Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babydream. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babydream. Pokaż wszystkie posty

Denko czerwiec 2025!

01 lipca 2025

 
Dzień dobry! No i witamy się w lipcu! Szok i niedowierzanie, oficjalne dwa najcieplejsze miesiące wakacji, basen kupiony, mam nadzieję, że szybko przyjdzie i będziemy się chłodzić w wodzie, tym bardziej, że słyszałam, że zbliżają się do nas naprawdę szalone upały! Ja upałów nie lubię, więc muszę się na to przygotować psychicznie, żebym nie narzekała za dużo, tylko wsadziła nogi do basenu i chillowała, a może bym się coś w końcu opaliła, bo jakoś tak - w tym roku zachciało mi się być opaloną, przynajmniej trochę, bo zawsze jestem biała, jak śnieg. Ale zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie. 


A ja dzisiaj zapraszam Was na denko czerwcowe! Produktów trochę udało mi się zużyć, jeden wyrzucić, w dalszym ciągu nie jest to wow ilość, taka, żebym miała poczucie, że super mi poszło, ale nie ma źle. Próbuję namówić męża, żeby używał moich kremów, to zawsze szybciej by mi schodziło z tymi kosmetykami, a wiadomo krem pod oczy, czy do twarzy by mu nie zaszkodził. Dlatego dajcie znać, jak można namówić partnera do używania większej ilości kosmetyków niż normalnie.  A na razie, enjoy denko!


No i zaczynamy temat moich ulubionych ulubieńców. Na pierwszy ogień Babydream sensitive żel do mycia & szampon, który jako produkt dla dzieci bardzo odpowiada pod wieloma względami, fajnie się pieni, nie pachnie za bardzo, co jest u mnie plusem, jest bardzo wydajny, nie musimy wlewać za dużo do wanny, żeby uzyskać fajny efekt. Dzieci są czyste, mięciutkie, gładziutkie i ich skóra nie jest podrażniona, więc ideolo. Isana, olejek pod prysznic - ja ten olejek uwielbiam cały czas, niezmiennie, najlepiej myje i pielęgnuje pędzle, sprawia, że włosie jest idealnie doczyszczone, jest miękkie, nie rozczapirzone, idealnie nakłada produkty na twarz - uwielbiam! Bardzo polecam używać go właśnie w takiej formie. Alterra, Naturkosmetik, szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych - ja te szampony uwielbiam od zawsze na zawsze, idealnie oczyszczają włosy ze wszystkiego, z zabrudzeń, z kurzu, z brudu, z kosmetyków i z oleju. Dla mnie te szampony są świetne, robią wszystko to, co mają robić, oczyszczają włosy, nie plączą ich, rewelka! Schwarzkopf, Gliss Kur, odżywka bez spłukiwania ultimate repair to odżywka, która rewelacyjnie dba i pielęgnuje włosy każdego dnia, w każdej sytuacji, nie ma problemu, żeby jej użyć przelotem będąc w łazience, dla nas to sekunda, a dla włosó to naprawdę może być znacząca różnica. Ja bardzo polecam, bo nie obciążają włosów, a to jest ekstra! Tresemme, keratin smooth, spray termoochronny mój numer jeden, jeśli chodzi o termoochronę. Pięknie pachnie, jest wydajny, nie obciążą i nie skleja włosów, sprawia, że włosy mniej się niszczą i mniej wysuszą, a o to właśnie chodzi. Ja uwielbiam! I na sam koniec Ziaja, ziajka, kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę łagodny dla skóry u nas jest to produkt najlepsze z najlepszych jeśli chodzi o mycie włosów dzieci, nie mamy potrzeby, żeby używać coś innego, a i ciemieniucha lubi do nas wracać, więc taki produkt jest u nas zbawienny i lubię go mieć w razie w. Ale uważam też, że on świetnie myje włosy, pielęgnuje skórę głowy, jak i delikatne włosy dzieci - uwielbiam!



  • Kimoco beauty strawberry essence, maska w płachcie z ekstraktem z truskawki i wodą lodowcową - uwielbiam, piękny zapach, świetne nawilżenie, płachta jest idealnie nasączona produktem, maska sprawia, że skóra jest pięknie nawilżona, odżywiona, gładka i miękka - ja jestem bardzo na tak, są tanie, a dają super efekty!
  • Kimoco beauty snail maska do twarzy w płachcie regenerująco - ujędrniająca  - kolejna maska marki Kimoco, która mnie w sobie rozkochała, no uwielbiam. Piękny zapach, świetne nawilżenie, nawodnienie, skóra po użyciu jest w świetnym stanie, wygląda pięknie, zdrowo i promiennie - cudownie!
  • Oriflame, opti optimals, kremowy żel oczyszczający - bardzo przyjemny jest ten żel do twarzy, bardzo kremowy, dość gęsty, ale bardzo fajnie się go używa, świetnie myje i oczyszcza twarz ze wszystkich zabrudzeń, jak i z makijażu z wykorzystaniem specjalnej gąbeczki. Dla mnie bomba, cena bardzo przyjemna - super!
  • Sylveco, oczyszczający peeling do twarzy - peeling mi bardzo pasował, jako kosmetyk jest naprawdę świetny, super oczyszcza twarz z zabrudzeń, z sebum, ze wszystkiego co się na niej znajduje, jak i z resztek makijażu. Naprawdę super działanie i świetne efekty, nie lubię tylko takich opakowań, patyczek sobie świetnie radzi, ale jednak pod prysznic i taki patyczek jest dosyć problematyczny, ale po za tym - klasa.
  • Pachnąca Szafa, dyfuzor zapachowy cedr i brzoskwinia - piękny zapach, świetna cena, super odświeżenie pomieszczenia i zabicie nieprzyjemnych zapachów (a mając dwa małe bąbelki to jest bardzo ważne), zapach nie jest zbyt mocny ani przeszkadzający, wszystko tutaj świetnie gra - ja uwielbiam, chętnie użyję i poniucham inne zapachy. 
  • Consance Carroll, bambusowy puder sypki do twarzy - ten puder do twarzy jest świetny! Był transparentny, nie miał żadnego koloru, więc idealnie dopasowywał się do każdego, super matowi, zabezpiecza makijaż i przedłuża jego trwałość, robi dokładnie to, co ma zrobić, ja jestem bardzo na tak!
  • Alouette, nawilżany papier toaletowy - U nas takich produktów używa się bardzo dużo, tym bardziej, że moje odpieluchowane dzieci korzystają w połowie albo z nocnika albo z toalety, więc w toalecie też lubię mieć taki produkt pod ręką. Mi on się bardzo przydaje w trakcie miesiączki, uważam, ze to must!


  • Farmona MY'Bio, łagodzący żel do higieny intymnej humektantowo emolientowy - żel do higieny intymnej, był w porządku, nie porwał mnie, nie wyróżnił się niczym, nie był jakoś ekstra wydajny ostatecznie, powiem Wam, że skończył się i nie byłam nawet świadome tego, czy pisałam jego recenzję czy nie, więc suma summarum zwyklak, bardzo zwyklak. 
  • Miya cosmetics, myTONIC, nawilżający tonik do twarzy - tonik do twarzy, który sprawił, że dodałam ten krok do mojej pielęgnacji, przerzuciłam się całkowicie na toniki w sprayu, żeby robić tzw. prysznice, dlatego ten tonik ze względu na aplikację wypada trochę słabiej, kiedy mogę je porównać do innych, dodatkowo zapach, który mnie nie porwał. Produkt był okej, ale teraz mam lepsze, którymi zachwycam się bardziej.


No i niestety, Dermedic, 50+ sunbrella, krem przeciwsłoneczny musiałam wyrzucić, ale już się przeterminował, a tak bardzo chroniłam go i trzymałam, żeby zużyć u dzieciach, że nie zużyłam nawet połowy. Ale produkt sam w sobie jest naprawdę super, chroni skórę i jest delikatny, a to jest wystarczająco!


