Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roge cavailles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roge cavailles. Pokaż wszystkie posty

Roge Cavailles, kremowy prysznic z masłem shea i magnolią

16 sierpnia 2018


Cześć! Co tam? Ja Wam powiem szczerze, że ostatnio mega się cieszę na tą trochę gorszą i mniej wakacyjną pogodę. Trochę wytchnienia, odpoczynku od upałów, które są dla mnie na maksa męczące. Czekam na burze, bo uwielbiam błyskawice, grzmoty oraz deszcz. Poza tym, jestem zaskoczona tym, jak ostatnio wszystko dobrze się układa, dzień za dniem leci w lekko przyspieszonym tempie, a ja działam, planuję, zmieniam i po prostu się cieszę. Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, że właśnie takie będę mieć teraz odczucia i tak będzie wyglądało moje życie to bym go wyśmiała. Poważnie. Bierzcie życie takim, jakie jest wszystko; jest po coś i warto doceniać nawet te beznadziejne rzeczy, bo karma wraca i szczęście jest przed Wami. 
Żeby nie zacząć pisać od rzeczy, zamykam się i zapraszam Was na recenzję kremu pod prysznic o wspaniałym zapachu, marki Roge Cavailles, którą poznałam dzięki tegorocznej konferencji Meet Beauty :)!

Roge Cavailles, krem pod prysznic
masło shea & magnolia


Krem pod prysznic od Roge Cavailles został specjalnie stworzony do mycia skóry suchej oraz wrażliwej. Został wzbogacony o masło shea, które odpowiedzialne jest za głębokie odżywienie oraz chroni skórę przed wysuszeniem. Zapach jest bardzo delikatny, został lekko podkręcony ekstraktem z magnolii, dzięki połączeniu z bogatą kremową konsystencją zmieniają codzienny prysznic w przyjemny rytuał. Po zastosowaniu kremu pod prysznic, będziesz cieszyć się miękką, sprężystą oraz nawilżoną skórą. 

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Acrylates Copolymer, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauroyl Glutamate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Potassium Olivoyl Hydrolyzed Oat Protein, Butyrospermum Parkii Butter, Olive Oil PEG-7 Esters, Polysorbate 20, Magnolia Officinalis Flower Extract, Xanthan Gum, Glycol Distearate, Parfum, Citric Acid, Cocamide MEA, Titanium Dioxide, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA.


Krem pod prysznic marki Roge Cavailles znajduje się w przeźroczystej butelce, która utrzymana jest w spokojnej i delikatnej kolorystyce, co od razu kojarzy się z tym, że sam produkt też będzie delikatny i odpowiedni dla naszej skóry. Napisów jest sporo po francusku, ale na szczęście na odwrocie znajdziecie również dodatkową naklejkę z informacjami w języku polskim. Butelka jest bardzo wygodna w trzymaniu i użytkowaniu, nie zdarzyło mi się,żeby miała mi wypaść z dłoni. Zamknięcie jest bardzo solidne, Nie ma opcji, żeby się samo otworzyło czy coś przeciekało, a towarzyszył mi na niejednym wyjeździe.


Konsystencja jest rewelacyjna. Bardzo kremowa, nie za gęsta, nie za rzadka, a za to idealna i delikatna. Dla mnie rewelacja, czułam się trochę jak dziewczyna z reklam produktów pod prysznic, które otulają się kosmetykiem i wyglądają, jak w niebie. Mega. Poza tym, konsystencja była zbawienna dla mnie, gdy przezywałam poparzenie słoneczne, tak miło krem otulał moje ciało, nie podrażniał, a miałam wrażenie, że dodatkowo koi i łagodzi czerwoną skórę pod prysznicem. A zapach jest mega strzałem w 10! Delikatny, trochę maślany, da się wyczuć masło shea, które za chwile jest złamane pięknym, świeżym, kwiatowym zapachem magnolii. Dla mnie połączenie idealne.


