Sylveco WOW
emulsja myjąca do twarzy

05 grudnia 2023


Dzień dobry! Jak się macie? Gotowi na wizytę Świętego Mikołaja? Byliście grzeczni czy jednak w tę drugą stronę i po prostu nie zasłużyliście na prezent? Ja już prezent sobie sama kupiłam i Święty Mikołaj był, więc jedna sprawa załatwiona. Ale ten grudzień jest szalony i bardzo dużo się dzieje, boję się, że się nie wyrobię z wieloma rzeczami, ale muszę się spiąć i wziąć w garść. Ale nie mogę narzekać, tylko trzeba działać, chociaż nie powiem, ta końcówka roku dużo mnie nauczyła, a głównie pokory. Nie powiem, coś nowego, ale dobrze. Biorę na klatę i działam dalej. A na razie przejdę do przyjemniejszych rzeczy, czyli do kosmetyków!
Wiecie, że Pure Beauty Box ma kalendarz adwentowy? Ohh, ja już zaczęłam otwieranie i ohh jaka radość! Sprawdzajcie koniecznie Instagram A dzisiaj kolejny produkt do mycia twarzy, całkiem inny od wszystkich tych, jakie używałam do tej pory i do jakich się przyzwyczaiłam. Tym razem od marki Sylveco WOW, którą bardzo lubię. Ale o szczegółach możecie poczytać w recenzji. Zapraszam!


Sylveco WOW
emulsja myjąca do twarzy




Zacznę od tego, że ten produkt znajduje się w szklanej butelce z pompką. Super sprawa, że jest szklana, bardzo na plus pod wieloma względami. Ja się tylko obawiałam, że moje dzieci się do niej dorwą i ją stłuką (a jest dość ciężka), chociaż szkło jest dość grube, więc może nie byłoby tak źle, ale wiadomo jak jest. Na szczęście już jest w bezpiecznym miejscu pod prysznicem i dzieci nie mają dostępu do niej. Ogólnie mi się  bardzo podoba ta forma, ten design, dość prosty, ale jednak efektywny. No i pompka! Jestem największą fanką pompek, dla mnie to jest mistrzowskie rozwiązanie, które na maksa ułatwia używanie produktu.
Zapach tej emulsji jest niesamowicie apetyczny. Jest słodki, owocowy, zarazem kwiatowy, cukierkowy, no jest tak tajemniczy, że mnie na maksa oczarował. Uwielbiam go, bo jest na pewno inny od pozostałych zapachów kosmetyków, bardzo na plus! Konsystencja jest zdecydowanie rzadka, jak mleczko, emulsja jest bardzo lekka w tej formule i niesamowicie przyjemna.


Ja emulsji używam codziennie. Jako oczyszczanie twarzy, kiedy nie nakładam makijażu, ale i korzystam z tej emulsji wraz z gąbeczką do zmywania makijażu. I od razu powiem, że w obu tych sytuacjach, emulsja daje sobie wspaniale radę.
Kiedy używam jej na niepomalowaną twarz, cudownie oczyszcza i odświeża skórę. Nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie w oczy, nie robi nic złego. Ładnie przygotowuje twarz na kolejne etapy pielęgnacji (u mnie głównie wieczornej). Skóra się nie klei, nie lepi, nie jest tłusta, nie jest pokryta żadnym filmem, jest w naprawdę fajnym stanie.
A makijaż zmywa jak ta lala w połączeniu z gąbeczką. Wszystko jest dokładnie zmyte, nieważne czy są to kosmetyki do twarzy, czy produkty kolorowe, czy tusz do rzęs. Nie mam problemu ze zmyciem czegokolwiek, co mnie bardzo cieszy. Wiecie już, że ja lubię szybkie i efektywne rozwiązania, a to jest jednym z nich, kiedy pod prysznicem mogę szybko zmyć makijaż i bez używania tony wacików, czy ręczniczków itp. Super!


No i cóż. Bardzo się polubiłam z tą emulsją myjącą do twarzy od Sylveco. Dla mnie jest bardzo WOW, podpisuję się pod tym rękami i nogami, że naprawdę fajnie działa i daje sobie radę ze wszystkim, czego od niej oczekuję. Oczyszcza skórę, odświeża ją, jest super bazą na każdą kolejną pielęgnację, no i jest nawet tani, a wydajny. Emulsji nie musicie nakładać nie wiadomo, jak szalonej ilości. Mi spokojnie wystarczy jedna pompka, a do zmywania makijażu maks dwie i wszystko gra!

[współpraca reklamowa]

MustHave Company - gold essence - żel złuszczający do twarzy, szyi i dekoltu z 24 karatowym złotem

02 grudnia 2023

Dzień dobry! Zimno, co nie? Ohh taka pogoda, że tylko się schować pod kołderką z herbatą i nie wychodzić stamtąd. Kiedy to nadejdzie mając dwójkę małych dzieci? Ostatnio zawsze jest tak, że jak tylko się położę na łóżku to już wszystkie szkraby są obok mnie i nie ma spokoju. No co zrobić. Trzeba przeczekać, a pewnego dnia sobie poleżę. 
A dzisiaj przychodzę do Was z żelem do twarzy firmy MustHave, jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. I mamy tutaj żel do oczyszczania twarzy w postaci gommage. Takie nowości i nietypowe kosmetyki znajdziemy w pudełkach Pure Beauty! Fajnie, bo można przetestować, zobaczyć, co nam pasuje, a co nie. 

MustHave - gold essence -
żel złuszczający do twarzy, szyi i dekoltu
z 24 karatowym złotem





Żel znajduje się w typowej tubce dla takich produktów, żel też stoi na głowie, dzięki czemu nie ma problemu z wydobywaniem produktu. Na opakowaniu nie ma co prawda za wielu informacji, ale nie sprawia to raczej problemu w użytkowaniu, czy żeby rozkminić, jak ten żel używać. Nie ma tu dużej filozofii.
Konsystencja żelu jest dość glutkowata, momentami zbita, nie jest zbyt typowa. Trzeba też uważać, żeby nam żel nie uciekł z dłoni, bo to się zdarza. Zapach nie jest intensywny, ale jest specyficzny i mi nie podchodzi. Tak samo niestety po nałożeniu na twarz, jak dostanie się odrobina na usta, to jest to bardzo nieprzyjemne w smaku.


