Cheers! naturalnie na zdrowie z Vitaminą C

29 kwietnia 2018


Witam Was ponownie! Mamy weekend, więc dawajcie mi znać co robicie i jakie macie plany! A jeżeli ktoś z Was jest w Zakopanem to dawajcie mi znać, bo ja tu jestem i może uda się spotkać, zrobić coś razem - fajnie by było! Jak coś to zapraszam na mój instagram, gdzie sporo górskich, tatrzańskich rzeczy się pojawia. Wiecie, że kocham Tatry i to moje małe miejsce na świecie, więc możecie się domyślać, że jestem tu najszczęśliwsza.
Kończąc moją ekscytację oraz radość, zapraszam Was dzisiaj na recenzję suplementu diety - Vitamina C marki Cheers! Naturalnie na zdrowie! 

Cheers, Vitamina C
suplement diety


Witamina C jest najbardziej znaną i niezbędną organizmowi do właściwego funkcjonowania witaminą. Jej działanie nie tylko wspiera układ odpornościowy, ale również bierze udział w produkcji kolagenu, przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania zębów, dziąseł, chrząstek i kości. Dobrze wpływa również na naczynia krwionośne. Zawiera również kwas elagowy oraz selen, nie posiada żadnych sztucznych dodatków, barwników oraz konserwantów. Są najwyższej jakości wegetariańskimi kapsułkami HPMC bez substancji żelujących. 
Poza tym, dzika róża przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania układu trawiennego, nerek i pęcherza moczowego. Dodatkowo acerola redukuje uczucie zmęczenia oraz pomaga chronić komórki przed stresem oksydacyjnym. Bioflawonoidy cytrusowe zwiększają potencjał antyoksydacyjny wit. C i wspomagają proces jej wchłaniania.

*wzmacnia kości i stawy *wzmacnia naczynia krwionośne *zwiększa odporność organizmu *wzmacnia dziąsła i zęby
Witamina C produkowana przez Cheers pochodzi jedynie z najlepszych i naturalnych źródeł; zapewniając najszersze spektrum działania i najwyższą przyswajalność. Zalecana dzienna porcja do spożycia wynosi 3 kapsułki - popić ok. 300 ml wody, najlepiej podczas posiłku.

Skład: ekstrakt z owoców dzikiej róży; otoczka kapsułki - hydroksypropylometyloceluloza, ekstrakt z owoców gorzkiej pomarańczy; ekstrakt z owoców aceroli; ekstrakt z owoców pomarańcz słodkie;ekstrakt z nasion granatu właściwego, mąka ryżowa; drożdże wzbogacone w selen.


Swojego czasu faszerowałam się przeróżnymi suplementami, co wiadomo nie wyszło mi na dobre i zaczęłam czuć się po nich strasznie źle, więc na dłuższy czas przestałam brać jakiekolwiek tabletki. Niestety jestem świadoma tego, że moja dieta nie jest taka jaka być powinna i brakuje mi sporo witamin i innych minerałów, bo nie dość, że nie przepadam za gotowaniem to też za bardzo nie dbam o to, co jem; nigdy nie mam czasu i tak się potem kończy na czymkolwiek. Dlatego postanowiłam skusić się na przetestowanie suplementu diety marki Cheers! W końcu na zdrowie to musi być dobrze i naturalnie i zdrowo.


Suplement znajduje się w sporym opakowaniu, w którym jest 90 tabletek. Przy stosowaniu trzech dziennie powinno wystarczyć nam na miesiąc. Jako, że nie przepadam za tabletkami i jestem kiepska w systematyczności staram się brać co najmniej jedną dziennie, maksymalnie dwie - zależy jak wyjdzie i jak się uda. Tabletki są dosyć spore, ale nie mam problemów z ich połknięciem, wystarczy popić dużą ilość wody i wszystko gra. Wszystkie te suplementy mi nie pachną za bardzo i te też nie powalają.


Od kiedy zaczęłam brać suplement Cheers Vitaminę C, zaczęłam czuć się lepiej. Moja odporność jest i tak słaba, ale muszę przyznać, że czułam się zdrowsza, miałam więcej energii i po prostu wszystko było lepsze. Zauważyłam też, że skóra wyglądała zdrowiej, była bardziej promienna i żywsza. Jako blogerka kosmetyczna dbam o siebie bardzo od zewnątrz, nakładam różne kremy, maski itd., ale często zapominam własnie o tym, że dbanie od wewnątrz jest nawet ważniejsze! Ten suplement Cheers! pomaga mi utrzymać się w dobrej kondycji, a że ostatnio bardzo dużo ćwiczę i dbam o wysiłek fizyczny to witamina C bardzo mi się przydaje i pomaga w regeneracji.


