#18 kinomaniak, czyli ostatnie 6 filmów, które oglądałam

18 stycznia 2018



Dzień dobry! Wiem, że nie wiecie, ale jak coś to mamy już koniec weekendu, na zewnątrz jest na maksa zimno, więc mnie ogólnie ciężko jest teraz wyciągnąć z domu. Część z Was na pewno wie, ale w weekend odbył się nasz Blogokarnawał, moje pierwsze spotkanie, które organizowałam z Asią i Gabi i mimo niedociągnięć bawiłam się świetnie, mega doświadczenia, rewelacyjna zabawa i chcę więcej! Poza tym, z dziewczynami zrobiłyśmy też live na instagramie, przyznać się kto oglądał i ile wstydu sobie narobiłyśmy? haha Relacja ze spotkania pojawi się na pewno w tym tygodniu, a jeżeli jesteście ciekawi, co dostałyśmy od firm, to zapraszam na moje blogowe instastory  (@beautifulduty.pl), tam pokazuje wszystko w ogóle i w szczególe.
A przechodząc do tematyki wpisu, dawno nie było nic o filmach, także zapraszam na kolejne filmy, które obejrzałam kiedyś tam! Zastanawiam się, czy kiedyś nie zrobić jakiegoś tygodnia filmowego, że codziennie będzie pojawiał się taki wpis, bo mam sporo już napisanych i czekają na swoją kolej, a że na bieżąco oglądam kolejne filmy, to one się mnożą w szybkim tempie. Także, dajcie znać!

Królestwo niebieskie (2005) 'Kingdom of heaven' dramat historyczny

Mimo wszystko, nie jestem jakoś fanką filmów historycznych, zawierających w sobie jakiekolwiek elementy walki i po prostu historię. Nie przepadam za nią i nigdy nie umiałam się jej nauczyć, to może właśnie dlatego jakoś te filmy mnie nie przekonują, bo ich nie rozumiem, bo się nie znam ahaha. Ale muszę przyznać, że właśnie ten film polubiłam. Fajnie mi się go oglądało, wciągnęłam się i myślę, że jest idealny na obecną pogodę. Ja polecam, bo rożni się od innych historycznych filmów.

Kac Vegas (2009) 'The Hangover'; Kac Vegas w Bangkoku (2011) 'The Hangover II';
Kac Vegas III (2013) 'The Hangover III' komedia

Też tak macie, że jak filmy są podzielone na serie albo mają różne części, kontynuacje to podoba Wam się najbardziej ta pierwsza część? Dla mnie pierwsza część Kac Vegas była genialna, coś świeżego, coś nowego, coś czego jeszcze nigdy nie widziałam. Fajnie się ogląda, wszystko gra, da się pośmiać - cudo. Druga część była jak dla mnie beznadziejna. Wszystko było tak naciągnięte i jakieś takie nieprzekonujące, że nie mogłam. Z kolei trzecia cześć, była dla mnie znowu czymś lepszym od drugiej, co mi się fajnie oglądało i do czego mogę regularnie wracać. Ale mimo wszystko, to nie jest typ komedii, za którymi przepadam, nie wiem czego ale najebane tańce, hulańce mnie nie bawią aż tak bardzo, ale raz na jakiś czas - spoko.

Dziewczyny z drużyny: 1 'Bring it on' (2000); 2 'Bring it on: Again' (2004); 3 'Bring it on: Or Nothing' (2006);4 Bring it on: In it to Win it' (2007); 'Walcz do końca 'Bring it on: Fight to the Finish' (2009); komedia, sportowy

Tasiemiec w stylu American Pie, komedia, sport, ładne dziewczyny, myślę, że chłopakom może się spodobać, bo zdecydowanie jest na co popatrzeć :D. Zresztą dziewczyny też popatrzeć lubią, można się zainspirować, zmotywować, a ja zawsze chciałam zostać cheerleaderką, jako mała dziewczynka, wiecie latać z pomponami to tym fajniej mi się to oglądało :D. Wiadomo, niektóre części były lepsze, niektóre gorsze, ale podsumowując, fajnie się to ogląda. Na zwykłe popołudnie, kiedy nie ma co robić, przy piwku ze znajomymi - bardzo polecam. Z filmweb'u widzę, że najbardziej podobały mi się część 3 i 4, a z kolei 5 była jakaś taka beznadziejna chyba. Nie pamiętam za bardzo, co się działo konkretnie w której części :D.

