Glamour Heaven, Pure Beauty Box!

14 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Czy my mamy piątek? Znowu piątek, kolejny piątek i zaczynamy oficjalnie weekend? Od weekendu, do weekendu, ale tak naprawdę ten czas leci, jak szalony. Już niedługo wejdziemy w drugą połowę tego roku, co jest niesamowite, a zarazem przerażające. Jak sobie pomyślę o tym, jak szybko leci ten czas to wow! No, ale ja się cieszę, standardowo powiem, że ja lubię, że ten czas leci i że jest nam po prostu coraz łatwiej. Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. A skoro już tu mowa o lecącym czasie, to Pure Beauty ma dla nas nowy box w tym miesiącu! Glamour Heaven !


No, bo kto nie chce się przenieść do cudownego nieba, poczuć się zadbanym jak Bogowie, zrelaksować się i przenieść się w błogi kosmos, gdzie nie ma nic, a możemy skupić się na sobie. Kto by o tym nie marzył? Ja bardzo! I dlatego na maksa się cieszę, że te boxy przychodzą do mnie co miesiąc, mam motywację i mam czym się rozkoszować. Już i tak poprawiłam swoją pielęgnację, czym cieszę się ogromnie. Nie mamy co prawda w tym roku żadnego wesela, żebym mogła poczuć się glamour, ale mogę się zawsze szykować, bo nigdy nie wiadomo co wyskoczy po drodze! No to enjoy, czas przejrzeć i zapoznać się z całym pudełkiem.


EFEKTIMA VEGE - kurkuma&pietruszka - rozjaśniające i udoskonalające płatki pod oczy
Płatki pod oczy, które są zdecydowanie przydatne przy o znakach starzenia czy cieniami pod oczami, a także dla zmęczonej i szarej skóry. Mamy działanie rozjaśniające, uelastyczniające, wyglądające, a także odmładzające. Ja od siebie dodam, że te płatki cudownie leżą na skórze, przyczyniają się do cudownego relaksu, są turbo przyjemne dla skóry. Polecam trzymać je w lodówce przed użyciem, to będzie jeszcze miłej. Uwielbiam je! 
Inne: Efektima VEGE - jarmuż&pomarańcza - przeciwzmarszczkowe i rewitalizujące płatki pod oczy




MAX FACTOR, tusz do rzęs, mastepiece 2w1 lash wow
Innowacyjny tusz do rzęs, który może zadziałać na nasze rzęsy w różny sposób, w zależności od szczoteczki, jaką będziemy używać. Wystarczy przekręcić i możemy uzyskać inny efekt na rzęsach. Do wyboru mamy rozdzielenie i maksymalne wydłużenie lub uniesienie i zwiększenie objętości. Wszystko zależy od Ciebie. 
Nie mogę się doczekać aż w końcu będę mogła przetestować ten tusz, chwilowo zmagam się z na wracający zapaleniem spojówek, więc chcę odczekać bezpieczny okres czasu i obecnie chodzę bez rzęs, ale już niedługo! 




RIMMEL thrill seeker glassy gloss
I kontynuując makijaż, w Pure Beauty znajdziemy też błyszczyk do ust, ale nie byle jaki! Jest to nowość, która nada naszym ustom efekt uwydatnionych ust oraz lustrzanego blasku. Ten błyszczyk jest turbo owocowy i nawilżający. Ma aplikator XXL, który ułatwia i sprawia, że malowanie ust jest mega szybkie. Zawiera kwas hialuronowy oraz antyoksydanty. 




SENSIBIOME, prebiotic skin care, krem do rąk
Krem do rąk, który zawiera same cudowności, jak np. prebiotyki, postbiotyki, i bioferment, jak olej z kamelli japońskiej. Ten krem na świetne właściwości na naszej skórze, będzie wspierał, chronił, odzywał, regenerował oraz sprzyjał naturalnej mikroflorze skóry. I nie tylko ma zbawienne wpływ na skórę, ale i nie zapominajmy o paznokciach, poprawi znacząco ich kondycję, i zniweluje uczucie ściągnięcia i dyskomfortu. 




PROFUSION, eyeliner bright light, paste lub neon
No i tutaj mamy istne szaleństwo, idealne na zbliżające się lato, długie ciepłe i jasne wieczory, a także sezon imprezowy! Eyeliner, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoim kolorem, nada każdemu makijażowei cudownej wyjątkowości. Precyzyjna końcówka i fajna formuła ułatwi narysowanie idealnej linii. Gwarantowany odważny i trwały makijaż, a także rozświetlenie wyglądu. Na pewno wszystkie oczy będą zwrócone na was! I tak trzeba żyć. 




CLARENA Hyaluron 3D cream
Ten krem na za zadanie zabezpieczyć skórę przed ucieczką wilgoci. Posiada w składzie aż trzy rodzaje kwasu hialuronowego, co sprawia, że utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia w skórze przez 24 godziny. Poza tym, ochroni też skórę przed skutkami nadmiernego opalania i kąpieli morskich.
Inne opcje: Clarena, 60seconds snake cream, Clarena snail musin cream




PROSALON serum kolagenowe z kwasem OMEGA 3-6-9
I mamy produkt do włosów, co się idealnie składa, bo mocnym cięciu i keratynie muszę przypilnować pielęgnacji włosów. Tu mamy serum, które wzmocni strukturę delikatnych włosów, a także poprawi ich kondycję. Poza tym, mamy obietnicę pogrubienie łodygi włosa, ograniczenia łamliwości oraz rozdwajania się końcówek. Przy okazji, włosy będą wygładzone, sypkie, będą pięknie błyszczeć oraz będą chronione przed wysoką temperaturą. 




