Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martinispaluxuryactive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą martinispaluxuryactive. Pokaż wszystkie posty

Ostatnie denko 2024r. - grudzień!

06 stycznia 2025

 
Dzień dobry! No i już oficjalnie można przyznać, że jest po świętach, mimo że w między czasie pewnie część z nas wróciła do pracy, to dopiero teraz czuję, że to się już zakończyło. Teraz tylko będziemy czekać do ferii i do kolejnych świąt, bo chwilowo nic innego nie czeka na nas na horyzoncie. A szkoda, bo ja lubię działać w trybie od do, szybciej mi wtedy czas leci, kiedy wiem, że na coś czekam. Ale niedługo na pewno coś się fajnego pojawi i będzie mi łatwiej funkcjonować, a chwilowo najwyższy czas zamknąć rok 2024 blogowo, czyli denko!


Ostatnie denko za rok 2024. Co prawda ja lubię podomykać takie sprawy w roku, a teraz nic mi się nie udało ogarnąć ani załatwić. Rok 2024 przeorał mnie pod kątem brakiem czasu i niewyrabiania się. Nie spodziewałam się, że tak bardzo czas będzie mi uciekać i że tak bardzo będzie mi brakować czasu tylko dla siebie, czasu w samotności. Aczkolwiek, chwilowo nic z tym nie poradzę, muszę się dostosować i czekać na wolniejsze dni. A teraz, jak zaczęłam to czas na denko! Tym razem denko jest dość spore, a to dlatego, że udało mi się przejrzeć kosmetyki, bardzo wielu się pozbyłam, że przekazałam w dobre ręce, ale i część musiałam po prostu wyrzucić. Ale nie ma tego złego, zawsze mogę coś Wam pokazać.



I jeśli chodzi o moich ulubieńców, znalazły się tutaj produkty, które u mnie pojawiają się ostatnio dość często. Isana, żel pod prysznic Exotic oasis - to są żele, do których zawsze wracam, one pięknie pachną, są super tanie, fajnie się pienią, nie podrażniają mojej skóry, są łatwo dostępne i na dodatek istnieją w wielu różnych wariantach zapachowych - czego chcieć więcej? Dalej mamy Ziaja, ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który nas ratuje już od bardzo dawna. Moje dzieci borykały się z ciemieniuchą dość długo, ale odpowiednia pielęgnacja w bardzo krótkim czasie pozbyła się problemu. Tego kremu używam cały czas, mimo że problemu już nie ma, ale idealnie nadaje się do mycia włosów. Z Kolei, Garnier płyn micelarny z witaminą C to już jest moja któraś buteleczka pod rząd. Świetny jest te płyn do zmywania makijażu, do oczyszczania twarzy, jak i do odświeżenia. Pięknie pachnie, super wydajny, jest sztos. Z BeBeauty waciki kosmetyczne mam troszkę a pieńku teraz, ale cały czas obserwuję. One były najlepsze, nie było nic, do czego mogłabym się przyczepić, ale teraz mam wrażenie, że materiał z jakiego są zrobione uległ troszkę zmianie. Ale w dalszym ciągu je lubię i nie znam lepszych wacików, zobaczymy. Martini SPA luxury active gąbeczka do demakijażu z węglem aktywnym to zdecydowanie moje odkrycie tamtego roku, bo to jak szybko i łatwo można zmyć makijaż za pomocą tej gąbeczki to wow! Zmywa każdy makijaż, za pomocą tego, co macie akurat pod ręką, prawie z każdym żelem idealnie współpracuje i efektywnie oczyszcza twarz, to jest rewelacja. Z kolei Essence, zestaw do brwi to coś, co uwielbiam. Jest hiper wydajne i prędzej skończy się poprzez rozkruszenie, niż że po prostu zużyjemy paletkę. Kolory idealne dla każdego, fajnie się też sprawdzają, jako cienie do powiek, a tak uniwersalne produkty są już w ogóle mega.



  • Himalaya, detoksykująca pianka do mycia twarzy z węglem aktywnym i organiczną zieloną herbatą - pianka jest bardzo delikatna, ale niezwykle skuteczna. Cudownie zmywa makijaż za pomocą gąbeczki, ale i świetnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Uwielbiałam używać tę piankę w dni, kiedy nie miałam makijażu na twarzy, ona jest naprawdę świetna i warto ją mieć. 
  • Skin79, maska do twarzy ze śluzem ślimaka - wszystkie maski do twarzy ze śluzem ślimaka sa fajnie nawilżające i odżywiające, sprawiają, że skóra jest ładnie napięta, ujędrniona i sprężysta. Po nałożeniu takiej maski, skóra wygląda dużo zdrowiej i bardziej promiennie. 
  • Ziaja, GDANskin peeling od ciała z kruszonymi muszlami - ten peeling do ciała rozkochał mnie w sobie na tyle, że w łazience mam już kolejny. Peeling jest idealnie gruboziarnisty, ma w sobie mnóstwo drobinek, które idealnie wygładzają i zmiękczają naszą skórę. Przy okazji, peeling nawilża i pielęgnuje naszą skórę.
  • Miya Cosmetics, #miyaday woda perfumowana - te perfumy są bardzo niepozorne, ale pachną fenomenalnie, kokosowo, smacznie i słodko. Jest to fajny zapach na czas jesienno zimowy i nawet długo się utrzymują.
  • Hanskin, oczyszczający olejek do demakijażu z kwasami PHA - o tym olejku mogłabym pisać długie eseje, on jest cudowny, świetnie pachnie i cudownie zmywa makijaż, robi to bardzo dokładnie, szybko i efektywnie. Zmyje makijaż ze wszystkich nawet trudno dostępnych miejsc. Bardzo wydajny.





A tutaj wszystkie rzeczy, które niestety musiałam wyrzucić. Znajduje się tu parę produktów z pielęgnacji, ale jednak jest to kolorówka. Mnóstwo kredek do oczu, do brwi, róże, bronzery, głownie jakieś palety, z którym tak naprawdę jesteśmy w stanie skorzystać tylko w pewnej części, No albo to jest kwestia moich umiejętności lub bardziej ich braku. Cieszę się, że udało mi się pozbyć niektórych rzeczy, chociaż w dalszym ciągu uważam, że mam za dużo. Niedługo zrobię powtórkę z rozrywki, żeby jeszcze zminimalizować zapasy.

Jak Wasze porządki i zużycia w 2024 roku? Dajcie znać! Na jakie recenzje w tym roku zaopatrujecie się przede wszystkim/ Co Was ciekawi najbardziej?



Aloha flamingo
ostatni letni box Pure Beauty!

14 września 2024

Dzień dobry! Jak się macie, jak się czujecie w ten iście jesienny dzień? U nas te weekendy teraz są dość napięte, mamy dużo do roboty, dużo do nadrobienia i ja aż nie wiem w co mam ręce włożyć, od czego zacząć i jak się połapać w tym, żeby wszystko ogarnąć, jak trzeba. Nie wiem, kiedy będę wyrobiona że wszystkim, ale trzymajcie kciuki, żeby w końcu nadszedł taki dzień. 

