#24 Kinomaniak, czyli ostatnie filmy, jakie oglądałam

23 września 2018



Pierwszy dzień jesieni! Jeden z fajniejszych dla mnie dni i tak też się złożyło, że pogoda zmieniła się diametralnie. Dla mnie to oznacza najmilsze siedzenie pod kocem, z ogromnym kubkiem herbaty, oglądam filmy i przytulam się do narzeczonego. Kilka dni temu też już odpaliłam wszystkie swoje światełka i cotton ballsy, a uwierzcie mi, że mam ich całkiem sporo, chyba nawet aż za dużo, ale najważniejsze, że efekt jest już mega przytulny i przyjemny i aż milej się siedzi w takim pokoju.
Z tej więc okazji nie mogłam się powstrzymać i mam dla Was kolejną serię Kinomaniaka!

Dzieciak rządzi (2017) 'The Boss Baby' animacja, komedia


Wiecie, że ja uwielbiam bajki, więc tak samo polubiłam się z tym dzieciakiem, bossem i szefem wszystkich innych szefów i dzieci haha. Nie wiem, kto miał taką banię, żeby coś takiego wymyślić, ale w sumie to nieważne, bo film jest, jak najbardziej zaskakujący. Komedia dla każdego, nie tylko dla dziec; ale i na wieczór z koleżankami, z chłopakiem, kiedy potrzebujecie obejrzeć coś lekkiego, fajnego i odmóżdżającego, przy winie, czy przy piwie. Na mnie takie filmy działają mega relaksująco i odprężająco, więc na pewno poczujecie się lepiej po obejrzeniu tego.

Miłość w Seattle (2009) 'Love happens' melodramat


Romantyczny film, który Was wzruszy, poprawi humor, momentami podniesie Wam ciśnienie, bo wiadomo, że w filmach muszą być różne zwroty akcji, ale najważniejsze jest to, że wszystko kończy się szczęśliwie, a miłość jest fajna, zakochane pary są fajne i takie filmy tez są fajne, bo pozwalają nam na nowo uwierzyć w miłość. Dla mnie jest to też nowoczesna i skrócona wersja tych wszystkich telenoweli, w których on jest za bogaty dla niej, ale mimo wszystko będą razem Całkiem różne światy nie sprawią, że zostaną podzieleni. Mi się mega podobał, lekki film, a na końcu i tak będzie happy end, więc można oglądać.

Gwiazda Rocka (2007) 'Rock Star' dramat, komedia, muzyczny


Młoda Jennifer Aniston, którą uwielbiam i to nie pierwszy, ani nie ostatni film z nią, który dzisiaj opisuję. Nic na to nie poradzę, że kobietę uwielbiam i miałam na nią banię, że aż musiałam obejrzeć z nią na raz wszystko. Ta komedia ma w sobie wszystko, dosłownie. Pośmiejecie się, ucieszycie się, zawiedziecie się, wkurzycie się i pewnie też trochę posmutniecie. Obnaża prawdę o tym, co potrafi kierować ludźmi i jak głupota, a także pogoń za czymś, co wydaje się być świetne potrafi zniszczyć czasem życie, że ciężko jest trochę powrócić do 'normalnego życia', ale wiadomo. Jak się chce może się udać. Dla mnie rewelacja.

Ta jedyna (1996) 'She's the One' komedia romantyczna


Ta komedia jest mega zakręcona i dla mnie nie jest komedią tylko bardziej dramatem. Nie lubię filmów, w których facet jest po prostu świnią i w sumie zawsze mu się udaje, i nie ponosi żadnych konsekwencji. Nie lubię, nie przepadam za tym i po prostu nie. Mimo, że aktorów uwielbiam, którzy tutaj grają, ale mimo wszystko to nie jest to. Zakręcony, w pewnym momencie już nie wiadomo kto z kim i gdzie, i po prostu nie. Jedyną pozytywną postacią dla mnie jest ojciec dwóch braci, którzy mają ochotę na jedną laskę, będąc w związku z inną.


