Lirene - power of plants: opuncja - wygładzający olejkowy żel pod prysznic

18 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Co u Was słychać ciekawego? Planujecie jakiś ciekawy wyjazd? Oglądacie mecze? Jesteście fanami piłki nożnej? A może leżycie już gdzieś i się opalacie, bo nadeszła w Polsce fala upałów! Ciekawe kto pierwszy będzie narzekać... Ale mogę to wziąć na siebie, bo bardzo nie lubię upałów! Ale nic z tym nie zrobię, myślami jestem już przy cudownej, chłodnej jesieni i wiem, że się nie obejrzę, a już będę wyciągać z szafy ciepłe swetry i grube skarpety Ale, ale, ale nie będę dołować miłośników lata, bo na pewno sporo Was tutaj jest. 
Za to mogę dzisiaj się rozpisać o żelu pod prysznic marki Lirene, który mnie na maksa zaskoczył. Spodziewałam się trochę czegoś innego jak przeczytałam, że jest to olejkowy żel pod prysznic, ale jednak produkt jest bardziej żelowy niż olejkowy, ale w dalszym ciągu warto się z nim zapoznać! Tak samo, jak i zresztą z całymi pudełkami Pure Beauty, które zawsze są wypełnione cudownymi kosmetykami po brzegi i dzięki nim mamy zagwarantowaną pełną pielęgnację. 

Lirene - Power of Plants: opuncja - 
wygładzający olejkowy żel pod prysznic




Ten żel pod prysznic znajduje się w przepięknej tubce, która stoi cały czas na głowie, więc nie ma problemu z wydobywaniem produktu. Ta szata graficzna tak bardzo mi się podoba, że na pewno nie mogłabym się jej oprzeć w sklepie. Na pewno bym sięgnęła, powąchała i pewnie wrzuciła do koszyka, bo zapach jest tak samo obłędny, Ja jestem zakochana w tym wyglądzie, kolorystyka, design, standardowo mamy tutaj wszystkie najważniejsze informacje, więc nie trzeba szukać nigdzie daleko.
Jak o zapachu już Wam napisałam, że jest piękny, to mogę zdradzić, że jest lekko słodki, dość kwiatowy i na maksa kobiecy, ale nie jest to typowy, perfumowany, sztuczny zapach. jest tak cudownie wyważony, że uwielbiam się z nim kąpać - jestem zachwycona! I tak, jak już wspominałam, zaskoczyła mnie bardzo konsystencja.
Spodziewałam się olejku, może trochę tłustego, dość wodnistego. Dlatego za pierwszym razem nałożyłam żel bezpośrednio na skórę i było w porządku. Ale od razu zauważyłam, że ten żel jest głównie żelem, nie rozpływa się, nie ucieka, nie klei się i nie pozostawia po sobie tłustego filmu, więc lux! Z kolei, następnego wieczoru z przyzwyczajenia wylałam żel na myjkę i ku mojemu zdziwieniu, produkt zaczął się lekko pienić, ale w idealnej ilości. Umyłam się cała używając niewielkiej ilości i wow. Wow!


Wow, bo ta konsystencja, zapach idą w parze z działaniem. Żel cudownie pielęgnuje skóre, mimo że znajduje się na niej bardzo krótki okres czasu. Nie ma mowy, żeby Was podrażnił, nie ma opcji, żeby wysuszył Waszą skórę, nie ma szans, żebyście po wyjściu z prysznicu odczuwali potrzebę nałożenia balsamu na ciało, bo skóra jest niefajnie napięta i spięta. 
Żel cudownie myje, oczyszcza skórę, wygładza i sprawia, że skóra jest niesamowicie miękka i pachnąca, bo zapach utrzymuje się jakiś czas. No i musze przyznać, że lekko nawilża skórę, nie stosuję balsamów ostatnio, bo nie mam na nie czasu i o nich zapominam, ale nie jest to wielki problem, bo moja skóra nie wymaga dodatkowego nawilżenia, a to w żelach pod prysznic jest rewelacyjne, według mnie!


Nie muszę chyba więcej Wam pisać, że jestem na maksa zachwycona tym żelem pod prysznic i uwielbiam w nim dosłownie wszystko. Nie ma w nim nic, co by mi wadziło albo czego mogłabym się przyczepić. Olejki pod prysznic zawsze szybko się kończyły, ale ten żel wylany na myjkę jest fajnie wydajny i starcza na dość długo. Pięknie pachnie, super wygląda, a dodatkowo pielęgnuje skórę - no czego chcieć więcej?
Ja jedyne czego chcę to innych wersji tego żelu pod prysznic z serii Power of Plants, a także całej gamy kosmetyków z opuncji. Na pewno jeszcze ni raz w denku zobaczycie u mnie ten produkt, jest świetny i chętnie będę wracać do tego żelu pod prysznic!


Dawno się chyba tak nie zachwycałam żelem pod prysznic, ale naprawdę uważam, że Lirene zrobiło super robotę! Dajcie mi znać, czy się już spotkaliście z tą serią i czy znacie ten żel. Wierzę, że macie podobne odczucia co ja :)!


[wpis reklamowy]

Dermo Box Vichy!