Kocha, lubi, szanuje (2011) 'Crazy, Stupid, Love' dramat, komedia, romans

Bardzo, ale to bardzo Wam mogę polecić ten film. Mega komedia, fajni aktorzy, historia, której wydaje mi się, że jeszcze nie było, przynajmniej takiej, bo wiadomo, że niektóre elementy powtarzają się stale. Wiadomo, na początku są dramaty, smutki, następnie szaleństwo na wrotkach, a ostatecznie każdy jest szczęśliwy i zakochany. Ale takie filmy lubię, a takich historii się nie spodziewałam. Lubię zaskakujące i śmieszne wątki, a ten film daje właśnie to. Dlatego bardzo polecam :)!

Jeszcze dłuższe zaręczyny (2012) 'The Five-Year Engagement' komedia romantyczna

Komedia początkowo mnie zachwyciła, bo znowu fabuła w miarę inna niż wszystkie, coś nowego, ciekawego, ale czegoś mi brakowało. Nie wiem. Fajnie się oglądało, co prawda za wiele nie pamiętam, a to też trochę u mnie znaczy, że film nie był zbyt super. Spoko, obejrzeć można, ale dupy nie urywa ;).

Hugo i jego wynalazek (2011) 'Hugo' familijny, fantasy, przygodowy

Pamiętam, jak oglądałam ten film jako dziecko i pamiętałam, że oglądałam kiedyś coś takiego i przez długi czas czaiłam się na ten film, mimo że do końca nie wiedziałam jak się nazywa. I pewnego dnia, trafiłam na niego przez przypadek w telewizji i od tego czasu oglądam go co jakiś czas. Film ma w sobie fantastyczną tajemnicę, dla mnie jest też w pewien sposób magiczny  tak niesamowity i pozytywny, że oglądając go potrafi mnie zaczarować. Zazwyczaj filmy oglądam robiąc tysiąc rzeczy, ale jeżeli chodzi o Hugo, potrafię się wyłączyć i wejść w ten świat Serio, jeżeli ktoś nie zna tego filmu to obejrzyjcie go koniecznie.


Dawajcie znać, co Wy ostatnio oglądaliście, bo wszystkie filmy zapisuję i oglądam :D!
Miłego dnia <3


Bioliq, intensywne serum rewitalizujące

10 stycznia 2018


Dzień dobry! Trochę mnie tu mniej ostatnio, ale już w sobotę nasze Spotkanie Blogerek, więc dlatego jestem cały czas w biegu, w ogarnianiu i dopinaniu wszystkiego na ostatni guzik. W sumie nawet nie wiedziałam, że organizacja takiego spotkania może przynieść mi tyle frajdy, złości, rozczarowań i wszystkich możliwych emocji :D. No cóż, nowe doświadczenie, zawsze się czegoś można nauczyć. Co do spotkań, od dzisiaj ruszyły zapisy na konferencję Meet Beauty, dajcie koniecznie znać w komentarzach czy się zgłaszacie! :)
A dzisiaj zapraszam Was na recenzję:

Bioliq, intensywne serum rewitalizujące


Serum zawiera ekstrakt z kawioru, który jako bogate źródło protein, lipidów, witamin i minerałów, intensywnie stymuluje rewitalizację skóry, aktywnie regeneruje, nawilża i odżywia, dzięki czemu wygląd i kondycja cery jest znacząco poprawiona. Kolejny składnik aktywny wyizolowany z korzeni tarczycy bajkalskiej sprawia, że serum poprawia jędrność oraz elastyczność skóry, a tym samym hamuje starzenie się komórek skóry na drodze enzymatycznej, zwiększając liczbę podziałów komórkowych. Ponadto, serum oddziałuje na metabolizm predipocytów i adipocytów, znacząco modeluje owal twarzy, redukuje podwójny podbródek i wpływa ogólnie na kontur twarzy. Dodatkowo serum wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia przebarwienia i niewielkie plamy.

Skład: Aqua, Glycerin/ Butylene Glycol/ Carbomer/ Polysorbate 20/ Palmitoyl Oligopeptide/ Palmitoyl Tetrapeptide07/ Sodium Lactate, Glycerin/ Coco-Glucoside/ Caprylyl Glycol/ Alcohol/ Glaucine, Propylene Glycol/ Glycein/ Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum/ Caesalpnia Spinosa um, propanediol/ Scutellaria Baicalensis xtract, Glycerin/ Hypoxis Rooperi Rhizome Extract/ Caesalpinia spinosa Gum, Polysorbate 80, Phnoxyethanol/ Ethylhexylglycerin, Propylene Glycol/ Caviar Extracy, Acrylates/ C10-30 Alkyl, Acrylate Crosspolymer, Sodium Hydroxide, Disodium EDtA, Lactic Acid, Parfum.


