Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demakijaż twarzy. Pokaż wszystkie posty

Vichy Purete Thermale
preparat do demakijażu 3w1

28 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Jak znosicie te upały? Dajecie radę? Macie basen rozłożony? A może od wczoraj wylegujecie się po prostu gdzieś nad wodą i się chłodzicie? Powiem Wam, że gdyby nie to, że basen nam przyszedł w piątek to ja nie wiem, co my byśmy zrobili. Byłoby bardzo ciężko przetrwać te upały, a tak to siedzimy w domu, kto chce to się może schować w domu, nie ma problemu z obiadem, toaleta, kolejkami i tłokiem ludzi - uwielbiam to!
A tak, jak uwielbiam nasz nowy basen, tak samo uwielbiam produkty, które ekspresowo oczyszczają buzię, które robią demakijaż w sekundę i które sprawiają, że nie muszę używać miliona wacików i mogę to zrobić elegancko pod prysznic. No i właśnie dlatego przyszedł czas na Vichy i jego preparat do demakijażu!


Vichy Purete Thermale - One Step Cleanser
preparat do demakijażu 3w1




Vichy i ten preparat do demakijażu nazywa się trochę tajemniczo, trochę tak jakbyśmy mieli do czynienia z jakimś specjalistycznym produktem, ale opakowanie mamy standardowe, dość proste. Tubka, która stoi na głowie ułatwia dozowanie kosmetyku, mamy na niej najważniejsze informacje, chociaż w celu poszukania konkretów w języku polskim polecam zdecydowanie Internet. Aczkolwiek opakowanie jest dość smukłe, wygodne i zajmuje niewiele miejsca, więc jest super na wyjazdy, Zamknięcie jest na zatrzask, jest dość solidne, nie otwiera się samo i nie nabiera wody,
Konsystencja tego preparatu jest, jak mleczko, czyli kremowy, ale rzadszy kosmetyk, który może ale nie musi się przelewać i wylewać, ale warto uważać i pilnować. Zapach jest bardzo delikatny, ale dość kosmetyczny.



Ja stosuję ten preparat bezpośrednio na skórę, jest to zdecydowanie moja ulubiona forma demakijażu, bez wacików, woda pod prysznicem - szybko i konkretnie możemy zmyć makijaż, to jest coś co ja bardzo lubię.
Tutaj robię zawsze tak samo, chociaż nie powiem używam tego produktu głównie na wyjazdach, dzięki mniejszej pojemności i bardziej ergonomicznemu upakowaniu. I tutaj produkt zdecydowanie spełnia moje oczekiwania, ale ze względu na to, że jest to bardzo konsystencja przypominająca mleczko do demakijażu, nie obejdzie się tutaj bez dodatkowego oczyszczenia lub użycia jednak wacików. Ale ja i tak lubię dwuetapowe oczyszczanie, więc zdecydowanie lepiej się czuję, jak po użyciu zastosuję dodatkowy żel lub peeling do twarzy. Preparat ogólnie makijaż usuwa, musimy pamiętać o drugim produkcie do oczyszczenia mleczka i będzie w porządku. Cały makijaż zmyty, bez żadnych resztek.



Aczkolwiek nie jest to zdecydowanie moja ulubiona forma demakijażu, dlatego też w podróże zawsze zabieram ze sobą płyn micelarny, jak i dodatkowe żele i peelingi, żeby właśnie jakoś wesprzeć ten preparat. Bardzo lubię demakijaż pod prysznic, więc robię to nawet wtedy, kiedy początkowo mogę rozmazać wszystko, a potem zmyję to czymś innym. Grunt, że mam wygodę. Makijaż ostatecznie jest zmyty, a buzia dokładnie oczyszczona, co też jest super ważne!