 
Cześć! Już kiedyś Wam pisałam o mojej historii z marką Vichy. Marka, do której mam ogromny sentyment i znam ją od zawsze, z tego względu, że zawsze była używana przez moją mamę. Zresztą w dalszym ciągu, jak jest jakaś okazja to szukam jej zestawów z tych kosmetyków, bo wiem, że będzie zadowolona na 100%. A uwielbiam kupować sprawdzone rzeczy, więc mamy win-win.

A teraz ja, nastolatka po trzydziestce, powoli przekonuję się do tych kosmetyków i widzę, że nie bez powodu moja mama je ciągle uwielbia. No nie ma się co dziwić, najlepsze składniki, idealnie dobrane kompozycje, przyjemne konsystencje, ładne zapachy; wszystko to razem sprawia, że te kosmetyki są warte swojej ceny i naszej uwagi. A wiadomo, że marka się cały czas rozwija, szuka nowych rozwiązań na problemy naszej skóry, ale bazuje na pewniakach, bazuje na formułach, które się sprawdzają i to jest ekstra.
Dlatego też dzisiaj chciałabym Wam przedstawić DermoBox od Pure Beauty! Mamy tutaj zapewnienie nawilżenia oraz ochrony każdego dnia, podstawowej pielęgnacji, odżywienia i ogólnie pielęgnowania skóry w każdym aspekcie.


PURETE THERMALE mleczko oczyszczające 3w1
Mamy tutaj idealny produkt do oczyszczania twarzy, który ma za zadanie oczyścić, a zarazem nawilżyć skórę, stonizować, a także zmyć makijaż z twarzy i oczu. Czyli mamy full zestaw, idealny do stosowania rano i wieczorem, do twarzy z makijażem, jak i bez - bomba. Możemy mieć go zawsze pod prysznicem, możemy zabrać go gdzieś ze sobą i nie będziemy musieli zabierać kilku innych produktów, tylko mamy jeden, co w podróży też jest ważne. Od razu odczujemy przyjemne oczyszczenie, odświeżenie i ukojenie skóry.



MINERAL 89 booster wzmacniająco - nawilżający
Prawdziwa bomba nawilżająca i wzmacniająca, która ma w składzie kwas hialuronowy. Mamy tutaj też wodę wulkaniczną, bogatą w 15 różnych składników, w stężeniu 89%, co jest naprawdę świetnym wynikiem! Nie ma się, co dziwić, że ten produkt intensywnie i efektownie nawilży, odżywi naszą skórę, ukoi wszelkie podrażnienia, zredukuje zaczerwienienia, a także pomoże nam w walce o piękną skórę każdego dnia bez makijażu. Bariera ochronna skóry zostanie wzmocniona, dzięki czemu będziemy chronić naszą skórę przed czynnikami zewnętrznymi. 



MINERAL 89 nawilżająco odbudowujący krem na dzień o bogatej konsystencji 100h
Tutaj krem jest oczywiście idealnym dopełnieniem boostera. Fantastycznie te dwa produkty się uzupełniają i wzmagają nawzajem swoje działanie. Mamy tutaj zagwarantowane mocne nawilżenie, a także odbudowę naszego naskórka. Również znajdziemy w środku kwas hialuronowy, witaminę E, niacynamid, wulkaniczną wodę Vichy, skawalan oraz inne lipidy i fantastyczne minerały, które razem tworzą mocny zastrzyk pielęgnacyjny dla naszej skóry. Jest hipoalergiczny, nadaje się idealnie na skórze suchej i bardzo suchej. 



CAPITAL SOLEIL UV-AGE DAILY lekki fluid przeciw oznakom fotostarzenia SPF 50+
A jak już mamy lato i mocne słońce każdego dnia, to oczywiście nie możemy zapomnieć o ochronie przeciwsłonecznej. Jan mam wrażenie, że ostatnio ciągle o tym gadam, ale sama chyba pierwszy raz naprawdę pilnuję nakładania produktów z SPF na twarz. Nie tylko chronimy się przed powstawaniem przebarwień na skórze, ale również pilnujemy, żeby nasza skóra się nie starzała, żeby niepotrzebnie nie traciła cennych minerałów , dbamy o to, żeby nie traciła swojej elastyczności, młodego i promiennego wyglądu. Od razu mogę powiedzieć, że ten produkt jest pięknie lekki, konsystencja jest niesamowicie przyjemna, a i pięknie pachnie!



Vichy, Anti-Transpiration, Antyperspirant 48h
Antyperspirant, który oczywiście ma działać aż do 48 godzin, co zapewnia nam intensywną ochronę każdego dnia. Jest to kuracja przeciw nadmiernemu poceniu się. Pozwala skórze oddychać, zapewnia uczucie komfortu, a także pozostawia skórę świeżą i elastyczną. Formuła jest minimalistyczna, ale jak najbardziej skuteczna, robi dokładnie to co ma robić, jest hipoalergiczny i sprawdzi się na skórze wrażliwej. 