Żel nakładamy na twarz i wmasowujemy do momentu aż poczujemy efekt ścierania, czyli właśnie tak zwany 'gommage*. Efekt jest, zbliżony do ścierania np. ołówka w zeszycie gumką do mazania i te resztki, jak zostają, to tak samo jest właśnie na twarzy. Czujemy, jakbyśmy ścierali sobie naskórek i on odchodzi, ale to po prostu żel zmienia swoją formułę. I zdecydowanie nie jest to coś, co ja lubię. Dla mnie jest to bardzo dziwne uczucie i nie przepadam za tym. A i też nie mam odczucia, że daje mi to jakieś super niesamowite efekty, więc tutaj ta gra dla mnie nie jest warta świeczek.


I mimo, że skóra jest w zadowalającym stanie, bo naprawdę jest gładka, miła w dotyku, jest dobrze nawilżona i odżywiona, ale samo używanie tego żelu mi bardzo nie podchodzi, a takie efekty spokojnie uzyskam przyjemniejszą pielęgnacją dla mnie.
Dajcie znać, co Wy sądzicie o tym gommage? Lubicie czy też jest to dla Was dość dziwna nowość? Jestem przekonana, że na pewno są osoby, które uwielbiają ten efekt ścieranego naskórka :) jest tu ktoś taki?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana

Denko, listopad 2023r.

29 listopada 2023


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Zasypało Was, czy jakimś cudem (albo i nie), ten nawał śniegu Was ominął? Nas zasypało i to mocno. Byłam trochę zaskoczona i nie jechało mi się do pracy zbyt przyjemnie, ale przynajmniej się trochę doświadczyłam w kierowaniu w trudnych warunkach atmosferycznych i to powiedziałabym, że bardzo trudnych. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, a każde doświadczenie jest na wagę złota i czegoś nas uczy, nawet jeśli jest to tylko albo aż pokora. Ale takim słowem wstępu, zapraszam Was na wpisy kończący kolejny miesiąc w tym roku. To już przedostatni! Niesamowite.


I przyszedł czas na denko, trzeba pożegnać się że śmieciami, wyrzucić i zacząć nowy okres. Tym razem udało się zużyć parę produktów, ale wiem, że mogło być lepiej. Ale muszę koniecznie w grudniu siąść i zrobić porządek w kolorowe, obawiam się, że będzie tam dość sporo rzeczy do wyrzucenia, przejrzałabym też swoje zapasy, bo znowu zrobiła się dość spora. A ja lubię zaczynać Nowy Rok z czystym kontem, z porządkiem wszędzie, gdzie się tylko da. Bardzo to lubię! Ale to za miesiąc, a teraz zapraszam Was na przegląd.



I tutaj jeśli chodzi o ulubieńców, stałych bywalców, to zużyłam oczywiście BeBeauty, waciki kosmetyczne, które nie mają sobie równych od zawsze i na zawsze. Poważnie są najtańsze, najłatwiej dostępne i w dodatku najlepsze, bez dwóch zdań. Poza tym, Tresemme, keratin smooth, spray termoochronny do włosów, który ja osobiście uwielbiam, pięknie pachnie, aerozol rozpyla idealną mgiełkę, która pięknie pokrywa włosy i jest wydajny. Ale ostatnio miałam dramę, bo w popularnych drogeriach jest dość drogi - ponad 40 zł, ale spieszę z informacją, że na notino udało mi się znaleźć w Internecie za 11zl za opakowanie! Ogromną różnica, prawda? Polecam! 



 
  • Rituals, The ritual of hammam, odżywka do włosów - tak jak miesiąc temu pisałam odnośnie do szamponu do włosów, cały zestaw mnie mega pozytywnie zaskoczył i wyszedł bardzo na plus. Moje włosy były w fajnym stanie, miękkie, nawilżone i odżywione. Więc wow! 
  • Dermacol, paletka do konturowania - uwielbiam, bronzer z tej paletki! Jasny cień niestety nie do końca mi się przydawał, bo nawet za bardzo nie wiedziałam do czego on służy, ale bronzery - złoto! I strasznie ubolewam nad tym, że paletka mi po prostu spadła pod pechowy kątem i pokruszyła się na milion kawałków. Ale nie zmienia faktu, że jest zajebista. 
  • Avene, woda termalna - uwielbiam wody termalne, latem, przy małych dzieciach, przy porodzie, przed, po, no zawsze, kiedy tylko jest potrzeba nawodnienia i schłodzenia. Bardzo lubię i bardzo polecam! Również przy afektywnym bezdechu ratowała nas nie raz. 
  • Lirene, instant smooth, baza wygładzająca pod makijaż - bardzo lubiłam te bazę i naprawdę jest ona super godna polecania. Pięknie wygładza, nadaje skórze trochę Photoshopa, co jest genialne! Idealnie pod makijaż, fajnie współpracuje z kosmetykami kolorowymi, jaki i pielęgnacyjnymi. Więc tu, bardzo na plus! 
  • Soraya, oat therapy, owsiany krem na dzień - bardzo na plus wypadł ten krem. Ma fajną konsystencję, szybko się wchłania, ładnie pachnie. Poza tym, nawilża, nawadnia, odżywia skórę, nie jest szara i zmęczona tylko właśnie w bardzo fajnym stanie. U mnie sprawdził się rano, jak i wieczorem! 
  • Shehand Laboratories - luxury golden gloves - złota zmiękczająca maska do rąk w formie rękawiczek - dopiero co je recenzowałam na blogu, ale od razu powiem, że te rękawiczki są naprawdę przyjemne i fajne! Pięknie pachną, super nawilżają i odżywiają dłonie, sprawiają, że te dłonie są w ekstra stanie, więc tutaj nie ma co, po prostu polecam!