A dzisiaj czas najwyższy Wam zaprezentować najnowsze pudełko od Pure Beauty, które jeszcze jest mocno utrzymane w letnim klimacie, więc jak ktoś uwielbia lato, to to pudełko pozwoli Wam się jeszcze przenieść w vibe wakacyjny przynajmniej na chwilę! 
Bo jest wypełniony po brzegi samymi cudownymi produktami! Zobaczcie sami.. 


RIMMEL oh my gloss! lip oil nawilżający olejek do ust
Ten nawilżający olejek to jest konkretny produkt! Mamy spory aplikator, który idealnie nakłada olejek na usta. Mamy tutaj nie tylko pielęgnację, ale i piękne błyszczące wykończenie. Usta będą odżywione i jedwabiście gładkie. Olejek zawiera w składzie olej kokosowy oraz emolienty, więc nawilżenie i odżywienie mamy tutaj solidne. Dla mnie, nie dość, że wygląda mega słodko, to jeszcze w użyciu jest turbo wygodny i nic tylko używać.



CLARENA golden (botox like) eye mask maska ze złotem i agrigeliną
Ta maska będzie dla mnie zbawieniem już niedługo. Niedługo wyjeżdżamy i zamierzam się tam wychillować i upięknić, muszę skorzystać z tego wolnego czasu, więc zamierzam wziąć i wykorzystać kosmetyki, na które normalnie nie mam czasu i to będzie idealne! Ta maska ujędrni i uelastyczni skórę wokół oczu, wygładzi i zapobiegnie powstawaniu nowych zmarszczek mimicznych, jak i nawilży i zredukuje obrzęki pod oczami. Oczywiście skóra będzie pięknie rozświetlona i na nowo będzie pełna blasku. Składnik są genialne; argirelina, kwas hialuronowy, alantoina, ekstrakty roślinne, jak i złoto. Mega!



MAX FACTOR podkład facefinity all day flawless 3w1
A tutaj mamy mistrza w makijażu, produkt aż 3w1, bo baza, korektor i podkład w jednym. Mamy tutaj zagwarantowane świetne krycie, jeszcze lepszą trwałość, idealne topienie się że skórą, bez zrobienia efektu maski. To jest zdecydowanie to czego ja potrzebuję. I na pewno to sprawdzę z ogromną chęcią! Mój obecny podkład na szczęście się kończy, więc przekonam się na własnej skórze, jak działa ten bestseller. 



MARTINI SPA luxury active gąbka do demakijażu z węglem aktywnym
Następnym punktem nasze boxa są dobrze mi znane gąbeczki do demakijażu z węglem aktywnym. Ja jestem w nich zakochana, uwielbiam to, że dzięki nim mogę zmyć makijaż z praktycznie każdym żelem do mycia twarzy, jaki mam. Nawet jeśli normalnie mnie nie zadowala, tak z tą gąbeczką jest naprawdę super! Gąbeczka zmywa cały makijaż, nawet oczu, tusz do rzęs, jest bardzo dokładna i precyzyjnie dociera wszędzie, zmywa wszystko i jest ekstra tania. Bardzo polecam! 



URIAGE Eau Thermale jedwabisty balsam do ciała
Ten balsam na pewno pojedzie ze mną na wyjazd. Ma idealną pojemność, a i też bardzo zadowalające działanie. Balsam szybko się wchłania, ale super nawilża, odżywia, regeneruje skórę oraz nadaje jej przyjemnego ukojenia. Balsam zdecydowanie mnie zadowala i ja widzę, że moja skóra się z nim polubiła, więc dla mnie rewelka. Widać, że ta zawartość wody termalne wspomaga działanie balsamu. I tak ma być! 



STARS FROM THE STARS hydra stars moist & mild nawilżające serum barierowe
I mamy serum! Tym razem jest to serum barierowe, nawilżające, które również jest odpowiedzialne za regenerację, za ukojenie, za przywrócenie odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, a także za ujędrnienie i uelastycznienie. Ja w sera wierzę, i będę to ciągle powtarzać, nic tak nie odmieniło mojej buzi, jak władnie włączenie serum w pielęgnację. Teraz, ta pielęgnacja właśnie na tym bazuje i jest wooow ogromne różnica! 



VITA LIBERATA tinted tanning mist mgieka samoopalająca, wersja barwiona
Mimo, że nigdy nie byłam fanką samoopalaczy, tak powoli powoli zastanawiam się jednak nad tym żeby czegoś poużywać. Nie lubię się opalać, ale nie ma się co oszukiwać, nawet lekko opalone nogi wyglądają dużo lepiej ni, że białe, blade nogi. Lato się skończyło, ale sezon na sukienki i spódnice dalej trwa, więc na pewno jeszcze mi się przyda na jakąś imprezę i nie tylko! A aplikacja w sprayu przekonuje jeszcze bardziej. 
Inne: Vita Liberata Fabuluous Gradual Tanning lotion, balsam stopniowo samoopalający



DR IRENA ERIS  invitive przeciwzmarszczkowy odbudowujący krem na noc
No i błagam, ale ja się tak na maksa cieszę, że w moje łapki trafił krem z serii invitive na noc! Wygładzający krem na noc jest u mnie sztosem, od pierwszego użycia różnica jest widoczna, więc mega się cieszę, że mam tera, i krem na no który pięknie dopełni i odpowiednio zamknie pielęgnację. Krem świetnie nawilża i wygładza skórę, spłycając zmarszczki i uzupełniając niedobory kolagenu. Ja jestem pod wrażeniem, ale to są cuda warte każdych pieniędzy. 



ALOESOVE hydrolat z aloesu
I przywitajmy hydro lat, który już zrobił rewolucję w mojej łazience. U mnie hydrolatów jest bardzo mało, ale nie mogłam przejść obojętnie obok wersji z aloesu, bo mój cały organizm, od skóry po włosy kochają aloes. Ten oczywiście nawilża, koi i regeneruje, a na włosach robi mistrzostwo świata! Niedługo Wam o tym napiszę. 



HIMALAYA detoksykujący żel do mycia twarzy z aktywnym węglem i zieloną herbatą
Węgiel aktywny u mnie się świetnie sprawdza przy okazji serum czy gąbeczek do demakijażu, dlatego taki żel do mycia twarzy mnie bardzo ucieszył! Żel usunie wszystkie zanieczyszczenia, ale i pomoże uregulować wydzielanie sebum, przy okazji wchłonie jego nadmiar. Po użyciu skóra będzie świeża i gładka, a ja to potwierdź. Uwielbiam ten efekt dobrze oczyszczonej skóry bez wysuszenia. Całość jest pięknie zadbana i przygotowana do wieczornej pielęgnacji 



ZIAJA MED kuracja ultranawilżająca mocznik 15% krem do stóp
Ktoś tu chyba mnie podsłuchuje i wie, że mam duży problem z pielęgnacja stóp. Nie wiem, jakoś mi nie po drodze, nie lubię, zapominam, nie mam motywacji. Narzekam w dzień wesela, kiedy zdecydowanie stopy mogłyby być bardziej zadbane. Ale teraz mam ratunek. Mam coś, co mi pomoże zregenerować szorstki, suchą i popękaną skórę stóp. Wszystkie wysuszenia będą naprawione, a skóra po użyciu będzie znacząco bardziej nawilżona i zmiękczona - tego potrzebuję. Bomba! 



