Dermaglin
Maseczka peeling odświeżająca

17 kwietnia 2015


Jest piątek wieczorem, a ja tyle zrobiłam.. Mam wrażenie, że weekend się kończy, a tu jeszcze dwa całe dni przede mną działania. Posprzątałam cały segment, zrobiłam zakupy, ogarnęłam korki i wszystko, i mam też co jeść! A to już w ogóle wyczyn. Ale jaram się, bo jutro czekają mnie małe zakupy z najlepszymi blogerkami, a ja to lubię ;) ! Przy okazji pochwalę się, że pozdawałam ostatnio jedno z najtrudniejszych kolokwiów na moim kierunku, więc cieszę się! Sukcesy, same sukcesy ;) W nagrodę niech te 2 miesiące minął jak najszybciej ;).

Dermaglin
Maseczka peeling odświeżająca

Cena: 5zł
Pojemność: 20g

Od producenta: Maseczka nowej generacji oparta na zmikronizowanej zielonej glince kambryjskiej posiadające właściwości terapeutyczne. Zawarte w glince mikrogranulki krzemu i glinu delikatnie złuszczają martwy naskórek, oczyszczają skórę z nadmiaru sebum, niezdrowej mikroflory i toksyn odsłaniając zdrową i gładka skórę. Poprawiają ukrwienie.Łagodzą stany zapalne, przywracają równowagę mineralną. Maseczka zawiera wyciąg z ogórka lekarskiego, który odświeża i rewitalizuje skórę. Kompleks glinkowo-ogórkowy doskonale poprawia kondycję skóry przywracając jej zdrowie i naturalne piękno.

Stosowanie: 1-2 razy w tygodniu nałożyć warstwę maseczki na twarz. Masować delikatnie przez ok. 1 minutę omijając okolice oczy i ust. Pozostawić na 15-20 minut. Zmyć ciepłą wodą.

Skład: Kaolin Clay, Aqua, Cucumis Sativus, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Dehydroacetic Acid.


Ostatnio się maseczkuję i maseczkuję. Aż sama jestem w szoku, że tak dobrze idzie mi zużywanie tych wszystkich zalegających masek i próbek ;). Co prawda powyższą maskę używałam nie tylko do twarzy, ale też do skóry głowy, haha ale to przez pomyłkę ;). Jeśli jesteście u mnie na fejsie to na pewno widzieliście moją piękną pomyłkę. No, ale zdarza się, nie :D? Przy okazji nie polecam jej do skóry głowy, miałam bardzo podrażnione cebulki i włosy tak jakby mnie bolały ;oo.
Uwielbiam wszystkie takie glinkowe maski, między innymi dlatego, że zasychają na twarzy, tworząc skorupkę, a ja wtedy czuję się jakbym miała jakieś znieczulenie, czy wstrzyknięty botoks, że nie mogę ruszyć żadnym mięśniem twarzy :D. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osobą, która tak bardzo się jara tym uczuciem ;).



Na twarz nakłada się ją bardzo wygodnie, całe szczęście udawało mi się robić to tak, że nic innego nie zapaćkałam. Maska zasycha w jakieś 15-20, czyli tak, jak jest napisane w Stosowaniu ;). Ale nienawidzę ich zmywać xD. Już nie o to chodzi, że jest to po prostu żmudne i zmywa się i zmywa, a potem patrze w lustro, a i tak wychodzi na to, że gdzieś tam jeszcze mam te maskę, ale po prostu cala moja umywalka i wszystko dookoła jest zielone. Albo ja jestem taki brudas, albo to jest normalne przy tych maskach, ale i tak no nie lubię tego.
Efekty były świetne ;). Skóra była odprężona, oczyszczona, rozjaśniona, gładka, miękka, a pory zwężone. Po tej masce nałożyłam jeszcze serum, które wchłonęło się rewelacyjnie szybko i spotęgowało działanie tej maski, a ja byłam bardzo zadowolona. Tym bardziej, ze taki stan cery utrzymał się długo ;), więc nic innego tylko używać tych maseczek z Dermaglin.


Ale niestety maski te są tylko od użytku jednorazowego, a niestety moja twarz nie wyrabia na taką ilość maski. Dobrze jest kiedy ktoś jest u mnie, albo w domu używamy jej razem z siostrą, to jakoś da się zużyć, mimo że i tak coś tam zostaje, ale zawsze to mniej się zmarnuje ;). Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby utrzymać glinkę w stanie lekko płynnym, tak żeby nie zasychała od razu w saszetce.
Poza tym cena jak dla mnie jest wysoka, na jednorazowe użycie, kiedy jakieś 2/3 opakowania się marnują, to niestety, ale szkoda wydawać nawet te 5zł. Co prawda działanie jest, ale szkoda mi tej zmarnowanej glinki ;<.


