Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

Lirene dwie najnowsze serie!
Young Skin - Skin Energy

24 lipca 2026


Dzień dobry! I jak Wasz humorek na weekend? Jakie macie plany? Wyjeżdżacie gdzieś czy jednak macie jakieś zaplanowane prace czy aktywności w domu? Ja się nie mogłam doczekać tego weekendu, jestem tak niesamowicie zmęczona, że szok! Aczkolwiek - w ten weekend mam zamiar zadbać o siebie i to na maksa!


I właśnie dlatego dziś chciałabym Wam pokazać nowości od marki Lirene! I tymi nowościami mogę się teraz smarować i rozkoszować tymi efektami! Mamy dwie serie kosmetyków, różową Skin Energy, a także Young Skin! Obie to są najnowsze serie marki Lirene, które dość niedawno wkradły się na rynek kosmetyczny i robią furorę. Nie zapominajmy, że marka Lirene polska marka kosmetyczna, bardzo rozpoznawalna, od lat tworzy skuteczne kosmetyki do pielęgnacji twarzy, jak i ciała. Znajdziemy tutaj nowoczesne technologie z aktywnymi składnikami w zależności od potrzeb skóry. 
Przyjrzyjmy się tym seriom z bliska!

#glowup @skincare #skincareroutines #hebe
@lirene @hebe.polska 



YOUNG SKIN to seria stworzona z myślą o młodej skórze, skoncentrowana na intensywnym nawilżeniu, ukojeniu oraz wsparciu codziennej regeneracji. Mamy tutaj bardzo starannie dobrane składniki aktywne, takie jak kwas hialuronowy, peptydy oraz składniki łagodzące, które utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia, wzmacniają barierę hydrolipidową, a także sprawdzają, że skóra jest miękka, gładka oraz promienna. Dzięki tej serii, zadbamy o zdrowy wygląd skóry i opóźnimy pojawianie się pierwszych oznak starzenia. Sprawdzi się przy cerze normalnej, mieszanej, ale i odwodnionej. 




LIRENE DERMOPROGRAM WODNA ESENCJA intensywnie nawilżająca
Ta wodna esencja mimo swojej lekkiej konsystencji intensywnie nawilży każdą skórę. Jest to doskonały dodatkowy krok w pielęgnacji, który naprawdę zrobi robotę. Intensywnie nawilża, przywraca komfort, ale i przygotuje cerę na kolejne etapy pielęgnacyjne, zwiększając skuteczność np. serum lub kremu. Pomaga utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia, poprawi elastyczność skóry, pozostawi ją miękką, gładką oraz pełną zdrowego blasku. Formuła szybko się wchłania, nie obciąża cery i sprawdzi się przy codziennej pielęgnacji. Zawiera 1% kwas hialuronowy oraz earth marine water NMF booster!
Skóra po użyciu staje się świeża i ukojona, a regularne stosowanie sprawia, że staje się bardziej sprężysta i promienna!




LIRENE DERMOPROGRAM nawilżająco-kojący KREM WODNY
Jeśli chodzi o krem wodny, posiada on innowacyjną formułę, ponieważ podczas aplikacji zmienia się w krople wodnej esencji! Jest to lekki kosmetyk, który ponownie cudownie nawilży i ukoi skórę, a także przywróci jej komfort. Szybko się wchłania, dzięki czemu pozostawia skórę miękką, gładką, odświeżoną, ale i gotową na kolejne kosmetyki. Krem zagwarantuje odpowiedni poziom nawodnienia skóry, a także wspiera barierę ochronną. Mamy w składzie cica, 10 peptydów, a także kwas hialuronowy, które cudownie będą pielęgnować przesuszoną i odwodnioną skórę, która wymaga mocnej regeneracji. Przywróci cerze świeży oraz promienny wygląd. 



SKIN ENERGY to z kolei seria kosmetyków skoncentrowana na cerze zmęczonej, pozbawionej blasku oraz narażone na codzienny stres i inne czynniki zewnętrzne (chyba nie muszę pisać, że jest to opis mojej skóry!). Ta seria przywraca skórze zdrowy wygląd, promienność, świeżość, naturalny glow oraz energię, a także zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia oraz ochrony przed przedwczesnym starzeniem. Mamy tutaj starannie dobrane składniki aktywne, które wspierają naturalną regenerację skóry, ale i poprawiają jej elastyczność i sprawiają, że skóra wydaje się być bardziej wypoczęta i pełna blasku! Kosmetyki szybko się wchłaniają i nadają się do codziennej pielęgnacji. 




LIRENE DERMOPROGRAM energetyzująco-wygłądzający SZTYFT POD OCZY
Mamy tutaj praktyczny kosmetyk w żelowym sztyfcie, jest to dla mnie nowość w pielęgnacji pod oczy, ale bardzo się cieszę na tę nowość! Ten sztyft natychmiastowo odświeża i rozświetla delikatną skórę wokół oczu i pomaga zniwelować oznaki zmęczenia, takie jak opuchlizna, ale i redukuje zmarszczki. Formułą jest lekka i chłodzące, dzięki czemu zapewnia przyjemne uczucie ukojenia, a jednocześnie mocno nawilża, zmiękcza, wygładza i chłodzi skórę. Regularne stosowanie przyczyni się do bardziej wypoczętej, promiennej i pełnej energii skóry. Może być też stosowany w ciągu dnia, dzięki czemu przywrócimy spojrzeniu blask. Zawiera czerwone algi oraz kompleks kolagenowo-humektantowy. 