O marce Bioliq już sporo słyszałam, na szczęście dzięki Drogerium i ich boxu 'Czego pragną kobiety' mam okazję testować produkty, których jakoś nigdy nie było mi po drodze kupić. Tak też w końcu doczekałam się serum, jestem blogerką z 7-letnim stażem i nigdy nie miałam jakoś możliwości stosowania serum, ale na szczęście się udało i dzisiaj mogę się z Wami podzielić moją opinią na jego temat.
Osobiście stosowałam serum na rożne sposoby, czasami na noc, czasem pod wieczór, zazwyczaj pod maseczki i inne mocne kremy albo kiedy chciałam lekko orzeźwić skórę albo pozbyć się napięcia.


Serum znajduje się w szklanej przeźroczystej buteleczce. Wykonana jest z grubego i matowego szkła, przez co jest trochę ciężka, ale bardzo fajnie trzyma się w dłoni. Jest poręczna i naprawdę wygodna. Co najważniejsze mamy pipetę, z której ja uwielbiam korzystać, dużo fajniej nakłada mi się produkt od razu na twarz i potem rozsmarowuje.
Serum pachnie przepięknie; tak wiosennie, świeżo, lekko owocowo, trochę kwiatowo. mam wrażenie, że wszystkie najpiękniejsze możliwe zapachy składają się na to serum. Na mnie działa orzeźwiająco i aż chce mi się powrotu pięknej, słonecznej wiosny. Poza tym, konsystencja jest bardzo wodnista, osobiście spodziewałam się czegoś bardziej oleistego, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Serum jest zarazem bardzo wodniste i naprawdę niewiele wystarczy, żeby nałożyć na twarz, szyję i dekolt. Chwilę się wchłania, ale w tym czasie zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie w łazience, więc nawet lepiej ;).


I teraz działanie. Kiedy stosowałam go tylko na noc, czułam niedosyt. Mimo, że przepięknie mi pachniał to nawilżenie było średnio zaspokajające potrzeby. Ale muszę przyznać, że cudownie działał pod innymi produktami. Nakładałam go pod różne maski i jakieś bardziej nawilżające kremy wtedy czułam, że produkty dużo lepiej działają jakby ze wspomaganiem. Stosuję już dłuższy czas to serum i zauważyłam, że skóra jest bardziej miękka, gładka, nawilżona i odżywiona. Poza tym, też cera została lekko rozjaśniona, więc to fajnie. Nie wiem co z owalem twarzy, podbródkiem i starzeniem się skóry, bo chyba jeszcze nie czas dla mnie żeby to oceniać, ale ogólnie ja jestem zadowolona.

W Internecie można go znaleźć za coś ponad 20zł. A jest niesamowicie wydajny, mi została jeszcze jego połowa, a w sumie zdarza się, że nakładam go nawet parę razy dziennie. Ale na pewno się w niego zaopatrzę latem, kiedy będzie dawał fajne odświeżenie i orzeźwienie skóry.



dermedic krem pod oczy do skóry odwodnionej

04 stycznia 2018


Dobry wieczór! Wieczorową porą, ale jestem! Jestem też i chora, ale powoli walczę i myślę, że powoli powoli jest ze mną coraz lepiej. W końcu coś się dzieje! Nie wiem, jak Wy, ale ja już miałam trochę dość tej przerwy świątecznej, ani korepetycji, żadnych problemów z uczniami, nic tylko jadłam, oglądałam filmy, leżałam i w sumie odpoczęłam, ale ile można! Dlatego wracam. Tym bardziej, że od miesiąca nie było kosmetycznej typowej recenzji, także enjoy!