No ja jestem zachwycona, tak jak Wam pisałam wyżej, czuję się, jak nastolatka po trzydziestce, walczę dalej ze sobą, bo czuję się bardzo młodo, ale jednak ta skóra ma już inne potrzeby, już są rzeczy, o których musze pamiętać, nie są to młode lata, kiedy wszystko mi zostanie wybaczona. każda nieprzespana noc, brak picia wody są niestety widoczne na skórze. A marka Vichy i jej dermokosmetyki wspaniale pomagają nam dbać o naszą skórę i reperować zniszczenia po naszych drobnych grzeszkach, więc świetna sprawa! 
I teraz się zastanawiam, kto komu będzie podkradał kosmetyki, ja mamie, czy mam mi!



[wpis reklamowy]

OnlyBio HAIR, termoochrona w mgiełce

16 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Co u Was słychać? Szykujecie na zbliżające się upały? Jesteście gotowi? Ja już się próbuję na to nastawić, ale nie znoszę upałów, więc nie wiem jak to będzie, ale byleby jakoś do przodu. Dużo w ten weekend się dzieje, powoli wracamy do turbo zajętych weekendów i muszę z wyprzedzeniem planować, co i jak. Tylko muszę pamiętać o regularnym przeglądaniu zdjęć, żeby na bieżąco robić miejsce w telefonie na nowe zdjęcia, a z tym jest ciężko! Czy tylko ja tak mam?
A dzisiaj mamy recenzję produktu do włosów, który sama nie wiem czy się u mnie sprawdził. Wiadomo, że termoochrona jest turbo ważna, tym bardziej teraz kiedy wszyscy się spieszymy i wszystko robimy na szybko. I mimo posiadanego ulubieńca, chciałabym sprawdzić markę OnlyBio w tej kwestii, bo poznałam sporo ich produktów i chciałam poznać też i ten. No i poznałam. I pozostaje mi zaprosić Was do recenzji!

OnlyBio - HAIR
termoochrona w mgiełce




Opakowanie tej termoochrony jest dość ładne, estetyczne, kolorowe, ale no specyficzne dla samej marki. To już jest cecha rozpoznawcza dla ONLYBIO i fajnie. Spray posiada pompkę, która u mnie się niestety mocno zacinała. Nie mam pojęcia od czego to zależało, raz działał super, raz w ogóle, a raz połowicznie. Czasem jedno psiknięcie było okej, a kolejne już nie działało.
Wydaje mi się, że może być to kwestia konsystencji, że zapycha pompkę, ponieważ nie jest płynna, jest lekko kremowa i może zbyt ciężka, jak na taki sposób aplikacji. Nie wiem, ale zazwyczaj takie spraye idealnie sprawdzają się przy produktach bardzo wodnistych. Zapach jest też bardzo specyficzny i nie do końca mi podszedł. Jest trochę ostry i taki no dziwny. 


Początkowo używałam tego sprayu regularnie, dopiero po kilkunastu użyciach coś się zadziało i się zepsuło. 
Na tyle na ile użyłam mogę przyznać, że spray nawet działał, zawsze ciężko jest mi określić działanie termoochronne. Mimo wszystko, tutaj byłam w stanie wyczuć lekką ochronę, miałam też wrażenie, że włosy są utrwalone i przy mocniejszych fryzurach, żaden kosmyk by nie odstawał, co jest przydatne! Przeszkadzał mi zapach, włosy czasem były lekko twarde i sztywne zaraz po wysuszeniu, ale to mijało następnego dnia. 


No i ciężko jest mi tutaj stanąć po którejś konkretnej stronie, jeśli chodzi o moją opinię odnośnie do tego sprayu. Nie miał tragicznego działania, ale miał tragicznie opakowanie lub trochę zbyt gęsta konsystencję. 
Aczkolwiek też mnie dziwi, bo nikt inny nie pisze o podobnych problemie, więc może moja butelka miała jakąś wadę i coś tam nie zadziałało tak, jak powinno. No, ale na tym kończy się moja historia z tą termoochroną, wracam do mojego sprawdzonego ulubieńca.


Dajcie koniecznie znać, czy znacie ten produkt! Bo jeśli tak to jestem mega ciekawa, co tu się u mnie zadziało z tym opakowaniem.
Pozdrawiam!

Glamour Heaven, Pure Beauty Box!

14 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Czy my mamy piątek? Znowu piątek, kolejny piątek i zaczynamy oficjalnie weekend? Od weekendu, do weekendu, ale tak naprawdę ten czas leci, jak szalony. Już niedługo wejdziemy w drugą połowę tego roku, co jest niesamowite, a zarazem przerażające. Jak sobie pomyślę o tym, jak szybko leci ten czas to wow! No, ale ja się cieszę, standardowo powiem, że ja lubię, że ten czas leci i że jest nam po prostu coraz łatwiej. Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. A skoro już tu mowa o lecącym czasie, to Pure Beauty ma dla nas nowy box w tym miesiącu! Glamour Heaven !


No, bo kto nie chce się przenieść do cudownego nieba, poczuć się zadbanym jak Bogowie, zrelaksować się i przenieść się w błogi kosmos, gdzie nie ma nic, a możemy skupić się na sobie. Kto by o tym nie marzył? Ja bardzo! I dlatego na maksa się cieszę, że te boxy przychodzą do mnie co miesiąc, mam motywację i mam czym się rozkoszować. Już i tak poprawiłam swoją pielęgnację, czym cieszę się ogromnie. Nie mamy co prawda w tym roku żadnego wesela, żebym mogła poczuć się glamour, ale mogę się zawsze szykować, bo nigdy nie wiadomo co wyskoczy po drodze! No to enjoy, czas przejrzeć i zapoznać się z całym pudełkiem.