  • Bandi, fitocare, odmładzający krem pod oczy - ten krem mnie niestety zawiódł, ale głównie dlatego, że próbką jaką miałam wcześniej była genialna, a skóra pod oczami była w stanie rewelacyjny, więc kupiłam pełnowymiarowych kosmetyk i to nie było to. Nie było takiej lekkości, takiego nawilżenia i takiej gładkiej skóry. Szok. Krem jest okej, ale po prostu próbka była niebo lepsza. 
  • NYX, soft matte liip cream - ja ogólnie nie jestem fanką pomadek, szminek i wszystkiego, co kolorowe nakłada się na usta. Ale bardzo lubiłam efekt ciemnych, matowych ust, w takich brązowych burgundowych odcieniach. To jest zdecydowanie mój vibe, ale nie umiem malować ust, totalnie. 
  • Keratin therapy, maska do włosów -  po keratynowym prostowaniu warto jest pamiętać o używaniu kosmetyków właśnie z keratyną. Co prawda nie zdziałają one cudów, ale zawsze to przedłużą ten efekt prostych włosów. Tą maskę dostałam właśnie po zabiegu prostowania i była w porządku, ale bez jakiegoś większego szału. 


  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla niemowląt - jak co miesiąc, są zdecydowanie najlepsze. W tym miesiącu zaskakująco mało tych chusteczek zużyliśmy, bywały miesiące, że szło nam spokojnie po 7-8 opakowań, więc trzy opakowania w tym miesiącu to bardzo mało. Ale są naprawdę ekstra, tanie, dostępne, dobre jakościowo, ładnie nasączone wodą, wszystko tutaj gra. 
  • D-vitum, witamina D w aerozolu - bez witaminy D nie ma nic. Szczególnie teraz zimą, kiedy naturalnie pozyskiwanej witaminy D praktycznie nie mamy, więc musimy się ratować wyrobami medycznymi. A ta wersja dla dzieci jest zdecydowanie najlepsza i najwygodniejsza w użyciu. 
  • Jordan, pasta do zębów dla dzieci 0-5 - to jest zdecydowanie najfajniejsza pasta, jaką mieliśmy dotychczas. Jest smaczna, bardzo ładnie myje zęby i jest po prostu godna polecania. 

I mamy to! Mamy denko. W tym miesiącu za przedstawienie zużyć wzięłam się jakoś wcześniej. Bo już do tej chwili zużyłam parę produktów, które były na wykończeniu, ale to przejdą na grudzień i też nic nie będzie. 
A jak Wasze zużycia? :) 

Shehand Laboratories - luxury golden gloves -
złota zmiękczająca maska do rąk w formie rękawiczek

26 listopada 2023

Dzień dobry! Końcówka listopada już zbliża się do nas naprawdę wielkimi krokami! Już czuć w powietrzu grudzień, już mam małe przyzwolenie na piosenki świąteczne, już wyczekuję dekoracji świątecznych i świątecznych ubrań. Ohh ten vibe świąteczny to jest zdecydowanie coś, co uwielbiam. 
Mimo tego, że zbliża się też gorący okres pod kątem sprzątania, gotowania, pieczenia i ogarniania wszystkiego tak, żeby było idealnie, to musimy uważać. Ja ostatnio w pośpiechu nabawiłam się takiego podrażnienia na dłoniach, że teraz niczego nie tykam bez rękawiczek. Miałam naprawdę dramat. I tutaj znowu przyszedł do mnie najnowszy box z kosmetykami Pure Beauty i w nim znalazłam maskę do rąk w postaci rękawiczek od Shehand
A ostatnio pisałam o masce do stóp z tej serii i okazała się być u mnie hitem, więc ta maska ma wysoko postawioną poprzeczkę! 

Shehand Laboratories
- luxury golden gloves - 
złota zmiękczająca maska do rąk w formie rękawiczek 



Maska w płachcie w formie rękawiczek to idealna opcja dla osób, które potrzebują wytchnienia i chwili relaksu. Jak już je założymy na te 10/15 minut to musimy odpocząć, nie ma innej opcji, ale ja to widzę, jako duży plus. Bo mnie do leżenia trzeba zmuszać. 
Rękawiczki są złote, lekko szeleszczą i oczywiście są dość spore, ale lepiej tak niż jakby miały być za małe. Są idealnie wypełnione produktem, który ma zadbać o nasze dłonie. Znowu można odczuć delikatny chłód, ale cały zabieg jest niezwykle przyjemny. 


Po wymagany czasie ściągamy rękawiczki z dłoni, które nadal mają na sobie maskę. Resztę produktu należy wymasować w dłonie i trzeba czekać aż się produkt wchłonie. Co na szczęście następuje dość szybko, ale i tak ja na wszelki wypadek zakładam rękawiczki na noc przed spaniem, wtedy nie mam już i tak parcia, żeby coś robić tylko idę spać. 
Dłonie są w cudownym stanie, pięknie nawilżone, odżywione, gładkie i miękkie w dotyku. Ja i tak teraz regularnie używam krem do rąk, ale po ostatniej egzemie potrzebowałam czegoś, co będzie miało dodatkowy, mocniejszy efekt i ten produkt właśnie to mi daje. 



Wiecie, że ja lubię szybkie i efektywne działania. Lubię mieć taki produkt w zanadrzu, który zadziała, jak trzeba, ja w sytuacji kryzysowej nie będę musiała się chować. Tutaj to mam. Maska pięknie radzi sobie z suchą, schodzącą skórą, nawilża i odżywia, a zarazem jest delikatna, nie podrażnia, nie potęguje już istniejących podrażnień, tylko ładnie koi. Ja jestem zachwycona! I Wam bardzo polecam ten produkt! 


[współpraca reklamowa] 


Zrelaksuj się!
Pure beauty Box

23 listopada 2023


Hi! No i mamy to, koniec miesiąca już naprawdę coraz bliżej. Jesienne, długie wieczory trwają, trzeba jakoś kombinować i zajmować czas dzieciom. Co na swój sposób jest fajne, można spędzić z nimi quality time i dla na nas to też jest ważne i jak najbardziej wartościowe. I ja już bardzo nie mogę się doczekać świąt i tego czasu z nimi w całkiem innej aurze, bo świąteczny vibe ma na nas naprawdę dobry wpływ i trzeba to wykorzystać. 


Dla mnie ten czas jest też fajnym przypomnieniem o sobie, mam więcej czasu na pielęgnację, mam wtedy ochotę na to wszystko i sprawia mu to cudowną przyjemność. I na szczęście Pure Beauty - box z kosmetykami - też o nas dba, przypomina nam o tym, że w tak zaganianym świecie, pełnym stresu musimy znaleźć czas dla siebie, czas na reset i na zrelaksowanie się. I mam nadzieję, że i Wy się zmotywujecie do tego! 



MIYA COSMETICS maska ujędrniająco-odżywiająca z kompleksem wygładzającym [8%]
Na pierwszy ogień idzie maska, która nadaje się do każdego typu cery, w tym wrażliwej. Efekty będą zauważalne już po pierwszym użyciu, skóra będzie nawilżona, odżywiona, wygładzona i napięta. Poza tym, maska doda jej sprężystości i jędrności. Zmniejszy również oznaki starzenia, skóra będzie gładka i miękka w dotyku. Możemy ją stosować na twarz, szyję, dekolt oraz okolice oczu. Brzmi wspaniale, a markę uwielbiam, więc na pewno niedługo pojawi się recenzja! 



FEEDSKIN - skin dry over - serum nawilżające
Serum, które cudownie nawilża naszą skórę, głównie suchą, odwodnioną i mało elastyczną. Serum sprawi, że skóra nie będzie odwodniona, jej wygląd oraz struktura skóry będą znacząco poprawione. A ja sera uwielbiam, stosuję już rano i wieczorem, i uwielbiam. To jest zdecydowanie mój ulubiony krok w pielęgnacji i na maksa się cieszę, że to wprowadziłam, bo rezultaty są naprawdę widoczne, a o to właśnie chodzi. Więc czad! 



ARTISHOQ maska, regenerujący mus do włosów
Przechodzimy do pielęgnacji włosów, tu mamy zagwarantowane odżywienie, regenerację włosów oraz mocne nawilżenie. W składzie znajduje się kreatyna z ekstraktem z karczoch, które zabezpieczają włosy i naprawiają uszkodzenia wywołane przez wolne rodniki. Włosy nie będą matowe, zyskają blask, a także będą uodpornione na czynniki zewnętrzne. A możecie zajrzeć do recenzji szamponu i odżywki z tej serii, które całkiem fajnie się sprawdziły na moich włosach, więc ta maska będzie super dopełnieniem! 



STARS FROM THE STARS - moonbeam -  regenerująca nocna maska do ciała
A tu mamy dla mnie nowość, bo maski do ciała jeszcze nie miałam. Ma sprawić, że sucha skóra stanie się miękka, przyjemna w dotyku. Będzie nawilżona i odżywiona. Poza tym, przez całą noc, maska zadba o regenerację i odżywienie ciała, za są też o zrelaksowanie się po długim dniu, pobudzi zmysły, a rano obudzimy się wypoczęci, z promienną i witalną skórą. Już teraz mogę powiedzieć, że zapach jest tak cudowny, że szoook! 



SYLVECO WOW emulsja myjąca do twarzy
Następny punkt naszego programu to oczyszczanie twarzy, każdego dnia i każdego rodzaju. Produkt jest łagodny, ale skutecznie usuwa zanieczyszczenia, a skóra po użyciu będzie nawilżona, gładka i miękka w dotyku. A takich produktów właśnie potrzebujemy do codziennej pielęgnacji, w dni kiedy nakładamy makijaż, jak i w nomakeup day! Z chęcią używam i testuję. 



BIELENDA PROFESSIONAL żelowy peeling z kwasami AHA i PHA 9%
A tutaj mamy peeling żelowy z dodatkowymi kwasami. A przyznam szczerze, że to dla mnie nowość. Ten peeling złuszcza martwy naskórek, wyrównuje strukturę skóry, rozjaśnia i przygotowuje do kolejnych etapów pielęgnacji. Więc kosmetyk prezentuje się naprawdę fajnie! I ja już się nie mogę doczekać aż będę mogła używać i zauważać efekty. Bo wydaje mi się, że to może się okazać się sztosem! Tym bardziej, że inne kosmetyki z tej serii się u, mnie sprawdziły.



SHEHAND LABORATORIES złota zmiękczająca maska do rąk w formie rękawiczek
Pamiętacie moją recenzję maski do stóp, która od razu przynosi fantastyczne efekty i na moich stopach okazała się fenomenem. A tutaj mamy kolejne dopełnienie, tym razem mam możliwość zadbać o moją dłonie. Maska to zdecydowanie zabieg premium, nada dłoniom miękkość, gładkość oraz zdrowy blask. Maska zniweluje wszystkie problemy związane z suchą skórą i sprawi, że skóra odzyska komfort. I jest to ekstra. Co prawda potrzebuje czas, żeby unieruchomić ręce, ale właśnie o to chodzi z tą edycją, żeby się zrelaksować. 