Zdecydowanie wolę szybsze rozwiązania, to mleczko jest przyjemnym produktem na wyjazdy, które mogę użyć albo bezpośrednio na twarz albo na wacik i zrobić demakijaż tradycyjnie. Nie należy do moich ulubieńców, ale na pewno są osoby, które preferują ten sposób na demakijaż, dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Dermedic Melumin rozjaśniająca emulsja micelarna

26 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Czy Wy się już szykujecie na te upały? U nas woda w basenie się grzeje, mam nadzieję, że nagrzeje się na tyle, że będzie przyjemnie w weekend się w niej schłodzić, ale naprawdę ten upał już daje ni się we znaki, mam wrażenie, że już mój mózg słabiej działa i nie kontaktuje tak, jak powinien. Ale zobaczymy, co będzie w poniedziałek, wtorek czy wtedy będę jeszcze świadoma tego, co się dzieje dookoła mnie.
Ale dzisiaj ja bym Wam chciała pokazać moje ostatnie odkrycie, Dermedic - emulsja micelarna, która służy do oczyszczania, jak i demakijażu twarzy. A takie cuda są tylko i wyłącznie w boxach Pure Beauty. Taki produkt teraz w te upały jest naprawdę super przydatny, bez użycia wody ma za zadanie nam oczyścić twarz całkowicie, więc sprawdźmy to!


Dermedic Melumin
rozjaśniająca emulsja micelarna





Emulsja micelarna znajduje się w tubce, jest to niestandardowe opakowanie, jak na produkty do demakijażu, więc już na tym etapie początkowym mamy coś nowego i innego. Tubka stoi na głowie, więc całkowicie nie ma problemu z wydobywaniem produktu z opakowania. Opakowanie zamykane jest na zatrzask, nie otwiera się samo, a i nie zbiera wody w tym zamknięciu, więc wszystko tutaj jest w porządku. Na opakowaniu mamy najważniejsze informacje, 
Konsystencja tej emulsji jest intrygująca, nie jest wodnista, nie jest też mocno żelowa czy kremowa, czy oleista, jest raczej rzadka, ale też i trochę zbita ta konsystencja, ale w dalszym ciągu trzeba uważać. Stosujmy mniejszą ilość produktu niż większą, bo większa ilość może nam po prostu spłynąć z dłoni. 



Przejdźmy do najważniejszego i do najciekawszego zarazem. Ta emulsja jest turbo skuteczna, ja jestem w szoku. Pod prysznicem zmywa makijaż w sekundę, nie ma sensu stosować wodę, nie współpracuje w ogóle z moją gąbeczką do demakijażu, której tak naprawdę nie ma nawet sensu użyć, bo makijaż już po nałożeniu tej emulsji jest po prostu zmyty. Ja jestem w szoku, pod wrażeniem i w ogóle wow. Jak to jest możliwe?
Biorę emulsję na dłoń i rozcieram po twarzy i momentalnie cały makijaż się rozpuszcza, nie mają znaczenia tutaj cienie, wodoodporne tusze, konturowanie, mocne czy lżejsze podkłady - makijaż jest po prostu zmyty, dacie wiarę? Dajcie, bo naprawdę jest to moje odkrycie. Mam wrażenie, że ta emulsja jest świetna teraz na wakacjach, kiedy np. po pracy czy jakimś evencie my chcemy zmyć makijaż po powrocie do domu, ale nie chcemy za bardzo się ciapać. Wszystko się zmyje, od początku do końca.
Nie podrażnia i nie uczula, co też jest super przy produktach nakładanych na oczy.



Dla mnie to jest naprawdę hit. Ta emulsja micelarna zdecydowanie zrobiła to, co miała zrobić, jest hiper skuteczna! Świetnie zmywa każdy makijaż, a co najważniejsze domywa wszystko bez wyjątku. Nie ma żadnych resztek tuszu do rzęs, nie ma nic na twarzy! Ja byłam w szoku, emulsja świetnie domywa makijaż, oczyszcza buzię i przy okazji pielęgnuje skórę. Bo skóra po użyciu nie jest ściągnięta, nie jest wysuszona czy podrażniona. A powiedziałabym nawet, że jest ładnie nawilżona i wypielęgnowana. Zdecydowanie jest to mój kosmetyk na wieczór, który zmyje wszystko z twarzy po całym dniu i przygotowuje skórę do pielęgnacji wieczornej. Bomba!