Obóz Cucamonga, czyli jak spędziłem lato (1990) 'Camp Cucamonga' dla dzieci, komedia, przygodowy


Film mega mega stary, obejrzałam go ze względu na Aniston i w sumie nie żałuję. Nie był co prawda jakiś świetny czy rewelacyjny, ale też nie był beznadziejny. Oglądało mi się go całkiem fajnie, z braku laku. Wiadomo, film rodzinny, trochę problemów, z którymi zawsze sobie damy radę, trochę miłości, wszystko dobrze się kończy. Ale film do obejrzenia bardziej z braku laku, jak go pominiecie to za wiele nie stracicie. Jedyne, dlaczego warto go obejrzeć to własnie fakt, że pokazuje, jak to kiedyś wyglądało, obóz, moda, zachowanie - to jest najciekawsze z tej całej historii.

Wychodne mamusiek (2014) 'Moms' Night Out' komedia


Teraz jest coraz więcej filmów pokazujących, jak bardzo zmęczone są mamy wychowywaniem dzieci, zajmowaniem się domem i mężem, a faceci są tacy nieudolni obecnie. Ja bym aż tak tego nie przezywała (okej nie mam męża i dzieci, więc nie powinnam się odzywać), ale niektóre filmy są mega przesadzone i mi się na maksa nie podobają, a z kolei są takie, które są rewelacyjne. Ta komedia należy niestety do pierwszej grupy. Okej mamcie są zmęczone, wychodzą chcą się zabawić, zająć sobą, a nagle biedni mężowie, ojcowie zajmują się dziećmi i im to nie wychodzi na maksa  -jedno dziecko ginie i mamuśki, jak bohaterki wkraczają do akcji. Serio? Za bardzo, za dużo i no nie.


Spray - regeneracja w olejku, schwarzkopf gliss kur

21 września 2018


Dzień dobry! Nie będę przedłużać, bo nawet nie ma co opowiadać za bardzo. Ale niedługo na pewno zasypię Was wiadomościami, bo zbliżają się miesiące, w których praktycznie każdy weekend będzie zajęty. I tak aż do listopada, ale wtedy zacznie się już na całego moja przedświąteczna mania, więc będzie i wtedy co robić. Dzisiaj będzie znowu o włosach! Walczę o nie cały czas, tym bardziej po rozjaśnianiu, o którym teraz piszę za każdym razem recenzując produkty do pielęgnacji włosów. Kiedy za drugim razem je rozjaśniłam, potrzebowałam czegoś wow, żeby nie musieć ich znowu obcinać, czegoś co w szybki  w łatwy sposób mi pomoże i czegoś, co będę mogła używać bardzo często. I tak o to znalazłam! Więc zapraszam!:)


 * upiększający olejek do blasku i miękkości *
* regenerująca formuła ze spajającym włókna włosa OMEGAPLEX dla odbudowy włosa od środka, poprzez naprawę uszkodzeń strukturalnych *
* regenerująca formuła z kompleksem TRI-PROTEIN INFUSION napełni Twoje włosy mocą i znacząco zwiększy ich odporność *

Wskazówka: Przed użyciem należy wstrząsnąć. Spryskaj osuszone ręcznikiem lub suche włosy. Nie spłukuj! Należy chronić oczy,a produkty należy chronić przed światłem słonecznym i chłodem.

SCHWARZKOPF, GLISS KUR, FIBER THERAPY
SPAJAJĄCY SPRAY REGENERACJA W OLEJKU

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Magnesium Chloride, Magnesium Citrate, Amodimethicone/ Morpholinomethyl Silsequioxane Copolymer, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyqyaternium-16, Lactic Acid, Parfum, Cetrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Hexyl Salicylate, Trideceth-5, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Cl 19140, Cl 16035, Cl 15985.

SCHWARZKOPF, GLISS KUR, ULTIMATE RESIST
SPRAY REGENERACJA W OLEJKU

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyquaternium-16, Parfum, Lactic Acid, Cetrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Linalool, Benzyl Salicylate, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Citronellol, Cl 19140, Cl 16035, Cl 15985.