31 komentarzy:

  1. Mogłaby chociaż być przedzielona na połowę, bo faktycznie na jedno użycie jest jej za dużo. Gratuluję sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam maskę kleopatra z dermaglinu i jest cudowna :) Właśnie o niej pisałam na blogu. Zapinam opakowanie jakąś gumką i dzięki temu jeszcze dwa dni później mogę jej użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle nie lubię zmywać maseczek... Tej nie miałam, Dermaglin mam właśnie do skóry głowy, ale jeszcze jej nie używałam. Co do trwałości maski próbowałaś zgiąć opakowanie i spiąć spinaczem?

    OdpowiedzUsuń
  4. ja uwielbiam ich maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję pozaliczania kolokwiów :) Moje dopiero nadchodzą :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam te maseczki kilka razy. Niestety moja cera nie za dobrze na to reaguje. A zmywanie to faktycznie koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam pracowity weekend - rodzina, impreza, pogaduchy;p i zakupy chyba xd maseczki nie używałam jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta wersja chyba najbardziej mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Looks like a really good product.

    http://momsturf.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Po 1 - obserwuje
    Po 2 - pięknie tu u Ciebie, tak przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zmywanie maseczek to olbrzymia zmora - strasznie mnie zawsze denerwowało :D

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja to już nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam maseczkę ;/ ale niestety - nie jestem w stanie wytrzymać zapachów i zwyczajnie się boję :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Nice :) Have a great day :)

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. nie miałam tej maseczki :)

    dziękuje ślicznie za komentarz ♥
    LIFE PLAN BY KLAUDIA

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też lubię glinkowe maski. Już chyba weszłam w wprawę z ich zmywaniem, bo najpierw ściągam wacikami zamoczonymi w ciepłej (czasem bardzo) wodzie, a potem myję wodą twarz i przykładam ręcznik z mikrofibry do twarzy - schodzi idealnie ;d

    OdpowiedzUsuń
  16. Wielokrotnie mijałam te maski w Rossmannie, ale jakoś nigdy żadnej do koszyka nie chwyciłam...
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jak by zadziałała na moją suchą skórę na policzkach... Glinki są raczej dla tych, którzy mają problem z nadmiernym wydzielaniem sebum :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję tych sukcesów :) A mnie tak szybko czas leci, że już mnie to męczy ;) Oby dni mijały Ci szybko, byś mogła wreszcie spotkać się z Ukochanym, a u mnie niech czas trochę zwolni :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię tę maseczkę ;) i inne tej firmy także przypadły mi do gustu ;))
    Ale ja mam chyba dużą mordkę, bo u mnie cała saszetka idzie na raz, ale po prostu jestem pazerna i dużo jej ładuję :P niemniej maseczka robi dobrą robotę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. nie używałam tej maseczki :) duży plus, że nie jest testowana na zwierzętach

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda że opakowanie jest niepraktyczne, bo tak to można by ją na 2-3 razy użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja bym się skusiła tą maseczkę, bo jej nie znam ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też nienawidzę zmywać maseczek zwłaszcza tych zasychających ;/ I dlatego tak rzadko po nie sięgam ;/ A sobota była bardzo udana , buziak dla was :****

    OdpowiedzUsuń
  24. Już pisałam o tym, że dobrze by było gdyby saszetka podzielona była na pół bo też sporo wyrzucam :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakiś czas temu miałam okazję testować inną maseczkę tej firmy, czy Ty też uważasz, że jest to wyjątkowo niefotogeniczna saszetka??:)

    PS: 28ego kwietnia na moim blogu pojawi się urodzinowe rozdanie, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. glinek nie wolno dopuszczać do całkowitego zaschnięcia, należy takie maseczki zwilżać co jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  27. Osobiście jakoś omijam te maseczki, nie wiem czemu, chyba przez opakowanie. Buzię mam raczej małą więc nigdy nie zdarza się tak żebym zużyła cały produkt z saszetki na raz wiec raczej po tej recenzji mimo dobrego działania i tak nie będę wywalać pieniędzy w błoto :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi jakoś ta wersja nie podpasowała ;/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD