Pokazywanie postów oznaczonych etykietą keratynowe prostowanie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą keratynowe prostowanie włosów. Pokaż wszystkie posty

Mój GLOW UP z hairnewlife!

02 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Pamiętacie mój wpis z tamtego roku Projekt GlowUp, w którym obiecałam sobie, że czas zadbać o siebie, czas skupić się na sobie przynajmniej trochę i czasem, czas być kimś więcej niż tylko mamą. I stało się, dość sporo się zmieniło, dużo się wydarzyło, może nie spełniłam wszystkich swoich założeń, ale jeszcze sporo przede mną. Pracę mam i to zajebistą, moje życie towarzyskie trochę nabrało barw, robię kolejne studia podyplomowe, przyjmuję suplementy i w miarę możliwości dbam o siebie. Więc wow, nie ma tak źle, jak myślałam. Co prawda jeszcze sporo rzeczy bym chciała wcielić w życie, ale jest okej!


W temacie dbania o siebie, powoli, powoli się dzieje. I dziś skupimy się na włosach. W ostatnim roku, sporo się działo. Obcięłam włosy, pofarbowałam na ciemne, zapuszczałam, rozjaśniłam, zaczęłam suplementację witaminy D, więc te włosy zaczęły mocno odrastać i znowu zostały obcięte. Jako że chodzę do pracy, niewiele teraz siedzę w domu, więc zależy mi na tym, żeby te włosy jakoś się prezentowały i zaczęła się tragedia.
Podziwiam wszystkie osoby, które mają krótkie włosy, losie - jak Wy je ogarniacie? Ja męczyłam się miesiąc, ciągle te włosy musiałam prostować, a one i tak nie wyglądały dobrze. Puszyły się, jak cholera, odwijały się, jak szalone, no wyglądały bardzo źle cały czas - a wiadomo, jak to może wpłynąć na naszą psychikę i pewność siebie. Disaster!


I na mojej drodze pojawiła się Angelika z Hair New Life! I zdecydowanie dała nowe życie moim włosom, ale też i ja dostałam nowe życie. Już teraz te krótkie włosy nawet mi się podobają, nie muszę ich prostować, nie muszę się martwić, że wstanę rano i będę miała gniazdo na głowie i znowu cały dzień będę myśleć o tym, że wyglądam źle. Mogę szybko umyć włosy, wysuszyć i zacząć działać, nie muszę planować, żeby dokładnie wyprostować te włosy. Teraz moje życie to bajka, co znacząco wpływa na mnie, na moją pewność siebie i jest mi dużo lżej!


Pakiet Hair New Life, czyli
* Keratynowe prostowanie włosów *
Ten zabieg polega na wprasowywaniu keratyny we włosy, co sprawia, że ubytki we włosach zostają uzupełnione. Włosy są mocniejsze, przestaną się kruszyć, będą miękkie i będą pięknie błyszczeć. Nie mówiąc już o tym, że włosy będą proste, a my możemy cały czas dbać o te włosy i je zapuszczać, bez narażania ich na zniszczenia np. poprzez prostowanie tych włosów. 
* Terapia ultradżwiękami *
Ja bardzo lubię działanie podczerwieni i ultradźwięków i sama mam ochotę sobie kupić ten sprzęt do domu, żeby pomóc maski, olejkom czy specjalistycznym produktów wnikać we włosy mega głęboko! Wzmacnia to cudownie efekt, dzięki czemu włosy są w dużo lepszej kondycji - proste! 
* Hair Dusting, polerowanie włosów *
Zabieg polega na usunięciu możliwie jak największej ilości zniszczonych i odstających kosmetyków. I mimo mocnego cięcia u mnie, nawet nie wyobrażacie sobie, jak sporo takich włosków było! Włosy nie są skręcane ani cieniowane, jeśli zależy nam na za puszczaniu to spokojnie polecam polerowanie włosów, bo to tylko sprawia, że usuwamy to, co powoduje, że fryzura się źle układa i słabo wygląda. 
* Cięcie gorącymi nożyczkami *
Gorące nożyczki uwielbiam i moje włosy też. Dzięki temu, że ostrza są nagrzewane do nawet 140 stopni to obcinane końce się uszczelniają i przestają się rozdwajać, co sprawi, że powinny być mniej lub w ogóle postrzępione.


Moje włosy teraz są łatwe w ogarnianiu, od pierwszego mycia po keratynie są pięknie uniesione od nasady, mają super objętości i są oczywiście proste. Bosko! Na instagramie beautifulduty pojawiła się też rolka, na której widać efekt końcowy po myciu włosów już, więc zapraszam wszystkich do oglądania!
Salon Angeliki znajduje się w Rzeszowie na ul. Bieszczadzka 95! Świetne, piękne miejsce na uboczu w spokojnej okolicy, piękne wnętrze z cudowną atmosferą, gdzie można poczuć się z jak najlepszą koleżanką, a także profesjonalne usługi, które są robione świadomie i bezpiecznie. O to właśnie chodzi! I ja bardzo Wam polecam to miejsce. Ja na pewno będę wracać, żeby podtrzymać ten efekt, a następnym razem włosy już będę miała dłuższe, więc będzie radocha!


[wpis reklamowy]

Keratynowa pielęgnacja włosów z BingoSPA

19 marca 2020


Dzień dobry! Mam nadzieję, że się trzymacie! Pamiętajcie, że osoby negatywnie myślące, stresujące się mają niższą odporność, a jak będziemy uważać,trzymać się razem to damy radę ;). Byleby bez paniki! Ja aż muszę przyznać, że aż mnie ściska jak widzę wszystkich innych ludzi, którzy chcą pomagać, aktywnie działają, restaurację, które dzielą się jedzeniem, salony kosmetyczne przekazujące maski i inne potrzebne artykuły. To jest naprawdę światełko w tej sytuacji ;).