HIMALAYA rozświetlająca, micelarna pianka do mycia twarzy z organiczną różą
Pianka do mycia twarzy, dzięki której skóra będzie świeża, miękka, odmłodzona i promienna. Przy okazji, mamy produkt 2w1, bo zmyjemy też tą pianką makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia. Skóra nie będzie szara, a będzie promienna i pełna blasku! No i zapach, ten piękny różany zapach unoszący się w łazience pozwala przenieść się gdzieś daleko, uwielbiam! 




LIRENE - power of plants - wgładzający olejkowy żel pod prysznic, opuncja
Mamy żel o lekko olejowej konsystencji,, który idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry. Ma za zadanie przede wszystkim nawilżyć oraz utrzymać odpowiednie nawilżenie skóry. Cudowna konsystencja, kwiatowy zapach sprawiają, że kocham ten żel. Nie chce się tu rozpisywać za bardzo, bo będzie recenzja, ale naprawdę jestem zaskoczona tym, jak cudowny się ten żel okazał. Wszystko tutaj do siebie pasuje i wszystko działa, jak należy. No bomba! 




REGENERUM trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy
Mój kolejny punkt na liście rzeczy to zrobienia, to też wyrobienie sobie nawyku, nakładania peelingu. Tym bardziej, tych delikatniejszych, trychologicznych. Wiecie, ja jestem team scrub, a tutaj mamy produkt enzymatyczny, który może się wydawać delikatniejszy przez konsystencję. Ale, w składzie znajdziemy enzymy, kwasy i mocznik, co sprawi, że skóra głowy zostanie cudownie oczyszczona, zmniejszy też przetłuszczanie, uczucie swędzenia oraz wypadanie włosów. Na pewno dam znać, bo jestem turbo ciekawa! 




SANTA MONICA - body medium - pianka samoopalająca 
Mamy piankę! Wiecie, że ja nie przepadam za produktami samoopalającymi, ale będzie to pierwsza pianka, którą na pewno chcę przetestować. Mamy pewność, że stopniowo zbudujemy sobie opaleniznę, zamiast narobić plam i kłopotów. Beztłuszczowa formuła, szybko się wchłania i łatwe rozprowadzenie po skórze to nie jedyne zalety tego produktu. Została przetestowana już przez męża i jesteśmy w głębokim szoku, jak świetnie działa ta pianka. Stary tunned -może w końcu będę wyglądała na opaloną. 




STARS FROM THE STARS - universe balm - odżywczo-rozświetlający balsam do ciała
Balsam o nie tłustej konsystencji, za to z mega bogatą formułą, zagwarantuje, że skóra po użyciu będzie oczywiście odżywiona, nawilżona, ale i rozświetlona. Poza tym, będzie gładka i miła w dotyku. Mamy tu ukryte wspaniale składniki aktywne, takie jak kamień księżycowy, migdały oraz masło shea, co przeniesie nas w raj! 


Powiem Wam, że u mnie już dość sporo produktów jest w użyciu, więc czekajcie koniecznie na recenzje, a jeśli macie jakieś propozycje, od czego powinnam zacząć to dajcie koniecznie znać! Na pewno wezmę to pod uwagę!
Love!


[wpis reklamowy]

So!flow, humektantowy szampon + adaptogeny do włosów średnioporowatych

12 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Czy u Was też jest tak deszczowo, jak u nas? Jest taka przyjemna pogoda, ten deszcz w ciepły dzień jest tak przyjemny i odświeżający, że super. No ja nie narzekam, ale też wiecie, że kocham deszcz. I mimo że czasem robi się trochę zimniej, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Ja uwielbiam, jak jest chłodniej i naprawdę marzy mi się już jesień, wiem sick!
Kocham też dbać o włosy, kocham to jak wyglądają dobrze, kocham długie włosy i kocham się świetnie w nich czuć. Nie ma lekko! Trzeba działać, walczyć i dbać, tym bardziej przy tej długości, jaką mam teraz. Na szczęście Pure Beauty zawsze jest przy mnie i zaskakuje mnie coraz to kolejnymi fajnymi produktami do włosów. Dziś testujemy so!flow

so!flow, szampon humektantowy
do włosów średnioporowatych



Szampon znajduje się w bardzo dużej butelce, która jest wygodna w użytkowaniu. Nie wymyka się z dłoni, nie ma problemu z wydobyciem szamponu z opakowania. Jest bardzo wygodne, mamy otwór, które się otwiera po naciśnięciu z jednej strony (na zdjęciu poniżej) i nie zacina się to, ani nic. Nie zdarzyło mi się też, żeby się gdzieś wylał.
Szampon ma bardzo fajną konsystencję, dość gęstą, zbitą, ale taką, że bardzo łatwo myje się nią włosy, tym bardziej przy rozcieńczeniu z wodą. Super się rozprowadza na skórze głowy, fajnie się pieni, dzięki czemu bardzo łatwo jest umyć wszelkie zakamarki i skórę głowy ogólnie. Zapach też jest bardzo fajny, lekko owocowy, trochę słodki, kwiatowy, ale kobiecy. Nie jest jakoś trwały, nie czuć go potem na włosach, ale w trakcie używania unosi się ładny zapach, co też jest ważne!


Tak jak pisałam wcześniej, szampon się super pieni, dzięki czemu wygodnie myjemy skórę głowy. I tak naprawdę mogę powiedzieć, że szampon super myje skórę głowy, odświeża włosy, sprawia, że są takie pełniejsze. Włosy są odbite od nasady, objętość jest super zachowana. Bardzo się cieszę, że szampon nie obciąża włosów, nie lubię takiego efektu turbo wygładzonych włosów, lubię włosy, których jest dużo objętościowo i są takie dość naturalne. Ten szampon się tutaj w tym oczywiście sprawdza.
Nie mam mu nic do zarzucenia, fajnie się sprawdza. A ja mam włosy dość średnioporowate. Lepsze efekty są też wtedy, kiedy używamy tego szamponu na zmianę z innymi szamponami, ale bardzo lubię jego działanie.


Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z tego szamponu. Używany co któreś mycie sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Włosy są dobrze oczyszczone, nie są obciążone, objętościowo wydaje się, że jest ich sporo, a poza tym nie są wysuszone. Bardzo ważne jest dla mnie też to, że szampony lekko nawilżają i odżywiają, wiadomo, że za krótko znajdują się na włosach, ale grunt, że nie wysusza włosów. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Mixa ekspert dla skóry wrażliwej

10 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Witam was w kolejnym pięknym dniu. Mamy kolejny tydzień, kolejny tydzień działań i ogarniania, z jednej strony jest trochę łatwiejszy, z drugiej strony jak zawsze dużo się dzieje i trzeba ogarniać. Ostatnio męczyły nas przeziębienie oraz zapalenie spojówek, ale na szczęście już chyba minęło i jesteśmy wszyscy zdrowi i oby to się utrzymywało, bo miałam już dość tego. Ale jest dobrze! Działamy i ogarniamy, bo jestem pewna, że ten tydzień i tak minie turbo szybko. 
A teraz będzie bardzo przyjemnie!




A dzisiaj mamy cuda marki Mixa, które otrzymałam dzięki uprzejmości Pure Beauty! Macie też takie marki, które Was mega ciekawią, intrygują i chcecie je przetestować, ale jakoś zawsze coś staje na drodze, żeby w końcu wziąć się za testowanie. A tu mam box wypełniony nowymi serami do twarzy! A ja sera uwielbiam i już chyba wszyscy o tym wiecie, a tu aż trzy nowinki! No rewelacja! 
Czas się z nimi zapoznać! 



Mixa, serum przeciw niedoskonałościom
Pierwsze serum idealne dla skóry skłonnej do trądziku, z kwasem salicylowy oraz niacynamidem. Serum głównie ma walczyć z niedoskonałościami i rozszerzonym porami. Poza tym, skóra będzie też wygładzona i zaskórników będzie zdecydowanie mniej! 
I to cudownie brzmi, co prawda ja nie mam częstych problemów z niedoskonałościami, ale jakieś tam zaskórniki, czy rozszerzone pory się zdarzają, więc taki produkt i tak jest przydatny, żeby utrzymać dobry stan mojej cery.



Mixa, serum przeciw przebarwieniom
To serum walczy z nierównym kolorytem i matową skórą, posiada witaminę Cg oraz kwas glikolowy. Przebarwienia będą zredukowane, koloryt cudownie wyrównany, a także nasza skóra będzie rozświetlona.
I ja chyba nie muszę o tym wspominać, bo bardzo często o tym piszę, że przebarwienia są u mnie częste. Mam niestety dość sporo piegów, pieprzyków, plamek i ogólnie przebarwień, z którymi walczę. Staram się robić tak, żeby przynajmniej nie pojawiały się nowe i cieszę się do mojej armii dołączają kolejne produkty.



Mixa, serum nawilżające przeciw przesuszeniom
Serum nawilżające sprawdzi się przy skórze suchej i wrażliwej, zawiera kwas hialuronowy oraz kwas mlekowy. To serum ma za zadanie intensywnie nawilżyć nasza skóra, załagodzić przesuszenia, jak i podrażnienia. Nie będzie ściągnięcia, podrażnień, tylko cudowne ukojenie. I już po jednym dniu widać różnicę.
A tutaj chyba nie muszę tłumaczyć, że akurat nawilżenie jest potrzebne zawsze i każdemu! Tym bardziej teraz, kiedy mamy coraz mocniejsze słońce, więc musi pilnować odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, jak i pamiętajcie o piciu wody! Nawadniamy się od środka, to jest mój mocny plan na ten czas, wyrobić sobie nawyk picia wody!


I wiecie co, ta seria jest komplementarna, to oznacza, że możemy je dowolnie miksować, nakładać jeden po drugim albo po prostu dawać konkretne serum na konkretną strefę twarzy. Więc możemy tutaj dobierać sobie pielęgnację według naszego uznania, co jest genialne.


@mixa_polska 
#mixa #skincare #serumdotwarzy


Enjoy! Lubicie serum do twarzy? Macie ten krok w swojej pielęgnacji, czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z serum? 


[wpis reklamowy]

OnlyBio AntiAcne Regulujący płyn micelarny Szałwia & Lewan

08 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Witamy w piękny weekend, jest super pogoda, nie jest jakoś mega gorąco, ale jest przyjemnie, po prostu przyjemnie. To jest dobry weekend i dobry czas. Powoli wszystko się klaruje, wychodzimy na prostą, powoli będzie nam lżej i będziemy mieć więcej czasu na wszystko. Weekendy nam się zapełniają i mam nadzieję, że uda nam się spełnić nasze plany, bo jest tyle atrakcji u nas dookoła, że nie mogę się doczekać aż będziemy mogli sobie działać i jeździć!
A dzisiaj oczywiście recenzja! Tym razem OnlyBio i jest to dokładniej płyn micelarny, który ma dla mnie super opakowanie, o którym oczywiście napiszę za chwilę. Oczywiście Pure Beauty jak zawsze ma dla nas najlepsze kosmetyki, które są w stanie nam zagwarantować pełną pielęgnację! Let's do it! 


