Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorówka. Pokaż wszystkie posty

Lash Brow Paleta cieni do brwi Brows me up palette

18 września 2026


Dzień dobry! Co u Was słychać? Jak się macie i co nowego? U nas standardowo, niby nic się nie dzieje, niby dzieje się tak dużo, że ja nie ogarniam, jak to jest możliwe, że już jest połowa września, dla mnie szok, ale zarazem cieszę się. Nie mogę się doczekać przyszłego roku, nie mogę się doczekać aż ruszymy z kopyta, bo na chwilę obecną tak wygląda nasza przyszłość.
A dzisiaj chciałabym Wam w końcu pokazać produkt do brwi, który używam już bardzo długo. Mam problem z recenzowaniem kolorówki, jakoś tak ciężko jest mi się zmotywować do tego, a kolorówkę też warto pokazać na zdjęciach. Ale myślę, że i bez zdjęć się obejdzie, bo Lash Brow to firma, która specjalizuje się w brwiach i naprawdę te produkty są warte przyjrzenia się!


Lash Brow - paleta cienie do brwi
Brows Me Up Palette





A jest to paletka do brwi, która zawiera aż cztery cienie w różnych odcieniach brązu. Paletka jest plastikowa, która przez większość czasu użytkowania sprawowała się dobrze. Mi teraz niestety się zepsuła i odpadło wieczko, ale jak na kilka miesięcy hardkorowego używania i niejednego upadku, to naprawdę i tak jestem w szoku, że tak długo wytrzymała. Na szczęście, jak znajduje się w kosmetyczce nie jest to uciążliwe. Mamy tutaj cienie o matowo-satynowym wykończeniu, które można mieszać i blendować do woli! 
Lashbrow to nie tylko produkty do stylizacji brwi, ale i akcesoria, macie tutaj na zdjęciach przy okazji pędzelek, który jest idealnie ścięty, dzięki czemu aplikacja cieni jest mega ułatwiona i precyzyjna.




Ja te cienie uwielbiam, zdecydowanie moim ulubionym jest ten po prawej na górze, ciepła, piękna czekolada, nie dość, że najmodniejszy kolor w sezonie, to chyba najbardziej uniwersalny i będzie pasował do każdych brwi. Mieszam go czasem innymi cieniami w zależności od całego makijażu, czy okazji. Cienie super się miesza i bardzo łatwo aplikuje na brwi. Efekt można stopniować, możemy uzyskać mocno podkreślone brwi, jak i delikatniejszy efekt, kiedy chcemy tylko zaznaczyć te brwi, a i w każdej chwili możemy 'poprawić' efekt.
Cienie są bardzo wytrzymałe, trwałe. Nie rozmazują się, nie wpływają w żaden sposób na skórę pod brwiami, fajnie trzymają się włosków przez cały wieczór, a nawet noc. Cienie są dość miękkie, dzięki czemu wystarczy lekko dotknąć pędzelkiem i już mamy idealną ilość cienia na włosiu, żeby następnie nałożyć na brwi. Do aplikacji używam różnych pędzelków, ale każdy współpracuje świetnie z tymi cieniami.




Ja jestem bardzo zadowolona! Uwielbiam te cienie i na chwilę obecną nie wyobrażam sobie innej aplikacji i podkreślania moich brwi. Te kolory pasują mi idealnie, żałuję, że paletka mi się lekko zepsuła, ale to tylko i wyłącznie moja wina. Cienie są niesamowicie wydajne, coś czuję, że będę je miała bardzo długo. Aczkolwiek kolory fajnie sprawdzają się do nakładania na powieki, więc makijaż w brązach też sobie możemy zrobić tą paletką!
Przy okazji, ostatnio odkryłam, że LashBrow ma w swojej ofercie też i pojedyncze cienie do brwi, więc jak już ktoś znajdzie swojego ulubieńca, to może potem kupować tylko jeden lub dwa cienie i cieszyć się idealnie dobranym kolorem brwi już zawsze.



I jak tu nie lubić Pure Beauty, które zawsze w swoich boxach ma takie perełki? Dla mnie sztos!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]




Rimmel Kate Face Sculpting Kit

28 lipca 2026

 
Dzień dobry! CO tam u Was słychać? Jak się macie, co nowego? Dajcie znać, jak Wam minęła już w sumie połowa wakacji, czy jesteście przed czy po wyjeździe, czy może tak jak w tym roku spędzicie wakacje w jakimś sklepie budowlanym - taki urok budowania domu. Ale nie ma tego złego, jeszcze trochę i też będę planować sobie super ekstra wakacje.
A chwilowo mam dla Was recenzję, recenzję produktu do makijażu, z tymi produktami zawsze zwlekam najdłużej, bo nigdy nie wiem, jaka opcja recenzji jest najlepsza, fajnie byłoby mieć jakieś zdjęcia, ale gdy się nie ma profesjonalnego sprzętu ciężko jest uchwycić kosmetyk do konturowania. Bo o tym właśnie dziś będzie, o trio od Rimmel czyli o paletce do konturowani


Rimmel Kare Face Sculpting Kit





Paletka do konturowania ma w sobie wszystko to, co potrzebujecie, żeby oczywiście wymodelować sobie twarz. Mamy tutaj plastikowe opakowanie, które podzielone zostało na trzy sekcje i w każdym znajdziemy coś innego; rozświetlacz, bronzer oraz róż. Opakowanie jest naprawdę w porządku, podoba mi się wizualnie. Podoba mi się to, że już z zewnątrz widać, jakie produkty znajdują się w środku, jakie mają odcienie, poza tym opakowanie jest naprawdę trwałe. Używam go codziennie od paru miesięcy, mam zawsze na wyjazdy w różnych kosmetyczkach, zdarzało mi się nawet, że upadło i o dziwo, nic się z nim nie stało. Nie popsuło się, więc tutaj bardzo na plus.