Suplement wydaje się być drogie, kosztuje 120zł za miesięczną kurację - 90 kapsułek. Przy moim rzadszym stosowaniu opakowanie wystarcza mi na dłużej. Ja jestem bardzo zadowolona, zauważyłam sporą różnicę w samopoczuciu, które jest teraz dużo lepsze, czuję się zdrowsza i mam więcej energii. Dotarło do mnie, że dbanie o siebie od wewnątrz jest równie ważne i zaczęłam też przy okazji pić dużo więcej wody, więc wszystko wyszło mi na dobre! Polecam, bo produkt jest godny wszystkiego!



Santaverde, żel oczyszczający na bazie soku aloesowego

26 kwietnia 2018


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Ja niestety z Meet Beauty wróciłam trochę chora, więc na chwilę obecną staram się wykurować na maksa, bo jutro jadę do Zakopanego, a tam zdrowie się przyda, co by się nie zasapać na pierwszym podejście na górę! Tym bardziej, że mamy bardzo spore plany,co do wycieczek więc życzcie mi dużo zdrowia!
Dzisiaj mam dla Was recenzję produktu z drogerii https://www.ekodrogeria.pl/ na bazie soku aloesowego, a że a bardzo lubię aloes to i kosmetyku byłam mega ciekawa!

Santaverde, Naturkosmetik
żel oczyszczający na bazie soku aloesowego


Lekki żel oczyszczający zawierający sok aloesowy jest przeznaczony do dokładnego i głębokiego oczyszczenia cery normalnej oraz tłustej. Dzięki zawartości soku aloesowego, soku jabłkowego oraz łagodnych substancji myjących pochodzenia roślinnego żel delikatnie usunie pył i pozostałości makijażu, a także wszelkie zanieczyszczenia bez jakiegokolwiek ryzyka naruszenia naturalnej bariery ochronnej skóry i jej wysuszenia. Żel również chroni skórę przed utratą wilgoci i pozostawia skórę gładką, oczyszczoną oraz odświeżoną.

Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Pyrus Malus Fruit Juice, Sodium Lactate, Alcohol, Lauryl Glucoside, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Powder, Glyceryl Caprylate, Sodium Phytate, Levulinic Acid, P-Anisic Acid, Glucose, Glycerin, Sodium Levulinate, Sodium Hydroxide, Lactic Acid, Aroma.

Sposób użycia: Nałożyć na mokrą skórę twarzy, masować, pomijając okolice oczu, a następnie spłukać ciepłą wodą.

Wiecie, że uwielbiam mocne peelingi do twarzy i nie wyobrażam sobie swojej wieczornej pielęgnacji bez właśnie takiego produktu. Z drugiej strony wiem, że akurat moja skóra, a także włosy dogadują się z aloesem jak z żadnym innym składnikiem, więc nie mogłam się oprzeć wypróbowaniu tego produktu. Żel stosowałam praktycznie co rano i czasem wieczorem zamiast peelingu, kiedy czułam, że peeling na dany dzień będzie jednak zbyt mocny.


Po pierwsze, muszę przyznać, że opakowanie żelu jest bardzo ładne i estetyczne! Od jakiegoś czasu uwielbiam białe rzeczy, minimalistyczne, które w swojej prostocie mają coś niesamowitego, a produkty marki Santaverde są właśnie takie. Wszystkie w jednym tonie i stylu, co mi się bardzo podoba i sprawia, że mogłabym mieć każdy produkt. Tubka jest lekko prześwitująca, natomiast zamknięcie na zatrzask jest bardzo solidne i dobre jakościowo, na pewno nie zdarzy się Wam, że się nagle samo otworzy.
Konsystencja nie jest aż tak żelowa, jak nazwa na to wskazuje, jest lekko wodnista i rzadka, na szczęście nie przelewa się przez palce, a bardzo wygodnie nakłada się na twarz. W kontakcie z wodą nie wytwarza się piana, ale sposób stosowania jest i tak wygodny. Nie szczypie, nie piecze i nie podrażnia ani twarzy, ani oczu.
Zapach - to jest jedna z niewielu rzeczy, do których mogę się przyczepić. Nie jest to typowo ładny, kosmetyczny zapach, a nawet nie wiem, do czego go przyrównać. Co prawda, za zapachem aloesu też nie przepadam, a skoro nie jest on potem wyczuwalny, to jest okej.