I takie o to mamy denko! Cieszę się, że tym razem udało mi się wyrobić z tym szybciej i tak naprawdę zaczynam miesiąc już z denkami lipca, co mi się podoba. Plan na ten miesiąc? Nawilżać, nawadniać, odżywiać, chronić skórę, a także standardowo - zrobić porządek i przejrzeć kolorówkę, a i może bardziej szaleć z makijażem, bo ile można malować się tak samo.

A jak Wasze denko?

Denko, maj 2025rok!

07 czerwca 2025


Dzień dobry! Ociągam się w tym miesiącu, wiem! Mam taki czas ostatnio szalony, że raz jestem mega zmotywowana, działam i ogarniam, a za chwilę jestem tak zmęczona, że najchętniej bym siedziała i marnowała czas scrollując social media. Zdecydowanie za dużo się dzieje, ciężko jest ogarnąć wszystko tak, żeby było ogarnięte, a mnie sama ta myśl, że mam tyle do zrobienia męczy niemiłosiernie. A w najbliższej przyszłości nie nastawiam się na to, że sobie porobię to, co bym chciała... A roboty jest coraz więcej.. Ale nie chcę narzekać, czas na denko!


I denko jest teraz bardzo późno, bo nie miałam sił, po prostu ciężko było mi siąść, zmobilizować się, ruszyć głową i coś podziałać konkretnego. Ale, ale... mamy denko! I jakkolwiek to denko nie jest jakieś ogromne, to jest bardzo różnorodne. Mamy tutaj też mnóstwo nowości, produktów, które pojawiają się pierwszy raz, więc fajnie! Mam możliwość pokazać Wam sporo rzeczy nowych i co najważniejsze - fajnych!



Z ulubieńców mamy tutaj taką podstawę podstaw, czyli BeBeauty, waciki kosmetyczne. one są dla mnie bezapelacyjnie najlepsze, najtańsze, mają najfajniejszą strukturę, nie farfoclują się, no naprawdę wszystko jest super. Ja mam zawsze ich spore zapasy i nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji. jakiekolwiek inne waciki nie sprawdzają się u mnie w ogóle. 



  • Sylveco dermo, łagodzący płyn micelarny do twarzy - ten płyn micelarny okazał się być naprawdę bardzo fajny, bardzo skuteczny, a zarazem delikatny. Nie podrażniał, nie uczulał, nie powodował pieczenia oczu - naprawdę wszystko tutaj w sumie mi grało.
  • Vianek, prebiotyczny żel pod prysznic, pobudzający - ten żel mi tak na maksa pasował pod względem zapachu, że o raju! Zapach ma genialny, bardzo pobudzający, energetyczny taki, że aż się chce - a prysznic to przyjemność. Poza tym, oczywiście świetnie myje, nie podrażnia i nie wysusza skóry - bomba!
  • Stars from the stars, galaretka do laminacji włosów - że ja zapomniałam o tej galaretce to szok, ale teraz kiedy najbardziej jej potrzebowałam idealnie się u mnie sprawdziła. To co ona robi z włosami to jest szał! Włosy są w zajebistym stanie po użyciu tej galaretki, wygładzone, odżywione, nawilżone, mięsiste, a zarazem sypkie - są rewelacyjne!
  • Babydream, szampon i żel do kąpieli dla dzieci - bardzo fajnie się sprawdził ten żel, jest bezzapachowy, nie uczula, nie podrażnia. Sprawia, że woda się idealnie lekko pieni, ułatwia mycie dzieci 
  • BioElixire, serum z olejkiem z czarnuszki do włosów, 3w1 - Bioelixire to mój zdecydowany fav jeśli chodzi o olejki i sera do włosów, one są genialne, robią dokładnie to, co mają robić, wygładzają, odżywiają, nawilżają, sprawiają, że włosy są chronione, nie niszczą się tak, jak wcześniej, a co najważniejsze nie przeciążają włosów. Idealnie można nakładać ile się chce, serum się idealnie wchłonie. 
  • Garnier, Vitamin C, serum do twarzy, nowa formułą 4% - wiecie, że ja uwielbiam sera do twarzy, a tym bardziej te z witaminą C - to się sprawdza fenomenalnie. Cudownie rozjaśnia twarz, wygładza, nawilża i oczywiście odżywia. No serum sprawdza się świetnie. 
  • When the Last Choice, koreańska maska nawilżająca do twarzy - ja uwielbiam maski w płachcie, większość u mnie sprawdza się super, nawilżają, odżywiają, wygładzają, pielęgnują, a zarazem odprężają i relaksują. Bardzo uwielbiam!
  • FarmStay real, maska do twarzy w płachcie, drzewo herbaciane - tak jak wyżej, uwielbiam maski w płachcie, a ta rewelacyjnie chłodziła moją skórą, dawała takie odprężenie, ze wow, A do tego dawała skórze cudowne ukojenie, idealną dawkę nawilżenia i wszystkiego, czego potrzebowała w tej chwili - uwielbiam!
  • Kimoco young, maska w płachcie do twarzy z ekstraktem z arbuza - moje odkrycie tego roku, uwielbiam! Ta maska była tak pięknie nawilżająca i odżywiająca, że jeju! Zapach był genialny, bardzo pobudzający, ale taki orzeźwiający, że szok. Uwielbiam! 


  • Ziaja, baltic home SPA, średnioziarnisty peeling do ciała, wellness czekoladowa kawa - ten peeling u mnie się sprawdził, ale tylko połowicznie. Ogólnie zapach nie jest do końca mój, ja nie jestem fanką kawy, a i preferuję peelingi gruboziarniste, takie że czuć mocne zdzieranie. Tu mamy średnioziarnisty peeling, który nie do końca mi odpowiada. Ale ogólnie jako produkt sprawdził się okej, 
  • Revers Cosmetics, Mineral perfect matte, fluid - ten fluid używałam do mieszania i do rozjaśniania fluidu, którego głównie używałam. Nie jestem w stanie za bardzo się wypowiedzieć na temat jego właściwości, ale za bardzo nie jestem w stanie, bo dodawałam niewielką ilość na rękę, żeby właśnie uzyskać jaśniejszy odcień. Na szczęście nie działo się nic negatywnego.

I takie o to to denko. Nie ma tu zbyt wiele rzeczy, ale wydaje mi się jakoś, że są całkiem ciekawe! I dużo nowości, jakich tu nigdy nie było - to mnie cieszy. A jak już piszę denko tak późno, to mogę przy okazji znać, że następne denko będzie podobnie ciekawe. Przynajmniej już teraz widzę, że parę rzeczy się kończy! Stay tunned ;)



Denko, styczeń 2025!

02 lutego 2025


No dzień dobry! Czas na pierwsze denko tego roku, co prawda miało być już parę dni temu, ale rozleniwiłam się pod koniec miesiąca. Ciężko było mi wrócić na równe tory i marzyłam tylko o śnie. Ale na szczęście, na ten moment mogę przyznać, że udało nam się pokończyć parę ważnych projektów, coś tam jeszcze jest w toku, ale to już szybko będzie koniec. No i ta sobota tez była intensywna, spodziewałam się odpoczynku, relaksu, a wyszło jak wyszło. Ale tez się cieszę, że udało nam się tak ogarnąć. A teraz przyszedł czas na denko i na pozbycie się niepotrzebnych już kosmetyków. 


Mimo wszystko ten styczeń był dość słaby jeśli chodzi o zużyte kosmetyki. Spodziewałam się czegoś lepszego, ale przynajmniej udało mi się przejrzeć kosmetyki zebrać te już przeterminowane, których nie udało mi się zużyć. Nie wiem, czy następny miesiąc będzie lepszy, nie wiem czy w ogóle ten rok będzie lepszy pod kątem zużyć kosmetyków, bardziej chciałabym zadbać o siebie. Marzy mi się glow up, o którym pisałam już dwa lata temu i dalej go nie ma. Ale chwilowo za dużo mam na głowie, żeby móc się tak wychillować na maksa. 
No to lecimy, z tym co mamy.


