podtrzymanie efektów jest naprawdę super. Tym bardziej fajnie się sprawdził w te upały, kiedy było turbo gorąco, on dawał ukojenie, nie zapychał tej skóry, tylko działał na idealnym poziomie.


Dlatego jest okej, jest fajnie, ale mogłoby być odrobinę mocniej, jakby to nawilżenie intensyfikować to już w ogóle byłoby wow, super! A Wy znacie ten produkt? Co o nim uważacie?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


TUTTI FRUTTI Detox Shot MG Ujędrniający balsam do ciała - gruszka i imbir

27 listopada 2025


Dzień dobry! No w końcu udało mi się znaleźć chwilę, żeby tu przysiąść i coś napisać. Nie będę ukrywać, że ostatnio tego czasu mam coraz mniej, ale tak t zazwyczaj jest przed świętami, kiedy wpadam w prezentowy szał, zaczynam robić wstępne zakupy, kminić, planować, a przy okazji zaczyna się cudowny czas, a mi zależy na atmosferze i na świątecznym klimacie. Bardzo bym chciała stworzyć dzieciom takie cudowne świąteczne warunki, żeby miały co wspominać, a to zajmuje dużo czasu. Ale, jestem i mam nadzieję, że chwilowo będę tu dłużej.
A za to dzisiaj będzie o pysznie pachnącym balsami do ciała, mamy tutaj markę Tutti Frutti, która ma dla nas balsam gruszka i imbir i ohh, przy okazji zadba o nasze ujędrnienie! A to wszystko oczywiście dzięki Pure Beauty, bo jak zawsze w pudełkach są same najcudowniejsze produkty! 


Tutti Frutti Detox Shot MG
Ujędrniający balsam do ciała - gruszka i imbir





Balsam znajduje się w super opakowaniu, mamy tutaj dość smukłą butelkę, która idealnie trzyma się w dłoni. Zatyczka jest na zatrzask, jest mocna i solidna, nie ma z nią w ogóle problemów. Opakowanie jest super, bardzo podoba mi się ten kształt i ta wygoda w użytkowaniu. Do tego mamy kolorystykę, która prezentuje się wspaniale. Bardzo mi się to podoba, jest ładnie, ale i smacznie. Nie ma tutaj żadnych problemów oczywiście z użytkowaniem. Mamy również i wszystkie informacje na opakowaniu. 
Konsystencja jest super lekka, ale i konkretna. Muszę przyznać, że balsam świetnie się rozprowadza po skórze, jest bardzo przyjemnie i miło, a do tego oczywiście pachnąco! Ten słodki zapach unoszący się przy aplikacji jest cudowny, a poza tym utrzymuje się na skórze ta słodycz, co jest mega!



Balsam po nałożeniu na skórę daje cudowne ukojenie, nawilżenie i odżywienie. Skóra po nałożeniu tego balsamu jest miękka, gładka i bardzo miła w dotyku. Balsam sprawia, że skóra się bardzo szybko regeneruje i bardzo szybko wraca do odpowiedniego nawilżenia. Poza tym, balsam ujędrnia skórę, idealnie ją napina i mam wrażenie, że balsam przyczynia się zdecydowanie lepszemu stanu skóry. 
Balsam ma tylko pozytywny wpływ na skórę, nie podrażnia i nie uczula. Ja jestem zachwycona i nie spodziewałabym się, że ten balsam będzie aż tak dobry!



Balsam oczywiście robi wszystko co ma robić i to na najwyższym poziomie. Wspaniale nawilża skórę sprawia, że skóra staje się cudownie miękka, gładka, ale i uelastyczniona i ujędrniona. Efekty są naprawdę super! Fajnie jest też to, że balsam działa bardzo długotrwale, nie ma potrzeby nakładania tego balsamu codziennie, jeśli chodzi o stan skóry, ale dla samej przyjemności ja uwielbiam ten rytuał wieczorny, który mnie relaksuje i odpręża. Dla mnie bomba i na pewno skuszę się na inne produkty z tej serii!

A Wy jaki balsam ostatnio używacie i jest Wasz ulubiony? Bo ja przepadłam, ta Mocna Grusza mnie oczarowała na tyle, że na pewno będę do niej wracać z ogromną przyjemnością!

Trzymajcie się!