Nic dodać nic ująć, to jest naprawde świetny produkt!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Vianek płyn micelarny z kwasem salicylowym

12 lutego 2026


Dzień dobry! Co u Was słychać? Jak tam ostatki, jakie macie plany? No i nie zapominajmy o Walentynkach ! Robicie coś fajnego? Dawajcie koniecznie znać. My ten weekend mamy zajęty cały, od początku do końca i już mnie to przeraża, ale przyszły tydzień będzie trochę spokojniejszy, więc nastawiam się na moce nadrabianie, ogarnianie i przygotowanie do ferii, jak i do wiosny! Bo w końcu musi się zrobić ciepło i wyjść ładne słoneczko, prawda?
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować płyn micelarny, który już samym swoim designem pięknie rzuca się w oczy, że aż ciężko oderwać ten wzrok. Jest to płyn micelarny marki Vianek! Co prawda ja preferuję szybki demakijaż pod prysznicem bez użycia wacików, ale taki płyn micelarny zawsze wolę mieć pod ręką i jak widać zużywam je - więc enjoy!


Vianek płyn micelarny
z kwasem salicylowym





Płyn micelarny znajduje się w dużej butelce, mamy tutaj aż 400ml, co u mnie sprawia, że jest bardzo wydajny. Piękny design, o którym już wspominałam, te kolory, wygląda jak kule do kąpieli w gorącej wodzie, jest zdecydowanie na czym zawiesić oko! Mamy zamknięcie na zatrzask, które działa bez zarzutu, nie zacina się, nie psuje i nie ma problemu z wylewaniem się, kiedy bierzemy płyn ze sobą na wycieczki w kosmetyczce.
Płyn micelarny ma typową wodnistą konsystencję, nie ma tutaj nic tłustego, oleistego, ale pachnie bardzo ładnie i przyjemnie.



Tak, jak wspominałam - jestem fanką demakijażu pod prysznicem, czymś co nie wymaga ode mnie użycia wacików, ale... Ale uważam, że płyn micelarny zawsze warto mieć pod ręką, ja też używam go codziennie rano do oczyszczania i do odświeżania cery po nocy, jak i czasem zdarzało mi się zmywać nim makijaż, więc w sumie sporo mogę o nim powiedzieć!
Płyn micelarny świetnie radzi sobie z oczyszczaniem twarzy rano po nocy. Bardzo fajnie oczyszcza z sebum, z kurzu itd, ale też fajnie ją odświeża, pobudzą i jakoś tak rozjaśnia. Twarzy wygląda dużo lepiej i można nakładać kolejne produkty pielęgnacyjne. 
Super też sobie radzi z demakijażem, bardzo fajnie i sprawnie domywa wszystko, wacik nasączony płynem micelarnym idealnie wyłapuje cały makijaż z twarzy, również z różnych zakamarków, zmarszczek czy wgłębień. Świetnie zmywa tusz do rzęs nie powodując pieczenia oczu, łzawienia czy swędzenia. Działa bardzo skutecznie i dość szybko, wiadomo nie jest to tak szybko, jak pod prysznicem i jednak parę wacików trzeba zrobić, ale najważniejsze, że jest to bardzo skutecznie. 


Ja jestem bardzo zadowolona z tego płynu micelarnego, na maksa podoba mi się jego wygląd, dobrane kolory i wszystko sprawia, że mogę się w niego wpatrywać cały czas, nie mówiąc już o tym, że produkt fajnie działa. Używałam głównie rano, czasem jak chciałam/musiałam zmyć makijaż gdzie indziej to też używałam i nie narzekałam. Z kolei w podróży mam nawyk, że używam tylko płynu micelarnego, jest mi jakoś wygodniej i też byłam bardzo zadowolona. Fajna konsystencja, fajny zapach i wszystko fajne, więc ja bardzo polecam!