 


LIRENE DERMOPROGRAM LUMI BOOSTER SERUM prebiotyczne serum z lumi-sferami
Patrzcie na to super wyglądające serum, ten produkt wspaniale nawilży, zregeneruje i doda zdrowego blasku każdej cerze. Formułą jest bardzo lekka i jedwabista, zawiera stabilną witaminę C, kompleks humektantowy oraz prebiotyki, dzięki czemu wspiera naturalny mikrobiom skóry, wzmacnia barierę ochronną oraz poprawia ogólną kondycję skóry. Cera staje się odporna na działanie czynników zewnętrzna, jest cały czas nawilżona i pełna świeżości. Zawiera w sobie tajemnicze dla mnie lumi-sfery, które rozświetlają skórę, nadają jej promienny, zdrowy wygląd, a także niweluje oznaki zmęczenia. Cera przy regularnym stosowaniu stanie się gładsza i pełna energii. Szybko się wchłania i idealnie nadaje się na poranną, jak i wieczorną pielęgnację. Sprawdzi się też pod makijaż. 


Powiem Wam, że dawno nie cieszyłam się tak na żadne nowości. Ja już teraz wiem, że nie dość, że pachną rewelacyjnie, to na dodatek super się sprawdzają, a moja skóra je niesamowicie polubiła. Stay tunned na recenzję! 


[wpis reklamowy]

Pure Beauty & Mixa & Garnier - Piękno na fali

20 czerwca 2026

 
Czy Wy już czujecie wakacje ? Matko, pogoda jest wspaniała, słoneczko świecie, grzeje, w powietrzu czuć gorąco i jedyne o czym marzymy to basen, woda, kapelusz, okulary przeciwsłoneczne i wakacyjne bajlando! Ja w tym roku mam niezły plan, a ten weekend jest świetnym wstępem do wakacji. Miałam Wieczór Panieński, dziś organizujemy kolejną imprezę urodzinową , a jutro planujemy chill nad basenem. I jest naprawdę cudownie!


A Pure Beauty przygotowuje nas też do wakacji kolejnym super boxem1 Piękno na fali to kwintesencja wakacji, niezależnie od tego, gdzie te wakacje będziemy spędzać, jeśli kochacie słońce i wodę tak, jak ja to mam dla Was cudowny wakacyjny zestaw. A taki zestaw zapewni nam ochronę, nawilżenie, czyli wszystko czego potrzebujemy. Nie mówiąc też o tym, że w każdej sytuacji będziemy wyglądać, jak Boginie!



GARNIER VITAMIN C FRESH & BRIGHT nawilżający krem-sorbet 4% [niacynamid + witamina C]
Ten krem ostatnio podbija Internety, social media i w ogóle. Jest to nowa generacja nawilżenia, dzięki ultralekkiej formule, jesteśmy w stanie osiągnąć również odświeżający efekt. Krem wchłania się błyskawicznie w skórę i zapewnia aż 24-godzinne nawilżenie. Rezultaty są potwierdzone mamy rozświetlenie skóry, redukcję widoczności przebarwień oraz całodzienną kontrolę sebum, co teraz latem jest bardzo potrzebne! Krem robi robotę!



GARNIER VIATMIN C wonder tint
A jak już skóra jest nawilżona możemy podziałać z kremem czyniącym cuda. Mamy tutaj barwiący fluid o lekkiej formule, który natychmiast wyrównuje koloryt, chroni, nawilża oraz redukuje widoczność przebarwień oraz rozświetla skórę. a kto tu jest dłużej ten wie, że ja z przebarwieniami mam problem od dawna, więc taki zestaw jest mi bardzo potrzebny. Gwarantuje nam też lekkie lub średnie krycie oraz ochronę przed szkodliwym promieniowaniem UV dzięki SPF 50+. Formuła jest nietłusta i nie lepi się, więc odpowiednia jest dla wszystkich typów skóry. 



GARNIER FRUCTIS hair food kiwi menthol
A to jest maska, na którą się czaję od jakiegoś czasu, ale muszę pozużywać te, co mam. Ale sama kombinacja zapachowa kręci mnie na maksa, kiwi i menthol to będzie na pewno coś wspaniałego. Jest to wielofunkcyjna maska, która nawilża i odświeża, idealnie sprawdzi się do przetłuszczających się włosów z suchymi końcówkami. Kiedy skóra głowy będzie się oczyszczać, tak końcówki włosów będą się nawilżać i odzyskają zdrowy wygląd. Formułą jest lekka i nie zawiera silikonów, więc można nakładać maskę bezpośrednio na skórę głowy, a by odświeżyć i unieść włosy u nasady. Nie zapominajmy, że skład maski to w 97% naturalne składniki! A jak wszystkie maski hair food możemy jej używać na trzy sposoby, jako odżywkę, maskę lub produkt bez spłukiwania.



MIXA BALM CICA+ wielofunkcyjny regenerujący krem kojący do suchej i podrażnionej skóry
A to jest nowość, która jest wielofunkcyjna, a to uwielbiam! Wspomaga regenerację bariery skóry, może być używany do skóry twarzy, rąk i całego ciała i nie tylko dorosłych, ale też i dzieci i niemowląt! Ma skuteczne działanie, pielęgnuje suchą i podrażnioną skórę, łagodzi i koi podrażnienia, nawilża i regeneruje bardzo mocno! Fajnie podziała też i na swędzącą skórę, odparzenia, suche usta czy okolice nosa, jak i po goleniu, na tatuaże lub po peelingu. Naprawdę krem jest do zadań specjalnych i do wszystkiego, co jest ekstra!



