Strajk nauczycieli
Dlaczego jestem za?

31 marca 2019


Zazwyczaj nie wchodzę w polityczne tematy, bo ani mnie to za bardzo nie interere ani się na tym nie znam, ale temat nauczycieli i strajku akurat nie jest mi obojętny. Nie tylko dlatego, że po części też jestem nauczycielem, ale mam wielu nauczycieli w rodzinie, więc doskonale zdaję sobie sprawę jak naprawdę wygląda praca nauczyciela i o wielu aspektach ludzie nie mają pojęcia. Jak najbardziej uważam, że zawód nauczyciela w Polsce jest niedoceniany. Kiedyś słowo nauczyciela było święte, a obecnie wszyscy wiemy, jak wygląda sytuacja w polskich szkołach, na ile pozwalają sobie rozpieszczone dzieci i roszczeniowi rodzice. Ale to już zostawię.


DLACZEGO ZAWÓD NAUCZYCIELA JEST WAŻNY?
Dziecko spędza w szkole naprawdę dużo czasu, więc dużo wynosi ze szkoły, też od innych uczniów. I to nauczyciele się nim w tym czasie zajmują, to nauczyciele kształcą, edukują i wychowują nieswoje dzieci. To od nich też zależy, jak dziecko będzie patrzyło na świat, czym będzie się kierować w dorosłym życiu. Nie oszukujmy się, rodzice mają coraz mniej czasu na swoje dzieci, to skąd mają brać przykład? Jest wielu nauczycieli którzy wywarli na mnie wpływ, których słowa pamiętam do dziś i którzy sprawili, że robię to, co robię. Gdybym w podstawówce nie miała świetnej nauczycielki od angielskiego wątpię, żebym chciała go studiować. Dlatego uważam, że nauczyciele to ważny zawód i mają na dzieci ogromny wpływ i odwalają kawał ważnej roboty.
Ciężko jest poradzić sobie ze swoimi dziećmi, a wyobrażacie sobie siedzieć i uczyć czyjeś ? Brać na siebie taką odpowiedzialność? Słuchać wymówek 20 dzieci, pilnować żeby się nie pozabijały, słuchać, kiedy każdy chce czegoś innego, utrzymać spokój w klasie i powtarzać jedno i to samo 200 razy? Ja bym nie dała rady i zdaję sobie z tego sprawę

WOLNE WAKACJE, FERIE I NAUCZYCIEL KOŃCZY PRACĘ O 14 - BULLSHIT
Po pierwsze nauczyciele i tak spędzają część ferii i wakacji w szkole, dyżury, konsultacje, rekrutacja - od tego nie ma ludzi, są nauczyciele, którzy nie mają dwóch miesięcy balangi, jak innym się wydaje. Egzaminy zawodowe odbywają się początkiem wakacji, matury poprawkowe w sierpniu, tak samo, jak i różne poprawki z przedmiotów. Gdzie te wakacje? Poza tym, nauczyciel nie może wziąć sobie urlopu na żądanie, nie ma urlopów, kiedy mu się podoba czy kiedy mu pasuje, chcesz albo potrzebujesz wolne? Bierzesz urlop bezpłatny i trudno - radź sobie, a lekcje, które przepadły? Materiał i tak trzeba nadrobić, a to wiąże się z dodatkową pracą.
Okej, nauczyciel może i kończy pracę wcześniej, ale nie wraca o 13 do domu i leży do rana. Jest jeszcze nauczanie indywidualne. Wiecie ile czasu nauczyciele spędzają po pracy w szkole na wywiadówkach, konferencjach, plenarkach, radach pedagogicznych, które potrafią przeciągać się do wieczora? Potem jeszcze trzeba napisać sprawozdanie. Część nauczycieli uczy w 2-3 szkołach,bo nie ma godzin, więc tych spotkań jest 2-3 razy więcej. A jeszcze przecież sprawdzian sam się nie ułoży, tym bardziej sam się nie sprawdzi. Jeżeli szkoła bierze udział w dodatkowych programach, to kto pisze po nocach wnioski? Nauczyciel nie robi tego w szkole w czasie pracy,  bo wtedy nie ma  na to czasu, często siedzi wieczorami i zamiast spędzać czas z rodziną czy odpoczywać - siedzi nad sprawdzianami, sprawozdaniami, projektami, uzupełnia dziennik i przygotowuje się na kolejne lekcje (tak, nauczyciele nie przychodzą sobie goli i weseli na lekcje, też muszę się przygotować).