Idąc po kolei, tak jak mamy ponumerowane produkty na opakowaniu:
1) rozświetlacz - nie używam go, od razu powiem, że dla mnie efekt jest za słaby. Ja jestem sroką, uwielbiam rozświetlacz, uwielbiam dużo rozświetlacza, uwielbiam piękny błysk na policzkach oraz pod brwiami, uwielbiam i używam dość sporo, więc tutaj niestety nie używam, bo ja nie widzę tego mocnego błysku, jaki lubię
2) bronzer - jest to część przeze mnie już praktycznie wykończona, ten bronzer świetnie się u mnie sprawdził, jest bardzo w ciepłej tonacji i dzięki temu, mam wrażenie, że fajnie pasuje do większości twarzy, nie robi plam, można nim pracować i stopniować pożądany efekt. Mi się bardzo podoba i używam tego produktu w okolicach kości policzkowych, na czole, czasem żuchwa i szyja, a także nos - sprawdza się super
3) róż - jest to produkt, który katuję teraz. Szczerze, nie wiem czemu nie zaczęłam go używać wtedy, co i bronzera. Kolor jest naprawdę piękny, dziewczęcy, różowy, ma w sobie trochę pigmenty brzoskwiniowe, co super komponuje się z ciepłym bronzerem. Róż ma piękny odcień, super błyszczy i świetnie odbija światło, dodaje naturalnego blasku i zaróżowienia na buzi - ja jestem bardzo za.



Ja jestem bardzo zadowolona z tego produktu, mimo że używam go tylko w 2/3 i to się na pewno nie zmieni, że się przekonam do tego rozświetlacza to naprawdę całą reszta jest super! Gdybym mogła kupić oddzielnie ten bronzer, jak i róż - brałabym bez zastanowienia się. Produkty są trwałe, nie rozmazują się, nie ścierają, naprawdę wytrzymują na twarzy taki standardowy dzień w pracy, jak i zabawę z dziećmi i trochę więcej szaleństwa. Makijaż wieczorowy wykonany stricte przed imprezą też się utrzymuje, więc naprawdę produkt pierwsza klasa!
I na chwilę obecną mam dość spory problem, bo właśnie bronzer mi się kończy, z kolei róż bardzo lubię, a trochę szkoda mi mieć całe większe opakowanie tylko na jeden produkt, więc jeśli macie jakieś pomysły, jak mogłabym używać dalej tego różu, ale w mniejszym opakowaniu, byłabym mega wdzięczna!


Jakie są Wasze ulubione produkty do konturowania? Dajcie znać. Ja po cichu liczę na to, że może w kolejnym pudełku od Pure Beauty znajdę rozwiązanie - kto wie! Oni potrafią czytać w myślach.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]


Miss Sporty Studio Lash Mermaid Lashes

06 lipca 2026


Dzień dobry! Jak się macie? Co nowego słychać, udało Wam się coś schłodzić i ochłodzić? Ten weekend był nam mega bardzo potrzebny. Uwielbiam taki spokojny czas, kiedy mam możliwość sobie wszystko zrobić, kiedy mogę nadrobić wszystkie swoje zaległości, których mam sporo. Wiadomo, że to nie wszystko, ale i tak się cieszę, że coś tam udało się nadgonić, a wiem, że powoli powoli uda się być ze wszystkim na bieżąco. 
A dzisiaj mam dla Was moje odkrycie ostatniego czasu i historia jest dość specyficzna, bo przy pierwszym użyciu stwierdziłam, że - ok, nic specjalnego. Ale wystarczyło późniejsze użycie, które zmieniło diametralnie moje postrzeganie tego tuszu do rzęs od Miss Sporty. Więc bardzo chętnie zapraszam Was na recenzję!


Miss Sporty, Studio Lash
Mermaid Lashes





Tusz do rzęs zamknięty jest w bardzo ładnym opakowaniu, jest to w dalszym ciągu zwykłe opakowanie, nie wyróżnia się niczym szczególnym jeśli chodzi o kształt czy jakąś innowacyjność, ale ta kolorystyka do mnie przemawia. Jest to też ulubiony kolor mojej córki, więc na pewno jestem tutaj złamana już od samego początku. Ale muszę przyznać, że to też na maksa pasuje do nazwy mermaid - syreny. Jakoś tak w mojej dziecięcej głowie, syreny mają właśnie ogony w takich odcieniach, więc tutaj mi się to bardzo podoba.
Szczoteczka jest idealna do moich rzęs, ja taką uwielbiam, nie jest silikonowa - ma włoski, jest lekko stożkowa, zwężana ku końcowi, czyli można powiedzieć, że jest standardowy. Ale co na mnie wywołało największe zaskoczenie to fakt, że ten tusz od razu nadawał się do użycia. Zazwyczaj te tusze na początku użytkowania są mega mokre, ciapią się i rozmazują i najlepsze efekty są widoczne dopiero chwilę po używaniu. Tutaj praktycznie do razu konsystencja była odpowiadająca. 