Dermedic, krem pod oczy


Krem pod oczy marki Dermedic jest zalecany przez dermatologów do skóry odwodnionej, suchej i bardzo suchej. Ma za zadanie zredukować opuchliznę wokół oczu, opóźnić proces starzenia się skóry, uelastycznić oraz wygładzić skórę pod oczami. W składzie znajdziemy kwas hialuronowy oraz wodę termalną, które natychmiast nawilżają naszą skórę; witaminę E oraz olej ze słodkich migdałów (kwas oleinowy i linolowy), które zmiękczają naskórek i wzmacniają lipidową barierę ochronną skóry, a także dermachlorellę, która zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się wody w dolnej powiece, wzmacnia fibroblasty oraz odbudowuje włókna kolagenowe i elastynowe.
Stosujemy go rano i wieczorem, niewielką ilość produktu na dolną powiekę i delikatnie wklepujemy opuszkami palców. 

Skład: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Silica, Titanium Dioxide, Iron Oxides, Glycerin, Sodium Hyaluronate, Betaine, Polyacrylamide, C 13-14 Isoparaffin Laureth-7, Propylene Glycol, Chlorella Culgaris Extract, Cetyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Allantoin, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum.

Kremy pod oczy to są produkty, które uwielbiam testować i jeżeli tylko mam możliwość to zawsze sięgnę po tego typu produkt w jakiejkolwiek akcji testowania albo i nawet sama najczęściej kupuję przeróżne kremy pod oczy.


Krem od Dermedic dostajemy w fajnym kartoniku, w którym znajduje się niewielka poręczna tubka, 15ml. Opakowanie bardzo wygodne, niewielkie, poręczne, fajne na wyjazdy, bo wszędzie się zmieści. Nakrętka też działa bez zarzutu przez cały okres użytkowania. Poza tym, muszę przyznać, że jest bardzo szczelne. Wygodnie również wydobywa się krem na palec, a następnie nakłada pod oczy.

Konsystencja tego kremu jest genialna, krem wydaje się być lekki i troszeczkę żelowaty, taki elastyczny dzięki czemu super nakłada się go właśnie pod oczami, gdzie skóra jest cienka i wymaga jak najdelikatniejszej pielęgnacji. Bardzo mi się podoba efekt lekkiego chłodzenia skóry po nałożeniu. Poza tym, zapach jest bardzo ładny, typowo wiosennym orzeźwiający i mi się kojarzy z ogórkami. Jeżeli lubicie kosmetyki pachnące ogórkami, to będziecie zadowolone.


Najważniejsze, działanie! Krem nawilża skórę pod oczami, sprawia że wygląda promiennie i zdrowo. Mam problem z podkrążonymi oczami i cieniami. Krem naprawdę zdziałał cuda zmniejszając opuchliznę i cienie. Wygładza skórę pod oczami i sprawia, że jest bardziej napięta. Ja jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki udało mi się uzyskać. Bardzo podoba mi się również to, że krem dobrze współdziała z produktami do makijażu. Nic mi się nie roluje, nie waży ani nie utlenia. Wszystko jest w porządku.


15 ml kremu kosztuje około 30zł, a stosuję go już ok. 2 miesiące i wydaje mi się, że  krem powoli się kończy, ale daje mu jeszcze jakieś 2 tygodnie (jak wykończę, na pewno zrobię update). I ja go naprawdę polecam. Ze wszystkim kremów pod oczy, jakie kiedykolwiek używałam, wiem, że do tego będę wracać regularnie. Wszystko mi w nim pasuje, ładnie pachnie, super działa, lekko chłodzi, nawilża i mimo że są tańsze produkty, ja wolę ten ;). Więc polecam!

A jak coś to na blogu pojawiła się również recenzja innego produktu tej marki: Dermedic, łagodne mleczko oczyszczające.


Denko #17 grudzień 2017r.
Cuda i buble

02 stycznia 2018


Pierwsze denko tego roku, a produkty jeszcze z zeszłego. Myślałam, że uda mi się z denkiem wyskoczyć jeszcze w grudniu. Wiecie, żeby zakończyć wszystkie sprawy przed Nowym Rokiem, ale jednak stwierdziłam, że coś mi się nie chce haha. Zdjęcia zrobiłam, śmieci wyrzuciłam, a wpis jest dzisiaj także też nie jest źle. 

Tym razem produktów jest sporo, nie mam pojęcia, jak to się stało, że aż tyle produktów mi się pokończyło w zeszłym miesiącu, ale mega mnie to cieszy, bo i za wiele nie kupowałam, więc zapasy się zmniejszają! A ostatnio ogarniając łazienkę odkryłam kilka szamponów i odżywek, więc to też muszę sukcesywnie kończyć. 