A dziś będzie o keratynowych produktach do włosów od marki BingoSPA. Marka coraz bardziej mi odpowiada, bo zawsze bierze udział w naszych aukcjach charytatywnych i bardzo pozytywnie mi się to kojarzy. A jak miałam możliwość przetestować kosmetyki keratynowe; szampon, odżywkę oraz maskę to ja ze względu na keratynowe prostowanie włosów jestem bardzo na tak!
Keratyna buduje strukturę włosów, te substancje wnikają we włosy, wbudowują się w uszkodzone miejsca, dzięki czemu zwiększa się ich sprężystość i objętość. Ma również działanie zabezpieczające i ochronne.

szamponowe serum keratynowe 100%

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Hydrolyzed Keratin [8], Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutitia Flower Extract, Arnica Montana Flower Extract, Lamium ALba Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Nasturtium Officinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hedera Helia Extract, Calendula Oficinalis Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower Extract, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Disodium EDTA, Citric Acid, DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Serum ma za zadanie natychmiast zregenerować i poprawić kondycję włosów, dodać objętości, ułatwić układanie, wygładzić, a resztę zredukować skłonność do łamania i rozdwajania się końcówek. 

Od szamponu nie wymagam wiele. Dla mnie szampon ma nie plątać włosów, nie wysuszać ich ani skóry głowy, fajnie jak się pieni i super jak ładnie pachnie. Nigdy nie myję włosów samym szamponem, więc nie jestem w stanie określić, czy sam szampon ma jakieś super działanie, mimo że producent obiecuję, że po nim nie ma potrzeby używania innych produktów. 
Keratyna znajduje się na 8 miejscu w składzie, co przyznam, ze jest takim dość spoko wynikiem według mnie, na tyle na ile się znam. Ogólnie szampon ma przepiękny zapach, dość owocowy, cytrusowy, kwiatowy, ale wszystko pachnie po prostu ładnie, Szampon znakomicie się pieni, ale ma w składzie SLS, więc coś za coś. Wygodnie się używa i wylewa na dłoń, mimo że konsystencja szamponu jest dość gęsta.
Ogólnie szampon jest bardzo przyjemny, ładnie pachnie, fajnie myje włosy, chociaż używam go do drugiego 'mycia' takiego bardziej pielęgnacyjnego. Nie plącze włosów i dodatkowo ich nie wysusza, więc fajnie. Mi nic więcej nie trzeba, a i od SLSu nie uciekam jakoś bardzo, ale wiem, że są osoby, dla których będzie skreślony na wstępie ;).


serum odżywka SPA do włosów
keratyna, komórki macierzyste cytrusów

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Ceteareth-20, Cetearyl Alkohol, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract [9], Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Hydrolyzed Keratin [12], Glycerin, Citrus Aurantium Dulcis Callus Culture Extract [14], Xanthan Gum, Parfum, Citric Acid, Methylparaben, Ethylparaben, Sodium Benzoate, DMDM-Hydantoin, BHT.

Serum ma za zadanie odbudować, pobudzić i zregenerować strukturę włosa. Komórki macierzyste mają zdolność zastępowania martwych komórek, zapewniając długowieczność, odnowienie i odbudowanie włosów.

Brzmi pięknie. Tutaj keratyna jest jakoś w połowie składu, trochę dalej komórki macierzyste, a w miarę wcześniej znajduje się spirulina. Ogólnie serum ma dość wygodną butelkę, macie też do dyspozycji pompkę, która bardzo pomaga w dozowaniu produktu. Co prawda pompka daje bardzo niewielką ilość produktu, więc ja na raz wypompowuje pewnie około 10 pompek, jak nie więcej. Konsystencja jest taka średnia, ani za gęsta ani za rzadka, a zapach nie jest w ogóle wyczuwalny. 
Ale muszę przyznać, że to serum jest naprawdę fajne! Włosy mają zawsze ghd po użyciu, są sypkie, lśniące, super odżywione, nawilżone i mięciutkie! Nie mam im nic do zarzucenia, naprawdę czad! Staram się wczesać, wmasować i trzymać tę odżywkę, jak najdłużej i nie zmywam jej jakoś dokładnie, tylko na resztki, które zostały nakładam kolejne maski. Czasem dodaje dodatkowo po dwie pompki do jakiejś maski, jak sobie robię jakiś większy włosing. I to jest naprawdę produkt sztos!

keratynwa kuracja do włosów
ze spiruliną i L-cysteiną

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract [8], Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Hydrolyzed Keratin [11], Cysteine [12], Propylene Glycol, Parfum, BHT, Citric Acid, Methylparaben, Ethylparaben, Sodium Benzoate, DMDM-Hydantoin.

Maska! Powiem Wam, ze ogólnie nie czepiam się jakoś wyglądu, ale ta niebieska odbijająca etykieta mnie akurat dosyć denerwuje, ale to jest szczegół. Dosyć wygodne opakowanie, już się przyzwyczaiłam do tych słoików. Czasem jak mam mokre dłonie to jest mi ciężko odkręcić, ale szczegół. Producent mówi, że =by używać 1/4 nakrętki, ja w sumie i tak teraz mieszam po dwie maski na raz, kiedy moje włosy się do niej dość przyzwyczaiły, więc biorę ile się nabierze, ale i używałam tę maskę samą, żeby zobaczyć co i jak.
Maska też jest sztosem i moim włosom bardzo spasowała. Co prawda keratyna jest też gdzieś tutaj w połowie w składzie, ale to nic. Włosy są sypkie, gładkie, błyszczące, nawilżona i odżywione i naprawdę bardzo moim włosom ta maska służy, również solo. Nie zauważyłam obciążenia, ani nic złego się z nimi nie działo. Dla mnie bardzo pozytywnie!