[wpis reklamowy]


Mixa SHEA NOURISH odżywczy balsam do ciała

17 listopada 2025

Dzień dobry! I mamy kolejny, nowy tydzień - weekend za nami, szalony weekend, kiedy dzieci naprawdę dawały nam w kość, a mam wrażenie, że ten tydzień też nam może dowalić. Tym bardziej, że ja już czuję w kościach zbliżające się święta i po prostu szaleństwo, zaczynam myśleć o prezentach, a zazwyczaj w tym czasie już jestem w połowie, a teraz? Szok! Ledwo ogarnęłam się na sesję świąteczną, jaką mamy w nadchodzący weekend. 
Ale, na szczęście mamy za to świetny balsam, który może o mnie dbać cały czas. Mixa mnie zachwyciła już jakiś czas temu, a ten balsam zaczęłam używać już na wakacjach! I nie wiem, dlaczego tak długo zwlekałam z tą recenzją, ale pamiętajcie, są produkty, na które warto czekać! A takich produktów znam teraz dużo właśnie dzięki Pure Beuaty box, gdzie zawsze mamy same cuda! No to enjoy!


Mixa - SHEA BUTTER
odżywczy balsam do ciała





Balsam znajduje się w dużym opakowaniu, mamy tutaj pojemność aż 400ml, więc jest to wow! Balsam zdecydowanie wystarcza na bardzo długo i ja to już mogę potwierdzić, balsam był ze mną na wakacjach i dalej mam go dosyć sporo, bo i niewiele trzeba, żeby zastosować na całe ciało. Opakowanie jest ogromnym plusem, ma pompkę, która działa bez zarzutu, a na dodatek można idealnie stopniować ilość wyciskanego produktu na dłoń i uwierzcie mi, że ja daję naprawdę niewielką ilość. Mamy też na opakowaniu wszystkie najważniejsze informacje, więc tutaj super sprawa.
Balsam ma dość lekką i rzadszą konsystencję, nie należy to do ciężkich, gęstych balsamów na wzór maseł do ciała. Tutaj mamy lekkość, ale zaraz balsam się nie rozlewa, nie jest aż tak lejący się, jest naprawdę super! Zapach bardzo delikatny, ale jak już miałabym do czegoś przyrównywać to wydaje mi się, że idealnie połączenie cytrusów z czymś słodkim i kwiatowym. Zapach trochę utrzymuje się na skórze, co jest mega fajne. 


Ja mam wzloty i upadki jeśli chodzi o nakładanie balsamów. Kiedyś kiedyś nakładałam regularnie, codziennie, a czasem nawet i dwa razy dziennie, potem zaczęłam mieć dzieci i wszystko się rozjechało. Teraz, jak jestem w rutynie to oczywiście nakładam balsam codziennie, ale wystarczy jeden dzień, żeby sobie odpuścić i taki jeden dzień zamienia się w dwa tygodnie, a potem walka jest od nowa.
Ja ten balsam wzięłam ze sobą na wakacje nad wodę, jako że jechaliśmy z całą rodziną i dziećmi, chciałam mieć uniwersalnego, co w razie w będą mogli użyć wszyscy. Oczywiście ja się okazałam osobą najbardziej potrzebującą i naprawdę. Ten balsam sprawił, że ja stwierdziłam, że nie ma sensu kupować specjalnych balsamów po opalaniu. To był pierwszy raz, kiedy jako tako się opaliłam, pierwszy raz, kiedy skóra mi nie zeszła i pierwszy raz, kiedy czerwona, mocno spalona i podrażniona skóra doznała natychmiastowej ulgi, takiej że już praktycznie następnego dnia, skóra prezentowała się świetnie! Mi to już wystarczy, jeśli balsam jest w stanie poradzić sobie z czymś takim, to na pewno poradzi sobie ze wszystkim innym.
Balsam świetnie nawilża skórę, odżywia, wygładza i zmiękcza,  zarazem idealnie ją napina i ujędrnia. Nie powoduje żadnego dyskomfortu, łagodzi wszelki podrażnienia i sprawia, że skóra wygląda bardzo zdrowo i ładnie. Dla mnie jest to balsam na chwilę obecną numer 1, a to też dlatego, że ja na całe ciało nie zużywam nawet jednej pompki, jest rewelacyjny pod każdym względem.