APIVITA - sensitive scalp - szampon do włosów
A tutaj mamy naturalny kosmetyk, który pomoże nam cieszyć się zdrowymi włosami codziennie. Od pierwszego użycia już będą zauważalne efekty. Mi trafił się produkt który, głównie swoje działanie skupia na skórze głowy, co jest bardzo ważne. I to jest super. Dodatkowo, niepełnowymiarowy kosmetyk idealnie się nada na jakiś wyjazd. 
Inne opcje: color srał, women's tonic lub RATED GREEN - tamanu oil, kuracja łagodzący do skóry główy z olejem tamanu i czarną porzeczką


MUJU - korean beauty - wegańskie płatki pod oczy z kolagenem i aloesem
A tutaj mamy płatki pod oczy, rewelacyjna opcja dla osób, które właśnie mogą się nie wysypiać, mogą być przemęczone i zestresowane i właśnie potrzebują tego. A ja płatki pod oczy uwielbiam, bo naprawdę robią natychmiastową robotę i efekty są widoczne od razu. Te płatki momentalnie nawilżą i uelastycznią skórę wokół oczu, redukując oznaki starzenia. Obrzęki i ciebie zostaną zmniejszone, mamy też działanie łagodzące i przeciwzapalne. Poza tym, płatki są stworzone z biodegradowalnej tkaniny, a wszystkie zapakowane są w ekologiczne opakowanie. Co też jest bardzo ważne! 



FACEBOOM - delikatne asystentki - nawilżająco-oczyszczające chusteczki do demakijażu
Wegańskie, składające się w 99% składników naturalnych, które skutecznie usuną każdy makijaż, nawet ten wodoodporny i bardzo mocny. Makijaż zrobiony profesjonalnym oczami, makijaż oczu, ust oraz twarzy pięknie zostanie usunięty bez potrzeby pocierania. Pięknie i wygodnie, więc takie produkty ja bardzo chętnie trzymam i zabieram ze sobą w podróż. Nawet w celu odświeżenia naszej cery. 



SKYN - naturally endless - żel nawilżający
A na koniec mam dla Was perełkę tego boxa. I naprawdę niesamowicie się cieszę, że takie produkty zaczynają pojawiać się w boxach. Bo przyjemność to też relaks, a przyjemność bez obaw o odpowiednie warunki jest tym, bardziej chciana! Ten żel nawilżający jest innowacyjny że względu na skład, jest na bazie wody, a ma długotrwałe działanie. Poza tym, 99% składników naturalnych. Suchość okolic intymnych nie powinna być przeszkodą, tym bardziej kiedy mamy taki produkt, jak Naturally Endless. Przyjemności nie ma końca i naprawdę mogę przyznać, że produkt super spełnia swoje zadanie, nie podrażnia, nie uczula, a to częste przy tego typu produktach. Więc mogę zagwarantować, że warto mieć ten żel pod ręką i będziecie zadowolone i zadowoleni. 


No i mamy to! Jak czujecie się zrelaksowana? Jeśli potrzebujecie dodatkowego relaksu ti ten box jest właśnie dla Was. Da Wam wszystko to czego potrzebujecie i ja jestem bardzo zadowolona z tej całej zawartości! I oh, szykujcie się na recenzje! 


[wpis reklamowy]

Hair In Balance by OnlyBio odżywka bez spłukiwania

20 listopada 2023


Dzień dobry! Co słychać? Coś nowego, coś ciekawego? Może jakieś fajne świąteczne plany macie? Jakiś jarmark świąteczny albo coś. Nie mogę się doczekać aż moje dzieci będą większe i jakiekolwiek wyjazdy nie będą wymagały aż takiej logistyki, tylko będzie łatwiej. Ale na razie, cieszę się tym, co jest! 
A dzisiaj mam dla Was produkt do włosów, który u mnie spełnia ostatnio każdą możliwą funkcję. Pure Beauty ze swoimi boxami dba o każdą sferę pielęgnacji, przyszedł czas na włosy i Only Bio Hair ma w swojej ofercie naprawdę dużo kosmetyków do wszystkiego. 

Hair in Balance by ONLYBIO
odzywka bez spłukiwania




Krem do włosów zamknięty jest w bardzo przyjemnej buteleczce, ciemnej, z naklejką że wszystkimi najważniejszymi informacjami. Buteleczka ma pompkę, co ułatwia dozowanie produktu, chociaż zdarza mi się czasem, że wypada mi z rąk, kiedy mam mokre lub śliskie dłonie, ale to nie wpływa w żaden sposób na używanie.
Konsystencja kremu jest typowa, nie jest to żel, ani olejek, po prostu typowy biały krem, który ładnie rozciera się w dłoniach. Zapach tego kremu jest przecudowny, piękny, smaczny, słodki, lekko owocowy i kwiatowy, no cudowny!


Ja tego kremu używam głównie po myciu, na mokre włosy, tak żeby je dodatkowo wzmocnić czymś, czego nie będę zmywać, co może wyniknąć we włosy i wspomoże ich pielęgnację. I tak właśnie działa. Bardzo fajnie wnika we włosy, nawilża i odżywia je. Pomaga mi je ujarzmić i jakoś ogarnąć, ułożyć, dzięki czemu łatwiej mi potem nad nimi zapanować. Jak czuje taka potrzebę to po prostu dokładam kolejna pompkę o jeszcze dodatkowo nakładam na końcówki. Nie zauważyłam obciążenia, czy przetłuszczenia, wszystko tutaj jest w jak najlepszym porządku.

I ja jestem bardzo zadowolona z działania tej odżywki. Mimo że jestem ogromną fanką produktów w sprayu, ale ta odżywka też sobie świetnie daje radę. Nawilża i odżywia włosy, sprawia że wyglądają bardzo ładnie, są ujarzmione, nie plączą się. Wyglądają na zdrowe, no i ten zapach, no rewelacja! 
Bardzo polecam i ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i nie mogę się doczekać przetestowania innych produktów tej marki! 
 