Ja w szkole nie pracuję, bo nie chcę, bo się do tego nie nadaję i wiem, że to ciężka robota, duża odpowiedzialność. A poza tym, to wszystko się nie kalkuluje, przekazywanie wiedzy, wychowywanie dzieci, zajmowanie się nimi, poszerzanie horyzontów... i to wszystko za 2-3 tysiące? Nie wierzcie w to, że nauczyciel zarabia 5 koła. A najlepsze jest to, że wystarczy, że urodzisz dziecko, weźmiesz zasiłki, 500+ i inne, i masz więcej niż nauczyciel. Gdzie tu logika? Ja uważam, że każdemu należy się solidne wynagrodzenie za jego ciężką pracę, za kilkanaście lat spędzonych na nauce, szkoleniach, za ciągłe dokształcanie się, a większość kursów i szkoleń nie odbywa się w czasie pracy, jak normalnie, tylko popołudniami i w weekendy. Nauczyciele się cenią i wiedzą, ile są warci, ale w tym kraju nie opłaca się pracować.

NA 500+ PIENIĄDZE SIĘ ZNAJDĄ
Wiecie skąd? Z podwyżek na wszystkim, za zakupy zapłacisz więcej, za paliwo zapłacisz więcej i więcej będą kosztować wszelkie usługi. Ja nie neguje posiadania dzieci, ale chyba nikt sobie nie zdaje sprawy, że te 500+ rząd musi skądś wziąć. Poza tym, fajnie by było, gdyby te pieniądze były rzeczywiście wydawane na dzieci, a chyba każdy zna pokolenie 'madek' robiących dzieci, jak maszyny, bo będzie za co kupić sobie piwko i ciuszki. Gdyby 500+ było dawane w formie bonów na ubrania, na jedzenie, oczywiście z wyłączeniem alkoholu, nie byłoby aż tak kolorowo. A nauczyciel wychowujący te dzieci suma summarum zarabia mniej. Śmieszne!
A teksty, że nauczyciele nie żyją w celibacie i mogą skorzystać z 500+ są obrzydliwe. Serio, trzeba mówić o tym, że nie każdy jest wystarczająco młody na dziecko albo nie może zajść w ciąże z różnych innych powodów? 

Ludzie w swoim miejscu pracy idą do szefa i żądają podwyżki. Lekarze i pielęgniarki odchodzą od łóżek chorych, policjanci biorą urlopy na żądanie i nikogo nie ma w pracy - to jest w porządku i jak najbardziej etyczne. Nauczyciele mają prawo walczyć o swoje, ale kiedy to robią to źle. Rodzice narzekają, bo co zrobić z dziećmi, gdy szkoły są zamknięte. Dziwi mnie ich reakcja na to wszystko. Bo im też powinno chyba zależeć na tym, żeby nauczyciele którym powierzają swoje pociechy byli traktowani sprawiedliwie, mieli motywacje do pracy i byli docenieni. Narzekając na ich postawę, pokazujecie dzieciom, że są mało warci. A jak oni mają ich szanować? Serio, tego mamy uczyć nasze dzieci? Żeby siedzieć cicho? Nie cenić się? Pozwalać, żeby świat traktował nas niepoważnie? Nie walczyć o swoje? Jeśli praca nauczyciela to taki prestiż i duma, to niech i wynagrodzenie będzie prestiżowe i dumne. 