OnlyBio, AntiAcne
Regulujący płyn micelarny Szałwia&Lewan





Płyn micelarny znajduje się w plastikowej butelce, która ma pompkę, ale ta pompka jest taka, że nie musimy nic tutaj za bardzo robić. Jedną ręką przykładamy wacik do pompki, naciskamy i już wacik jest nasączony płynem i możemy działać. Szybko, nieinwazyjne, nic się nie zacina, no dla mnie to jest naprawdę rewelacja. Każde ułatwienie jest dla mnie cudowne i na rękę i uważam, że takich powinno być więcej! Opakowanie samo w sobie też jest super, wszystkie informacje znajdują się na opakowaniu, wszystko jest na miejscu. 
Konsystencja tego płynu jest typowa, wodnista, nic tutaj nie ma nadzwyczajnego, ale i nic co mogłoby mnie drażnić. Płyn micelarny nie jest tłusty, nie klei się ani nic. Zapach jest bardzo ładny, nie jest intensywny ani nachalny, bardzo na plus. 


Najważniejsze, czyli właśnie działanie. Ten płyn micelarny pięknie zmywa makijaż, cudownie zmywa wszystko, zmywa podstawowy makijaż, a także makijaż kolorowy, wszystkie cienie, jak i tusze do rzęs. Wszystko tutaj gra, makijaż nie jest rozmazywany, waciki pięknie wchłaniają makijaż i ściągają z twarzy dokładnie to czego chcemy się pozbyć. Parę wacików trzeba użyć, ale najważniejsze jest to, że makijaż jest zmyty. Skóra nie jest ściągnięta, nie ma poczucia, że jest wysuszona lub podrażniona. 
Ja bardzo lubię również używanie tego płynu micelarnego rano. Jednak zazwyczaj staram się używać żeli, ale nie oszukujmy się, rano przed pracą zazwyczaj robię wszystko turbo na szybko, więc i wtedy ten płyn idzie w ruch. 


Ja jestem naprawdę bardzo zadowolona z działania tego płynu micelarnego! Na maksa podoba mi się to opakowanie, ta opcja z pobieraniem tego płynu na wacik i to jest naprawdę mocna cecha, której będę poszukiwać we wszystkich produktach, bo nie wiedziałam, że to jest aż tak wygodne. Uwielbiam! No i oczywiście, tak jak wspominałam, że działanie jest super. Makijaż jest zmyty dokładnie, a o to właśnie chodzi, więc klasa! 
No i formuła jest wegańska, co dla niektórych może być bardzo ważne, a i nadaje się do każdego rodzaju cery.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Matrix - miracle creator - spray wielozadaniowy do stylizacji włosów

05 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Mamy czerwiec i jest pięknie! Jest super pogoda, dużo się podziało, ale właśnie dobrych rzeczy, więc jest naprawdę super. Dzisiaj mam wolny dzień i korzystam na maksa, posprzątałam i działam. 
A Was oczywiście chcę zaprosić dzisiaj na recenzję produktu do włosów! Po ostatnim keratynowym prostowaniu, nie zwalniamy tylko działamy i walczymy o to, żeby włosy pięknie rosły i się odbudowywały! Na szczęście razem z Pure Beauty, mogę się cieszyć cudownymi produktami i dziś mamy produkt od firmy Matrix, który może się przydać do wszystkiego. No to hop! 

Matrix - miracle clreator - 
spray wielozadaniowy do stylizacji włosów


Mam niepełnowymiarowy produkt, ale muszę przyznać, że jest turbo wydajny! Zacznę od końca, ale produkt wystarczył mi na dobrych kilka miesięcy, a używałam go po każdym myciu, więc dość sporo. 
Ale opakowanie jest bardzo spoko, spray działa też bez zarzutu, co prawda mgiełka, jaką rozpyla mogłaby być bardziej rozproszona, ale to tez nie jest duży problem. Ja rozpylam na dłoń, a potem nakładam na mokre włosy i też jest okej. 
Zapach jest fajny, dosyć fryzjerski, ale ładny, więc to najważniejsze. Nie jest zbyt intensywny. Nie zdarzyło mi się jeszcze obciążyć sobie nim włosów, więc myślę, że tutaj też spokojnie. 


Jeśli chodzi o działanie. Miały być cuda, a jest dość średnio. Nie zauważyłam na moich włosach większej różnicy, co prawda na pewno te włosy były łatwiejsze do stylizacji, ogólnie włosy były ogarnięte, ale nie był to efekt, jaki bym oczekiwała. Więc bez rewelacji, nie powiem, że nic nie robił, ale to co robił to nie było na pewno wystarczające. 


Więc tutaj jeśli mam być szczera to bez szału, co jest szokujące tym bardziej, jak na markę Matrix. Szkoda, ale wiadomo, że włosy są przeróżne i no u mnie się sprawdził, a szkoda! 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 

Mój GLOW UP z hairnewlife!

02 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Pamiętacie mój wpis z tamtego roku Projekt GlowUp, w którym obiecałam sobie, że czas zadbać o siebie, czas skupić się na sobie przynajmniej trochę i czasem, czas być kimś więcej niż tylko mamą. I stało się, dość sporo się zmieniło, dużo się wydarzyło, może nie spełniłam wszystkich swoich założeń, ale jeszcze sporo przede mną. Pracę mam i to zajebistą, moje życie towarzyskie trochę nabrało barw, robię kolejne studia podyplomowe, przyjmuję suplementy i w miarę możliwości dbam o siebie. Więc wow, nie ma tak źle, jak myślałam. Co prawda jeszcze sporo rzeczy bym chciała wcielić w życie, ale jest okej!


W temacie dbania o siebie, powoli, powoli się dzieje. I dziś skupimy się na włosach. W ostatnim roku, sporo się działo. Obcięłam włosy, pofarbowałam na ciemne, zapuszczałam, rozjaśniłam, zaczęłam suplementację witaminy D, więc te włosy zaczęły mocno odrastać i znowu zostały obcięte. Jako że chodzę do pracy, niewiele teraz siedzę w domu, więc zależy mi na tym, żeby te włosy jakoś się prezentowały i zaczęła się tragedia.
Podziwiam wszystkie osoby, które mają krótkie włosy, losie - jak Wy je ogarniacie? Ja męczyłam się miesiąc, ciągle te włosy musiałam prostować, a one i tak nie wyglądały dobrze. Puszyły się, jak cholera, odwijały się, jak szalone, no wyglądały bardzo źle cały czas - a wiadomo, jak to może wpłynąć na naszą psychikę i pewność siebie. Disaster!


I na mojej drodze pojawiła się Angelika z Hair New Life! I zdecydowanie dała nowe życie moim włosom, ale też i ja dostałam nowe życie. Już teraz te krótkie włosy nawet mi się podobają, nie muszę ich prostować, nie muszę się martwić, że wstanę rano i będę miała gniazdo na głowie i znowu cały dzień będę myśleć o tym, że wyglądam źle. Mogę szybko umyć włosy, wysuszyć i zacząć działać, nie muszę planować, żeby dokładnie wyprostować te włosy. Teraz moje życie to bajka, co znacząco wpływa na mnie, na moją pewność siebie i jest mi dużo lżej!


Pakiet Hair New Life, czyli
* Keratynowe prostowanie włosów *
Ten zabieg polega na wprasowywaniu keratyny we włosy, co sprawia, że ubytki we włosach zostają uzupełnione. Włosy są mocniejsze, przestaną się kruszyć, będą miękkie i będą pięknie błyszczeć. Nie mówiąc już o tym, że włosy będą proste, a my możemy cały czas dbać o te włosy i je zapuszczać, bez narażania ich na zniszczenia np. poprzez prostowanie tych włosów. 
* Terapia ultradżwiękami *
Ja bardzo lubię działanie podczerwieni i ultradźwięków i sama mam ochotę sobie kupić ten sprzęt do domu, żeby pomóc maski, olejkom czy specjalistycznym produktów wnikać we włosy mega głęboko! Wzmacnia to cudownie efekt, dzięki czemu włosy są w dużo lepszej kondycji - proste! 
* Hair Dusting, polerowanie włosów *
Zabieg polega na usunięciu możliwie jak największej ilości zniszczonych i odstających kosmetyków. I mimo mocnego cięcia u mnie, nawet nie wyobrażacie sobie, jak sporo takich włosków było! Włosy nie są skręcane ani cieniowane, jeśli zależy nam na za puszczaniu to spokojnie polecam polerowanie włosów, bo to tylko sprawia, że usuwamy to, co powoduje, że fryzura się źle układa i słabo wygląda. 
* Cięcie gorącymi nożyczkami *
Gorące nożyczki uwielbiam i moje włosy też. Dzięki temu, że ostrza są nagrzewane do nawet 140 stopni to obcinane końce się uszczelniają i przestają się rozdwajać, co sprawi, że powinny być mniej lub w ogóle postrzępione.


Moje włosy teraz są łatwe w ogarnianiu, od pierwszego mycia po keratynie są pięknie uniesione od nasady, mają super objętości i są oczywiście proste. Bosko! Na instagramie beautifulduty pojawiła się też rolka, na której widać efekt końcowy po myciu włosów już, więc zapraszam wszystkich do oglądania!
Salon Angeliki znajduje się w Rzeszowie na ul. Bieszczadzka 95! Świetne, piękne miejsce na uboczu w spokojnej okolicy, piękne wnętrze z cudowną atmosferą, gdzie można poczuć się z jak najlepszą koleżanką, a także profesjonalne usługi, które są robione świadomie i bezpiecznie. O to właśnie chodzi! I ja bardzo Wam polecam to miejsce. Ja na pewno będę wracać, żeby podtrzymać ten efekt, a następnym razem włosy już będę miała dłuższe, więc będzie radocha!


[wpis reklamowy]

Denko ! kończymy maj!

31 maja 2024

 
Dzień dobry! Kończymy maj! Każde zakończenie miesiąca mnie szokuje, każde denko mnie szokuje, że to już, że mamy za sobą kolejny miesiąc, a teraz rozpoczynamy czerwiec! Czeka nas bardzo gorący miesiąc, muszę pokupować dzieciom bajery wodne, żeby się chłodzić, bo może być ciężko. Tym bardziej, że ja nie lubię upałów, ale nie o tym dzisiaj miałam pisać! Mam długi weekend, więc trzeba korzystać, zdrowieć i działać! I ja właśnie dzisiaj działam z denkiem! Kończymy miesiąc, a w tym miesiącu sporo kosmetyków zużyłam, czego nie byłam świadoma do momentu zdjęć.



No i działamy, miałam w tym miesiącu dość dobre warunki do zużywania nowych produktów, do korzystania z rzeczy, na które zazwyczaj nie miałam czasu, ale cieszę się, że tym razem się udało! Co prawda, jeszcze dużo mi brakuje do osiągnięcia mojego celu i planów, ale wierzę, że powoli wróci wszystko na odpowiedni tory, i tak już jest coraz fajniej! A teraz zapraszam Was na podsumowanie miesiąca pod kątem zużyć.