Jeśli chodzi o moją przygodę z tym tuszem to mogę powiedzieć, że moje pierwsze użycie tuszu było na imprezę, był to makijaż okolicznościowy, a ja jestem zdecydowaną fanką mocno podkreślonych oczu, więc na powiekach działo się dość dużo, był brokat, był ciemny cień, jasny, kreska no działo się sporo. Tusz, którego ówcześnie używałam był po prostu średni i chciałam spróbować czegoś nowego. Pierwsze użycie na tak mocnym makijażu było takie, okej - nic za dużo się tu nie dzieje, nie ma jakiegoś mocnego wyróżnienia, rzęsy nie wybijały się na makijażu oczu, jak sztuczne rzęsy - raczej był tu standard. 
I jakoś tak,. jak po kilku dniach zbierałam się do pracy zachciało mi się użyć ponownie tego Studio Las Mermaid Lashes i jakie było moje zdziwienie, jak zobaczyłam te efekty! Nie wiem czy to byłą kwestia pierwszego użycia, czy po prostu mój makijaż oka jest na tyle mocny, że uratują mnie tu tylko sztuczne rzęsy lub kępki (jest to bardzo prawdopodobne), ale zobaczcie sami, jak to wygląda, kiedy używam tylko tuszu do rzęs !


Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, ten tusz do rzęs sprawia, że oczy są cudownie podkreślone, spojrzenie na maksa wyraziste, jest z nich wyciągnięte dosłownie wszystko, co najlepsze! Rzęsy nagle są długaśne, nagle są cudownie podkręcone, a na do datek pogrubione i nawet nie aż tak sklejone! Nie używałam tu szczoteczki do rozdzielenia rzęs, bo chciałam pokazać realny efekt, a na ten efekt pamiętajmy, że ma wpływ wszystko - strona, na której śpicie, dokładny demakijaż i oczyszczenie oczu itd. 
Ja jestem zachwycona, dawno nie miałam tuszu do rzęs, który zaskoczyłby mnie aż tak pozytywnie, który sprawiłby, że polubiłam od nowa malować rzęsy, który sprawił, że zaczynam się zastanawiać, czy może ja rzeczywiście mam tak długie rzęsy, tylko wcześniej używałam nie do końca fajne tusze do rzęs? Ten Mermaid Lashes cudownie spełnia swoje zadanie - robi to, co ma robić i robi to genialnie!
 


Jest to tusz na maka godny polecenia. Genialnie wyciąga rzęsy, wydłuża je, pogrubia i podkreśla. Sprawia, że mi jest ciężko odwrócić od nich uwagę, naprawdę malując się lubię na to patrzeć. Lubię widzieć, jak szczoteczka jest w stanie wyłapać wszystkie rzęski, nawet te najmniejsze, lubię patrzeć jak pięknie rozdziela rzęsy, bez robienia grudek i sklejenia ich i uwielbiam patrzeć po prostu na ten efekt końcowy. Bardzo podoba mi się to, że ten makijaż wygląda, mimo braku mocnego podkreślenia jest to wyraziste, trochę drapieżne i zwracające uwagę. Jest to zdecydowanie efekt, który mi się na maksa podoba i rzęsy, które lubię. No mogę się tu jedynie zachwycać, ale no naprawdę - bomba!


Tusz do rzęs pierwsza klasa. Nie będę pytać o Waszych ulubieńców, bo ja mam swojego ulubieńca n chwilę obecną i to mocnego ! Muszę przyznać, że jest to teraz mój ulubiony etap makijażu, zazwyczaj nie lubiłam tego, bo kminiłam, że pewnie się pociapię, rozmażę itd, ale Mermaid Lashes robi robotę! I wiecie, co jeszcze robi robotę? Pure Beuaty, że wyłapuje takie cuda i dzieli się nimi ze swoimi odbiorcami i wkłada do swoich pudełek takie cuda! No bosko!!


[wpis reklamowy]


Rimmel nawilżający balsam do ust
Oh my gloss! Butter Me Up!

23 maja 2026

 
Mamy to! Sobota, matko weekend! Tak bardzo się cieszę, a mówiłam Wam, że ten tydzień dla mnie trwał już ponad pół miesiąca. Ja nie wiem, jak to możliwe, ale ten tydzień był dla mnie ciężki, choć też pełen drobnych sukcesów, dużo rzeczy udało mi się zrobić i zakończyć, dzięki czemu mogę je skreślić z mojej listy raz na zawsze. Mam nadzieję, że ta dobra passa będzie trwać i uda mi się pozakańczać dużo projektów. I jest naprawdę dobrze!
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać nawilżający balsam do ust, który jeździ ze mną w samochodzie codziennie od dłuższego czasu! Marka Rimmel ma w swojej ofercie bardzo dużo produktów z kolorówki, ja znam sporo tuszy do rzęs, produktów do konturowania, ale i produktów do ust! Więc zapraszam na Oh my gloss! Butter me up!