Olejki znajdują się w fajnym, poręcznym opakowaniu, które jest mega wygodne w użytkowaniu, nie wypada, ani nie wyślizguje się z rąk. Atomizer również działa bez zarzutu, rozpyla idealną mgiełkę na włosy, która nie przetłuszcza i nie skleja włosów. Oba olejki pachną ładnie. Fioletowa wersja jest bardziej perfumowana, kwiatowa i cięższa, kojarzy mi się z jakimiś fajnymi perfumami, z kolei pomarańczowa ma bardziej słodki i owocowy zapach. Olejki używam na mokre włosy zaraz po umyciu, a także na suche włosy kilka razy dziennie, więc zapach jest wyczuwalny.


Jeżeli chodzi o działanie to nie zauważyłam różnicy między tymi olejkami. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy moje włosy mają odbudowane uszkodzenia strukturalne wewnątrz włosa, bo nie wiem jak miałabym to sprawdzić. Ale to nie jest dla mnie takie ważne. Najważniejsze dla mnie jest to, że włosy są nawilżone, mięciutkie, lśniące, gładkie i miłe w dotyku. Używam namiętnie tych produktów już od jakichś 6 miesięcy i muszę przyznać, że moje włosy są w nienagannym stanie. Końcówki nie są rozdwojone ani zniszczone, ale nie są też zespolone, czy jakoś sztucznie sklejone. Są naprawdę w świetnym stanie i super kondycji. Potwierdza to fakt, że u fryzjera ostatnio muszę jedynie odświeżać końcówki, nie ma potrzeby ich ścinania, ze względu na zniszczenia.
Jedyne co im mogę zarzucić to fakt, że mega ciężko jest mi je znaleźć! Rzadko kiedy są dostępne w Rossmannie, a raz dorwałam je w biedronce. W moim przypadku też są niesamowicie niewydajne, ale ja zużywam jedno opakowanie w 3-4 tygodnie, bo ich nadużywam, więc to jest zrozumiałe.

Znacie te produkty? :)) Dajcie znać, jakimi sposobami Wy ratujecie swoje włosy :)!


Hemp Care suchy olejek do ciała

18 września 2018


Dzień dobry! Mam małe opóźnienia, ale wrzesień rozpieszcza nas pogodą, więc trochę szkoda marnować czas na siedzenie przed komputerem, a dodatkowo ja też wróciłam (w końcu) do działania i mam dużo mniej czasu niż kiedyś, ale i tak na razie dajemy radę i to całkiem nieźle. Działamy, działamy i nie poddajemy się. Ten rok i tak będzie mega intensywny, więc trzeba się nakręcić pozytywnie.
A dzisiaj mam dla Was lejek do ciała od Hemp Care, który ma być suchy.Wiecie, ze ja olejki uwielbiam i nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez olejowania, ale włosów. Nie przepadam za olejowaniem ciała, mimo że ostatnio trochę się łamię i coraz częściej używam olejki w pielęgnacji ciała. Jak myślicie, czy ten olejek ostatecznie zużyję i tak ostatecznie do włosów?

Hemp Care
suchy olejek do ciała


Suchy olejek do ciała Hemp Care zawiera w sobie organiczny włoski olejek konopny, a także olejek migdałowy. Zawarte w jednym olejku nadadzą Twojej skórze promienistości, miękkości i jedwabistości bez pozostawienia tłustej warstwy. Olejek również ma niesamowity zapach, który utrzymuje się długo na skórze. Z kolei, aksamitna konsystencja pozwala na szybkie jej wchłanianie i uczucie przyjemności.
Wolny od PEG, parabenów, olejów mineralnych, SLS, SLES i barwników.

Skład: Caprylic/Capric Triglyceride, Ethylhexyl Palmitate, Decyl Oleate, Parfum, Prunus Amygdalus Dulcis Sweet Almond Oil, Cannabis Sativa Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Coumarin, Eugenol.

Sposób użycia: należy nanieść olejek na całe ciało, po dokładnym osuszeniu i delikatnie wmasować, aby przyspieszyć wchłanianie się.