Z ulubieńców dosyć sporo udało mi się zużyć. I lecimy z tym! Zaczniemy od Venus, nawilżająca pianka do golenia, która u mnie sprawdza się najlepiej. Poza tym, że zapach i konsystencja tutaj się bardzo zgadzają, to jeszcze ta pianka naprawdę świetnie pomaga i ułatwia golenie, a to jest najważniejsze. Alterra Naturkosmetik, szampon do włosów nadający połysk, morela bio i pszenica bio i nie muszę chyba tutaj nic mówić, bo te szampony widzicie u mnie regularnie i praktycznie co miesiąc. One są zdecydowanie najfajniejsze. A następne to BeBeauty waciki kosmetyczne, które zawsze były moimi ulubionymi, ale ostatnio coś chyba się zmieniło. Mam wrażenie, że są trochę cieńsze, ale w dalszym ciągu fajnie się sprawdzają, zobaczymy, co będzie dalej. Efektima, vege płatki pod oczy - ja je uwielbiam, tym bardziej, że moja skóra pod oczami bardzo lubi takie produkty i bardzo ich potrzebuje. Ja mam zawsze problem z cieniami i workami pod oczami, a takie płatki, jeszcze dodatkowo schłodzone w lodówce mają genialne działanie! I na koniec Facelle, chusteczki do higieny intymnej, one miały u mnie wzloty i upadki, teraz znowu mają u mnie fajne działanie, są fajnie odświeżające, oczyszczające i w różnych przypadkach okazują się przydatne.



  • Vianek, prebiotyczny nawilżający żel pod prysznic - ten żel jest dla mnie genialny, jego zapach jest ze mną dalej i aż mi się tęskni, bo zapach był przepiękny! Konsystencja też była bardzo przyjemna, w kontakcie z wodą pięknie się pienił, nakładany na myję super wpływa na dłuższą wydajność, no i nie mam tutaj nic do zarzucenia. Wszystko super!
  • Babydream, żel do mycia & szampon -  ja byłam bardzo zadowolona z używania tego żelu u dzieci, bardzo przyjemna konsystencja, taka miła dla skóry, które po kąpieli była niesamowicie miękka oraz gładka. Bezzapachowy, nie uczulał, nie podrażniał, ja jestem na tak.
  • Soraya plante, naturalnie złuszczający peeling cukrowy do ciała z wyciągiem z owsa - dopiero co pisałam recenzję o tym peelingu, ale mogę potwierdzić to, co pisałam na blogu. Peeling jest bardzo przyjemny, bardzo na plus i pięknie wygładza oraz zmiękcza skórę. Szkoda, że tak szybko się skończył, ale ja tez bardzo lubię ten etap w pielęgnacji, więc nie oszczędzam peelingu nigdy.
  • Garnier, Vitamin C, super serum na przebarwienia z witaminą C - i to serum to jest moje ulubione serum, powinno znaleźć się w ulubieńcach, bo jest to już moja któraś buteleczka z kolei, ale tak bardzo je lubię, że chyba podświadomie dałam je znowu do cudów, bo naprawdę, to serum jest cudowne! Ja je bardzo polecam, jest mega!
  • Jantar, szampon peelingujący do skóry głowy z wyciągiem z bursztynu - to jest bardzo skromny i delikatny produkt, ale jego działanie jest bardzo na plus, pięknie oczyszcza skórę głowy, jeszcze cudownie odświeża ją i sprawia, że wszystkie pory są odblokowane, a musimy pamiętać o tym, że jest to produkt enzymatyczny, więc szkody sobie nim na pewno nie zrobimy.
  • Syoss, keratin intensiv conditioner, czyli intensywna odżywka do włosów słabych i łamliwych - ta odżywka u mnie była dość niepozorna, ale naprawdę fajnie się sprawdzała w każdej pielęgnacji. Czy miałam keratynę czy nie, to ta odżywka fajnie wypełniała włosy i sprawiała, że były zdrowsze i ładniejsze. Pięknie się błyszczały, były super gładkie i miłe w dotyku. Ja jestem bardzo zadowolona z tego działania.
  • L'Oreal Paris - revitalift clinical - rozświetlający krem na dzień z witaminą C oraz SPF50+ - i mamy tutaj produkt, który chwilowo przyda się każdemu! Pamiętamy o ochronie przeciwsłonecznej cały rok, a teraz kiedy to słońce już się pojawia na niebie i mocna na nas świeci to jest to konieczność. Ten produkt  był naprawdę mega przyjemny i świetnie się sprawdzał, dbał o moją skórę, a dodatkowo ją chronił, więc bosko!
  • Miya, mycleanhero, oczyszczająco-peelingujące masełko 4w1, do demakijażu - ten produkt sprawdzał się u mnie fenomenalnie. Ta konsystencja masełka, która fajnie pod wpływem ciepła zmieniała się w taki gęsty krem, i tak cudownie otulała twarz, działając na makijaż, że wow. Uwielbiałam to! Makijaż był zmyty bardzo dokładnie, a twarz była cały czas nawilżona oraz odżywiona, nie było uczucia ściągnięcia, nie było podrażnień ani uczuleń. Bomba!
  • CNF Island, odświeżająca maska w płachcie z wyciągiem z mango - ta maska pięknie odżywiła i nawilżyła moją twarz, tak samo, jak i płatki wylądowała wcześniej w lodówce, co dodatkowo spotęgowało działanie odświeżające i regenerujące. Dodatkowo był to cudowny relaks, chwila odpoczynku i relaksu, co dodatkowo sprawiło, że moja twarz wyglądała promienniej i zdrowiej, bosko!
  • Constance Carroll, transparentny puder do twarzy - żałuję, że nie napisałam recenzji, ale odsyłam przy okazji do podobnych produktów tej marki. Ten puder pięknie utrwala makijaż, sprawia, że twarz wygląda nienagannie, tam gdzie ma być zmatowiona to jest, tam gdzie ma być lekko rozświetlona to też jest, głównie dlatego, że puder zawiera w sobie dość sporo drobinek rozjaśniających. U mnie fajnie się sprawdzał. 
  • Farmona, Herbal Care, żel ochronny do higieny intymnej z korą dębu - bardzo fajny produkt do higieny intymnej! Lekka konsystencja, zapach praktycznie niewyczuwalny, nie jest to produkt intensywny ani nachalny, ale działanie jest takie, jak ma być. mamy tutaj oczyszczenie, odświeżenie i wsparcie przy powracających infekcjach miejsc intymnych czy np. wsparcie regeneracji po porodzie. Bardzo fajny produkt!