W ulubieńcach pojawili się naprawdę super ulubieńcy marki Garnier. Najpierw mamy Garnier, maska prebiotyczna w płachcie, która robi z twarzą cuda. Sprawia, że jest pięknie nawilżona, odżywiona i taka uspokojona. Wszelkie zmiany są złagodzone, skóra jest idealnie zmatowiona. maska daje jej wszystko, co najlepsze, co oczywiście widać. Uwielbiam efekt zmiękczonej, wygładzonej i po prostu wypielęgnowanej skóry. A jako drugi produkt to oczywiście Garnier, serum na przebarwienia z witaminą C, które ze mną jest codziennie rano od dobrych paru miesięcy. To serum rano idealnie przygotowuje skórę na dzień pełen wrażeń, sprawia, że skóra wygląda promiennie, świeżo i zdrowo. Ja to uwielbiam i nie wyobrażam sobie już funkcjonowania bez niego. 





  • Miya Cosmetics, mywonderbalm, regenerująco odżywczy krem do twarzy z masłem shea - ten krem nie jest zły, ładnie nawilża i odżywia skórę, fajnie ją regeneruje i pielęgnuje, ale nie było takiego efektu WOW. Przy używaniu tak wielu kosmetyków, jest on dla mnie właśnie jak jeden z wielu. Jest w porządku, ale nie zapadnie mi w pamięć. Może nie był przeznaczony do mojej cery po prostu.
  • GlySkinCare, for body & hair, żel do mycia ciała - kolejny produkt, który nie zapadnie mi w pamięc. Był mocno średni, konsystencja może w porządku, ale zapach bardzo podchodzący pod unisex w kierunku męskim, nie dla mnie. Po miniaturce nic więcej nie mogę stwierdzić.
  • Schwarzkopf, Gliss kur, odżywka bez spłukiwania, aqua revive - i tutaj się niestety zawiodłam, bo uwielbiam całą linię tych odżywek bez spłukiwania. Używam ich nałogowo od kilkunastu lat, codziennie, przy każdej możliwej okazji. Ale to jest pierwsza opcja, która na moich włosach nie robiła nic. Pewnie dlatego, że nie jest ona do wymagających włosów, a ja potrzebuję czegoś mocniejszego po prostu. 



I wyrzucone produkty. mamy tutaj kosmetyki głównie przeterminowane, takie, których na pewno nie będę używać, ale i tak których używam już bardzo długo, są otwarte dobre kilka lat i chyba to nie do końca bezpieczne używać ich dalej. 
Babydream, pianka do nawilżania suchych chusteczek, świetna sprawa, jarałam się tym niemiłosiernie i nie użyłam w końcu ani razu, więc nie mogę się dłużej oszukiwać. Tak samo, jak i Babydrram oliwka pielęgnacyjna, miała być na rozstępy, miała być do pielęgnacji dzieci, a ostatecznie leży i tylko ją przekładałam z miejsca w miejsce. Neo Make Up, gąbeczka do makijażu u mnie sprawdziła się super, ale nie spodobał mi się jej kolor, wszystko okropnie na niej widać, a ja nie mm czasu myć pędzili codziennie, więc nie dałam rady. 
Produkty od Soraya, Kolastyna oraz Dax Cosmetics są już przeterminowane, a wiadomo, kwestia ochrony przeciwsłonecznej jest na tyle ważna, że wolę nie używać przeterminowanych kosmetyków w tym celu. Pozbywam się też mojego ulubionego produktu, czyli Kobo utrwalacz do makijażu, zobaczcie, że jego recenzja na blogu pojawiła się w już 2019 roku, co mówi samo za siebie, żśe produkt jest pierwsza klasa, a do tego jest turbo wydajny. Nie jest to ten sam, co oczywiście 6 lat temu, ale nie musiałam kupować go za często. Ale jest mega!


No i myślę, że to by było na tyle na chwilę obecną. Ale już zrobiłam małe rozeznanie wśród kosmetyków, których używam i na dniach na pewno parę mi się skończy, więc kolejne denko będzie ciekawsze - mam nadzieję. Ale zużywamy, regularnie idziemy do przodu. Znowu mi szkoda, że nie pojawiła się tu żadna maska w płachcie, czyli standardowo słabo u mnie w tym temacie i muszę się w końcu poprawić ;).
Dużo zużyliście w styczniu? Trzymajcie się!

Denko ! kończymy maj!

31 maja 2024

 
Dzień dobry! Kończymy maj! Każde zakończenie miesiąca mnie szokuje, każde denko mnie szokuje, że to już, że mamy za sobą kolejny miesiąc, a teraz rozpoczynamy czerwiec! Czeka nas bardzo gorący miesiąc, muszę pokupować dzieciom bajery wodne, żeby się chłodzić, bo może być ciężko. Tym bardziej, że ja nie lubię upałów, ale nie o tym dzisiaj miałam pisać! Mam długi weekend, więc trzeba korzystać, zdrowieć i działać! I ja właśnie dzisiaj działam z denkiem! Kończymy miesiąc, a w tym miesiącu sporo kosmetyków zużyłam, czego nie byłam świadoma do momentu zdjęć.



No i działamy, miałam w tym miesiącu dość dobre warunki do zużywania nowych produktów, do korzystania z rzeczy, na które zazwyczaj nie miałam czasu, ale cieszę się, że tym razem się udało! Co prawda, jeszcze dużo mi brakuje do osiągnięcia mojego celu i planów, ale wierzę, że powoli wróci wszystko na odpowiedni tory, i tak już jest coraz fajniej! A teraz zapraszam Was na podsumowanie miesiąca pod kątem zużyć.



Z ulubieńców dosyć sporo udało mi się zużyć. I lecimy z tym! Zaczniemy od Venus, nawilżająca pianka do golenia, która u mnie sprawdza się najlepiej. Poza tym, że zapach i konsystencja tutaj się bardzo zgadzają, to jeszcze ta pianka naprawdę świetnie pomaga i ułatwia golenie, a to jest najważniejsze. Alterra Naturkosmetik, szampon do włosów nadający połysk, morela bio i pszenica bio i nie muszę chyba tutaj nic mówić, bo te szampony widzicie u mnie regularnie i praktycznie co miesiąc. One są zdecydowanie najfajniejsze. A następne to BeBeauty waciki kosmetyczne, które zawsze były moimi ulubionymi, ale ostatnio coś chyba się zmieniło. Mam wrażenie, że są trochę cieńsze, ale w dalszym ciągu fajnie się sprawdzają, zobaczymy, co będzie dalej. Efektima, vege płatki pod oczy - ja je uwielbiam, tym bardziej, że moja skóra pod oczami bardzo lubi takie produkty i bardzo ich potrzebuje. Ja mam zawsze problem z cieniami i workami pod oczami, a takie płatki, jeszcze dodatkowo schłodzone w lodówce mają genialne działanie! I na koniec Facelle, chusteczki do higieny intymnej, one miały u mnie wzloty i upadki, teraz znowu mają u mnie fajne działanie, są fajnie odświeżające, oczyszczające i w różnych przypadkach okazują się przydatne.