Rimmel, nawilżający balsam do ust
Oh my gloss! Butter Me Up





Balsam do ust znajduje się w bardzo przyjemnym opakowaniu. Opakowanie jest zrobione z bardzo miękkiego tworzywa, nie ma problemu żeby wycisnąć produkt z opakowania, nie wyciska się też za dużo, więc to jest ogromny plus! Niesamowicie podoba mi się też kolorystyka, która jest delikatna i bardzo przyjemna dla oka. Aplikator ma świetny i nowoczesny kształt, który się świetnie dopasowuje do kształtu ust, jest naprawdę świetny!
Konsystencja nie jest klejąca ani tłusta, nie skleja ust, nie ciągnie się. Jeśli chodzi o odcień, jest bardzo zbliżony do naturalnego koloru ust, co jest mega fajne. 



Ja tego balsamu do ust używam nałogowo, mam go zawsze w samochodzie i używam go zawsze, jak jadę gdziekolwiek, czy to do pracy, czy po dzieci, czy np. do sklepu. Jest to bardzo wygodna aplikacja, więc nie ma problemu, żeby użyć tego balsamu w samochodzie. Nakładam na usta i do razu czuć błogie nawilżenie, jak i ukojenie, cudowne wygładzenie, a także zabójczą miękkość. Usta prezentują się bardzo ładnie, super odbijają światło, a także wydają się pełniejsze, co mnie niesamowicie cieszy. Uwielbiam taki efekt. Balsam do ust ma super właściwości pielęgnacyjne, ale i prezentuje się na ustach pięknie.



Ja jestem bardzo zadowolona z tego balsamu. Posiada też parę wersji kolorystycznych, chociaż wszystkie są mega zbliżone do koloru ust, więc tutaj głównie mamy efekt błyszczyka lub balsamu do ust. Balsam też dość długo siedzi na ustach, nie wchłania się bardzo szybko, nie znika też z ust. Co ma mieć super wpływ na usta ma, a całą reszta sprawia, że usta po prostu dobrze wyglądają. ja jestem bardzo zadowolona i bardzo polecam!


Jacy są Wasi ulubieńcy jeśli chodzi o pielęgnację ust?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Rimmel Thrill Seeker Mega Lift pogrubiający tusz do rzęs

17 maja 2026

 
Dzień dobry! Odpoczywacie? Chillujecie? Macie możliwość zresetowania głowy i może odpuszczenia? Muszę przyznać, że ten weekend był super pod względem właśnie odpoczynku, bardzo dużo rzeczy zrobiłam, dzieci nie dawały w kość, były bardzo do ogarnięcia i naprawdę wow. Jeśli większość moich weekendów będzie teraz tak wyglądać to ja jestem zachwycona. Bardzo brakowało mi takiego oddechu, możliwości zaplanowania sobie działań, zastanowienia się co w ogóle muszę zrobić - naprawdę super.
I tak o to w tak wspaniałym humorze ma dla Was dzisiaj tusz do rzęs! A ja uwielbiam tusze do rzęs, szczególnie takie, które odmieniają spojrzenie i nadają mu wyrazistości. Rimmel Thrill Seeker Mega Lift to produkt godny wspomnienia! Więc enjoy.


Rimmel Thrill Seeker Mega Lift
pogrubiający tusz do rzęs





Bardzo podoba mi się to opakowanie. Już sama kolorystyka jest bardzo w moim guście, uwielbiam ciemną czerwień, a do tego złoty napis, który jest wypukły nadaje całemu opakowaniu elegancji i jakiejś wyjątkowości. Ja uwielbiam, jest jedyne w sowim rodzaju, rzuca się w oczy i bardzo mi się podoba. Szczoteczka ma kształt stożka, rozszerzana ku końcowi, włoski są dość gęsto usytuowane dzięki czemu potrafią wyciągnąć każdą rzęsę i podkręcić ją, że hoho. 
Odcień tuszu jest mocno czarny, bardzo głęboki i wyrazisty podkreślający każde spojrzenie. 



Tusz do rzęs świetnie spełnia swe zadanie. Szczoteczka jest bardzo wygodna, wyłapuje wszystkie rzęski i cudownie je podkreśla. Szczoteczka jest bardzo wygodna i niesamowicie elastyczna, nie wbija się w oczy i nie podrażnia. Poza tym, szczoteczka nie odbija uszu na powiekach. Tusz świetnie pokrywa włoski od nasady aż po same końce. Tusz pięknie unosi i podkręca rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest piękne, wyraziste i takie świeże. Super jest to, że tusz się nie rozmazuje ani nie ciapie. Tusz pięknie utrzymuje się na oczach cały dzień, nie kruszy się i dobrze wygląda cały czas.
Tusz nie podrażnia oczu, nie powoduje łzawienia ani zamglenia oczu. 