Olejek znajduje się w kartonowym opakowaniu, które dla mnie jest bardzo eco. Na opakowaniu nie znajdziecie polskich napisów, podobnie jak i na buteleczce. W środku znajduje się ulotka, ale zawiera ona bardzo niewiele informacji na temat tego produktu. Znajdziecie za to informacje na temat wszystkich dostępnych produktów, więc trochę ciężko jest się połapać, ale to nic W końcu od czegoś mamy internet i też można wszystko znaleźć. Sam olejek znajduje się w szklanej buteleczce z pipetą, która nabiera bardzo mało produktu, ale to dobrze, bo wiadomo, że z olejkami łatwo jest przesadzić.

Oleje ma naprawdę delikatną i aksamitną konsystencję. Bardzo fajnie się rozsmarowuje i naprawdę niewielka ilość wystarczy, żeby nałożyć na całe ciało. Skóra od razu staje się gładka i miła w dotyku. Ale największy atut tego olejku to zdecydowanie zapach. To jest tak obłędny zapach, że ja mam momenty, że sama siedzę i się wącham. Taki zapach mogłabym mieć w perfumach i już teraz wiem, że bym je uwielbiała.
I właśnie ten zapach głównie sprawił, że nie mogłam się doczekać aż go użyję na skórę. Włosy olejuję przed myciami, odżywkami i maskami, więc nie ma opcji, żeby zapach się utrzymał, ale na skórze? Zapach naprawdę utrzymuje się długo i pachnie. Dobra, ale najważniejsze: jak działanie?


WŁOSY
Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła go na włosach. I powiem Wam, że tutaj sprawdził się naprawdę fajnie! Ale nie powinno mnie to dziwić,bo moje włosy lubią zarówno olejek konopny, jak i ten migdałowy. Włosy od razu są miękkie, cudowne w dotyku, są sprężyste, elastyczne i sypkie. Nie obciąża w ogóle włosów i ich nie skleja ani nie przetłuszcza. Włosy są naprawdę w fajnym stanie. Aczkolwiek, sama nie uwierzę w to co powiem, ale szkoda mi go używać na włosy.
CIAŁO
Bo na ciało ma rewelacyjny wpływ. O zapachu nie muszę mówić, bo wiecie już, że jest fantastyczny i najpiękniejszy. Olejek mega szybko wchłania się w skórę, tempo ekspresowe, skóra się nie lepi, nie jest tłusta i nie widać, żeby się świeciła, jak czasem po typowym olejku. Ale, skóra jest super aksamitna, gładka i miękka w dotyku. Już po kilku razach da się odczuć, że skóra jest też nawilżona i odżywiona, nie tylko bezpośrednio po zastosowaniu olejku, ale i następnego dnia, czy nawet jeszcze następnego, kiedy zdarzy się pominąć smarowanie ciała. Ja jestem naprawdę zachwycona i wszystko mi pasuje w tym olejku.


Mega się jaram tym olejkiem. I naprawdę jestem zaskoczona tym, że wole go używać do ciała niż do włosów, co nigdy się u mnie nie zdarzało, a t oznacza,że on naprawdę musi być dobry. Nie jestem zwolenniczką takich konsystencji na ciele, ale on się u mnie bardzo sprawdza. Jest super wydajny, bo możemy użyć naprawdę niewielką ilość olejku na skór.O zapachu mogłabym pisać i pisać, bo jest naprawdę przepiękny i obłędny. No i najważniejsze działanie ma też naprawdę dobre, moja skóra jest w genialnym stanie i aż żałuję, że nie miałam tego olejku na wakacjach, kiedy słońce mnie trochę za mocno przygrzało, bo na tą okoliczność na pewno by się nadał; nawilżyłby, odżywił i ukoił. Bardzo polecam!


Let life surprise you!

15 września 2018


Gdyby ktoś rok temu przepowiedziałby mi moją przyszłość i powiedział co najmniej połowę tego wszystkiego, co się wydarzyło, co się zmieniło - nigdy w życiu bym mu nie uwierzyła, wyśmiałabym i powiedziałabym, żeby się stuknął w łeb.
A tu proszę - życie mnie nieźle zaskoczyło.