MIXA PANTHENOL COMFORT multifunkcyjny kojący krem ochronny
A ten krem uratował już w moim domu nie jedną skórę po opalaniu. Jest genialny, świetnie działa, skutecznie, intensywnie i konkretnie. On się sprawdzi na skórze ciała, twarzy oraz dłoni, łagodzi aż cztery oznaki skóry podrażnionej, suchość, swędzenie, zaczerwienienie oraz szorstkość. Jest bezzapachowy, nietłusty i bardzo szybko się wchłania zapewniając długotrwały komfort. Super się sprawdzi u dorosłych, dzieci jak i niemowląt. Jest też świetnym ratunkiem dla skóry narażonej na letnie przesuszenie.



Ja Wam mogę powiedzieć, że Mixa, jak i Garnier to są marki, które naprawdę robią rewelacyjne kosmetyki, ja je uwielbiam. Świetnie działają, są skuteczne, multifunkcyjne, a na dodatek mogę ich używać razem z dziećmi, co ułatwia pakowanie na wyjazdy wakacyjne czy po prostu wyjścia gdziekolwiek, a nawet i pielęgnację w domu. Ja bardzo się cieszę i mogę jechać na wakacje !


[wpis reklamowy]


Biotaniqe - nawilżenie dłoni i stóp

10 czerwca 2026


Dzień dobry! I jak tam? Co nowego słychać? Jak się macie? Co działacie? U nas coraz fajniej i coraz ciekawiej, jak i coraz więcej rzeczy się dzieje, jak i mamy w planach. Pogoda też się zmienia, może chwilowo jest trochę gorzej, ale na horyzoncie widzę słoneczko i na pewno już niedługo poczujemy mocne letnie słońce! 
A ja już się szykuję na nasze zbliżające się imprezy, czeka mnie panieński nad basenem, dwa wesela, na których będę miała odkryte buty, chrzciny i wakacje! A na wakacjach wiadomo, że nagle pokazuje się stopy i czasem może być zdziwko, a ja takiego zdziwka nie chcę mieć, więc działam kompleksowo z Biotaniqe! Wyciągnęłam sobie maskę do dłoni, jak i do stóp i zrobiłam sobie pełen relaks, a co - idealne na wakacje.


Biotaniqe Dermoskin Expert 
maska do rąk z kolagenem wygładzająco-nawilżająca 2w1





Maska znajduje się w specjalnych rękawiczkach sporych rozmiarów, bez problemu zmieścimy w nie każde dłonie, więc jeśli macie upartych partnerów myślę, że kiedyś przy filmie jesteśmy w stanie ich namówić na dodatkową atrakcję w postaci maski! Maska dość dobrze przylega do dłoni, ale nie ma się co oszukiwać - nie jesteśmy w stanie w nich nic zrobić poza leżeniem i pachnieniem, co też jest fajne i przydatne! U mnie takie maski są na wagę złota, właśnie ze względu na to, że zmuszają mnie do leżenia i nic nierobienia, a ja tak nie umiem, więc fajnie jest zmusić się do 30 minut relaksu. Maska pachnie bardzo ładnie pachnie, oleiści i migdałowo, ja jestem zachwycona tym zapachem i bardzo mi on pasuje.



Dłonie oczywiście po tej masce są w niebywałym stanie! Są pięknie nawilżone, odżywione, miękkie, no wow! Aż się można miziać i miziać. Właśnie tego było mi trzeba. Co prawda na dłonie co jakiś czas stosuję krem, ale jednak nie jest to taka częstotliwość, jaka by mnie zadowalała. Skórki są w super stanie, nie są widoczne, paznokcie prezentują się bardzo ładnie, są zadbane - no wszystko tutaj jest tak jak ma być. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Jestem wypoczęta, zrelaksowana, wyłączona, bo przecież social media też się nie da scrollować, a na dodatek mam dłonie w super stanie! Uwielbiam to, naprawdę doceniam.



Biotaniqe Professional Korean Ritual 
zabieg do stóp aloesowo-hialuronowy nawilżający





Skarpetki są sporych rozmiarów, więc każdy będzie mógł z nich skorzystać, nawet nasi partnerzy. Zaraz po otwarciu roznosi się naprawdę fajny, dość męski zapach, ale nie jest to zapach intensywny i drażniący, ja się cieszyłam, że mi ładnie pachniało i po prosto się rozkoszowałam tym przez te 30 minut relaksu. Skarpetki mają dodatkową naklejkę, którą możemy sobie bardziej zacieśnić skarpetki na stopach, ja jestem zawsze team zakładania normalnych bawełnianych skarpetek na te z maski.
Sama maska jest bardzo przyjemna, mając na sobie normalne skarpetki jesteśmy w stanie się poruszać, choć jest to związane ze śmiesznym odgłosem, ale da się przeżyć i nie obudzić dzieci. Maska w ciągu tych 30 minut naprawdę jest w stanie zdziałać cuda.


Stopy po tej masce są niesamowicie miękkie i gładkie. Na dodatek, jakakolwiek sucha czy twarda która znika i zamienia się w super mięciutką skórę. Nie jest to skóra jak pupa niemowlaka, ale w dalszym ciągu efekt jest bardzo zadowalający! Ja jako osoba, która średnio dba o skórę stóp jestem bardzo zadowolona z tej maski. Skóra wokół paznokci wygląda bardzo ładnie, nie ma żadnych suchych skórek, skóra przestaje być twarda i nieprzyjemna w dotyku, wszystko jest super miękki i prezentuje się ładnie. Nie ma wstydu założyć klapek, szpilek czy wyjść na basen! Bomba! I właśnie o to mi chodzi!

Uwielbiam takie produkty! Jestem mega zadowolona, bo nie tylko mam skórę w lepszym stanie, ale i jestem wypoczęta. Uwielbiam tę markę, te produkty są naprawdę skuteczne, a efekty na maksa zadowalające! Uwielbiam tez Pure Beauty, które zawsze wie, co wrzucić do pudełek, żebyśmy były zadowolone! Tak właśnie było i z tymi maskami, w idealnym czasie trafiły w moje łapki!