Jeśli szukacie balsamu, to już nie musicie. Jest to produkt naprawdę idealny, na lato, na mocne słońce, ale i teraz na zimę, kiedy skóra może odczuć te niższe temperaturę i mroźne chwile. Idealnie ratuje dłonie w momencie kryzysu, a co najważniejsze cały czas pielęgnuję skóra cudownie i utrzymuje nawilżenie na idealnym poziomie. Ja uwielbiam ten balsam, każda jego cecha jest dla mnie cechą idealną, nie ma w nim nic, co bym poprawiła. Balsam działa, jest dla skóry ratunkiem, ulgą, ale i po prostu wsparciem całorocznym. A takich produktów mi trzeba. Do tego jest turbo wydajny i łatwo dostępny. Naprawdę warto go kupić!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

lol

Bandi Body Care emulsja do ciała silnie antycellulitowa

10 lipca 2025

 
Dzień dobry! Czujecie już weekend? Oj, ja bardzo! Marze o tym, żeby się wyspać, żeby leżeć jak najdłużej w sobotę. Trzymajcie kciuki, żeby mój cały dzień z dziećmi skończył się uśmiechem, bo ostatnio mi brakuje dużo cierpliwości, ale jestem bardzo zmęczona. Muszę kiedyś bardzo odpocząć, odetchnąć, nabrać dystansu, ale i zadbać o siebie pod różnymi innymi kątami, wysypiać się, lepiej się odżywiać, suplementować, pić więcej wody. Dajcie znać, jakie Wy macie sposoby na self care ? 
A ja dzisiaj przychodzę do Was z recenzją balsamu do ciała! Tak dawno tego nie było, ale zmuszam się, żeby przynajmniej raz dziennie nałożyć na siebie ten balsam, żeby nie wybiegać szybko z łazienki i ogarniać dzieci, tylko właśnie zrobić coś dla siebie, tym bardziej, że to nie zajmuje pół dnia, a zaledwie kilka minut. Dzięki temu, możecie dziś przeczytać o emulsji do ciała, silnie antycellulitowej od Bandi!


Bandi Body Care
emulsja do ciała silnie antycellulitowa





Balsam znajduje się w tubce białej, ale z kolorowymi napisami. Bardzo podoba mi się to połączenie bieli z różem i pomarańczem, nie jest to coś standardowego, ale bardzo mi się to podoba! Ja w ogóle lubię proste opakowania, ale z drobnym elementem wow, takie które jednak czymś się wyróżniają i sprawiają, że są wyjątkowe. I według mnie te opakowania właśnie takie są, są proste, na maksa estetyczne, ale jednak te kolory dodają tego czegoś.  Przy okazji, tubka jest bardzo wygodna w użytkowaniu, nie wyślizguje się z rąk, Zamknięcie jest w formie zakrętki, jest bardzo szczelne i wytrzymałe. Dodatkowo mamy sreberko, jako zabezpieczenie.
Konsystencja jest bardzo delikatna i przyjemna. Jest lekka, ale zarazem dość treściwa. Kwestia zapachu jest tutaj dość sporna, bo mi nie do końca ten zapach podchodzi. Jest specyficzny, ale nie jest kwiatowy, słodki czy owocowy. Bardziej przypomina mi jakąś bardzo specjalistyczną maść apteczną. Na moje szczęście zapach jest delikatny, nie przytłacza i nie jest aż tak wyczuwalny.


Emulsja jest za to rewelacyjna w użytkowaniu, jest tak lekka i tak przyjemna, że naprawdę bardzo fajnie nakłada się ją na skórę, a następnie rozsmarowuje po całym ciele. Naprawdę emulsja tak cudownie otula ciało, że ja się czuję, jak na reklamach albo jak Kleopatra. Już sama ta czynność masowania ciała jest bardzo przyjemna i wiem, że robi mojej skórze dobrze. Nie dość, że jest to nawilżenie, to nie zapominajmy o masażu, który ma świetny wpływ na naszą skórę.
Oczywiście balsam sprawia, że skóra jest pięknie nawilżona i odżywiona. Po użyciu jest też niesamowicie miękka i gładka, uwielbiam. Moja skóra z tą emulsją bardzo szybko wróciła do dawnego stanu, od razu się poprawiła. Stała się bardziej sprężysta i elastyczna, co mnie bardzo cieszy, bo tęskniłam za tym! Pomaga, żeby skóra była fajnie napięta, co po dwóch ciążach jest bardzo ważne. Jeśli chodzi o cellulit to tutaj masaż, jak i emulsja na pewno mają fajny wpływ na tym i dzięki odpowiedniemu masażowi cellulit jest mniej widoczny. Aczkolwiek jest świadoma tego, że ruch, odpowiednia dieta, duża ilość wypitej wody ma też bardzo duże znaczenie i sam balsam cudów nie zrobi, ale na pewno jest niezłym wspomagaczem.


Ja jestem zadowolona z działania tego balsamu, bo moja skóra rzeczywiście zrobiła się super nawilżona, miękka i miła w dotyku. Brakuje mi troszkę tego ładnego zapachu, jakim możemy się otoczyć, dodatkowo po prysznicu i po prostu ładnie pachnieć. Ale cieszy mnie to, że ten zapach nie jest mocny i w miarę szybko się ulatnia, więc nie przeszkadza mi aż tak bardzo. I oczywiście działanie wynagradza. Emulsja jest bardzo przyjemna w użytkowaniu, balsam się dość szybko wchłania, nie klei się i nie ma tłustej formuły, co ma bardzo duży plus, bo jednak potem ogarniam dzieci i je usypiam, więc dobrze, że mogę spokojnie się do nich przytulać. Pod kątem cellulitu, jeśli robimy masę innych aktywności to ta emulsja na pewno wspomoże i przyspieszy pozbycie się cellulitu, więc fajnie!


Dajcie znać, czy używacie balsamu codziennie, czy jednak co któryś dzień? Czy potrzebujecie konkretnych właściwości balsamu? No i jak jest u Was z zapachem, musi Wam pachnieć, czy jesteście w stanie przymknąć oko? Dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Green Velo balsam do ciała nawilżający

27 kwietnia 2025

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co nowego słychać, co działacie w ten piękny chociaż u nas trochę chłodny weekend? U nas standardowo dużo się dzieje, ja oczywiście opadam z sił, ale to chyba nic nowego. Czekam na dzień, aż będę mogła tu szczerze napisałam, że odpoczęłam, jestem wypoczęta i w ogóle jest pięknie. Muszę sobie to częściej wizualizować i powtarzać, jak mantrę, żeby jak najszybciej to nadeszło. Niby z miesiąca na miesiąc jest coraz łatwiej, a i tak jakoś tak ciężej i trudniej... nie dogodzi. 
Ale za to dogadza mi co innego, bo regularna dostawa najlepszych i najfajniejszych kosmetyków, które gwarantuje nam Pure Beauty Box - box kosmetyczny, na które ostatnio znajduje czas mnie bardzo cieszy! I bardzo mi to pomaga, jakoś tak mam świadomość, że dbanie o siebie to pierwszy krok do spokoju i relaksu. Staram się wygospodarować czas dla siebie, w którym nie jestem mamą, żoną, pracownikiem - kładę się na łóżku z książką, maską na twarzy a balsam może się powoli wchłonąć. I właśnie o balsamie będzie dziś mowa! Green Velo to marka dla mnie nowa, pierwszy raz się z nią spotkałam i.... tak się złożyło, że chcę Wam ją pokazać już dziś! Let's do it!


Green Velo balsam do ciała nawilżający





Balsam do ciała znajduje się w bardzo fajnej butelce z pompką. Kolorystycznie bardzo mi się podoba wszystko. Ten design jest taki prosty, a zarazem uspokajający, mamy tutaj wszystkie wystarczające informacje, jakie są nam potrzebne. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się nic i wyciska nam idealną ilość produktu. Konsystencja balsamu jest treściwa, konkretna, ale za to bardzo lekka. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia po sobie żadnego filmu, nie klei się i nie jest tłusty. Pięknie wnika w skórę.
Zapach jest delikatny, ale naprawdę ładny. Pachnie zarazem świeżo i trochę olejowo. Ale bardzo mi się ten zapach podoba. Co prawda nie utrzymuje się na skórze, ale przynajmniej nie koliduje z naszymi perfumami. 



I powiem Wam, że jestem zachwycona działaniem tego balsamu! Balsam pięknie wnika w skórę, nawilża ją już w głębokich partiach skóry, wygładza i zmiękcza. Skóra po użyciu jest tak przyjemne w dotyku, tak aksamitna, że można się miziać i kiziać w nieskończoność. Zdecydowanie widać, że skóra stała się bardziej elastyczna i sprężysta. I jest to nie tylko cudowny chwilowy efekt, ale długotrwały, Regularnie stosowany sprawia, że stan skóry zmienia się diametralnie i na dłużej. Pry okazji, fantastycznie sprawdza się na skórze po goleniu czy depilacji. Zapobiega powstawaniu podrażnień, a te istniejące pięknie łagodzi.
Wiadomo, że jak już wyrobimy sobie nawyk codziennego stosowania balsamu, to lepiej się tego trzymać. Przynajmniej ja tak mam, że nawet jeden dzień odpuszczenia sobie sprawia, że potem już się ciągnie lawina i jest mi dwa razy trudniej wpaść znowu w tę rutynę. Przy stosowaniu tego balsamu nie musimy się obawiać o nagłe wysuszenie skóry, bo on ma długotrwałe i utrzymujące się efekty.


Ja uwielbiam ten balsam, jestem na maksa zadowolona z jego działania. Sama nie wiedziałam ile się mogę po nim spodziewać, bo tak jak mówiłam marka jest dla mnie totalną nowością - ale ekstrakt z aloesu i olej z awokado w składzie dawały mi dość spore nadzieje. Na szczęście balsam okazał się strzałem w 10, działa fenomenalnie. Idealnie nadaje się na zbliżające się lato, myślę, że też pięknie sprawdzi się potem na opalonej skórze, która będzie pragnęła dodatkowej dawki nawilżenia, nawodnienia, odżywienia i po prostu pielęgnacji. Uważam, że jest to świetny wybór dla każdego. 
A ja na szczęście znowu wpadłam w rytm codziennego nakładania balsamu na skórę i bardzo mi się to podoba!

Jakie balsamy używacie teraz? Jaka pielęgnacja sprawia Wam największą przyjemność? A znacie tę markę? Może macie inny kosmetyk od nich godny polecenia? Czekam na Wasze polecajki!



[wpis reklamowy]

ZIAJA baltic home spa wellness odżywczo-nawilżający krem do ciała

04 stycznia 2025

Dzień dobry! Powoli wracam do żywych, co prawda bardzo powoli, bo niestety po drodze moje przeziębienie zdążyło przejść na dzieci, więc mamy mini powtórkę z rozrywki, która była przed świętami. Mam tylko nadzieję, że wszyscy się ogarniemy i będziemy mogli wrócić do pracy i do przedszkola 8ego, tak jak jest to w planach. Ale pogoda zaskoczyła nas szalonym śniegiem, co postanowiliśmy mimo wszystko wykorzystać, co możecie sprawdzić na moim insta.
A dzisiaj mam dla Was recenzję pewnego cudeńka, które rozkochało mnie w sobie od pierwszego niuchnięcia, takiego zapachu się nie spodziewacie - to na pewno. A całe szczęście za zapachem idzie pełen wachlarz właściwości, które powodują, że ten krem stanie się Waszym must have! Ziaja robi swoją robotę dobrze i to już wiemy od dawna, ale ten krem przebija wszystko. Nie ma się co dziwić, że wylądował w ostatnim pudełku Pure Beauty, bo jest istnym sztosem. 


Ziaja * baltic hope spa wellness *
odżywczo - nawilżający krem do ciała





Nasz krem znajduje się w dość dużym słoiczku odkręcanym, które jest dodatkowo zabezpieczone sreberkiem. Daje nam to pewność, że nikt przed nami do kremu się nie dobierał, a i wydaje mi się, że zawsze jest to jakieś zabezpieczenie przed wilgocią w łazience. Ja już się przyzwyczaiłam do takich opakowań i jak kupiłam sobie drewniane patyczki do nakładania kosmetyków to już inna bajka, nie ma kremu pod paznokciami, wszystko się pięknie nakłada i rozsmarowuje. Wygodnie się używa i na opakowaniu mamy wszystkie informacje.
Zapach tak, jak Wam pisałam jest niesamowity, smaczny, ciachowy, smakuje jak ciepłe święta przy choince. Naprawdę, to jaką aurę on roznosi wokół siebie jest niesamowite i magiczne. Zapach sprawia, że się relaksuję, że odpływam, że zamknę oczy i jestem gdzie indziej - kocham to ! konsystencja jest bardzo treściwa, konkretna, od razu czuć, że mamy doczynienia z czymś genialnym!