Uwielbiam podkreślone oczy, jestem typem osoby, która zdecydowanie w makijażu stawia na ozy niż na inne parte twarzy. Uwielbiam mocny makijaż oka, jak i długie i cudownie podkreślone rzęsy. Uwielbiam, kiedy moja zielona tęczówka się wybija i zwraca na siebie uwagę. kto tego nie lubi? 
Ten tusz do rzęs naprawdę bardzo fajnie się sprawdza, spełnia moje wszelkie oczekiwania. Nie tylko dobrze wygląda, ale i jest trwały i wyrazisty. Rzęsy wyglądają pięknie, są ładne podkręcone i uniesione, do tego zagęszczone. Naprawdę super!


Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? Ja na szczęście mając Pure Beauty Box na bieżąco testuję nowości tuszy do rzęs. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Miss Sporty Pump Up - Extreme volume tusz do rzęs

21 grudnia 2025

 
Dzień dobry, a nawet dobry wieczór! Niedzielny wieczór, spokojny, trochę nie, dzisiejszy dzień przeznaczyłam trochę na ogarnianie, ale też i nie ze wszystkim się niestety wyrobiłam. Ale będę miała jeszcze wolny wtorek, więc liczę na to, że wtedy okiełznam swoją szafę, bo to jest zdecydowanie najgorsze moje miejsce w tym roku. Trzymajcie za mnie kciuki, żeby wszystko poszło po mojej myśli!
A dzisiaj chciałabym Wam jeszcze pokazać tusz do rzęs, wierzę, że znajdzie się osoba, która na święta zostanie bez tuszu, bo czasem kosmetyki kończą się w nieoczekiwanym momencie! A pomalowane rzęsy, nawet jakimkolwiek tuszem to ważna sprawa. Uwierzcie mi, że zdarza mi się po prostu zapomnieć o tuszu i zawsze każdy do zauważy! Jednak to spojrzenie robi robotę. A ja dzięki Pure Beauty odkrywam, ciągle odkrywam cudowne produkty, więc pytanie, czy tusz do rzęs od Miss Sporty będzie należeć do tych cudowności? 


Miss Sporty Pump Up
Extreme Volume - tusz do rzęs




Tusz do rzęs znajduje się w fioletowej, grubszej buteleczce. Ten kształt opakowań zamiast zwraca moją uwagę, bo jakoś tusze do rzęs, które były dawno temu w takich opakowaniach były moimi ulubionymi. Jakoś działa tutaj na mnie mocny sentyment. Opakowanie jest bardzo fajne, bardzo lubię taką kolorystykę. Szczoteczka bardzo mi się podoba, uwielbiam kiedy włosie jest ułożone bardzo gęsto, kiedy tych włosków jest mnóstwo. Mam wrażenie, że takie szczoteczki super sprawdzają się na moich dość krótkich i mało okazałych rzęsach. Tusz do rzęs świetnie wyłapuje każde nawet najmniejsze włoski. 


I tutaj naprawdę ta szczoteczka potrafi zdziałać cuda, rewelacyjnie zgarnia wszystkie rzęsy, pogrubia je i wydłuża. Tusz do rzęs nie dobija się na górnej ani dolnej powiece, nie ma też problemu z pomalowaniem dolnych rzęs. Rzadko kiedy zdarzyło mi się coś uciapać, a jeśli już to jest to bardziej kwestia mojej nieudolności, oczywiście. Tusz do rzęs Pump Up ma mega czarny kolor, który podkreśla spojrzenie, że ahh! Uwielbiam ten tusz, świetnie się nadaje na co dzień, ale i na większe wyjścia potrafi zdziałać cuda. Niesamowite jest też to, że jest on niewyczuwalny na rzęsach. Nie skleja ich, nie tworzy grudek. czasem jadąc do pracy sprawdzam czy aby na pewno pomalowałam tego dnia rzęsy, bo nie czuję, żeby były pomalowane. Jest bardzo lekki, ale w makijażu robi furorę. 


Nie udało mi się niestety zrobić zdjęć, jakoś ostatnio naprawdę nie mam zdjęć do selfiaczków. Nie ważne czy chciałabym pokazać tusz do rzęs, czy podkład te zdjęcia są tak niewyjściowe, że szok! Więc musicie uwierzyć mi na słowo, że Extreme Volume Pump Up to tusz do rzęs, który idealnie się sprawdzi! Sprawia, że rzęsy są widoczne, mimo swojej lekkiej i niewyczuwalnej konsystencji. Rzęsy są długie, grubsze, czarne, spojrzenie nabiera takiego wyrazu, jak nigdy. Pump Up sprawia, że mamy hipnotizing look i aż chce się więcej! Jest też bardzo uniwersalny, fajnie się sprawdzi na dzień, ale i na wieczór. No uwielbiam!