[wpis reklamowy]

Chlochee over makeup - mgiełka ochronna na makijaż SPF 50+

23 kwietnia 2026


Dzień dobry! Jak się macie? Szykujecie się na weekend? Szykujecie się też i na długi weekend? Już niedługo majówka, a nie ukrywam, ale też i myślę już o wakacjach, myślę o wyjazdach, myślę o odpoczynku, o oderwaniu się od rzeczywistości na tyle, żeby rzeczywiście nie myśleć, nie musieć pamiętać i żeby po prostu sobie myć w pełnym słońcu, w okularach przeciwsłonecznych i po prostu sobie chillować. 
A jak już chillować i to w pełnym słońcu to wiecie o czym musimy pamiętać? Oczywiście, że o ochronie przeciwsłonecznej, ale wiecie, co jest jeszcze ważne? Nasze dobre samopoczucie, a ja rozumiem, że są osoby, które potrzebują np. makijażu, żeby dobrze się czuć. Na szczęście nałożony makijaż nie wyklucza naszego dbania o cerę w pełnym słońcu i są już na rynku produkty, które możemy nałożyć na makijaż i w dalszym ciągu będziemy cieszyć się i makijaż i niespaloną skórą, a Clochee to jedna z tych marek, która właśnie wprowadziła mgiełkę ochronną już jakiś czas temu, więc zapraszam do recenzji, bo jest to produkt, który warto mieć!


Clochee over makeup
mgiełka ochronna na makijaż SPF 50+





Mgiełka znajduje się w aluminiowym opakowaniu, oczywiście mamy tutaj atomizer, jest spray, który rozpala świetną mgiełkę. Ta mgiełka jest idealnie rozproszona na całą twarz, Zapach jest bardzo ładny i wszystko tutaj gra. Mamy bardzo wygodne opakowanie, dość niewielkie opakowanie, które zmieści nam się nawet w mniejszej torebce, co umożliwia nam pryskanie twarzy w każdej chwili, kiedy tylko czujemy, że tego potrzebujemy. 



Tak jak wspomniałam wcześniej, mgiełki możemy użyć w każdej chwili, co jest niesamowicie wygodną opcją. Mgiełka ma świetny atomizer i rozpyla genialnie produkt na twarz, nie ma znaczenia czy na twarzy jest makijaż czy nie. Mgiełka świetnie pokrywa całą twarz, bardzo wygodnie nakłada się na odkryte miejsca ciała. Jeśli mamy na twarzy makijaż, gwarantuję Wam, że po użyciu mgiełki makijaż pozostaje nietknięty. Kosmetyki nie zmieniają ani swojego koloru ani właściwości, mgiełka nie powoduje, że makijaż się łatwiej ściera lub skóra się bardziej przetłuszcza. Nie mamy tutaj żadnych oznak, że coś nałożyliśmy dodatkowo na makijaż. 



Mgiełka jest tak jakby niewidoczna na twarzy po nałożeniu, ale działa, nasza skóra twarzy jest cały czas chroniona przed mocnym promieniowaniem słonecznym. Mgiełka świetnie się sprawdza, robi wszystko to, co trzeba. Nie powoduje zmian w wyglądzie makijażu, co jest mega ważne, a co najważniejsze, wspiera ochronę skóry, ochrona przeciwsłoneczna jest tutaj na mega wysokim poziomie, co jest mega przydatne teraz na zbliżające się wakacje. Makijaż na szczęście już nie jest przeszkodą w bezpiecznej kąpieli słonecznej, nie ma potrzeby zmywania go kilka razy dziennie, re-aplikowania kremu z SPF'em a potem nakładania makijażu raz jeszcze. Jest to świetne rozwiązanie, które mi się bardzo podoba, bo zdecydowanie zaoszczędza czas!


Ja mogę tylko polecić tę mgiełkę, działa świetnie, super się rozpyla, fajnie pachnie, nie wpływa na makijaż, no i dla mnie jest to zdecydowanie idealne rozwiązanie, z którego korzystam od tamtego roku i jestem bardzo zadowolona. Wiadomo, że czasem w upalne dni warto się np. nie malować albo rzeczywiście zmyć makijaż i zrobić od nowa, więc do wszystkiego musimy podchodzić z umiarem i rozważną głową. Ale jest to na pewno świetne rozwiązanie, kiedy jednak makijażu zmyć nie możemy, a chcemy ochronić naszą skórę przed słońcem. No i co, ja Wam mogę powiedzieć? Takie cuda są zawsze w Pure Beauty. Te boxy kosmetyczne są zdecydowanie wyjątkowe i pełne genialnych kosmetyków. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]
 

Pure beauty & Blooming Set
Mixa & Garnier

22 marca 2026

 
Dzień dobry! Niedziela! Oj powiem Wam, że dzieje się, dzieje się bardzo dużo, cały weekend jest bardzo zalatany i zakręcony, no szok! Ale jestem z siebie bardzo dumna, bo naprawdę sporo zrobiłam! I tak trzeba żyć, A ja mogę się teraz pochwalić najnowszym boxem kosmetycznym od Pure Beuaty, który wygląda fenomenalnie! Moje ulubione kwiaty, moje ulubione kolory! No jest to zdecydowanie mój vibe, mój klimat - uwielbiam! 

Pure Beauty @garnierpolska @mixa_polska
#garnier #skincare #haircare #mixa


I zawartość jest też fenomenalna, jak ja uwielbiam kosmetyki od 
Garnier oraz Mixa, one są naprawdę super, a tutaj są produkty, które ja już znam, ale też są nowości, które bardzo chcę poznać! No i jest to idealny box na wiosnę, od razu poczułam ten wiosenny klimat, jakąś świeżość do mojej rutyny pielęgnacyjnej. Blooming Set to zdecydowanie coś specjalnego, coś, co będzie mi towarzyszyć w tych nadchodzących, słonecznych dniach! Zobaczcie sami!