Ja jestem bardzo zadowolona z tego żelu oczyszczającego. Jest delikatny, a zarazem bardzo dobrze i głęboko oczyszcza cerę ze wszystkiego: resztek makijażu, brudu, kurzu i innych zanieczyszczeń. Rano bardzo fajnie odświeża cerę i przygotowuje ją do porannej pielęgnacji. Nie przesusza mi skóry i też nie powoduje dodatkowego świecenia, a nawet mogę powiedzieć, że lekko matowi mi cerę.
Nie powoduje ściągnięcia skóry, a za to zostawia ją w bardzo fajnym stanie - gładką i oczyszczoną. Wieczorem, mimo wszystko, raczej zostanę przy peelingach, ale raz na jakiś czas, w gorszy dzień niemechaniczne oczyszczanie również się przyda.


Ja jestem na maksa zadowolona z tego produktu i potwierdza to moje zdanie na temat aloesu, że działa rewelacyjnie, a moje ciało się z nim bardzo lubi. Skóra jest cudownie oczyszczona, nieściągnięta, gładka i bardzo miła w dotyku. Cieszę się, że znalazłam produkt, który daje mi podobne oczyszczanie twarzy do peelingu, który będzie idealnie sprawdzał się w gorsze dni czy rano. Produkt sprawił, że jestem mega ciekawa wszystkich innych produktów marki Santaverde, tym bardziej, że skład jest genialny :).

A Wy znacie tę markę ? :)


Konkurs! Wygraj zestaw 4 pomadek marki Bourjois!

22 kwietnia 2018


Lubisz pomadki? Wolisz mocno pomalowane oczy czy usta? Uważasz, że pełny makijaż to taki z idealnie wymalowanymi i kolorowymi ustami? Jeżeli tak, to mam dla Ciebie fantastyczny konkurs, w którym możesz wygrać zestaw 4 pomadek marki Bourjois! Dwie osoby wygrywają, więc szanse masz całkiem spore!

LINK DO KONKURSU

Jedyne, co musisz zrobić to wejść na mój instagram i napisać mi w komentarzu Jak wyglądają usta w Twoim stylu? Przy okazji oznacz trzy osoby, które również chętnie wezmą udział w konkursie i już za tydzień to właśnie do Ciebie mogę wysłać zestaw tych fantastycznych pomadek!

Regulamin konkursu --> https://goo.gl/MMVhu2



SheFoot, peeling gwarantujący naturalnie miękkie i gładkie stopy

20 kwietnia 2018


Dzień dobry! Jak się macie? Piszcie - kto się zbiera i pakuje na Meet Beauty?! Ja dopieszczam ostatnie szczegóły, dopakowuję walizkę, bo o dziwo mam jeszcze trochę miejsca i jak cholera nie mogę się doczekać aż wyląduję w Warszawie! Dzisiaj już zaczynamy z niektórymi dziewczynami zabawę i wielkie przygotowywania do konferencji, która zaczyna się już jutro, w co dalej nie wierzę! Jeżeli jesteście ciekawi, co się tam będzie działo to koniecznie zajrzyjcie na mojego instagrama, bo na instastory na pewno będzie grubo, będą i urywki konferencji i urywki afterparty i pokażę Wam inne fantastyczne dziewczyny, z którymi spędzę ten weekend! Poza tym, na instagramie możecie wygrać pomadki z Bourjois, więc możecie zyskać dwa w jednym!
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję produktu do stóp. Wiecie, że o stopy nie lubię dbać, jestem słaba w regularnym smarowaniu itp., ale peeling to peeling, a ja peelingi lubię i muszę przyznać, że peeling trochę namieszał, ale na szczęście pozytywnie!