EFEKTIMA VEGE - kurkuma&pietruszka - rozjaśniające i udoskonalające płatki pod oczy
Płatki pod oczy, które są zdecydowanie przydatne przy o znakach starzenia czy cieniami pod oczami, a także dla zmęczonej i szarej skóry. Mamy działanie rozjaśniające, uelastyczniające, wyglądające, a także odmładzające. Ja od siebie dodam, że te płatki cudownie leżą na skórze, przyczyniają się do cudownego relaksu, są turbo przyjemne dla skóry. Polecam trzymać je w lodówce przed użyciem, to będzie jeszcze miłej. Uwielbiam je! 
Inne: Efektima VEGE - jarmuż&pomarańcza - przeciwzmarszczkowe i rewitalizujące płatki pod oczy




MAX FACTOR, tusz do rzęs, mastepiece 2w1 lash wow
Innowacyjny tusz do rzęs, który może zadziałać na nasze rzęsy w różny sposób, w zależności od szczoteczki, jaką będziemy używać. Wystarczy przekręcić i możemy uzyskać inny efekt na rzęsach. Do wyboru mamy rozdzielenie i maksymalne wydłużenie lub uniesienie i zwiększenie objętości. Wszystko zależy od Ciebie. 
Nie mogę się doczekać aż w końcu będę mogła przetestować ten tusz, chwilowo zmagam się z na wracający zapaleniem spojówek, więc chcę odczekać bezpieczny okres czasu i obecnie chodzę bez rzęs, ale już niedługo! 




RIMMEL thrill seeker glassy gloss
I kontynuując makijaż, w Pure Beauty znajdziemy też błyszczyk do ust, ale nie byle jaki! Jest to nowość, która nada naszym ustom efekt uwydatnionych ust oraz lustrzanego blasku. Ten błyszczyk jest turbo owocowy i nawilżający. Ma aplikator XXL, który ułatwia i sprawia, że malowanie ust jest mega szybkie. Zawiera kwas hialuronowy oraz antyoksydanty. 




SENSIBIOME, prebiotic skin care, krem do rąk
Krem do rąk, który zawiera same cudowności, jak np. prebiotyki, postbiotyki, i bioferment, jak olej z kamelli japońskiej. Ten krem na świetne właściwości na naszej skórze, będzie wspierał, chronił, odzywał, regenerował oraz sprzyjał naturalnej mikroflorze skóry. I nie tylko ma zbawienne wpływ na skórę, ale i nie zapominajmy o paznokciach, poprawi znacząco ich kondycję, i zniweluje uczucie ściągnięcia i dyskomfortu. 




PROFUSION, eyeliner bright light, paste lub neon
No i tutaj mamy istne szaleństwo, idealne na zbliżające się lato, długie ciepłe i jasne wieczory, a także sezon imprezowy! Eyeliner, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoim kolorem, nada każdemu makijażowei cudownej wyjątkowości. Precyzyjna końcówka i fajna formuła ułatwi narysowanie idealnej linii. Gwarantowany odważny i trwały makijaż, a także rozświetlenie wyglądu. Na pewno wszystkie oczy będą zwrócone na was! I tak trzeba żyć. 




CLARENA Hyaluron 3D cream
Ten krem na za zadanie zabezpieczyć skórę przed ucieczką wilgoci. Posiada w składzie aż trzy rodzaje kwasu hialuronowego, co sprawia, że utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia w skórze przez 24 godziny. Poza tym, ochroni też skórę przed skutkami nadmiernego opalania i kąpieli morskich.
Inne opcje: Clarena, 60seconds snake cream, Clarena snail musin cream




PROSALON serum kolagenowe z kwasem OMEGA 3-6-9
I mamy produkt do włosów, co się idealnie składa, bo mocnym cięciu i keratynie muszę przypilnować pielęgnacji włosów. Tu mamy serum, które wzmocni strukturę delikatnych włosów, a także poprawi ich kondycję. Poza tym, mamy obietnicę pogrubienie łodygi włosa, ograniczenia łamliwości oraz rozdwajania się końcówek. Przy okazji, włosy będą wygładzone, sypkie, będą pięknie błyszczeć oraz będą chronione przed wysoką temperaturą. 




HIMALAYA rozświetlająca, micelarna pianka do mycia twarzy z organiczną różą
Pianka do mycia twarzy, dzięki której skóra będzie świeża, miękka, odmłodzona i promienna. Przy okazji, mamy produkt 2w1, bo zmyjemy też tą pianką makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia. Skóra nie będzie szara, a będzie promienna i pełna blasku! No i zapach, ten piękny różany zapach unoszący się w łazience pozwala przenieść się gdzieś daleko, uwielbiam! 