Ziaja, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom - pasta pojawia się już u mnie regularnie. Jest tania, łatwo dostępna, rewelacyjna oczyszcza skórę twarzy i przygotowuje twarz na kolejne kosmetyki. Od kiedy jej używam nie mam praktycznie większych problemów z cerą, więc będę ją stosować cały czas.

Catrica, Liquid Camouflage, korektor w płynie - uwielbiam ten korektor. Wracam do niego cały czas, a w między czasie próbuję testować inne, których ludzie nie wykupują w 3 minuty, ale jeszcze nie trafił mi się żaden korektor, który mogłabym nazwać jego godnym zamiennikiem. Jestem naprawdę genialny, lekki, a zarazem kryjący, idealnie jasny no i tani ;).

Catrice, HD Liquid Coverage, płynny podkład - kolejny produkt, do którego będę wracać regularnie. To dopiero moja pierwsza zużyta buteleczka, po której wróciłam do kiedyś uwielbianego przeze mnie fluidu i nie wiem, jak to możliwe, ale już mi nie odpowiada tak bardzo jak kiedyś. Catrice HD Liquid Camouflage to mój zdecydowany ulubieniec. Świetnie kryje, cudownie wtapia się w moją skórę i sprawia, że nie potrzebuję już dodatkowego pudru, a trzyma się na twarzy cały dzień i dopiero produkty do demakijażu potrafią go ruszyć.

Marion, SPA, złuszczający zabieg do stóp - stosuję je również regularnie co kilka miesięcy, udało mi się przetestować skarpetki złuszczające różnych marek, ale te zdecydowanie wygrywają i dają najlepsze efekty. Super tanie, czasem można je dorwać nawet w Biedronce, więc warto się im przyjrzeć i zawsze mieć w razie w ;).

Dove, głęboko odżywiająca pianka pod prysznic - znacie na pewno te reklamy z szczęśliwymi paniami, które myją się produktami tej marki. Zawsze mi się to podobało, ale nigdy w to nie wierzyłam dopóki sama nie użyłam tej pianki. Czułam się dokładnie, jak te babki, jakbym myła się jakąś lekką chmurką, była najszczęśliwsza na świecie, ładnie pachniała. Rzadko kiedy dodaję cokolwiek pod prysznic w cuda denka, bo wiadomo najważniejsze to się umyć, ale ta pianka jest rewelacyjna i chętnie do niej kiedyś wrócę. Dodatkowo ma pompkę, więc dodatkowo udogodnienie.

byTigi Catlwalk, krem do loków - jak miałam burzę włosów i burzę loków, to ten krem potrafił zdziałać cuda. Przeleżał u mnie długo za długo, bo o nim zapomniałam,ale wspominam go bardzo dobrze. Naprawdę dzięki niemu moje loki były pięknie podkreślone i utrwalone. Aż mi teraz brakuje moich kręconych włosów ;).

Redblocker, płyn micelarny do twarzy - ten płyn micelarny okazał się być bardzo fajnym produktem. Jest tańszy od większości płynów micelarnych, jakie posiadałam, więc tutaj dla niego ogromny plus. Nie podrażnił, nie wysuszył też skóry i nie zrobił mi nic złego. Także ja jestem zadowolona i pewnie jeszcze kiedyś wpadnie mi w łapki.

Venus, pianka do golenia, żurawina - uwielbiam tę piankę za wszystko; za zapach, za konsystencję, za to, że naprawdę ułatwia golenie i jeszcze nie zdarzyło mi się zaciąć, kiedy stosowałam własnie tę piankę. Ja ją polecam, bo jest naprawdę cudowna ;).Nie mogę za bardzo nigdzie znaleźć tej pianki i nie wiem, czy zmienili po prostu jej opakowanie czy co, ale ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, dajcie znać :D.

Schwarzkopf, Glisskur, ekspresowa odżywka regeneracyjna do włosów w sprayu - o tych odżywkach też nie ma co się powtarzać. Używam je na okrągło i będą tu lądować zawsze :D.

Clean&Clear,głęboko oczyszczający tonik - o tym toniku wspominałam Wam również we wpisie na temat mojego demakijażu. Jest dla mnie produktem od zadań specjalnych na większe i tragiczniejsze niedoskonałości. Jako, że rzadko mi się to zdarza i stosuję go punktowo zazwyczaj, to jest dla mnie mega wydajny. Wysusza skórę, więc nie ma co używać regularnie, bo może bardzo wysuszyć skórę, ale dzięki niemu pozbywam się syfów raz dwa, więc mega ;). 