GARNIER SKIN ACTIVE Vitamin C rozświetlające płatki pod oczy
I na p0ierwszy rzut idą oczywiście płatki pod oczy, szybka pomoc, żeby rozświetlić, żeby nawilżyć i odżywić, a tutaj ta seria z witaminą C robi naprawdę cuda na mojej skórze! Te płatki pod oczy są wzbogacone aż 3% kompleksem z witaminą C, gliceryną i kwasem hialuronowym. Ta kombinacja redukuje zmarszczki, worki oraz cienie pod oczami, a pierwsze efekty widoczne są już po 15 minutach, no ekstra!



GARNIER SKIN NATURALS Vitamin C esencja rozświetlająca
A jako idealne dopełnienie płatków mamy też esencję rozświetlającą! Ona ma w sobie świetne składniki aktywne, takie jak glicerynę, niacynamid oraz kwas salicylowy, które cudownie nawilżają i rozświetlają skórę, dzięki czemu łatwo wydobywa się naturalny blask. Warto tutaj skupić się na sposobie stosowania, bo regularność tutaj przyniesie nam zdrowy i młodszy wygląd, a także wyrównany koloryt. Produkt nie tylko poprawia kondycję skóry, ale też genialnie nawilża i zapewnia ochronę przed utratą wody przez cały dzień!



GARNIER VITAMIN C wonder tint
I last but not least oczywiście, mamy jeszcze cudowny tint! Oczywiście, jak nazwa wskazuje, jest to produkt, który czyni cuda! Formułą jest lekka, ma lekkie zabarwienie, chroni, nawilża, ale i redukuje przebarwienia, jak i rozświetla! Czyli coś zdecydowanie dla mnie. Ale co najważniejsze, mamy też tutaj ochronę przeciwsłoneczną SPF 50+, co teraz na wiosnę jest bardzo ważne! Ale mamy też potwierdzoną skuteczność; ochrona przed szkodliwym wpływem promieniowania UV, wyrównanie kolorytu, nawilżenie oraz redukcja przebarwień! No bosko!



MIXA BALM CICA+ wielofunkcyjny regenerujący krem kojący do suchej i podrażnionej skóry
No i teraz mamy markę Mixa! Mamy tutaj produkt ultra uniwersalny, który świetnie sprawdzi się na każdej skórze, idealny do skóry podrażnionej oraz suchej, ale też co najważniejsze - świetnie nadaje się do delikatnej skóry dzieci i niemowląt. I jest to nowość - wow! Ten krem jest wspaniały, bo wspomaga aż 8x szybszą regenerację bariery skóry! Ten krem gwarantuje nam skuteczną pielęgnację, ulgę i ukojenie dla podrażnionej skóry, ale i intensywną regenerację. Nadaje się do stosowania na swędzącą skórę, odparzenia, suche usta czy nos, ale i po golenie, po tatuowaniu, jak i po peelingach. Czyż to nie brzmi, jak ideał?



MIXA multifunkcyjny kem ochronny ceramide protect
I kolejny produkt uniwersalny, nadający się do skóry suchej, wrażliwej, a i również u dzieci. Ten krem gwarantuje nam intensywne nawilżenie, a jego skuteczność jest widoczna już sekundę po pierwszym zastosowaniu. Formuła jest mega zaawansowana, zawiera ceramidy, skwalan oraz glicerynę, a takie combo cudownie wspiera barierę hydrolipidową.. Mamy tutaj super nawilżenie, ale i ochronę przed utrata wody, jak i ma działanie kojące i łagodzące, no jest to mega potrzebne zimą w trakcie śnieżnych zabaw. Konsystencja jest też mega lekka i nie pozostawia tłustego filmu - i mega!




GARNIER OLIA GLOSS maska koloryzująca - toner odcienie chłodny brąz i słoneczny blond
A na koniec przejdziemy sobie do włosów, bo tutaj jest cudeńko, którego jestem hiper ciekawa! Maska koloryzująca i toner w jednym, który wzmacnia naturalny lub farbowany kolor włosów, jednocześnie zapewniając mocną pielęgnację oraz lustrzany blask bez jakichkolwiek uszkodzeń. Po zastosowaniu tego produktu, włosy będą hiper miękkie oraz lśniące. A efekt utrzymuje się - uwaga! Aż do 6 myć! Dla mnie bomba i fajnie, że mam odcień blond, jak i chłodny brąz, chętnie się pobawię w domowym zaciszu, tym bardziej, że to jest tylko chwilowy stan!


Co Wam się najbardziej spodobało? Dajcie znać, jestem mega ciekawa, co by Was tu najbardziej zaciekawiło! Bo pudełko całe jest rewelacyjne, nie dość, że wygląda to jeszcze zawartość jest super. No, blooming set idealnie na wiosnę! Stay tunned na recenzje!


[wpis reklamowy]

Farmona - Nivelazione hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej

16 marca 2026


Dzień dobry! Lecimy z kolejnym tygodniem, mamy wiosnę, co prawda chwilowo mamy też i słabszą pogodę, ale już czuć w powietrzu, już słychać te typowe ptaszki rano i muszę przyznać, że jest cudownie! Jakkolwiek jestem jesieniarą to naprawdę dostrzegam ogromne plusy w słonecznej pogodzie. I ten tydzień jest kolejnym tygodniem pełnym wyzwań, dużo się dzieje, dużo mam w planach, ale czuję w kościach, że to będzie ten tydzień, kiedy uda mi się w końcu pozamykać parę spraw i już zaczynam czuć ten wewnętrzny spokój.
A nie zapominajmy o recenzjach! Dzisiaj mam dla Was coś podstawowego, coś bez czego ja sobie nie wyobrażam funkcjonować i dla mnie produkt do higieny intymnej jest turbo ważny! Ciężko mi znaleźć ulubieńca i też nie mam zbyt wysokich wymagań do tych produktów, ale bardzo lubię testować coraz to kolejne żele czy emulsje. Tym razem będzie to Nivelazione i hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej!

- Farmona - Nivelazione 
hipoalergiczna emulsja do higieny intymnej





Nasza emulsja znajduje się w bardzo spokojnym opakowaniu, mamy tutaj delikatny kolory, kolorystykę, którą bardzo lubię, jest jakaś taka uspokajająca, a zarazem fajna, rzuca się w oczy. Na opakowaniu znajdziemy też najważniejsze informacje. Mamy też opakowanie z pompką, co dla mnie jest turbo ważne i jest to na maksa wygodne w użytkowaniu pod prysznicem, dla mnie najlepszy rodzaj opakowania. Opakowanie się nie ściera, pompka działa bez zarzutu, a i nie ma problemu z użytkowaniem pod prysznicem mając mokre dłonie.
Emulsja jest dość rzadka, takiej się na pewno nie spodziewałam, bo myślałam, że będzie to bardziej kremowy produkt, ale jest bardzo na plus. Mimo że konsystencja jest rzadka nie ma potrzeby wylewania dużej ilości produktu, żeby umyć okolice intymnej, tak naprawdę jedna pompka w zupełności wystarczy, żeby uzyskać pożądany efekt. Zapach jest mega delikatny, praktycznie niewyczuwalny. 


Emulsja jest naprawdę super w swoim działaniu, jest bardzo delikatna, ale i niesamowicie skuteczna. Ja od produktu do higieny intymnej potrzebuję przede wszystkim dobrego umycia, odświeżenia i niewysuszania - po prostu. I ta emulsja daje mi to wszystko. Jest super przyjemna, delikatna i przywraca komfort, nie ma znaczenia który jest dzień cyklu, ta emulsja super się sprawdza w każdej sytuacji. Nie ma mocnego zapachu, co też jest ważne, no i ma bardzo fajnie nawilżającą formułę. Ona super otula, oczyszcza, odświeża i przywraca komfort. Jest naprawdę super!
Nie podrażnia, nie uczula, nie wpływa na nic negatywnie, naprawdę jest super! Działa tak, jak ma, nie mam wobec tej emulsji żadnych zastrzeżeń.


Emulsja dzięki temu, że jest dość rzadka i temu, że nie trzeba używać szalonej ilości, żeby się umyć, jest niesamowicie wydajna! A ta niewielka ilość naprawdę robi robotę, działa i jest po prostu skuteczna. Przy okazji, ten produkt jest niesamowicie tani, łatwo dostępny, co sprawia, że jest to naprawdę produkt, na który ja się skuszę przy okazji jakichś zakupów! Emulsja jest hipoalergiczna i niesamowicie delikatna, ale tak jak już pisałam działa bardzo dobrze, co jest naprawdę fajne!
Emulsja znalazła się w ostatnim pudełku Pure Beauty, a fajne było to, że były trzy różne opcje rozłożone po pudełkach, była jeszcze opcja prebiotyczna dla wymagającej skóry oraz nawilżająca dająca ukojenie, więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie!

Ja polecam! Macie swoje ulubione produkty do higieny intymnej? Dajcie znać!


[wpis reklamowy]

Sprawdzone podologiczne produkty do paznokci

29 stycznia 2026

Dzień dobry! Na koniec stycznia mam dla Was istną perełkę! Dzisiaj będzie o produktach specjalistycznych, konkretnych, takich, które przydadzą się na konkretne problemy! Sama rok temu szukałam właśnie takich perełek, które mi pomogą i będą po prostu skuteczne. Nie wiedziałam na początku, czego szukam ani co mam robić, więc mam nadzieję, że pomogę tym, którzy tak, jak ja błądzą!
Na wstępie zaznaczę, że ja mimo tego, że szukałam informacji w Internecie, kupiłam coś na własną rękę, to cały czas czekałam na wizytę u podologa. Miałam nawet umówionych dwóch, bo byłam już tak zdesperowana. Wiadomo paznokcie ważna rzecz, piękny manicure super rzuca się w oczy, ale najważniejsze to zdrowe paznokcie, bez chorób, bez problemów. I powiem Wam też, że do braku zrobionego manicure idzie się przyzwyczaić. Jutro mam pierwszą hybrydę po ponad dwóch miesiącach i mega się cieszę, ale też nie było takiego końca świata, jak myślałam, że będzie.