LIRENE - power of plants - wgładzający olejkowy żel pod prysznic, opuncja
Mamy żel o lekko olejowej konsystencji,, który idealnie nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry. Ma za zadanie przede wszystkim nawilżyć oraz utrzymać odpowiednie nawilżenie skóry. Cudowna konsystencja, kwiatowy zapach sprawiają, że kocham ten żel. Nie chce się tu rozpisywać za bardzo, bo będzie recenzja, ale naprawdę jestem zaskoczona tym, jak cudowny się ten żel okazał. Wszystko tutaj do siebie pasuje i wszystko działa, jak należy. No bomba! 




REGENERUM trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy
Mój kolejny punkt na liście rzeczy to zrobienia, to też wyrobienie sobie nawyku, nakładania peelingu. Tym bardziej, tych delikatniejszych, trychologicznych. Wiecie, ja jestem team scrub, a tutaj mamy produkt enzymatyczny, który może się wydawać delikatniejszy przez konsystencję. Ale, w składzie znajdziemy enzymy, kwasy i mocznik, co sprawi, że skóra głowy zostanie cudownie oczyszczona, zmniejszy też przetłuszczanie, uczucie swędzenia oraz wypadanie włosów. Na pewno dam znać, bo jestem turbo ciekawa! 




SANTA MONICA - body medium - pianka samoopalająca 
Mamy piankę! Wiecie, że ja nie przepadam za produktami samoopalającymi, ale będzie to pierwsza pianka, którą na pewno chcę przetestować. Mamy pewność, że stopniowo zbudujemy sobie opaleniznę, zamiast narobić plam i kłopotów. Beztłuszczowa formuła, szybko się wchłania i łatwe rozprowadzenie po skórze to nie jedyne zalety tego produktu. Została przetestowana już przez męża i jesteśmy w głębokim szoku, jak świetnie działa ta pianka. Stary tunned -może w końcu będę wyglądała na opaloną. 




STARS FROM THE STARS - universe balm - odżywczo-rozświetlający balsam do ciała
Balsam o nie tłustej konsystencji, za to z mega bogatą formułą, zagwarantuje, że skóra po użyciu będzie oczywiście odżywiona, nawilżona, ale i rozświetlona. Poza tym, będzie gładka i miła w dotyku. Mamy tu ukryte wspaniale składniki aktywne, takie jak kamień księżycowy, migdały oraz masło shea, co przeniesie nas w raj! 


Powiem Wam, że u mnie już dość sporo produktów jest w użyciu, więc czekajcie koniecznie na recenzje, a jeśli macie jakieś propozycje, od czego powinnam zacząć to dajcie koniecznie znać! Na pewno wezmę to pod uwagę!
Love!


[wpis reklamowy]

So!flow, humektantowy szampon + adaptogeny do włosów średnioporowatych

12 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Czy u Was też jest tak deszczowo, jak u nas? Jest taka przyjemna pogoda, ten deszcz w ciepły dzień jest tak przyjemny i odświeżający, że super. No ja nie narzekam, ale też wiecie, że kocham deszcz. I mimo że czasem robi się trochę zimniej, to mi to zupełnie nie przeszkadza. Ja uwielbiam, jak jest chłodniej i naprawdę marzy mi się już jesień, wiem sick!
Kocham też dbać o włosy, kocham to jak wyglądają dobrze, kocham długie włosy i kocham się świetnie w nich czuć. Nie ma lekko! Trzeba działać, walczyć i dbać, tym bardziej przy tej długości, jaką mam teraz. Na szczęście Pure Beauty zawsze jest przy mnie i zaskakuje mnie coraz to kolejnymi fajnymi produktami do włosów. Dziś testujemy so!flow

so!flow, szampon humektantowy
do włosów średnioporowatych



Szampon znajduje się w bardzo dużej butelce, która jest wygodna w użytkowaniu. Nie wymyka się z dłoni, nie ma problemu z wydobyciem szamponu z opakowania. Jest bardzo wygodne, mamy otwór, które się otwiera po naciśnięciu z jednej strony (na zdjęciu poniżej) i nie zacina się to, ani nic. Nie zdarzyło mi się też, żeby się gdzieś wylał.
Szampon ma bardzo fajną konsystencję, dość gęstą, zbitą, ale taką, że bardzo łatwo myje się nią włosy, tym bardziej przy rozcieńczeniu z wodą. Super się rozprowadza na skórze głowy, fajnie się pieni, dzięki czemu bardzo łatwo jest umyć wszelkie zakamarki i skórę głowy ogólnie. Zapach też jest bardzo fajny, lekko owocowy, trochę słodki, kwiatowy, ale kobiecy. Nie jest jakoś trwały, nie czuć go potem na włosach, ale w trakcie używania unosi się ładny zapach, co też jest ważne!


Tak jak pisałam wcześniej, szampon się super pieni, dzięki czemu wygodnie myjemy skórę głowy. I tak naprawdę mogę powiedzieć, że szampon super myje skórę głowy, odświeża włosy, sprawia, że są takie pełniejsze. Włosy są odbite od nasady, objętość jest super zachowana. Bardzo się cieszę, że szampon nie obciąża włosów, nie lubię takiego efektu turbo wygładzonych włosów, lubię włosy, których jest dużo objętościowo i są takie dość naturalne. Ten szampon się tutaj w tym oczywiście sprawdza.
Nie mam mu nic do zarzucenia, fajnie się sprawdza. A ja mam włosy dość średnioporowate. Lepsze efekty są też wtedy, kiedy używamy tego szamponu na zmianę z innymi szamponami, ale bardzo lubię jego działanie.


Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z tego szamponu. Używany co któreś mycie sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Włosy są dobrze oczyszczone, nie są obciążone, objętościowo wydaje się, że jest ich sporo, a poza tym nie są wysuszone. Bardzo ważne jest dla mnie też to, że szampony lekko nawilżają i odżywiają, wiadomo, że za krótko znajdują się na włosach, ale grunt, że nie wysusza włosów. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Mixa ekspert dla skóry wrażliwej

10 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Witam was w kolejnym pięknym dniu. Mamy kolejny tydzień, kolejny tydzień działań i ogarniania, z jednej strony jest trochę łatwiejszy, z drugiej strony jak zawsze dużo się dzieje i trzeba ogarniać. Ostatnio męczyły nas przeziębienie oraz zapalenie spojówek, ale na szczęście już chyba minęło i jesteśmy wszyscy zdrowi i oby to się utrzymywało, bo miałam już dość tego. Ale jest dobrze! Działamy i ogarniamy, bo jestem pewna, że ten tydzień i tak minie turbo szybko. 
A teraz będzie bardzo przyjemnie!




A dzisiaj mamy cuda marki Mixa, które otrzymałam dzięki uprzejmości Pure Beauty! Macie też takie marki, które Was mega ciekawią, intrygują i chcecie je przetestować, ale jakoś zawsze coś staje na drodze, żeby w końcu wziąć się za testowanie. A tu mam box wypełniony nowymi serami do twarzy! A ja sera uwielbiam i już chyba wszyscy o tym wiecie, a tu aż trzy nowinki! No rewelacja! 
Czas się z nimi zapoznać! 



Mixa, serum przeciw niedoskonałościom
Pierwsze serum idealne dla skóry skłonnej do trądziku, z kwasem salicylowy oraz niacynamidem. Serum głównie ma walczyć z niedoskonałościami i rozszerzonym porami. Poza tym, skóra będzie też wygładzona i zaskórników będzie zdecydowanie mniej! 
I to cudownie brzmi, co prawda ja nie mam częstych problemów z niedoskonałościami, ale jakieś tam zaskórniki, czy rozszerzone pory się zdarzają, więc taki produkt i tak jest przydatny, żeby utrzymać dobry stan mojej cery.



Mixa, serum przeciw przebarwieniom
To serum walczy z nierównym kolorytem i matową skórą, posiada witaminę Cg oraz kwas glikolowy. Przebarwienia będą zredukowane, koloryt cudownie wyrównany, a także nasza skóra będzie rozświetlona.
I ja chyba nie muszę o tym wspominać, bo bardzo często o tym piszę, że przebarwienia są u mnie częste. Mam niestety dość sporo piegów, pieprzyków, plamek i ogólnie przebarwień, z którymi walczę. Staram się robić tak, żeby przynajmniej nie pojawiały się nowe i cieszę się do mojej armii dołączają kolejne produkty.



Mixa, serum nawilżające przeciw przesuszeniom
Serum nawilżające sprawdzi się przy skórze suchej i wrażliwej, zawiera kwas hialuronowy oraz kwas mlekowy. To serum ma za zadanie intensywnie nawilżyć nasza skóra, załagodzić przesuszenia, jak i podrażnienia. Nie będzie ściągnięcia, podrażnień, tylko cudowne ukojenie. I już po jednym dniu widać różnicę.
A tutaj chyba nie muszę tłumaczyć, że akurat nawilżenie jest potrzebne zawsze i każdemu! Tym bardziej teraz, kiedy mamy coraz mocniejsze słońce, więc musi pilnować odpowiedniego poziomu nawilżenia skóry, jak i pamiętajcie o piciu wody! Nawadniamy się od środka, to jest mój mocny plan na ten czas, wyrobić sobie nawyk picia wody!


I wiecie co, ta seria jest komplementarna, to oznacza, że możemy je dowolnie miksować, nakładać jeden po drugim albo po prostu dawać konkretne serum na konkretną strefę twarzy. Więc możemy tutaj dobierać sobie pielęgnację według naszego uznania, co jest genialne.


@mixa_polska 
#mixa #skincare #serumdotwarzy


Enjoy! Lubicie serum do twarzy? Macie ten krok w swojej pielęgnacji, czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z serum? 


[wpis reklamowy]

OnlyBio AntiAcne Regulujący płyn micelarny Szałwia & Lewan

08 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Witamy w piękny weekend, jest super pogoda, nie jest jakoś mega gorąco, ale jest przyjemnie, po prostu przyjemnie. To jest dobry weekend i dobry czas. Powoli wszystko się klaruje, wychodzimy na prostą, powoli będzie nam lżej i będziemy mieć więcej czasu na wszystko. Weekendy nam się zapełniają i mam nadzieję, że uda nam się spełnić nasze plany, bo jest tyle atrakcji u nas dookoła, że nie mogę się doczekać aż będziemy mogli sobie działać i jeździć!
A dzisiaj oczywiście recenzja! Tym razem OnlyBio i jest to dokładniej płyn micelarny, który ma dla mnie super opakowanie, o którym oczywiście napiszę za chwilę. Oczywiście Pure Beauty jak zawsze ma dla nas najlepsze kosmetyki, które są w stanie nam zagwarantować pełną pielęgnację! Let's do it! 