I tak podsumowując! To powiem szczerze, że ostatnią keratynę miałam robioną może jakoś w połowie lub na początku listopada, czyli jakieś 4 miesiące temu. Włosy po każdym myciu suszę w miarę na szczotce, mniej lub bardziej nieudolnie, haha, ale wychodzi to na plus, bo włosy są w dalszym ciągu proste. Chociaż myślę, że jakby miały schnąć samoistnie to by nie było aż tak kolorowo. Nie zauważyłam jakiegoś dramatu w końcówkach, nie wydają się być takie poszarpane, chociaż wiadomo wszystko zależy od dnia. Może są troszeczkę suche na samych końcówkach, ale nie widzę za bardzo rozdwojeń, albo nie chcę widzieć (!). Ostatnio moje włosy głównie mają ghd, co jest fajne i rosną, jak szalone, co jest jeszcze lepsze ;)!
Nie powiem, czy te produkty uzupełniają mi włosy keratyną i przedłużają efekt keratynowego prostowania, bo nie wiem jak dużo tej keratyny znajduje się w tych produktach, a nie wydaje mi się, żeby było jej tam jakoś sporo. Ale i tak spoko. Ja jestem zadowolona i nawet minimalna keratyna w produktach coś tam na pewno daje.

Znacie te produkty? Koniecznie mi napiszcie! Chyba że polecacie inne produkty keratynowe to ja bardzo chętnie się zaopatrzę i sprawdzę ;)!


Denko, kończące rok 2019!

30 grudnia 2019


Witam Wam po raz ostatni w roku 2019. Kończę ten rok denkiem, bo jakoś od jakiegoś czasu ubzdurałam sobie, że nie chcę kończyć z niepotrzebnymi rzeczami i śmieciami w mieszkaniu, ale na szczęście motywuje mnie to do sprzątania i przejrzenia wszystkich rzeczy.
Przy okazji, życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Spełniajcie marzenia i dążcie do realizacji wszystkich planów. Oby był dobry, bo przecież wcale nie musi być lepszy od poprzedniego. Niech po prostu będzie w porządku.
A wracając do kosmetyków i denka. Co prawda nie miałam czasu, a nawet możliwości zużycia tych wszystkich kosmetyków, które wciąż u mnie zalegają, a to dlatego, że mało byliśmy w domu, otworzyłam świąteczne kosmetyki, więc denkowanie zeszło na dalszy plan  tak jakoś wyszło. Ale porządki pomogły mi w zwiększeniu tej ilości.
No to siup!


Zaczynając od turbo podstaw, ale najlepszych podstaw, czyli Facelle, chusteczki do higieny intymnej, a także BeBeauty, płatki kosmetyczne - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich, po prostu nie. Encanto Brazil, keratynowe prostowanie włosów, uratowało mi włosy w Kenii, zdecydowanie. Nawet nie chcę wiedzieć, co by było gdyby nie ona. Mąż mi zrobił keratynę, poradził sobie świetnie (!), a mój powrót do kręconych włosów stoi po znakiem zapytania, ale to nic, na razie wolę proste włosy! A jeśli mówimy o włosach to nie mogło zabraknąć, Schwarzkopf, GlissKur, ekspresowa odżywka regeneracyjna, supreme length jest genialna i nie wyobrażam sobie ich nie używać, po prostu! A co do ciała, to nie mogło zabraknąć Hean, SLim no Limit, peeling owocowe SPA do ciała, one są genialne, ta fioletowa i limonkowa wersja jest wspaniała, pachną nieziemsko, super wygładzają skórę i nie używam innych, bo te wygrywają zawsze.



  • AA, Beauty Bar, kremowy peeling drobnoziarnisty - co prawda jest to próbka i saszetka, ale naprawdę byłam w stanie użyć go z 2-3 razy i po tych kilku razach efekty były świetne! Skóra była super wygładzona, miękka i promienna, taka zdrowsza więc czad!
  • Hebe, chusteczki odświeżające antybakteryjne - chusteczki służyły nam głównie po tatuażach, kiedy nie było możliwości umyć rąk ani tatuażu (albo było to po prostu problematyczne ze względu na miejsce) i takie chusteczki sprawdziły się u nas genialnie! Mimo wszystko, tatuaże się super wygoiły, więc czad, ale pielęgnacji tatuażu będzie wpis!
  • Biały Jeleń, hipoalergiczne mydło w płynie - to mydło towarzyszyło nam też głównie po zrobieniu sobie tatuaży, byłam przekonana, że jest antybakteryjny, ale i tak nam genialnie służyło i pomogło, nawet nasz tatuażysta był w szoku, że mamy tak super wygojone tatuaże.
  • Dermacol, Caviar MakeUp Long Stay + korektor, fluid długotrwały - on jest genialny. Mam już nowy i całe święta używałam i to, jak mój makijaż wyglądał cały dzień, to był czad! A uwierzcie, że te święta były dla nas męczące, bo jeździliśmy wszędzie, codziennie spaliśmy gdzie indziej i codziennie siedzieliśmy w aucie, nosiliśmy walizki itp, więc ten fluid zdał egzamin rewelacyjnie! Pięknie wygląda na twarzy i nie schodzi z niej dopóki nie użyjecie specjalnych produktów.
  • Yves Rocher, świeczka zapachowa, Pomme rouge, red apple - świeczka z tamtego roku, ale tamta kolekcja były niebo lepsza niż tegoroczna. Ten zapach jabłka był genialny, owocowy, ale i świąteczny i po prostu najlepszy! Świeczka nie powodowała u mnie bólu głowy ani nic, nie była za mocna, tylko wszystko było idealnie wyważone. 
  • Naomi Campbell, cat deluxe, at night - pisałam Wam o tym zapachu, dla mnie jest to mój wymarzony zapach, który zawsze chciałam mieć i w końcu mam (nie wiem, czego tak długo zwlekałam), ale kocham te perfumy i jak tylko skończyłam od razu kupiłam nowe. Zresztą miałam ten zapach na panieńskim, na ślubie, mimo że byłam przekonana, że będzie to inny zapach, ale niespodzianka!
  • Maybelline, Color Tatto 24h - kto pamięta te metaliczne, genialne cienie? Zastanawiam się, czy one jeszcze istnieją, bo akurat ten cień był u mnie zawsze w cenie, uwielbiałam go i używałam go często solo. Rewelacyjnie się sprawdzał.
  • Nizoral, szampon leczniczy przeciwłupieżowy - ponownie po keratynowym prostowaniu moja skóra głowy wysuszyła się trochę za bardzo i spowodowało u mnie łupież, ale tym razem byłam na to przygotowana. I jak tylko zauważyłam, że coś tam się dzieje (jakoś po tygodniu) to od razu użyłam szamponu i łupież się nawet nie rozwinął, tak jak zazwyczaj potrafił. Ten szampon jest genialny! Drugą saszetkę użyłam tak czysto na wszelki wypadek i jestem z nich mega zadowolona.



  • Yves Rocher, żel do mycia rąk, pomarańcza i cedr - mydło, jak mydło, ale akurat ten zapach z tej kolekcji mi średnio podszedł. Przyzwyczaiłam się do niego, ale nie pałam do niego jakąś mega miłością.
  • Venus, olej rycynowy - on niby był spoko, moje włosy nawet się z nim lubiły, ale tak ciężko mi się go używało, że szok. Konsystencja była bardzo gęsta, taka jak syrop na kaszel i mega klejąca, więc miałam wrażenie, że większość olejku zostawało u mnie na rękach niż na włosach, ale sam olej rycynowy muszę kupić w innej postaci. 



A teraz macie produkty, których nie byłam w stanie zużyć z różnych powodów. Część z nich się przeterminowała, części po prostu jakoś w tych wszystkich kosmetykach nie widziałam no i szkoda:

  • Body Boom, peeling kawowy, original i kokos - tu jest mi najbardziej przykro, że ich nie użyłam, bo mega chciałam ich wypróbować, ale prawda jest też taka, że ja nie lubię sama kombinować z kosmetykami. Lubię mieć gotowy produkt do nałożenia. Tutaj niby kombinowania nie ma, ale zawsze myślałam, że ta saszetka mi się rozwali wszystko z niej wyleci., a jest papierowa to pod prysznicem mogłaby nieźle namoknąć. No i nie wyszło, trudno. 
  • Golden Rose, Hean, Essie, ProActive, Glazel, MissX, Softer, Eveline lakiery do paznokci - pozbyłam się ich dużo więcej niż widać tutaj na zdjęciach, ale te akurat idą do kosza, bo się porozwarstwiały, a całą resztę z 30 lakierów mam zamiar rozdać ;).
  • Mini gąbeczki do makijażu - nawet nie wiem skąd je mam i nie wiem do czego miałabym ich używać, profesjonalistką nie jestem, więc wolę używać sprawdzone rzeczy.
  • W7, miniatury pomadek i cieni do powiek - nie używam ich po prostu, rok przeleżały, więc czas się ich pozbyć, bo po co mi to trzymać.
  • Hean paletka cieni; Butterfly róż; Kobo baza pod cienie - trzymałam niektóre z nich pewnie nawet kilka lat, część się przeterminowała, części stwierdziłam, że nie będę używać, więc o - porządki.
  • Life, chusteczki odświeżające o zapachu róży - ja zawsze kupuję takie chusteczki nawilżające i nigdy ich do końca nie zużywam, haha. Jakoś o nich zapominam albo mnie denerwują, bo zamiast odświeżyć dłonie sprawiają, że się kleją i zapasach jest zbyt intensywny i nawet niefajny, więc zazwyczaj je wyrzucam, ale często też kupuję od nowa, sick.


No i tak właśnie wygląda denko! Zamierzam jeszcze dokładniej przejrzeć na dniach całą szafę, kolorówkę itp, ale na razie nie mam na to za bardzo czasu, chociaż i tak się cieszę, bo progres jest!
I teraz mogę wejść w Nowy Rok w miarę bez śmieci. Co prawda, czeka mnie jeszcze ogarnięcie szafy, niektórych półek, ale do przodu, a jak u Was wygląda sytuacja?


Listopadowe denko 2019!