  • Vianek, prebiotyczny nawilżający żel pod prysznic - ten żel jest dla mnie genialny, jego zapach jest ze mną dalej i aż mi się tęskni, bo zapach był przepiękny! Konsystencja też była bardzo przyjemna, w kontakcie z wodą pięknie się pienił, nakładany na myję super wpływa na dłuższą wydajność, no i nie mam tutaj nic do zarzucenia. Wszystko super!
  • Babydream, żel do mycia & szampon -  ja byłam bardzo zadowolona z używania tego żelu u dzieci, bardzo przyjemna konsystencja, taka miła dla skóry, które po kąpieli była niesamowicie miękka oraz gładka. Bezzapachowy, nie uczulał, nie podrażniał, ja jestem na tak.
  • Soraya plante, naturalnie złuszczający peeling cukrowy do ciała z wyciągiem z owsa - dopiero co pisałam recenzję o tym peelingu, ale mogę potwierdzić to, co pisałam na blogu. Peeling jest bardzo przyjemny, bardzo na plus i pięknie wygładza oraz zmiękcza skórę. Szkoda, że tak szybko się skończył, ale ja tez bardzo lubię ten etap w pielęgnacji, więc nie oszczędzam peelingu nigdy.
  • Garnier, Vitamin C, super serum na przebarwienia z witaminą C - i to serum to jest moje ulubione serum, powinno znaleźć się w ulubieńcach, bo jest to już moja któraś buteleczka z kolei, ale tak bardzo je lubię, że chyba podświadomie dałam je znowu do cudów, bo naprawdę, to serum jest cudowne! Ja je bardzo polecam, jest mega!
  • Jantar, szampon peelingujący do skóry głowy z wyciągiem z bursztynu - to jest bardzo skromny i delikatny produkt, ale jego działanie jest bardzo na plus, pięknie oczyszcza skórę głowy, jeszcze cudownie odświeża ją i sprawia, że wszystkie pory są odblokowane, a musimy pamiętać o tym, że jest to produkt enzymatyczny, więc szkody sobie nim na pewno nie zrobimy.
  • Syoss, keratin intensiv conditioner, czyli intensywna odżywka do włosów słabych i łamliwych - ta odżywka u mnie była dość niepozorna, ale naprawdę fajnie się sprawdzała w każdej pielęgnacji. Czy miałam keratynę czy nie, to ta odżywka fajnie wypełniała włosy i sprawiała, że były zdrowsze i ładniejsze. Pięknie się błyszczały, były super gładkie i miłe w dotyku. Ja jestem bardzo zadowolona z tego działania.
  • L'Oreal Paris - revitalift clinical - rozświetlający krem na dzień z witaminą C oraz SPF50+ - i mamy tutaj produkt, który chwilowo przyda się każdemu! Pamiętamy o ochronie przeciwsłonecznej cały rok, a teraz kiedy to słońce już się pojawia na niebie i mocna na nas świeci to jest to konieczność. Ten produkt  był naprawdę mega przyjemny i świetnie się sprawdzał, dbał o moją skórę, a dodatkowo ją chronił, więc bosko!
  • Miya, mycleanhero, oczyszczająco-peelingujące masełko 4w1, do demakijażu - ten produkt sprawdzał się u mnie fenomenalnie. Ta konsystencja masełka, która fajnie pod wpływem ciepła zmieniała się w taki gęsty krem, i tak cudownie otulała twarz, działając na makijaż, że wow. Uwielbiałam to! Makijaż był zmyty bardzo dokładnie, a twarz była cały czas nawilżona oraz odżywiona, nie było uczucia ściągnięcia, nie było podrażnień ani uczuleń. Bomba!
  • CNF Island, odświeżająca maska w płachcie z wyciągiem z mango - ta maska pięknie odżywiła i nawilżyła moją twarz, tak samo, jak i płatki wylądowała wcześniej w lodówce, co dodatkowo spotęgowało działanie odświeżające i regenerujące. Dodatkowo był to cudowny relaks, chwila odpoczynku i relaksu, co dodatkowo sprawiło, że moja twarz wyglądała promienniej i zdrowiej, bosko!
  • Constance Carroll, transparentny puder do twarzy - żałuję, że nie napisałam recenzji, ale odsyłam przy okazji do podobnych produktów tej marki. Ten puder pięknie utrwala makijaż, sprawia, że twarz wygląda nienagannie, tam gdzie ma być zmatowiona to jest, tam gdzie ma być lekko rozświetlona to też jest, głównie dlatego, że puder zawiera w sobie dość sporo drobinek rozjaśniających. U mnie fajnie się sprawdzał. 
  • Farmona, Herbal Care, żel ochronny do higieny intymnej z korą dębu - bardzo fajny produkt do higieny intymnej! Lekka konsystencja, zapach praktycznie niewyczuwalny, nie jest to produkt intensywny ani nachalny, ale działanie jest takie, jak ma być. mamy tutaj oczyszczenie, odświeżenie i wsparcie przy powracających infekcjach miejsc intymnych czy np. wsparcie regeneracji po porodzie. Bardzo fajny produkt!


  • Babydream, Extra Sensitive pianka do mycia twarzy i ciała - ta pianka początkowo była bardzo obiecującym produktem, bo wiadomo, że pianki są super przyjemne dla ciała tym bardziej u dzieci. A i dzieci się cieszą i chętniej się myją pianką. Ale niestety tutaj ta pianka jakoś mi nie podpasowała, opakowanie jest tez dość liche, co mi upadło z niewielkiej wysokości, zawsze coś się połamało, pompka też nie działała tak, jak powinna. Dlatego dość sporo tutaj było takiego przeszkadzającego.


I mam tutaj jeszcze produkty, które postanowiłam w końcu wyrzucić, bo albo są przeterminowane albo po prostu ich nie używam i już prawdopodobnie nie użyję. Jak np. Bielenda, Make up Academy, magic water mgiełka 3w1 PINK, nie miałam okazji jej używać i jakoś teraz już jest za późno. Z kolei Yves Rocher, próbki perfum bardzo lubiłam w czasach studenckich i zawsze testowałam te próbki po siłowni, czy w takich hardkorowych sytuacjach, kiedy chciałam pachnieć. Ale teraz to już nie jest coś dla mnie. A z kolei Babydream, krem ochronny przeciw odparzeniom z tlenkiem cynku i pantenolem do skóry wrażliwej jest bardzo dobrym produktem i myślę, że warto go kupić przy niemowlaku. Ja wyrzucam, bo już się przeterminował, a też byłam mamą, która kupowała wszystko, jak leci i miałam mnóstwo produktów tego typu, a przy drugim dziecku okazało się, że nie jest aż tak konieczne używanie takich kosmetyków. Z jednej strony szkoda, z drugiej fajnie, że miałam go pod ręką w razie w, bo produkt jest warty uwagi!


Mamy to! Mamy denko, mamy koniec miesiąca, mogę się cieszyć, że się wyrobiłam i udało mi się zdążyć z publikacją jeszcze w maju. Zużyć całkiem sporo, tym bardziej pojawiło się dość sporo nowych produktów, których tu jeszcze nie było, a były zrecenzowane, więc fajnie, że mogłam to podsumować i odświeżyć ewentualnie opinię na ich temat. Super!
Dajcie znać, jak Wasze zużycia majowe!


Denko, luty 2024r !

02 marca 2024

 
Dzień dobry! Przyszedł znowu ten czas, czyli podsumowanie miesiąca jeśli chodzi o zużyte kosmetyki! Co prawda luty jest krótszy, ale i tak jestem w szoku, że ten miesiąc już minął. Ja standardowo bardzo się z tego cieszę, tym bardziej, że wiosna! Ta wiosna mnie nakręca i sprawia, że mi się jakoś bardziej wszystkiego chcę. No i dzieje się! Kończymy miesiąc zaczynając coś nowego - fajnie! 


A teraz czas na moje denko w tym miesiącu, co prawda nie ma tego dużo w lutym, ale powoli powoli wierzę, że w końcu zacznę zużywać więcej! A na razie, zapoznajcie się z tym, co zużyłam w ostatnim miesiącu. Nie ma tego wiele, więc szybko będziecie mogli przejść do obowiązków dnia codziennego. 


W ulubieńcach mamy tylko jeden kosmetyk, ale za to taki produkt, który jest ze mną już od dawna i używam go regularnie. Alterra, Natutkosmetik, bio-owoc granatu szampon nawilżający do włosów, który na moich włosach genialnie się sprawdza, świetnie oczyszcza włosy ze wszystkiego, w tym też z oleju, czy masek lub innych produktów stylizacyjnych. Nie obciąża, nie przetłuszcza, jest naprawdę ekstra! 