Jak już wyżej pisałam, krem pod prysznic jest bardzo delikatny, łagodzi podrażnienia, nie powoduje żadnych alergii, nic nie piecze, nawet przy bardzo podrażnionej i poparzonej skórze, ten krem daje mega ukojenie. Początkowo bałam się trochę że taka konsystencja nie będzie współgrała z myjką i będę musiała bezpośredni aplikować krem na skórę, co przenosi się na wydajność. Na szczęście, z myjką fajnie współpracuje. Lekko, ale wystarczająco zaczyna się pienić i niewielka ilość wystarczy na użycie kremu na całe ciało. Zapach jest piękny, utrzymuje się też potem na skórze, no i myje bardzo dobrze. Mogę też powiedzieć, że krem pielęgnuję skórę, nie wysusza jej, lekko nawilża i zostawia ją w naprawdę fajnym stanie, miłą i gładką w dotyku. Praktycznie zawsze o kąpieli aplikuję na ciało jakiś balsam,ale wiadomo, że od czasu do czasu brakuje nam czasu albo po prostu mi się nie chce. Wtedy skóra i tak nie jest napięta ani wysuszona, co przemawia za tym, że ten krem pod prysznic wykonuje swoje zadanie bardzo dobrze.


Podsumowując, dla mnie kosmetyki pod prysznic mają głównie myć, pięknie pachnieć i nie wysuszać skóry. Ten krem pod prysznic gwarantuje mi nawet więcej niż te podstawowe wymagane rzeczy. Pielęgnuje moją skórę, lekko ją nawilża i dba o nią w taki sposób, że po wyjściu spod prysznica jest w naprawdę świetnej kondycji. Nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia, fajnie się go stosuję bezpośrednio na skórę, jak i na myjkę, w każdej sytuacji jest wydajny, czego bym się nie spodziewała po takiej konsystencji. Na konferencji miałam możliwość sprawdzić pozostałe zapachy kremów, jak i olejków pod prysznic i bardzo chętnie przetestuję je wszystkie! Produkty Roge Cavailles znajdziecie niektórych aptekach oraz drogeriach.


Dajcie znać, czy znaliście markę wcześniej czy jest ona dla Ws taką samą nowością, jak i dla mnie! ;)


IV edycja Meet Beauty - przegląd marek kosmetycznych i ich stoisk

13 czerwca 2018


W ostatnim wpisie opisałam Wam dokładnie, jak wyglądała konferencja Meet Beauty, gdzie skupiłam się głównie na wydarzeniu, panelach dyskusyjnych oraz warsztatach, w których miałam przyjemność brać udział. Jeżeli jesteście ciekawi co i jak było, to koniecznie zajrzyjcie do poprzedniego wpisu. Stwierdziłam, że nie chcę, żeby te wpisy związane z konferencją były nie wiadomo jak długie i zagmatwane, a chcę Wam pokazać jak najwięcej - to wolę rozdzielić je na trzy części, tym samym robiąc tydzień retrospekcję z Meet Beauty na blogu. Zachwycałam się ostatnio kreatywnością marek na stoisku, dlatego postanowiłam poświęcić im oddzielny wpis i pokazać Wam, jak to dokładnie wyglądało i co konkretna marka wymyśliła!

PIERRE RENE oraz MIYO 
Marka miała do dyspozycji cała salę dla siebie, więc zdecydowanie to stoisko było największe. W sumie ja się tam czułam, jak w jakiejś drogerii, bo były Pierre Rene szafy i stoiska praktycznie ze wszystkim, co tylko marka posiada w swojej ofercie. Można było wymacać sobie wszystko, testować,sprawdzać i dotykać. Świetna opcja, bo można było dowiedzieć się wszystkiego na temat każdego produktu, jaki by nas interesował. Poza tym, Klaudia Owczarek malowała dziewczyny na bieżąco, więc też fajna opcja, z której można było skorzystać. 
Poza tym, przy szafie Miyo można było znaleźć usta, z którymi wszystkie robiłyśmy sobie zdjęcia. Bardzo fajnie był ustawiony set z lampą, więc to naprawdę nam pomogło w uzyskaniu idealnych selfie, które potem brały udział w konkursie ;).