Jaki jest Wasz ulubiony sposób na demakijaż? Dajcie znać, ja teraz testuję parę nowości i wow!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Stars from The Stars - Space Face - Cloudless Sky - Magiczne masełko do demakijażu

22 grudnia 2024

 
Dzień dobry! Można powiedzieć, że oficjalnie zaczynamy święta. Czeka mnie jeszcze jeden dzień pracy zdalnej, żeby ponadrabiać wszystko, co najważniejsze i żeby mieć taki psychiczny spokój na święta i nowy rok i będzie mega. Nie jest tego dużo, więc nawet mnie to nie przeraża, a nawet z chęcią sobie zrobię to, co muszę. Nie wiem, jestem jakoś tak bardzo pozytywnie nastawiona chwilowo do wszystkiego. Jestem po prostu szczęśliwa i cieszę się, że jestem tu gdzie jestem. Jest naprawdę bardzo dobrze - uwielbiam ten stan.
A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić masełko do demakijażu od Stars from the Stars! Ja tę markę poznałam oczywiście za pomocą Pure Beauty boxów kosmetycznych i od tego czasu, co jakiś czas sama się skuszę na coś, co akurat by mi się przydało. A masełko do demakijażu to coś, co mnie kusiło już długo. Lubię bardzo taką formę demakijażu, a wszystko, co przyspiesza ten proces jest u mnie chwilowo bardzo na wagę złota. Więc, przyszedł czas na recenzję!


Stars from the Stars
space face * cloudless sky
magiczne masełko do demakijażu




Po pierwsze, design tej marki mi się bardzo podoba, co prawda może nie jest to klasyka, która pasuje do wszystkiego, ale mimo wszystko podoba mi się. Taka wesoła odskocznia, coś co się fajnie rzuca w oczy i zapada w pamięć. Wszystkie informacje mamy na opakowaniu. Masełko znajduje się w słoiczku niewielkich rozmiarów, środek mamy dodatkowo zabezpieczony plastikowym wieczkiem, co dużo daje, kiedy trzymamy kosmetyki pod prysznicem. 
Masełko ma dość gęstą konsystencję i taką z bitą. W sumie jest to idealne masło prosto z lodówki pod względem konsystencji, które trzeba rozgrzać w dłoni przed użyciem. Zapach jest bardzo znikomy, wręcz niewyczuwalny. 


Masełko nie jest łatwe w użyciu. Przez to, że jest tak zbite, musimy się trochę natrudzić, żeby wyciągnąć z opakowania, a następnie uważnie rozgrzać w dłoniach. Nie raz zdarzyło mi się, że masełko mi po prostu uciekło z rąk, miewałam też problem z otrzymaniem takiej idealnej konsystencji, która mnie by zadowoliła. To mi trochę przeszkadza, ale.. 
Ale właśnie, sam demakijaż to jest magia z użyciem tego mydełka. Ten produkt idealnie rozpuszcza makijaż praktycznie we wszystkich zakamarkach. Nie muszę się martwić potem o skórę, nie zastanawiam się czy muszę coś doczyścić, bo wiem, że wszystko jest idealnie zmyte. Problem jest jedynie z makijażem oczu. Tam zawsze dłużej robię ten demakijażu i dokładniej, bo akurat tusze do rzęs ciężko się zmywa. Po pierwsze, jak mydełko dostanie się do oczu to oooj szczypie, niefajnie. Dlatego zazwyczaj mam lekko zaciśnięte oczy, żeby nie dopuścić do tego, ale potem resztki tuszu gdzieś tam w tych oczach siedzą. Dlatego do drugiego oczyszczania wybieram jeszcze dodatkowo mój ulubiony płyn do mycia oraz gąbeczka do demakijażu, która poradzi sobie ze wszystkimi już pozostałościami. 


No i teraz, jakkolwiek lubię to mydełko, to też wiem, że trochę będę musiała się natrudzić, najpierw, żeby ogarnąć tę konsystencję, a następnie, żeby pamiętać o doczyszczeniu oczu z tuszu do rzęs. Nie jest to duży problem, tym bardziej od kiedy zwracam dużą uwagę do podwójnego oczyszczania twarzy i nie wyobrażam sobie po demakijażu nie zrobić nic więcej. Twarz musi być dokładnie umyta i nie ma innej opcji. Więc sama nie wiem. Niby fajnie, szybko robi demakijaż twarzy, nie wysusza jej, nie podrażnia, nie powoduje ściągnięcia ani nic, ale jednak inne właściwości są na tyle przeszkadzające, że coś mi tu nie gra. 