  • Body in Balance by OnlyBio, żel pod prysznic, kokos - ten żel pod prysznic jest bardzo przyjemny, ma bardzo ładny i smaczny zapach, taki ciastkowy. Jest też delikatny dla skóry, nie podrażnia, nie uczula, bardzo dobrze myje i nie wysusza. Dodatkowo skóra jest lekko nawilżona i wypielęgnowana, bardzo fajnie! 
  • Perfecta, maski w płachcie, relaxed jamaica & crazy mango - te maski w płachcie są ekstra, pięknie nawilżają i odżywiają skórę twarzy, cudownie relaksują, dają ukojenie i pozwalają na chill i odpoczynek. Ja je uwielbiam. 
  • Delia Cosmetics, Keratin Lash Maxi Volume tusz do rzęs - tu mamy tusz do rzęs, który też jest bardzo zacny. Ładnie wydłuża, rozdziela rzęsy, sprawia, że makijaż jest pięknie dopełniony, wzrok zyskuje wyrazu i naprawdę fajnie! 



  • Body Boom, peeling do ciała z nasion lnu - ten peeling ładuje w średniakach głównie dlatego, że niestety dość szybko mi się skończył, liczyłam na to, że jednak wystarczy mi na dłużej, bo poza tym był bardzo w porządku. Ładnie wygładzał, zmiękczał skórę, a przy okazji lekko ją nawilżał i odżywiał. Jakościowo i pod względem działania nic mu nie brakuje kompletnie, szkoda tylko, że przy takiej cenie nie jest troszkę bardziej wydajny.



  • Yves Rocher, balsam do ciała, cedr i pomarańcza - musiałam niestety w końcu wyrzucić. Cały czas łudziłam się, że będę używać, a tak naprawdę zawsze było coś. Niestety takich produktów mam jeszcze parę, więc liczę na to, że zrobię grubsze czystki. Tutaj nic nie powiem, bo za bardzo nie miałam okazji używać, ale chwale się, że się pozbywam. 



  • Babydream, żel do mycia i szampon - produkt głównie do mycia dzieci, który bardzo polecam. Fajnie się pienił, tak akurat, bardzo dobrze też myl skórę dzieci, jak i włosy, nie było z niczym problemów. Nie podrażnia, nie uczula i nie wysusza. 
  • Babydream, extra sensitive, delikatne chusteczki nawilżane - chyba nie muszę się wypowiadać bardziej na temat tych chusteczek, ja je uwielbiam, używam tylko ich i myślę, że na pewno innych nie będę już używać. 
  • D-vitum, witamina D - mimo że zbliża się wiosna i lato, myślę że nie ma potrzeby rezygnować z suplementacji witaminy D, dotyczy to dzieci, jak i dorosłych. 
  • Depulol - produkt, który musimy mieć i warto go używać. Jest dobry, ładnie pachnie i fajnie się rozprowadza. Też działa! No i co najważniejsze jest to jedyny taki produkt, który można używać przy niemowlakach od 6 miesiąca życia. Pozostałe tego typu produkty są zazwyczaj dla dzieci dopiero od 3 roku życia albo i dla starszych.
  • Jordan, pasta do zębów dla dzieci - to jest pasta do zębów dla dzieci, która u nas sprawdza się zdecydowanie najlepiej. Bardzo dobrze myje ząbki i odświeża oddech. Wszystko tutaj jest bardzo na plus, dostępność, cena i jakość też. Na tyle, na ile się znam ta pasta nam bardzo odpowiada i dzieci chcą nią myć zeby.


I tak, o to denko! Nie mogę się doczekać kolejnego denka, nie mogę się doczekać kolejnego miesiąca, mam nadzieję, że uda mi się wszystko ogarnąć i przejrzeć wszystkie inne produkty. Bo tego jest dalej sporo! 

Denko styczeń 2024r.!

01 lutego 2024


Dzień dobry! I co tam u Was słychać? Jak się trzymacie? Zadowolenie jesteście pod koniec miesiąca? Jak oceniacie początek roku 2024? Ja jestem nawet zadowolona, nie ma tragedii. Wiadomo, że zawsze mogło być lepiej, ale też nie ma aż tak źle! Wierzę, że w końcu się za to wezmę. Trzymajcie za mnie kciuki. 


A dzisiaj mam dla Was denko! Pierwsze denko 2024 roku, co prawda nie zrobiłam tego przeglądu, nie zrobiłam wszystkiego tak jak chciałam, ale coś tam udało się zużyć! 



Tym razem całkiem sporo produktów, jak na ulubieńców! Są to standardowe produkty, które zużywam już regularnie i nie zamierzam kupować innych kosmetyków. Po prostu te się sprawdzają najlepiej i tyle! Więc BeBeauty, waciki kosmetyczne, one są naprawdę najlepsze. Nie rozwarstwiają się, fajnie wchłaniają produkty do demakijażu i są po prostu najlepsze. A z kolei Venus, hipoalergiczna, pianka do golenia konwalia&bawełna jest najtańsza, najlepsza, robi najlepszą robotę i dzięki tej piance naprawdę golenie się staje łatwiejsze i przyjemniejsze. Inna kwestia to właśnie Catrice, liquid camouflage, high coverage concealer, korektor pod oczy, który u mnie robi wspaniałą robotę! Ten korektor jest bardzo kryjący, ma mocny pigment, dzięki czemu twarz wygląda ładniej, zdrowiej i na bardziej wypoczętą. A mamy taką pogodę, że u mnie usta są w średnim stanie niestety. Dlatego zużywam na bieżąco pomadki, jak np. Tisane, balsam do ust czy Neutrogena, balsam do ust. Uważam, że obie są naprawdę świetne, pięknie nawilżają usta, odżywiają je i sprawiają, że nie są podrażnione. Muszę je tylko chować przed dziećmi, bo uwielbiają mi je kraść. 



  • Regital, foot socks, złuszczające skarpetki do stóp - te skarpetki bardzo fajnie się u mnie sprawdziły, może ich kształt mógłby być trochę lepszy, ale w dalszym ciągu działanie jest cudowne. Skóra mi zeszła, odnowiła się, stopy, są gładkie, miękkie i cudowne w dotyku. No, bardzo uwielbiam, dawno nie używałam takich produktów, więc u mnie była ogromną różnica widoczna. 
  • Tutti Frutti, peeling cukrowy do ciała, tango mango - cukrowy peeling do ciała, które uwielbiam i ten też naprawdę super się sprawdza. Pięknie pachnie, wspaniale wygładza skórę, jest naprawdę super! 
  • Sylveco WOW, emulsja myjąca do twarzy - ta emulsja do twarzy mnie pozytywnie zaskoczyła, jest delikatna, ale zarazem skuteczna, idealnie nadaje się do zmywania makijażu wraz z odpowiednią gąbeczką, ale i do oczyszczania twarzy wieczorem, czy rano do odświeżania. Ma bardzo ładny zapach, nie podrażnia, nie uczula - wszystko, jest super. 
  • Matrix, Food for Soft, mocno nawilżająca maska do włosów - ta maska do włosów to genialne dopełnienie całej pielęgnacji Food for Soft od Matrix. Wszystko tutaj gra i działa niesamowicie. Ja bardzo polecam i na pewno będę wracać. 
  • SoapFriends, wyszczuplający peeling do ciała - kolejny peeling do ciała w tym miesiącu! Tak się złożyło, ale dobrze, że używam i zużywam! Ten peeling do ciała jest tak samo genialny, pięknie pachnie, ma super konsystencję peelingu cukrowego, ja jestem zachwycona i bardzo polecam! 