Regenerum, regeneracyjny szampon do włosów - w sumie to powiem Wam, że się z nim polubiłam, ale to nie jest to czego szukam. Był fajny, fajnie oczyszczał skórę głowy i włosy, myślę, że nawet trochę je wzmocnił, ale to w dalszym nie to czego szukam. Wolę szampony lżejsze, a ten miał dosyć ciężką konsystencję.

Kobo, róż - dosyć długo go miałam, ale niestety pokruszył mi się cały i stwierdziłam, że bezsensu go naprawiać, bo już kilka razy z nim walczyłam. Ale kolor był piękny, mocno napigmentowany, dosyć ciemny i trwałość też była w porządku. Tylko szkoda, że się tak łatwo kruszył..

Rimmel, eyeliner w żelu - uwielbiam ten eyeliner, jest idealny i nim potrafię sobie zrobić naprawdę super kreski na obu powiekach. Idealna czerń i za pomocą pędzelka bardzo fajnie można go nałożyć gdzie tylko się chce. Jego największy i jedyny minus to niestety szybkie wysychanie. Nie maluję się za dużo i za często, więc muszę wymieniać go praktycznie w połowie pełnego.

Yves Rocher, mydło w płynie; owoce leśne - mydłem jarałam się na instagramie, jak i całą serią. Mydło, jak mydło, zapach miało w porządku, ale nie był to jakiś bardzo świąteczny zapach, więc będę szukać dalej.

Luksja, kremowy żel pod prysznic - żel jak żel, ładnie pachniał, tani, całkiem wydajny i ogólnie wszystko z nim na plus.

Schwarzkopf, Glisskur, Serum Deep Repair, szampon do włosów - kolejny szampon, który udało mi się wykończyć. Pieni się okropnie, myje i oczyszcza dobrze, ale cudów nie zdziała.

Pantene, odżywka do włosów - kolejny produkt do włosów, jej zapach jest zdecydowanie najlepszy, pięknie pachnie, ale odzywka nie jest zbyt wydajna, ma gęstą konsystencję. W miarę wygładza i odżywia włosy, ale nie jest to niestety długotrwały efekt.

Nivea, lakier do włosów - nie skleja włosów i ich nie obciąża, ładnie pachnie, jest w porządku ale nie jest to jakiś lakier cudowny.

BeBeauty, płatki kosmetyczne - nie mam za dużych wymagań do płatków, te są w porządku i w sumie te kupuję najczęściej, ale nie przeszkadzałoby mi gdybym nagle zaczęła kupować inne.


Pilomax, szampon oczyszczający do włosów - kiedyś, kiedyś uwielbiałam ten szampon i mogłam go stosować wymiennie z moją ulubioną Alterrą. To opakowanie mnie jakoś wkurzało. Nie dość, że zamknięcie się rozwaliło, to cała butelka była jakaś taka niedorobiona, a i musiałam stosować go więcej niż zazwyczaj do zmycia olei. Może trafiło mi się jakieś felerne jednorazowe opakowanie?

La Roche Posay, kojąca i ochronna emulsja nawilżająca - w recenzji pisałam o niej w sumie tak bardziej pozytywnie niż nie, tyle, co przerażała mnie parafina w składzie. W sumie jak zużyłam opakowanie i zabrałam się za inny balsam to widzę że skóra była mimo wszystko wysuszona i teraz wchłania cokolwiek w nią nasmaruje. Emulsja dawała chwilowe ukojenie, ale tylko chwilowe.

Loton, jedwab do włosów - nawet go nie użyłam i w sumie nie wiem czego wsadzam go od razu do bubli, ale wydaje mi się, że gdyby była jakakolwiek szansa, że mi pomoże to bym jednak go użyła. Najpierw wyciągnęłam go z dna szuflad, położyłam na półkę, gdzie przeleżał bardzo długo. i tak o nie mam pojo, ale jakoś ostatnio uciekam od tego typów produktów.

Be Beauty, płatki kosmetyczne - płatki nie podobały mi się ze względu na ich wielkość. Były dwa razy większe niż standardowe płatki, a opakowanie było kilka razy mniejsze, więc ogólnie nie opłacało się za bardzo. Przy demakijażu nie było tragedii, ale kiedy rano chciałam sobie po prostu odświeżyć twarz, to wacik zdecydowanie za duży.


Efektima Instytut, maska peel-off - to moja ulubiona maseczka typu peel-off ever. Pięknie pachnie, super oczyszcza twarz, matowi ją, odświeża i sprawia, że naprawdę wyglądam świeżo i promiennie. Bardzo ją lubię i wracam do niej regularnie.

Bielenda, Carbo detox, maska oczyszczająca do twarzy peel off - bardzo dobrze oczyszcza twarz, nie jest to efekt taki, jak widzimy w internecie, że te wszystkie zanieczyszczenia wychodzą za jednym pociągnięciem, ale mimo wszystko ja jestem zadowolona z rezultatów i mogę Wam ją z czystym sumieniem polecić.


Moje denko tym razem, jak widzicie jest ogromne. W sumie już mi się szykują denka niektórych produktów, ale ciekawe czy styczeń będzie w stanie to przebić ;). Poza tym, podliczyłam sobie wartość tego denka i wyszło mi około 350zł, suma która mnie przeraża, że w sumie na takich pierdołach tyle się uzbierało, a jak sobie pomyślę ile kosmetyków nieotwartych czeka na mnie jeszcze to masakra.

Podsumowanie Blogmas 2017r.

28 grudnia 2017


Jako, że ostatnio byłam tutaj codziennie, chcę trochę odsapnąć od tego blogowego życia i od pisania, mimo że wciągnęłam się na nowo i chce mi się pisać i pisać, to wolę na razie pozwolić odsapnąć ;). Tym bardziej, że i tak wolę korzystać obecnie z wolnego czasu i spędzać go ze znajomymi i z rodziną ;).
Dlatego dzisiaj mam dla Was małe podsumowanie Blogmasów, bo część wpisów może Wam się przydać nie tylko w trakcie świąt. Te filmowe, czy kosmetyczne są aktualne cały czas, więc w dalszym ciągu możecie znaleźć tam coś ciekawego i pomocnego ;).

  • Kinomaniak edycja świąteczna - o świątecznych filmach słów kilka, głównie komedie romantyczne, bo w sumie na święta to tylko takie są, ale znajdziecie tam też fajne seriale i filmy, które ja polecam, które można oglądać cały rok, a w trakcie świąt są po prostu bardziej klimatyczne ;).

  • Ulubieńcy kosmetyczni; pielęgnacja - znajdziecie tutaj produkty, które uwielbiam, które używam cały grudzień, a niektóre nawet dłużej i aż mi smutno, że niektóre z nich się kończą, a wszystkie używałabym z chęcią cały rok, dlatego zapraszam ;).

  • Spędź święta aktywnie - część z Was należy do grona szczęśliwych studentów, uczniów albo osób pracujących na urlopie, że macie właśnie wolne, a do obowiązków wrócicie dopiero w nowym roku. Dlatego tym bardziej spędźcie te końcówkę roku najfajniej, jak to możliwe. Jeżeli lubicie siedzieć na kanapie i oglądać telewizję to w sumie okej, ale jeśli jednak Was nosi to polecam przeczytać parę moich propozycji i ruszyć tyłek! :)

  • Świąteczne zdjęcia z dzieciństwa - zdjęcie z Mikołajem zrobiło furorę na facebooku, w sumie nie dziwię się, bo jest zajebiste haha. Ja się świetnie bawiłam przeglądając zdjęcia i w sumie moja część rodziny również. Jeżeli ktoś chce zobaczyć, jak wyglądała mała Paulinka, która łatwo można było pomylić z chłopczykiem, to zapraszam ;).
  • Co robić w Sylwestra? - Sylwester tuż tuż, jeżeli ktoś nie ma w dalszym ciągu planów to zapraszam do wpisu, może się zainspirujecie i uda Wam się jeszcze coś zrobić, zorganizować albo w fajny sposób spędzić te noc przed telewizorem, odpoczywając ale w dalszym ciągu bawiąc się przednio.

  • Ulubieńcy kosmetyczni; kolorówka - bo ja niektórych kosmetyków kolorowych używam cały rok, a niektóre stosuję od zawsze i prawdopodobnie będę je używać jeszcze dobrych kilka lat ;). Znajdziecie tam i podstawę makijażu, i produkty do brwi, i cienie, i tusze do rzęs i wszystko.
  • Świąteczny MakeUp - nazywa się świąteczny, bo robiony w grudniu popołudniu,a le tak na dobrą sprawę ja się maluję tak cały czas. Możecie sprawdzić, jak sprawiły się kosmetyki z ulubieńców i zaszalałam z kilkoma pomadkami. 