DAX SUN ochronne mleczko do opalania intensywnie nawilżające SPF 30
Mimo tego że lato w sumie się już skończyło, to jednak wrzesień nas rozpieszczał jeszcze wspaniałą pogodą, mocnym słońcem i całkiem wysokimi temperaturami. Dlatego pamiętamy zawsze o ochronie przeciwsłonecznej, dbamy o skórę, żeby zapobiec ewentualne u starzenia się skóry i pamiętamy o tym cały rok! 


Ten box idealnie wpasowuje się w zmieniającą się pogodę. Obstawiam, że raczej większość z Was jest jednak fanem cieplejszej pogody, więc jest to ostatnia taka rzecz, która jeszcze trochę nas utrzyma w tej pięknej pogodzie. 
A u mnie już większość produktów jest w użyciu od dłuższego czasu, więc tak naprawdę niedługo zacznę zasypywać Was recenzjami. Stary tunned! 


[wpis reklamowy]

Denko - sierpień 2024 rok!

01 września 2024

Dzień dobry! No i jak się macie? Co u Was słychać? J się na maksa cieszę, bo mamy to! Mamy wrzesień! Co prawda ten pierwszy tydzień września ma być epicko ciepły, ale ja i tak bardzo czuję w powietrzu już nadchodzącą jesień. Tym bardziej dzisiaj jest taka pogoda wprowadzająca mnie bardzo w ten jesienny vibe. Jest przyjemnie, chłodno, ma coś tam popadać, więc ja na to czekam z niecierpliwością. Poza tym, to zawsze początek miesiąca jest u mnie bardzo pracowity pod względem organizacyjnym, muszę rozplanować sobie wpisy i całą resztę. A że tyle się dzieje się dookoła, to przyznam szczerze, nie chce mi się. Czekam na jakiś urlop, na dłuższy odpoczynek i przestrzeń, żebym mogła sobie wszystko poogarniać tak, jak należy,


Ale, jak już mamy początek miesiąca to musi się pojawić i denko. Nawet, nawet jest to denko, chociaż i tak liczyłam na więcej i na lepszy efekt, ale dobre i to. Chociaż ostatnio chciałam przeglądać kolorówkę i odkryłam, że nie mam już żadnego dodatkowego pudełka z rzeczami do makijażu, a to oznacza, że bardzo zmniejszyłam ilość kosmetyków, które posiadam. Wczoraj też miałam okazję i podzieliłam się z żeńską częścią rodziny kilkoma kosmetykami, które się u mnie powtarzają i fajnie! Bardzo się cieszę, bo i tak mam tego dużo, a lubię robić takie czystki raz na jakiś czas i dzielić się nimi z bliskimi.
No, a dzisiaj mam dla Was sierpniowe zużycia i parę słów o nich. 


Ulubieńcy, kategoria, która pokazuje mi jak bardzo lubię niektóre kosmetyki i jak czasem ciężko jest mi się rozstać z niektórymi kosmetykami. Aczkolwiek uważam, że warto mieć sprawdzone produkty, do których zawsze chcemy wracać. I już Wam mówię, co się tu znajduje. Schwarzkopf, got2be volumania lakier do włosów dodający objętości, który wśród wszystkich lakierów, jakie kiedykolwiek posiadałam jest najlepszy, Ładnie pachnie, super utrwala nie przesusza włosów, nadaje super objętości i jest po prostu ekstra. Kolejny produkt to moje odkrycie tego roku, Garnier, Vitamin C, super serum z witaminą C na przebarwienia to jest kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie poranka. On genialne przygotowuje skórę na cały dzień wyzwań, jest idealny pod makijaż i jakąkolwiek pielęgnację, poza tym działa fantastycznie na skórę. A z kolorówki mamy Catrice, Liquid Camouflage, korektor, który ma idealnie jasny kolor, super konsystencję, nie jest lejący się, nie jest rzadki, tylko jest super konkretny i naprawdę robi świetną robotę na twarzy. Standardowo znajdziemy tutaj też BeBeauty waciki kosmetyczne, które w ostatnim czasie się trochę zepsuły, ale jakoś następne opakowanie już było całkiem okej. W dalszym ciągu są zdecydowanie moim numer 1. A do mojego grona ulubieńców wskoczyły oczywiście Martini SPA luxury active, gąbka do demakijażu z węglem aktywnym, które ułatwiają mi demakijaż już dobrych kilka miesięcy, ale naprawdę sprawiają, że mogę użyć każdego produktu do mycia twarzy, a one zrobią główną robotę. Dzięki czemu nie zużywam aż takiej ilości wacików, a zużywam kosmetyki, makijaż jest zmyty i to bardzo dokładnie. I jeszcze jeśli chodzi o dzieci to Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, który początkowo był dla mnie bardzo przyjemnym szampon do włosów dla dzieci, ale nie miał jakiegoś cudownego działania na ciemieniuchę. Do czasu, aż zaczelam ogarniać jak go używać, żeby jednak tej ciemieniucha się pozbyć i udało się! Kiedy dość sporo nakładałam tego olejku na skórę głowy, a następne bralam szczotkę do włosów i czesałam, wczesywalam tę pianę w skórę głowy i ciemieniucha powoli zaczela odpuszczać. Wspomoglam olejkiem że słodkich migdałów i się udało! 


  • Sylveco 'zajączek gucio' dla dzieci 3+, pianka do mycia ciała i włosów - ja uwielbiam te piankę, cudownie pachnie, ma genialne nawilżające i odżywiające właściwości, ta pianka jest cudownie delikatna dla skóry dzieci i naprawdę jest mega! U nas się sprawdziła fenomenalnie i od pierwszego użycia jest ogromna różnica.
  • Farmona, tangomania, peeling cukrowy do ciała - ja uwielbiam peelingi cukrowe i to jest kolejny produkt, który jak najbardziej jest w porządku. Bardzo dobrze wygładza skórę, pielęgnuje ją i ma na nią same pozytywne właściwości. Skóra po użyciu jest świetnie wygładzona i nawilżona, uwielbiam!
  • Nadeshiko Japan Tsubaki Oil, regenerująca maska do włosów - o ta maska do włosów to u mnie było odkrycie, ona cudownie i dogłębnie nawilża i odżywia włosy, efekty były widoczne od razu od pierwszego użycia. No naprawdę, czad! Polecam ją wszystkim!
  • Araiana Grande, perfumy Moonlight - to jest mój zapach - przepiękny, głęboki, idealnie intensywny, no naprawdę jest boski. Bardzo żałuję, że mi się już skończył, ale na pewno niedługo zakupię go ponownie, bardzo mi go brakuje. Szczególnie, że zbliża się jesień, a on mega pasuje do takiego chłodniejszego vibe i długich wieczorów.
  • Davroe, szampon i odżywka do włosów - dostałam ten zestaw na keratynowym prostowaniu włosów w salonie HairNewLife i nie spodziewałam się, że te kosmetyki mogą być aż tak fajne! Użyłam je randomowo na wyjeździe i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, bo włosy były w super stanie, bardzo miękkie, gładkie i cudownie wygładzone. No mega! 