I tak o to się prezentuje ta odżywka bez spłukiwania! Mi ona bardzo podpasowała, ten zapach jest bardzo uzależniający, no i włosy też są w fajnym stanie, są fajnie nawilżone i odżywione. Mimo mojego ciągłego prostowania te włosy wyglądają bardzo ładnie. Nie działa cudów i mimo wszystko widzę, że mam zniszczone włosy, ale jestem pod wrażeniem, że w tak niewielkim stopniu. Więc dla mnie sztos! Bardzo polecam! 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Zachowaj wakacyjny blask skóry z Pure Beauty

17 listopada 2023


Dzień dobry! Jak się macie w ten piękny listopadowy dzień? Szaleństwo, że już minęliśmy połowę przedostatniego miesiąca tego roku. A niedługo już grudzień, świąteczny vibe i ta cała cudowna otoczka, którą uwielbiam i której nie mogę się doczekać. Z roku na rok jest coraz inaczej, więcej dzieci i inaczej się człowiekowi chce działać. Ale nie możemy zapomnieć też i o sobie! Żeby dobrze ogarniać całą resztę, musimy też pamiętać o sobie i o siebie zadbać. I dziś mam dla Was właśnie bo, który o nas zadba. 


A dzisiaj mam dla Was coś, co przyda się każdemu o tej porze roku. Bo kto nie tęskni za latem, za świeżą i promienną cerą? Za tym blaskiem, który się cudownie prezentuje w ciepłym słońcu. I tak o to powstał box, dzięki Pure Beauty, który nam to zagwarantuje, zagwarantuje nam ten powrót do wakacji, do lata, do tej świeżości i promienności. I właśnie marki Garnier oraz Maybelline mają dla nas box pełen wspaniałości! 



Serum jest odpowiedzialne za gładkość i ujednolicenie cery, zmniejszenie przebarwień, a także wyrównanie kolorytu. Ma super skład, zawiera witaminę C, niacynamidy oraz kwas salicylowy. A ja to serum już miałam i nawet recenzowałam i stało się moim ulubieńcem! To serum ma wszystko, co trzeba. Super konsystencja, szybko się wchłania i rewelacyjnie współpracuje z innymi produktami. No ja kocham to serum, dzięki niemu wyrobiłam sobie nawyk stosowania serum również i rano i był to strzał w 10!


GARNIER - skin naturals Vitamin C - rozświetlające serum z witaminą C na noc
Jako kolejne serum mamy produkt do stosowania na noc. Ma aż 10% czystej witaminy C, a także zawiera kwas hialuronowy. Już po trzech nocach skóra będzie widocznie wypoczęta, rozjaśniona, ujędrniona, zrewitalizowana i wygładzona. Super taka opcja nocą, kiedy skóra jest najbardziej podatna na regenerację. Po dłuższym czasie stosowania przebarwienia oraz drobne linie zmarszczek również zostaną zredukowane. 


Produkt, który ma za zadanie skutecznie usunąć makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia, jednocześnie rewitalizując i rozjaśniając skórę. Idealnie nadaje się do matowej i zmęczonej cery. Kolejny produkt, który znam i uwielbiam i stosuję regularnie. Bardzo fajnie zmywa makijaż, każdy rodzaj tego makijażu również ten mocny, nie ma problemu z podrażnieniami czy łzawiącymi oczami, wszystko gra. Skóra jest w dobrym stanie po, zastosowaniu tego płynu i jest to efekt długotrwały. Poza tym, płyn jest też wydajny, więc duży plus! 



GARNIER - skin naturals - nawilżająca maska do twarzy z witaminą C
Maska do twarzy w płachcie zawiera witaminę C oraz oczywiście kwas hialuronowy. Maska działa tak, jak i cała seria, nawilża, rozjaśnia, odżywia, wygładza, odświeża, a także wyrównuje koloryt. To wszystko sprawia, że nasza cera prezentuje się zdrowo i pięknie. Maska oczywiście w płachcie, co jest mega wygodne i efektywne. Ja bardzo lubię takie produkty, które w szybki sposób można zaaplikować i cieszyć się działaniem. 


MAYBELLINE NEW York - instant eraser - korektor 
Wielofunkcyjny korektor, który ma średnie krycie, a zarazem nawilża skórę. Wystarczy raz kliknąć i działamy na skórze wedle naszych upodobań. Ma lekką formułę, która jest dodatkowo wzbogacona o ekstrakt z jagód Goi oraz Haloxylem. Korektor sprawia, że cienie są zniwelowane oraz niedoskonałości są zakryte. Aplikator w postaci gąbeczki ułatwia robotę. I musicie mi uwierzyć, że strasznie chciałam przetestować ten korektor, ale nigdy nie było mi po drodze. Zawsze coś i w końcu sam do mnie trafił, z czego cieszę się niesamowicie! 


MAYBELLINE NEW YORK - super stary 24h skin tint - podkład rozświetlający
A w komplecie do korektora dostajemy podkład rozświetlający, który również zawiera w sobie witaminę C. Zapewnia długotrwały efekt glow, rozświetlenia i naturalne krycie, idealnie dostosowując swój kolor do koloru cery. Przebarwienia będą zmniejszone, a koloryt ujednolicony. Mamy tutaj gwarancję naturalnego efektu do 24h. Fluid nie wchodzi w załamania i nie zatyka porów. Brzmi fantastycznie i na pewno przetestuję i sprawdzę go już niedługo! 

I tak się prezentuje cały box, który dla mnie jest zdecydowanie strzałem w 10! Świetne dopasowanie produktów nie tylko pielęgnacyjnych, ale i makijażowych. A taki podstawowy make up przyda się każdemu, no czad. I tak jak pisałam wam wyżej, te produkty od Garnier są przeze mnie znane i bardzo lubiane! Także polecam, zajrzyjcie sobie na obszerniejsze recenzję tych kosmetyków. 


Skupmy się na wzmocnieniu odporności przed czynnikami zewnętrznymi, rozświetleniu i zadbaniu o to, żeby nie stała się szara. Mamy możliwość zachować wakacyjny glow i korzystajmy z tego! 