W ciągu tego roku wydarzyło się tak wiele, że sama czasem w to nie wierzę. Kto by się spodziewał, że dopiero jak się wyprowadzę z Lublina i wrócę do domu, los będzie miał dla mnie parę mocnych kopniaków w tyłek? Kiedy spakowana wracałam do domu miałam plan. Miałam plan, jak będzie wyglądała moja przyszłość, może nie jakoś dokładnie, ale mniej więcej wiedziałam, co gdzie i z kim. Bo w końcu co może się zmienić po ponad 6 latach starań, wiary i trwaniu? Ha. Wystarczył miesiąc, żeby wszystko runęło i rozbiło się na milion kawałków.

Miałam momenty, że nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać, a tak w sumie i tak nie miałam sił na okazywanie jakichkolwiek emocji. Nie wierzyłam w to co się dzieje i nie docierało to do mnie, a i tak myślałam, że jeszcze wszystko wróci do 'normy', a ja muszę być po prostu cierpliwa. Mimo że znajdowałam się przez wiele czasu w beznadziejnej sytuacji, męczyłam się i nie byłam szczęśliwa, a ja i tak chciałam z powrotem tę moją dupowatą 'bezpieczną normę' - śmieszne. Szybko się zorientowałam (albo wmówiłam sobie), że okej, jeśli już się tak dzieje, to to się dzieje po coś. Ja mam z tego wynieść jakąś lekcję i te wszystkie beznadziejne doświadczenia doprowadzą mnie do szczęścia. Ja naprawdę chciałam w to wierzyć, bo w sumie nic innego mi nie zostało.



Ale życie zaskoczyło mnie ponownie, bo okazało się, że miałam rację. Było źle, a nawet najgorzej, ale los mi to wszystko solidnie i cudownie wynagrodził. Ale nie jest aż tak łatwo. Kilka lat życia w stagnacji, i nawet mogłabym to nazwać w marazmie, sprawiło, że się zmieniłam, odsunęłam i zdystansowałam do wszystkiego. Z jednej strony odżyłam, zaczęłam robić rzeczy, na które zawsze miałam ochotę, a nigdy nie było mi po drodze, ale z drugiej strony na nowo muszę się uczyć zachowań, przestawić się na myślenie, które kilka lat temu były dla mnie normą i codziennością. Teraz od nowa nastawiam się na ten pozytywny tryb działania i robienia. Najważniejsze, że teraz jestem maks szczęśliwa i mam najlepsze wsparcie.

Przez ten czas przestałam planować, bo i tak wszystko szlag trafiał. Brałam to, co życie mi oferuje, korzystałam z okazji, wychodziłam ze swoich stref komfortu, robiłam progres i nagle okazało się, że jest zajebiście. Poddałam się temu, co się działo dookoła mnie, nie myśląc, nie wypisując 'za i przeciw', po prostu żyłam sobie w pełni każdego dnia. Okazało się, że to wystarczyło, żeby poznać nowy plan, który został napisany przez nie wiem kogo, przez życie, przez przypadek albo przez przeznaczenie. Wiem, że to nie koniec zmian, nie koniec rozwoju, nauki i nie koniec życia na nowo. Ale teraz to wszystko ma całkiem inne znaczenie i inny sens. Wiem, że teraz te zmiany będą tylko pozytywne, szczęśliwe i wywołujące uśmiech na mojej twarzy. A przede mną największa, najlepsza i najpiękniejsza zmiana, na jaką mogłam się zgodzić... Dokładnie za rok.
Jestem wdzięczna - na maksa.


Wiem, że wpis może być chaotyczny i bezsensu, i trochę nie wiadomo o czym, ale ja wiem i czasem muszę z siebie wyrzucić potok słów. A i nauczyłam się też przez ten rok, że o życiu prywatnym wolę mówić jak najmniej, ale też chcę trochę przemycać rzeczy, którymi się jaram i chce się nimi dzielić. A wiem, że kto wie - ten wie, kto mądry - ten się domyśli o co chodzi, a kogo to nie interesuje - ten i tak pomyśli 'Uoj, ale głupia lala, przestań pitolić'. I don't care!
Ale pamiętajcie! Jakkolwiek jest źle, otwórzcie się na to, co daje Wam los, a gwarantuję Wam, że wynagrodzi Wam wszystkie te mocne kopniaki w tyłek.