  • Babydream, Extra Sensitive pianka do mycia twarzy i ciała - ta pianka początkowo była bardzo obiecującym produktem, bo wiadomo, że pianki są super przyjemne dla ciała tym bardziej u dzieci. A i dzieci się cieszą i chętniej się myją pianką. Ale niestety tutaj ta pianka jakoś mi nie podpasowała, opakowanie jest tez dość liche, co mi upadło z niewielkiej wysokości, zawsze coś się połamało, pompka też nie działała tak, jak powinna. Dlatego dość sporo tutaj było takiego przeszkadzającego.


I mam tutaj jeszcze produkty, które postanowiłam w końcu wyrzucić, bo albo są przeterminowane albo po prostu ich nie używam i już prawdopodobnie nie użyję. Jak np. Bielenda, Make up Academy, magic water mgiełka 3w1 PINK, nie miałam okazji jej używać i jakoś teraz już jest za późno. Z kolei Yves Rocher, próbki perfum bardzo lubiłam w czasach studenckich i zawsze testowałam te próbki po siłowni, czy w takich hardkorowych sytuacjach, kiedy chciałam pachnieć. Ale teraz to już nie jest coś dla mnie. A z kolei Babydream, krem ochronny przeciw odparzeniom z tlenkiem cynku i pantenolem do skóry wrażliwej jest bardzo dobrym produktem i myślę, że warto go kupić przy niemowlaku. Ja wyrzucam, bo już się przeterminował, a też byłam mamą, która kupowała wszystko, jak leci i miałam mnóstwo produktów tego typu, a przy drugim dziecku okazało się, że nie jest aż tak konieczne używanie takich kosmetyków. Z jednej strony szkoda, z drugiej fajnie, że miałam go pod ręką w razie w, bo produkt jest warty uwagi!


Mamy to! Mamy denko, mamy koniec miesiąca, mogę się cieszyć, że się wyrobiłam i udało mi się zdążyć z publikacją jeszcze w maju. Zużyć całkiem sporo, tym bardziej pojawiło się dość sporo nowych produktów, których tu jeszcze nie było, a były zrecenzowane, więc fajnie, że mogłam to podsumować i odświeżyć ewentualnie opinię na ich temat. Super!
Dajcie znać, jak Wasze zużycia majowe!


Bright Reveal walczymy z przebarwieniami
L'Oreal Paris + Pure Beauty Box

29 maja 2024

 
Kolejny miesiąc się kończy! Czy to nie jest szaleństwo! Czerwiec puka do drzwi już bardzo głośno i często, pogoda jest genialna, nawet te deszcze i burze mnie cieszą, bo dawno tego nie było, a ja bardzo lubię wiosenny deszcz, a o burzach nie wspomnę. Lato, wakacje zbliżają się coraz bardziej, więc powoli trzeba sobie jakoś fajnie zaplanować ten czas. A poza planowaniem czasu, musimy pamiętać o tym, że słońce i brak lub mniejsza ochrona przeciw promieniowaniem słonecznym może doprowadzić do powstawania nowych przebarwień. Wiem to ja, jako posiadaczka wielu piegów i moja cera jest skłonna do przebarwień, ale i wie to marka L'Oreal Paris, która postanowiła nam pomóc i stworzyła serię produktów, która będzie brała czynny udział w walce o nieskazitelną cerę!


Mamy piękną serię Bright Reveal, która utrzymuje się w morskich odcieniach, produkty, które razem na pewno mają wielką moc i poprawią wygląd naszej skóry w znacznym stopniu. Dzięki Pure Beauty mam możliwość poznania tej serii, w pięknym boxie, który ma w sobie to, co najlepsze.
Przebarwienia mogą mieć różne podłoże; trądzik, promieniowanie słoneczne lub po prostu wiek. Wszyscy wiemy, że walka z przebarwieniami nie jest łatwa, ale zawsze warto się starać i walczyć. Te produkty mają głównie za zadanie skutecznie zredukować przebarwienia różnego pochodzenia i odmienić naszą skórę. 



L'OREAL PARIS BRIGHT REVEAL UV fluid redukujący przebarwienia z SPF 50+ niacynamis + kwas LHA
Na pierwszy ogień idzie oczywiście fluid, który poza tym, że chroni przed promieniowaniem słonecznym, to jeszcze redukuje istniejące już przebarwienia, a także ma delikatne działanie złuszczające dzięki zawartości kwasu LHA. Możemy mieć pewność, że nowe przebarwienia nie będą powstawać, a także koloryt skóry zostanie pięknie wyrównany. Skóra też będzie oczywiście nawilżona i będzie bardziej rozświetlona. Idealnie nadaje się pod makijaż, więc nie ma obaw, że wpłynie jakoś na nasz makijaż w ciągu dnia.




L'OREAL PARIS BRIGHT REVEAL serum redukujące przebarwienia 10% [niacynamid + kwas aminosulfonowy]
Następnym punktem jest serum do twarzy, czyli mój ulubiony krok w pielęgnacji. Mam wrażenie, że serum ma najbardziej skoncentrowaną moc i działa lepiej i intensywniej niż inne produkty. To serum zawiera niacynamid, który pomaga zredukować przebarwienia, a także ma działanie łagodzące, jak i delikatnie złuszczające. Konsystencja tego serum jest przyjemna, lekka, nieklejąca się, cudownie wnika w skórę i idealnie nadaje się pod makijaż. Co więcej, sprawdzi się też na skórze wrażliwe.