I nie ma się co dziwić, że działanie tego kremu jest tak samo genialne. Po pierwsze, nie potrzeba dużej ilości produktu, żeby wysmarować całe ciało, konsystencja jest tak idealnie gęsta i treściwa, że cienka warstwa na skórze robi już swoją robotę. Krem się bardzo ładnie wchłania, pozostawia na skórze cudowne uczucie nawilżenia i odżywienia. Skóra w dotyku jest cudownie gładka, miękka i taka aksamitna. Jest to efekt utrzymujący się dłużej na skórze, więc nie ma aż takiej potrzeby, żeby codziennie używać kremu na skórę. Wiadomo, że regularne stosowanie jest najlepsze, ale nie ma paniki, jak jednego dnia coś się zadzieje.
Poza tym, przy regularnym stosowaniu właśnie można zauważyć znaczące ujędrnienie i uelastycznienie naszej skóry i ciała. Skóra jest sprężysta, co po ciążach cudownie widać na brzuchu. Przy okazji smarowania, masaż powoduje też, że jesteśmy w stanie pozbyć się cellulitu, nie całego, ale krem ma super wpływ na to, że nasze ciało wygląda zdrowiej i młodziej, rewelaca!


No i nie ma co, dla mnie rewelacja! będzie to na pewno mój top produkt w ramach prezentów dla moich bliskich. Tak genialnymi kosmetykami trzeba się dzielić. Nie dość, że działa, to pachnie fenomenalnie, relaksuje i odpręża, a ponadto nie ma problemu z dostępnością i ceną. Takich kosmetyków nam potrzeba więcej w łazience, które działają bez zarzutu i wszystko się w nich zgadza, od początku do końca - bomba!

Macie już jakiegoś ulubieńca w kwestii nawilżania i odżywiania ciała? Myślę, że przy każdej odpowiedzi warto sprawdzić coś nowego, bo możecie się zakochać i znaleźć naprawdę świetne cudeńko!

[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

lol

Biolaven mgiełka do ciała

20 października 2024

 
Dzień dobry! Jak Wam mija niedziela? U nas ten weekend był bardzo męczący, przypałętała się do nas kolejna choroba, ale na szczęście już z niej wychodzimy. Mam nadzieję że następne tygodnie będą lepsze, więc trzymajcie za nas kciuki i życzcie nam dużo zdrówka! 
Za to dzisiaj mam dla Was recenzje bardzo fajnego produktu! W moim przypadku to zdecydowanie pierwszy taki produkt, jak właśnie balsam do ciała w mgiełce matki Biolaven. Byłam bardzo zaskoczona i cieszę się, że jak zawsze Pure Beauty ma takie fajne kosmetyki w swoich boxach. No musicie o tym przeczytać! 


Biolaven, mgiełka do ciała
zapach winogron & lawendy





Nigdy nie spodziewałam się, że zobaczę balsam w opakowaniu z aerozolem, a jednak! Mamy tutaj butelkę wygodną w użytkowaniu, ten spray bardzo fajnie rozpyla balsam na skórę, jest to zdecydowanie coś innego po używaniu masła do ciała. Konsystencja musi być dość rzadka skoro mamy tutaj możliwość rozpylenia balsamu na ciało, co jest naprawdę wygodne! A zapach jest tak piękny, winogronowy, że wow. Zapach jest piękny, dość delikatny ale idealnie wyczuwalny. 
I coś co dla mnie jest bardzo ważne to fakt, że mąż wieczorem zawsze zwraca uwagę na ten zapach i mówi, że bardzo ładnie pachnie! 