  • The Body Shop, witamina E, krem nawilżający do twarzy - ten krem był fajny, ale nie był jakiś super. Można powiedzieć, że ładnie nawilża i fajnie odżywia, ale w dalszym ciągu nie był to jakiś efekt niesamowity i zaskakujący. Już jakiś czas temu go wykończyłam i zdążyłam o nim zapomnieć, więc to też trochę o nim świadczy. 
  • Himalaya, anti plaque dental cream, ziołowa pasta do zębów - ta pasta do zębów mnie początkowo mega jarała i z tego, co kojarzę ona była całkiem w porządku, ale nie kojarzę żeby była jakaś wybitna znowu. Aczkolwiek, jak na ziołowe pasty to naprawdę uważam, że jest to najlepsza pasta ziołowa jaką miałam i posiadała ona moc!
  • Glow Stars!, bright blink, rozświetlający krem pod oczy - ten krem pod oczy był poprawny i tyle. Na moje potrzeby efekty były, zdecydowanie za słabe. Na pewno fajniej się sprawdzi u osób, które nie mają dużych problemów ze skórą pod oczami. 
  • Bourjois, Healthy Mix, krem BB - ten krem jest bardzo delikatny, ma też dosyć słabe krycie, więc fajnie sprawdzi się u osób, które nie mają dużych problemów z cerą. U mnie całkiem fajnie wyrównuje koloryt, ale nie jest to też jakiś hiper efekt. 
  • Dove, calming, żel pod prysznic - pisałam nie dawno o tych żelach pod prysznic, one są bardzo przyjemne, ale akurat ta wersja zapachowa mi nie podeszła. 



No i pojawia się znowu, kategoria wyrzuconych kosmetyków, które musiałam wyrzucić praktycznie pełne. Jeśli chodzi o Uzdrovisco, fitoaktywny tonik-esencja bezwacikowy nawilżający to u mnie po prostu forma aplikacji nie podeszła, parę razy użyłam i było fajnie, ale codziennie zapominałam i muszę się przestać oszukiwać, że będę używać. Z kolei Dermacol, body mist, mgiełka do ciała, summer breeze uwielbiałam swojego czasu i pachniała genialnie, teraz jak powąchałam ponownie to coś mi nie podpasowało i stwierdziłam, że znowu będzie stać przez najbliższych parę miesięcy, wiec no niestety. 


I tak to wyszło w tym miesiącu, będzie coraz więcej nowości teraz, bo bardzo dużo fajnych kosmetyków do mnie trafiło i są już w użyciu, więc ekstra! A jak tam Wasze użycia w ostatnim wakacyjnym miesiącu?


Denko czerwiec 2024!

30 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Mamy to! Kończymy oficjalnie miesiąc, a żeby było bardziej blogowo to mamy denko, denko dosyć słabe, ale sama cały miesiąc miałam wrażenie, że nic nie zużywałam. Wiedziałam, że denko będzie marne, ale nie wiedziałam, że aż tak. Ale to nic. Na spokojnie, teraz pozaczynałam większość kosmetyków, więc będziemy kończyć w następnym miesiącu. Aczkolwiek w dalszym ciągu mam nadzieję, że w końcu znajdę czas, żeby przejrzeć swoją kolorówkę i uda mi się pozbyć rzeczy, których nie użyje, a po prostu będą leżeć, więc ot jest bezsensu. Ostatnio i tak bardzo dużo mojej pielęgnacji poszło w świat, podzieliłam się z koleżankami i zrobiło się u mnie trochę luźniej, chwilowo!


Ale, na razie skupmy się na tych zużyciach, które mam. Trochę nowości się tutaj trafiło, więc mam dla Was parę nowości, parę produktów, które się regularnie powtarzają, więc enjoy! Standardowo, jak co miesiąc mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej, a na razie cieszmy się tym, co jest.


Na początek będzie to Isana, olejek pod prysznic, który u mnie regularnie jest zużywany do mycia pędzli. Nie używałam go pod prysznic, więc nie mam tutaj rozeznania w tym temacie, ale tak jak większość dziewczyn, zużywam go do mycia pędzli i sprawdza się tutaj znakomicie. Nie mam tutaj nic do dodania, po prostu jest sztos! Z kolei, tak jak co miesiąc macie tutaj też Be Beauty waciki kosmetyczne, ale jak je zawsze uwielbiałam i były zdecydowanie top of the top, tak teraz... mam wrażenie, że coś się tutaj zadziało i zmienili je... Chwilo w dalszym ciągu są moimi ulubieńcami, ale będę je bacznie obserwować i zobaczymy. Ale jeśli również je kupujecie, to miejcie na uwadze, że to już nie są te same waciki, co kiedyś. 


  • Dove, żel pod prysznic, glowing - uwielbiam te żele pod prysznic, one są mega kremowe, fajnie się pienią, bardzo dobrze myję i pielęgnują, pięknie pachną, jest mnóstwo różnych wersji, więc też każdy znajdzie coś dla siebie. o i są też wydajne. On cenowo wychodzą różnie, na pewno są tańsze rzeczy, ale i są droższe, tutaj na pewno fajnie jest się czaić na jakieś promocje. Ale i nie wysuszają skóry, co też jest ważne. 
  • MartiniSPA luxury active, gąbeczka do demakijażu z masłem shea - te gąbeczki to jest zdecydowanie moje odkrycie, one tak pięknie i dokładnie zmywają makijaż za pomocą tego, co akurat mam pod ręką, że aż szok! Nie ma opcji po jakichkolwiek pozostałościach, nie ma opcji, że czegoś nie zmyje, no dla mnie rewelacja, która zaoszczędza pieniądze (są super tanie, a ja nie potrzebuję miliona wacików) i zaoszczędza mój czas. Pod prysznic na szybko używam z jakimś żelem, makijaż zmyty - tak chcę żyć! 
  • L'Oreal Paris, revitalift filler, serum pod oczy - to serum jest zdecydowanie moim ulubionym produktem pod oczy, jakie kiedykolwiek miałam. Pięknie napina i ujędrnia skórę pod oczami, nawilża i odżywia ją, regeneruje po ciężkiej i nieprzespanej nocy, a także sprawia, że spojrzenie staje się świeże i promienne. W dużej mierze jest to zasługa aplikatora, który jest wyposażony w trzy metalowe kuleczki, które dodatkowo chłodzą delikatną skórę pod oczami. Kocham!
  • Catrica, liquid camouflage, korektor pod oczy - nie wiem, jak ja to zrobiłam, że ten korektor wylądował w cudach zamiast ulubieńcach, oczywiście jest to moje któreś z kolei opakowanie i muszę zrobić zapas, bo już mi się kończy to co mam. Ale uwielbiam go, naprawdę robi robotę i pięknie rozjaśnia spojrzenie.
  • OnlyBio, regulujący płyn micelarny szałwia i lewan - kolejny produkt, który u mnie się naprawdę fajnie sprawdził. Zaczynając od bardzo przyjemnego w użytkowaniu opakowania, które jest turbo wygodne i niewymagające, mamy pompkę, która automatycznie moczy wacik i jest ekstra. Twarz również jest oczyszczona, płyn się nadaje do każdego makijażu, jak i do oczyszczenia czy odświeżenia naszej skóry rano. 