OnlyBio, AntiAcne
Regulujący płyn micelarny Szałwia&Lewan





Płyn micelarny znajduje się w plastikowej butelce, która ma pompkę, ale ta pompka jest taka, że nie musimy nic tutaj za bardzo robić. Jedną ręką przykładamy wacik do pompki, naciskamy i już wacik jest nasączony płynem i możemy działać. Szybko, nieinwazyjne, nic się nie zacina, no dla mnie to jest naprawdę rewelacja. Każde ułatwienie jest dla mnie cudowne i na rękę i uważam, że takich powinno być więcej! Opakowanie samo w sobie też jest super, wszystkie informacje znajdują się na opakowaniu, wszystko jest na miejscu. 
Konsystencja tego płynu jest typowa, wodnista, nic tutaj nie ma nadzwyczajnego, ale i nic co mogłoby mnie drażnić. Płyn micelarny nie jest tłusty, nie klei się ani nic. Zapach jest bardzo ładny, nie jest intensywny ani nachalny, bardzo na plus. 


Najważniejsze, czyli właśnie działanie. Ten płyn micelarny pięknie zmywa makijaż, cudownie zmywa wszystko, zmywa podstawowy makijaż, a także makijaż kolorowy, wszystkie cienie, jak i tusze do rzęs. Wszystko tutaj gra, makijaż nie jest rozmazywany, waciki pięknie wchłaniają makijaż i ściągają z twarzy dokładnie to czego chcemy się pozbyć. Parę wacików trzeba użyć, ale najważniejsze jest to, że makijaż jest zmyty. Skóra nie jest ściągnięta, nie ma poczucia, że jest wysuszona lub podrażniona. 
Ja bardzo lubię również używanie tego płynu micelarnego rano. Jednak zazwyczaj staram się używać żeli, ale nie oszukujmy się, rano przed pracą zazwyczaj robię wszystko turbo na szybko, więc i wtedy ten płyn idzie w ruch. 


Ja jestem naprawdę bardzo zadowolona z działania tego płynu micelarnego! Na maksa podoba mi się to opakowanie, ta opcja z pobieraniem tego płynu na wacik i to jest naprawdę mocna cecha, której będę poszukiwać we wszystkich produktach, bo nie wiedziałam, że to jest aż tak wygodne. Uwielbiam! No i oczywiście, tak jak wspominałam, że działanie jest super. Makijaż jest zmyty dokładnie, a o to właśnie chodzi, więc klasa! 
No i formuła jest wegańska, co dla niektórych może być bardzo ważne, a i nadaje się do każdego rodzaju cery.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Matrix - miracle creator - spray wielozadaniowy do stylizacji włosów

05 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Mamy czerwiec i jest pięknie! Jest super pogoda, dużo się podziało, ale właśnie dobrych rzeczy, więc jest naprawdę super. Dzisiaj mam wolny dzień i korzystam na maksa, posprzątałam i działam. 
A Was oczywiście chcę zaprosić dzisiaj na recenzję produktu do włosów! Po ostatnim keratynowym prostowaniu, nie zwalniamy tylko działamy i walczymy o to, żeby włosy pięknie rosły i się odbudowywały! Na szczęście razem z Pure Beauty, mogę się cieszyć cudownymi produktami i dziś mamy produkt od firmy Matrix, który może się przydać do wszystkiego. No to hop! 

Matrix - miracle clreator - 
spray wielozadaniowy do stylizacji włosów


Mam niepełnowymiarowy produkt, ale muszę przyznać, że jest turbo wydajny! Zacznę od końca, ale produkt wystarczył mi na dobrych kilka miesięcy, a używałam go po każdym myciu, więc dość sporo. 
Ale opakowanie jest bardzo spoko, spray działa też bez zarzutu, co prawda mgiełka, jaką rozpyla mogłaby być bardziej rozproszona, ale to tez nie jest duży problem. Ja rozpylam na dłoń, a potem nakładam na mokre włosy i też jest okej. 
Zapach jest fajny, dosyć fryzjerski, ale ładny, więc to najważniejsze. Nie jest zbyt intensywny. Nie zdarzyło mi się jeszcze obciążyć sobie nim włosów, więc myślę, że tutaj też spokojnie. 


Jeśli chodzi o działanie. Miały być cuda, a jest dość średnio. Nie zauważyłam na moich włosach większej różnicy, co prawda na pewno te włosy były łatwiejsze do stylizacji, ogólnie włosy były ogarnięte, ale nie był to efekt, jaki bym oczekiwała. Więc bez rewelacji, nie powiem, że nic nie robił, ale to co robił to nie było na pewno wystarczające. 


Więc tutaj jeśli mam być szczera to bez szału, co jest szokujące tym bardziej, jak na markę Matrix. Szkoda, ale wiadomo, że włosy są przeróżne i no u mnie się sprawdził, a szkoda! 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana] 

Mój GLOW UP z hairnewlife!