dermena haircare, recepta na wypadanie włosów i ich wzmocnienie

13 września 2018


Cześć! Co tam u Was? Czujecie już jesień w powietrzu? Bo ja od dłuższego czasu myślę tylko o tym i cieszę się niesamowicie. Powoli próbuję znowu przerzucić się na tryb szkolny i na razie ciężko mi to wychodzi, ale wiem, że stopniowo wszystko się ogarnie i będę śmigać, i ogarniać coraz więcej rzeczy, mając coraz więcej obowiązków. Nie przedłużając przechodzę od razu do recenzji.


Dzisiaj będzie o ciekawym duecie do pielęgnacji włosów stworzonym przez markę Dermena z serii Repair, hair care. Będzie mowa o szamponie i odżywce, które nie obciążają włosów i jako jedyne na rynku zawierają molekułę Regen7, czyli aktywną substancję pochodzenia witaminowego, a to oznacza że kosmetyki wzmacniają meszek włosowy, poprawiają jego odżywienie, stymulują odrastanie włosów, a także spowalniają proces wypadania włosów. Przy okazji stosując produkty skóra głowy odzyskuje naturalną równowagę. Enjoy!

Dermena, haircare - szampon


* do włosów suchych i zniszczonych,  nadmiernie wypadających * hamuje wypadanie włosów * stymuluje odrastanie włosów * regeneruje i wzmacnia włosy suche i zniszczone * łagodzi podrażnienia skóry głowy *

Szampon dokładnie myje skórę głowy i pielęgnuje włosy. Zawarte w szamponie naturalne polisacharydy wnikają we włosy, odżywiają i odbudowują je od wewnątrz, a także chronią przed wysuszeniem i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Szampon jest intensywną kuracją odżywiającą, wzmacniającą, nawilżającą i regenerującą, poza tym zmniejsza łamliwość włosów i zabezpiecza przed rozdwajaniem się. końcówek. Sprawia, że włosy odzyskują miękkość i blask, wygładza ich powierzchnię, ułatwia rozczesywanie i układanie, a włosy stają się mocniejsze.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cocamidopropyl, Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, PEG-150 Pentaerythrityl, Tetrastearate, PPG-2 Hydroxyethyl Cocamide, Methyl Nacinamide Chloride, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Sodium Chloride, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Lactic Acid, PEG-14M, Silica, Hyrogenated Palm Glycerides Citrate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, BHT, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Stosowanie: najlepsze efekty osiągnie się stosując szampon w standardowym codziennym zabiegu mycia włosów. Szampon należy nanieść na mokre włosy i starannie wmasować do uzyskania piany. Następnie delikatnie spłukać. Szampon może być stosowany w sposób ciągły. Efekty widoczne są zwykle w 3-4 tygodniu codziennego stososowania.

Szampon znajduje się w takim opakowaniu, które mi się mega kojarzy z różnymi, specjalistycznymi produktami, lekami i profesjonalnymi kosmetykami. Ogólnie jest wygodne w użytkowaniu, nie wyślizguje się i zamknięcie jest bardzo solidne. Z opakowania dozuje się idealną ilość produktu, która następnie wmasowujemy w skórę głowy. Konsystencja jest dosyć rzadka i wodnista, jak na szampon, ale nie ma co przesadzać z ilością, niewiele wystarczy do użycia i wtedy też nic nam się nie przeleje przez palce. Zapach jest bardzo specyficzny, ale delikatny, nie pachnie standardowo; ani kwiatowo, owocowo, czy lekowo albo chemicznie, ale jest to charakterystyczny zapach, który nic mi kompletnie nie przypomina, ale nie przeszkadza. Szampon pieni się świetnie i idealnie rozprowadza mi się go na skórze głowy. Nie wiem, czy kiedykolwiek miałam coś takiego i myślę, że jest tak dzięki rzadkiej konsystencji, z łatwością wnika w każde zakamarki, między włosy i dzięki temu super się nim myje skórę włosy, a następnie włosy na długości.
Powiem Wam, że szampon super dokładnie myje włosy, nie plącze ich i nie sprawia, że są szorstkie, jak często się zdarza przy szamponach takich bardziej specjalistycznych. Poza tym, włosy po umyciu są zadziwiająco gładkie, śliskie i miłe w dotyku, a często ten efekt uzyskujemy dopiero za pomocą odżywki. Po tym szamponie, mam naprawdę fajne włosy, co mnie mega cieszy, bo przy mniejszej ilości czasu to jest fajne, że nie będę się bardzo męczyć z układaniem włosów.


