Od czterech lat, co roku piszę jakiś urodzinowy wpis, zawsze mam jakiś pomysł, mam jakieś przemyślenia, rozkminy, którymi chcę się podzielić, bo uważam, że są takie turbo mądre, haha. W tym roku myślałam o tym już od ponad tygodnia i w głowie miałam pustkę.
Obecnie w Polsce panuje tak stresująca sytuacja, że na mnie się ona dosyć mocno odbija. Nie wiem, ale przeraża mnie to wszystko. Strajk Kobiet, to zaangażowanie wielu kobiet, takie samozaparcie, niektóre akcje, które mnie przerastają, ale szanuję, podziwiam. Inna kwestia, to ta koronawirusowa pandemia, która utrudnia mi na chwilę obecną sporo rzeczy. Bardzo długo bagatelizowałam tę sprawę, ale teraz już trzeba uważać... Tym bardziej, że przez covid są to moje pierwsze urodziny, których nie spędzę ze swoją rodziną u babci (taka tradycja). I mimo, że kończę 28 lat, więc może się wydawać, że jestem dorosła, stara dupa, to jest mi najzwyczajniej w świecie przykro. Ale safety first, wiem że sobie to odbijemy i nadrobimy jak już będzie można.
Ale mimo wszystko, jakoś dzisiaj rano poprawił mi się humor. Mąż załatwił mi balony z helem (on wie co mi sprawia największą radość haha), wiadomości od bliższych i dalszych osób i jakoś tak kminię, że nie może być aż tak źle. A nawet biorąc pod uwagę inne okoliczności - jest bardzo dobrze! Zaczęłam też kurs na księgową I stopnia, więc znowu się uczę, robię notatki i mogę poużywać wszystkie swoje mazaki, długopisy i zeszyty, które co roku kupuję przed rozpoczęciem roku szkolnego! Także klasa!
A jak macie ochotę na jakieś głębsze przemyślenia to zapraszam na bardziej ambitne posty z poprzednich lat:
- Tu kończyłam 27 lat!
- 26 urodziny były tak przełomowe i zajebiste, że aż sobie poprawiłam humor teraz ;)
- 25 urodziny to był początek mojego przełomu :)
- 24 lekcje, których się nauczyłam na 24 urodziny są dalej aktualne
- A 20 urodziny przezywałam najbardziej ever, haha
A dzisiaj, trzymajcie się ciepło, uśmiechajcie się i dużo miłości i dobrego dla Was! <3