Znacie ten tusz? jeśli nie, to ulalala gońcie po niego! Szczoteczka idealnie współpracuje z konsystencją, dzięki czemu rzęsy są pięknie i idealnie pomalowane. 
Dajcie też znać, jakie są Wasi ulubieńcy jeśli chodzi o tusz do rzęs, a może jednak jesteście team rzęs od stylistek?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]



NAM - Glass Highlighter - rozświetlacz do twarzy

15 października 2025

 
Dzień dobry, jak się macie? Jak Wam leci następny tydzień października? Oj coraz bardziej zbliża się listopad, zima, święta, urodziny każde i kolejne, i standardowo dzieje się. Zamiast zamykać projekty, żeby w końcu odetchnąć, to zaczynam otwierać nowe projekty i działamy, no nie potrafię inaczej - lubię, jak się coś dzieje. Mimo że zawsze na to narzekam, to potem jestem zawsze mega zadowolona z ostatecznych efektów, cieszę się z rzeczy, jakie się dzieją i jestem zadowolona, że nie ma nudy. Ale ponarzekać też muszę.
Za to przyszedł czas na moje recenzowanie kolorówki! Tyle tego mam i używam praktycznie codziennie, ale jakoś ciężko jest mi to recenzować. Głównie dlatego, że zależy mi na zdjęciach, a nie potrafię ani robić fantastycznych i hipnotyzujących makijaży, a jeszcze wypada zrobić jakieś dobre zdjęcie - dla mnie szaleństwo. Ale są takie produkty, które warto zrecenzować, bo naprawdę warto je mieć! Tak, jak właśnie produkty od NAM, jestem oczarowana! Dowiedzcie się dlaczego. 

NAM - Glass Highlighter
rozświetlacz do twarzy





Rozświetlacz znajduje się w super opakowaniu, górna pokrywka jest przezroczysta, więc nie ma problemu przy wybieraniu odcienia idealnego dla nas. Opakowanie może jest lekko plastikowe, wydaje się, że nie jest zbyt trwałe i solidne, ale muszę przyznać, że wszystko dobrze działa od pierwszego użycia aż po dziś.
Rozświetlacz jest prasowany i ma stałą konsystencję. Za pomocą pędzelka nie ma problemu z nałożeniem produktu na twarz. Nie osypuje się, nie pyli jakoś bardzo, a ja musze przyznać, że lubię dużo rozświetlenia na buzi!


Ja nakładam rozświetlacz tam, gdzie mogę - pod łuk brwiowy, na kości policzkowe, łuk kupidyna, gdzieś tam na czoło oraz na brodę. Nie mam jakichś dużych wymagań, mam pędzelek, który u mnie się super sprawdza, fantastycznie nabieramy produkt i przekładamy na twarz.
Ten produkt cudownie mieni się na twarzy, pięknie odbija światło i błyszczy w cudownie szampańskim kolorze. No ja uwielbiam błysk, uwielbiam ten efekt na twarzy i zdecydowanie ten rozświetlacz cudownie się sprawdza! Robi dokładnie to, co ma robić, trzyma się twarzy, nie znika z niej tak łatwo w trakcie dnia, kiedy wiadomo, że różnie te dni wyglądają.


Ja jestem bardzo zadowolona z tego rozświetlacza! Jest bardzo trwały na twarzy, nie znika z niej, świetnie się go nakłada, mimo tego, że jest prasowany mam wrażenie, że jest zarazem lekko mokry, co powoduje właśnie taką świetną trwałość. Uwielbiam! Nie jest bardzo drogi, a jest łatwo dostępny i na dodatek wydajny - używam go już bardzo długo i jestem mega zadowolona!


No dla mnie jest to produkt idealny, ma bardzo dużo różnych odcieni, a teraz na oficjalnej stronie internetowej jest naprawdę ekstra promocja! Polecam!
I jak zawsze dziękuję Pure Beauty za możliwość poznania takich cudeniek!

[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

MaxFactor Masterpiece 2in1 Lash Wow

18 września 2025

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak się czujecie? Wraca do nas piękna pogoda, chwilowo mamy piękne słoneczko, weekend zapowiada się piękny, więc skorzystajmy z tego. My mamy mini plan, mam nadzieję, że uda się go zrealizować, co prawda coś już mi stoje na przeszkodzie, ale no zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Ogarnęłam ostatnio sporo rzeczy, co prawda w dalszym ciągu parę przede mną, ale wierzę, że ogarniemy.
Z kolei dzisiaj mam dla Was tusz do rzęs, który został już dawno wykończony, ale chodził za mną przez ten cały czas, dlatego stwierdziłam, że trzeba napisać tę recenzję, bo może komuś ta recenzja się przyda! Mamy tutaj MaxFactor Masterpiece, z silikonową podwójną szczoteczką. Możemy tutaj wybrać między rozdzieleniem, wydłużeniem oraz uniesieniem i zwiększeniem objętości. No wow! Takie cuda zawsze znajdują się w Pure Beauty!

MaxFactor Masterpiece
2in1 Lash Wow





Sam design tuszu do rzęs od MaxFactor już wygląda genialnie, czarny kolor z dodatkiem złota to jest coś, co ja bardzo lubię. Pięknie wygląda, super siedzi w dłoni, a dodatkowo możliwość przemienienia szczoteczki jest ekstra. Możemy sobie wybrać na czym nam bardziej zależy i możemy sprawić, że nasze rzęsy będą wyglądały olśniewająco na każdą okazję. Idealnie sprawdzi się w każdej sytuacji, na co dzień, jak i na większe wyjście, kiedy zależy nam na bardziej spektakularnym efekcie, co jest super. Na zdjęciach poniżej macie możliwość zobaczyć, jak te szczoteczki dokładnie wyglądają. 
Dodatkowo mogę przyznać, że tusz ma naprawdę pięknie ciemny i czarny odcień, nadający rzęsom intensywnego koloru. 