Dla mnie ta aplikacja to jest istne wybawienie, uwielbiam! No tak wygodnie się to aplikuje i rozsmarowuje, że wow - istne szaleństwo. Niby nic wielkiego, niby nic odkrywczego, ale u mnie to świetna sprawa. Rozpylamy na ciało, smarujemy i jest pięknie. Nie ma tłustego filmu, nie ma klejenia się, świetnie się wchłania, można się od razu ubrać, no i to jest świetne. 
Jeśli chodzi stricte o działanie, to balsam cudownie pielęgnuje skórę, pięknie ją nawilża, odżywia i regeneruje. Tutaj dostajemy wszystko, czego potrzebujemy. Skóra jest miękka, gładka i w dotyku jest cudowna, no i pamiętajmy o tym, że pięknie pachnie. 
A nie zapominajmy o tym, że mgiełka jest mega uniwersalna, możemy jej też używać na twarz oraz na włosy. Na twarzy robi nam tez robotę, jest to dodatkowa porcja nawilżenia, która pięknie nawilża naszą skórę. Jeśli chodzi o włosy, nie miałam za bardzo możliwości używania jej, ale na pewno na lato się przygotuję i będzie to idealny produkt na wyjazdy, czy nawet na plażę. 


I ta mgiełka zaskoczyła mnie wszystkim, zaskoczyła mnie od samego początku, opakowaniem, tym, że mam balsam do ciała w aerozolu, potem tym, że produkt tak niepozorny potrafi odmienić wszystko. Odmienia skórę na twarzy, na ciele, ale i na włosach! Dla mnie ten produkt jest fenomenalny. I bardzo go wszystkim polecam! 


Więc bardzo, ale to bardzo polecam. Dla mnie produkt genialny, niby nic, niby takie proste, niby produkt uniwersalny, ale w dalszym ciągu on działa świetnie. Znacie go? Używaliście go kiedyś? Dajcie znać, bo ciekawa jestem :) 



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 

The Body Shop, truskawkowe masło do ciała

18 sierpnia 2023

Hi! I co tam u Was ciekawego? Wielkimi krokami sierpień się kończy, wow! I jesień już czuć w powietrzu, mimo że jakieś tam upały były, ale jednak już czuć i widać te dłuższe wieczory. No ja się jaram na maksa.
A na razie zapraszam Was na umilacz zbliżających się jesiennych, długich wieczorów. Masełko do ciała od The Body Shop o przesmacznym zapachu truskawki, które otuli Wasze ciało wszystkim, co trzeba! Jak coś to ja mam jeszcze starą wersję, opis należy już do trochę zmodyfikowanego masełka, więc weźcie pod uwagę, że i szata graficzna się zmieniła :) 


The Body Shop
- truskawkowe - masło do ciała



Balsamy do ciała od The Body Shop to jest całkiem inny wymiar! Poważnie. Tutaj mam akurat mniejszą wersję, która pojawiła się w kalendarzu adwentowym. Takie opakowania nie są moimi ulubionymi, ale z taką konsystencja masła żadne inne nie wchodziłoby w rachubę. Więc ok, ale jestem i tak spoko nastawiona. Konsystencja masełkowa, ale zdecydowanie należy do tych bardziej zbitych i gęstych. Ale jak tylko nałoży się na rękę czy nakłada się na ciało to pod wpływem ciepła staje się mega elastyczne i przemiłe. 
Zapach jest cudowny, pięknie truskawkowy, owocowy, słodki, dość intensywny i mocny, ale tu mi to w ogóle nie przeszkadza, bo zapach jest turbo realistyczny i smaczny. I tak, zawsze jak się posmaruję i wracam do pokoju, mąż chwali, że pięknie pachnę, a to ważne info! 


Po nałożeniu skóra jest cudownie miękka i gładka w dotyku. Czuć cudowne nawilżenie oraz odżywienie. Jakiekolwiek podrażnienia, czy nawet swędzące miejsca po ugryzieniach komara czy innych robal od razu otrzymują ulgę i ukojenie, co jest genialne. Te efekty nie są doraźne, muszę przyznać, że skora jest nawilżona przez długi czas. Ja niestety nie mam czasu na codzienne nakładanie, zapominam, spieszę się i tak się to kończy, że nakładam co któryś dzień. Aczkolwiek to nie jest problem, bo skóra jest cały czas w cudownym stanie. No rewelacja! 



I co ja mogę Wam powiedzieć. Cudowny jest ten balsam. Genialnie pachnie, wspaniale się go nakłada, mimo że jest to dość cięższa konsystencja, ale pod wpływem ciepła dłoni, jest sprawa ułatwiona. No działanie jest fantastyczne, więc naprawdę nie mam tutaj nic złego do powiedzenia. No może ceną, bo jest wysoka to trzeba przyznać, ale jako prezent czy Bardzo, ale to bardzo polecam, bo jest rewelacja! 



RITUALS, peeling i krem do ciała

28 marca 2023


Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? U mnie tutaj na blogu był lekki przestój, ale tyle się ostatnio działo, że ciężko było mi się zmobilizować i znaleźć czas, żeby przysiąść i napisać recenzję. Aczkolwiek w końcu mi się udało, ale powiem, że bardzo fajny był ostatni czas! Byliśmy w papugarni, byliśmy w restauracji, byliśmy z rodzinką, więc spędziliśmy razem czas i było fajnie. Bardzo męcząco, ale fajnie! A teraz, mimo że liczyłam już na cudowną wiosnę, a za oknem pada śnieg, świeci słońce, no dziwna pogoda, ale jeszcze, jeszcze trochę przed nami zanim będzie piękna, ciepła pogoda.


A ja dzisiaj chciałabym Wam przedstawić recenzję dwóch produktów do ciała marki Rituals. Wszystkie moje produkty marki Rituals są niepełnowymiarowe, z tego względu, że miałam je w moim kalendarzu adwentowym. Więc wszystkie są dość małe, ale o dziwo wydajne, więc jestem w stanie coś tam o nich powiedzieć. Myślałam, że uda mi się je wziąć gdzieś na wyjazd zajmą mi mało miejsca w bagażu, ale przestałam się oszukiwać, tak rzadko wyjeżdżamy teraz z dwójką dzieci, że postanowiłam zużywać też te mini podróżne kosmetyki.

The Ritual of Karma, Mild Body Scrub - 
delikatny peeling do ciała



Peeling znajduje się w standardowej tubce, stojącej na głowie, więc powinno łatwo się wyciskać peeling z opakowania. Ale, konsystencja jest tak bardzo gęsta, jest tak bardzo wypełniona drobinkami peelingujacymi, że trochę trzeba się wysilić, żeby nacisnąć tubkę i coś wycisnąć. Zapach jest fajny, dość intensywny, taki trochę miętowy, ale mi się podoba. Wracając jeszcze do tej konsystencji muszę przyznać, że jest ona dość imponująca, naprawdę mam wrażenie, że 90% peelingu to są drobinki peelingujące, które są niewielkie, ale jest ich tak dużo, że wow! 
No i dzięki tej ilości drobinek peelingujacych, produkt zdaje egzamin. Robi dokładnie to co ma robić, czyli wygładzać, wyrównywać skórę, sprawia, że jest miękka i fajna w dotyku. Co prawda nie jest to jakiś cudowny efekt, że aż niesłychany, ale jest w porządku. 
Ogólnie jestem zadowolona, produkt fajny, fajnie, że był w kalendarzu, bo sama z siebie na pewno bym nie kupiła, więc super! 


The Ritual of Ayurveda, Body Cream
Krem do ciała



Balsam, jako niepełnowymiarowe produkt również znajduje się w niewielkiej tubce, przez którą widać, ile produktów zostało nam do końca. Plus za to, że te tubki są wypełnione kosmetykiem praktycznie na full, a nie w połowie. Moje pierwsze wrażenie było niezbyt fajne, zapach jest bardzo perfumowany i mocny, a konsystencja bardzo gęsta, taka że aż ciężko jest go rozsmarować na ciele. I od razu sobie pomyślałam, że jest to przerost formy nad treścią, mocny zapach, droga marka i na tym się kończy.
Ale! Ten balsam naprawdę ładnie nawilża skórę, byłam w szoku, kiedy po kilku dniach niesmarowania się, moja skóra była nadal w cudownym stanie, była miękka, gładka, mocno nawilżona i odżywiona, więc wow!
Jeżeli tylko lubicie mocno pachnące produkty to będziecie zadowoleni. 


W ogóle muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie miałam żadnych produktów marki Rituals, więc cieszę się, że skusiłam się na ten kalendarz, bo coraz fajniejsze kosmetyki jestem w stanie odkryć dzięki niemu. Może szkoda by mi było wydać pieniądze na nie dla siebie, ale muszę przyznać, że na prezent dla kogoś byłabym w stanie wydać więcej pieniędzy, bo są one droższe od standardowych drogeryjnych produktów. Co Wy myślicie na ten temat?