Ciężko wejść w czyjeś buty, wyobrazić sobie z czym wiąże się praca, o której nie mamy zielonego pojęcia. Ja kiedyś tez uważałam, że praca w sklepie odzieżowym to czysta przyjemność, dopóki nie przepracowałam w galerii handlowej ponad rok. Dlatego nie odzywam się na temat innych zawodów. Z boku wszystko wygląda ładnie pięknie, ale jak przyjdzie, co do czego to nagle sytuacja wygląda całkiem inaczej


Daj znać w komentarzach, jakie Ty masz zdanie na ten temat, bo jestem strasznie tego ciekawa, jak wyobrażasz sobie pracę nauczyciela. Uważasz, że nie powinni strajkować albo że im nie wolno i to nieetyczne? Uważasz, że nauczyciele nie powinni narzekać, bo mają zajebiście? To dlaczego nie jesteś nauczycielem?


Dermacol, rozświetlające upiększające perełki!

28 marca 2019


Dzień dobry! Przeraża mnie to, jak ten czas szybko ucieka. Już kończy się marzec, a w sumie wydaje mi się, jakby dopiero co był grudzień i blogmasy (jakoś tak mnie cofnęło trochę daleko). Szok, ale spoko - niech leci jak najszybciej! Pogoda powoli, powoli jest coraz lepsza i coraz fajniejsza. W moim pokoju zagościły ponownie goździki, więc wiosna na całego, ale takie kwiatki zwiastują zazwyczaj nowe zdjęcia, więc koniecznie muszę siąść pewnego dnia i narobić zdjęć kosmetyków i produktów, bo niestety, ale kończą mi się zapasy, więc będzie co robić.
Na pewno to widać, że nie jestem makijażowym guru, ale uwielbiam się malować, uwielbiam efekt przed i po i to, że mimo wszystko w makijażu czuję się lepiej i jestem bardziej pewna siebie. Dlatego też lubię wszelkie nowinki, cuda i produkty, które będą dla mnie trochę wyzwaniem w nakładaniu, tym bardziej jeśli nigdy wcześniej nie miałam z czymś takim do czynienia. A więc dziś - kuleczki rozświetlające od Dermacol!


Dermacol, Illuminating Beauty Powder Pearls
Rozświetlające perełki upiększające


Rozświetlający puder w kulkach zawiera mieszankę perełek w odcieniach różu, które nadadzą cerze złotego blasku, świetlistego, dziewczęcego oraz zdrowego wyglądu. Ponadto poprawiają i pielęgnują skórę. Subtelna nuta zapachowa ukoi zmysły i wprowadzi w dobry nastrój. Do eleganckiego opakowania dołączony jest miękki puszek ułatwiający aplikację. Jest bardzo trwały i wydajny

Skład: Talc, Mica, Isostearyl Neopentanoate, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Methylpropanediol, Caprylyl Glycol, Phenylpropanol, Cyclopentasiloxane, C30-45 Alkyl Cetearyl Dimethicone, Crosspolymer, Polymethyl Methacrylate, Synthetic Fluorphlogopite, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Hydroxycitronellal, Benzyl Benzoate, Cl 77891, Cl 77491, Cl 77492, Cl 77742, Cl 77728, Cl 77007, Cl 15850, Cl 77718.



Jak widzicie kuleczki znajdują się w przepięknym opakowaniu. Są trzy wersje, brązujące i tonizujące, i każda z nich jest dopasowana kolorystycznie do przeznaczenia. Ja mam rozświetlające różowe kuleczki, więc takie samo musi być opakowanie. Jest bardzo wygodne, odkręcane i na szczęście nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby te kuleczki wyleciały i się rozsypały wszędzie. Poza tym, fajne jest to, że słoiczek jest dosyć wysoki, więc to też sprawia, że przy używaniu nic nie wypadnie. Dołączony puszek jest spoko, ale rzadko kiedy z niego korzystam, raczej miziam się pędzlem.
Zapach jest przerewelacjny - mega słodki i owocowy, przenosi mnie od razu w jakieś gorące wakacje - poważnie. Natomiast, kulki są wszystkie mniej więcej jednakowej wielkości, macie różne odcienie różu, beżu i fioletu - mieszanka idealna.


Pigmentacja tych kulek jest tak mocna, że hej! Trzeba uważać, żeby nie zrobić sobie nimi krzywdy, bo spokojnie możecie się wystylizować na laleczkę z okrągłymi różowymi policzkami. Puszek sam łapie kolor, jako że znajduje się cały czas w opakowaniu, więc kiedy chce go użyć to po prostu go biorę, ale efekt nim jest dla mnie dosyć płaski i często używam go w celu dodatkowego rozświetlenia. Natomiast uwielbiam nakładać go pędzlem, delikatnie wkładałam w kuleczki, lekko pomiziam i zawsze strzepuję nadmiar, bo kolor jest na maksa mocny i wtedy delikatnie nakładam na policzki. U mnie perełki spełniają funkcję różu i zarazem rozświetlacza. Odcień jest dosyć różowy - wpadający w fiolet, kojarzy mi się z takim kolorem typowym Lalki Barbie - wiadomo kolor też jest uzależniony od intensywności, ale jest to typowy ładny, dziewczęcy róż.
produkt jest mega trwały, uwielbiam takie produkty, które nie ścierają się przy pierwszej lepszej okazji, a z różami zazwyczaj mam ten problem. Przy tym, nic nie muszę poprawiać w ciągu dnia, a policzki są super delikatnie zaróżowione i rozświetlone.
A poniższe zdjęcie nie została w żaden sposób podrasowane w programach.



Nie muszę chyba wspominać, że perełki są wydajne. Myślę, że będę ich używać i używać, dobrze, że termin przydatności to 30 miesięcy od otwarcia, bo myślę, że to i tak za mało, żeby je zużyć, ale zobaczymy. I to jest kolejny genialny produkt marki Dermacol, który idealnie dopełnia makijaż i nawet taki laik makijażowy, jak ja potrafi się nimi pomalować bez problemu. Metodą prób i błędów i każdy dojdzie do perfekcji, a efekt jest przepiękny i idealny na nadchodzącą wiosnę.


Tipli.pl, czyli jak wydawać żeby zaoszczędzić

25 marca 2019


Przed każdymi zakupami szukam jakichś kodów rabatowych, zajmuje mi to kilka minut, a zazwyczaj udaje mi się znaleźć. Też tak robicie? Mam zamiar coś kupić, a nagle okazuje się, że wydam mniej - to cieszy. Aczkolwiek, ostatnio zauważyłam, że takich kodów jest jakoś mniej, ale z pomocą przychodzi ostatni fenomen, czyli cashback Tipli.pl! Nie musicie czekać na promocje, na jakąś akcję rabatową, robicie zakupy kiedy chcecie, a mimo to zawsze oszczędzacie - ekstra!


Oferta zakupów na cashbackach jest mega szeroka; od kosmetyków i ubrań, przez dekoracje i rzeczy do domu, po usługi i części samochodowe - dosłownie wszystko. Znajduje się tam też sporo popularnych sklepów, z których na pewno korzystacie. Bo kto nie robi zakupów na allegro? Żałuję, że nie odkryłam tego wcześniej. Tyle zakupów ile poczyniłam w ostatnim czasie, że fajnie byłoby zapłacić mniej. Jak pomyślimy o różnych świętach, z okazji których coś kupujemy, urodziny, święta Bożego Narodzenia, rocznice - to naprawdę warto zainteresować się tym wcześniej. Poza tym, na na stronie znajdziecie również kody rabatowe, jak i gazetki reklamowe - wszystko w jednym miejscu.