  • Matrix, miracle creator, spray wielozadaniowy do stylizacji włosów - ja uwielbiam markę Matrix do włosów, naprawdę uważam, że robią fajne kosmetyki, które ładnie pachną i robią robotę. Aczkolwiek ten spray nie podszedł moim włosom. Niby coś robił, ale ja mam wrażenie, że ostatecznie nie robił za wiele, a na pewno nie było spektakularnej różnicy.
  • Stars from the stars, stars extreme lashes, tusz do rzęs - ten tusz do rzęs miał u mnie moment swojej świetności i tak sobie myślę teraz, że chyba go przeciągnęłam swoim stosowaniem. Patrząc po zdjęciach z recenzji jestem zachwycona efektem, a szczerze zapomniałam o nim przez to, że już pod koniec stosowania ten efekt był coraz marniejszy, A nie ma się co dziwić, prawdopodobnie już był lekko podeschnięty i stąd taka różnica. Mimo wszystko, jednak bym go poleciła ;)



  • Hair in Balance by OnlyBio, termoochrona w mgiełce - do dziś się zastanawiam co się tu zadziało z tym produktem, nie wiem u mnie ta mgiełka bardzo nie działała, atomizer działał ledwo albo wcale, nic z niego nie leciało. Nie wiem czy jest to kwestia wadliwego opakowania, czy ten produkt był zbyt gęsty, jak na bycie w formie w sprayu. Ale coś tu nie pykło. 
  • Cica Clearing, BB Cream - ja ogólnie nie jestem fanką BB kremów, CC i tak dalej. Tym bardziej nie przepadam za takimi próbkami jeśli chodzi o produkty lekko koloryzujące czy nawet fluidy do twarzy. 


I tak się prezentuje denko! Mówiłam, że marne, więc trzymajcie za mnie kciuki, żeby za miesiąc było zdecydowanie lepiej! 

MARTINI SPA GĄBKA DO DEMAKIJAŻU Z MASŁEM SHEA

26 czerwca 2024


Dzień dobry! Jak się macie/ Jak się czujecie? Jak wakacje? Kto z Was ma wakacje, a kto nie? Muszę przyznać, że to jest mój pierwszy rok w życiu, kiedy nie mam wakacji, jakichkolwiek. Takie zmiany nastały, jak już w końcu poszłam do pracy! W sumie ciekawe, coś nowego. Ale nie oszukujmy się mając dzieci codziennie dzieje się coś nowego i codziennie jestem tak samo zmęczona, więc muszę przyznać, że moja praca to świetna odskocznia dla mnie!
A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój hit, nad hity. Jest już na blogu recenzja innej wersji tego produktu, który również dostałam od Pure Beauty, a mianowicie Martini SPA Luxury active gąbka do demakijażu z węglem aktywnym. Dla mnie te gąbeczki to jest moje odkrycie, uwielbiam je, bo zajebiście współpracują z każdym płynem do mycia twarzy, z każdym żelem. Musze przyznać, że Martini SPA robi świetną robotę z tymi produktami. Ale już zapraszam Was do recenzji!


Martini SPA - luxury active - 
Gąbka do demakijażu z masłem shea




Jak widzicie gąbeczka jest bardzo niepozorna, w plastikowej folii znajdują się dwie gąbeczki, które są dość niewielkich rozmiarów, ale też są wystarczające. Fajnie lezą w dłonie, są super funkcjonalne, bardzo wygodne w użytkowaniu. W dotyku te są bardziej szorstkie niż wersja z węglem aktywnym, ale muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba! Mam wrażenie, że dzięki temu ta skóra jest jeszcze bardziej oczyszczona i dodatkowo wygładzona i zmiękczona. Ta gąbeczka jest bardzo miękka i plastyczna, dopasowuje się do kształtu twarzy, dzięki czemu wchodzi w każde zakamarki, zmarszczki, czy okolica nosa i oczu. Wygodnie również myje się szyję. Gąbeczka bardzo ładnie pachnie, jest to dość delikatny, ale i zwykły zapach, ale wszystko gra. Nie mam tutaj żadnych zastrzeżeń.


Tak, jak pisałam już we wstępie, to powtórzę i tutaj. Nie ważne, jaki żel do twarzy użyłam, twarz była cudownie oczyszczona za każdym razem. Mógł być żel, mógł być krem, czy nawet masełko do demakijażu. Zazwyczaj były to zwykłe żele oczyszczające, ale i zdarzały się kosmetyki dedykowane stricte do demakijażu. Z każdym produktem gąbeczka współpracowała bardzo dobrze. I za każdym razem efekt był taki sam, skóra było cudownie oczyszczona, makijaż był zmyty, po zanieczyszczeniach nie było ani śladu. I to oczywiście wszystko mamy załatwione w trymiga! To jest chwila moment, kosmetyki przyczepiają się do gąbeczki, nie są rozsmarowywane po twarzy, a zarazem łatwo z tej gąbeczki się zmywają. No czego chcieć więcej? A może tego, że skóra oczywiście nie jest ściągnięta, nie jest napięta, nie jest podrażniona. Za to, jest ładnie wyregulowana, taka ukojona i uspokojona. Rewelacja!


Dajcie mi znać, czy znacie te produkty. Bo ja jestem zachwycona, a tak naprawdę poznałam je zaledwie rok temu, więc szkoda, że tak późno! Te gąbeczki sprawiły, że mój demakijaż wieczorem trwa turbo szybko, poza tym, dają mi pewność, że skóra będzie pięknie oczyszczona, że nie ma opcji, że coś gdzieś zostanie. Nie zużywam miliona wacików. Jak nie mam makijażu na sobie to też lubię ich używać, wszystko zależy od dnia, ale jak wiem, że był mega gorący dzień i czuję się nieświeżo, to ta gąbeczka świetnie sobie radzi z nadmiarem sebum czy innego brudu. 
One są dodatkowo turbo tanie, starczają na bardzo długo. Tak naprawdę do teraz zużyłam dwie gąbeczki, a używam ich już spokojnie kilka miesięcy. Jedna już zaczęła mi się rozwarstwiać, a druga wpadła mi w turbo brudne miejsce i nie chcę jej już używać do twarzy. Ale działają genialnie! Ja je uwielbiam i bardzo je polecam!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Denko marzec 2024

04 kwietnia 2024

Dzień dobry, dzień dobry! Witamy się w kwietniu! Dzisiaj denko z lekkim opóźnieniem, ale jednak ta wiosenna pogoda nas pochłonęła i chcieliśmy z niej skorzystać najbardziej, jak się da. U Was jak święta? Jak wrażenia? Najedzeni? Ja musze na pewno odpocząć po tych świętach i po tym obżarstwie, jednak jak za dużo to też niedobrze. 


A dzisiaj mam dla Was dość spóźnione denko, mamy już początek kwietnia, a ja dopiero teraz to robię. Ale, tak jak pisałam wyżej, człowiek się czuł w klimat świat i w rodzinny vibe, więc mamy teraz czas, żeby nadrobić wszystko i podziałać tak, jak trzeba. A zapraszam do denka, bo tu zadziało się dużo nowego, więc będzie dużo kosmetyków, których nie było tu jeszcze ! 


Co widać już na samym starcie, że z ulubieńców mam tylko jeden produkt ale jednak bardzo dobry! Tresemme, keratin smooth, spray termooochronny to zdecydowanie mój fav jeśli chodzi o termo-ochronę. Ładnie pachnie, ma fajną konsystencję, bardzo dobrze się rozpyla na włosach i je pokrywa w całości. No i działa, włosy są w dużo fajniejszej kondycji, dzięki temu produktowi. 




  • Vianek, regeneracja, pianka do higieny intymnej z ekstraktem z owoców żurawiny, babki lancetowatej i kory dębu - ta pianka była dla mnie naprawdę super, ekstra konsystencja, przyjemny zapach, przyjemnie działanie, bardzo dobre mycie, odświeżenie i wszystko super. Ale, zepsuło mi się opakowanie, ta pompka nie działała tak, jak powinna i dość szybko się zepsuła. Czy to jest kwestia opakowania, czy ja miałam wadliwą sztukę, nie wiem, ale no coś tu nam poszło nie tak. Ale kosmetyk sam w sobie jest świetny. 
  • Dermedic, hydrain3 hialuro, peeling enzymatyczny - kolejny produkt, który bardzo przyjemnie się u mnie sprawdził. Jeżeli ktoś nie lubi mechanicznych peelingów, to ten naprawdę jest bardzo fajny, skuteczny i polecam. 
  • Anwen, odżywka emolientowy irys - ta odżywka u mnie się sprawdziła najbardziej z całej trójki z zestawu świątecznego. Ładny zapach, przyjemnie otula włosy, nawilża je, wygładza i odżywia. Bardzo się z nią polubiłam! 
  • Martini SPA luxury active, gąbka do demakijażu z węglem aktywnym - ta gąbeczka do demakijażu zdecydowanie namotała w mojej pielęgnacji, ale bardzo się z tego cieszę. Genialna jest! Cudownie zmywa makijaż z każdym żelem, że wszystkim współpracuje cudownie i efektywnie, a to jest najważniejsze. Makijaż jest zmyty, nie ma żadnych resztek nawet tuszu do rzęs, więc naprawdę czad. Będę je używać zawsze! 
  • L'Occitane, krem do rąk, masło she - bardzo mi spasował ten krem do rąk, był niewielkich rozmiarów, ale niesamowicie wydajny, bardzo długo go używałam. Mieścił się wszędzie, więc stosowałam go regularnie, bo zawsze był pod ręką. A najważniejsze to działał, nawilża i odżywia dłonie bardzo ładnie, super sprawa! 
  • Miya, beauty.lab serum nawilżające potrójny kwas hialuronowy [2%] - kolejny produkt, który świetnie się u mnie sprawdził, jego nawilżenie było na mega wysokim poziomie, poradził sobie ze skórą w każdych warunkach, a miałam dość ciężki czas że skóra, że była podrażniona po wszystkim, to serum cudownie łagodziło jakiekolwiek objawy i pielęgnowało naszą cerę cały czas. 
  • Catrice, sensitive gel-to-oil cleanser, żel do demakijażu - kolejny produkt do demakijażu, który super się u mnie sprawdził. Rewelacja, żel zamienia się w olejek i cudownie domywa wszystko, każdy produkt kosmetyczny, jaki znajduje się na twarzy zostaje zmyty w trymiga, więc rewelacja! 



  • Dermacol - love my face - krem do twarzy - tutaj ten krem ładuje w średniakach z tego względu, że był okej, ale jednak niczym super się u mnie nie wybił. Nie podrażnił, nie uczulił, nic złego nie zrobił, ale też nie ma jakichś rewelacji. 
  • Anwen, olej do włosów wysokoporowatych - marakuja - ten olej u mnie też nie zrobił szału, mimo że uwielbiam marakuję i myślałam, że to będzie hit nad hity, ale moje włosy były bardzo przeproteinowane, był puch, były takie sztywne, były bardzo niefajne w dotyku. 
  • Miya - beauty.lab ukojenie, kremowy żel myjący - skończył się u mnie dość szybko, poza tym nie był zły, fajnie zmywał, makijaż wraz z gąbeczką, ale tak w użyciu bez gąbki, to nie wiem, czy by mi się bardzo przydał. 
  • Miya - mySHOWERgel - naturalny żel pod prysznicem z olejkiem makadamia - i ten żel oddałam mężowi że względu na dość mocny męski zapach. To jednak nie dla mnie, ja wolę bardzo kobiece zapachy pod prysznicem. 



Z próbek w końcu sobie przypomniałam, że mam jeszcze parę saszetek do zużycia, a nawet kilkanaście. W końcu postanowiłam zużyć ArganiCare, szampon oraz ArganiCare, maskę do włosów i ta historia zakończyła się dość pozytywnie. Ciekawe produkty, mocno nawilżające i odżywiające.
 


I niestety dwa produkty, jako że już przeterminowane musiały zostać wyrzucone. Miya - body.lab naturalny dezodorant w kremie  oraz Sylveco, olejowa wcierka do skóry głowy, szkoda, ale mi z wcierka i i tak na razie nie po drodze, więc musiałoby poczekać na dalszy czas! 




  • Babydream, extra senstiive, chusteczki nawilżane dla dzieci - nie będę wypowiadać się po raz setny, że te chusteczki są najlepsze i zdecydowanie będę ich używać zawsze. 
  • Sudocrem - na jakiekolwiek podrażnienia nie znam lepszego kremu. 
  • AA baby, szampon w piance - ta pianka u nas się genialnie sprawdziła! Poważnie! Konsystencja i wszystko jest super, 
  • Jordan, pasta do mycia zębów - pasta do zębów, która osobiście bardzo lubię i u nas sprawdza się super. 
  • DentoseptAmini - dla ząbkujących marudnych dzieci, ten produkt jest cudowny i pomaga. Pomaga dzieciom, ale i rodzicom, bo szybko uspokoi nam dzieciaki. 
  • D-vitum, witamina D - o witaminie D chyba nie trzeba przypominać wszystkim, a ta jest po prostu bardzo wygodna w użytkowaniu 
  • Juvit C-  suplementacja witaminy C jest również bardzo ważna.
  • Espumisan - u nas już od jakiegoś czasu nie jest w użyciu, tu znalazłam buteleczkę, która grzała się przy kaloryferze i nie będę jej podawać, ale ogólnie uwielbiam! 


Dobra, w końcu się udało! Wracam już do Was powoli z normalnymi wpisami :) Denko mamy za sobą, oficjalnie zamknęłam kosmetycznie marzec ;). Dajcie znać, jak Wasze zużycia w ostatnim miesiącu?


MARTINI SPA LUXURY ACTIVE gąbka do demakijażu z węglem aktywnym

07 listopada 2023

Dzień dobry! Jak się macie? Dziś później niż zwykle, jakaś długa przerwa mi się tutaj wkradła, ale wolne, choroby i całe to ogarnianie nie pomaga, a ostatnio jakoś miałam lekki zastój i muszę na nowo wrócić na odpowiednie tory, żeby się ze wszystkim wyrobić tak, jak trzeba! Ale mam nadzieję, że będzie to łatwiejsze do zrobienia teraz i na spokojnie ogarniemy co trzeba. 
A dzisiaj mam dla Was recenzję tak pozytywną, że ohh! Pure Beauty, jak zawsze, zadbało o nasze twarzy, o to, żeby twarz była dokładnie oczyszczona i żeby wieczorem po makijażu nie było ani śladu! Ja się rozpływam codziennie wieczorem, kiedy mam przyjemność używać tej gąbeczki od Martini SPA, kiedy demakijaż jest nie dość, że szybki to jeszcze skuteczny! Ale, zapraszam Was do zapoznania się ze szczegółami.


MARTINI SPA LUXURY ACTIVE
gąbka do demakijażu z węglem aktywnym



W opakowaniu otrzymujemy dwie gąbeczki, które są nasycone węglem aktywnym, który ma za zadanie szybko usuwać makijaż z twarzy wykorzystując do tego jakikolwiek żel do mycia twarzy. Gąbeczki są niewielkie, ale pod wpływem wody zwiększają trochę swoją wielkość. Bardzo fajnie wypełniają się wodą, ale w żaden sposób nie przeciekają. Wszystko tutaj jest okej.
Gąbeczka w dotyku jest bardzo miękka i przyjemna dla skóry. Nie ma uczucia podrażnienia ani dyskomfortu w trakcie używania. Poza tym, gąbeczka nie ma zapachu żadnego i nie pozostawia po, sobie czarnego śladu nigdzie.


Ja używam przeróżnych produktów wraz z tą gąbeczką, co prawda moim ulubionym kombo jest pianka, którą nakładam najpierw na twarz, a potem masuje twarz gąbeczką, ale muszę przyznać, że efekt jest taki sam niezależnie od tego co użyję.
I muszę przyznać, że makijaż jest zmyty fenomenalnie. Nie ma żadnych pozostałości w żadnych zakamarkach, jedyne co to ja dość sporą uwagę skupiam na okolicach oczu, żeby dobrze oczyścić z tuszu do rzęs i super się to sprawdza. Skóra jest oczyszczona z makijażu w trybie natychmiastowym, poważnie niecałą minuta i wszystko jest zmyte. Nie ma też znaczenia, jakie produkty nakładam, czy robię makijaż oczu czy nie, wszystko jest pięknie zmyte, a skóra przygotowana na następne kroki pielęgnacji.


Ja jestem zachwycona i zakochana. Uwielbiam szybkie i działające rozwiązania, więc jak najbardziej będę używać te gąbeczki i nie wyobrażam sobie już demakijażu w inny sposób. Tu mam to, czego mi trzeba, mogę to zrobić pod prysznicem, oszczędzam czas, waciki i kosmetyki też. Rewelacja, tym bardziej, że te gąbeczki są naprawdę tanie i wydajne. A skuteczne - pierwsza klasa!
Ja bardzo je polecam i będę je chyba teraz kupować każdemu do prezentów, żeby się podzielić takim szczęściem!


Co myślicie? Znacie taki sposób demakijażu?


[wpis reklamowy] 

Happy Care by Pure Beauty Box

25 października 2023

 
Dzień dobry! No i nas choróbska pokonały, jednak ten ciągły kaszel oraz katar był dla mnie tak niepokojący, że po dwóch miesiącach w nowej pracy, zdecydowałam się zostać z dziećmi w domu i przypilnować podawania leków, godzin inhalacji i całej tej reszty. Chcę wykurować dzieci, tak żeby w końcu były zdrowe, żebyśmy nie tonęli w dużej ilości chusteczek i całej reszty. Więc obecnie trwa u nas mocne leczenie i trzymajcie za mnie kciuki. Zapomniałam, jak to jest z dwójką maluchów, a tym bardziej z jednym przedszkolakiem, który jednak na co dzień, ma już fajnie zapewnioną rozrywkę. 


A dzisiaj na dla Was odsłonę najnowszego pudełka Pure Beauty, Happy Care! Już samo opakowanie zachwyca i robi wrażenie, a zawartość też jest niczego sobie! Bardzo przyjemne pudełko w tym miesiącu, dające o nasze samopoczucie, pielęgnację i całą resztę! Przechodzimy od razu do zawartości, bo nie mogę się doczekać Wam tego przedstawić!


ISADORA - głosy eyeliner - eyeliner 45 Blue dazzle
Na pierwszy ogień leci kolorówka, ja ostatnio maluję się codziennie, jako że poszłam do pracy. Niestety maluję się o 5 rano, więc musicie mi uwierzyć, że jest to podstawowy makijaż. Nie wiem czy o 5 rano, co dla mnie zawsze to była noc, byłabym w stanie stworzyć przynajmniej w połowie prostą kreskę, ale na pewno na jakieś większe ważniejsze wyjście lubię sobie wtedy to odbić i zaszaleć i zrobić coś mocniejszego i coś bardziej wystrzałowego. Więc ten eyeliner pójdzie w użycie, jak najbardziej! 
W boxie było do trafienia aż 9 różnych produktów marki Isadora do makijażu 



LIRENE - vitamin glow - podkład rozświetlający 
Podkład rozświetlający, zapewniający zdrowo wyglądającą cerę, pięknie rozświetloną. Mamy tutaj również witaminę C, która chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, redukuje widoczność zmarszczek, wygładza, a także uelastycznia. Podkład również ukrywa niedoskonałości, wyrównuje koloryt i przywraca naturalny blask. Oj, a ja jak wróciłam do pracy to zużywam podkłady praktycznie jeden za drugim i bardzo mi się ten przyda! 



WOOM FAMILY pasta do zębów 
Pasta do zębów ma działanie ochronne, ma też efekt odczulający oraz antybakteryjny, zapobiega tworzeniu się płytki nazębnej oraz kamienia, a także wzmacnia dziąsła. Długotrwałe odświeżenie oraz poczucie czystości i świeżości macie zapewnione. I mogę przyznać, że pasta jest bardzo przyjemna, wiadomo, że wszystkie te efekty są delikatniejsze niż w innych produktach typowo drogeryjnych ale cos za coś, tutaj mamy, zdecydowanie bezpieczniejsze i mniej sztuczne składniki, co dla mnie jest zawsze świetną alternatywą tym bardziej w paście, która może być stosowana przez całą rodzinę. 



ARGANOVE, ekologiczny hydrolat z liści werbeny
Hydrolat będzie tonizowal i odświeżał naszą skórę, zapewni odpowiedni poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz stany zapalne. Poza tym, będzie regulować wydzielanie sebum, przywróci skórze równowagę, a także polepszy wchłanianie substancji czynnych. Można również stosować na włosy, więc ułatwi to rozczesywanie. Mimo że ja nie jestem jakąś ogromną fanką hydrolatów, jakoś zawsze coś mi w nich przeszkadza, ale wiem, że one mają tylko i wyłącznie pozytywne działanie, więc na pewno będę używać! 



DERMEDIC - capilarte - szampon wzmacniający hamujący wypadanie włosów 
Miałam kiedy serię capilarte i byłam dość zadowolona z działania tych produktów, ale jeśli dobrze pamiętam to tego konkretnie nie miałam. A szkoda, bo fajnie brzmi, ten szampon poprawia ukrwienie meszka włosowego, kondycje komórek oraz pobudza aktywność cebulek. Ma za zadanie również wydłużyć życia włosa i ogranicza wypadanie. Jest polecany do codziennego stosowania. Na pewno z przyjemnością przetestuję ten szampon. Dopiero co włosy zaczęły mi odrastać po ciąży i porodzie, więc żeby uniknąć jesienno zimowego wypadania ten szampon będzie u mnie na pewno stosowany! 



SYLVECO, nawilżający balsam na rozstępy 
Balsam do ciała, który dzięki zawarte u w nim mocznikowi oraz roślinnym emolientom ma za zadanie zatrzymać wodę w naszej skórze, przywrócić skórze miękkość, gładkość, a także chronić ją przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo mamy tutaj działanie na rozstępy, czego nie będę w stanie sprawdzić, bo miałam to szczęście, że rozstępów nie mam, ale na pewno taki produkt ma same pozytywne oddziaływanie na nasze ciało, więc z rozkoszą będę używać. 



ONLYBIO - hydra mocktail -  płyn micelarny nawilżający
Mimo że ja ostatnio jestem zdecydowanie fanką innego sposobu na demakijaż, to muszę przyznać, że w dalszym ciągu stosuję płyny micelarny. Od czasu do czasu, potrzebuje dodatkowego oczyszczenia po demakijażu albo po prostu w dni, kiedy nie mam makijażu albo muszę zmywać makijaż jakoś na już to wtedy zdecydowanie płyny micelarne są u mnie w ruchu. Ten płyn jest delikatny, nie powoduje podrażnień. Zawiera lewa - roślinny kwas hialuronowy i prebiotyk ma bardzo ciekawe opakowanie i sposób dozowania, więc bardzo bardzo jestem na tak! 



MARTINI SPA LUXURY ACTIVE gąbka do demakijażu z węglem aktywnym
I tutaj jest mój zdecydowany hit demakijażu, gąbeczka z węglem aktywnym pochłania brud, tłuszcz, pozostawia twarz odświeżoną, czystą, a także i zdrową. Zbiera pozostałości makijażu, jak i inne zanieczyszczenia. I powiem Wam, że ja tej gąbeczki używam już codziennie od dłuższego czasu i wow. To jak ona w połączeniu z byle jakim żelem, pianką itp. zmywa makijaż to jest naprawdę szacun. Rewelacja! Będzie recenzja już niedługo! 



APIVITA - black detox - żel do mycia twarzy 
A tutaj mamy znowu produkt z węglem aktywnym, który wydaje mi się, że będzie takim samym sztosem, jak wcześniej opisywany produkt. Tutaj mamy żel, który ma jeszcze w sobie propolis, ma za zadanie dokładnie oczyścić skórę twarzy i około oczu, nie powoduje podrażnień ani nie przesusza skóry. Usuwa makijaż i zanieczyszczenia, więc znowu produkt idealny dla mnie do używania pod prysznic. A ja właśnie tak lubię, tak jest najszybciej i najskuteczniej według mnie, więc bomba! 



MATRIX - food for soft - maska do włosów intensywnie nawilżająca 
#MatrixPolska #FoodForSoft
Po ostatnim zestawie FoodForSoft do włosów, a mianowicie szamponie i odżywcze zdecydowanie chcę więcej! Jestem pełna oczekiwań wobec tej maski i wydaje mi się, że to będzie kolejny sztos, tym bardziej, że szampon i odżywka spisały się na moich włosach świetnie, więc ta maska też na pewno jest sztosem. Intensywnie nawilża wszystkie rodzaje włosów, wzbogacona została olejem z awokado oraz kwasem hialuronowym. Przywraca odpowiedni poziom nawilżenia nawet najbardziej przesuszonym włosom, no i właśnie! Rewelacja! 



SHIONLE - collagen - nawilżająca maska w płachcie z kolagenem
Oj, muszę przyznać, że u mnie maski w płachcie są zdecydowanie najlepsze w użytkowaniu, najwygodniejsze, mają super składniki i w ogóle jest tu ekstra wygodne i wszystko jest tutaj naj. Marka Shionle jest dla mnie nowa, ale już się nie mogę doczekać, aż sprawdzę, jak będzie ona dbać o moją skórę, jak sporo składników odżywczych jej podaruje, jakie składniki aktywne w sobie ma. Koreańskie produkty od zawsze mnie interesują, ale też mam co do nich ogromne oczekiwania. 



SHEFOOT LABORATORIES złota zmiękczający maska do stóp w formie skarpet
Jak ja mam się tutaj nie zachwycać, jak każdy produkt jest właśnie taki, jaki lubię. Maska do stóp w skarpetkach, co mi więcej trzeba? Zdecydowanie nic! Ta maska ma na celu przywrócić stopom ich miękkość, gładkość, a także promienność. Skóra będzie zadbana, szorstkie i suche miejsca zostaną zmniejszone. Skóra stóp odzyska komfort i właściwą kondycję. No i właśnie, ja o stopy dbać nie potrafię i zawsze jest mi z tym nie po drodze, więc takie produkty są dla mnie genialne! 



URIAGE - eau thermale - serum do twarzy 
I tutaj próbeczka. Ja uwielbiam te próbki, tak samo uwielbiam markę URIAGE! Ostatnie saszetki zawsze się u mnie sprawdzają, dlatego kolejną przyjmę bardzo chętnie! Tym bardziej, że jest to serum do twarzy, a to zdecydowanie moja ulubiona forma pielęgnacji. 



#kochamskakać  Wyjątkowe parki trampolin
No i na koniec, taka wspaniała niespodzianka! Oh, jak ja zazdroszczę osobom mieszkającym w pobliżu tego parku trampolin! Nie dość, że jest to super miejsce dla całej rodziny, a obecnie w czasie jesienno zimowych dni to idealny sposób na rozrywkę i odskocznię od obowiązków dnia codziennego. No i nie jest to miejsce tylko dla dzieci, znajdziecie tam też atrakcje dla młodzieży, jak i dorosłych! No czad! 


Muszę przyznać, że to pudełko idealnie się wpasowuje w moje potrzeby, w moje upodobania i jakieś widzimisię kosmetyczne. Większość tych produktów już używam z przyjemnością, więc niedługo będzie bardzo dużo recenzji! 

[wpis reklamowy]