Pokazywanie postów oznaczonych etykietą happy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą happy. Pokaż wszystkie posty

YOLO - You only live once :)

15 października 2013

Yolo - myśl przewodnia ostatnich kilku dni i chyba kilku kolejnych. Powtarzam to praktycznie non stop i nie tylko ja, większość osób dookoła, nawet moja mama zaczęła tego używać <3. Bo jest osssom. Nie było mnie to, ale to po prostu nawet nie mam jakiegoś ogarniętego tłumaczenia. Bo czas mam, który marnuję na facebook'u, a w sumie nic się nie dzieje w moim życiu takiego, co byłoby tu do opisania. Poza tym, że jestem w spód szczęśliwa i jaram się niesamowicie tym co mnie spotyka każdego dnia. Są ta bardzo małe rzeczy, słodkie, kochane, które znaczą dla mnie wiele, a dla innych mogą być jakimiś błahostkami. Ale.. ja się cieszę, moje kochane też są szczęśliwe, więc czego chcieć więcej? :)


Nie wiem, jak to się dzieje, że ostatnio w moim życiu smutek zajmuje tak niewiele miejsca (prawie nic?). A jak już, to szybko znika i to jest najważniejsze. Ponoć dobra karma do mnie wraca, właśnie teraz. Moje wypisywanie o szczęściu już mnie samą zaczyna powoli nudzić, bo ciężko jest mi samej uwierzyć w to, że jest aż tak dobrze... A to przecież jeszcze nie koniec! Każdy kolejny dzień przynosi mi coś nowego, jakąś nową sytuację, która sprawia, że jaram się nią niesamowicie i z niecierpliwieniem czekam na rozwój wydarzeń.

Ostatni weekend, jaki spędziłam był chyba jednym z najfajniejszych (nananana nie tylko dla mnie ;D), mimo iż był spokojny. W piątek w spód wycieczkowo, potem spotkanie ze znajomymi, sobota to samo. Uwaga, uwaga! jacy studenci pija herbatę w sobotnie popołudnie? właśnie my, hahaha. Ale szybko się zrehabilitowaliśmy, a w niedzielę byłam na rybach. Hahaha, tak właśnie ja na rybach ;D. Mimo iż nie jest to jakieś mega fascynujące, ale spodobało mi się! Relaks, cisza, spokój, świeże powietrze. Tym bardziej, że naprawdę było ciepło przez te wszystkie dni ;). I jak tu sobie to lepiej wymarzyć? A no właśnie można! Ten weekend zapowiada się jeszcze lepiej, ale żeby nie zapeszyć to nie będę się chwalić ;). 

Tym bardziej, że w tym tygodniu mam aż 2 zajęcia na uczelni xD. Żyć nie umierać! A ja żyję, działam, robię coś każdego dnia. Nie ma 'Nie chcę mi się' czy 'Jestem zmęczona', bo wiem, że będę w tym czasie marnować czas na laptopie.. Walczę o swoje wspomnienia ;).!

Nic mi nie poprawia humoru tak bardzo, jak świadomość, jacy cudowni ludzie mnie otaczają. Że mam do kogo się odezwać, że mogę być przy kimś sobą, powydurniać się, gadać głupoty, podniecać się, śpiewać i skakać na środku ulicy. Bo w końcu 'A little party never killed nobody!'. 

Przepraszam za moją nieobecność tutaj.. Postaram się poprawić i wrócić na odpowiedni tor blogowania, bo tęsknie za Wami! Ale cieszę się przeogromnie, bo już mam wiele spotkań z blogerkami zaplanowanych i też będzie sporo nowych osób, których nie znam i się nie mogę doczekać tych cudownych sobót i niedziel spędzonych w tak zacnie gronie ;D. 

Mój prywatny przepis na szczęście.

04 kwietnia 2013

Większość z Was już mniej więcej na pewno wie, jakie ja mam nastawienie do świata, jaka jestem i to, że optymistyczne, pozytywne myślenie jest moim kluczem do tego, żeby nie zginąć w tym świecie pogrążona w depresji. Z ciekawości chciałam zobaczyć, jakie obrazki pokaże mi google wpisując 'szczęście' w wyszukiwarce. Co ciekawe po polsku, po angielsku i po niemiecku cały czas widzę ten sam obrazek.. a mianowicie czterolistną koniczynę. Trochę mnie to dziwi, ponieważ mam wrażenie, że co prawda taka koniczyna cieszy  prawie każdego człowieka, ale obstawiam, że większość ludzi nie wierzy w jej 'magiczną i szczęśliwą moc', bo to w końcu takie zabobony. 
Dla mnie, osobiście, szczęście jest bardzo ważne w życiu. Od zawsze twierdziłam, że jeśli będę szczęśliwa to będę mieć już wszystko. Chcę w przyszłości czuć się spełniona i po prostu szczęśliwa, bo wtedy wszystko jest łatwiejsze i bardziej przystępne ;). Dla mnie przyszłość, to każde jutro, i każdy taki dzień jest dla mnie ważny. Wiem, że to nie przyjdzie samo, dlatego staram się uśmiechać mimo niepowodzeń i być szczęśliwą mimo wszystko ;). Jakie są moje sposoby na bycie szczęśliwą? Jest ich na pewno mnóstwo, część z nich jest oczywista, część pewnie zadziwi niektórych czytelników. Ważne w życiu jest to, żeby każdy odnalazł swój własny Przepis, który w gorszych momentach pomoże mu stanąć na nogi.
(-: Zaczynając od początku:

  • rodzina, miłość, przyjaciele,WY i inni ludzie
Długi elaborat na ten temat już został napisany TUTAJ. Nie ma dla mnie nic ważniejszego od kontaktu z innymi ludźmi. Wręcz pragnę go, co może dziwnie brzmieć ;D. Ale uwielbiam. uwielbiam się kłócić, uwielbiam rozmawiać, uwielbiam się przytulać, leżeć, oglądać filmy, a nawet siedzieć w milczeniu :). A od kiedy mam Was nie wiem, co to nuda, a kiedy ja się nudzę jestem strasznie zła, więc dziękuję <3.
  • uśmiech, śmiech
Uśmiech co rano i co wieczór. Nawet jeśli będzie nieszczery, to i tak w pewnym stopniu chociaż odrobinę poprawi samopoczucie. Uśmiechnij się do nieznajomej osoby, a ona to odwzajemni, to też pomaga! Śmiech każdego rodzaju, nawet ten przez łzy. Bo zawsze może być gorzej, a i tak nigdy nie jest aż tak źle żeby nie dało się wyjść obronną ręką. Keep smiling and brighten someone's day. ;-)
  • dystans do siebie, bycie sobą
Dystans do siebie coś czego mi zdecydowanie nie brakuje i bycie sobą, czyli coś co trzymam tylko dla niektórych ludzi. Nie lubię się otwierać i pokazywać siebie na samym początku znajomości. Taka jaka jestem naprawdę ujawnia się po bardzo długim czasie. Jeśli czujesz, że się dusisz pośród bliskich znajomych i np. chcesz coś powiedzieć, ale boisz się, jak inni zareagują, chcesz zacząć nucić piosenkę (mimo że nie umiesz śpiewać), ale się wstydzisz. Może to oznaczać, że Twoje otoczenie nie jest po prostu odpowiednie albo potrzebujesz trochę więcej czasu. Ale tylko mega swobodny będziesz się czuł szczęśliwie. Uwielbiam śmiać się sama z siebie, uwielbiam nagle podskoczyć bo mi się chce, albo powiedzieć coś mega głupiego pozbawione sensu. Takich ludzi, którzy też robią to na co mają ochotę w danej chwili również uwielbiam. W żadnym zachowaniu nie ma nic głupiego, a może przysporzyć dużo śmiechu :D.
  • JA ! :)
Ten podpunkt jest połączony z poprzednim. Może to dziwnie zabrzmi, ale uwielbiam siebie. I nie chodzi tutaj o to, że mam jakoś mega zawyżoną samoocenę, bo tak nie jest. mam też kompleksy, są rzeczy, których nie potrafię, momentami jestem mało inteligentna, a nawet upierdliwa. Ale to wszystko sprawia, że się lubię. Lubie prawdziwą siebie, moje zachowanie, decyzje i to jakimi wartościami kieruje się w życiu. Jeśli komuś to nie pasuję, to żegnam :). Nie chodzi tutaj o akceptację, bo to jest co innego. Akceptować można wszystko, ale kochać już nie bardzo. Lubię nawet gadać do siebie, iść i przeklinać, śmiać się z siebie i mówić 'Paulina jesteś naprawdę debilem..' Często słyszę od innych 'jesteś nienormalna, głupia' itd., ale wiadomo w jakim sensie ;D. mam wady, jak każdy, niektórych naprawdę nie znoszę, ale czy to źle, że mimo wszystko znam swoją wartość i nie patrzę w lustro z nienawiścią? :)
  • Robienie wielu rzeczy naraz
Uwielbiam życie w biegu. Od zawsze jestem do tego przyzwyczajona. Chodziłam prawie na wszystko dodatkowe kółka zainteresowań grałam we wszystkie sporty zespołowe, chodziłam na tańce, na śpiew, korepetycje, wolontariat, akcje, a i tak nie zapominałam o tym, żeby gdzieś wyjść chociażby się przejść z przyjaciółką. Miałam zastój. Miałam okres, kiedy to nie robiłam nic. I nudziłam się masakrycznie. Od jakiegoś czasu znowu mam tak, że myślę o wielu rzeczach. Robię jedno, a w międzyczasie co innego, a w tym samym momencie myślę już o tym, co mam zrobić za chwilę. Potrafię pracować pod presją czasu, w mega bałaganie, robiąc 100 rzeczy naraz. Nie wiem dlaczego, ale właśnie wtedy moja 'praca' jest najefektywniejsza ;).
  • Psychologiczne książki na pozytywne myślenie
Pierwszą książkę tego typu znalazłam w 'biblioteczce' mojego taty. Ojj zaczytałam się w moment i mega się z tego powodu cieszę. Nie mam zamiaru prawić filozofii o tym, o co chodzi w tych książkach, bo dla większości ludzi to są po prostu brednie... Próbowałam przekonać do nich moją siostrę, ale coś nie pykło, ale jeśli człowiek nie jest optymistą z natury to będzie ciężko, żeby się przestawić, ale pamiętajmy nie ma rzeczy niemożliwych! W moim przypadku było tak, że w sumie od zawsze się zachowywałam tak, jak polecają te książki, one mnie jedynie nakierunkowały i nazwały fachowo to, w co wierzę ;). 
  • Nauka nowych, interesujących mnie rzeczy
Będąc szczerym wielu rzeczy nie umiem, nie potrafię, nie rozumiem ani nie mam bladego pojęcia o nich. Nie posiadam podstawowego background knowledge, ani nie znam bardziej encyklopedycznych terminów ;D. Wiem o tym i jakoś mnie to nie boli, mimo że przez te braki nauka zajmuje mi trochę więcej czasu, ale to nic. W takich sytuacjach zdecydowanie niezastąpiona jest moja siostra, która ma ogromną wiedzę na każdy temat, a dodatkowo ma do mnie masę cierpliwości haha. Uwielbiam oglądać dokumenty, specjalne programy, czytać artykuły, książki, ale tylko na te tematy, które są dla mnie naprawdę intrygujące. Nienawidzę polityki i nie mam pojęcia nawet co się dzieje na bieżąco na świecie ;D.
  • Pomoc innym
Nic tak nie poprawia humoru, jak najszczersze 'Dziękuję' pod słońcem od osoby, której nie znasz. Uwielbiam wolontariat, młodzieżową radę miasta, klub młodzieżowej aktywności. Te wszystkie akcje, w których brałam udział, szlachetna paczka, to, że nauczyłam się organizować takie akcję, że nie boję sie pomagać. Nauczyłam się też wielu emocji i uczuć, od współczucia poprzez zrozumienie aż po empatię. I nie zamieniłabym tego doświadczenia na nic innego.
  • Jesteśmy tylko ludźmi, więc nie ma co żałować.
Staram się tak żyć. Staram się nie żałować żadnej mojej decyzji, żadnego czynu, działania. Jestem tylko człowiekiem. Moja wiedza jest znikoma. Nie znam przyszłości, nie wiem jakie konsekwencje mogą przynieść niektóre rzeczy. Nie wiem. Gdybym wiedziała to logicznym jest, że bym wtedy tego nie zrobiła. Jestem zdania, że ryzyko jest potrzebne, że nie ma sensu się stopować. Mamy jedno życie (którego w pełni jesteśmy świadomi), a bycie zachowawczym, wycofanym nic nie wniesie. Dla niektórych to dziwne, ale jestem młoda. Mam prawo do popełnienia błędów, do picia alkoholu, do tańca na stole, do chodzenia na imprezy, mam prawo również do próbowania rzeczy, które dla wielu ludzi są straszne. Wiadomo, że nie skaczę z mostu przy pierwszej lepszej okazji, ale większość rzeczy jest dla ludzi, a ja chcę wiedzieć, jak to jest. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ja jestem ciekawa wszystkiego ^^. Co z tego, że na starość będę mówiła wnukom 'dziecko nie pij tyle' skoro o piciu do nieprzytomności nie miałabym bladego pojęcia? Nie zrozumcie mnie źle, bo ja nikogo nie namawiam do niczego, broń Boże ^^. Ale jeśli nie ma zagrożenia, mamy przyjaciół którzy trzymają rękę na pulsie i nie zostawią nas pod jakimś budynkiem w środku miasta to bawmy się :).
  • herbata o smaku troppikalnym, desperados, udany make-up, przytulanka, dobry serial, nowy ciuch, słońce, coś kolorowego, serduszko w portfelu, znalezione 5zł, sms od kogoś fajnego, długopis którym nam się super,extra,bombastycznie pisze, pizza, kwiatki, zapach bzu, prezent, święta, nowy kolor włosów itd.
Drobnostki, które napotykamy na swojej drodze każdego dnia. Niektóre są częstsze, rzadsze. Niektóre już nam działają mega na nerwy, o niektórych zapominamy, ale są. Ważne jest to, żeby je zauważyć, pomyśleć o nich przez chwilę. Zapisać sobie super sms'a od przyjaciółki, ususzyć jednego kwiatka, zrobić zdjęcie pizzy i potem wspominać. Cieszyć się z małych rzeczy to sztuka, ale warto ;).


Bo szczęściu trzeba pomóc ;). Dlatego Kochani podzielcie się też ze mną lub nawet u siebie na blogach swoim przepisem na szczęście może to być forma tagu, a jaka pozytywna i pomocna. Może akurat jeden z Waszych sposób okaże się zbawienny dla kogoś innego? Ja jestem mega ciekawa, co Wy robicie, żeby się uśmiechnąć, żeby zadbać o własne samopoczucie, może akurat będzie coś, co będę mogła odgapić ;D. Szczerze przyznać, że im więcej sposobów tym lepiej dla mnie :D.