Muszę się przyznać, że już próbowałam różnych cashbacków, ale zawsze o nich zapominałam i jak przychodziło, co do czego to było za późno na jakikolwiek zwrot. Na szczęście Tipli.pl ma wtyczkę do przeglądarki! Wystarczy ją zainstalować i od razu wiecie, że czeka na Was zwrot. Nie musicie wchodzić na stronę, robicie normalnie zakupy, jak zawsze w ulubionym przez Was miejscu, a przeglądarka wyśle do Was powiadomienie: 'Hej, hej, hej! Hajs' - i to się sprawdza - dla mnie rewelacja! Poza tym, powiadomienie nie jest ogromne, nachalne ani w żaden sposób przeszkadzające, więc nic nie będzie was irytować ;)


Znacie cashbacki? Robiliście już jakieś zakupy i otrzymywaliście zwroty? Najfajniejszy w tym jest to, że nie ponosicie żadnych kosztów związanych z rejestracją, która jest banalnie prosta, a spróbować nie zaszkodzi, jeśli się uda to przecież genialna sprawa!


Garnier Fructis, owocowe maski do włosów
odżywienie, wygładzenie i regeneracja

22 marca 2019


Dzień dobry! Jak samopoczucia? Dopiero teraz zauważyłam, że czas leci nieubłaganie, a ja co chwilę piszę, że kolejny piątek, czy sobota przed nami i jakie macie plany na weekend. Nim się nie obejrzę, a obudzę się pewnie w lipcu i będą błogie wakacje. No i fajnie! Potrzeba mi słońca, potrzeba mi ciepła, potrzeba mi takiego jakiegoś fajnego relaksu i szalonych pomysłów. Właśnie tak działa na mnie wiosna, że mi się chce i czas wrócić na właściwe działające tory.
A dzisiaj będzie recenzja kultowych masek do włosów, hair food, które można przez pomyłkę zjeść, bo ich zapachy są jedyne w swoim rodzaju i gwarantuję Wam, że jak tylko je powąchacie to poczujecie dokładnie to samo!

GARNIER FRUCTIS HAIR FOOD


* wegańska formuła * formuła w 96% biodegradowalna * testowana dermatologicznie *olejki roślinne *bez silikonów - dla naturalnej lekkości włosów * 98% pochodzenia naturalnego *

3 sposoby użycia:
Jako odżywkę: nanieś na mokre włosy, aby je wygładzić i ułatwić ich rozczesywanie, bez obciążenia.
Jako maskę: nanieś na mokre włosy, pozostaw na 3 minuty i dokładnie spłucz, aby intensywnie odżywić i wygładzić niesforne włosy.
Jako pielęgnację bez spłukiwania: nanieś niewielką ilość produktu na mokre lub suche włosy, aby je wygładzić i ograniczyć ich puszenie.


Wszystkie trzy maski znajdują się w takim samych opakowaniach, słoiczkach, odkręcanych od góry. Nie lubię takich opakowań i grzebać palcami w jakichkolwiek kosmetykach, ale maski to maski, tutaj mogę to przeżyć. Poza tym, opakowania są bardzo fajne, wygodne, dobrze się je odkręca i zakręca nawet przy mokrych dłoniach. Wszystko mi tutaj gra. Składy są też bardziej rozpisane, wiemy jaki składnik jest jaki i jakiego pochodzenia, więc też fajna opcja. Jak widzicie konsystencja masek jest bardzo gęsta, zbita i taka na maksa treściwa, dla mnie bomba, bo idealnie wnika wgłąb włosa.
Wszystkie maski mają właściwości nawilżające, odżywiające i ujarzmiające włosy. Pachną wspaniale,  nie ma opcji żeby przetłuściły czy obciążały wasze włosy. Co prawda nie stosowałam ich na suche włosy, bez spłukiwania, bo trochę się bałam, ale jako maska i odżywka - rewelacja! Różnią się od siebie głównie zapachem, niektórymi składnikami i przeznaczeniem, ale ja uwielbiam wszystkie trzy.
Maski są też hiper wydajne, wiadomo jedne używam częściej drugie rzadziej, ale ogólnie w mojej łazience już leżą na pewno z 2 miesiące i jeszcze sobie cześć z nich poleży. Ich dostępność też jest całkiem spoko, znajdziecie je praktycznie w każdej drogerii i niektórych supermarketach, cenowo jest różnie, do 30 zł, ale na jakiejś dobrej promocji spokojnie kupicie je za około 15zł.
A i jest jeszcze jedna wersja Goji Hair Food - maska nadająca blask do włosów koloryzowanych. A przechodząc do szczegółów na temat poszczególnych masek.