Dermena, haircare - odżywka


* do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających * wzmacnia włosy * ułatwia rozczesywanie * odżywia i wzmacnia włosy suche *

Odżywka wzmacnia, odbudowuje ich strukturę keratynową za pomocą połączenia składników odżywczych i wygładzających, chroni przed wolnymi rodnikami i czynnikami zewnętrznymi, zadziała kondycjonujące na włosy, nawilża włosy suche i zniszczone, regeneruje, nadaje im miękkości, gładkości i połysku oraz ułatwia ich rozczesywanie.

Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Cetearyl Alcohol, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Tocopheryl Acetate, Distearoylethyl Dimonium Chloride, Butyrospermum Parkii Butter, Methyl Nacinamide Chloride, Parfum, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methyl Paraben, Propylparaben, Disodium EDTA, BHA, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl, Hydroxyhydrocinnamate Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool. 

Stosowanie: Odżywka może być stosowana codziennie. Po umyciu włosów niewielką ilość odżywki należy nanieść na mokre włosy i równomiernie rozprowadzić na całej ich długości. Pozostawić na włosach przez 5 minut następnie starannie spłukać.

Odżywka znajduje się już w typowym opakowaniu dla produktów do włosów. Trochę mnie myli to, że jest 'większa' od szamponu, bo zazwyczaj jest na odwrót i zdarza się, że właśnie po nią sięgam w pierwszej kolejności, ale wiadomo,że wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Odżywka jest gęsta i dosyć zbita, dzięki czemu dobrze trzyma się włosów i z nich nie spływa. Wygodnie się nakłada ją na włosy i spokojnie można odczekać te 5 minut, żeby mogła w miarę w nie wniknąć.
Po zmyciu włosy są jeszcze bardziej gładkie i miłe w dotyku niż po szamponie. Dodatkowo są bardzo mięsiste i mam wrażenie, że odzywka fajnie uzupełnia ubytki we włosach, dzięki czemu są konkretniejsze. Włosy nie są splątane, są gładkie i śliskie. Czasem żeby wzmocnić działanie maski np. dodaję do niej też odrobinę tej odżywki, bo czuję, że naprawdę fajnie działa na moje włosy; wzmacnia je i odżywia.



Muszę przyznać, że po całej kuracji byłam bardzo zadowolona. Włosy są naprawdę w fajnym stanie, są zdrowe, mięsiste, gładkie, miłe w dotyku i lśniące. Ostatnio, po moim keratynowym prostowaniu, próbuję na nowo wydobyć skręt z moich włosów i cieszy mnie to, że ten duet nie ma wpływu na skręt włosów, a włosy są fajnie puszyste, ale nie spuszone. Pod kątem objętości też jestem mega zadowolona z uzyskanych efektów, bo włosów wydaje się być dużo więcej Poza tym, stały się one mocniejsze i zdrowsze. Widzę, że mniej się niszczą, końcówki nie są rozdwojone, więc muszę przyznać, że szampon, jak i odżywka mają super działanie na moje włosy
Jeżeli chodzi o kwestię wypadania, to zauważyłam niewielką poprawę. Najlepiej jest używać szamponu codziennie, jako, że nie mam takiej potrzeby to myję włosy średnio 3 razy w tygodniu, dlatego u mnie efekty pojawiają się wolniej, ale cieszę się bardzo, że się pojawiają, bo teraz mam włosowy cel i zależy mi na ich ilości, objętości, kondycji i długości. A wiem, że ten duet mi w tym idealnie pomoże.