28 listopada 2019


I tak! Ja już jestem w Kenii na mojej podróży poślubnej (w końcu mogę się pochwalić!) - mam nadzieję! Sprawdźcie na instagramie czy doleciałam i co tam działam, bo dzieję się dużo i planów mamy też dużo. Jaram się niesamowicie, ale obstawiam, że na insta macie niezły spam, więc idźcie tam ;).
A tutaj zapraszam Was na denko! Ostatni bardziej kosmetyczny wpis przed zbliżającymi się blogmasami! Jeszcze dwa dni, co mnie cieszy też niesamowicie, tym bardziej, że zacznę je w Afryce - czad. No, dzisiejsze denko nie jest zbyt szerokie, nie ma tutaj wymyślnych i innych produktów, ale myślę, że znajdziecie coś, co Wam pomoże przy dokonaniu wyboru. 


Nie mogło być denka bez Facelle, chusteczki nawilżające do higieny intymnej, a także BeBeauty płatki kosmetyczne. Dla mnie są świetne i używam ich regularnie i nie przewiduję zmian. Tak samo jest z Schwarzkopf, got2be Volumania lakier do włosów dodający objętości. Ja uwielbiam produkty, które robią wszystko. Ten lakier nie tylko działa tak, jak powinien, czyli utrwala fryzurę, nie skleja włosów, nie są sztywne,a cały czas fajnie naturalnie wyglądają. Poza tym, pachnie fenomenalnie, nie mam czegoś takiego, że mnie dusi, jak zazwyczaj od lakierów. Wiecie, że kocham markę Dermacol, tak samo jak i ich serię Aroma Ritual winogronową, stąd pojawił się tu znowu Dermacol, żel pod prysznic. Ten zapach dla mnie jest nie do opisania. Jest po prostu fenomenalny, aja przepadłam i za każdym razem przepadam, kiedy używam tej serii i tych produktów. No i standardowo, Alterra NaturKosmetik, biotyna & kofeina, szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się, dla mnie to jest standard, najlepszy szampony do zmywania wszystkiego z włosów, rewelacja.


  • Resibo, olejek do demakijażu - wiecie, co... ten produkt zmienił całą moją wieczorną pielęgnację i demakijaż. Po prostu się pojawił, użyłam go raz i oszalałam... Nigdy nie byłam za bardzo za olejkami, ale kurde, ten produkt zmywa CAŁY makijaż dosłownie w kilka sekund. Nie mam czegoś takiego, że potem po użyciu np. toniku czy dodatkowego płynu micelarnego da się zauważyć na waciku resztki makijażu. Nie, on zmywa wszystko za pierwszym razem, od razu, w kilka sekund. Nie wiem, jak to robi, ale ubolewam teraz, że mam aż tyle produktów do demakijażu, które muszę po prostu zużyć, a tęsknię za tym bardzo. Ale polecam go Wam, bardzo! Jako prezent, upominek, czy dla siebie, bo to jest sztos.
  • Encanto Brasil, zestaw do keratynowego prostowania włosów - ja zdaję sobie sprawę z tego, że to jest chemia i że to może mieć niefajny wpływ na skórę, na nasze drogi oddechowe i na całą resztę, ale to jak ten zestaw potrafi wyprostować moje włosy to ja jestem zachwycona. Poza tym, ostatnią keratynę wykonał mój mąż, więc każdy może ją zrobić, nie musicie wydawać kroci u fryzjera, a efekt będzie taki sam. Włosy są cudownie proste, gładkie i po prostu rewelacyjne! Ja polecam, jeśli komuś zależy na mega prostych włosach.
  • BingoSpa, kolagenowe mleczko do mycia rąk - niby mydło, jak mydło, ale jednak nie do końca. Teraz już to wiem. To mydło jest niesamowicie kremowe, pachnie wspaniale i super pielęgnuje moje dłonie. Nie zauważyłam wysuszenia, nie miałam ściągniętej skóry, ani nie miałam ochoty natychmiast nakładać jakiegoś kremu do rąk. Po prostu - rewelacja. Aż byłam w szoku, ale mega je polubiłam! 
  • Palmolive, men, Citrus Crush, żel pod prysznic 3w1 - zaczynamy wrzucać produkty dla mężczyzn, jako że mieszkam z mężem to czemu by nie, może akurat któraś z Was robi niespodzianki swoim facetom. Ten żel jest super, pachnie mega, jest dość wydajny, mój mąż go lubi, a ja uwielbiam to jak mój mąż nim pachnie, dla mnie czad!
  • Mexx, black, perfumy męskie - ogólnie bardzo się lubimy z perfumami Mexx, mają w sobie coś takiego innego, coś tajemniczego i intrygującego. Dosyć długo się utrzymywały, zapach był genialny, a perfumy same w sobie nie są jakieś bardzo drogie i są też łatwo dostępne, więc dla mnie i dla nas - ekstra!


  • Bania Agafii, maska do włosów, super stymulująca - dopiero co pisałam o tej masce i powiem Wam, że nie jest z niej jakaś super zadowolona. Może i efekty były dość w porządku, ale nie wiem czemu, konsystencja i zapach mi po prostu nie podeszły. Ja lubię, jak kosmetyk pachnie, jak ma przyjemną konsystencję, bo nie mam zamiaru pielęgnacji traktować, jako katowanie się, to ma być dla mnie przyjemne, fajne i miłe, dlatego ta maska u mnie odpada ze względu na zapach i właśnie konsystencję. 
  • Bio-oil, olejek - Ten olejek może być fajny i ja w to wierzę, ale trzeba być systematycznym i z tym nie ma nawet co dyskutować. A ja systematyczna być nie potrafię, a ten olejek jest u mnie już pewnie z dobrych kilka lat, więc czas w końcu się go pozbyć. Zostaje w średniakach, bo wiem, że na świeże blizny może zdziałać cuda ;)




No, coś słabe to denko na ten miesiąc, ale liczę, że w przyszłym roku ogarnę się z miniaturami, maskami do twarzy i będę zużywać jeszcze więcej!

Encanto do Brasil - keratynowe prostowanie włosów

17 listopada 2018


Większość z Was na pewno nie zna historii moich włosów, która jest dosyć mocno zawiła. Zawsze miałam bardziej proste włosy i wtedy marzyłam o kręconych. O ironio, włosy nagle zaczęły się mocno kręcić, a ja wtedy znowu zapragnęłam mieć proste włosy, więc wzięłam się za prostownice. Co poskutkowało tym, że zrobiły się zniszczone, słabe, wysuszone i same najgorsze rzeczy. O włosy zaczęłam bardzo mocno dbać, żeby jako tako wyglądały i z efektów jestem bardzo zadowolona, ale to jeszcze nie to, tym bardziej, że zaczęłam włosy rozjaśniać, a to im się nie podoba. Z pomocą przyszła mi keratyna, do której podchodziłam już kilka razy i jestem mega zadowolona, że w końcu się zdecydowałam. Dzisiaj opowiem Wam więcej na temat keratynowego prostowanie włosów, bo ma to swoje plusy, ale i spore minusy. Przygotujcie się na dość długi wpis.


Nie będę Wam opisywać poszczególnych produktów, podawać składów, jak to zazwyczaj robię, bo jest to dla mnie bezsensu i chyba nawet nie chcę wiedzieć, co tam tak naprawdę jest. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że jeżeli te produkty są w stanie wyprostować Wasze włosy na dłużej i efekt utrzymuje się do kilku miesięcy, to to musi być magicznie działający syf, sama chemia, szkodliwe substancje, które nie tylko podrażniają skórę, ale mogą wywołać problemy z oddychaniem. Nie bez powodu keratynowe prostowanie włosów przeprowadza się w rękawiczkach, masce i w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Keratynę miałam już robioną 3 razy, a sama robiłam zabieg na innych osobach z kilkanaście, więc uwierzcie  opłakałam i okaszlałam się dużo nad tymi włosami.
No to przechodzę do szczegółów!
Po pierwsze, kosmetyki kupuję na allegro i zawsze są to przelewane produkty. Macie parę różnych możliwości zakupu, kilka pojemności i różne zestawy, wszystko zależy od Waszych osobistych potrzeb. Ja za 100 ml zazwyczaj płacę około 60-70zł. Po drugie, naprawdę musicie przygotować odpowiednio pokój do robienia keratynowego prostowania. Otwarte okno, balkon, a nawet wiatrak okażą się bardzo przydatne. Po trzecie, maska i kilka par rękawiczek to też jest must have. Po czwarte, pamiętajcie o przeprowadzeniu testu, czy produkty Was nie uczulą.


SZAMPON OCZYSZCZAJĄCY. Nie ma sensu używać wcześniej innych szamponów, bo ten szampon jest na maksa oczyszczający. Przekonacie się o tym, jak tylko dotkniecie włosów w trakcie mycia. Ja myję nim włosy 3 razy, bo nakładam bardzo dużo produktów bez spłukiwania na włosy. Za 3 razem włosy są tępe, szorstkie i wtedy wiem, że nic już na nich nie ma. Nie osuszajcie dokładnie włosów, najważniejsze to żeby nie ciekła z nich woda. Jeżeli Wasze włosy szybko schną to koniecznie przygotujcie sobie jakąś butelkę z atomizerem i napełnijcie ją wodą, bo w trakcie nakładania keratyny włosy muszą być wilgotne.
Szampon nie pachnie, ma normalną konsystencję i rewelacyjnie się pieni. Szampon nie powinien Was podrażnić, chyba że będziecie go używać przez kilka dni po przeprowadzonej już keratynie (nie róbcie tego) to możecie spodziewać się łuszczenia się skóry na głowie, łupieżu itp. Ja tak robiłam ze względu na mega ulizane włosy, a liczyłam na to, że część keratyny przy skórze głowy się wypłuka, a włosy będą normalniejsze. Nie pomogło, a nawet zaszkodziło.


PREPARAT PROSTUJĄCY - KERATYNA. Przed użyciem wstrząśnijcie buteleczką i wylejcie ją do jakiejś miseczki, przygotujcie też pędzelek (taki do nakładania farby), ręczniki papierowe albo zwykłe, chusteczki, rękawiczki i nakładamy keratynę na wilgotne włosy, dokładnie tak jak farbę. Nie nakładajcie produktu na skórę głowy, pilnujcie tego odstępu 1-2 cm, bo skóra potrafi mega piec, być zaczerwieniona i ja ostatnio męczyłam się ze strasznym łuszczeniem się skóry, pieczeniem i swędzeniem, na szczęście to mija. Nawet jeśli Wasze włosy kręcą się już u nasady to i tak nie warto. Keratynę również wmasowujemy we włosy, a jak całość jest już nałożona to czekamy 15 minut. Na tym etapie zazwyczaj nie ma problemu ani z zapachem czy łzawiącymi oczami
Męka zaczyna się przy suszeniu. I naprawdę mega ciężko jest wysuszyć włosy pokryte keratyną, jeszcze chłodnym lub średnim powietrzem. Na początku wydaje się to niemożliwe. Oczywiście da się, ale trwa to jakąś niecałą godzinę. Kiedy włosy są już idealnie suche zaczynamy je prostować.
Na tym etapie bez maski się nie obejdzie, a osoba, której robimy keratynę musi mieć przy sobie najlepiej wilgotny ręcznik przyłożony do twarzy, bo inaczej utonie we własnych łzach. Prostujemy niewielkie pasma, po 6-7 razy każde, a keratyna razem z parą unosi się w całym pomieszczeniu. Ten moment jest najgorszy. I czekamy pół godziny. Zapach sam w sobie nie jest drażniący, jest charakterystyczny i dosyć intensywny, ale te opary oddziałują na nas najbardziej.
W instrukcji napisane jest, że jeśli nie chcemy mieć ulizanych włosów to należy prostować je i unosić ku górze. Ale z własnego doświadczenia wiem, że to za wiele nie daje. Po odczekaniu 30 minut myjemy włosy szamponem oczyszczającym i znowu osuszamy włosy delikatnie ręcznikiem i do kolejnego kroku muszą być cały czas wilgotne.


ODŻYWKA PO KERATYNOWYM PROSTOWANIU. Wydaje mi się, że ten krok jest zazwyczaj pomijany w większości, jak nie wszystkich salonach fryzjerskich, ale mogę się mylić. Produkt nakładamy na włosy dokładnie w taki sam sposób, jak preparat prostujący. Czekamy 15 minut i zmywamy, ale nie całość. Według instrukcji powinniśmy zostawić ok. 50% odżywki - zawsze się zastanawiam, jak niby mamy to zrobić, więc nie przywiązuję do tego większej wagi. Odżywkę zmywam wodą, nie robię tego za bardzo dokładnie, wierząc, że coś tam na nich zostaje. Suszymy włosy chłodnym lub średnim powietrzem i prostujemy włosy ponownie, znowu cienkie pasma po 6-7 razy każde. Ten etap nie jest już drażniący, a cieszy, bo to jest ostatni etap, więc wiemy, że po kilku godzinach to już koniec.

Całość może potrwać od 4 do 8 godzin. W zależności od ilości i długości włosów. Włosy można umyć już tego samego dnia, ja keratynę robię do późnych godzin nocnych, więc myję włosy od razu następnego dnia rano ze względu na to, że są strasznie oklapnięte i wyglądają niefajnie. Według producenta, należy też pamiętać o odpowiednich szamponach bez SLS i SLES, ale ja na to też nie patrzę, a efekty utrzymują się na moich włosach bardzo długo, a nawet mam wrażenie, że keratyna w nich zostaje na stałe.


Jakie są moje odczucia?
Włosy są super proste, odżywione, gładkie, lśniące, wyglądają na maksa zdrowo, wszystkie ubytki są uzupełnione, więc wizualnie - rewelacja. Wygoda jest też we współpracy z tymi włosami. Nie trzeba nakładać maski, odżywek, nie trzeba ich układać, bo wszystko jest idealne. Ale czy na pewno?

Wszystko zależy od włosów. Po pierwszej keratynie miałam mega ulizane włosy, z którymi męczyłam się jakiś miesiąc. Za drugim razem, efekt już nie był aż tak ulizany, ale pojawiło się lekkie podrażnienie skóry głowy. A za trzecim razem, włosy miałam już fajnie puszyste i uniesione od nasady po jakichś niecałych dwóch tygodniach, ale za to skóra głowy łuściła mi się okropnie, co pojawiło się po jakimś tygodniu od zrobienia keratyny i męczyłam się z tym ok. 2 tygodnie. Wszystko minęło, ale skóra została podrażniona, była zaczerwieniona, piekła i swędziała. Poza tym, jak wykonuję komuś zabieg keratynowego prostowania to przy prostowaniu włosów rzadko kiedy nakładam rękawiczki, bo jest to po prostu niewygodne, a to wiąże się z tym, że skóra na dłoniach i opuszkach palców pęka i też lekko schodzi. Więc keratyna to nie tylko łzawienie i kaszlenie podczas przeprowadzania zabiegu. Musze za to przyznać, że kosmetyki nie niszczą ubrań ani dywanów, zdarza się ze coś tam poleci, ale wszystko fajnie się spiera i nie ma po tym śladu.

Jak jest z włosami po kilku miesiącach od przeprowadzenia zabiegu?
Moje włosy ostatnio szybko rosną, więc po keratynie wyglądają mega śmiesznie. Połowa włosów od nasady się kręci i to tak pięknie się kręci, a od połowy do końców są hiper proste. Staram się wtedy ich mimo wszystko nie prostować, więc suszę włosy, żeby wyglądały jakoś. A wiadomo przy większym i ważniejszym wyjściu włosy wyprostuję. Jak wspominałam wcześniej, nie patrzę na składy i używam kosmetyków z SLS'em, ale nie widzę, żeby keratyna wypłukiwała się z włosów.
Zdarza mi się,że włosy kręcę na prostownicę. I w miarę fryzura utrzymuje się na takich keratynowych włosach. Nie jest to efekt całonocny, ale i tak jest w porządku. Mimo wszystko, ja  jak na razie do keratyny nie wrócę, bo za niecały rok biorę ślub, a wolę mieć fajnie podatne włosy na układanie moich fantazji ślubnych, niż włosy śliskie, z których za dużo nie będzie się dało zrobić.

[Update: 28.05.2020r.] W końcu zrobiłam zdjęcie, żebyście mogli zobaczyć porównanie i efekty keratynowego prostowania. To zdjęcie dzieli jakieś 4-5 godzin, dwa mycia i dwa prostowania, ale uwielbiam ten efekt i ten luz z włosami!

Słyszałam, ze włosy po keratynowym prostowaniu się niszczą...
Według mnie jest to jeden wielki bullshit. Włosy po keratynie są odżywione, gładkie, nawilżone i mięciutkie w dotyku, dlatego przestajemy o nie dbać. Nie czujemy potrzeby nakładania odżywek, masek, oleju i innych produktów, które zazwyczaj aplikowałyśmy na włosy. Po wypłukaniu się keratyny, nagle wychodzą na wierzch wszystkie ubytki i włosy są w strasznym stanie, bo o nie nie dbałyśmy - proste.
Mnie keratyna ratuje, bo zachciało mi się je nagle rozjaśnić. Do rozjaśniania miałam dwa podejścia. Pierwsze skończyło się ścięciem włosów do ramion, a za drugim razem miałam już zrobioną keratynę, więc włosy były wzmocnione i przetrwały! Jak coś to ja najpierw robię keratynę, a po minimum dwóch tygodniach idę rozjaśniać włosy. Poza tym, moje włosy powoli odżywają. Te co odrastają pięknie się zaczynają kręcić, są miękkie i zdrowe, co jest na maksa fajne, ale to zasługa tego, że ich nie prostuję, nie katuję niczym innym i nie zapominam o regularnym dbaniu o nie. Dalej olejuję włosy, używam odzywek, masek i kolejnych odzywek bez spłukiwania, tak samo, jak olejków na końcówki. Moja pielęgnacja włosów się nie zmieniła.

Keratyna w domu, a w salonie fryzjerskim.
Nie zrozumcie mnie źle, ale nigdy nie poszłabym na keratynowe prostowanie włosów do salonu fryzjerskiego. Zdaje sobie sprawę z tego, że produkty u fryzjera są pewnie bezpieczniejsze, zabieg jest wykonany w 100% prawidłowo, ale kosztuje kilkaset złotych, siedzicie u fryzjera kilka godzin i marnujecie czas, czego ja nie znoszę. Poza tym, byłoby mi szkoda męczyć fryzjerki, żeby stały i robiły tą keratynę, a z koleżankami w domu to co innego. Wydacie mniej pieniędzy, będziecie w domu, więc w między czasie możecie coś zrobić, a to sprzątać, pranie, obiad, zjeść coś normalnego i nie marnujecie bezsensu czasu. Co więcej z koleżankami możecie się napić, nagadać, spędzicie razem czas, a na to zazwyczaj nie ma czasu, więc 2w1. Sam zabieg nie jest aż tak skomplikowany i na pewno dacie radę zrobić ją komuś innemu. Słyszałam o przypadkach osób, które robiły keratynę same sobie. Podziwiam i szanuje ,bo ja sobie nie dałabym rady tego zrobić ;).

Czy warto się tak męczyć, żeby mieć proste włosy..?
To już zależy od Was. Opisując wszystko krok po kroku miałam wrażenie, że opisuję jakieś tortury i zastanawiałam się po, co ja to w ogóle robiłam. Łzy, kaszel, podrażnienie, oklapnięte i ulizane włosy, trwa to strasznie długo i te produkty mogą być naprawdę niebezpieczne dla naszego organizmu. Ale to jest tylko chwila przy kilku miesiącach spokoju. Wystarczy uważać, słuchać się zaleceń, a efekty będą bardzo długotrwałe. W tym czasie spokoju, kiedy włosy wyglądają zdrowo, są nawilżone i odżywione możemy skupić się na ich pielęgnacji, na dbaniu o te, które nam odrastają, więc może to być fajna opcja na czas przejściowy, kiedy nie chcemy ścinać włosów, bo szkoda nam długości albo źle się czujemy w krótkich.

Obecnie jestem po jakichś 3 tygodniach od ostatniej keratyny i jest to moja ostatnia keratyna, jak na razie. Włosy będę rozjaśniać na różnych podkładach typu ola-plex, więc wierzę, że nie ulegną zniszczeniu. Standardowo, jak to na kobietę przystało, obecnie marzę o powrocie do kręconych włosów, co się pewnie zmieni w między czasie tysiąc razy. Na chwilę obecną inspiruje i motywuje mnie Magda z bloga Curly Madeleine, czyli jak pokochać kręcone włosy? Jej włosy są rewelacyjne, poza tym, dziewczyna zna się na rzeczy i wie co mówi. Jej blog i kanał na youtube to kompleksowa encyklopedia dla kręconowłosych, więc jeśli ktoś z was nie lubi swoich fal czy loków i zastanawia się nad keratyną to okej - możecie spróbować i na pewno będziecie zadowolone z efektów końcowych. Ale najpierw może akurat polubicie swoje włosy, nauczycie się wydobyć z nich to, co najlepsze i nie będziecie musiały się truć? Blog Magdy na pewno Wam w tym pomoże.

Mam nadzieję, że wspomniałam dzisiaj o najważniejszych rzeczach związanych z keratynowym prostowaniem włosów. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to dajcie znać w komentarzach, a przygotuję drugą część związaną już z Waszymi pytaniami, a'la Q&A.


Denko #15 październik
Cuda i buble

10 listopada 2017



Ostatnio coś nie wyrabiam się na czas z denkiem ;). Tak mi czas szybko ucieka, a puste opakowania leżą i zbierają się kolejne na nowy miesiąc i tak mi się wszystko przeciąga w czasie. Denko nie jest jakieś wielkie, ale coś tam się znalazło. Produkty same w miarę w porządku, więc tym razem bubli nie ma. Dobrze, źle? Chyba spoko, ale jakoś lubię Wam odradzać niektóre produkty haha. Może w kolejnym miesiącu się uda. Lecimy po kolei!