I efekt na rzęsach też możecie zobaczyć. Przyznam szczerze, że ja zazwyczaj mieszałam te efekty, czasem kręciłam tak, czasem tak albo próbowałam pomalować rzęsy raz tą stroną, a za chwilę inną licząc na to, że efekt będzie poczwórny, że będę miała wszystko w jednym. Przyznam szczerze, że przez większość czasu się udawało.
Tusz naprawdę świetnie radzi sobie z rzęsami, łapie wszystkie rzęsy, nawet i te najmniejsze pięknie je malując i podkreślając. Całe rzęsy są pięknie wyciągnięte, uniesione i podkręcone, objętościowo wydaje się, że jest ich więcej, są dłuższe, no wypisz wymaluj rzęsy, jak z gazety. Dla mnie efekt jest mega. Wygodnie się też maluje dolne rzęsy, bez stresu, że wsadzimy sobie szczoteczkę w oko.


Ja jestem na maksa zadowolona z tego tuszu do rzęs i tak, jak pisałam, zużyłam go już dawno temu, ale co jakiś czas wracam do niego myślami, Uważam, że świetnie sobie radzi z każdymi rzęsami, jeden tusz, a dwie szczoteczki to świetna opcja dla każdego. Intensywna czerń pięknie podkresla każde oczy i każde spojrzenie, sprawiając, że staje się wyraziste, lekko tajemnicze, a na pewno takie, które przykuwa wzrok. Hipnotyzujący efekt, który mi się bardzo podobał!


Jakich cech w tuszu do rzęs wy szukacie?


[produkt otrzymany w ramach współpracy ale jego recenzja nie była wymagana]

Bourjois Volume Glamour Lift&Stretch Wydłużający i unoszący tusz do rzęs

20 lipca 2025


Dzień dobry! Jak się macie? Jak Wasz weekend? Co działacie? U nas wczoraj była mini urodzinowa imprezka mojego chrześniaka, a dzisiaj mam warsztaty makijażowe, na co się na maksa cieszę! Co prawda obawiam się trochę, że się dowiem, że wszystko robię beznadziejnie i nic nie jest tak, jak być powinno, ale w dalszym ciągu fajnie jest się czegoś dowiedzieć i czegoś nauczyć. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i trzymajcie kciuki za nas!
A jak już jesteśmy w temacie makijażu i ostatnio mi tak świetnie idzie recenzowanie kosmetyków do makijażu - dziś w końcu mam dla Was recenzję tuszu do rzęs, który już powoli mi się kończy, bo czuję na rzęsach, że nie jest to, co na początku, ale recenzję warto napisać, bo tusz jest naprawdę fajny, a i uważam, że marka Bourjois fajnie działa w temacie kolorówki!


Bourjois Volume Glamour Lift&Stretch
Wydłużający i unoszący tusz do rzęs 




Tusz do rzęs dostajemy w mega fajnym, pomarańczowym opakowaniu. Kolor na pewno rzuca się wszystkim w oczy, do tego mamy super złote napisy, dodatki, które sprawiają, że całość prezentuje się bardzo zacnie. Wszystko tutaj pięknie ze sobą współgra, mi się ten kolor bardzo fajnie kojarzy i podoba mi się tutaj wszystko. Aczkolwiek musze się przyczepić, że opakowanie lubi się brudzić, nie wiem jak to możliwe i skąd się to wzięło, ale w pewnym momencie przy miejscu zakręcania znajdowała się mega gruba skorupka resztek po tuszu. 
Tusz jest oczywiście czarny, głęboki, nie jest wyblaknięty i tutaj też wszystko się zgadza. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu szczoteczka jest silikonowa, jest wygięta, dzięki czemu idealnie pokrywa rzęsy od nasady po końce, jak i te krótsze rzęsy znajdujące się w kącikach oczu. 



Musze przyznać, że ten tusz zdecydowanie zaskarbił sobie moje uznanie. Uwielbiałam go używać, teraz już zdecydowanie widać różnicę, więc wydaje mi się, że jego czas się skończył. Aczkolwiek używany od samego początku świetnie podkreślał spojrzenie wydłużając i pogrubiając na maksa rzęsy. Sprawiał, że rzęsy były cudownie czarne. Uwielbiam tez fakt, że jest on w stanie naprawdę wyłapać praktycznie wszystkie rzęsy, nawet te najkrótsze, dzięki czemu jesteśmy w stanie za pomocą tuszu do rzęs uzyskać efekt kociego oka. No dla mnie - idealne! Tusz się nie osypywał, nie rozmazywał, nie powodował też uczulenia czy łzawienia oczu. Wszystko tutaj było fajnie dograne. 
Efekt na zdjęciach jest z niedawna, czyli już z momentu, kiedy tusz tak naprawdę ma troszkę gorsze rezultaty niż miał na początku, ale w dalszym ciągu widać, że fajnie wyłapuje wszystkie rzęsy, super je rozdziela, nie skleja, no i fantastycznie wyciąga rzęsy w kącikach - to mi się podoba bardzo!