  • Babydream, extra sensitive, nawilżane chusteczki dla niemowląt - jak co miesiąc, standardowo te chusteczki są genialne 
  • Babyono, woreczki na zużyte pieluchy - ja bez nich nie funkcjonuję, w każdych warunkach muszę je mieć przy sobie w razie w. Ostatnio dopadły nas problemy żołądkowe i te woreczki też były zbawieniem! U nas się przydają nie tylko na pieluchy, ale i na mokre ubranka, jakby coś się stało. 
  • Jordan, pasta do zębów - ta pasta do zębów u nas się sprawdza, jest idealna dla dzieci, dobrze myje, trochę się pieni, jest naprawdę w porządku. 
  • Marimer baby, hipertoniczna woda morska
  • DentoseptAmini - u nas już powoli problem ząbkowania odchodzi w niepamięć, coraz rzadziej stosujemy, ale cały czas używamy i cały czas mamy zawsze przy sobie gdziekolwiek nie jedziemy. Dla mnie to jest mistrzostwo świata.
  • D-vitum, witamina D - pamiętamy o suplementacji witaminy D! To jest bardzo ważne nie tylko u dzieci. 
  • Nasivin - na katar u dzieci i dorosłych, bardzo polecam, bardzo pomaga, może nie sprawia, że katar znika szybciej, ale sprawia, że przynajmniej dzieci śpią w nocy w względnym spokoju. 
  • Multilac, probiotyk - tak jak pisałam wyżej, dobiły nas tro he problemy żołądkowe u dzieci i ten probiotyk poszedł w ruch, niestety przy córce przypomniałam sobie o nim późno, ale u syna zaczelam stosować profilaktyczne i co u córki trwało tydzień u niego zaledwie 2 dni, więc ekstra! 

I o. Takie denko! Jak oceniacie? Jak Wasze zużycia w styczniu? No i oczywiście witamy w lutym! Nowy miesiąc, nowe działania, nowe akcje, a dużo się będzie działo!

Denko, grudzień 2023

11 stycznia 2024

Dzień dobry! Matko takie zaległości że ja jeszcze nie ogarnęłam denka? Szok i niedowierzanie! Ale jakoś grudzień był tak intensywny dla mnie, że teraz zwolniłam 10krotnie, a zdecydowanie nie powinnam, bo dzieje się coraz więcej. Więc trzeba ogarniać jeszcze bardziej, a ja chwili jestem w jakimś dziwnym przestoju. No, ale wierzę że już niedługo wrócę na dobre tory, bo mam o czym Wam pisać! 


Denko! Co prawda nie udało mi się osiągnąć tego, co chciałam, nie przejrzałam kosmetyków do pielęgnacji, kolorówki, nie zrobiłam porządków w zapasach i teraz trochę się gubię w tych kosmetykach, dlatego zdecydowanie muszę się za to wziąć. Na pewno znajdę sporo rzeczy sprzed kilku, kilkunastu lat, które już się niestety nie nadają do zbyt wielu rzeczy. Ale na to potrzebuję czasu i spokoju, bo jak dzieci się do tego dobiorą to będę miała tylko większy bałagan. 
Także zapraszam na denko! 


Z ulubieńców! Nie udało mi się zużyć za wiele, ale powoli powoli wracam na odpowiednie tory. Na pierwszy ogień Schwarzkopf GlissKur ultinate repair odżywka bez spłukiwania, ja je uwielbiam wszystkie. Żałuję, że nie używam ich aż tak często jakbym chciała obecnie, ale brak czasu. Za to odżywki są naprawdę ekstra, nie obciążają włosów, nie skleja ją ich, a cały czas ładnie nawilżają, odżywiają i działają tak jak trzeba. Dalej mamy mój hit ubiegłego roku czyli Mixa, hialurogel, serum hialuronowe do twarzy wrażliwej, które w moim odczuciu jest zdecydowanie najlepsze. Ma super zapach, fajną żelową konsystencję, no i działanie. Pięknie nawilża i odżywia cerę, łagodzi podrażnienia i regeneruje naskórek. Ja uwielbiam! Poza tym, Garnier płyn micelarny z witaminą C to mój kolejny ulubieniec. Świetnie sobie radzi ten płyn micelarny, ładnie zmywa makijaż, odświeża i oczyszcza skórę. 


  • Olivia Garden, szczotka do włosów - ja mega polubiłam tę szczotkę do włosów, ona naprawdę super rozczesuje włosy, nie ciągnie ich, nie plącze, nie łamie, poza tym wygładza je, ale ładnie na długości, są szczotki, które ulizują włosy przy skórze głowy, czego ja nie lubię, ale ta na szczęście tak nie robi. 
  • Soraya, lactissima, kojący rumianek, żel do higieny intymnej - bardzo polubiłam ten żel do higieny intymnej, on jes delikatny, ale wystarczająco efektywny, żeby oczyścić i odświeżyć naszą skórę, nie podrażnił, nie uczulił, wszystko fajnie. 
  • Isana, yoghurt & fruit, żel pod prysznic - tutaj w sumie nie ma co pisać, żel jak żel, swoje najważniejsze funkcje spełnia, czyli pięknie pachnie, fajnie myje ciało i nie podrażnia ani nie wysusza dodatkowo naszej skóry. Tutaj wszystko bardzo fajnie gra. 
  • Stars from the Stars, pianka do mycia twarzy, space face magic cloud - ja na maksa pokochałam te piankę, naprawdę ta forma, konsystencja, zapach i wszystko to jest zdecydowanie coś, co mi pasuje i odpowiada ta pianka świetnie sobie radzi z oczyszczanie twarzy, że z myciem makijażu przy użyciu odpowiedniej gąbeczki i po prostu z odświeżeniem naszej cery. Uwielbiam! 
  • O'right olejek ze złotej róży do włosy, Gold Rose - kolejny produkt, za który teraz zdecydowanie tęsknię. Ten olejek pięknie działał na włosy, wypełniał je, sprawiał że wyglądały zdrowo, były sprężyste, gładkie, elastyczne, nie były spuszone ani takie piórka. Naprawdę ekstra! No i ten zapach, wow! 
  • The Body Shop, krem do rąk, masło shea - na szczęście ostatnio coraz częściej używam kremu do rąk i udaje mi się je zużywać. Ten krem do rąk też super sobie radzi że skórą, pięknie nawilża i odżywia nasze dłonie, ma fantastyczny zapach i przyjemną konsystencję, która ładnie wnika w skórę i szybko się wchłania, super! 


  • Woom, family, pasta do zębów - pasta do zębów zdecydowanie, jak pasta do zębów. Nic więcej nie mogę napisać choćbym chciała. Nie była zła nie była też jakaś super hiper najlepsza. Słabo się pieniła i nie odświeżała jamy ustnej tak, jak ja lubię.


Wyrzucam, bo co jakiś czas znajduje takie rzeczy, jak Brushbaby teething wipes oraz Mosquiterum, plastry na komary o przyjemnym cytrusowym zapachu. Pierwszy produkt nam się super sprawdził u dzieci i naprawdę polecam je wszystkim rodzicom maluszków. Natomiast te plastry na komary były naprawdę super, co prawda użyłam jednego plastra i się przeterminowały, ale jak raz przykleiliśmy je w pokoju to mieliśmy spokój, więc jestem pozytywnie do nich nastawiona i może na następny komarzy sezon się w nie zaopatrzę.


  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla niemowląt - standardowo najfajniejsze i najlepsze chusteczki nawilżane dla dzieci, które nadają się zdecydowanie do wszystkiego, dla dzieci, do mebli, dla siebie, no szczerze używam tych chusteczek dosłownie do wszystkiego.
  • Akuku, uniwersalne worki na brudne pieluchy - kolejny produkt, który u nas się idealnie sprawdza, w domu w gościach, w terenie. A zdarzało się, że takie woreczki przydały nam się nawet i na brudne, mokre ubranka, więc klasa.
  • Sole Baby, krem przeciwsłoneczny dla dzieci SPF50 - uwielbiam ten produkt dla dzieci z SPF, jest naprawdę świetny, ma fajną konsystencję i super się używa, nakłada itd. Nie jest zbyt gęsty, nie jest zbyt rzadki, jest naprawdę fajny, tylko cena jest bardzo wysoka, a termin ważności bardzo krótki, więc nie wiem czy na za rok się też skuszę.
  • Linomag, maść z witaminą A+E - nie używaliśmy tej maści zbyt dużo, ale jak już używaliśmy to naprawdę fajnie się sprawdzała. Bardzo szybko działał, nawilżał i regenerował skórę. Zdarzało się, że używałam w okolicach noska, kiedy był podrażniony przez katar, czy po jakichś mocniejszych wypadkach i naprawdę super sprawa.
  • Dentinox - ja jestem fanką takich produktów i u nas dentinox się super sprawdził przy córce, ale na syna mam wrażenie, że nie działa w ogóle. Jemu w ogóle ciężko było to nałożyć na dziąsła, więc niestety okazał się bezużyteczny, ale ogólnie bardzo polecam!
  • Jordan, pasta do zębów dla dzieci - 
  • Espumisan - espumisan też już przestaliśmy używać w takich ilościach w jakich używaliśmy, ale ogólnie jestem bardzo na tak. Bardzo fajnie pomagał nam w problemach brzuszkowych i wszystkich innych, dawał dzieciom ulgę i był bardzo szybko wydalany z organizmu, a to najważniejsze.
  • D-vitum - i tutaj nie ma za bardzo o czym gadać, pamiętajmy o suplementacji witaminy D i nie tylko w kontekście dzieci, ale i u siebie! Ja zaczęłam i musze przyznać, że czuję się dużo lepiej i jakoś szybciej organizm poradził sobie teraz z chorobą i mam nadzieję, że to idzie tylko w dobrą stronę!