  • Pomysły na prezent - niby pod choinkę, na gwiazdkę, od Mikołaja czy tam dzieciątka, ale nie oszukujmy się, każdy ma urodziny, prezenty dajemy z różnej okazji, a czasem nawet bez okazji, a te rzeczy, które wymieniłam nadają się na prezent na każdą okazję.

  • Świąteczne marzenie - niby świąteczne, ale zdecydowanie na cały rok. Bo ja wymagam od życia i siebie sporo nie tylko w święta, kiedy istnieje magia i wszystko jest takie bardziej możliwe, ale cały rok, więc o marzeniach mówię głośno  wyraźnie, kiedy tylko mam ochotę.
  • Co mnie spotkało w 2017 roku? - bo o marzeniach było, a parę moich marzeń się spełniło w tym toku, więc fajnie robić takie podsumowania, bo początkowo byłam załamana, że ten rok był do dupy, ale jednak okazał się całkiem wporzo.

  • Drogi Mikołaju... - strasznie mi się podoba tekst z wpisu, dlatego o nim przypominam. Myślę, że jest aktualny cały rok i zawsze powinniśmy pamiętać o niektórych rzeczach i sytuacjach.


Pozostałe świąteczne wpisy:
* Świąteczne Q&A - wszystko i nic, co związane ze świętami, trochę o tradycjach, o ulubionych świątecznych potrawach, piosenkach, filmach, jak mówiłam wszystko i nic
* Kalendarze adwentowe - głównie te kosmetyczne, ale udało mi się znaleźć parę jedzeniowych i alkoholowych. Znajdziecie tam kalendarze tańsze i droższe.
* Wysyłamy świąteczne kartki - kartki wysłane i otrzymane, ale znalazłam bardzo fajne strony, skąd kartki można pobrać, wydrukować i wysłać, ewentualnie jeszcze niektóre można pokolorować.
* Zakochaj się w świętach - moje sposoby, żeby odnaleźć w sobie dziecięcą radość spowodowaną Bożym Narodzeniem, żeby zakochać się w światełkach na choince i żeby czuć magię świąt i wierzyć w cuda.
* Przepis na cytrynki w rumie i pierniki - cytrynki można wykorzystywać cały rok, bo sprawdzają się genialne przy herbacie, a ja jeszcze będę robić pierniki na dniach, więc może i komuś jeszcze przepis się przyda.
* Świąteczne tradycje - osobiście nie mogę się doczekać świąt w moim własnym domu, z moją rodziną; dziećmi itd., bo wtedy będzie całkowicie po mojemu, tak jak ja chcę, bo jak jestem za tradycją, tak niektóre świąteczne do mnie nie przemawiają.
* Świąteczne kubki i swetry - nie wierzę, że w tym roku nie sprawiłam sobie żadnego świątecznego swetra, więc zdecydowanie będę musiała coś ogarnąć na przyszły rok, a nawet z nawiązką ;). W tym roku zaszalałam z kubkami i chyba na razie mi wystarczy to co mam.
* Co sprawia, że święta są wyjątkowe? - ten wpis może być trochę uzupełnieniem wcześniejszego Zakochaj się w świętach, bo właśnie te wyjątkowe aspekty świąt pomogą na pewno poczuć na nowo tę magię i radość.
* Świąteczne napoje - czyli o wszystkim co pijemy w grudniu, żeby było cieplej i przyjemniej.
* Christmas Home - jak można udekorować swój dom? Co znajduje się u mnie? A co na pewno będzie się znajdować w moim domu!
* Jak smakują święta.. - o jedzeniu, bo jeść trzeba i jedzenie jest smaczne. W sumie nie przepadam za typowo świątecznym jedzeniem, ale co zrobić. O dziwo zapomniałam we wpisie wymienić mandarynek, które chyba dla każdego są dobrą oznaką świąt.
* Grudniowe przyjemności - czyli jak spędzałam wieczory i jak część tych styczniowych spędzać będę, bo ja lubię jak jest przytulnie i przyjemnie i lubię wchodzić w taki nastrój nawet wiosną.
* Christmas Essentials - kolejny wpis, który może być uzupełnieniem kilku poprzednich. Co koniecznie muszę zrobić w święta? Co koniecznie muszę mieć itd. itp.