#zachowajwakacyjnyblaskskóry #garnier #skincare #vitaminC 
#maybelline #makeup #glowyskin 
#prezent


[wpis reklamowy]

Garnier - czysta skóra -
czarne serum do twarzy przeciw niedoskonałościom

14 listopada 2023


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Zimno, co nie? Ja już zaczęłam na grubo sezon na cieplutkie sweterki, podwójne skarpety i spanie pod dodatkowym kocem. Taki, że mnie zmarzluch, że hoho. Herbata, gorąca czekolada wjeżdżają idealnie. 
A ja dalej stosuje pielęgnację skin cycling zaproponowaną przez Pure Beauty i po trzech miesiącach mogę Wam powiedzieć, że jestem turbo zadowolona. Moja twarz mi, tez za to dziękuję, bo w ostatnim czasie jest w tak super stanie, że jedyne czego jej brakuje to regularne stosowanie maseczek i wtedy byłoby już klasa! A dzisiaj mam dla Was recenzję jednego serum Garnier, które właśnie wchodzi w skład skin cycling. 

Garnier - czysta skóra - 
czarne serum do twarzy przeciw niedoskonałościom




Serum znajduje się w dość prostej buteleczce z pipetką. Szklana buteleczka ma na sobie wszystkie najważniejsze informacje, a cała reszta znajdowała się na kartonowym opakowaniu, w którym początkowo się znajdowała. Jest przezroczysta, więc wszystko przez nią widać i widzimy ile nam ubywa serum i w jakim tempie.
Pipetka dozuje nam idealną ilość produktu. Czarne serum nie zostawia po sobie śladu na skórze, nie wpływa w żaden sposób na koloryt. Konsystencja jest bardzo wodnista, nie jest tłusta, nie rozlewa się, jest ok.



Serum bardzo szybko się wchłania, nałożone na skórę mam wrażenie, że w pewnym stopniu działa natychmiastowo, skóra jest taka jakby uspokojona, ukojona, wygładzone a i koloryt jest wyrównany. Przy dłuższym stosowaniu widać zdecydowanie, że skóra jest oczyszczona, wygładzone, wyrównana i w jakimś takim lepszym stanie. Już dawno nie zauważyłam u siebie żadnych krostek, a i zaczerwienienia są mniejsze, więc naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem.


I tak samo, jak polecam Wam to serum, tak samo polecam całą pielęgnację #skincycling, która dla mnie okazała się być strzałem w 10. Tam nie ma przypadkowych kosmetyków, tam wszystko jest tak cudownie dobrane, że naprawdę razem tworzą spójną i cudowną całość. Sztos!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 


Denko! Październik - 2023r.

11 listopada 2023

 
Dzień dobry! Mamy to! mamy listopad, a to oznacza, że do końca roku zostały nam już tylko, zaledwie dwa miesiące! niesamowite i cudowne zarazem. ja się jaram i cieszę niesamowicie naprawdę. I ja mam nadzieję, że tej zimy coś się w końcu wydarzy, tak czekam na to i czekam niecierpliwie i wierzę w to, że się w końcu doczekam. Co prawda w dalszym ciągu mam masę rzeczy do zrobienia, milion pozycji na mojej 'to do list' i zastanawiam się, czy jest szansa, żeby kiedyś ta lista była pusta albo miała w sobie niewiele pozycji, tak około dziesięciu. Byłoby cudownie, ale chyba jest to niemożliwe, bo w końcu co chwilę dodaję coś nowego do tej listy. 


Ale właśnie dzisiaj będę mogła odhaczyć kolejną pozycję z tej mojej listy, a mianowicie jest to oczywiście denko! Udało mi się dość sporo kosmetyków zużyć, bardzo dużo nowości i to udanych nowości, co jest ekstra, a i bardzo dużo produktów dla dzieci, co jest nieuniknione posiadając dwójkę maluchów, którzy jeszcze jednak wymagają naszej uwagi i pomocy we wszystkim, ale już i tak jest coraz lepiej. Ale, ale nie przeciągając... zapraszam na denko!


I udało mi się zużyć dwa produkty do włosów. Pierwszym z nich jest Alterra, Bio-papaja oraz BIO-bambus, szampon dodający włosom objętości, który jak wszystkie inne kosmetyki do włosów od Alterra jest po prostu genialny. Ja uwielbiam te szampony do pierwszego mycia, a i ostatnio coraz częściej do jedynego mycia, cudownie zmywają wszystko z włosów, oczyszcza je, odświeża, odbija u nasady. Ja uwielbiam i jestem bardzo na tak. Tak samo, jak i Natura Siberica, rokitnikowy scrub do skóry głowy, który ja osobiście uwielbiam, mimo że wiem, że marka, jako rosyjska została wycofana z naszego rynku kosmetycznego i też wiem, że ten peeling nie do końca jest polecany przez trychologów, bo ma w sobie dość mocne drobinki. Ja wiem, zdaję sobie z tego sprawę, ale nie zmienia to faktu, że stosowany na mojej głowie raz na jakiś czas sprawdził się fenomenalnie i teraz muszę szukać czegoś nowego. A na szczęście nie muszę szukać wacików, bo BeBeauty, waciki kosmetyczne są cały czas w formie niezmiennej i u mnie się ekstra sprawdzają. One są i będą najlepsze, najtańsze i najłatwiej dostępne, czego chcieć więcej? niczego, uwielbiam je i jeśli tylko używacie wacików to polecam te i tylko te.