Yay, przebrnęłam! I jak sobie pomyślę, że już kolejne produkty się zużywają to wow. Powiem Wam, że leci i dajemy jakoś radę. Co prawda wiem, że mogło być lepiej, ale wierzę, że kiedyś nadejdzie piękny czas, że będę miała mnóstwo czasu i będę mogła się smarować od stóp do głów i leżeć sobie i odpoczywać. Na razie mam plan, żeby się wziąć za maseczki do twarzy i produkty do włosów. Bo i moja twarz i moje włosy potrzebują zdecydowanie wzmożonej pielęgnacji.


Denko, listopad 2023r.

29 listopada 2023


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Zasypało Was, czy jakimś cudem (albo i nie), ten nawał śniegu Was ominął? Nas zasypało i to mocno. Byłam trochę zaskoczona i nie jechało mi się do pracy zbyt przyjemnie, ale przynajmniej się trochę doświadczyłam w kierowaniu w trudnych warunkach atmosferycznych i to powiedziałabym, że bardzo trudnych. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, a każde doświadczenie jest na wagę złota i czegoś nas uczy, nawet jeśli jest to tylko albo aż pokora. Ale takim słowem wstępu, zapraszam Was na wpisy kończący kolejny miesiąc w tym roku. To już przedostatni! Niesamowite.


I przyszedł czas na denko, trzeba pożegnać się że śmieciami, wyrzucić i zacząć nowy okres. Tym razem udało się zużyć parę produktów, ale wiem, że mogło być lepiej. Ale muszę koniecznie w grudniu siąść i zrobić porządek w kolorowe, obawiam się, że będzie tam dość sporo rzeczy do wyrzucenia, przejrzałabym też swoje zapasy, bo znowu zrobiła się dość spora. A ja lubię zaczynać Nowy Rok z czystym kontem, z porządkiem wszędzie, gdzie się tylko da. Bardzo to lubię! Ale to za miesiąc, a teraz zapraszam Was na przegląd.



I tutaj jeśli chodzi o ulubieńców, stałych bywalców, to zużyłam oczywiście BeBeauty, waciki kosmetyczne, które nie mają sobie równych od zawsze i na zawsze. Poważnie są najtańsze, najłatwiej dostępne i w dodatku najlepsze, bez dwóch zdań. Poza tym, Tresemme, keratin smooth, spray termoochronny do włosów, który ja osobiście uwielbiam, pięknie pachnie, aerozol rozpyla idealną mgiełkę, która pięknie pokrywa włosy i jest wydajny. Ale ostatnio miałam dramę, bo w popularnych drogeriach jest dość drogi - ponad 40 zł, ale spieszę z informacją, że na notino udało mi się znaleźć w Internecie za 11zl za opakowanie! Ogromną różnica, prawda? Polecam! 



 
  • Rituals, The ritual of hammam, odżywka do włosów - tak jak miesiąc temu pisałam odnośnie do szamponu do włosów, cały zestaw mnie mega pozytywnie zaskoczył i wyszedł bardzo na plus. Moje włosy były w fajnym stanie, miękkie, nawilżone i odżywione. Więc wow! 
  • Dermacol, paletka do konturowania - uwielbiam, bronzer z tej paletki! Jasny cień niestety nie do końca mi się przydawał, bo nawet za bardzo nie wiedziałam do czego on służy, ale bronzery - złoto! I strasznie ubolewam nad tym, że paletka mi po prostu spadła pod pechowy kątem i pokruszyła się na milion kawałków. Ale nie zmienia faktu, że jest zajebista. 
  • Avene, woda termalna - uwielbiam wody termalne, latem, przy małych dzieciach, przy porodzie, przed, po, no zawsze, kiedy tylko jest potrzeba nawodnienia i schłodzenia. Bardzo lubię i bardzo polecam! Również przy afektywnym bezdechu ratowała nas nie raz. 
  • Lirene, instant smooth, baza wygładzająca pod makijaż - bardzo lubiłam te bazę i naprawdę jest ona super godna polecania. Pięknie wygładza, nadaje skórze trochę Photoshopa, co jest genialne! Idealnie pod makijaż, fajnie współpracuje z kosmetykami kolorowymi, jaki i pielęgnacyjnymi. Więc tu, bardzo na plus! 
  • Soraya, oat therapy, owsiany krem na dzień - bardzo na plus wypadł ten krem. Ma fajną konsystencję, szybko się wchłania, ładnie pachnie. Poza tym, nawilża, nawadnia, odżywia skórę, nie jest szara i zmęczona tylko właśnie w bardzo fajnym stanie. U mnie sprawdził się rano, jak i wieczorem! 
  • Shehand Laboratories - luxury golden gloves - złota zmiękczająca maska do rąk w formie rękawiczek - dopiero co je recenzowałam na blogu, ale od razu powiem, że te rękawiczki są naprawdę przyjemne i fajne! Pięknie pachną, super nawilżają i odżywiają dłonie, sprawiają, że te dłonie są w ekstra stanie, więc tutaj nie ma co, po prostu polecam!



  • Bandi, fitocare, odmładzający krem pod oczy - ten krem mnie niestety zawiódł, ale głównie dlatego, że próbką jaką miałam wcześniej była genialna, a skóra pod oczami była w stanie rewelacyjny, więc kupiłam pełnowymiarowych kosmetyk i to nie było to. Nie było takiej lekkości, takiego nawilżenia i takiej gładkiej skóry. Szok. Krem jest okej, ale po prostu próbka była niebo lepsza. 
  • NYX, soft matte liip cream - ja ogólnie nie jestem fanką pomadek, szminek i wszystkiego, co kolorowe nakłada się na usta. Ale bardzo lubiłam efekt ciemnych, matowych ust, w takich brązowych burgundowych odcieniach. To jest zdecydowanie mój vibe, ale nie umiem malować ust, totalnie. 
  • Keratin therapy, maska do włosów -  po keratynowym prostowaniu warto jest pamiętać o używaniu kosmetyków właśnie z keratyną. Co prawda nie zdziałają one cudów, ale zawsze to przedłużą ten efekt prostych włosów. Tą maskę dostałam właśnie po zabiegu prostowania i była w porządku, ale bez jakiegoś większego szału. 


  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla niemowląt - jak co miesiąc, są zdecydowanie najlepsze. W tym miesiącu zaskakująco mało tych chusteczek zużyliśmy, bywały miesiące, że szło nam spokojnie po 7-8 opakowań, więc trzy opakowania w tym miesiącu to bardzo mało. Ale są naprawdę ekstra, tanie, dostępne, dobre jakościowo, ładnie nasączone wodą, wszystko tutaj gra. 
  • D-vitum, witamina D w aerozolu - bez witaminy D nie ma nic. Szczególnie teraz zimą, kiedy naturalnie pozyskiwanej witaminy D praktycznie nie mamy, więc musimy się ratować wyrobami medycznymi. A ta wersja dla dzieci jest zdecydowanie najlepsza i najwygodniejsza w użyciu. 
  • Jordan, pasta do zębów dla dzieci 0-5 - to jest zdecydowanie najfajniejsza pasta, jaką mieliśmy dotychczas. Jest smaczna, bardzo ładnie myje zęby i jest po prostu godna polecania. 