GARNIER FRUCTIS, PAPAYA HAIR FOOD
regenerująca maska do włosów zniszczonych

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Carica Papaya Fruit Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Glycine Soja Oil / Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil, Coco-Caprylate / Caprate, Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylic / Capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Potassium Sorbate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Geraniol, Limonene, Parfum.

Maska pachnie mi poziomkami i truskawkami. Albo tak pachnie papaja, a ja tego po prostu nie wiem. Maska jest tak samo gęsta, wnika we włosy i nie spływa z nich.
Włosy po użyciu tej maski są na prawdę gładkie, miękkie i odżywione. Nie jest to moja ulubiona maska z całej trójki, ale używałam jej często i moja siostra też i też jest zadowolona. Więc wydaje mi się, że maska jest idealnie uniwersalna i przyda się każdemu.


GARNIER FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD
odżywcza maska do włosów bardzo suchych

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine,  Butyrospermum Parkii Butter / Shea Butter, Olea Europaea Oil / Olive Fruit Oil, Musa Paradisiaca Fruit Juice, Banana Fruit Juice, Glycine Soja Oil / Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Rosemary Leaf Extract, Coco-Caprylate / Caprate, Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Persea Gratissima Oil / Avocado Oil, Lactic Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Eugenol, Cumarin, Benzyl Alcohol, Parfum.

Bananowa wersja jest zdecydowanie moją ulubioną, uwielbiam banany i uwielbiam wszystko, co bananowe. Zapach jest dosłownie taki, jak powinien być - mega czarujący, uzależniający i no uwielbiam. Maska jest tak samo gęsta, treściwa, jak pozostałe.
Moje włosy tez najbardziej się lubią z tą maską. Są idealnie miękkie, gładkie, końcówki wyglądają mega treściwie, nie są poszczerbione, a włosy nie odstają, tylko wszystkie ładnie ze sobą współgrają i są hiper lejące. Dla mnie sztos, bo i włosy mi się genialnie po niej kręcą! Zapach utrzymuje się w łazience, na włosach niestety nie, ale i tak możemy się naniuchać.

GARNIER FRUCTIS, MACADAMIA HAIR FOOD
wygładzająca maska do włosów suchych i niesfornych

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Glycine Soja Oil / Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil, Simmndsia Chinensis Seed Oil / Jojoba Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil / Sweet Almond Oil, Coco-Caprylate / Caprate, Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Geraniol, Cumarin, Limonene, Citral, Citronellol, Benzyl Alcohol, Benzyl Cinnamate, Benzyl Salicylate, Parfum.

Tak maska też pachnie przerewelacyjnie, przez olejkowy zapach masła shea i innych olejków przebija się słodki i owocowy zapach, który jest tak wyrazisty, że cała kompozycja dla mnie jest genialna, bardzo energetyzująca i pobudzająca.
Maska ma identyczne właściwości, jak powyższe dwie; też fajnie wnika we włosy, odżywia, nawilża i regeneruje je. Lubię jej używać głównie wtedy, kiedy nie mam zamiaru zostawiać kręconych włosów, bo fajnie ujarzmia i wygładza włosy. Nic nie sterczy, nie odstaje, nie puszy się i wszystko fajnie się trzyma. Włosy są sypkie, lejące i wyglądają idealnie zdrowo, końcówki są w stanie genialnym, więc ja jestem zadowolona.

update [07.11.2019r.]