SheFoot, Peeling naturalny


Peeling posiada naturalne składniki peelingujące, dzięki czemu zmiękcza i usuwa twardy naskórek tym samym pozostawiając stopy gładkie i miękkie już po pierwszym zastosowaniu. Formuła dodatkowo wzbogacona jest D-Panthenolem, gliceryną oraz mocznikiem aby zapewnić skórze pielęgnacje i odżywienie.
Nie zawiera: bawników, parabenów, PEG, syntetycznych składników peelingujących
Tylko naturalne składniki ścieralne: pestki oliwek, łupiny orzecha włoskiego,łupiny orzechów macadamia
*hypoalergiczny, produkt przebadany dermatologicznie do skóry wrażliwek

Skład: Aqua, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Crosspolymer, Sodium Laureth Sulfate, Juglans Regia Shell Powder, Urea, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin,Olea Europea Seed Powder, Macadamia Ternifolia Seedcake, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Hydroxide,DMDM Hydantoin, Panthenol, Paarfum, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Limonene Butylphenyl Methylpropional,Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Sposób użycia: Nanieś peeling na czystą skórę. Masuj kolistymi ruchami przez kilka minut, a następnie spłucz ciepłą wodą. Nakładanie peelingu to doskonała okazja aby sprawić stopom odrobinę przyjemności za pomocą masażu. Dla najlepszego efektu używaj peelingu dwa razy w tygodniu. Po zastosowaniu nałóż krem lub maskę do stóp.


Opakowanie peelingu jest bardzo w moim stylu; białe, estetyczne z najważniejszymi informacjami. Brakuje jedynie składu, ale on  znajduje się na kartoniku, w którym dostajemy peeling. Tubka ma bardzo solidne i mocne zamknięcie, więc spokojnie można brać ze sobą wszędzie. Poza tym, duży plus za matową tubkę, która nie wyślizguje się z rąk pod prysznicem.
Konsystencja jest dosyć gęsta, ale nie ma problemów z wyciskaniem produktu. Peeling ma w sobie mocno wyczuwalne drobinki i jest ich dosyć sporo, co mam nadzieję, że jest widoczne na kolejnym zdjęciu. Zapach jest średni, ale nie oszukujmy się, nie jest kompletnie wyczuwalny nawet pod prysznicem.


Działanie peelingu jest znakomite. Genialnie złuszcza martwy naskórek i wygładza stopy. Peeling jest gruboziarnisty, drobinek jest naprawdę sporo i bardzo fajnie działają na skórę. Efekty widoczne są już po pierwszym zastosowaniu, a regularne stosowanie naprawdę sprawia, że stopy wyglądają lepiej. Ponadto, skóra od razu jest bardziej nawilżona. Także miodzio!


Jeżeli chodzi o pielęgnację stóp, to jest to zdecydowanie mój najsłabszy punkt blogowania i dbania. Nie lubię, zawsze o tym zapominam i ciężko jest mi wyrobić sobie nawyk smarowania i regularnego ogarniania stóp. Dlatego wolę mocne działania raz na jakiś czas w postaci skarpetek złuszczających czy intensywnych masek regenerujących. Ale z tym peelingiem się bardzo polubiłam i ułatwił mi dbanie o stopy, które dzięki niemu są miękkie, gładkie i aż częściej zaczęłam sięgać po kremy - jakoś tak samo się stało. Jestem jak najbardziej zadowolona z tego produktu, bo dzięki niemu bardziej dbam o stopy, a przed latem to się przyda! Polecam Wam bardzo ten produkt ;).


Konferencja Meet Beauty - mój harmonogram
z kim się spotkam?

17 kwietnia 2018



Cześć Kochani! Uwierzycie, że konferencja Meet Beauty odbędzie się już w ten weekend? Masakra tak szybko czas mi jeszcze nigdy minął. A pamiętam, jak wrzucałam na facebook'a informację, że do wydarzenia zostało 100 dni i możemy zrobić studniówkę ;D. A ja już w ten piątek jadę do Warszawy, melduję się w Hotelu Lord i zaczynam imprezę w najlepszym towarzystwie ever! Na maksa nie mogę się już doczekać, a i tak nie mam jeszcze ogarniętego transportu, ciuchów ani nic! Aczkolwiek gwarantuję, że na instagram będzie się działo ;)). Czuję, że powinnam wziąć ze sobą co najmniej 5 powerbanków;.
Chociaż dobra, jedno mam! Swój harmonogram na konferencję:


Dajcie znać, czy z kimś z Was się spotkam na jakichś warsztatach, będę Was wyczekiwać i obczajać haha. Na pewno będę też na wykładach i panelach dyskusyjnych, bo niektórych nie mogę przegapić ;). Szkoda tylko, że się nie da rozdwoić i nie będę miała okazji być wszędzie, ale jakoś damy radę!
W ogóle mega się cieszę, że będzie tyle marek, których nie znam i mam wrażenie, że pod kątem organizacyjnym to będzie jedna z najlepiej ogarniętych imprez, na jakich miałam okazję być ;).