I mamy to! Mamy denko. W tym miesiącu za przedstawienie zużyć wzięłam się jakoś wcześniej. Bo już do tej chwili zużyłam parę produktów, które były na wykończeniu, ale to przejdą na grudzień i też nic nie będzie. 
A jak Wasze zużycia? :) 

Denko, sierpień 2023r.!

30 sierpnia 2023

 
Dzień dobry! Czas na denko! A to oznacza, że ten miesiąc dobiega końca, wakacje się kończą i zaczynamy jesień! Moją ulubioną porę roku, zaczynamy czas, kiedy wszystko się zmienia i wchodzimy w całkiem nowy level. Ja idę do pracy, córka idzie do przedszkola, synem zajmie się ktoś inny i wow. Coś niesamowitego! I to w dodatku w trakcie mojej ulubionej pory roku, niedługo będę mogła nosić sweterki, przyjemne sukienki, szaliki, botki - no kocham! 


Ale, ale, na razie skupmy się na denku. Udało mi się zużyć dużo nowych rzeczy, z czego się bardzo cieszę. W dalszym ciągu nie dałam rady przejrzeć kosmetyków oraz kolorówki, ale wierzę, że znajdę na to czas. Kosmetyki regularnie oddaję, ale też i regularnie dostaję nowe, więc cieszę się, że mam z kim się tymi cudami dzielić. Muszę koniecznie przejrzeć kolorowe produkty i zrobić gruntowne porządki. No to lecimy z użytymi rzeczami! 


Z ulubieńców niewiele udało mi się zużyć, Isana, oil&care, pielęgnujący żel pod prysznic jest już standardem. Bardzo lubię te żele, one są tanie, łatwo dostępne, a są dobre, więc mi więcej nie potrzeba. Ładnie pachną, nie wysuszają skóry i są naprawdę ekstra! Jeszcze z ulubieńców przypałętały się tutaj BeBeauty, waciki kosmetyczne, bo one niezmiennie są u mnie genialne i będę je zawsze każdemu polecać! Serio, nie znalazłam jeszcze żadnych innych, które lubiłabym używać. 



  • Dermacol, longwear cover, podkład i korektor w płynie - ten fluid to jest mój numer 1, jest tak cudowny, tak genialny, że o matko. Tutaj akurat macie kolor, który dla mnie jest teraz dużo za ciemny, wcześniej mieszałam dwa i było super, ale teraz mieszanie już nie pomaga. Uwielbiam ten fluid i twierdzę, że jest zdecydowanie najlepszy. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć mojego koloru, więc jeśli macie namiary to dajcie! 
  • Vianek, łagodząco-wygładzający peeling do ciała z mielonymi pestkami czarnego bzu - ten peeling jest naprawdę ekstra. Strasznie polubiłam się z tą konsystencją, z działaniem, z zapachem i generalnie ze wszystkim! Trochę za szybko się skończył, ale według mnie to cudo! 



  • Miya, myINTIMATEgel, naturalny żel do higieny intymnej z olejkiem z malin - co prawda nie mogę złego słowa powiedzieć na temat tego żelu, ale jakoś tak był w mojej łazience ostatecznie nijaki. Bez szału, bez efektu wow, bez jakiegoś 'Boziu, muszę go mieć znowu', był okej, ale to za mało dla mnie. 
  • Miya, superHAIRday, serum All-in-one - z tym serum mam bardzo love-hate relationship. Były momenty, kiedy je uwielbiałam, a były dni kiedy miałam wrażenie, że nic za bardzo nie robi. W ogóle miałam pecha do tego serum, bo co chwilę mi spadało, co chwilę się wylewało i w ogóle. No więc tak niby mi nie podeszło, niby mi podeszło czasem, więc tak no, bardzo nie wiem. Może jednak nie do moich włosów i, przyzwyczajeń? Myślę, że gdyby było chociaż trochę olejowe, to bym była zadowolona. 
  • Hebe, krem do rąk i paznokci, regeneracja - wierzcie mi lub nie, ale ten krem do rąk kupiłam na swoje wesele do koszyczków ratunkowych do łazienki i tak się z nim, męczę już prawie 4 lata, aż w końcu zużyłam, ale no, nie spodziewałam się tego, że zajmie mi to tak wiele czasu. Krem jest okej, ale nie jest przegenialny i wow, z braku laku można poużywać, ale na dłuższą metę preferuję coś zdecydowanie innego. 



  • Babydream, extra sensitive, chusteczki nawilżane dla dzieci - w dalszym ciągu, niezmiennie są najlepsze i żadne inne im się nie równają, ja bardzo polecam! 
  • Kindii pure, bawełniane płatki dla niemowląt - pojawiają się tutaj, bo bardzo dawno temu zrobiłam bardzo duży ich zapas, który musimy po prostu zużyć. Co nie zmienia faktu, że są naprawdę super i warto je mieć u dzieci, tak myślę do 6 miesiąca są jeszcze bardzo przydatne, potem to się używa, żeby zużyć. 
  • Akuku, pachnące woreczki na zużyte pieluszki - ja wiem, że może nie jest to zbyt ekologiczne i może generować dość sporo śmieci, ale myślę, że każdy kto ma dzieci produkujące zużyte pampersy może wiedzieć, że są rzeczy ważne i ważniejsze. My używamy, szczególnie w gości, w restauracji, gdziekolwiek dają radę i nie smrodzimy w miejscach publicznych, więc super. 
  • Bambino, żel do mycia ciała i włosów, 2w1 - kolejny produkt, który bardzo polecam. One są super, dobrze myją wszystko, co trzeba, u nas nie ma żadnych podrażnień ani uczuleń, jest okej. 
  • Marimer baby, izotoniczny, codzienna higiena nosa, spray zawierający 100% naturalną wodę morską - baaaarszo polecam, ten spray jest naprawdę ekstra pod wieloma względami. Mój syn nie znosi odciągania kataru, ale ten spray akceptuje i to nas ratuje w trakcie choroby czy przeziębienia. 
  • Dentosept - A - mini - u nas to jest nasze zbawienie przy ząbkujących, marudzących dzieciach, wygodna aplikacja, wygodne wszystko. Bardzo polecam. 
  • Espumisan - u nas kolejne zbawienie, pomaga zawsze i przy młodszym, jak i przy starszej, kiedy mówi, że boli ją brzuch. Robi robotę. 



  • Etre belle, lash-xpress & hyaluronic, tusz do rzęs - nie pamiętam nic, co, jak i gdzie, i w jaki sposób ten lakier do mnie trafił, ale no trafił i przeleżał i teraz nie nadaje się do użytku. Mam nadzieję, że teraz będę szybciej zużywać kolorówkę. 
  • Skin79, owocowe balsamy do ciała - ja do dzisiaj nie wiem niestety po co to kupowałam, akurat kupowałam jakiś produkt na Skin79 i te produkty były na mega promocji, myślałam, że je zużyję i bardzo długo się łudziłam że będę ich używać, nic bardziej mylnego. Czas się z nimi pożegnać, bo to bezsensu. 
  • Dermedic baby, linum, żel do mycia - ja bardzo żałuję, że nie udało nam się tego zużyć. Co prawda nie mieliśmy też takiej potrzeby, bo skóra naszych dzieci jest normalna i na szczęście bez problemowa. Ale myślę, że żel sam. W sobie mógłby być fajny! 

I ot koniec denka! Strasznie się cieszę, że przez to przebrnęliśmy. Lubię też widzieć ile rzeczy dla dzieci zużywamy. Wiecie ilościowo i w jakim tempie. Zawsze to łatwiej sobie można zaplanować wszystko. Fajnie! I mam nadzieję, że takim samym tempem będę używać resztę kosmetyków. 
A jak tam u Was? Trzymajcie się!