Zacznę od problemów, bo w między czasie pojawiły się dwa. Dwa różne, problemy dotyczą paznokci u dłoni, jak i stóp. 
A zaczęło się od stóp. Wiecie już, że nie przywiązuję ogromnej wagi do pielęgnacji stóp, jeśli chodzi o kremy to używam bardzo sporadycznie, a jeśli chodzi o pedicure, lubię mieć pomalowane paznokcie. Ale robiłam to zawsze sama, byleby było, nie musiało być nigdy idealnie, ja byłam zadowolona. I pewnego dnia, kiedy mój syn był dużo mniejszy niż jest teraz zrzucił mi na stopy coś - nie pamiętam już, co, ale pamiętam ten moment i pamiętam, że bardzo bolało. Ale przeszło i zapomniałam o tym. Okazało się, że ucierpiały paznokcie dużych palców u obu stóp. Zaczął wyglądać dziwnie i domyśliłam się, że paznokcie mi po prostu schodzą. Schodzenie paznokcia u stóp trwa dużo dłużej niż u dłoni, u mnie paznokcie schodziły w tym samym czasie na obu stopach, co było dość problematyczne. Nie przywiązywałam uwagi, ale tutaj już mi temat przeszkadzał i nie do końca wiedziałam, czy odrasta poprawnie, więc zapisałam się do podologa i kupiłam pierwszy krem; Onygen Cream - który polecił mi internet i okazał się naprawdę dobrym wyborem. Od podologa dostałam inna polecajkę, którą też kupiłam, bo jestem narwana i lubię mieć wszystko na już.
Z kolei, na dłoniach w jednego paznokcia wdała się dość obszerna zielona bakteria, taka, że moja stylistka paznokci odmówiła wykonania manicure. Ja niestety mam nawyk naruszania tych paznokci, a że trafiła się dłuższa przerwa między stylizacjami, w tej przerwie byliśmy w hotelu z basenem, w okolicy term, gdzie byliśmy co chwilę. I wszystko razem spowodowało to, że ta zielona bakteria była na połowie paznokcia. Znowu przeszukałam internet i kupiłam produkt polecany przez podologa. 

Zapraszam do zapoznania się z każdym z tych kosmetyków w szczególe.



ONYGEN CREAM - krem skuteczny na onycholizę 
Jest to mój pierwszy krem, który kupiłam po przeczytaniu opinii w Internecie. Po wizycie u podologa dowiedziałam się, że kupiłam dobry produkt, na którym jeszcze jakiś czas temu właśnie ten podolog sam pracował. Krem okazał się być naprawdę świetny. Używałam na paznokcie u stóp. Pielęgnował paznokcie, ładnie je nawilżał i wyrównywał płytkę, ale najważniejsze to to, że wspomagał wzrost paznokcia. I to na takim poziomie, że ja byłam w szoku, nigdy tak często nie musiałam obcinać paznokcie, a używałam przy okazji na wszystkich paznokciach. Krem nie był tłusty i się nie kleił. Nie przeszkadzał mi w niczym, bardzo fajnie i wygodnie się go używało, a na dodatek jest turbo wydajny. Mam wrażenie, że on się nie kończy. A używałam go 2-3 razy dziennie, w razie możliwości, ale zawsze używałam na noc.
Gdy miałam zieloną bakterię na paznokci u dłoni, też go używałam zazwyczaj rano przed pracą, czasem w samochodzie i czasem też i w pracy. Było to bardzo wygodne, bo właśnie krem ma fajną formułę, ładnie się wchłania i robi to, co ma robić oczywiście. Sprawia, że paznokieć rośnie dużo szybciej, co dla mnie w obu przypadkach miało kluczowe znaczenie.



ARKADA's Serum TC16 - serum kolagenowe
Jak już poszłam do podologa to polecił mi dodatkowo serum kolagenowe, jest to produkt, na którym pracuje obecnie i powiedział, że jest po prostu lepsze niż poprzedni krem, ma mocniejsze działanie. Nie muszę chyba mówić, że jako narwana osoba kupiłam to serum od razu, ja chcę mieć efekty już i natychmiast, a stwierdziłam, że będę sobie mieszać stosowanie. To serum już ma formułę oleistą, dlatego stwierdziłam, że będzie idealne na noc, a na dzień zostawię sobie krem, o którym pisałam wyżej.
I wow. Rzeczywiście serum kolagenowe robiło jeszcze lepszą robotę, paznokcie rosły jeszcze szybciej, regenerowały się, odbudowywały, paznokcie obcinałam co chwilę, widziałam ten wzrost i byłam zachwycona, bo właśnie o to mi chodziło. A serum przy okazji wzmacnia płytkę paznokcia, paznokcie rosną teraz twardsze i mocniejsze, mniej się łamią, co mnie bardzo cieszy.
Stosowałam głównie przy paznokciach u stóp. Na zieloną bakterię stosowałam raz na jakiś czas, co któryś dzień lubiłam sobie nałożyć, w weekend kiedy miałam wolniejszą chwilę, że nie musiałam za bardzo nic robić dłońmi. Serum wspomagało wzrost paznokcia. Ale na to dostałam też jeszcze lepszą rekomendację. 



PODOPHARM mykobooster - olejek do paznokci
Last but not least, to produkt,. który kupiłam już stricte pod zieloną bakterię. I powiem Wam, że znowu przejrzałam Internet, kupiłam, a potem u podologa zweryfikowałam, że znowu kupiłam dobry produkt. Wydaje mi się, że marka Podopharm po prostu wie, co robi i wie, jak to zrobić, żeby produkty działały i były użyteczne. 
Ten olejek ma bardzo specyficzny zapach, ze względu na to, że jest olejkiem używałam go na noc, chociaż nie miałam aż tak oleistej konsystencji, jak produkt wyżej. Tutaj jest on bardziej wodnisty, taki, że idealnie można wsmarować w paznokcie, a nadmiar ściągnąć; w dalszym ciągu będzie na paznokciu to, co ma być  i działać - co jest najważniejsze. Olejek mykobooster idealnie sprawdza się przy paznokciach z tendencją do grzybicy. Przez to ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwzapalne. Wydaje mi się, że pomagał zatrzymać się rozwojowi zielonej bakterii, dodatkowo wspomagał odbudowę płytki paznokcia i regenerował ją.