Ale dajcie mi znać, bo może macie jakiś sposób na tego typu konsystencje i kosmetyki, może ja robię coś źle i tak naprawdę można używać tego masełka w 100% z pozytywnym doświadczeniem. Z jednej strony nie chce mi się wierzyć, że produkt, który tak fajnie działa jest lekko niedopracowany, ale i to może być kwestia tego, że ja po prostu nie umiem współpracować z takimi kosmetykami. Nie wiem, dajcie znać! 


Trzymajcie się! Take care! 




Garnier - rodzinka ulubieńców się powiększa!
płyn micelarny i maska do włosów

16 sierpnia 2024

 
Halo, halo! Wakacjujemy się w końcu, nareszcie przyszła pora na nas i to my jesteśmy na krótki, ale intensywnym i mam nadzieję, że fajnym wyjeździe. Pogoda ma być różna, ale nie tracimy nadziei, wierzę, że będzie super! Zawsze zmiana otoczenia wychodzi nam i dzieciom na plus, nawet jeśli będziemy się chować gdzieniegdzie przed deszczem. To nic.
Ale ja o Was też nie zapomniałam. Pamiętacie mój wpis o ulubieńcach marki Garnier? Muszę przyznać, że ta marka ostatnio zawojowała w mojej łazience. Nie zdążyłam się obejrzeć, a w użyciu mam kosmetyki marki Garnier do twarzy, ciała i oczywiście włosów. I nie mogę się im oprzeć! Jestem naprawdę pod wrażeniem tych wszystkich nowości i tego, jak marka się rozwija nie zapominając o środowisku i dbając cały czas o naszą planetę redukując plastik. No takie firmy powinno się wspierać. 
A skoro w mojej pielęgnacji pojawia się dużo kosmetyków od Garnier to i lista moich ulubieńców powoli rośnie. Dlatego dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwa kolejne produkty, które zdecydowanie zasługują na miano ulubieńców. 
A jeśli jesteście ciekawi pierwszego zestawienia ulubieńców to zapraszam tutaj: Ulubieńcy Garnier


Garnier Fructis, Garnier Hairfood, Garnier Skin Active, maska do włosów, pielęgnacja włosów, koloryzacja włosów, płyn micelarny, pielęgnacja twarzy, demakijaż twarzy


Garnier cocoa butter hair food
wygładzająca maska do włosów puszących się i niesfornych



Garnier Fructis Hair Food to zdecydowanie moja ulubiona seria masek do włosów. Mam je wszystkie i uwielbiam je wszystkie. Uwielbiam je mieszać, używać na zmianę i ogromnym plusem jest też to, że możemy ich używać na różne sposoby, jako odżywka, maska, czy odżywka bez spłukiwania. Jest coraz więcej wersji z różnym przeznaczeniem, więc posiadaczki różnego rodzaju włosów na pewno znajdziecie coś dla siebie. A warto! Maski pojemnościowo są ogromne, są turbo wydajne, mają fajną konsystencję, a w dodatku smakują mega smakowicie, czego chcieć więcej?
W moje ręce wpadła wersja kakaowa z przeznaczeniem do włosów niesfornych, puszących się wzmocniona odpowiednimi witaminami C, E i F. Maska składa się aż w 97% ze składników pochodzenia naturalnego, co jest naprawdę bardzo ważne! Tym bardziej dla mnie, bo oraz częściej nakładam różne rzeczy na włosy córki.