GARNIER FRUCTIS, ALOE HAIR FOOD
maska do włosów normalnych i suchych

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropylmyristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycine Soja Oil (Soybean Oil), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Helianthus Annuus Seed Oil (Sunflower Seed Oil), Vitis Vinifera Fruit Extract (Grape Fruit Extract), Cocos Nucifera Oil (Coconut Oil), Sodium Hydroxide, Coco-Caprylate/Caprate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Linalool, Geraniol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Parfum/Fragrance.

Update, ale jaki cudowny! Jak kupowałam pozostałe maski Hair Food, tej jakoś nie mogłam znaleźć, a moje włosy przecież kochają aloes i o dziwo olej kokosowy, no to jak to tak! I tak niedawno, trafiłam na nią i to jeszcze na promocji, to wzięłam i się zakochałam! Zapach ma cudowny, Bardzo świeży i trochę owocowy, ale i bardzo intensywny, co mi nie przeszkadza, bo zapach jest po prostu cudowny! Konsystencja jest tak samo gęsta i treściwa, jak w przypadku pozostałych wersji maski.
A działanie jest zdecydowanie najlepsze! To moja ulubiona maska z całej czwórki i na pewno będę ją mieć regularnie u siebie w łazience. Moje włosy po tej masce odżywają, kręcą się, jak szalone, są miękkie, połyskują, są milusie w dotyku i maska naprawdę cudownie na nie działa. Naprawdę jest genialna, a ja nie potrafię przestać się nią zachwycać. Super regeneruje włosy i daje im odetchnąć, tym bardziej, że ja ostatnio coraz częściej je prostuję i wiem, że robię źle, także cieszę się, że maska je ratuje ;). I nadaje się na każdą okazję, i kiedy zostawiam kręcone włosy i kiedy mam ochotę je wyprostować, więc sztos! Zdecydowanie ulubieniec i bardzo polecam!
Na instagramie wrzucałam zdjęcia na instastory, więc zapraszam do bycia tam na bieżąco.

Znacie je?


#35 kinomaniak, czyli ostatnie filmy, jakie oglądałam

19 marca 2019



Hej, hej ! Co tam, jak tam? Mam nadzieję, że wszystko w porządku i wiosna Was rozpieszcza. Miał być dzisiaj trochę inny wpis, ale w sumie jakoś tak nie miałam ostatnio weny na kosmetyczne wpisy, więc stwierdziłam, że będzie coś innego. Co prawda, liczę n to, że pogoda będzie tak idealna że nie będzie czasu na oglądanie filmów,ale mimo wszystko deszczowe popołudnia i wieczory jeszcze się trafiają, więc idealnie: zaszyć się w koc i włączyć jakiś film! No to go!

303. Bitwa o Anglię (2018) 'Hurricane: Squadron 303' dramat, wojenny

Mimo że z historią jest mi bardzo nie po drodze, to uwielbiam oglądać filmy historyczne i dokumenty. Wiadomo, że nie zawsze informacje z filmów mogą być wiarygodne, ale i tak ogólny zarys tego, co się działo jakoś łatwiej przyswajam z takich rzeczy. Jeśli chodzi o ten film, to jest to angielska wersja, nie mylcie z polską produkcją. Ale ja byłam naprawdę zadowolona i przejęta. Świetni aktorzy, historie poboczne, muzyka i wszystko. Nie tylko wątek historyczny jest rozwinięty. Ale to trzeba zobaczyć samemu.