Wszystkie produkty sprawdziły mi się fenomenalnie i używam ich dalej! Jeśli chodzi o paznokcie u stóp, to w jednej nodze bardzo szybko się to ładnie ogarnęło, z kolei u drugiej stopy paznokieć zszedł mi aż trzy razy, raz po raz. Nie zdążył się jeden odbudować już zaczął schodzić, ale prawdopodobnie uraz był tam mocny! Na szczęście serum kolagenowe zrobiło ogromną robotę i dzięki temu, paznokieć odrastał co najmniej dwa razy szybciej. I teraz już tylko działamy u podologa z tym, żeby paznokieć się ładnie wyprostował. 
Z kolei, temat zielonej bakterii był u mnie jakoś półtora miesiąca, ale miałam połowę paznokcia zainfekowaną, więc też się musiał paznokieć cały odbudować i po prostu odrosnąć. Na zdjęciach widzicie jeszcze, jak to wyglądało jakiś czas temu, jutro idę w końcu na hybrydę i nie mogę się doczekać nowych i zrobionych paznokci!

Gdybyście potrzebowali czegoś to ja Wam bardzo polecam właśnie te trzy produkty. Naprawdę każdy się sprawdza świetnie, każdy sprawdza się idealnie o swojej porze i wszystkie te kosmetyki sprawiły, że paznokcie odrastają szybko i te nowe są na dodatek zregenerowane i mocniejsze, co jest naprawdę genialne!

NIUVIU by so!flow SCALP PEELING peeling do skóry głowy

25 stycznia 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Jak miła weekend? Mam nadzieję, że każdy z Was pamiętał o swoich Dziadkach w tym tygodniu! Powiem Wam, że czasem tak niewiele trzeba, żeby sprawić im radość, a tak bardzo ludzie zapominają, żeby zadzwonić, żeby poświęcić 5 minut. Mam nadzieję, że jesteśmy w stanie sprawić, żeby tak właśnie nie było. Ale takie są moje przemyślenia na koniec tego tygodnia.
Dzisiaj mam za to dla Was cudeńko! Dziadkowie są cudni, więc kosmetyk na weekend też musi być cudny. A tym peelingiem jaram się niemiłosiernie. Był w kalendarzu adwentowym od Pure Beauty, który kupiłam i jestem zachwycona. Uwielbiam peelingi do skóry głowy, ale ten to już w ogóle uwielbiam! Niuviu by so!flow i mamy kolejny sztos. Zapraszam do dokładnie recenzji i wielu zdjęć, bo dawno nie miałam aż tak fotogenicznego kosmetyku.


NIUVIU by so!flow - SCALP PEELING
peeling do skóry głowy






Peeling do skóry głowy od Niuviu ma przepiękny design! No tak mi się podoba to połączenie kolorów, niebieskiego i fioletowego, że nie mogę się napatrzeć. Bardzo ładne, na maksa spokojne, relaksujące i jest to zdecydowanie coś nowego. Bardzo mi się podoba! Nasz peeling też znajduje się w kartonowym opakowaniu, na którym są wszystkie informacje, ale na samej tubce tak samo, znajdziemy wszystko, co nam trzeba. Opakowanie posiada aplikator, mamy tutaj precyzyjne nakładanie na skórę głowy i możliwość dostania się idealnie między włosami. 
Peeling w dodatku to świetnego designu ma jeszcze przefantastyczny zapach. Naprawdę, zapach jest tak piękny, lekko słodki, owocowy, pyszny - no tak uzależniający, że ja mogę siedzieć, wąchać i jestem zachwycona. Zapach jest też dość mocny, jest wyczuwalny w trakcie aplikacji, co mi bardzo pasuje, bo jest po prostu ładny. Konsystencja jest idealna, świetnie jest wypełniona drobinkami peelingującymi, które nie są zbyt mocne, ale są wyczuwalne i robią robotę.



Ja peeling nakładam praktycznie co drugie mycie, jeśli mam możliwość. Myje włosy 2-3 razy w tygodniu, więc idealnie mi się układa. Peeling nakładam przed myciem na jakieś 15-20 minut, mam specjalny masażer do skóry głowy, który idealnie się sprawdza do peelingów i wcierek, więc nim rozprowadzam peeling na całej skórze głowy, między włosami - wykonując przy okazji masaż. Nie odczuwałam żadnego pieczenia ani podrażnienia. Peeling też nie spływał, siedział idealnie na skórze głowy między włosami. 
I peeling daje naprawdę świetne efekty. Skóra głowa jest cudownie oczyszczona, wygładzona, ale i ukojona. Nie powoduje przetłuszczania, ani sklejenia się włosów. Za to włosy są super odbite od nasady, mam wrażenie, ze lepiej rosną i jakoś tak są po prostu zdrowsze. Peeling świetnie radzi sobie z odblokowaniem porów. Cudownie wspiera pielęgnację i sprawia, że te nowe włosy są też w supoer stanie, jakby mocniejsze i zdrowsze. 



Jeśli chodzi o ten peeling to naprawdę wszystko jest tutaj fantastyczne, nie mam się do czego przyczepić. Konsystencja jest genialna, zapach jest wspaniały, a i efekty są bardzo zadowalające na maksa! Ja musze przyznać, że uzależniłam się od tego produktu i uwielbiam stosować peeling przed myciem. Poza tym, jest łatwo dostępny i w mega korzystnej cenie! No i wygląda.
Mam wrażenie, że włosy wtedy są lepsze, zdrowsze, fajniej i łatwiej się układają, a na dodatek są odbite u nasady i ich pielęgnacja jest zrobiona w 100%. Zaczynamy od skóry głowy, która jest turbo ważna jeśli chodzi o pielęgnację włosów również na długości. Używając peelingu mamy pewność, że dajemy skórze to, co trzeba. Skóra jest też ukojona i czuć przyjemne odświeżenie włosów.


Dajcie znać, czy używacie peelingów do skóry głowy? Jeśli tak to jakich i jak często? Ja jestem zachwycona, muszę sobie zrobić solidny zapas!