Pielęgnacja włosów z tą maską to sama przyjemność. Zapach jest oszałamiający, przesmaczny, bardzo otulający, aż chce się trzymać ją na włosach, jak najdłużej. Konsystencja jest dość gęsta i zbita, ale nie spływa z włosów, wnika cudownie w głąb włosa działając nie tylko z zewnątrz, ale z wewnątrz też w miarę możliwości. Maska działa natychmiastowo, od razu da się odczuć, że włosy stają się miękkie, gładkie i cudowne w dotyku. Tak samo jest już przy suszeniu włosów. Przy moich szalonych kręconych włosach to jest znacząca różnica. Włosy są zdecydowanie gładsze, nie ma odstających suchych włosów, wszystko jest pięknie utrzymane w ryzach i te włosy od razu wyglądają lepiej. Myślę, że przy odpowiednim suszeniu włosów z użyciem szczotki na pewno nie byłoby potrzeby późniejszego ich prostowania.
Ja tę maskę uwielbiam. Włosy po użyciu są gładkie, lśniące, miękkie i w dotyku są takie mięsiste, tak jakby wypełnione odpowiednimi składnikami, dzięki czemu wyglądają na zdrowsze, mniej zniszczone, co dla mnie jest zaskoczeniem, bo naprawdę rzadko kiedy można uzyskać aż taki efekt. Przy odpowiedniej  regularnej pielęgnacji jesteśmy w stanie uzyskać naprawdę świetne rezultaty. Po dłuższym stosowaniu włosy są w dużo lepiej kondycji, co w moim przypadku jest bardzo ważne, bo zależy mi na zapuszczeniu włosów, a nie jest to łatwe. Więc kolejne cudo dołączyło do kolekcji!

A jeśli Wasze włosy potrzebują czegoś innego to zestawienie innych wersji tych masek możecie zobaczyć tutaj: Garnier Hairfood maski do włosów



Garnier Skin Naturals 
płyn micelarny do skóry wrażliwej




Kolejny produkt, który dołącza do mojego zestawienia jest kultowy. Mam wrażenie, że wszyscy go dobrze znają, wszyscy go mieli, więc przyszedł czas na moją recenzję. Pielęgnacja twarzy z tym płynem micelarnym jest szybsza, skuteczniejsza i przyjemniejsza. Płyn micelarny jest typowo wodnistym produktem, który może wydawać się niepozorny, ale ma dużą moc. Osobiście uważam, że demakijaż twarzy jest bardzo ważny i jest chyba najważniejszy w pielęgnacji w ciągu całego dnia. Kiedy mamy na twarzy makijaż musimy go bardzo dokładnie zmyć, tak samo jak i inne zanieczyszczenia czy sebum, które w ciągu dnia gromadzi się na naszej twarzy, tak żeby zrobić wieczorną pielęgnację i mieć pewność, że nasza skóra ma możliwość odpowiedniej regeneracji w nocy.
Ja na zdjęciach mam dla Was piękną wersję tego płynu. Uwielbiam tę tęcze i uwielbiam ten vibe.


Płyn micelarny ma bardzo skuteczne działanie, bardzo łatwo i szybko rozpuszcza makijaż na twarzy i za pomocą wacika pozbywa się go. Nie musimy mocno pocierać, żeby zmyć makijaż, nawet ten wodoodporny. Idealnie dociera do różnych miejsc na twarzy i zmywa kosmetyki z kącików oczu, z linii włosów, żuchwy, jak i okolic nosa. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pojawienia się zaczerwień. Płyn micelarny został stworzony z myślą o skórze wrażliwej, więc tutaj dba o nas na 100%. Poza tym, łagodzi już istniejące podrażnienia, pozwala skórze odetchnąć kojąc ją. Nie zostawia też niekomfortowego uczucia ściągnięcia skóry. 
No naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Przy mojej już niestety lekko wrażliwej i naczynkowej skórze, ten płyn ma dużo do powiedzenia i ratuje mnie w wielu sytuacjach. Uwielbiam go. 


A teraz w drogeriach Rossmann jest bardzo kusząca promocja na produkty marki Garnier. Możecie dorwać też saszetki koloryzujące w super cenach, więc warto pójść i wybrać coś dla siebie.


Skorzystaj z super promocji w drogeriach Rossmann!
Od 9 do 30 sierpnia maski do włosów Garnier Hairfood, saszetki koloryzujące Garnier Colour Sensation oraz kultowy płyn micelarny 3w1 dla skóry wrażliwej kupisz w niższej cenie!
Nie przegap!

#garnier #skincare #haircare @garnierpolskal


A dla Was jaki produkt marki Garnier jest najlepszy? Znacie te maski i płyn micelarny?


[wpis w ramach współpracy]