Vaiana: Skarb oceanu (2016) 'Moana' animacja, familijny, przygodowy

Bajki oglądam i doskonale o tym wiecie - nawet je uwielbiam. Ale nie wszystkie bajki mi się podobają. Niektóre są po prostu powtórzeniem i połączeniem tysiąca innych bajek. I właśnie ta bajka Vaiana jest dokładnie taka. Nie podobała mi się totalnie, bardzo wtórne i mega nieciekawe, nudne no nie, serio drama. 

Szofer do usług (2016) 'Amateur Nght' komedia

Aktor z American Pie, więc jakiś tam sentyment się ma i film czakiem przyjemnie się ogląda, ale nie jest on wysokich lotów, nie szaleję za nim i nie wspominam go. Teraz jak piszę kinomaniaka to dopiero sobie przypomniałam, że faktycznie coś takiego oglądałam, ale szału nie ma. Biedny facet, farfocelek, który musi jakoś utrzymać rodzinę, nagle staje się powiedzmy alfonsem. Fajny film na spędzenie wieczoru, trochę się pośmiejecie, ale jeżeli nie lubicie takich żartów i wasze poczucie humoru odbiega od tematu seksu, to pewnie przez większość czasu będziecie zażenowani. Dużo prostytutek, alkoholu, narkotyków, a to wiąże się z innymi niezbyt ładnymi scenami ,a nie każdy to lubi.

Evan Wszechmogący (2007) 'Evan Almighty' fantasy, komedia

Film 'stary, jak świat', ale jaki genialny! Mimo wszystko te stare filmy mają coś w sobie, są niepowtarzalne, zabawne, niosą za sobą jakąś ważną lekcję i dobrze się je ogląda. Myślę, że każdy z Was kojarzy ten film (jeśli nie to koniecznie obejrzyjcie), a poza tym sam aktor Steve Carrell mnie rozbraja swoją mimiką,  gestykulacją i sposobem grania dodatkowo jego głos i wszystko łączy mi się w cudowną całość. Historia z motywem religijnym, ale pokazuje też inną wartość, która jest ponad wszystko: rodzina jest najważniejsza i od niej zawsze dostaniesz wsparcie, nawet przy najbardziej absurdalnych pomysłach. Dla mnie film bomba.

Milczące miasto (2012) 'Silent city' dramat, fantasy

Na ten film trafiłam jakoś rzez przypadek w necie. Szukałam chyba czegoś innego, a trafiłam na to i na początku byłam w szoku. Nie wiedziałam co chodzi - film jest creepy i przerażający, utrzymany w przedziwnym klimacie. Pojawia się dziewczyna w obcym, azjatyckim miejscu i chce pracować w gastronomii, kroi ryby prawie przez cały film i symbolika ryby też przewija się przez cały film. I w sumie chyba nadal nie wiem o co chodzi w tym filmie i jakoś do mnie nie przemówił, ale mimo wszystko oglądałam go jak zaczarowana, bo był na tyle dziwny i tajemniczy, że aż mnie przyciągnął. Ale chyba nie znajdzie z wielu fanów, więc raczej go nie szukajcie.

Kate i Leopold (2001) fantasy, komedia romantyczna

Wiecie, co jest ciekawe? Że mogą być takie osoby, których jeszcze nie było na świecie jak powstawał ten film. A ja uwielbiam takie historie, uwielbiam romantyczne historie, które są totalnie niemożliwe w realnym świecie. Uwielbiam filmy, w których miłość pokonuje wszystko, a nawet niemożliwe staje się możliwe. Nie często miesza się teraźniejszość z bardzo dawną przeszłością. Więc jeśli nie lubicie takich naciąganych historii to uważajcie. A Meg Ryan tez się świetnie nadaje do takich filmów i uwielbiam filmy z nią!


Dajcie mi koniecznie znać,co ostatnio oglądaliście! Na pewno wkrótce obejrzę wszystkie ;).