Ja bardzo lubię ten tusz, zaskoczył mnie tym, że był w stanie wyłapać wszystkie rzęsy, że super je wyciągał, wydłużał, pogrubiał, dzięki czemu podkreślał całe spojrzenie, sprawiał, że oczy stają się wyraźne i ciężko jest oderwać od nich oczu! No ja uwielbiam, byłam bardzo zadowolona, dlatego też, że efekt był wow, a miałam wrażenie, że tusz jest raczej z tych lekkich i bardzo łatwo się zmywał, co jest dla mnie super ważne. No bomba!
No i Bourjois umie w kolorówkę, bardzo lubię tę markę, ale nie ma się co dziwić, bo produkty są niczego sobie. Ale no słuchajcie, w Pure Beauty znajdziemy zawsze boxy z najlepszymi kosmetykami, więc tutaj nic tylko się cieszyć i testować!

Macie jakichś swoich ulubieńców w tuszach do rzęs? Dajcie mi koniecznie znać!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Lash Brow - brows me up lamination effect gel - żel do stylizacji brwi

18 lipca 2025


Dzień dobry! Czy przed nami kolejny piątek? Czy to już kolejny weekend? Czy powoli zbliżamy się do połowy wakacji i już niedługo będzie czuć dużo chłodniejsze wieczory? A może lato się przesunie i to właśnie sierpień będzie najgorętszym miesiącem w roku? Wiecie, że ja jestem jesieniarą, ale akurat w sierpniu mamy dość sporo fajnych wyjazdów i akurat piękna pogoda na te wyjazdy by się bardzo przydała, więc jednak jestem teraz team słoneczko.
A jak tutaj wprowadzam jakieś zmiany w swoich upodobaniach to lecimy dalej z recenzowaniem kolorówki! Tym razem przejdziemy do brwi, bo mam dla Was bardzo ciekawy produkt od Lash brow, który znalazł się w jednym z boxów z Pure Beauty, w którym znajdziemy nie tylko pielęgnację, ale i właśnie kosmetyki kolorowe! Jeśli chodzi o brwi jestem bardzo stała w uczuciach i bardzo podobają mi się brwi sprzed 20 lat, czyli idealnie zarysowane, wypielęgnowane i zrobione, nie podoba mi się w brwiach ich naturalność, więc zapraszam do mojej opinii, co oferuje nam Brows Me Up! Czyli żel laminujący brwi.


Lash Brow - brows me up lamination effect gel
żel do stylizacji brwi




Opakowanie żelu do stylizacji brwi jest typowe, oczywiście nie znajdziemy na nim zbyt dużo informacji, ale oczywiście od czego jest Internet? Mi bardzo podoba się ten kolor, żywy niebieski, który rzuca się w oczy i nie ginie w mojej kosmetyczce, co dla mnie jest mega ważne. Szczoteczka, jaką się posługujemy jest niewielka, nie jest długa, jak w przypadku tuszy do rzęs, tylko mamy tutaj konkretną szczoteczkę, która idealnie pokrywa nasze brwi. Odcień jest ciemny brązowy, bardzo mi on odpowiada, przyznam też, że fajnie wtapia się w brwi, jak i współgra z cieniem do brwi. Używam żelu jako wykończenie, żeby ujarzmić włoski i trzymać je w ryzach.


I tak, jak ja używam tego żelu jestem bardzo zadowolona. Ten żel sprawia, że brwi są bardziej wytrzymałe, dłużej utrzymuje się na nich cień, a ja lubię bardzo podkreślone brwi i idealnie wypielęgnowane. Nie przepadam za naturalnym efektem brwi, lubię, jak są po prostu zrobione. Ten żel sprawia, że wszystko włoski są trzymane w ryzach, że cień idealnie się trzyma, nie ściera się ani nie znika. Żel idealnie nadaje się na co dzień, jak i na większe wyjścia, nie rozmazuje się, nie sprawia, że brwi wyglądają sztucznie. Podkreśla jedynie pierwsze muśnięcie cieniem i sprawia, że są błyszczące i po prostu ładne.


Dlatego, ja oczywiście jestem zadowolona z tego żelu. Jest naprawdę świetnym produktem, a do tego jest na maksa wydajny. Ja go używam już bardzo długo i dzięki temu, że ma niewielką, ale precyzyjną szczoteczkę idealną do przeczesywania brwi, nie marnuje się dużo produktu. Robi to, co dla mnie robić, czyli podkreślać brwi, ujarzmiać włosy i sprawić, że będą się trzymały w ryzach cały czas. Dla mnie ekstra ;)


A Wy jak robicie swoje brwi? Jaki macie sposób na idealne zrobienie brwi, korzystacie z cieni, żeli czy może podoba Wam się obecna moda na naturalne brwi, na które nakłada się jedynie masełko? Dajcie znać, bo nie ukrywam że jestem bardzo ciekawa! Tym bardziej, ciekawi mnie fakt, że moda się tak zmienia, a ja z niektórymi rzeczami tkwię nadal w 2015 roku i ciężko jest mi się przestawić na coś nowego.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wyjmagana]