  • Garnier - Vitamin C - super serum na przebarwienia - mi to serum się tak cudownie sprawdziło, że wow! I na maksa się cieszę, że czeka już na mnie kolejna buteleczka. To serum jest genialne, ma super konsystencję, piękny zapach, fajnie współpracuje z innymi kosmetykami, dzięki czemu idealnie sprawdza się do stosowania rano. Poza tym, ładnie rozświetla skórę, sprawdza, że koloryt jest ujednolicony, no bomba! 
  • Revers Cosmetics - Słodki banan - regenerujący żel pod prysznic i do kąpieli - kolejny produkt który skradł moje serce. Co prawda od żelu pod prysznic nie wymagam dużo, zależy mi tylko na super zapachu, fajne konsystencji, przyzwoitej pianie i oczywiście, żeby nie wysuszał. I tutaj mam to, co właśnie chcę. A zapach jest tak smakowity, że o mamo! Mistrzostwo świata. 
  • The Secret Soap Store -argan&goats- arganowy peeling do ciała - ja bardzo lubię takie peelingi, uwielbiam gruboziarniste produkty, które oczyszczają wygładzają skórę fenomenalnie. Ten ma piękny zapach i super konsystencję, nie jest może jakoś niesamowicie wydajny, ale jest przyzwoity, więc gra! 
  • Shefoot Laboratories - Luxury Golden Socks - złota maska zmiękczająca do stóp - jak mogliście czytać w recenzji, która pojawiła się dość niedawno, uwielbiam ten produkt. Uwielbiam tę możliwość relaksu, odpoczynku, poczucia, że w końcu robię coś dla siebie, bo z reguły to tak nie działa. Poza tym, maska sama w sobie też działa rewelacyjnie, wygładza, zmiękcza i cudownie nawilża i odżywia nasze stopy. 
  • Floralys nawilżany papier toaletowy - ja bardzo lubię i uważam takie porudkty za niezbędne w mojej łazience w codziennej higienie. Bardzo lubię i bardzo polecam. 
  • The Body Shop, truskawkowe masło do ciała - w końcu udało mi się zużyć to masełko, a końcówka tak już lezala tygodniami na półce. Ale zużyłam i bardzo lubię, ma piękny zapach, fajną konsystencję i na dodatek super działanie. Skóra jest nawilżona, odżywione i cudownie gładka. 
  • Rituals Cosmetics, The Ritual of Hammam, szampon do włosów - zaskoczenie tego roku i kalendarza adwentowego. Nie spodziewałam się sporo po tych kosmetykach do włosów marki Rituals, w sumie to od razu skazalam je na przegraną, a tu proszę! Rewelacja, uwielbiam te kosmetyki i naprawdę na włosach była ogromna różnica! 
  • Arganove - opuncja i jagody acai - naturalna pomadka odmładzająca - ta pomadka naprawdę się fajnie u mnie sprawdzała, uwielbiałam w niej wszystko, zapach, konsystencję, działanie było też super! Niestety dorwała się do niej moja córka i musiałam ją wyrzucić, ale jak będę miała okazję to na pewno się skuszę i Wam też polecam, bo są bardzo zadowalające! 
  • Yves Rocher, brązowa mascara do brwi - kolejne zaskoczenie produktu, wobec którego nie mialam dużych oczekiwań ale tak pokochałam tę maskarę do brwi, że szok! Ma cudowny grzebyczek, idealnie mały, tak że fajnie się przeczesuje brwi, kolor idealnie dopasowany do moich potrzeb, uzywalam zawsze przed cieniami do brwi i potem jeszcze na zakończenie, żeby dodać brwiom fleeku! Uwielbiam i muszę się zaopatrzyć w kolejne opakowanie. 


  • Kallos - blueberry - jagodowa maska do włosów - oh ta maska była że mną ponad 2 lata, wyobrażacie sobie? Już szczerze miałam jej dość i nie byłam w stanie jej znieść. Ja i moje włosy nie nadajemy się do tak dużych opakowań, mi się te produkty nudzą, moje włosy się już przyzwyczajają i już nie ma takich efektów, jak początkowo. Maska nie jest zła, ale też nie jest cudowna, jest tak o idealnie średnia. 
  • Pasta do zębów węgiel aktywny - kolejny średniak, nic specjalnego, pasta, jak pasta. Nie zachwyciła mnie, ale też nie była jakaś bardzo beznadziejna. 
  • The Body Shop - kokos - masełko do ust - niestety jeśli chodzi o produkty do ust to tylko sztyfy, nie potrafię się przekonać, przełamać i przyzwyczaić do nakładania maselek, pomadek czy wazeliny na usta palcem albo co gorsza paznokciem. Po prostu nie lubię tego opakowania i choćby masełko było sztosem to się nie przełamię. 


  • Babydream, extra sensitive, delikatne chusteczki nawilżane - znowu, są zdecydowanie najlepsze. 
  • Bambino, szampon do włosów od pierwszego dnia życia - ja bardzo lubię te produkty, pienią się i dobrze się nimi myje dzieci. 
  • Ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę, łagodny dla dzieci - nasz hit! Co prawda on nie zwalcza ciemieniuchy ot tak o, ale tak fajnie myje włosy, są tak super gładkie i mile w dotyku, że wow! No i pachnie bardzo ładnie. 
  • Akuku, pachnące woreczki na zużyte pieluszki - dla mnie to jest coś bez czego ja sobie nie wyobrażam ogarniania już dzieci. Muszę mieć te woreczki zawsze w razie w, a i przydają się na wiele innych rzeczy. 
  • Natura Siberica, pasta do zębów - ja lubię te pasty, ale mamy już lepsze, więc w następnym denku na pewno Wam przedstawię co to za cudo. 
  • EspumisanNasivin KIDSJuvit C, witamina CDepulol, maść rozgrzewająca do smarowaniaDentosept A mini - produkty z kategorii leków, która u nas cały czas są używane i bardzo je lubimy. Pomagają i to jest najważniejsze. 

I ohh, w końcu udało mi się przez to przebrnąć. Nie będę oszukiwać, ale ostatnio każdą wolną chwilę spędzałam z dziećmi, a jak nie musiałam być z nimi to siedziałam i czytać autobiografię Matthew Perry'ego, już ją skończyłam, więc mogę wrócić do mojej rutyny i do pisania, nadrabiania zaległości. Pisania do przodu, żeby ze wszystkim się pięknie wyrabiać. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym jeszcze ogarniała bloga, Wasze blogi, bo na to zdecydowanie nie mam czasu. Ale może kiedyś jakoś uda mi się wygospodarować czas tak, żeby mieć czas na wszystko, co potrzebuję. 
Trzymajcie się!