02 czerwca 2024

 
Dzień dobry! Pamiętacie mój wpis z tamtego roku Projekt GlowUp, w którym obiecałam sobie, że czas zadbać o siebie, czas skupić się na sobie przynajmniej trochę i czasem, czas być kimś więcej niż tylko mamą. I stało się, dość sporo się zmieniło, dużo się wydarzyło, może nie spełniłam wszystkich swoich założeń, ale jeszcze sporo przede mną. Pracę mam i to zajebistą, moje życie towarzyskie trochę nabrało barw, robię kolejne studia podyplomowe, przyjmuję suplementy i w miarę możliwości dbam o siebie. Więc wow, nie ma tak źle, jak myślałam. Co prawda jeszcze sporo rzeczy bym chciała wcielić w życie, ale jest okej!


W temacie dbania o siebie, powoli, powoli się dzieje. I dziś skupimy się na włosach. W ostatnim roku, sporo się działo. Obcięłam włosy, pofarbowałam na ciemne, zapuszczałam, rozjaśniłam, zaczęłam suplementację witaminy D, więc te włosy zaczęły mocno odrastać i znowu zostały obcięte. Jako że chodzę do pracy, niewiele teraz siedzę w domu, więc zależy mi na tym, żeby te włosy jakoś się prezentowały i zaczęła się tragedia.
Podziwiam wszystkie osoby, które mają krótkie włosy, losie - jak Wy je ogarniacie? Ja męczyłam się miesiąc, ciągle te włosy musiałam prostować, a one i tak nie wyglądały dobrze. Puszyły się, jak cholera, odwijały się, jak szalone, no wyglądały bardzo źle cały czas - a wiadomo, jak to może wpłynąć na naszą psychikę i pewność siebie. Disaster!


I na mojej drodze pojawiła się Angelika z Hair New Life! I zdecydowanie dała nowe życie moim włosom, ale też i ja dostałam nowe życie. Już teraz te krótkie włosy nawet mi się podobają, nie muszę ich prostować, nie muszę się martwić, że wstanę rano i będę miała gniazdo na głowie i znowu cały dzień będę myśleć o tym, że wyglądam źle. Mogę szybko umyć włosy, wysuszyć i zacząć działać, nie muszę planować, żeby dokładnie wyprostować te włosy. Teraz moje życie to bajka, co znacząco wpływa na mnie, na moją pewność siebie i jest mi dużo lżej!


Pakiet Hair New Life, czyli
* Keratynowe prostowanie włosów *
Ten zabieg polega na wprasowywaniu keratyny we włosy, co sprawia, że ubytki we włosach zostają uzupełnione. Włosy są mocniejsze, przestaną się kruszyć, będą miękkie i będą pięknie błyszczeć. Nie mówiąc już o tym, że włosy będą proste, a my możemy cały czas dbać o te włosy i je zapuszczać, bez narażania ich na zniszczenia np. poprzez prostowanie tych włosów. 
* Terapia ultradżwiękami *
Ja bardzo lubię działanie podczerwieni i ultradźwięków i sama mam ochotę sobie kupić ten sprzęt do domu, żeby pomóc maski, olejkom czy specjalistycznym produktów wnikać we włosy mega głęboko! Wzmacnia to cudownie efekt, dzięki czemu włosy są w dużo lepszej kondycji - proste! 
* Hair Dusting, polerowanie włosów *
Zabieg polega na usunięciu możliwie jak największej ilości zniszczonych i odstających kosmetyków. I mimo mocnego cięcia u mnie, nawet nie wyobrażacie sobie, jak sporo takich włosków było! Włosy nie są skręcane ani cieniowane, jeśli zależy nam na za puszczaniu to spokojnie polecam polerowanie włosów, bo to tylko sprawia, że usuwamy to, co powoduje, że fryzura się źle układa i słabo wygląda. 
* Cięcie gorącymi nożyczkami *
Gorące nożyczki uwielbiam i moje włosy też. Dzięki temu, że ostrza są nagrzewane do nawet 140 stopni to obcinane końce się uszczelniają i przestają się rozdwajać, co sprawi, że powinny być mniej lub w ogóle postrzępione.


Moje włosy teraz są łatwe w ogarnianiu, od pierwszego mycia po keratynie są pięknie uniesione od nasady, mają super objętości i są oczywiście proste. Bosko! Na instagramie beautifulduty pojawiła się też rolka, na której widać efekt końcowy po myciu włosów już, więc zapraszam wszystkich do oglądania!
Salon Angeliki znajduje się w Rzeszowie na ul. Bieszczadzka 95! Świetne, piękne miejsce na uboczu w spokojnej okolicy, piękne wnętrze z cudowną atmosferą, gdzie można poczuć się z jak najlepszą koleżanką, a także profesjonalne usługi, które są robione świadomie i bezpiecznie. O to właśnie chodzi! I ja bardzo Wam polecam to miejsce. Ja na pewno będę wracać, żeby podtrzymać ten efekt, a następnym razem włosy już będę miała dłuższe, więc będzie radocha!


[wpis reklamowy]