L'OREAL PARIS BRIGHT REVEAL peeling kwasowy redukujący przebarwienia niacynamid + 25% [AHA + BHA + PHA]
A na koniec, nie możemy zapomnieć o peelingu kwasowym, który poza wygładzeniem, złuszczeniem, wyrównuje teksturę skóry, zwęża pory i redukuje niedoskonałości. Dzięki temu wszystkiemu, uzyskamy cudowny efekt gładkiej, jak i odnowionej cery, przebarwienia staną się dużo mniej widoczne, a także cera będzie rozświetlona. Na pewno, przyniesie to cudowny efekt odmłodzonej cery, które będzie wyglądała zdrowo i promiennie. Brzmi fantastycznie, tym bardziej, że robi dokładnie to, czego potrzebuje moja cera. 
Nakładamy na 15 minut, stosujemy maksymalnie 4 razy w tygodniu, najlepiej wieczorem.


Niesamowicie się cieszę, że w moje ręce wpadły produkty idealnie pasujące do stanu i skłonności mojej cery. Tak, jak Wam pisałam, u mnie przebarwienia występują bardzo często, więc fajnie, że mam możliwość mocno na nie zadziałać i wytoczyć ciężkie działo! Na pewno dam Wam znać, jak moje wrażenia :) 
A Wy? Macie problem z przebarwieniami skórnymi? Pamiętacie o całorocznym stosowaniu SPF? 


@lorealparis #skincare #brightreveal


[współpraca reklamowa] 

Soaraya plante, naturalnie złuszczający peeling cukrowy do ciała z wyciągiem z owsa

27 maja 2024


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak się trzymacie? Ja zaczynam nowy tydzień, pełna energii, pełna nadziei, że choroba mnie nie rozbierze, bo szczerze walczę już dobrych kilka tygodni. I mam momenty takie, że czuję się turbo źle, ale zazwyczaj następnego dnia, kiedy znowu musze działać na 100% jakoś zapominam o tym i działam normalnie, jak gdyby nigdy nic. Ale trzeba działać, musze zacząć mocno skreślać rzeczy z mojej to do list, bo jak na razie ta lista tylko rośnie. Więc trzymajcie za mnie kciuki, jestem dobrej myśli, że idę w dobrą stronę powrotu do swojej rutyny i ogarniania rzeczy tak, jak zawsze.
A dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją! Ostatnio dobrze mi idzie z używaniem peelingów do ciała, z czego bardzo się cieszę, bo uwielbiam peelingi! I zawsze ubolewam nad tym, że nie mam na to czasu albo zapominam. Więc Pure Beauty bardzo dba o mnie i dba o moją dobrą rutynę i pozwala mi powoli wrócić do moich dawnych przyzwyczajeń, za co jestem turbo wdzięczna! Dlatego dziś na tapet idzie Soraya plante i peeling z wyciągiem z owsa!


Soraya plante
Naturalnie złuszczający scrub do ciała
drobinki cukru, wyciąg z owsa



Peeling znajduje się w dość niskim słoiczku. Nie przepadam za takimi opakowaniami i mimo, że ostatnio już coraz łaskawiej patrzę na takie, to jednak dalej odczuwam pewien dyskomfort, kiedy muszę nabrać peeling na dłonie. Robię to oczywiście za pomocą palców i potem mocno pilnuję tego, żeby dokładnie wypłukać wszystko spod paznokci. Aczkolwiek bardzo lubię to, że mimo że peeling znajduje się pod prysznicem nie wlewa się do niego woda, więc zakrętka jest bardzo solidna i szczelna, a to jest mega ważne.
Zapach tego peelingu jest bardzo ładny, mocno wyczuwalny już przez samo opakowanie, a miał jeszcze folię zabezpieczającą. Najważniejsze, że zapach jest bardzo przyjemny i umila użytkowanie. Konsystencja jest idealna. Nie jest rozwodniona, czuć, że głównie nakładamy na skórę drobinki z cukru, które mają super właściwości wygładzające. Ja po nabraniu na dłoń, dodaję sobie odrobinę wody, żeby wygodniej mi się nakładało na skórę. Nie jest to konieczne, bardziej to moje osobiste preferencje. 


Przechodząc do działania, czyli do najważniejszego - mamy tutaj naprawdę bardzo przyjemny, dobrze działający peeling, a właśnie o to nam wszystkim chodzi! Skóra jest bardzo wygładzona, miękka i miła w dotyku. Nie pozostawia po sobie tłustego filmu, ani innego nieprzyjemnego uczucia. Nie wysusza też skóry, nie ma konieczności nakładać balsamu na ciało, ale ja starając się wyrobić sobie odpowiednie nawyki i tak nakładam. 
Po dłuższym stosowaniu mogę przyznać, że ten peeling ma bardzo fajne właściwości, martwy naskórek jest pięknie złuszczony, dzięki czemu skóra jest cudownie gładka i zadbana, a tego właśnie potrzebujemy. 




Bardzo jest zadowolona z działania tego peelingu, jak i z jego właściwości. Pasuje mi zapach, który jest delikatny, ale bardzo ładny, konsystencja jest też super. Uwielbiam peelingi cukrowe, które są mocno wypełnione drobinkami cukrowymi. Wszystko gra tutaj tak, jak trzeba!

A jakie są Wasze ulubione peelingi?

[współpraca reklamowa]